wodka_z_sokiem
26.05.08, 22:13
kurcze, wszystko szlo tak super i w pewnym momencie zupelnie
stracilam checi do dalszej walki. boje sie ze to nie jest chwilowy
dolek, tylko cos zupelnie dla mnie typowego - slomiany ogien. mam
wrazenie ze znowu jestem w punkcie wyjscia.
czy Wy tez mialyscie cos takiego w trakcie terapii? najpierw
wszystko idzie megadobrze, ogromne postepy w kazdej sferze zycia a
potem nagle utrata sil, znowu powrot do kompulsow pograzanie sie i w
ogole? ja chyba zupelnie przestalam nad soba pracowac i nie wiem co
zrobic by znowu odzyskac chec walki o swoje zdrowie i rownowage......
wiem - wszystko zalezy ode mnie, ale moze macie jakies dobre rady
jak wzmocnic swoja motywacje albo cos w tym stylu? mam nadzieje ze
wiecie ocb... :)