ignorant11
06.01.04, 02:44
Czy Polska zdradziła Bułgarię w Iraku
28 grudnia 2003, Karbala. Ruiny budynku bułgarskiej bazy
Fot. Bruno Fidrych / AG
ZOBACZ TAKŻE
• Bułgarzy w Iraku (05-01-04, 18:29)
• Marinov przedstawia prywatne poglądy - mówi bułgarska politolog (05-01-04,
17:55)
• To absurd - mówi o zarzutach Marinova rzecznik polskiego sztabu (05-01-04,
17:55)
• Nie wiedziałem, że Marinov jest ojcem szefa naszego kontyngentu - mówi
bułgarski publicysta (05-01-04, 17:55)
SERWISY
¤ Irak i Polska
pap, rps 04-01-2004, ostatnia aktualizacja 05-01-2004 19:54
Czy polskie dowództwo międzynarodowej dywizji w Iraku zdradziło batalion
bułgarski, który w niedawnym zamachu stracił pięciu żołnierzy? Czy
oskarżenie, którym obciążył b. wiceminister obrony Ilii Marinow Polaków
wywołają kryzys na linii Warszawa - Sofia? Władze i komentatorzy w Sofii
bagatelizują wypowiedź Marinowa
Burza ma związek ze zmasowanym atakiem na bazę wojsk koalicji w Karbali 27
grudnia, w którym zginęło m.in. pięciu Bułgarów. W ostatnią niedzielę,
wypowiadając się w telewizji, Ilija Marinow (wiceminister w MON w 1994 r.)
stwierdził, że "batalion bułgarski został zdradzony przez siły koalicji, a
konkretnie przez polskie dowództwo". Zdaniem Marinowa polskie dowództwo nie
zareagowało odpowiednio na samobójczy atak ciężarówek z materiałami
wybuchowymi, skutkiem czego aż tylu Bułgarów poniosło śmierć.
- Ludność patrzy na wojska bułgarskie jak na okupantów - mówił w telewizji
były wiceminister.
- Podczas gdy Polacy porozumieli się z szejkami - dodał od siebie prowadzący
program.
Chodzi o to, że polskie dowództwo odstąpiło od uciążliwych rewizji w domach,
w zamian za co przywódcy plemienni mieli powstrzymywać swych ziomków przed
atakami i informować żołnierzy o zagrożeniach.
Wypowiedź Marinowa może nie wzbudziłaby takich emocji, gdyby nie był on ojcem
dowódcy pierwszej zmiany kontyngentu bułgarskiego podpułkownika Petko
Marinowa.
Tymczasem przedstawiciel Bułgarii w dowództwie wielonarodowej dywizji w
Babilonie płk Panajot Panajotow słowa byłego wiceministra określił w
poniedziałek jako nieodpowiedzialne. - To wyłącznie jego osobista opinia.
Władze wojskowe, w tym ja, całkowicie się wobec niej dystansują. Nie ma sensu
wzajemnie się oskarżać - powiedział Panajotow. Pochwalił też szybką reakcję
polskich dowódców na zamach samobójczy, która - jak powiedział - pozwoliła
uniknąć dalszych ofiar.
Rzecznik rządu bułgarskiego Dymitar Conew stwierdził, że nie będzie
komentować "prywatnych opinii wyrażonych w mediach". Conew oświadczył, że
powołano komisję, która ma zbadać wszystkie okoliczności zamachu, a władze
zajmą oficjalne stanowisko w sprawie ataków po zakończeniu jej prac.
Prezydent Aleksander Kwaśniewski zapewnił w poniedziałek, że dowództwo
polskie bardzo ceni sobie współpracę z Bułgarami. W rozmowie telefonicznej z
Aleksandrem Kwaśniewskim także prezydent Georgi Pyrwanow chwalił współpracę
między kontyngentami obu państw.
Stan przygotowania wojsk bułgarskich do pełnienia misji zagranicznych ma być
tematem posiedzenia Najwyższego Dowództwa Wojskowego - pierwszego od czasu
powołania tego organu, który w zasadzie ma obradować wyłącznie w razie wojny.
Posiedzenie zwołane przez prezydenta Georgi Pyrwanowa odbędzie się w
czwartek. Tymczasem w Bułgarii toczy się dyskusja o przyczynach wysokich
strat w Karbali. Szef bułgarskiego sztabu generalnego Nikoła Kolew, który pod
koniec grudnia odwiedził Karbalę, zarzucił siłom koalicyjnym słabe
przygotowanie do odparcia ataków. Zaś długoletni członek dowództwa wojsk
inżynieryjnych gen. Radosław Peszlewski obwinił obecne dowództwo
o "niewiedzę, niskie kompetencje i biurokrację". Dowódca kontyngentu płk
Marinow broni się, że zaatakowany obóz był dobrze zabezpieczony, a on sam ma
dobre kontakty z szejkami.
- Teza, że polskie dowództwo dogadało się z miejscowymi szejkami, jest
wyjątkowo cyniczną interpretacją charakteru dyplomacji wojskowej w Iraku -
ocenił Konstantin Dimitrow, były szef MSZ Bułgarii i ambasador przy NATO,
obecnie szef pozarządowego Instytutu Bezpieczeństwa Euroatlantyckiego. Uważa
on, że jeśli strona bułgarska ma dowody na układy Polaków z przywódcami
plemiennymi, powinna powiedzieć o tym otwarcie - spekulacje są na rękę
terrorystom, bo jednym z celów ich akcji jest rozbicie jedności koalicji.
Dimitrow wskazał, że misji bułgarskiej od początku towarzyszyła "nieudolna
dyskusja" o jej charakterze. Dowództwo wojskowe podkreślało, iż kontyngent
będzie pełnić wyłącznie funkcje militarne, tymczasem na miejscu okazało się,
że są również zadania administracyjne. - Prawdopodobnie członkom kontyngentu
nie przekazano całej prawdy o różnorodnym charakterze ich misji, co
początkowo utrudniło kontakty z miejscową ludnością, do których Bułgarzy nie
byli przygotowani - przypuszcza Dimitrow.
Wiceminister spraw zagranicznych Lubomir Iwanow potwierdził, że Bułgaria
będzie nadal uczestniczyć w misji irackiej. W niedzielę wyleciała do Iraku
pierwsza grupa nowej zmiany liczącego 480-osób kontyngentu bułgarskiego.