09.03.04, 23:48
Pomnik SS

Galizien obok Orląt Lwowskich

To zdumiewające, że ta informacja przeszła w Polsce bez echa. W sąsiedztwie
Cmentarza Orląt we Lwowie władze tego miasta wybudowały prawdziwy
panteon „chwały” ukraińskiego nacjonalizmu. Tuż przy wejściu na Cmentarz
Orląt postawiono obelisk upamiętniający 1 Dywizję „Hałyczyna”, czyli 14
Dywizję SS „Galizien”, „wsławioną” m.in. mordami dokonanymi na polskiej
ludności cywilnej w Hucie Pieniackiej. W napisie na obelisku fakt
przynależności tej jednostki do formacji Waffen SS skrzętnie pominięto, co
jest jaskrawym fałszowaniem historii. Na jednej z płyt umieszczono sentencję
ze spotkania Leonida Kuczmy i Aleksandra Kwaśniewskiego: „Na progu XXI wieku
pamiętamy o przeszłości, ale myślimy o przyszłości”. Fakt umieszczenia tego
napisu w pobliżu obelisku Dywizji SS „Galizien” jest skandalem, który jednak
nie wywołał żadnej reakcji ze strony władz RP! Nie dość na tym – na jednej z
płyt widnieje napis: „Tu spoczywa nieznany żołnierz Dywizji „Hałyczyna”,
który poległ pod Brodami w lipcu 1944 roku oddawszy swoje życie za wolność
narodu ukraińskiego”. Tak oto, współczesna Ukraina uznała, chcąc nie chcąc,
że jej korzenie tkwią w takiej formacji jak SS. Brak reakcji polskich władz
jest wymowne – jest milczącą zgodą na profanowanie pamięci leżących nieopodal
Orląt Lwowskich. Dodajmy tylko, że uroczystości wokół ukraińskiego panteonu
m.in. SS „Galizien” odbyły się w dniu 17 września (sic!!!!!!) 2003 roku!

Na zdjęciu: Obelisk ku czci SS „Galizien” Fot. Łucja Gedl

Nr 10 (7.03.2004)


Obserwuj wątek
    • randybvain Re: Pomnik SS 13.03.04, 14:20
      Ehem, czy mamy prawo wtrącać się, co sąsiednie państwo sobie za pomniki stawia?
      • clickkey Re: Pomnik SS 13.03.04, 14:35
        SS została uznana za organizację zbrodniczą, przestępczą przez prawo
        międzynarodowe.
        Tak samo na całym świecie jest zabronione pochwalanie faszyzmu.
        W polskim prawie mówi o tym wyraźnie kodeks karny.

        Trzeba o tym mówić, gdy tuż za miedzą rośnie szowinizm, pochwala sie faszyzm.
        Może zauważymy, że to jest niebezpieczne dla Polski , a nie Unia Europejska?
    • l4l0 Kłamią nawet na swoich pomnikach 01.04.04, 22:42
      Kłamią nawet na swoich pomnikach
      Eugeniusz Tuzow-Lubański
      Tak sobie myślę czasami, co może nauczyć naród ukraiński, lub raczej jego
      zachodnią część, zwykłej ludzkiej uczciwości. Ta nazistowko-sowiecka mieszanka
      ideologiczna tak ich zdeprawowała i oszukała, że kłamstwo swoich prowidnyków
      uważają za prawdę. A może znają prawdę, ale są tak zniekształceni duchowo, że
      wolą żyć w świecie zakłamanym.

      Pamiętam, jak podróżowałem po Polesiu i trafiłem niedaleko Sarn do miasteczka
      Rafałówka, znanego z książki Henryka Cybulskiego „Czerwone noce”. Napotkałem
      byłego bulbowca, który opowiadał mi o tym, jak SB banderowskie rozstrzeliwało
      młodych Ukraińców za to tylko, że nie chcieli iść do lasu zasilać szeregi UPA.
      Zwykły chłop, ze zgrubiałymi od pracy na roli rękami, ze łzami na oczach
      opowiadał, jak upowcy zamęczyli Ukrainkę nauczycielkę tylko za to, że
      pochodziła ze wschodniej Ukrainy. Dzisiaj o tym wszystkim zapomniano na
      Ukrainie. Pod naciskiem nacjonalistycznej propagandy pogląd przeciętnego
      Ukraińca na OUN-UPA zmienił się kardynalnie. Ze zbrodniarzy zostali bohaterami.

      Takie sobie pranie masowe ukraińskich mózgów, w którym są bardzo aktywni także
      i polscy historycy typu Grzegorza Motyki i szanownego Instytutu Pamięci
      Narodowej prof. Leona Kieresa. Po referatach takich dyżurnych historyków
      nacjonaliści ukraińscy argumentują swoją rację tym, że nawet „Polacy” uznają
      ich poglądy. I chyba się nie mylą, bo przyjeżdżają na Ukrainę z Polski tylko
      politycznie poprawni działacze frontu ideologicznego Unii Wolności lub Fundacji
      im. Stefana Batorego. Nie ma mowy, żeby do Kijowa przyjechał człowiek prawicy z
      prawdziwego zdarzenia. Bo nawet najmądrzejszy polityk lub historyk z prawicy
      będzie określony natychmiast jako oszołom, antysemita i ukrainożerca. Nie ma
      siły przebicia przez te współczesne bojówki demoliberałów z Polski – które
      działają wg. aksjomatu Stalina – kto nie z nami, ten przeciwko nam.

      Na Ukrainie sprawa w tym zakresie wygląda trochę inaczej. Tu nie ma tak
      obowiązującej politycznej poprawności, jeżeli sprawa dotyczy Polski. Nadal w
      podręcznikach szkolnych Polacy występują jako krwawi najeźdźcy, którzy
      zagarnęli Ukrainę i wyzyskiwali przez stulecia biednych Ukraińców. Czasy się
      zmieniają a ideologia ukraińska w stosunku do Polski pozostaje jak za czasów
      stalinowskich. Ale, jeżeli chodzi o UPA lub dywizję Hałyczyna, to tu doszło do
      historycznej rewolucji, ale bez salwy z krążownika „Aurora”. Po gloryfikacji
      komunistycznych zbrodniarzy nastąpił okres gloryfikacji nacjonalistycznych
      zbrodniarzy na Ukrainie. W świetle tych nowych ideologów, często o rodowodzie
      komunistycznym, OUN-UPA i SS Galizien – to zbrojne formacje narodowo-
      wyzwoleńcze. Służyli ci Ukraińcy Niemcom, żeby zdobyć broń, a potem zwrócić ją
      przeciwko swoim hitlerowskim i sowieckim ciemięzcom. Lachów m.in. mordowano za
      to, że kolaborowali się z Niemcami i Rosjanami. Ci „nowi” ze starej ideologii
      Ukraińcy działają wg. zasady – im bardziej bezczelne jest kłamstwo, tym prędzej
      w to uwierzą na Ukrainie. Samo kłamstwo jest dziś wpajane do głów i serc
      obecnych mieszkańców państwa znad Dniepru i Dniestra. Zniewolony duchowo lud
      nadal nie ma odwagi pozbyć się przez pokutę negatywnych stron swojej często
      krwawej historii. Ukraińcowi w tym zamęcie trudno odróżnić zło od dobra.

      Kłamstwo rządzi dziś na Ukrainie za aprobatą lub milczącą zgodą nielicznej
      inteligencji. Dlatego we Lwowie, obok Cmentarza Orląt, na złość Polakom
      postawiono pomnik z kłamliwym napisem – „pierwsza dywizja Hałyczyna” i pomnik
      nieznanego żołnierza tej zbrodniczej formacji, którą używano w hitlerowskich
      obozach koncentracyjnych i przy esesmańskich akcjach pacyfikacyjnych. Ten
      żołnierz jest naprawdę nieznany, bo napis na płycie powinien brzmieć –
      ukraiński „wojak” 14 Dywizji „SS Galizien”. Ukrywanie prawdy – to broń
      współczesnych apologetów OUN-UPA. Gdyby takiego aktu gloryfikacji swojej
      formacji dokonali spadkobiercy SS w jakimś mieście europejskim, to negatywny
      rozgłos byłoby słychać na cały świat. A tu cisza i w Kijowie, i w Warszawie,
      choć 14 Dywizja SS Hałyczyna „wsławiła” się morderstwami Polaków na Kresach w
      Hucie Pieniackiej. Czy to jest normalne, że ten pomnik gloryfikacji zbrodniarzy
      SS stoi obok miejsca polskiego hołdu narodowego – Cmentarza Orląt?

      Z Kijowa Eugeniusz Tuzow-Lubański

      Nr 14 (4.04.2004)




Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka