randybvain
12.03.04, 15:08
Co sprawia, że mowę jakichś ludzi uznaje się za dialekt, a co za język?
Dlaczego np. kaszubski część ludzi uważa za dialekt polskiego, a część
odmawia mu tego prawa? Podobnie jest ze śląskim.
W wielu wypowiedziach na ten temat jedyne argumenty są polityczno-
historyczne. Nie wiem, dlaczego ktoś musi na siłę nazywać rodzimą gwarę
polskim i odmawia człowiekowi prawa do nazwania jej językiem. Co za różnica.
Jak ktoś uważa, że mówi po kaszubsku czy śląsku, to czy trzeba go gromić, że
mówi po polsku? Po co? Zamiast krzewić lokalną kulturę i tradycję, prowadzi
się politykę hitlerowską zawartą w zdaniu: "jeden naród, jeden język". jak
ktoś chce mówić po śląsku to niech mówi. Jak będzie musiał się porozumiec z
Polakiem z innego regionu, to przejdzie na polszczyznę literacką i tyle. I
tak mało jest ludzi, którzy mówią literackim, książkowym językiem. Każdy
jakoś przekręca słowa. I przecież takie własnie przekręcanie stoi u podstawy
tworzenia nowych języków. Inaczej wszyscy mówilibyśmy po prasłowiańsku.
Za parę lat wypadnie oficjalnie uznać śląski za język i bedzie on normalnie
nauczany w szkołach, jak kaszubski. Potem przyjdzie kolej na pozostałe
etnolekty, od góralskiego po mazowiecki. Nie będzie to oznaczać rozbicia
dzielnicowego Polski, jeżeli ludzie pozostaną dwujęzyczni. A zresztą od czego
jest ta demokracja? Jeśli wiekszość ludzi chce czegoś, to trzeba to
uprawomocnić, a nie tłumić, bo komuś z zewnątrz przeszkadza.
Wracając do pytania w nagłówku: osobiście uważam etnolekt śląski za język,
podobnie góralski.
Czy jest jakaś literatura w tym języku, podręczniki, cokolwiek, co mogłoby
rozpocząć proces, który już przechodzi kaszubski, tj. uznanie jako język
oficjaklnie i naukę w szkołach?