31.08.09, 20:35
Nie podobają mi się te wszystkie interpretacje ( a raczej nadinterpretacje i komentarze), zarówno polskich dziennikarzy jak i rosyjskich.
To jakaś paranoja, co oni wygadują, absurd.
Jedno państwo z drugim de facto rozmawia za pomocą dziennikarzy,młodych ludzi w wieku niecałych 30 lat, którzy z powodu niewiedzy lub pragnienia kasy bredzą jak najęci.
Uwazam, ze polityki tak się nie robi.
To co sie teraz dzieje a propos rocznicy pierwszego wrzesnia 39 w mediach, to jak głuchy telefon. sad
Obserwuj wątek
      • insula.incognita Re: Bredzenie i dyplomacja 01.09.09, 15:15
        Wstalam dziś bardzo wcześnie, oglądałam (fakt, jednym okiem i doskoku )w tv
        ceremonię poświęconą rocznicy.
        Nasz p Prezydent jak zawsze, jak coś palnie, to buty z nóg spadają.
        Słyszałam też Tuska - nieco sliskie i nijakie, powiedziałabym, ale nie najgorzej.
        A teraz przed chwilą słyszałam (fakt, urywek tylko pokazali), co powiedział
        Putin. Dla Putina - szacun, za to co i JAK powiedział.

        to tak tylko... aby kontrast podkeslić.
        Ech...
          • insula.incognita Re: Bredzenie i dyplomacja 01.09.09, 16:53
            I sie skończyło.



            pPrezydent - jak zawsze. Choć się zgadzam z tym co mówił (jako fakty), ale to
            nie było przmowienie na te okazję. Szpilę wbić i rany rozdrapywać. A bo wyyyyy,
            a bo wyyyyy.... i tak w kółko. Nie czuje chwili, nie widzi perspektywy. Nic.
            Buzek - super, zresztą zawsze go lubiłam. Polityk, człowiek - z klasą.
            Wystąpienie - od samego przywitania, przez rozwinięcie, aż po zakończenie. Jak
            dla mnie - super.
            Tusk - jakoś płytkie. Rozmemłane. Nuda. ("wartości, na których ufundowała się
            nowa Europa"). Co za słowo w ogóle - "ufundowała się"? Generalnie - bardzo slabo.
            Merkel - bardzo grzeczne wystapienie i nader dyplomatyczne. Zauwazyłam, ze ona
            nie mówiła o FASZYŹMIE i nazizmie, ale o okupacji NIEMIECKIEJ!! Ani slowa nie
            było "faszyzm" - tylko NIEMCY. Nie wymiguje się od odpowiedzialności
            historycznej. "Niemcy ,ktorzy utracili swoje domy, jako nastepstwo II wojny
            swiatowe, <...> ale nie chcemy przeprowadzac rewizji nt odpowiedzialności
            NIEMIEC za wojnę". Dobre wystapienie. Bez zbytniego bicia się w piersi, ale z
            pełna odpowiedzialnościa za brzydką historię własnego kraju.
            Putin - zbytnio skoncentrował się na liczbie ofiar poniesionych prze ZSRR,
            chciał to podkeślić, ale jest to zrozumiałe. Intrygi zakulisowe...korzenie II
            wojny siegają niedoskonałości traktatu versalskiego. Musimy przyznać, duma
            potepiła RM

            ps. i to daj za daj. Putin się usmiechął o cos smiesznego do Merrkel rzekł
            podczas wystapienia Kaczynskiego, trzymając komóre w rece, a Kaczynski zrobil to
            samo, trzymając komórkę - ten wieczny durny usmieszek.
            Fillon - nijak, akuratnie, bezpłciowo ( a la Tusk) i bez polotu, lanie wody. Jak
            t postawa rzadu FR podczas wojny. (nie licząc Resistance)
            Tymoszenko - (cięzki poślizg tłumacza - niewybaczalne! mam nadzieje ze to tylko
            sprawy techniczne) -. Samo wystapienie - średnie, ale nie najgorsze.
            Reinfeldt - poprawnie, ogolnikowo, może być.


            ps. ps. co do tłumaczy symultani9cznych (wiem że to straszliwie stresujaca
            praca, zaraz po pilotach, szczególnie podczas tego typu uroczystości) - ta od
            rosyjskiego, bylo ok w miarę, niemieckiego - nie znam, tłumacz z francuskiego -
            beznadzieja. Tak z jedną piątą tekstu opuścił lub kończył po swojemu
            (maksymalnie skracając). O tłumaczu z ukrainskiego trudno powiedzieć, ale nie
            podobało mi się (potworne przesunięcie, nawet juz w trakcie przemówienia nie
            nadgonił minimalnie). O angielskim nie mówię, bo az tak dobrze nie wiem. Ale
            tłumacz mowił płynnie (plus), przesuniecie bylo w sam raz (zdanie-dwa).
            • czeget Re: Bredzenie i dyplomacja 01.09.09, 18:34
              W ros.wiadomosciach o 18-j na RTR-Planeta uslyszalem cos takiego:
              "...p.Kaczynski powiedzial, ze Polska wygrala by wojne z hitlerowcami jezeli by
              Polsce nie przeszkadzala Armia Czerwona..." Nie potrafie dokladnie przekazac
              tekstu prezentera ros.TV, ale sens byl taki. Czy naprawde p.Kaczynski tak
              powiedzial? Ogladalem jego 2 wystapienia na TVP24, ale cos takiego nie pamietam.
              • herr7 wbito nam nóż w plecy"... 01.09.09, 19:19
                Z tego od biedy można wysnuć wniosek, że nie przegralibyśmy gdyby na nas Stalin nie napadł. Inna polska interpretacja to twierdzenie, że gdyby nie znany wszystkim pakt R-M to do wybuchu wojny by nie doszło. Tzn. Hitler tak bardzo by się wystraszył połączonych sił Polski, Anglii i Francji że zapomniałby o wojnie jako takiej. Jak sądzę jest to sedno sporu polsko-rosyjskiego na ten temat. Gdyby przyjąć polski "punkt widzenia" to Pakt R-M był detonatorem wysadzającym ówczesny porządek w powietrze. Gdyby przyjąć punkt rosyjski to było to jeden z kilku istotnych czynników powodujących wybuch wojny ale nie najważniejszy. Znacznie ważniejsze było zniszczenie Czechosłowacji, m.in. przy udziale Polski i tego militarne konsekwencje, w tym beznadziejne położenie otoczonej z trzech stron przez Hitlera Polski w 39 r.
                • czeget Re: wbito nam nóż w plecy"... 01.09.09, 19:38
                  Nie mam zadnej checi polemizowac na temat "co byloby jesliby ktos by nie zrobil
                  by cos", tylko zapytalem, czy p.Kaczynski w swoim przemowieniu powiedzial, ze
                  Polska nie pokonala hitlerowcow przez wojska radzieckie. I tyle.
                • insula.incognita Re: wbito nam nóż w plecy"... 01.09.09, 19:46
                  >>Z tego od biedy można wysnuć wniosek, że nie przegralibyśmy gdyby na nas Stalin nie napadł.

                  --Ależ oczywiście, że wbito nóż w plecy. To jest pewna metafora. Zdrady. Najpierw pakty - a potem agresja obustronna.
                  Jakkolwiek nie lubie (acz w sercu i mózgu mam ) wypominania tego faktu, to fakt pozostaje faktem, ze to byla swego rodzaju zdrada - zalatwienie partykularnych swojej polityki, słabosci, kompleksów historycznych (będę obstawać: vide- rok 20) intersów kosztem milionów Polaków ( a potem kosztem swoich własnych ponad 20 milionów obywateli ZSRR - rzucajmy się na czołgi niemiecki - bez broni ino w kaloszach i z widłami ).
                  Dlatego nie wytrzymali nerwowo.
                  Jakby zamiast napaści na PL wspomogli Polskę - to b yłoby , byc może- ok, a że mieli tajny protokół w garści - to Polskę olali ...- gradem pocisków. sad

                  >>Inna polska interpretacja to twierdzenie, że gdyby nie znany wszystkim pakt R-M to do wybuchu wojny by nie doszło. Tzn. Hitler tak bardzo by się wystraszył połączonych sił Polski, Anglii i Francji że zapomniałby o wojnie jako takiej. Jak sądzę jest to sedno sporu polsko-rosyjskiego na ten temat.

                  --Kaczystowskie gdybanie. Gdyby! Niczego by się nie wystraszył Hitler, bo paranoja we łbie sie kotłowala u niego co najmniej jeszcze przed rokiem trzydziestym.
                  Problem nie w tym, ze "gdyby"! Problem w tym, ze tzw alianci dali ciała (Anglia, Francja), i że Rosjanie zechcieli swój kawałek (vide - terytoria Polski) uszczyknąć zgodnie z tajnym protokolem RM. Mieli podkładkę przecie w postaci tego protokołu, to po co mieliby się produkować, na ratowanie jakiejś tam Polski, hę? Obliczyli sobie wszystko podpisując tajny protokół.
                  Wczesniej mówiłam o tym w innym wątku i nie chce mi sie do tego wracac.

                  >> Gdyby przyjąć polski "punkt widzenia" to Pakt R-M był detonatorem wysadzającym ówczesny porządek w powietrze.

                  ---To tajny protokół w oczach ZSRR (proszę nie mówić ogolnikowo ,ze ROSJI, bo to był ZSRR - zupełnie inny twór, niż Rosja dziś) był detonatorem, a nie sam pakt o nieagresji.

                  >>Gdyby przyjąć punkt rosyjski to było to jeden z kilku istotnych czynników powodujących wybuch wojny ale nie najważniejszy. Znacznie ważniejsze było zniszczenie Czechosłowacji, m.in. przy udziale Polski i tego militarne konsekwencje, w tym beznadziejne położenie otoczonej z trzech stron przez Hitlera Polski w 39 r.

                  --A tego to juz mi sie nie chce komentować.przepraszam.
              • insula.incognita Re: Bredzenie i dyplomacja 01.09.09, 19:53
                czeget napisała:

                > W ros.wiadomosciach o 18-j na RTR-Planeta uslyszalem cos takiego:
                > "...p.Kaczynski powiedzial, ze Polska wygrala by wojne z hitlerowcami jezeli by
                > Polsce nie przeszkadzala Armia Czerwona..." Nie potrafie dokladnie przekazac
                > tekstu prezentera ros.TV, ale sens byl taki. Czy naprawde p.Kaczynski tak
                > powiedzial? Ogladalem jego 2 wystapienia na TVP24, ale cos takiego nie pamietam
                > .

                Ja tego nie pamiętam, więc nie moge sie wypowiadać. Jak o piątej rano słuchałam
                wystąpienia Kaczyńskiego - to mnie nieco zmroziło. Potem co bylo - nie wiem.
                Jak wróciłam, to na pierwszym kanale tv rosyjskiej w wiadomosciach uslyszałam
                wycinek z wypowiedzi Putina (ze spotkania z Tuskiem, pewnie, w ciągu dnia co
                mialo sie odbyć), i to byla bardzo sensowna wypowiedz Putina.
                No a juz po południu jak obejrzałam te wystapienia....to juz opisałam wyzej
                swoje wrażenia.

                ps, RTRu nie mam, ale może coś powtorzą w Pierwszym.
                A poza tym, bardzo bym ostrożnie podchodziła do wypowiedzi dziennikarzy - czy to
                polskich czy rosyjskich.
                Mnie np martwi - ze dialog w tej sprawie nie odbywa się pomiędzy prawdziwymi,
                rasowymi historykami, tylko - politolodzy - blabla swoje i dziennikarze, i
                politycy wątpliwej klasy i ogólnie - media. Chłam.
                Przykre.
                • natalia_sankowska1 Re: Bredzenie i dyplomacja 01.09.09, 22:16
                  Nie chciałam się wypowiadać. I nie będę oceniać przemowień - zgdzam
                  się generalnie z insula.incognita.
                  Ale taka drobna historyjka na marginesie.
                  Parę dni temu wpadł do mnie mój pradawny znajomy (nie widzielismy
                  się od 20 lat), który za młodu znalazł dla siebie latwy sposob na
                  zarobkowanie: zrobił dla siebie krótkie kalendarium ukraińskich
                  działaczy kultury i do gazet na prowincji wysyłał "pod datę" banalne
                  artykuliki, a raczej notki, biograficzne. Ponieważ były
                  to "korespondencje ze stolicy", a faceta ojciec był swego czasu
                  znanym literaturoznawcą, banały te drukowano - wiadomo, wierszówki
                  płacono bez zastrzezeń.
                  No i teraz gość jest "znanym politologiem i dziennikarzem", choć
                  poziom merytoryczny zachował sprzed 20 lat. Jechał akurat do Gdańska
                  na obchody... I coś potem napisze...
                  • insula.incognita Re: Bredzenie i dyplomacja 02.09.09, 14:44
                    natalia_sankowska1 napisała:

                    > No i teraz gość jest "znanym politologiem i dziennikarzem", choć
                    > poziom merytoryczny zachował sprzed 20 lat. Jechał akurat do Gdańska
                    > na obchody... I coś potem napisze...

                    C'est la vie. Taka ta nasza polska rzeczywistość uncertain
                  • natalia_sankowska1 Re: Bredzenie i dyplomacja 02.09.09, 01:09
                    Maria Połomiec - prowadząca "Studio Wschód", którego nie mogę
                    oglądać spokojnie, bo baba doprowadza mnie swą pychą,
                    zarozumiałoscią i brakiem wiedzy (nawet nazwy jej się mylą!)do
                    szewskiej pasji. No i manipulatorka: ile razy via TV-most ktoś z
                    historyków, politologów lub dziennikarzy (rosyjskich i nie tylko)
                    mówi coś nie po jej myśli, zawsze taka wypowiedź reasumuje tak,
                    jakby było powiedziane coś zupełnie innego, a widzowie nie mogli się
                    przedrzeć przez głoś "tłumacza".
                    Po prostu żeruje na głębokiej dezorientacji i niewiedzy
                    społeczeństwa. No, ale dostała nagrodę dziennikarską (co prawda, nie
                    pamietam jaką) - więc skutecznie "walczy na ideologicznym froncie".
                    Dziś też bredziła.
                    A wszyscy uważają, że BBC to firma i oszołomów tam nie trzymają...
                    Mit, niestety.
                    • herr7 Polską rządzą głupcy i bufoni... 02.09.09, 07:42
                      Napiszę to samo co na innym wątku poświęconym tej tematyce. Takim samym bufonem
                      był pułkownik Józef Beck, gdy w maju 39 r wypowiadał mocne słowa na temat
                      polityki i honoru. Jak się potem okazało tego honoru mu nie starczyło żeby
                      postąpić tak, jak honor oficerowi nakazywał. Zamiast tego uciekł z Polski i
                      pozwolił się internować. W Polsce bardzo dużo się lubi o honorze dyskutować, ale
                      jest to pojęcie służące jedynie do wywyższania się ponad innych i zwykle unika
                      się brania na siebie przykrych konsekwencji, gdy takie z honorowej postawy
                      wynikają.
                      Prezydent Kaczyński okazał się na Westerplatte takim samym bufonem, jak
                      pułkownik Beck w polskim Sejmie. Tak jak Beck wierzył w Polską "wszechmoc" i
                      naszych zachodnich sojuszników, tak nasz prezydent najwyraźniej wierzy w stałość
                      obecnych układów i granic. Jeżeli celem było upokorzenie Putina to mu się to
                      udało. Ale ten zakompleksiony polityk jakoś zapomniał, że im bardziej Polska
                      będzie wroga Rosji, tym intensywniejsza będzie współpraca niemiecko-rosyjska.
                      Być może postawa taka wynika z wiary we wszechpotęgę Ameryki, ale żadna potęga
                      nie jest wieczna, a ponadto Ameryka jest przede wszystkim znana z tego, że
                      pilnuje swoich własnych interesów i nie nawykła "umierać za Gdańsk".
                      Nie mogę powiedzieć, żeby mnie ta sytuacja zaskoczyła, ale jak sądzę elity na
                      świecie tylko się utwierdzą w swojej opinii na temat Polski i Polaków, którą
                      mają o nas od ponad dwustu lat.
                      • rybak Re: Polską rządzą głupcy i bufoni... 02.09.09, 10:58
                        No pewnie, lepiej było zamiast się stawiać w polskimSejmie - ulec Hitlerowi i
                        pójść z nim razem na ZSRR. I w efekcie (wiesz ty, co to znaczy realpolitik i jak
                        to działa w praktyce?) razem z nim np. wymordować ponad 4 miliony polskich
                        Żydów. A potem w całości trafić jako republika radzicka w skład ZSRR. Bo takie
                        byłyby następstwa.I historycy w zasadzie się do tego ostatniego skłaniają niemal
                        zgodnie.
                        Herr, co ty gadasz? Ja rozumiem, że można czegoś nie lubić, ale jest coś takiego
                        jak poczucie przyzwoitości!
                        Niezależnie od wszystkiego dziś jesteśmy z postawy Polski dumni, a nie
                        zażenowani. To oczywiście dla niektórych nic nie znaczy.
                        A powinno.
                        • insula.incognita Re: Polską rządzą głupcy i bufoni... 02.09.09, 15:02
                          rybak napisał:

                          > Niezależnie od wszystkiego dziś jesteśmy z postawy Polski dumni, a nie
                          zażenowani. To oczywiście dla niektórych nic nie znaczy.
                          > A powinno.

                          Z postawy Polski w czasie wojny chyba chciałeś powiedzieć.
                          Bo jesli mowimy o świętowaniu tej rocznicy - to znowu ośmieszył nas pan
                          Prezydent na caly świat. I nie ma z czego być dumnym., bo znowuż chciał dowalić
                          Putinowi i to zrobił. Ale nie zada sobie pytania - po co?
                          • rybak Re: Polską rządzą głupcy i bufoni... 02.09.09, 16:15
                            Dumni z postawy Polski np. w 1939 roku (wylączając Zaolzie,
                            oczywiście). Bo to łgarstwo, że to nas nic nie kosztowało przecież.
                            Kosztowało.
                            A gadanie, co Beck powinien sobie wtedy zrobić... Spokojnie -
                            Rosjanie i Niemcy zrobili to za niego... co prawda jego samego nie
                            załątwili, ale - mówiąc w dużym skrócie myślowym - wspólne
                            wymordowanie polskich elit to było przecież twórcze rozwinięcie tej
                            panaherrowej myśli - co Beck powinien, nieprawdaż?;/

                            A że obecnie znowu pan prezydent ośmieszył...
                            A on coś innego potrafi? Wraz z bratem swoim?
                            Ładnie kiedyś o nich powiedział Wałęsa (Lechsmile:
                            Oni żarli się ze wszystkimi - zawsze i wszędzie. Nawet ze sobą o
                            cyca matki. Choć mieli dwa, więc niby nie powinni.
                            Tak mają i juź.

                            A co do tego - do kogo mówiła Merkel... Kaczor też przecież mówił
                            nie do świata czy Polski, a do swego elektoratu. Wyłącznie.
                            A co do wypowiedzi Merkel... Mój Boże - Niemcy są zbyt dużymi
                            pragmatykami, by nie powiedzieć sobie i Rosjanom - gazociąg wart
                            mszy, przepraszam - przemówienia...



                            • lacietis Re: Polską rządzą głupcy i bufoni... 03.09.09, 09:02
                              1)Wyzwolenie Zaolzia miało miejsce w 1938!!!
                              2)Warto by się czegoś dowiedzieć o historii i okolicznościach sprawy - a nie
                              powtarzać stare komunistyczne brednie, które ostatnio tak chętnie wyciągają
                              neostaliniści.
                              Nie wchodząc w szczegóły zaznaczę, że w porównaniu z zagarnięciem: Wrocławia,
                              Szczecina, czy Landsbergu (Gorzów - nie wiadomo jakim cudem "wielkopolski"...),
                              wyzwolenie Karwiny, Orłowej i Bogumina było szczytem słuszności. A skoro jest to
                              forum o Rosji (choć innej problematyce) - przypomnę zagarnięcie w 1944r.
                              czechosłowackiej Rusi Przykarpackiej - gdy ZSRS, wykorzystał okupację Czech i
                              Moraw i secesje Słowacji,, by zagarnąć podobające mu się terytorium...
                              • rybak Re: Polską rządzą głupcy i bufoni... 03.09.09, 10:37
                                Oj, daj spokój, skrót myślowy. Owszem, weszli w końcówce 38. ale dla
                                mnie okres przedwojennego zamieszania, oceniany tutaj, to i rok
                                1938, i 39. A zaczęło się w 1938, owszem, ale na początku 1939 wśród
                                argumentów Hitlera - że musi skończyć z Czechosłowacją - był również
                                ten, że nie tylko Niemcom ona wadzi - (i tu padał właśnie argument
                                Zaolzia).

                                Aha - kto tu powtarza komunistyczne brednie?
                                Czy ty (no nie wierzę) jesteś lacietis wyznawcą tezy, że lepiej
                                jednak stawać po stronie tego, który zagryza, niż tego, który jest
                                zagryzany? Nawet jeśli ustawimy się przy tym w roli małego
                                ścierwojadka? I w potokach krwi z tętnic czeskiej niepodległości,
                                wytaczanych przez III Rzeszę, chapniemy sobie po cichutku Zaolzie?
                                Bo ja jednak , abstrahując od wszelkich rozważań historyczno-
                                politycznych, mimo wszystko wyznaję filozofię Kuronia (ładnie o niej
                                Kelus mówił kiedyś) - jestem jednak zawsze po stronie, jak to mówią
                                Anglicy - tego psa "pod spodem" - czyli zagryzanego.
                                Tak mam.
                                A panslawizm jednak zostawmy może przy tej okazji w spokoju...
                                Wiadomo przecież, że był jednym z głównych narzędzi politycznych nie
                                tylko caratu ale i Stalina (sam chciałeś, to maszwink)

                                Aha - tak na zupełnym marginesie - kilka dni temu przjeżdżałem przez
                                Zaolzie...
                                Spokój, cisza, kwiatki w oknach, dwujęzyczne - czeskie i polskie
                                napisy na drogowskazach, na przejściu granicznym w Cieszynie zabite
                                dechami drzwi i okna...
                                Więc o co właściwie ten nagły raban?
                                ;D

                                • lacietis prywatnie rybakowi 12.09.09, 14:35
                                  Uwaga potrzebna, by się tu na nas nie rzucono, że nie na temat - choć nie na
                                  temat zjawia się tu nierzadko...

                                  rybak napisał:

                                  > Oj, daj spokój, skrót myślowy. Owszem, weszli w końcówce 38. ale dla mnie
                                  okres przedwojennego zamieszania, oceniany tutaj, to i rok
                                  > 1938, i 39.
                                  ##Początkowo, chciałem "dać spokój" - ale po tem co poniżej widzę, że to raczej
                                  przycinanie sobie historii, tak by tobie było wygodniej - a fakty... to rzecz
                                  drugorzędna.


                                  A zaczęło się w 1938, owszem, ale na początku 1939 wśród
                                  > argumentów Hitlera - że musi skończyć z Czechosłowacją - był również ten, że
                                  nie tylko Niemcom ona wadzi - (i tu padał właśnie argument Zaolzia).
                                  ##Nie znam wszystkich wypowiedzi Wodza - ale po pierwsze w marcu 1939r. Polsce
                                  Czechosłowacja już nie wadziła bo Zaolzie było przy macierzy (podobnie jak część
                                  Spiszu i Orawy) - i problem nie istniał. A to, że Hitler tak argumentował... No
                                  cóż to metodologia wzięta z rosyjskich telewizji z ostatnich tygodni! W jednym z
                                  "filmików dokumentalnych" głównym dowodem na sojusz polsko-hitlerowski była
                                  jakaś wypowiedź Aldika, że on chciałby sojuszu z Polską...
                                  >
                                  > Aha - kto tu powtarza komunistyczne brednie?
                                  ##No jednak ty... Jeszcze raz powtórzę: "Warto by się czegoś dowiedzieć o
                                  historii i okolicznościach sprawy - a nie
                                  powtarzać stare komunistyczne brednie(...)" - co widzimy poniżej.

                                  > Czy ty (no nie wierzę) jesteś lacietis wyznawcą tezy, że lepiej
                                  > jednak stawać po stronie tego, który zagryza, niż tego, który jest
                                  > zagryzany? Nawet jeśli ustawimy się przy tym w roli małego
                                  > ścierwojadka? I w potokach krwi z tętnic czeskiej niepodległości,
                                  > wytaczanych przez III Rzeszę, chapniemy sobie po cichutku Zaolzie?
                                  ##Wyzwolenie Zaolzia przedstawiasz tu w tak typowy dla komunistycznej
                                  historiografii (i jak widzimy ostatnio rosyjskiej publicystyki) sposób, ze to
                                  była współpraca z Hitlerem i jeszcze jakiś imperializm polski. Akurat Zaolzie
                                  było dość silnie (choć nie jednoznacznie) polskie - o wiele bardziej niż wiele
                                  innych obszarów II Rzeczypospolitej - że o Koszalinie i Legnicy, nie wspomnę!
                                  Najpierw dowiedz się czegoś o imperialistycznej akcji czeskiej soldateski w
                                  1919r. pod bezczelnym pretekstem, że im jest potrzebny węgiel z Karwiny i kolej,
                                  która leci przez Śląsk Cieszyński (i nie zapominaj, że Cieszyn, Skoczów, Wisła i
                                  Bielsko, są w Polsce, nie dla tego, że Masaryk ich nie chciał - tylko dlatego,
                                  że obronili je polscy żołnierze i ochotnicy!). Argument bardzo podobny do
                                  stalinowskiego wobec Finlandii w 1939...
                                  A później praski ścierwojad nie przejmował się, ze właśnie bolszewicka nawała
                                  wali na Warszawę, tylko protestując, że wschodnia część Ks.Cieszyńskiego
                                  ("Przedolzie") dostaje się Polsce - zagarnął to co zaczęto w Polsce nazywać
                                  Zaolziem...
                                  I jak już to będziesz wiedział - to możesz wartościować, czy akcja z 1938r. była
                                  podła, słuszna, czy sprytna...


                                  jestem jednak zawsze po stronie, jak to mówią
                                  > Anglicy - tego psa "pod spodem" - czyli zagryzanego.
                                  ##To bardzo piękne. Ale akurat przedwojenna Czechosłowacja sobie dość dobrze
                                  zapracowała na swój los i niechęć (nienawiść sąsiadów i mniejszości narodowych:
                                  Austrii, Węgier, Polski, a później Niemiec.
                                  A ja tak mam, że lubię prawdę - a nie uleżałe stereotypy...


                                  > A panslawizm jednak zostawmy może przy tej okazji w spokoju...
                                  ##W pełni się zgadzam - z wyjątkiem tego, że nie wiem co to ma wspólnego z moja
                                  wypowiedzią z 3 września?...



                                  > Aha - tak na zupełnym marginesie - kilka dni temu przjeżdżałem przez
                                  > Zaolzie...
                                  > Spokój, cisza, kwiatki w oknach, dwujęzyczne - czeskie i polskie
                                  > napisy na drogowskazach, na przejściu granicznym w Cieszynie zabite
                                  > dechami drzwi i okna...
                                  > Więc o co właściwie ten nagły raban?
                                  ##A ja na Zaolziu bywałem nie tylko przejazdem i wiem jak mało jest i jak mało
                                  znaczą dwujęzyczne napisy (w Cieszynie Zachodnim zresztą głównie nakierowane na
                                  klientów zza Olzy, a nie miejscową - teraz już mniejszość polską), w kontekście
                                  postępującej (statystycznie już prawie dokonanej) bohemizacji, którą sukcesywnie
                                  przez ostatnie 90 lat (z przerwą 1938-1945) przeprowadzało państwo
                                  czechosłowackie-czeskie.
                                  A piszę to słuchając radia Impuls (świeżo co wróciłem z Ostrawy) - bo Czechów i
                                  Morawian lubię - ale to jeszcze nie powód bym przyjmował ich punkt widzenia w
                                  sprawie Zaolzia...


                                  > ;D
                                  >
                                    • lacietis Re: Przepraszam, że się wtrącam 13.09.09, 16:03
                                      ##Wyłącznie tobie!!! - po starej "drużbie"!

                                      natalia_sankowska1 napisała:

                                      > II Rzeczpospolita - i Koszalin, Legnica?
                                      ##Chyba nieuważnie czytasz - albo tak z zasady postanowiłaś się czepić... (-;
                                      Ale wyjaśnię podrobiazna: "(...)o wiele bardziej niż wiele
                                      innych obszarów II Rzeczypospolitej(...)" - tu sie kończy jedna myśl. W II
                                      Rzeczypospolitej były obszary mocno niepolskie - jak Polesie,czy Wołyń; mało
                                      polskie (nie mylić z małopolskimi) - jak: Nowogródzkie, Stanisławowskie,
                                      Tarnopolskie, albo tak umiarkowanie polskie jak Wileńszczyzna, czy Lwowskie. I w
                                      porównaniu do obszarów prawie niepolskich i mało polskich - Zaolzie
                                      (przypominam, że Polska nie rościła sobie prawa do całości Ks.Cieszyńskiego, aż
                                      po sama Ostrawicę - a tylko do obszarów o względnej i bezwzględnej przewadze
                                      ludności polskiej) było o wile bardziej polskie.

                                      "i że o Koszalinie i Legnicy" - to druga myśl. Bynajmniej nie mająca sugerować,
                                      że Legnitz und Koeslin były częścią obszaru Rzeczypospolitej Polskiej
                                      kiedykolwiek w latach 1918-1939. Zwracam tylko uwagę, że na skutek różnych
                                      okoliczności, obecnie w granicach Polski znajdują się obszary (miasta), których
                                      polskość - powiedzmy tak w 1938 roku - była wręcz śladowa, w porównaniu z silną
                                      polskością Zaolzia. A nikomu to jakoś nie wadzi...
                                      Za dalsze rozwijanie tego wątku - dziękuję/dziakuju/diky!
                                      • natalia_sankowska1 Re: Przepraszam, że się wtrącam 13.09.09, 22:29
                                        Wykręcasz się sianem. Rozumiem, że sam posłużyłeś się w poście do
                                        Rybaka zarzucanym mu praktycznie w tym samym miejscu tzw. skrótem
                                        myślowym. Ale jak żądasz od innych dokładności i nie podpasowywania
                                        chronologii faktów do zakładanych tez, sam uważaj na to, co piszesz.
                                        Przeczytaj tamten post, a sam zobaczysz, co i jak napisałeś.
                                        • lacietis a jednak chodzi o CZEPIANIE się... 14.09.09, 11:09
                                          ...tak zresztą od początku przypuszczałem - bo nawet ty nie znasz aż tak kiepsko
                                          polskiego by nie rozumieć, iż stwierdzenie "że o (mniejsza z tym co), nie
                                          wspomnę!" nie oznacza, że wymienione tam podmioty (w tym wypadku Legnica i
                                          Koszalin), odnoszą się do wcześniej wymienionej kategorii (II Rzeczpospolita).

                                          natalia_sankowska1 napisała:

                                          > Wykręcasz się sianem. Rozumiem, że sam posłużyłeś się w poście do
                                          > Rybaka zarzucanym mu praktycznie w tym samym miejscu tzw. skrótem
                                          > myślowym. Ale jak żądasz od innych dokładności i nie podpasowywania
                                          chronologii faktów do zakładanych tez, sam uważaj na to, co piszesz.
                                          > Przeczytaj tamten post, a sam zobaczysz, co i jak napisałeś.
                                          ##Nigdy nie pisałem żadnych "postów", "tostów", ani "srostów" - i nie zamierzam
                                          tego robić!
                                          A czepieniem się i tak nie zwiększysz mojej sympatii do bolszewickiego i
                                          szowinistyczno-rosyjskiego imperializmu, ani pogardy dla narodów i osób tym
                                          imperializmom się sprzeciwiających...
                                          smile)))))))))))))))
                                          • natalia_sankowska1 Re: a jednak chodzi o CZEPIANIE się... 14.09.09, 12:10
                                            Ale kochasz przedstawiać się nieszczęsna ofiarą mojego "czepienia
                                            się"(?)!
                                            Cóż, jak ci to pomaga na odciski, czuj się ofiarą.
                                            A razem ze mną usmiecha się do ciebie Molier: u niego pan Jourdin
                                            dowiedział się, że mówi prozą, a ty - że piszesz posty. A myślałeś,
                                            ze rozprawy doktorskie?
                      • insula.incognita Re: Polską rządzą głupcy i bufoni... 02.09.09, 14:59
                        herr7 napisał:

                        > Nie mogę powiedzieć, żeby mnie ta sytuacja zaskoczyła, ale jak sądzę elity na
                        > świecie tylko się utwierdzą w swojej opinii na temat Polski i Polaków, którą
                        > mają o nas od ponad dwustu lat.

                        A te elity będą tyakie stereotypy przekazywać dalej swoim obywatelom.
                        Niestety. I zostaniemy na wieki wiekow amen w wiecznej aureoli męczęnników i
                        cierpiętników.
                        Ciekawe też - że tu otwieras ię inny stereotyp (aczkolwiek uzasadniony). Niby
                        mamy rozdział panstwa i religii ,- a jednak de facto go nie ma. A czym sie
                        szczycil katolicyzm : będziemy cierpieć! za siebie, za wszystkich! cierpijmy razem!
                        A taki protestantyzm dlla odmiany ma haslo przewodnie - będę ciężko pracował,
                        aby być bogatym i szczęśliwym!
                        (oczywiście, w duzym uproszczeniu to mówię).
                        Tym niemniej - Niemcy, mając takiego garba na swojej historii w postaci Hitlera
                        - potrafią pracować i współpracować.
                        A Polska - ustami naszego prezydenta - tylko do waśni i do cierpienia jest zdolna.

                        sad
                        • herr7 Re: Polską rządzą głupcy i bufoni... 02.09.09, 15:20
                          Jest dobry komentarz na ten temat na Lencie:

                          www.lenta.ru/articles/2009/09/02/memory/
                          Jak sądzę istotne są dwa fakty - Polska niczego nie zyskała w sferze
                          gospodarczej co zyskałaby gdyby chciała się skupić na tym co łączy, a nie na tym
                          co dzieli. Drugi fakt to wypowiedź Merkel podkreślający znaczenie problemu
                          wypędzonych. To oznacza, że Niemcy z tek kwestii nie zrezygnują. W Polsce
                          najwyraźniej zapomniano że głównym gwarantem naszych zachodnich granic była
                          Armia Radziecka. Armia Rosyjska z pewnością nim nie zechce być.
                          • insula.incognita Re: Polską rządzą głupcy i bufoni... 02.09.09, 15:36
                            Zaraz czytnę tego linka.

                            Co do Merkel, i wypędzonych, osobiście nie wierzę że cokolwiek im się uda
                            wskórać w tej sprawie ( w sensie odszkodowanie od Polski czy cóś, kompletne
                            nierealne, moim zdaniem). I sadze, ze ona to powiedziala bardzie "dla swojego
                            audytorium - dla Niemców" niz dla nas. Bo wybory przecie do Bundestagu!

                            >>W Polsce
                            > najwyraźniej zapomniano że głównym gwarantem naszych zachodnich granic była
                            > Armia Radziecka. Armia Rosyjska z pewnością nim nie zechce być.

                            Racja.
                            Bo Rosja to nie ZSRR.
                          • insula.incognita Re: Polską rządzą głupcy i bufoni... 02.09.09, 15:43
                            herr7 napisał:

                            > Jest dobry komentarz na ten temat na Lencie:
                            >
                            > www.lenta.ru/articles/2009/09/02/memory/
                            > co zyskałaby gdyby chciała się skupić na tym co łączy, a nie na ty
                            > m co dzieli.

                            Ależ myślę dokładnie tak - psychologia dotyczy nie tylko dzieci, ludzie, ale
                            również relacje miedzy państwami.
                            Bo jakby własnemu dziecku powtarzxali przez całe jego życie, ze mając lat 5
                            ukradło, to takie dziecko ani chybi - zostałoby złodziejem, albo i gorszym
                            kryminalistą. A już na pewno nie lgnęłoby do rodziców, ktorzy kazaliby mu kajać
                            za ukradzionego niegdyś cukierka do końca życia.
                            Kaczyńscy, odnoszę wrazenie, nigdy nie znali się na chociazby podstawach
                            psychologii i relacjach międzyludzkich., stąd te ich durne teksty,i zachowania.
                            • herr7 Re: Polską rządzą głupcy i bufoni... 02.09.09, 16:14
                              Odpowiem na pierwsze pytanie. Obecny świat, po rozpadzie ZSRR jest całkowicie zdominowany przez Anglosasów. Ale ta epoka się kiedyś skończy i kraje dobrze rządzone, a takimi są przecież Niemcy szykują sobie jakąś alternatywę. Póki co kraj ten nadal jest poddany anglosaskiej kontroli, ale Niemcy to swoje "jarzmo" zrzucą, aczkolwiek zrobią to chyba w sposób jak najbardziej pokojowy. Zresztą ich polityczna siła i tak rośnie. Proszę zwrócić uwagę, że oni inwestują głównie na swoich byłych ziemiach, tak więc pod względem gospodarczym oni już tu są.

                              Problem drugi. Kaczyńscy są dokładnie tacy sami, jak przedwojenne elity - to że żyją w świecie urojonym to każdy chyba widzi. Proszę zwrócić uwagę, że ówczesna Polska miała na pieńku w wszystkimi sąsiadami za wyjątkiem Rumunii. W 38 r przyjęła aktywną postawę w zniszczeniu Czechosłowacji licząc m.in. na to, że uda się jej oderwać Słowację i utworzyć z niej swój protektorat, tyle że Niemcy byli szybsi. Nie trzeba być geniuszem, żeby dostrzec że zniszczenie Czechosłowacji spowodowało, że Polska nie mogła się obronić przed Niemcami nawet gdyby Zachód udzielił nam pomocy. Ale wówczas w Warszawie nie widziano niemieckiego zagrożenia.
                              • rybak Re: Polską rządzą głupcy i bufoni... 02.09.09, 16:29
                                To, że Polska uderzyła na Czechy w 1939... Głupota polityczna
                                oczywista. Bo dałą do ręki broń propagandową Hitlerowi... Ale
                                przypominam, że w 1918 to Czechy zagarnęły kawałek ziem przyznanych
                                Polsce traktatami... Słowem - i tu wygrała przeszłość a nie
                                przyszłość - czyli wspólny interes w obliczu zagrożenia
                                niemieckiego.
                                Co do zagrożenia niemieckiego...
                                Hmmmm.... W perspektywie 60 lat to będzie juź raczej głównie
                                zagrożenie tureckie - więc bym nie przesadzał aż takwink))
                                demografia, poroszę Państwa, demografia...
                                No cym on miał jo ukrzywdzić, wysoki sądzie, no cym? - jak brzmiała
                                słynna kwestia gaździny broniącej syna juhasa oskarżonego o
                                gwałt...smile))
                              • insula.incognita Re: Polską rządzą głupcy i bufoni... 02.09.09, 17:09
                                herr7 napisał:

                                > Odpowiem na pierwsze pytanie. Obecny świat, po rozpadzie ZSRR jest całkowicie z
                                > dominowany przez Anglosasów. Ale ta epoka się kiedyś skończy i kraje dobrze rzą
                                > dzone, a takimi są przecież Niemcy szykują sobie jakąś alternatywę. Póki co kra
                                > j ten nadal jest poddany anglosaskiej kontroli, ale Niemcy to swoje "jarzmo" zr
                                > zucą, aczkolwiek zrobią to chyba w sposób jak najbardziej pokojowy. Zresztą ich
                                > polityczna siła i tak rośnie. Proszę zwrócić uwagę, że oni inwestują głównie n
                                > a swoich byłych ziemiach, tak więc pod względem gospodarczym oni już tu są.


                                Się zgadzam. Ameryka też nie jest ani moją nadzieją, ani marzeniem.
                                A nadzieję tylko mam, aby rząd nasz sie opamiętał w związku z tym
                                włazid.oopstwem Amerykanom na wszystkich polach.
                                Zresztą, kiedys w innym watku wspominałam, że trwam w nadziei, że rząd się
                                opamięta z tym nawet nie tyle bałwochwalstwem w stosunku do Stanów, ile przejrzy
                                na oczy i zrozumie - ze nadskakiwanie Ameryce NIE OPLACA nam się. (jak do tej pory).


                                >
                                > Problem drugi. Kaczyńscy są dokładnie tacy sami, jak przedwojenne elity - to że
                                > żyją w świecie urojonym to każdy chyba widzi.


                                Nie zgodzę sie do końca.
                                Proszę zauważyć na przesterzeni ilu lat dostalismy kawałeczek spokoju (jako
                                dwudziestolecie miedzywojene), a tak prali się wszyscy - ile wlezie i bez
                                przerwy (zabory).
                                Jednakże od wojny minęło 66 lat i PORA najwyższa zacząc myślec innymi
                                kategoriami niz to robią Kaczyńscy.
                                Bo tamci - o których wspominasz - trwali caly czas w wojnie de facto, non stop!
                                Owszem , mozna powiedzieć ze my też mamy tę WOLNOŚĆ dopiero od 89 roku.
                                Ale pomijając sam stan wojenny i czolgi na ulicach, to jakoś, owszem, jakoś,
                                mimo że pod zaborem radzieckim, ale się żyć dało. Ba! niektorzy to nawet bardzo
                                chwalą soboe czasy sprzed stanu wojennego!

                                Ale czasów nie da się jednak porownać.
                                Jesteśmy mentalnie inni. Nikt jutro na nas bomby nie wyrzuci, ani nie wprowadzi
                                nam swoich wojsk. Chyba ze - paradokslanie - np amerykanie - za naszą że zgodą!
                                A poza tym, czy człowiek (narody), nie powinien się uczyć na własnych błędach??
                          • insula.incognita Herr, dzieki za artrykuł 02.09.09, 16:56
                            herr7 napisał:

                            > Jest dobry komentarz na ten temat na Lencie:
                            >
                            > www.lenta.ru/articles/2009/09/02/memory/

                            Moglabym skomentować każdy akapit. Nie ze wszystkim w tym artykule się zgadzam
                            do końca, ale nawet te (z którymi sie nie zgadzam) niektóre myśli w nim zawarte
                            nie wzbudzają we mnie wiekszego sprzeciwu. Ujdzie. Bo też daje niewielki
                            margines na roznice w interpretacji.
                            Natomiast jakbym miała podsumować to całe wydarzenie u nas związane z rocznicą,
                            przyjazd Putina itp, to podsumowałabym dokładnie tak:

                            "Если приглашаешь на могилы павших того, кого считаешь их нераскаявшимся палачом
                            - не нужно, прикрываясь позицией жертвы, просить у него экономических
                            преференций. Как говориться, выберите что-то одно: или снимите крестик, или,
                            простите, наденьте трусы."

                            Rewelacja!

                            Kaczyński powinien to wydrukować i w ramce na ścianie w gabinecie swoim powiesić.
                            Tuskowi też nie zaszkodzi zrobić to samo.
                        • rybak Re: Polską rządzą głupcy i bufoni... 02.09.09, 16:21
                          Troszkę nie tak - protestantyzm ma wiarę w predystynację.
                          Czy jakoś tak...smile)
                          Znaczy - nie będziemy pracować, byśmy byli bogaci i szczęśliwi - ale
                          Bóg nas konkretnie ukochał i zbawił (z góry znając nasze uczynki
                          przecież) - więc to dlatego jesteśmy bogaci i szczęśliwi.
                          Zatem nasza praca i wysiłek - w odniesieniu do konkretnych osób - to
                          nic innego niż potwierdzanie tego dawnego boskiego wyboru i jego
                          słuszności wobec naszej osoby.
                          Odwrócenie związku przyczynowo-skutkowego znaczy...

                          A co do tego cierpienia... Załuskiego polecam. I przyjrzenie się
                          latom 70,80 i 90 takoż... Nie tacyśmy znowu ze szczętem głupi...
                          Historycznie ujmując...
                          Po raz pierwszy nie poleźliśmy na czołgi przecież... I dzięki temu
                          wreszcie wygraliśmy co nieco...
                          • insula.incognita Re: Polską rządzą głupcy i bufoni... 02.09.09, 17:20
                            rybak napisał:

                            > Troszkę nie tak - protestantyzm ma wiarę w predystynację.
                            > Czy jakoś tak...smile)

                            Raczej, "czy jakoś tak".
                            Nie zrozumiałeś Poeto o co mi chodziło, albo sie czepiasz celowo.
                            Przecież protestantyzm nie narodził się wczoraj, ani po wojnie - też nie. Jak
                            katolicyzm. Tylko deczko wcześniej wink

                            Jak to się mmówiło? Wiara czyni cuda? No. No to właśnie protestanci (w tamtym
                            kontekscie myslalam o Niemcach rzecz jasna) wierzyli, uwierzyli i tak im juz
                            zostało do dziś. Mimo ze - kościoly sie tam same utrzymują , a i podatki same
                            płacą ( a nie biorą na tace), i mimo ze, dziś - kosciół protestancki narzeka na
                            brak wiernych.
                            Ale w ludziach, przez wieki - zostało! Praca, harówa - bo będę szczesliwy i bogaty.
                            A katolicyzm? rozumiem , że bez predescynacji?
                            Niestety - ma to w sobi9e zakodowane, jak cholera, tę dziwaczną predestynację -
                            cierpmy! Ławirujmy, kręćmy, oszukujmy, leniuchujmy, okradajmy kogo i co się da -
                            ale to nie nasza przecież wina.
                            Po to robimy - bo jesteśmy nasza religią , jak to było? aha, predestynowani.
                            Również. Więc cierpmy, ile wlezie., i oskarżajmy wszystkich naokoło za brak
                            zrozumienia i za swoje niepowodzenia . uncertain


                            Tak to pokrótce wink by było.
                            • rybak Re: Polską rządzą głupcy i bufoni... 02.09.09, 17:40
                              Jaki ja tam poeta, ironię nadal wyczuwamsmile
                              Nie czepiam się, jeno uściślamsmile
                              A co do naszego cierpiętnictwa - absolutnie się z Tobą zgadzam. Jak
                              to było? Idzie z fortepianem Szopena na plecach... Czy jakoś tak.
                              Albo - słynne Gał czyńskiego - "a bo nie dopuszczamy"
                              Plus Norwid i Gombrowicz na dokładkę.
                              Mocno upraszaczjąc.

                              A co do tego cwaniakowania i okradania.
                              Popatrz na to inaczej.
                              Sto parędziesiąt lat pod rosyjskim zaborem - gdzie trzeba było
                              lawirować. I twardy porządek pod pruskim i austriackim.
                              Po 1918 - na szczęście - kadry w II RP wychodzą właśnie z kuźni
                              Austrowęgiersko-pruskiej. I JEST porządek. I nie opłaca się zanadto
                              kantować. Bo i nie wypada - bo ton nadają ELITY. Prawdziwe, nie
                              malowane albo z partyjnego nadania.
                              I są warstwy aspirujące do bycia elitami.
                              I przychodzi 1939.
                              Kto idzie pod hitlerowsko-stalinowski nóż jako pierwszy? No właśnie.
                              elity. Intelektualne, moralne, artystyczne, opiniotwórcze...
                              wszelkie.
                              Po 1944 i 1945 - komuniści glajszachtują dalej. A przy tym - system
                              wręcz wymusza kanowanie - jak każdy system o księżycowej ekonomii, w
                              którym trzeba jak to mówili rosjanie w łagrach - wstawiać "gumę",
                              żeby w ogóle przeżyć... I tak przez poł wieku życia w chorym
                              systemie i pod presją ssucziwania...
                              Bo alternatywa - wyjazd (ucieczka) albo bunt skazany na klęskę,
                              ewentualnie emigracja werwnętrzna.

                              I tak pokolenie po pokoleniu. Aż się utrwaliło. To cwaniactwo wartsw
                              nie aspirujących do żadnych elit, po prostu tych, którzy na ich
                              miejsce, siłą opróźnione przez dwa totalizmy - weszli. Ze swoją
                              małorolną (bo przecież nie chłopską!) a potem - PGR-owską
                              mentalnościąJa do dziś walczę z takim podejściem do życia (jak nie
                              umiem - okantuję) wród moich znajomych. Bliskich nawet.

                              Słowem - to nie tylko i nie do końca tak, jak przypuszczasz. Tak
                              myślę... Ale może się mylę...
                              A co do porównania z Niemcami. Powiem tu coś, za co parę osób mnie
                              po prostu opluje. Przy Niemcach jesteśmy stadem chamów nieuczonych.
                              Dlaczego tak mniemam? Ile książek rocznie czyta statystyczny POlak?
                              ĆWIERĆ!!!. Przy PIĘCIU u statystycznego Niemca. To samo odnosi się
                              do czasopism, teatru, kina itd. itp...
                              skąd taka nasza średnia?
                              elity, które ją podwyższały dawniej - juź nie żyją. A nowe nie
                              zdążyły pod komunizmem, a potem w dobie globalnego internetu
                              powstać.
                              Tak sobie tu tylko dywaguję, proszę nie brać tego zbyt powaźniesmile
                              • insula.incognita Re: Polską rządzą głupcy i bufoni... 02.09.09, 18:02
                                rybak napisał:

                                > Jaki ja tam poeta, ironię nadal wyczuwamsmile
                                > Nie czepiam się, jeno uściślamsmile
                                > A co do naszego cierpiętnictwa - absolutnie się z Tobą zgadzam. Jak
                                > to było? Idzie z fortepianem Szopena na plecach... Czy jakoś tak.
                                > Albo - słynne Gał czyńskiego - "a bo nie dopuszczamy"
                                > Plus Norwid i Gombrowicz na dokładkę.
                                > Mocno upraszaczjąc.


                                Gombrowicza zostaw. Wyjechał, bo w tym syfie siedziec nie chciał. Gombrowicz nie
                                ubolewał, on kpił, ironizował, droczył się, nasmiechiwal się. Nie płakal i nie
                                cierpial. Bo widzial więcej niż reszta.
                                >
                                > A co do tego cwaniakowania i okradania.
                                > Popatrz na to inaczej.

                                Zgadzam. I widze te związki przyczynowo-skutkowe. Tym niemniej , zyjemy DZIŚ w
                                innych czasach i mamy większa wolność i dostęp do informacji. A więc tego jako
                                usprawiedliwienia, dla dzisiejszych kaczystów i postaw podobnyvch - nie traktuję.


                                >
                                > Słowem - to nie tylko i nie do końca tak, jak przypuszczasz. Tak
                                > myślę... Ale może się mylę...


                                Mylisz się bo przypuszczam dobrze. A nawet powiem bardziej - wiem.


                                > A co do porównania z Niemcami. Powiem tu coś, za co parę osób mnie
                                > po prostu opluje. Przy Niemcach jesteśmy stadem chamów nieuczonych.
                                > Dlaczego tak mniemam? Ile książek rocznie czyta statystyczny POlak?
                                > ĆWIERĆ!!!. Przy PIĘCIU u statystycznego Niemca. To samo odnosi się
                                > do czasopism, teatru, kina itd. itp...
                                > skąd taka nasza średnia?
                                > elity, które ją podwyższały dawniej - juź nie żyją. A nowe nie
                                > zdążyły pod komunizmem, a potem w dobie globalnego internetu
                                > powstać.
                                > Tak sobie tu tylko dywaguję, proszę nie brać tego zbyt powaźniesmile


                                tu akurat dpobrze dywagujesz, ale to też z czegoś się bierze.
                                W takiej Francji, czy Niemczech byle osiedlowy kościołek ma pełno chętnych do
                                uczestniczenia w chórkach niedzielnych npo, albo teatrzykach itp A unas? co?
                                Niby naród słowiański, muzykalny i wrażliwy, ale nikogo to nie obchodzi.
                                Dlaczego"
                                Raz że bida straszna i w piramidzie Maslova to jeszcze nie skoczylismy wyżej od
                                stopnia zaspokajania potrzeb podstawowych, a dwa - nawet ci co juz sie dorobili,
                                to w wiekszości mają gdzieś rozrywki kulturalne, bo ich tego nikt nie nauczył, a
                                i cała polityka kulturalna Polski - straszliwie kuleje. Trzy - brak
                                profesjonalistów (oprocz naprawdę nielicznych i swiatowej klasy) ktorych by
                                dopuszczono go głosu dla promocji POLSKIEJ kultury. Dlaczego? No i tu kólko sie
                                zamyka. Bo- wszedzie korupcja, znajomosci, lawirowanie itp.

                                ale jak dlugo takie postawy i mentalność można tłumaczyć zaborami? Jak długo?
                                • insula.incognita Re: Polską rządzą głupcy i bufoni... 02.09.09, 18:10
                                  żeby była jasność. Kocham ten kraj, po prostu kocham i już.
                                  I nie chciałabym, aby moje dziecko kiedys mi powiedziało :wyjezdzam, bo mam dość".
                                  Ale też chcę, bardzo, aby i ja i moję dziecko żylismy w zdrowym, normalnym
                                  cywilizowanym praworządnym PAŃSTWIE.

                                  dziekuje za uwagę. zmykam.
                              • herr7 austriacki porządek.. 03.09.09, 23:51
                                Pan nie znasz polskiej historii. Porządek był w zaborze pruskim. Zabór austriacki to była bida z nędzą. Ludzie uciekali stamtąd za chlebem gdzie tylko mogli. Austriacy byli cyniczni - zostawili Polakom samorząd wiedząc że i tak nic z tego nie będzie. Współpracować ze sobą to się nauczyli Wielkopolanie, gdyż państwo pruskie wydało bezwzględną wojnę polskiemu dziadostwu. Zabór austriacki słynął z biurokracji. Nie było przemysłu, ale było wielu urzędników - praktycznie jedyna dostępna kariera dla wykształconego człowieka. Ten nadmiar galicyjskich urzędników opanował potem resztę Polski. Z wiadomymi skutkami..
                                • rybak Re: austriacki porządek.. 04.09.09, 11:57
                                  Co jak co, ale swoją historię to ja znam, panie herrsmile
                                  No i ci postaustriaccy urzędnicy zrobili przy okazji rzecz
                                  rzeczywiście wiadomą: scalili trzy kawały Polski w jedną całość. W
                                  paręnaście lat. Rzeczywiście drobnostka.
                                  A teraz przepraszam, nie dyskutuję z osobami, które do MOJEJ Polski
                                  podchodzą z aż taką pogardą.
                                  Do widzenia
                                  Polski dziad.
                    • insula.incognita Re: Bredzenie i dyplomacja 02.09.09, 14:50
                      natalia_sankowska1 napisała:

                      > Maria Połomiec - prowadząca "Studio Wschód", którego nie mogę
                      > oglądać spokojnie, bo baba doprowadza mnie swą pychą,
                      > zarozumiałoscią i brakiem wiedzy (nawet nazwy jej się mylą!)do
                      > szewskiej pasji.

                      --Ja z ogladania TVP zrezygnowałam jakieś pięc lat temu. Zeby sie nie
                      denerwować. Potam z roku na rok bylo coraz gorzej.
                      Na szczescie sa komercyjne stacje, nie tylko polskie.


                      Nie wiem wprawdzie co to za baba. Mnie swojego czasu irytowała taka jedna co
                      jakis program publicystyczny polityczny prowadzila chyba na dwojce (ale teraz
                      juz nie jestem pewna), taka co wiecznie jakieś czarne kokardki nosila....
                      Ta to dopiero byla ewenementem! wink
    • insula.incognita Re: Historia 04.09.09, 20:11
      Słuchałam własnie Kirianova na tvn24. Widziałam napisy pod. Kirianov mówił
      bardzo sesnownie, w stylu jak Ciosek, jak Rotfeld, Buzek i paru innych z glową
      na karku i potrafiących oddzielić zaszłości od współczeasności.
      Zamieszanie z Gudzowatym. Sorki, ale Gudzowaty to szuja, Robi w balona zarówno
      Polskę, jak i Rosję. Ha! i jeszczer się tlumaczy i listy wysyła! A jakże! A ci
      co więcej łapówek wzięli w związku z interesami G (vide: polska strona) będą go
      teraz chronić! Państwo,zamiast załatwiać z Rosją normalne gospodarcze interesy,
      na zdrowych cywilizowanych zasadach, to sie pakuje w jakieś jedno wielkie
      g....no, no ręce opadają! Czy wszyscy aż tak sa durni w tym naszym rządzie i
      ...nie-rządzie???

      Pytanie dziennikarza- "a po co Putin w ogole przyjechŁ do Polski? Jak Pan
      myśli?" (co za durne pytanie w ogole, hę? zeby nakręcać atmosferę? po co to,
      pytam ) ?

      Już nic nie mam do powiedzenia.
      Boże ( Boże???), ratuj Polskę!



      Szlag mnie zaraz trafia jak słyszę zewsząd ten bełkot.
      • natalia_sankowska1 Re: Historia 04.09.09, 20:39
        A nie-szanowny Qblik z "Gazety" ma ciekawą teorię w zwiazku z
        Gudzowatym (winni - jak zawsze - Rosjanie ze swym demonicznym
        Gazpromem).
        A Olejnik też coś bredziła...
        Chyba choroby umysłowe też stały się zakaźne.
        • insula.incognita Re: Historia 04.09.09, 20:46
          natalia_sankowska1 napisała:


          > Chyba choroby umysłowe też stały się zakaźne.

          Ojjj, chyba, Natalio, chyba.
          Olejni lubilam zawsze jako wyrozniającą się, ale też bredzić zaczyna... i taki
          Rymanowski też

          A miałam do nich szacunek jak byli na pewnym etapie swojej kariery telewizyjnej.
          A teraz...
          A teraz - kicha. sad

          Wyczuwam bardzo niedobrą tendencję nawet w mediach komercyjnych. Aż przykro,
          naprawdę.
          • natalia_sankowska1 Re: Historia 04.09.09, 21:38
            A ja się nie dziwię. Przecież postawiłaś diagnozę: "jak najęci". No
            właśnie. Piszą to, czego kierownictwo sobie zyczy, a kierownictwo
            też ma swoje pomysły. Krótko mówiąc, nie istnieje DZIENNIKARSTWO
            NIEZALEŻNE, bo nie ma gdzie się drukować. Kółko się zamyka.
            • insula.incognita Re: Historia 04.09.09, 21:59
              "Diagnozę" postawiałam niechcący tak naprawdę. Nie chcialam, zakładając wątek,
              aż tak się wgłębiać. Ale wyszło, jak wyszło.
              A że sie zgadza diagnoza - to...niestety... sad

              Ale gdzie jest wyjście?
              ...bo ileż można się kręcić, jak wiewiórka w bębenku?
              • insula.incognita Re: Historia 04.09.09, 23:17
                Jak to pewne słowa potrafią być ponadczasowe....

                www.youtube.com/watch?v=oyAapBkKTxE&feature=related

                Вместо тепла - зелень стекла,
                Вместо огня - дым,
                Из сетки календаря выхвачен день.
                Красное солнце сгорает дотла,
                День догорает с ним,
                На пылающий город падает тень.

                "Перемен!" требуют наши сердца.
                "Перемен!" требуют наши глаза.
                В нашем смехе и в наших слезах,
                И в пульсации вен:
                "Перемен! Мы ждем перемен!"

                Электрический свет продолжает наш день,
                И коробка от спичек пуста,
                Но на кухне синим цветком горит газ.
                Сигареты в руках, чай на столе - эта схема проста,
                И больше нет ничего, все находится в нас.

                "Перемен!" требуют наши сердца.
                "Перемен!" требуют наши глаза.
                В нашем смехе и в наших слезах,
                И в пульсации вен:
                "Перемен! Мы ждем перемен!"

                Мы не можем похвастаться мудростью глаз
                И умелыми жестами рук,
                Нам не нужно все это, чтобы друг друга понять.
                Сигареты в руках, чай на столе - так замыкается круг,
                И вдруг нам становится страшно что-то менять.

                "Перемен!" требуют наши сердца.
                "Перемен!" требуют наши глаза.
                В нашем смехе и в наших слезах,
                И в пульсации вен:
                "Перемен! Мы ждем перемен!"
                • natalia_sankowska1 Wiktor Coj 05.09.09, 21:08
                  Pamiętam "Kino" i pamiętam, jakie wrażenie sprawiła "Igła". "Assa"
                  Sołowjowa była dziwnym filmem. Nigdy go nie lubiłam. Ostatnio w
                  związku z jubileuszem reżysera pisano, że ona oraz "Czarna róża...,
                  czerwona róża..." to odbicie końca ZSRR. Nie wiem, nie sądzę. Chyba
                  to czyjś wielokrotnie powielany skrót myślowy.
                  A Coj - cóż, mit... Niski głos, wydatna szczęka... Egzotyczny
                  wygląd. A tak naprawdę słabeusz potrzebujący ciągłego matkowania. I
                  egoista. Ile razy w historii kultury mit zastępował rzeczywistość.
                  • insula.incognita Re: Wiktor Coj 05.09.09, 22:55
                    natalia_sankowska1 napisała:

                    >>Pamiętam "Kino" i pamiętam, jakie wrażenie sprawiła "Igła". "Assa"
                    Sołowjowa była dziwnym filmem. Nigdy go nie lubiłam. Ostatnio w
                    związku z jubileuszem reżysera pisano, że ona oraz "Czarna róża...,
                    czerwona róża..." to odbicie końca ZSRR. Nie wiem, nie sądzę. Chyba
                    to czyjś wielokrotnie powielany skrót myślowy.


                    --Też pamietam swoje wrażenia, miałam jakichs 15-16 lat. Czyli ogladałam to
                    praktycznie zaraz jak te filmy powstały. Żyłam w tamtym swiecie. Dyskutowalismy
                    całą klasą nad tymi filmami.
                    Te filmy były odzwieciedleniem tamtego zycia w tamtych czasach. Owszem, te
                    zjawiska nie dotyczyly calego ZSRR jak się patrzy, ale takich metropolii jak
                    Moskwa, Pitier. Malo tego, te filmy wtedy były (stały się) zapowiedzią tego, co
                    miało nadejść (i nadeszlo) parę lat później.
                    Czyli totalny syf i rozgardiasz. A to z kolei nie dotyczyło już li tylko Moskwy
                    I Pitiera, tylko wszystkich republik ZSRR.



                    >>A Coj - cóż, mit... Niski głos, wydatna szczęka... Egzotyczny
                    wygląd. A tak naprawdę słabeusz potrzebujący ciągłego matkowania. I
                    egoista. Ile razy w historii kultury mit zastępował rzeczywistość.

                    --A Coj? Stał się mitem, bo zginął. Jakby żył i nadal koncertował, to by pewnie
                    albo zbyt szybko odczuł "zmęczenie materialu", albo by sam wycofał się z dalszej
                    kariery.
                    Ale oceny w stylu "Niski głos, wydatna szczęka... Egzotyczny
                    wygląd. <...>słabeusz potrzebujący ciągłego matkowania. I
                    egoista. " - nie bardzo rozumiem. Co to ma do rzeczy??
                    • natalia_sankowska1 Re: Wiktor Coj 06.09.09, 06:57
                      "Assa" i...: ja byłam wtedy sporo od ciebie starsza, więc i
                      odbierałam to bez zachwytu charakterystycznego dla nastolatków. Po
                      prostu z pozycji innej kategorii wiekowej. Uważałam i uważam, że
                      wtedy Sołowjow nie miał zadnej koncepcji odźwierciedlenia
                      czegokolwiek - po prostu odczuł, że się starzeje. A reżyser to
                      typowy samiec alfa, więc musiał w jakiś sposób "chuliganić", by się
                      wyróżnić. Później do całości dopisano legendę (często tak jest, że
                      póxniej sie mówi, iz autor nieświadomie coś tam odgadł i odczuł -
                      ja w podobne rzeczy, szczególnie w sztuce filmowej, nie wierzę).
                      a o Coju - naprawdę zwrócił na siebe uwagę przede wszystkim
                      egzotyką. W szerokim odbiorze był takim zagadkowym mocnym wschodnim
                      człowiekiem (proszę przypomnić sobie ówczesną powszechna modę na
                      sztuki walk Wschodu). Teksty - takich było wiele. Muzyka - cóż,
                      proszę posłuchać tego w innym wykonaniu (w odróznieniu od "Beatles" -
                      nie brzmi). A tak naprawdę był to zakompleksiony, słaby,
                      potrzebujący stałej opieki dość kapryśny chłopak - kompletna
                      przeciwległość stworzonego obrazu. Często tak się zdarza, że
                      wyobrażenie o idolu i jego istota są totalnie rozbieżne. Tak
                      naprawdę chciałoby się mieć jakiegoś idola mniej kontrowersyjnego.
                      Dla mnie bardziej autentyczny jest Jurij Szewczuk (DDT), a nawet
                      Boris Griebienszczikow (niedyś "Akwarium", ostatnio solo). Też znaki
                      epoki, jeżeli chodzi o underground.
                      • insula.incognita Re: Wiktor Coj 06.09.09, 07:22
                        Natalio,mówię o Coju tu (skoro juz na to zeszlo) jako o pewnym zjawisku. Bo nie
                        da się zaprzeczyć, że wtedy zjawiskiem był. Nie oceniam jego twórczości z
                        p.widzenia wartości muzycznych.

                        "A reżyser to
                        > typowy samiec alfa, więc musiał w jakiś sposób "chuliganić", by się
                        > wyróżnić."

                        Uśmiałam się.
                        Nie , nie, tak głęboko nie analizuję motywacji reżyserów smile

                        Euforię na punkcie wschodnich sztuk walki, a jakże, pamiętam. Po tym, jak
                        zaczęło być wolno uprawiać te sporty i w ogóle zaczęło sie o tym mówić. Ba!
                        nawet materiały drukowane mozna było mieć. A system przestał to traktować jako
                        zbrodnie przeciwko sobie. wink

                        Co do tekstów. Nie pamiętam, by bylo ich wiele. Oprócz mojego ulubionego wtedy
                        Akwarium i BG, DDT (za którymi akurat ne przypadałam), Butusowa i jeszcze paru
                        zespołów - to wszystko. A więc niewiele.

                        ps. co do Beatles...to juz inna bajka. Fanką byłam żarliwą smile
                        • natalia_sankowska1 Re: Wiktor Coj i historia 06.09.09, 09:48
                          JA miałam na myśli to, że znak epoki wcale nie musi osobiście
                          odpowiadać (i najczęściej nie odpowiada, bo to
                          widz/słuchacz/czytelnik/obserwator domyśla sobie coś o "swoim"
                          bohaterze (vide Walentyna Sierowa i jej postać w wierszach
                          Simonowa), a ten - mniej lub bardziej świadomie (w ostatnich
                          czasach BARDZO)- buduje swe image) wyobrażeniom ludzi o sobie.
                          W ogóle w naszych czasach - epoce wzmożonego PR, gdy PR-technologie
                          kompletnie przeinaczają postacie i informacje i są specjalnie
                          skierowane na ten cel - wydają się być bez sensu spory o sens
                          publicznych wypowiedzi polityków. Ważne są a)dyskretne rozmowy
                          polityków; b)realnie prowadzona polityka. Natomiast z góry
                          skreśliłabym dywagacje tzw. dziennikarzy, ponieważ ani nie znają
                          historii (często nawet własnego kraju, nie mówiąc już o posiadaniu
                          szerszej wiedzy historycznej), ani nie potrafią korzystać z
                          fachowych źródeł (w wyniku czego po prostu kompilują z tego, co leży
                          na powierzchni i jest w kółko powtarzane). No i jeszcze jedna ważna
                          dla mnie rzecz: uważam, że w świecie polityki każdy kraj prowadzi
                          własną politykę i nikt nie jest "bez grzechu". W związku z czym nie
                          warto z góry ustawiać się na pozycji obrażonej niewinności. A już o
                          wyrywaniu pewnych faktów z kontekstu procesu historycznego, jak to
                          ostatnio robią nasi "publicyści", mowy być nie może.
                          • insula.incognita Re: Wiktor Coj i historia 06.09.09, 10:13
                            natalia_sankowska1 napisała:
                            Ważne są a)dyskretne rozmowy
                            > polityków; b)realnie prowadzona polityka. Natomiast z góry
                            > skreśliłabym dywagacje tzw. dziennikarzy, ponieważ ani nie znają
                            > historii (często nawet własnego kraju, nie mówiąc już o posiadaniu
                            > szerszej wiedzy historycznej), ani nie potrafią korzystać z
                            > fachowych źródeł (w wyniku czego po prostu kompilują z tego, co leży
                            > na powierzchni i jest w kółko powtarzane). No i jeszcze jedna ważna
                            > dla mnie rzecz: uważam, że w świecie polityki każdy kraj prowadzi
                            > własną politykę i nikt nie jest "bez grzechu". W związku z czym nie
                            > warto z góry ustawiać się na pozycji obrażonej niewinności. A już o
                            > wyrywaniu pewnych faktów z kontekstu procesu historycznego, jak to
                            > ostatnio robią nasi "publicyści", mowy być nie może.


                            Amen smile
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka