issa12
17.04.04, 13:48
Islamska fala, która w ostatnich latach podniosła się na całym świecie,
dociera teraz do Polski. Kim są Polacy, coraz częściej zmieniający wiarę?
W niedzielny poranek 1 lutego trasa prowadząca z centrum Warszawy do Wilanowa
jest scenerią osobliwej defilady. Pod jedyny w stolicy meczet podjeżdżają
limuzyny dyplomatów i taksówki z luksusowych hoteli. Odziani w kolorowe szaty
mężczyźni i zawinięte w chusty kobiety spieszą na obchody Ofiarowania,
jednego z dwu najważniejszych świąt islamu.
Zaspani ochroniarze z pobliskich firm, zamiast po nocnej zmianie parzyć sobie
kolejną kawę i gapić się w telewizor, wylegli na chodnik i z papierosami w
rękach przyglądają się egzotycznej pielgrzymce. - To lepsze niż Discovery -
wyjaśniają. Chwilę później z autobusu wysiada kilkuosobowa grupka młodych
ludzi. Typowi polscy studenci. Żadnych chust. Plecaki. Brwi ochroniarzy
wędrują w górę. Wymiana spojrzeń: - A ci tu czego?
W nadchodzących tygodniach i miesiącach będą mieli coraz więcej okazji do
zdziwienia. Islam najwyraźniej zaczął przyciągać młodych Polaków. Warszawscy
imamowie mówią, że co najmniej raz w tygodniu przychodzi do nich ktoś -
najczęściej poniżej trzydziestki - kto decyduje się na
wypowiedzenie "szahady", czyli wyznania wiary, dwóch zdań o tym, że nie ma
Boga nad Allaha, a Mahomet jest jego prorokiem.
- Wśród tych nowych muzułmanów najwięcej jest pracowników naukowych,
studentów, artystów - mówi imam Tomasz Miśkiewicz, przewodniczący Rady Imamów
RP i dyrektor warszawskiego Centrum Islamu, w którym mieści się punkt
informacyjny i sala modlitewna.
Islam był dotąd w Polsce tylko egzotyczną przyprawą na chrześcijańskim
torcie, zarezerwowaną dla arabskich studentów i potomków bohaterskich
Tatarów, którzy walczyli u boku polskich królów. Jednak w ostatnich
miesiącach i latach jego duchowa i religijna oferta najwyraźniej zaczęła
trafiać do serc i umysłów niektórych młodych Polaków. Dziś już mamy około
dwóch tysięcy rodzimych muzułmanów - i liczba ta wciąż wzrasta. Pod
sztandarem islamu spotykają się w Polsce osoby poszukujące głębszych wartości
i metafizycznej głębi oraz kontestatorzy i buntownicy, odrzucający rynkową
cywilizację Zachodu. I jednych, i drugich islam przyciąga pryncypialnością i
moralnym rygoryzmem. Jego wyrazisty kodeks moralny i bezkompromisowość zasad
to kusząca oferta dla ludzi zmęczonych życiem w świecie, gdzie wszystko jest
względne i niejednoznaczne.
Zwiększone zainteresowanie Polaków islamem jest też częścią procesu o zasięgu
globalnym. Najwyraźniej i u nas zadziałał efekt 11 września, który na całym
świecie, paradoksalnie, ściągnął do meczetów tysiące ludzi. W Polsce ta fala
objawia się nie tylko zwiększoną liczbą konwersji na islam, lecz także
wzrostem zainteresowania dla cywilizacji arabskiej. Powstają szkoły języka
arabskiego i instytucje, np. portal Arabia.pl.
Studia arabistyczne, wcześniej przyciągające pasjonatów, dziś są oblegane. Na
Uniwersytecie Warszawskim w zeszłym roku na jedno miejsce zgłosiło się aż 20
kandydatów. Dotąd uczelnia przeprowadzała rekrutację na arabistykę co drugi
rok, jednak napływ zainteresowanych sprawił, że od tego roku nabór
organizowany jest corocznie.
Wielu dzisiejszych studentów swoją drogę do kultury islamu zaczynało od
zwykłej wycieczki. Właśnie pod wpływem wyjazdów turystycznych do Tunezji i
Egiptu
21-letnia Marta Gabryś i Anna Żołędziowska zainteresowały się kulturą i
historią Bliskiego Wschodu. Teraz są już na trzecim roku arabistyki
Uniwersytetu Warszawskiego. Ich 22-letnia koleżanka poszła jeszcze dalej -
też zaczęła jako turystka, potem podjęła studia etnograficzne i arabistyczne,
a rok temu stwierdziła, że Allah jest jej Bogiem. Została muzułmanką.
Przechodząc z katolicyzmu na islam, przyjęła imię Aisza i nie chce podać
swojego dawnego nazwiska.
Muzułmanką jest też 25-letnia Karina Pomarańska, studentka resocjalizacji z
Warszawy, która na ścianie swojej sypialni napisała: "Dżihad". Przeciętny
Polak kojarzy ten termin ze świętą wojną, ale tak naprawdę oznacza on po
prostu wysiłek. - Ten napis przypomina mi, że muszę się zmagać ze sobą, ze
studiami, później z pracą - mówi Karina. Szahadę wypowiedziała jesienią
ubiegłego roku. Zaryzykowała przejście na islam wbrew rodzinie (ojciec
zapytał ją kiedyś półżartem, czy idzie wysadzić Pałac Kultury). Karina, zanim
wybrała islam, była katoliczką, ale jak mówi, z pełną świadomością odrzuciła
dogmaty chrześcijańskie jako wewnętrznie sprzeczne. - Po kilku latach
odkryłam, że moja wizja Boga i świata pokrywa się z tym, co głosi islam -
mówi Pomarańska.