witomir
09.05.04, 12:56
Po kilkunastu latach "reformowania" górnictwa okazało się, że podjęte
działania prowadzą do absurdalnych skutków. W kopalniach, także tych
rentownych, zaczyna brakować wykwalifikowanych pracowników, bo górnicy
odchodzący na emeryturę nie mają następców. Powód? Pochopnie zamknięte szkoły
górnicze.
Ale mamy właśnie pierwszą jaskółkę. W Rudzie Śląskiej po 8 latach przerwy
ponownie ogłoszono nabór do dwóch klas technikum o specjalności górnictwo -
eksploatacja złóż. Na szczęście w Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych nr 3
pracuje jeszcze kilku nauczycieli mogących przekazać wiedzę potrzebną
przyszłym górnikom.
Częściowe pokrycie kosztów utrzymania tych klas zadeklarowała Kompania
Węglowa, która szacuje, że w najbliższych latach duża część obecnych
pracowników przejdzie na emeryturę lub skorzysta ze świadczeń
przedemerytalnych. Kompania Węglowa deklaruje, że zatrudni po ukończeniu
nauki wszystkich absolwentów dwóch otwieranych klas (minimum 30 osób).
Szkoła ma prowadzić nabór do klas górniczych w zależności od zapotrzebowania,
czyli nowe klasy niekoniecznie będą powstawały co roku. Ma to zapobiec
kształceniu zbyt dużej liczby osób, aby nie powodować ich "nadprodukcji" na
rynku pracy.
Ta decyzja to pierwszy sygnał, że zbyt radykalne reformowanie górnictwa nie
ma sensu, a także pierwszy sygnał odejścia od naiwnej i szkodliwej społecznie
wizji pozbawiania Śląska wieloletnich podstaw bytowania jego mieszkańców.