ignorant11
04.10.04, 02:09
Sława!
Wstrząs bałtycki
Tygodnik "Wprost", Nr 1140 (03 października 2004)
www.wprost.pl/ar/?O=67861
Alarm sejsmiczny dla północnej Polski?
W północnej Polsce w każdej chwili mogą się pojawić kolejne trzęsienia ziemi
o podobnej sile lub większe od tych, które w zeszłym tygodniu były odczuwane
na Warmii i Mazurach. Uczeni przestali się interesować sejsmicznym
zagrożeniem w tym rejonie kraju, bo od kilkudziesięciu lat nie było tam
większych wstrząsów. - Trzęsienia w rejonie Kaliningradu sugerują, że głęboko
w ziemi został zaburzony rozkład naprężeń na styku dwóch formacji skalnych,
do tej pory pozostający w równowadze - mówi "Wprost" dr Paweł Wiejacz z
Instytutu Geofizyki PAN.
Gdy w czerwcu 1992 r. ziemia zatrzęsła się w okolicach Krynicy Górskiej z
siłą 4,6 stopnia w skali Richtera, w ciągu następnych godzin pojawiło się
siedem małych wstrząsów. Wydawało się, że w ich wyniku skały zdołały się
zakleszczyć na lata. Tymczasem w marcu 1993 r. doszło do kolejnego silnego
trzęsienia, największego w najnowszej historii naszego kraju. Na północy
Polski może być podobnie, zwłaszcza że w basenie Morza Bałtyckiego coraz
częściej pojawiają się drgania o podobnej sile.
Skandynawski materac
Na południu Polski stale notuje się choćby minimalne trzęsienia ziemi, które
są efektem wypiętrzania się Karpat i Sudetów lub zapadania się starych
wyrobisk kopalnianych (głównie na Śląsku). Największe trzęsienia ziemi (o
sile około 6 stopni w skali Richtera), jakie kiedykolwiek pojawiły się na
terenach Polski, zanotowano na północ od Wrocławia w 1443 r. oraz w okolicach
Krakowa w 1786 r. 2 września tego roku drgania o sile 2,6 stopnia w skali
Richtera wystąpiły 80 km na północny zachód od Wrocławia. Wstrząsy o sile 3
stopni pojawiły się w tym regionie także 9 września. Tego samego dnia
zadrżało w Katowicach, sejsmografy zanotowały tam 3,2 stopnia w skali
Richtera.
- Na północy Polski wstrząsy są powodowane głównie podnoszeniem się
Skandynawii, wywołuje je trwający od kilkuset lat proces zanikania lodowca -
mówi
dr Wojciech Dębski z Instytutu Geofizyki PAN. Z powodu topnienia lodowców
coraz częściej trzęsie się ziemia na Alasce, gdyż uwolnione od ciężaru lodu
płyty tektoniczne są unoszone na skutek ruchów skorupy ziemskiej. Skandynawia
podnosi się o kilka milimetrów rocznie. Ten proces przypomina sytuację, gdy
ktoś na piankowym materacu kładzie książkę obciążoną odważnikiem, a potem
odważnik zabiera. Ponieważ reszta Europy nie podnosi się w ogóle, powstają
naprężenia między skałami na głębokości około 30 km i okresowe wstrząsy.
Strefy podwyższonego ryzyka
W strefach podwyższonego ryzyka płyty tektoniczne poruszają się po warstwie
półpłynnych skał i zderzają się z sobą, ocierają się o siebie, lub wchodzą
jedna pod drugą. Tak jest w rejonie Wysp Japońskich, zachodniego wybrzeża
Ameryki, Kaukazu, Bałkanów i wysp Fidżi należących do obszarów o największej
aktywności sejsmicznej na świecie. - Nie wiadomo, w jakiej skali takie
zjawiska zachodzą w pobliżu Kaliningradu, bo mieszczą się tam rosyjskie bazy
wojskowe uniemożliwiające wykonanie tzw. profili geologicznych. Poza tym
znajduje się tam gruba warstwa skał osadowych utrudniających głębokie
sondowanie. Nawet w Japonii, gdzie uskoki są widoczne niemal gołym okiem i
bada je sztab naukowców, rzadko udaje się przewidzieć, w którym miejscu
nastąpi przesunięcie.
- Nie mamy wątpliwości, że trzęsienie na Warmii i Mazurach miało naturalną
przyczynę i nie było wywołane eksplozją - mówi dr Wiejacz. Świadczą o tym
zarejestrowane fale sejsmiczne: przebiegały w kierunku północnym i wschodnim,
w stronę Suwałk i Górki Klasztornej i były inne niż te, które rozchodziły się
na południe.
W ciągu roku na świecie występuje około miliona trzęsień ziemi, ale tylko 8
tys. jest odczuwalnych bez sejsmografów. Trzęsienie, które nawiedziło Alaskę
w 1899 r., na stałe uniosło część wybrzeża o 14,4 m. To do dziś nie pobity
rekord. W wyniku kolejnego kataklizmu w 1964 r. ucierpiało tam 200 tys. osób,
a wstrząsy miały siłę 8,6 stopnia w skali Richtera. W 1985 r. zostały
potężnie uszkodzone budynki w Mexico City. Zginęło wtedy 5-10 tys. osób, 50
tys. odniosło rany, a 250 tys. pozostało bez dachu nad głową. Epicentrum
wstrząsów znajdowało się aż 350 km od miasta. W Chińskim mieście Tangshan w
1976 r. trzęsienie zabiło 255 tys. osób.
W Polsce od stuleci zagrożenie jest nieporównanie mniejsze i na razie nikt
się nie spodziewa większych strat w przyszłości. Ostatnie wstrząsy podważają
jedynie powszechne przekonanie, że nasz kraj nie jest żadną strefą
sejsmiczną. Uczeni przypominają, że z Danii, przez Szczecin, Warszawę, aż po
Ukrainę biegnie tzw. strefa TT (od nazwiska francuskiego odkrywcy Teisseyre'a-
Tornquista), niczym szew łącząca dwie płyty tektoniczne i będąca potencjalnym
źródłem trzęsień ziemi. - Na północy Polski stan podwyższonego ryzyka potrwa
nawet kilka lat - ostrzega dr Wiejacz. Nie powinniśmy się więc dziwić, gdy
zupełnie nieoczekiwanie ziemia zacznie nam uciekać spod nóg, a na budynkach
pojawią się pęknięcia.
Paweł Górecki
Współpraca: Monika Florek
Pozdrawiam i zapraszam na:
Forum Słowiańskie