ignorant11
21.10.04, 02:52
Sława!
Europa potępia Łukaszenkę
serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34174,2348322.html
Prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenko
Fot. SERGEI GRITS AP
ZOBACZ TAKŻE
• Polscy politycy o Białorusi (20-10-04, 19:29)
• Jak Polacy mogą pomóc Białorusinom? (20-10-04, 19:30)
• Przekonać Unię - komentarz (20-10-04, 19:25)
• Białoruscy opozycjoniści skazani na więzienie (20-10-04, 14:01)
Robert Sołtyk, Bruksela 20-10-2004, ostatnia aktualizacja 20-10-2004 18:55
Po długich naradach Bruksela potępiła wreszcie bicie opozycjonistów i
fałszowanie głosowania na Białorusi. Polscy eurodeputowani proponują:
wzmocnijmy sankcje godzące w reżim i pomóżmy naprawdę zbliżyć Białorusinów do
Europy.
Stanowisko Unii jest wyjątkowo ostre - zgodziło się na niego 25 krajów
członkowskich oraz 11 kandydatów i stowarzyszonych. W ostatniej chwili pewne
akapity nawet wyostrzono, gdyż z Mińska nadeszły wieści o biciu ludzi na
ulicach i aresztowaniach liderów opozycji. Na mocnych słowach może się nie
skończyć - 28 października dyplomaci UE spotkają się w Brukseli, a już 2
listopada ministrowie spraw zagranicznych mogą uchwalić zaostrzenie sankcji.
Zapewne będzie to wydłużenie listy członków reżimu, którzy na teren Unii będą
mieli zakaz wjazdu.
Dwustronicowa deklaracja mówi, że wybory parlamentarne i referendum
przedłużające rządy Aleksandra Łukaszenki "nie spełniły międzynarodowych
standardów", a władze w Mińsku nie przejmowały się "demokratycznymi regułami
procesu głosowania". Wyniki budzą "poważne wątpliwości, czy w pełni odbijają
wolę białoruskich wyborców".
Bruksela jest też "zatroskana ostatnimi doniesieniami o stosowaniu przez
władze przemocy wobec opozycji, a zwłaszcza gwałtownym stłumieniem pokojowej
demonstracji i aresztowaniem wielu liderów opozycji".
Europa nie chciała jednak tylko prawić Łukaszence lekcje. Zapewnia, że "nadal
jest miejsce dla demokratycznej Białorusi w rodzinie europejskich narodów".
Stawia jednak warunki: "białoruskie władze jasno zademonstrują wolę
respektowania wartości demokratycznych i rządów prawa".
Ponieważ w poprawę Łukaszenki nikt w UE nie wierzy, Bruksela obiecuje, że
będzie wspierać "wszystkie demokratyczne siły na Białorusi i będzie się
starać bardziej efektywnie pomagać tym ludziom, którzy pracują na rzecz zmian
demokratycznych". To ważne i nowe stwierdzenia, o ile nie pozostaną pustymi
słowami.
Eurodeputowani Bogdan Klich i Jacek Protasiewicz (PO) podali wczoraj w
Brukseli kilka konkretnych pomysłów, jak "izolować reżim i wspierać
społeczeństwo". Chcą je zawrzeć w rezolucji Parlamentu Europejskiego -
zabiegają, by była przyjęta w Strasburgu już w przyszłym tygodniu.
Co proponują Polacy? • Stworzyć Białorusinom alternatywne źródła informacji
poprzez finansowanie przez Unię niezależnego radia, a najlepiej i telewizji
nadającej spoza Białorusi na jej teren (zwrócili się już o pieniądze do
komisarza Pattena). • Przyjąć szeroki program stypendiów dla młodzieży -
unijnych i państw członkowskich (Polska mogłaby dać przykład). • Powołać
Europejską Fundację Demokracji na wzór podobnej inicjatywy Amerykanów w
czasach „Solidarności”, która finansowałaby bez zbędnej brukselskiej
biurokracji akcje wobec społeczeństwa Białorusi. • Rozszerzyć czarną listę
osób niewpuszczanych do UE o tych, którzy sfałszowali wybory, w tym szefową
Komisji Wyborczej Lidię Jermuszynę - co szefowie MSZ mogą zrobić od ręki 2
listopada. • Zbadać, czy Łukaszenko nie ma na Zachodzie prywatnych kont, i
mu je zająć. • Obniżyć lub wręcz znieść dla Białorusinów opłaty za wizy do
UE, a więc i do Polski.
Pytany, co to konkretnie będzie znaczyć dla bitych na ulicach Mińska,
Protasiewicz mówi: - Oni powinni wiedzieć, że nie są sami, a osoby, które
ponoszą winę za fałszerstwa, będą pociągnięte do odpowiedzialności.
Zdaniem Klicha i Janusza Onyszkiewicza (UW) potrzebna jest teraz szybka i
mocna reakcja Unii, gdyż to, co się dzieje na Białorusi, nie będzie bez
wpływu na sąsiednią Ukrainę. Polacy zarzekają się, że obu krajów nie sposób
porównywać. Mimo rażących nieprawidłowości w kampanii wyborczej na Ukrainie
jest pluralizm i nie wiadomo, kto wygra wybory prezydenckie 31 października.
Zdaniem Józefa Piniora (SdPl), który z Onyszkiewiczem był ostatnio w misji w
Kijowie, "atmosfera tam przypomina Polskę z 1989 r.".
Onyszkiewicz jest zaniepokojony plotkami o rozwiązaniu siłowym w razie
zwycięstwa kandydata opozycji Wiktora Juszczenki, w tym zwłaszcza zaplanowaną
na 28 października wielką paradą wojskową w Kijowie. "Przesadnie podejrzliwi
pytają się, czy jak wojsko wejdzie do miasta, to czy z niego do końca
wyjdzie?" - mówi polski wiceprzewodniczący Parlamentu.
Pozdrawiam i zapraszam na:
Forum Słowiańskie