account11
13.03.08, 21:41
Scenografia plasticzana (no! obronił się żyrandol i projekcje
multimedialne; pan od świateł po prawej sympatyczny)... reszta -
gleba!
A teraz po aktorach:
1) Damian Aleksander - nie poznałem go w tej masce
2) Raul - uroczy, daje radę
3) Christine - mogłaby podkładać Pocahontas albo Cinderellę - nic
więcej się nie wykrzesi, zero charyzmy, głosik słodko-pierdzący!
4)Carlott - boska, broni się chociaż w drugiej scenie pierwszego
aktu - daremna gra. Ale można jej wybaczyć, bo jedyna z jajem aktorka
Nudą wiało, i tyle. Jeden, dwa elektryzujące momenty, poza tym flaki
z olejem niczym brazylijski serial...
Generalnie kicha, wysiedziałem wprawdzie do końca pierwszego aktu,
ale dłużej, uwierzcie, się nie dało :0
Zastanówcie się, przed zakupem biletu, czy na pewno lubicie A.L.
Wbbera i jego ciężkawą tfu-rczość! Na szczęście, nie musiałem
płacić, bo mnie TVN zaprosił ;)