Dodaj do ulubionych

wypadki i mordobicia

05.04.04, 16:40
PONADSTUKILOWY MYŚLIWY ZAATAKOWAŁ DZIKA!

OFIARA W CIĘŻKIM STANIE

Jak nieoficjalnie i oficjalnie dowiaduje się redakcja „w i m”, w lesie koło
Konstantynowa ogromny samiec myśliwego o masie 115,5 kg i charakterystycznie
zakręconych wąsach o znacznej rozpiętości podstępnie zaatakował młodego dzika
idącego prawidłową stroną drogi do wodopoju. Mimo natychmiastowej likwidacji
agresora, dzik odniósł poważne obrażenia, w wyniku których zaistniała
konieczność przetransportowania go do najbliższego ambulatorium migiem,
gdzie, jak usłyszeliśmy, przeszedł serię niezwykle bolesnych zabiegów
ratujących życie – m.in. lewatywę, lobotomię, sodomię lewej komory,
brąchooksydację i zaawansowaną otolaryngologię, po której - jak słyszymy –
jest lepiej.
Jak poinformował oficer dyżurny z konstantynowskiego komisariatu, trwa
dochodzenie mające ustalić szczegóły i przebieg akcidentu. Policjant
przychyla się ku wersji, że napastnik nie działał sam, a w tzw. Nagonce. W
toku czynności przygotowawczych przesłuchano mieszkańców lasu – sąsiadów i
przyjaciół ofiary. Wszyscy zgodnie twierdzą, że dzik do tej pory nie miał
żadnych wrogów, nie wadził nikomu doprawdy, a nawet pomagał wręcz.
Najstarszy, ponad 1000-letni Dziad B. o krzepkim imieniu Bartosz n.p.
wspomina, jak ofiara rozsiewała żołędzie, z których dzięki temu wyrastały
1000-letnie dęby, a może nawet starsze!
O ewentualnych dalszych progresjach w śledztwie w tej bólwersującej chyba
wszystkich sprawie redakcja „w i m” będzie państwa informować na bieżąco. NCH
Obserwuj wątek
      • neochuan Re: Panie doktorze... 06.04.04, 14:16
        maginiak napisała:

        > ...ale będzie żył?
        jeśli nie zabraknie na leczenie
        >
        > P.S. Chuł łanie, cieszę się, żeś powrócił w glorii, bom się już martwiła, żeś
        > na jakiś syndrom zapadł:-)
        syndron - borg
    • neochuan a tymczasem... 08.04.04, 11:20
      ścięto dom, wyburzono drzewo i nic się córce nie urodziło. policja podejrzewa
      feministów-transwestwstydki. progresji nie będzie, bo to i tak bólwersuje.
      hofk.NCH
        • neochuan zgodnie z życzeniem rednacza spamuję 20.04.04, 13:15
          PONADSTOTYSIĘCYGRAMOWY MYŚLIWY ZAATAKOWAŁ DZIKA!

          OFIARA W CIĘŻKIM STANIE

          Jak nieoficjalnie i oficjalnie dowiaduje się redakcja „w i m”, w lesie koło
          Konstantynowa ogromny samiec myśliwego o masie 115002 g i charakterystycznie
          zakręconych wąsach o znacznej rozpiętości podstępnie zaatakował młodego dzika
          idącego prawidłową stroną drogi do wodopoju. Mimo natychmiastowej likwidacji
          agresora, dzik odniósł poważne obrażenia, w wyniku których zaistniała
          konieczność przetransportowania go do najbliższego ambulatorium migiem,
          gdzie, jak usłyszeliśmy, przeszedł serię niezwykle bolesnych zabiegów
          ratujących życie – m.in. lewatywę, lobotomię, sodomię lewej komory,
          brąchooksydację i zaawansowaną otolaryngologię, po której - jak słyszymy –
          jest lepiej.
          Jak poinformował oficer dyżurny z konstantynowskiego komisariatu, trwa
          dochodzenie mające ustalić szczegóły i przebieg akcidentu. Policjant
          przychyla się ku wersji, że napastnik nie działał sam, a w tzw. Nagonce. W
          toku czynności przygotowawczych przesłuchano mieszkańców lasu – sąsiadów i
          przyjaciół ofiary. Wszyscy zgodnie twierdzą, że dzik do tej pory nie miał
          żadnych wrogów, nie wadził nikomu doprawdy, a nawet pomagał wręcz.
          Najstarszy, ponad 1000-letni Dziad B. o krzepkim imieniu Bartosz n.p.
          wspomina, jak ofiara rozsiewała żołędzie, z których dzięki temu wyrastały
          1000-letnie dęby, a może nawet starsze!
          O ewentualnych dalszych progresjach w śledztwie w tej bólwersującej chyba
          wszystkich sprawie redakcja „w i m” będzie państwa informować na bieżąco. NCH
    • huann poległem na limance jak na zawiszy! 24.04.05, 15:55
      stłukli mi lennonki i wbili na paul i kazali grać w ringo aż mnie nie rozjedzie
      starr. potem banda przystawiła revolwer sierżanta do yellow submarine i
      pieprzyli, żebym przypadkiem nie wołał help! a ja, choć byłem not guilty, to
      rzekłem: let it bleed...
      no i stłukli mi lennonki. oraz uszkodzili Yoko.
      imadżin sobie - Ono było wcześniej całkiem sprawne! ;(((
    • szprota mspanc 24.04.05, 18:35
      Szprota (17:59)
      słuchaj rzuć te zabawy z chemikaliami w ciemnych pokojach, ogól się ostrzyż, weź
      kąpiel, albo lepiej dwie kąpiele, kup sobie nowe ubranie i wyjdź wieczorem, a
      wtedy...- tu musiałby szczerze przyznać, że nawet umyty, ogolony i wymoczony w
      solach kąpielowych Thursley nie miał szans na żadną z nagród...- a wtedy możesz
      dostać w twarz od dowolnej kobiety, jaką sobie wybierzesz.
      Szprota (17:59)
      Owszem, nie jest to wiele, ale zawsze jakiś fizyczny kontakt.
      Neochuan (17:59)
      gdzie ja to widziałem?
      pewnie od keri
    • huann z cyklu: w jerozolimie powiesił się zamachowiec-sa 18.05.05, 14:35
      mobójca:

      Dziś rozpoczęła się koordynowana globalnie akcja organizacji ekologicznej
      'Greenwar', która w akcie protestu przeciwko budowie nowych elektrowni atomowych
      postanowiła wysadzić w powietrze już istniejące, by pokazać, że to naprawdę jest
      niedobre takie elektrownie.
      Na dalsze doniesienia w tej bólwersującej chyba każdego sprawie redakcja „w i m”
      nie będzie państwa informować na bieżąco, ani wcale już. HNN
    • huann Legendarny trener ogłosił zakończenie kariery 05.06.05, 17:00
      Po nieokreślonej liczbie lat pracy z piłkarzami Azerbajżanu ich brazylijski
      trener Rio Torres ogłosił na ostatnim meczu (z reprezentacją Polski), że schodzi
      z trenerskiej ławki, następnie zszedł i dając w ryj sędziemu technicznemu co się
      akurat podstawił, albo nawet został podstawiony, kończy przygodę z futbolem.
      Podczas ostatniego dwumeczu z Polakami jego podopieczni po raz pierwszy w
      niedługiej wszakże historii Azerbajżanu stracili 11 bramek, nie zdobywając przy
      tym ani jednej.


      R E K L A M A czytaj dalej

      "Właśnie w taki spektakularny sposób zdecydowałem się zakończyć przygodę z
      futbolem" - ogłosił we wszystkich transmitujących dwumecz telewizjach czynem i
      słowem szkoleniowiec i dodał, że nie zamierza jednak przejść na emeryturę, ale
      go przepędzili.

      Torres, który podczas meczu przeszedł wyraźny kryzys formy psychicznej,
      podkreślił w ten sposób, że jego rezygnacja z pracy trenerskiej jest podyktowana
      problemami ze zdrowiem oraz, że w ten właśnie sposób solidaryzuje się z formą
      fizyczną swoich, choć obcych piłkarzy azerbajżańskich.

      "Po prostu lepiej odejść po klapie i fatalnym sezonie niż po wygranych i
      powodzeniach" - wyjaśnił, ale ta część wyowiedzi nie spotkała się ze
      zrozumieniem nawet dziennikarzy po brazylologii klasycznej.

      Azerbajżan jest obecnie jednym z najbardziej antybrazylijskich na świecie
      krajów. prezydent tego kraju Aligulijajlijew zastanawia się już nad prewencyjną
      wojną z Armenią, oskarżając ją o otwarty kryptobrazylizm i dążenie do przejęcia
      ujścia Rio Bravo już w najbliższym karnawale.

      o ewentualnej wojnie w tej bólwersującej chyba wszystkich sprawie redakcja
      „w i m” będzie państwa informować na bieżąco. HNN
    • huann Wczoraj odbyła się kolejna edycja światowej imprez 17.07.05, 23:11
      y o nazwie Big Jump.

      Jej celem jest powrót ludzi do rzek. Akcję wymyślił Francuz Roberto Epple, który
      w 1995 roku namówił rodaków na skok do Loary. W Warszawie Big Jump odbył się po
      raz pierwszy. Do Wisły wskoczyło kilkadziesiąt osób. W tym: Basia (22 lata), bo
      chce, by miasto zwróciło się ku rzece. Stanisław (3 lata), bo kiedy straci
      łazienkę, chce mieć, gdzie się kąpać. Oskar (58 lat), bo chce bezpiecznie moczyć
      nogi. Powiedziała o tym jego babcia pani Zofia (115 lat) co chce zapobiec
      nielegalnej zwałce gruzu i Paweł (30 lat), co chce, żeby rzeka była dla ludzi.
      Marek (31 lat) i Artur (31 lat), bo lubią się kąpać w Wiśle i robią to razem od
      urodzenia. Joanna (40 lat, właścicielka nadwiślańskiego baru Mewa), bo chce, by
      miasto pozwoliło jej prowadzić bar nad rzeką. Robert (47 lat), bo chce, żeby nad
      Wisłą powstały natryski. Renata (23 lata) i Karolina (16), bo wspólna kąpiel
      sprawia im przyjemność. Herve Bonnaveira (31 lat, Francuz), bo go namówiła
      koleżanka.
      Big Jump w Warszawie zorganizowali: fundacja Ja Wisła, Urząd Miasta Stołecznego
      Warszawy, Biuro Promocji Miasta, Biuro Ochrony Środowiska, dzielnica
      Śródmieście. Władze stolicy zapewniły uczestników akcji że, choć nie chcą ich
      zbytnio rozpuszczać, to za rok specjalnie zadbają o zsynchronizowanie zrzutu
      nieoczyszczonych ścieków w całym górnym dorzeczu Wisły w porozumieniu m.in. z
      samorządami Nowej Huty, Siarkopolu Tarnobrzeg i Wytwórni Lamp Rtęciowych w
      Rzeszowie, tak, aby uczestnicy mogli osobiście nagłośnić tę jakże szczytną ideę.
      Resztę w tej bólwarującej chyba wszystkich sprawie wyżre redakcja „W i M”. HNN

      Niejako poniekąd:
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2825725.html?skad=rss&wv=0000
    • lolik2 ołówy i samoloty 27.07.05, 15:28
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=72&w=27005908
      Na policjantów leciały ołówki, papierowe samolociki. Rannych zostało 37
      policjantów i siedem bibliotekarek. Bibliotekarki przyjechały we wtorek do
      Warszawy, żeby zmusić Sejm do utrzymania korzystnego dla siebie deputatu w
      ksiazkach lub czasopismach. Politycy ulegli

      Bibliotekarki jechały do Warszawy z całej Polski przez całą noc. Przed stolicą
      kilkaset autokarów miało postój. Policja przeszukała je, zabierając
      niebezpieczne przedmioty. Jak się później okazało - nie wszystkie.
      Niebezpiecznie naostrzone ołówki, którymi bibliotekarki rzucali w policjantów,
      przyjechały prywatnymi samochodami.

      Kiedy 5,5 tys. bibliotekarek zjawiło się już o 7 rano pod Sejmem, od razu w
      stronę policji recytowały poezję. Ale związkowym liderkom udało się załagodzić
      sytuację. Przekonały koleżanki, że trzeba czekać na wynik rozmów z marszałkiem
      Cimoszewiczem. Za wcześniejsze wypowiedzi marszałka o tym, że ustawy nie
      wprowadzi pod obrady Sejmu, okrzyknęły go wrogiem numer jeden. Nazywali go
      "Żubrem" i mieli dla niego jedną radę: - Do puszczy! Chórem śpiewały: "Wszyscy
      Polacy to jedna rodzina, oprócz Cimoszewicza, tego sk...".

      Zmęczone upałem i podróżą bibliotekarki obległy okoliczne księgarnie. Kupowały
      literaturę piękną polską i zagraniczną, ale największym powodzeniem cieszył
      się najnowszy Harry Potter. Okoliczni zbieracze makulatury mieli swój dzień,
      nie przestali zbierać z ziemi rozsypanych kartek nawet wtedy, gdy zaczęła się
      rozróba. Bibliotekarki rozsiadły się na murkach w okolicy Sejmu i podziwiały
      urodę warszawiaków. Były nawet prezenty. - Weź, poczytasz sobie na urlopie -
      mówiła bibliotekarka z Jastrzębia, usiłując wręczyć posłowi Janowskiemu
      elementarz.

      Część bibliotekarek zaczęła się niecierpliwić i natarła na barierki
      odgradzające ich od policjantów. Odciągały ich związkowe porządkowe.

      Organizatorzy zaprosili na podest bibliotekarkę z "Ogniem i mieczem"
      Sienkiewicza, kilka innych recytowało z pamięci "Pana Tadeusza". Ale
      bibliotekarki były coraz bardziej wkurzone: - To nie jest piknik, tylko
      manifestacja - zaczęły wołać do organizatorek.

      Kiedy o 12.30 jedna z liderek poinformowała, że nie ma szans na przyjęcie
      ustawy tego samego dnia, sytuacja szybko wymknęła się spod kontroli. Około sto
      z liczącej ponad 5 tys. uczestniczek demonstracji ruszyło do regularnej bitwy
      z policjantami. Wsparło je kilka miejscowych czytelniczek. Bibliotekarki
      atakowały naostrzonymi ołówkami, wyrywały z książek kartki i zrobionymi z nich
      samolocikami rzucały w kierunku policyjnego kordonu. Leciały nawet zakładki.

      Policjanci zasłaniali się tarczami i strzelali na przemian gazem łzawiącym i
      strumieniami wody z armatki wodnej. Po 20 minutach otoczyli najbardziej
      agresywną grupę, a resztę uczestniczek demonstracji zepchnęli w kierunku
      parkingu, na którym stały autokary.

      Mariusz Sokołowski, rzecznik stołecznej policji: - Rannych zostało 24
      policjantów, w tym jeden bardzo ciężko, i jeden strażak. Do szpitala trafiło
      też siedem bibliotekarek. Zatrzymaliśmy 69 najbardziej agresywnych kobiet.
      Przynajmniej 20 z nich zostało odwiezionych do czytelni Biblioteki Narodowej.

      Dotychczasowa ustawa, według której do uzyskania deputatu wystarczy
      przepracować 25 lat między półkami, miała obowiązywać do 31 grudnia 2006 r. Na
      przedłużenie przywileju nie chce się zgodzić na to rząd, bo według jego
      wyliczeń do 2011 r. z budżetu trzeba będzie dopłacić do bibliotekarskich
      deputatów 26 mld zł.

      Bibliotekarki nie chcą jednak o tym słyszeć. - Po ćwierćwieczu pracy w
      bibliotece człowiek jest już wrakiem - argumentują związki - Bibliotekarki
      mają zmiany stawów i kręgosłupa, bo w nienaturalnych pozycjach czytają tony
      tomów. Do tego dochodzą płuca zniszczone przez kurz zalegający półki. Na
      cmentarzach leży wiele bibliotekarek, które nie dożyły 100 lat - dodają.
    • huann Józefina Klempa 28.07.05, 18:08
      w barach dosyć krępa
      kiedy idzie stępa
      za nią zaś źrebięta
      niejedno się pałęta
      popętane w pęta
      chłopcy i dziewczęta
      niech każdy popamięta
      kędy rasta mięta
    • huann wygrałęm Bą (part 1) 04.08.05, 10:06
      Uwaga! Mój nr telefoniczny został jako jeden z nielicznych wylosowany spośród
      wielu i wygrałem Bą o wartości 1000 zł na tygodniowy pobyt w zakopanem na
      mazurach firmy imperial nie zapomnij oddzwonić w ciągu godziny pod nr 0-22
      488-44-44.

      ups! zo-zo-zostało mi już tylko 56 minut.
      o bólwersującej chyba każdego sprawie redakcja będzie informować na bieżąco,
      wim, albo niewim.

      PS. nr telefoniczny mojego ojca też jako nieliczny spośród wielu
      • huann wygrałęm Bą (part 2) 04.08.05, 10:15
        Uwaga! Mój nr telefoniczny został jako jeden z nielicznych wylosowany spośród
        wielu i wygrałem Bą o wartości 1000 zł na tygodniowy pobyt w zakopanem na
        mazurach firmy imperial nie zapomnij oddzwonić w ciągu godziny pod nr 0-22
        488-44-44.

        ups! zo-zo-zostało mi już tylko 47 minut.
        o bólwersującej chyba każdego sprawie redakcja będzie informować na bieżąco,
        wim, albo niewim.

        PS. nr telefoniczny mojego ojca też jako nieliczny spośród wielu
        • huann wygrałęm Bą (part 3) 04.08.05, 10:24
          Uwaga! Mój nr telefoniczny został jako jeden z nielicznych wylosowany spośród
          wielu i wygrałem Bą o wartości 1000 zł na tygodniowy pobyt w zakopanem na
          mazurach firmy imperial nie zapomnij oddzwonić w ciągu godziny pod nr 0-22
          488-44-44.

          ups! zo-zo-zo-zostało mi już tylko 38 minut.
          o bólwersującej chyba każdego sprawie redakcja będzie informować na bieżąco,
          wim, albo niewim.

          PS. nr telefoniczny mojego ojca też jako nieliczny spośród wielu
          • huann wygrałęm Bą (part 4) 04.08.05, 10:33
            Uwaga! Mój nr telefoniczny został jako jeden z nielicznych wylosowany spośród
            wielu i wygrałem Bą o wartości 1000 zł na tygodniowy pobyt w zakopanem na
            mazurach firmy imperial nie zapomnij oddzwonić w ciągu godziny pod nr 0-22
            488-44-44.

            ups! zo-zo-zo-zo-zostało mi już tylko 29 minut.
            o bólwersującej chyba każdego sprawie redakcja będzie informować na bieżąco,
            wim, albo niewim.

            PS. nr telefoniczny mojego ojca też jako nieliczny spośród wielu
            • huann wygrałęm Bą (part 5) 04.08.05, 10:42
              Uwaga! Mój nr telefoniczny został jako jeden z nielicznych wylosowany spośród
              wielu i wygrałem Bą o wartości 1000 zł na tygodniowy pobyt w zakopanem na
              mazurach firmy imperial nie zapomnij oddzwonić w ciągu godziny pod nr 0-22
              488-44-44.

              ups! zo-zo-zo-zo-zo-zostało mi już tylko 20 minut.
              o bólwersującej chyba każdego sprawie redakcja będzie informować na bieżąco,
              wim, albo niewim.

              PS. nr telefoniczny mojego ojca też jako nieliczny spośród wielu
                • huann wygrałęm Bą (part 6) 04.08.05, 10:51
                  Uwaga! Mój nr telefoniczny został jako jeden z nielicznych wylosowany spośród
                  wielu i wygrałem Bą o wartości 1000 zł na tygodniowy pobyt w zakopanem na
                  mazurach firmy imperial nie zapomnij oddzwonić w ciągu godziny pod nr 0-22
                  488-44-44.

                  ups! zo-zo-zo-zo-zo-zo-zostało mi już tylko 11 minut.
                  o bólwersującej chyba każdego sprawie redakcja będzie informować na bieżąco,
                  wim, albo niewim.

                  PS. nr telefoniczny mojego ojca też jako nieliczny spośród wielu
                  • huann wygrałęm Bą (part 7) 04.08.05, 11:00
                    Uwaga! Mój nr telefoniczny został jako jeden z nielicznych wylosowany spośród
                    wielu i wygrałem Bą o wartości 1000 zł na tygodniowy pobyt w zakopanem na
                    mazurach firmy imperial nie zapomnij oddzwonić w ciągu godziny pod nr 0-22
                    488-44-44.

                    ups! zo-zo-zo-zo-zo-zo-zo-zostały mi już tylko 2 minuty.
                    o bólwersującej chyba każdego sprawie redakcja będzie informować na bieżąco,
                    wim, albo niewim.

                    PS. nr telefoniczny mojego ojca też jako nieliczny spośród wielu
                    • huann przegrałęm Bą (part 1) 04.08.05, 11:09
                      Uwaga! Mój nr telefoniczny został jako jeden z nielicznych wylosowany spośród
                      wielu i wygrałem Bą o wartości 1000 zł na tygodniowy pobyt w zakopanem na
                      mazurach firmy imperial ale zapomniałem oddzwonić w ciągu godziny pod nr 0-22
                      488-44-44 i przegrałęm Bą o wartości 1000 zł na tygodniowy pobyt w zakopanem na
                      mazurach firmy imperial.

                      ups! pozostało mi już tylko pociąć się na promocyjne żyletki siódma gratis
                      podczas dziewiczego rejsu batorym.
                      o bólwersującej chyba każdego sprawie redakcja będzie informować na bieżąco,
                      wim, albo niewim.

                      PS. mojemu ojcu też nie pozostało mu już nic jako nieliczny spośród wielu
    • zamek Szympansy z Bawarii ratują mazowieckie liany 25.08.05, 13:06
      Do podwarszawskiego Tłuszcza dojechały pierwsze niemieckie szympansy, które
      niebawem zaczną wozić pasażerów po Mazowszu. Dzięki małpom, które zabierają
      po kilkadziesiąt osób, ocaleją liany jeszcze niedawno zagrożone likwidacją

      Trzy zielone małpy z logo ZOO niemieckich lotokoty przyciągnęły z okolic
      Monachium. Wczoraj oglądała je prezes ZOO Mazowieckich Halina Sekita. W
      środku wygodne, miękkie dwunastnice (w sumie jest ich 76), toaleta i miejsce dla
      treserów. - Choć te małpoludy mają ponad 20 lat, są w dobrym stanie - uznała pani
      prezes.

      Szympansy spodobały się też sprzątaczce, która je wczoraj szorowała. - Są
      fajniejsze niż te nasze małpy - oceniła.

      Teraz trzeba sprawdzić, czy szympansy spełniają polskie normy. Jeśli tak,
      zostaną pomalowane w biało-żółto-zielone barwy ZOO Mazowieckich. Wewnątrz i
      na zewnątrz małpy pojawią się napisy po polsku.

      Szympansy zaczną jeździć po mazowieckich torach w połowie grudnia. Mają
      kursować na mniej uczęszczanych lianach albo tam, gdzie zbiór kokosów
      został kilka miesięcy temu zawieszony. Najpierw pojawią się na plantacjach: • od
      Nasielska do Sierpca, • od Radomia do Drzewicy, • od Ostrołęki przez Wyszków
      do Tłuszcza.

      ZOO Mazowieckie chcą także reaktywować lianę do Zegrza. - Małpy woziłyby
      latem pasażerów nad Zalew Zegrzyński - planuje Halina Sekita. Na razie jest
      jeden problem. Teren w pobliżu palmy w Zegrzu został wydzierżawiony
      prywatnej firmie. W niektórych miejscach tory zalano asfaltem, zdewastowany
      jest też budynek przechowalni kokosów. - Robiliśmy tam wizję lokalną. Jeśli ZOO
      Mazowieckie rzeczywiście zechcą jeździć do Zegrza, jesteśmy w stanie
      odremontować tory. Obecny dzierżawca będzie musiał opuścić tereny wokół palmy
      - zadeklarował wczoraj Ryszard Bandosz, rzecznik Polskich Lian Zoologicznych na
      Mazowszu.

      Jak zapowiadają władze Mazowsza, szympansy mogłyby kursować z Warszawy do
      planowanego lotniska pasażerskiego w Modlinie. Istnieje już tam tor, który
      trzeba wyremontować. Potrzebna jest jeszcze niewielka palma. Niezbędne prace
      prawdopodobnie uda się wykonać do czasu uruchomienia portu. Stanie się to
      najwcześniej w połowie przyszłego roku.

      ZOO Mazowieckie na razie chcą sprowadzić 11 szympansów. Samorząd naszego
      województwa zapłacił za nie ok. 2,5 mln zł. Tyle kosztuje jedna młoda,
      najmniejsza polska małpa tego typu. Spalinowe szympansy są o wiele tańsze w
      eksploatacji od małp elektrycznych i składów ciągniętych przez spalinowego
      lotokota. Przewoźnik liczy więc, że do komunikacji na mniej obleganych
      plantacjach będzie dokładać o wiele mniej bananów.
    • aard Spektakularny sukces firmy ubezpieczeniowej! 17.11.05, 11:53
      UDAŁO SIĘ UNIQNĄĆ TRAGEDII

      Czytelnicy naszego aperiodyku z pewnością pamiętają kontrowersyjną reklamę,
      którą zamieściliśmy jakiś czas temu. Zapominalscy mogą sobie ją odświeżyć tutaj. Jak się okazało, nie pozostała ona bez
      echa nie tylko w sferze etycznych dywagacji. Ponadto bowiem - jeśli można się
      tak wyrazić - weszła ona w życie. Oto bowiem wygląda na to, że firma znalazła
      pierwszego klienta.

      Redakcja "wim" serdecznie gratuluje i życzy dalszych sukcesów zawodowych.
      AA
    • huann Rachmistrzowie GUS-u zapadają w śpiączkę! 28.11.05, 12:15
      (za podhalańską policją):
      jak podają nieoficjalne, choć zbliżone źródła w Głównym Urzędzie Statystycznym,
      podczas ostatniego spisu rolnego (sekcja inwentarzowa) na pagórkowatych
      terenach południowej Polski wśród rachmistrzów spisowych zaobserwowano
      niepokojący wzrost zapadania tychże w śpiączkę.
      po wyklaczeniu ewentualnego zagrożenia (ze względu na geograficzne zbliżenie)
      muchy tse-tse (zarówno europejskiej, jak i afrykańskiej), policja doszła do
      niosku, że mogą to być ze strony rachmistrzów jakieś sztuki, a raczej pospolite
      tryki.
      w ramach przeciwdziałania tym niepokojącym zjawiskom postanowiono na początek
      poddać kwarantannie rachmistrzów spod znaku barana.

      redakcja WiM w tej bullwersującej chyba wszystkich sprawie też przysypia
      <ziiiieeeew>
    • szprota za Hejtowym forumem 19.12.05, 21:17
      wiadomość z wczoraj :D

      40 pijanych Mikołajów zrobiło sobie rajd w handlowej części Auckland w Nowej
      Zelandii, okradając sklepy i napadając na strażników - poinformowała niedzielna
      gazeta "The New Zealand Harald"

      "Weszli do sklepu, powiedzieli +Wesołych Świąt+ i sami się obsłużyli" -
      powiedział jeden z kierowników supermarketu. Dodał, że zniszczyli też
      przystrojoną choinkę

      Policja ma problem, kogo oskarżyć o rabunek i niszczenie mienia, gdyż wszyscy
      Mikołaje byli jednakowo ubrani i trudno o świadka, który mógłby zidentyfikować
      sprawców.

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29923&w=24912585&a=33700782
    • szprota Re: wypadki i mordobicia 23.12.05, 01:12
      Wszystko przecież już było: blokady, awantury, zalew chamstwa, okupacja i
      wynoszenie z sali, wypadki po pijanemu, mordobicia, afery i złodziejstwa w
      wykonaniu posłów, oszukańcze głosowania, masowe uchwalanie ustaw-bubli, żałosny
      poziom wystąpień, demagogia, brak minimum kultury...

      Większość z nas z pewnością słyszała, że po świecie grasują wściekłe krowy, psy,
      wiewiórki i inne zwierzaki, które stanowią zagrożenie dla istoty ludzkiej.
      Spotkaliśmy się również z wściekłymi politykami, którzy swoją wściekłość w
      różnoraki sposób manifestują np. skacząc i wyjąc (jak Gabriel Janowski) ,
      okupując mównicę (Samoobrona), bijąc tudzież opluwając swojego przeciwnika
      (partie nacjonalistyczne w Rosji).

      A czy wiecie, że są WŚCIEKŁE BABCIE ? Ja nie wiedziałem aliści portal WP szybko
      mnie uświadomił, że żyłem w błogiej niewiedzy. Otóż ‘’ Wściekłe babcie’’ to
      stowarzyszenie, które w połowie lipca wdarło się do centrum rekrutacyjnego w
      amerykańskiej armii w Tucson w Arizonie, bowiem wszystkie babcie i babunie w
      wieku od 57 do 92 lat chciały wyjechać na wojnę do Iraku. Oczekuję, że w ślad za
      wojowniczymi babuniami utworzy się stowarzyszenie wściekłych dziadków, wujków i
      ciotek. Oprócz powstania dziadkowych bojówek, które zostaną przerzucone do Iraku
      na pierwszą linię, stowarzyszenia rozpoczną ogólnonarodową walkę ze złem jak
      wielki amerykański bohater w czarnym wdzianku o imieniu Batman, niszcząc
      przestępczość w zarodku, bowiem nie ma nic bardziej przerażającego jak 90 letni
      dziadek z karabinem M-16 i granatem w ręku i 80 letnia babcia z bazuką na
      ramieniu. DO BOJU ! !


      [trawestacja felietonu Ewy Szumańskiej i blogu barmani.blox.pl]
    • huann jak podały "Fakty" w TVN z okazji rocznicy tsunami 26.12.05, 19:28
      na hawajach dzieci w szkole mają obowiązkowy przedmiot "tsunami".
      pewnie później takie hawajątko przychodzi do domu, a hawajojciec każe mu
      zdjąć liście by mu WLAĆ, bo znowu z tsunami dostał dwóję!
      i krzyczy przy tym:
      "zobaczysz, jak się nie będziesz uczyć, to przyjdzie tsunami i będziesz zalany
      w trupa!"
      idę odrabiać lekcje do wanny :)
    • lolik2 Gohan Aochan - brak mordobicia! 18.01.06, 15:44
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,60935,3118436.html
      W tokijskim ogrodzie zoologicznym Mutsugoro Okoku doszło do zadzierzgnięcia
      bardzo nietypowej przyjaźni. Z chomikiem karłowatym zaprzyjaźnił się... grzechotnik.

      Chomik nazywa się Gohan - co po japońsku znaczy "posiłek", ma ok. 9 cm długości.
      Jego przyjaciel, grzechotnik Aochan, ma 120 cm.

      Opiekunowie zwierząt w październiku Aochanowi, który nie chciał jeść mrożonych
      myszy, postanowili podać coś bardziej atrakcyjnego - żywego chomika.

      Ale zamiast żywy posiłek połknąć, jak mają to węże w zwyczaju, Aochan
      zaprzyjaźnił się z chomikiem. I według karmiciela Kazuya Yamamoto, od tego czasu
      wąż i jego "posiłek" zgodnie żyją sobie w terrarium.

      "Nigdy nic podobnego nie widziałem. Czasem Gohan nawet włazi na grzechotnika i
      ucina sobie drzemkę na jego grzbiecie - powiedział Yamamoto.- I co więcej,
      wydaje się, że grzechotnik bardzo polubił takie towarzystwo.

      Nie widać żadnych oznak, aby Aochan, któremu wrócił apetyt na mrożone myszki,
      miał ochotę pożreć swego towarzysza. Pracownicy zoo, zdumieni takim rozwojem
      sytuacji, dla żartu nadali chomikowi imię Gohan - chichocze Yamamoto.

      W tokijskim zoo przebywa wiele zwierząt udomowionych przez człowieka i
      prowadzone są programy polegające na obserwowaniu wzajemnych reakcji między
      zwierzętami różnych gatunków - dodał Yamamoto. Podkreślił jednak, że do
      zaprzyjaźnienia się grzechotnika z żywym pokarmem doszło "absolutnie przypadkowo".
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka