ignorant11
27.01.06, 08:14
Sława!
SUROWCE Polska szuka sposobów na zróżnicowanie dostaw i proponuje współpracę
międzynarodową
Możliwy gaz z Norwegii
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_060127/ekonomia/ekonomia_a_2.html
Gaz skroplony dostarczany statkami bądź norweski płynący rurociągiem przez
Bałtyk to dwa nowe i najbardziej prawdopodobne źródła importu tego surowca
dla Polski
Nie wiadomo jeszcze, czy za kilka lat na polskim Wybrzeżu powstanie terminal,
czy też zostanie wybudowany nowy gazociąg. Wczoraj w Sejmie wiceminister
gospodarki Piotr Naimski mówił, że "wszystkie możliwości są analizowane
bardzo pilnie i pozwolą na ostateczny wybór strategii". Formalnie "można brać
pod uwagę import gazu z Iranu, północnej Afryki, Morza Północnego i budowę
terminalu LNG" (czyli gazu skroplonego). Minister przyznał, że "bardzo
poważnie rozpatrywany jest" właśnie projekt LNG, a także, iż Polskie
Górnictwo Naftowe i Gazownictwo "podejmie negocjacje handlowe z firmami
norweskimi".
O ile projekt terminalu nie jest zaskoczeniem, o tyle powrót do rozmów z
Norwegami jest nowością. Wbrew wcześniejszym informacjom, w najbliższych
latach Norwegia będzie mogła zwiększyć eksport surowca do Europy.
Wiceminister Naimski dowiedział się o tym tydzień temu podczas spotkania w
Oslo z norweskim ministrem energetyki. - Do 2010 r. Norwegia zamierza
zwiększyć eksport do Europy z 80 do 120 mld m sześc. - stwierdził wczoraj
Piotr Naimski.
Jeszcze na początku stycznia premier Czech usłyszał w Oslo, że w najbliższym
czasie Norwegia nie będzie zwiększać sprzedaży za granicę.
Potrzebowaliśmy za mało
Nawet jeśli szefowie PGNiG i norweskiego Statoilu zasiądą do rozmów o
dostawach gazu dla Polski, to znów powstanie pytanie o transport. We wrześniu
2001 r. Polska zawarła z Norwegami wieloletnią umowę na dostawy gazu, który
miał płynąć do naszego kraju. W tym celu miał powstać gazociąg przez Bałtyk
do Niechorza.
SLD, ówczesna opozycja, od początku krytykowała kontrakt. GdySLD doszła do
władzy i zmieniło się kierownictwo PGNiG, kontraktu nie ratyfikowano. Inna
sprawa, że rurociągiem, by był opłacalny, powinno płynąć 8 - 10 mld m sześc.
gazu rocznie, a Polska miała odbierać 5 mld m sześc.
Teraz sprawą kontraktu zajmuje się prokuratura katowicka, która zamierza
sprawdzić, dlaczego umowa nie została zrealizowana.
Nabucco na dalszym planie
Mniej znaczący w tej sytuacji wydaje się projekt rurociągu Nabucco, który ma
transportować gaz turkmeński i irański do Europy. - Sprawdzamy także i tę
możliwość, ale dopiero w przyszłym roku będzie decyzja konsorcjum w sprawie
budowy gazociągu. To nam nie wystarczy, bo nie możemy czekać - twierdzi
wiceminister gospodarki.
Rurociąg Nabucco, za ok. 4,5 mld euro, chce budować kilka firm Europy
Południowo-Wschodniej, ale dotychczas nie zapewniły sobie umów z producentami
gazu z Azji.
Minister przypomniał wczoraj posłom, że ciągle obowiązują plany zwiększenia
wydobycia z polskich złóż, ale "nie rozwiązuje to naszych problemów, podobnie
jak większe magazyny". PGNiG mógłby dostarczyć maksymalnie do 5,5 mld m
sześc. surowca rocznie. Obecnie jest to około 4,3 - 4,5 mld m sześc., ale
nasz kraj zużywa rocznie 13 - 13,5 mld m sześc. PGNiG zamierza też rozbudować
największy magazyn w Wierzchowicach z 500 mln m sześc. początkowo do 1,2 mld
m sześc., a potem nawet do 3 mld m sześc.
Pakt muszkieterów
Współpracę w zróżnicowaniu dostaw, przesyłaniu i magazynowaniu gazu
przewiduje Pakt muszkieterów, który polski rząd chce przedstawić na marcowym
szczycie Unii Europejskiej. Jego wstępne założenia premier Kazimierz
Marcinkiewicz zaprezentował wczoraj uczestnikom forum ekonomicznego w Davos.
Pakt określił jako energetyczne NATO. Dlaczego muszkieterów? - Bo chcemy, by
w Europie zaczęła obowiązywać zasada jeden za wszystkich, wszyscy za jednego -
wyjaśniał Kazimierz Marcinkiewicz.
Zgodnie z zasadami paktu, jego uczestnicy razem będą planować dywersyfikację
dostaw gazu, razem inwestować w magazyny i koordynować przesył surowca w
całej Unii Europejskiej. Nie tylko zresztą w Unii. Polska chciałaby, by do
paktu przyłączyły się inne kraje, które produkują i przesyłają gaz.
- Chcemy zacząć od problemu, który dziś jest najbardziej pilny, czyli od
gazu, ale nie wykluczamy, że będziemy chcieli rozszerzyć to także na inne
nośniki energii, a więc na ropę i energię elektryczną - powiedział "Rz"
premier Marcinkiewicz.
Według naszych informacji, w przyszłym tygodniu ma być gotowy projekt
międzynarodowego porozumienia w tej sprawie, a Polska zacznie zachęcać do
przystąpienia do paktu członków Grupy Wyszehradzkiej i te kraje z Unii i
spoza niej, które są najbardziej narażone nawahania dostaw gazu. Współpraca
energetyczna będzie też jednym z głównych tematów zaplanowanej na koniec
stycznia wizyty polskiego premiera w Sztokholmie.
Inni idą naszą drogą
- Do Davos przyjechałem spotkać się z tymi, którzy w energetyce są
najliczniejsi oraz najsilniejsi i zobaczyć ich reakcje na propozycję, która
nadal jest w opracowaniu - mówił "Rz" Marcinkiewicz.
Jaka była w Davos reakcja na polskie plany? - Spokojna - stwierdził
lakonicznie premier. - Do niedawna niektórzy mówili, że polskie spojrzenie na
dywersyfikację, na bezpieczeństwo energetyczne, jest obciążone jakimś
kompleksem. Dziś Europa zaczyna patrzeć na bezpieczeństwo energetyczne
naszymi oczyma. To bardzo dobrze - powiedział Kazimierz Marcinkiewicz.
Polski premier, który - jak podkreślał - przyjechał do Davos tylko na kilka
godzin, poza oficjalnymi wystąpieniami miał też serię nieformalnych spotkań,
m.in. z szefem Statoilu i irackim ministrem ds. ropy.
AGNIESZKA ŁAKOMA, ANITA BŁASZCZAK z Davos
------------------------------------------------------------------------------
--
Nie ma zagrożeń
Igor Chalupec, prezes PKN Orlen
(c) KUBA KAMIŃSKI
Igor Chalupec, prezes PKN Orlen
Inicjatywy, takie jak polskiego premiera, są cenne dla firm, które nie mają
własnych złóż. Rynek ropy, na którym działa Orlen, nie podlega takiej presji
jak gazowy, ale i tutaj porozumienie międzyrządowe zwiększyłoby
bezpieczeństwo. Orlen na razie nie widzi zagrożeń dostaw, ale będzie
inwestował w wydobycie ropy. Jest to istotne z punktu widzenia bezpieczeństwa
dostaw ropy i korzystne biznesowo. W tej strategii są trzy kierunki
inwestycji wydobywczych: Kazachstan, Irak i Rosja. Rozmowy polskiego premiera
w Davos i spotkania, które ja tutaj mam, nie zapewnią kontraktów, ale
pomagają budowaniu współpracy z potencjalnymi partnerami.
Stopień gazowej bezsilności
Naszym zdaniem
W Polsce wprowadzono 10. stopień zasilania gazem ziemnym. Oznacza to jak
wyjaśnił "Rz" prezes spółki Gaz System Andrzej Osiadacz najwyższe z możliwych
ograniczenie dostaw dla zakładów przemysłowych.
Mniej gazu niż zamówiły ma ponad 100 firm klienci, którzy na dobę
wykorzystują ok. 10 tys. m sześc. tego paliwa. Są wśród nich huty szkła i
metali, zakłady chemiczne. Prezes Osiadacz uważa, że dzięki ograniczeniom uda
się zmniejszyć zużycie surowca o ok. 4 mln m sześc. na dobę. Obecnie popyt
krajowy wynosi ok. 61 mln m sześc. Dalsze zmniejszenie dostaw stało się
konieczne, gdyż okazało się, że nie wystarczają oszczędności, jakie
wprowadzono wcześniej u największych odbiorców: w czterech zakładach
azotowych i PKN Orlen. Wszystko dlatego, że do Polski płynie zza wschodniej
granicy mniej gazu, niż wynikałoby to z kontraktów. Rosja zmniejszyła eksport
i na granicy polsko-ukraińskiej odbieramy o ok. 40 proc. mniej surowca. Tego
niedoboru nie rekompensują większe dostawy na granicy z Białorusią. Poza tym
w Polsce od kilku dni utrzymuje się popyt na gaz o ponad jedną czwartą wyższy
niż zwykle o tej porze roku.
Braki w dostawach ciepła wystąpiły w ostatnich dniach m.in