Dodaj do ulubionych

Kobiety w filozofii

04.09.13, 20:41
Skoro Juls pisze, że wszystko tu już jest tylko powtórka wątków
To ja zapytam bo może nie było:
kobieta w filozofii.

Może by tak:
-kobiety, które zapisały się w dziejach filozofii
- kobiety filozofów
- słynne myśli kobiet odnotowane w filozofii
- i co tam jeszcze by w owej sprawie

Wątek jest raczej moim pytaniem bo ja nie mam wiedzy owej.



Obserwuj wątek
        • sorel.lina Re: Kobiety w filozofii 04.09.13, 21:04
          scand napisał:

          > Hypatia to trochę mit, przynajmniej tak to wyglądało w filmie fabularnym, który
          > oglądałem..

          Tak, w filmie to mit. Chodzi Ci zapewne o "Agorę?" Cóż w filmie, jak to w filmie, zwłaszcza fabularnym. smile
      • sorel.lina Re: Kobiety w filozofii 04.09.13, 21:01
        Damaskios z Aten: "...Cyryl, powodowany zazdrością, spowodował że, pocięto ją (ceadem ei protinus machinatus est), i to /w sposób/ najbardziej ze wszystkich zbrodniczy"

        Chyba domyślasz się, Kichonorze, że i myśli Hypatii potraktowano w podobny sposób?

        A! Cyryl był wtedy biskupem Aleksandrii, potem został... beatyfikowany! I chrześcijanie zyskali w nim jeszcze jednego "świętego"...
    • scand Re: Kobiety w filozofii 04.09.13, 20:56
      Dam przykłady:
      > -kobiety, które zapisały się w dziejach filozofii
      Hannah Arendt
      > - kobiety filozofów
      Ksantypa Sokratesa
      > - słynne myśli kobiet odnotowane w filozofii
      en.wikiquote.org/wiki/Hannah_Arendt
        • illmatar02 Re: Kobiety w filozofii 05.09.13, 18:36
          Pań jest więcej. Nie wymienię ich z 2 powodów.
          1. Nie chce mi się poświęcać czasu na robienie takiej listy.
          2. Każda akcja porównywania liczby wybitnych kobiet i mężczyzn w różnych dziedzinach jest demagogiczna. Kto mi nie wierzy, niech spojrzy na temat od strony socjologii i antropologii.
          • 1agfa Re: Kobiety w filozofii 07.09.13, 14:04
            Pozostaje mi zgodzić sie ze zdaniem Illmatar.
            Chyba w każdym z punktów Jej rozumowania.
            Dodatkowo nazbyt wiele kart historii zostało unicestwionych.

            illmatar02 napisała:

            > Pań jest więcej. Nie wymienię ich z 2 powodów.
            > 1. Nie chce mi się poświęcać czasu na robienie takiej listy.
            > 2. Każda akcja porównywania liczby wybitnych kobiet i mężczyzn w różnych dziedz
            > inach jest demagogiczna. Kto mi nie wierzy, niech spojrzy na temat od strony so
            > cjologii i antropologii.
              • illmatar02 Re: Kobiety w filozofii 10.09.13, 12:58
                To co ogólnie wiadomo o ewolucji roli i sytuacji społecznej kobiet w ujęciu różnych dyscyplin wiedzy. Np. to, że w społeczeństwie koczowniczym, przed pasterskim byt zawdzięczano zbieractwu, na codzień, i myślistwu, gdy się kończyło sukcesem. Czyli opłacało się szanować kobiety.
                Itd.
                • scand Re: Kobiety w filozofii 10.09.13, 13:51
                  >Np. to, że w społeczeństwie koczowniczym, przed pastersk
                  > im byt zawdzięczano zbieractwu, na codzień, i myślistwu, gdy się kończyło sukce
                  > sem. Czyli opłacało się szanować kobiety.

                  No nie wiem jak łączysz to z filozofią.
                  Oczywiście że żadne społeczeństwo nie istniałoby bez kobiet, ale gdyby żadna kobieta nie wypowiedziała nigdy filozoficznego zdania to czy filozofia by wtedy nie istniała ?
        • scand Re: Kobiety w filozofii 05.09.13, 20:23
          Simone de Beauvoir była "towarzyszką" życia Sartre'a i trudno powiedzieć, niestety, na ile jej myśl była oryginalna. W każdym razie jej zasługą było przeniesienie założeń autokreacyjnych egzystencjalizmu w sferę kobiet. Hannah Arendt już była chyba bardziej samodzielna choć podobno w pewnym okresie była kochanką Heideggera.
          Dorzuciłbym tu jeszcze en.wikipedia.org/wiki/Ayn_Rand, której twórczości nie znam, ale znam ją z filmu fabularnego.
          • ulisses-achaj Re: Kobiety w filozofii 05.09.13, 20:46
            Ale to co napisała, napisała samodzielnie Druga płec, Siła rzeczy, Mandaryni. Lubie ja i cenię. smile Ilmatar ma oczywiście rację, to jest poniekąd demagogia smile ale może jest także i tak, że kobiety nie mają hopla na punkcie filozofii, co wcale ich nie umniejsza. A nawiasem mówiąc, jakoś sie im nie dziwię.. smile
                    • wscieklyuklad Re: Kobiety w filozofii 06.09.13, 10:15
                      Nauczycielką Sokratesa była Diotama.
                      Oczywiście - poza dwukrotną wzmianką Platona w tej kwestii, nie ma żadnego innego potwierdzenia, iż tak właśnie było. Tak, czy tak, to dowód, że i wśród kobiet były zapewne uznane "adeptki" filozofii.
                      Platon podając informację o Diotamie, raczej nie chciał tym samym zdyskredytować Sokratesa w opinii współczesnych mu, czy przyszłych pokoleń.
                      O kobietach w filozofii już jutro.
                      • scand Re: Kobiety w filozofii 06.09.13, 19:28
                        Bardzo zaskakujące. W jakim sensie nauczycielką ? generalnie kobiety w świecie greckim nie miały jakiejś wysokiej pozycji społecznej i nie były nauczycielkami chłopców/mężczyzn.
                        ( chyba że to była jego matka)

                        • 1agfa Re: Kobiety w filozofii 07.09.13, 13:51
                          scand napisał:

                          > Bardzo zaskakujące. W jakim sensie nauczycielką ? generalnie kobiety w świecie
                          > greckim nie miały jakiejś wysokiej pozycji społecznej i nie były nauczycielka
                          > mi chłopców/mężczyzn.
                          > ( chyba że to była jego matka)


                          Dzień dobry. Zależy, jaką funkcję pełniła, jakie miejsce zajmowała kobieta w tym społeczeństwie.
                          Czasem bycie "poza ramami" społecznymi dawało kobiecie wolność intelektualną.

                          Przykład: Aspazja
                          pl.wikipedia.org/wiki/Aspazja Ciekawa zawartość linku.

                          "...Imię Aspazji jest ściśle związane z chwałą i sławą Peryklesa[65]. Plutarch uznaje ją za znaczącą postać zarówno pod względem politycznym, jak też intelektualnym i wyraża swój zachwyt nad kobietą, która „potrafiła podporządkowywać sobie czołowych mężów w państwie oraz sprostać oczekiwaniom filozofów, gdy posługując się wzniosłymi terminami, prowadzili z nią obszerne dyskusje”[15]. Biograf twierdzi, że Aspazja zyskała taką sławę, iż Cyrus Młodszy, który wyruszył na wojnę z królem perskim Artakserksem II, nazwał jej imieniem jedną ze swych nałożnic, która wcześniej nazywała się Milto. Po tym jak Cyrus poległ w bitwie, król zatrzymał tę kobietę, a ona uzyskała na niego wielki wpływ[15]. Lukian z Samostat nazywa Aspazję „modelem mądrości”, „podziwianą przez godnego podziwu Olimpijczyka” i chwali „jej wiedzę i intuicję polityczną, jej spryt i przenikliwość”[66]. Retoryczna sława Aspazji znajduje potwierdzenie w tekście spisanym w języku syryjskim, zgodnie z którym Aspazja ułożyła przemówienie i poleciła mężczyźnie odczytywać je w sądach w jej zastępstwie[67]. Wzmiankę o Aspazji odnajdujemy również w pochodzącej z X w. bizantyjskiej encyklopedii – Księdze Suda. Przedstawiono ją tam jako „uzdolnioną w wymowie”, sofistkę i nauczycielkę retoryki[68]...."
    • scand Re: Kobiety w filozofii 06.09.13, 20:10
      Największym znanym mi współczesnym kobietą-filozofem jest Kamfora. Bogactwo jej spostrzeżeń, pytań, zadziwień do tej pory mnie zdumiewa. Szkoda, że zrezygnowała z uczestnictwa w forach (niektórzy twórcy niestety porzucają swoją dziedzinę - jak np. Artur Rimbuad). Dobrze, że pozostały jej wypowiedzi, które - mam nadzieję - nadal dla wielu są źródłem inspiracji..
      • wscieklyuklad Re: Kobiety w filozofii 07.09.13, 08:22
        Popełniłem "literówkę", gdyż naturalnie chodzi o Diotimę.
        Podsyłam link - do przemyśleń - fikcja, czy prawda (w uczcie wszak uczestniczyć mogli wyłącznie mężczyźni). Ale ak, czy inaczej, wspomniano przecież, iż Sokrates wielokrotnie powoływał się na "filozoficzne teorie czerpane od kobiet) - tu odnośnie genezy miłości (któż nad kobietę mógł uczyć o niej filozofów?). Pojawiają się tam i inne imiona kobiet parających się filozofią i to w charakterze jej nauczycielek.

        www.women-philosophers.com/Diotima-of-Mantinea.html
          • wscieklyuklad Poczucie niemocy, czy potrzeba pomocy? 07.09.13, 10:56
            Świat otaczający od zawsze obfitował w zjawiska niezrozumiałe, a przez to tajemnicze i groźne (tajemniczo-groźne). Przekraczały ludzkie pojęcie, tedy szukano tego, co "wyższe", tego/kogo wobec czego/kogo można było uzmysłowić sobie własną bezradność.

            Czy zatem te odczucia były "płciowo zróżnicowane"? Czy postrzeganie świata kobiety i mężczyzny "pierwotnych" było odmienne? Czy w burzy, pożarze widzieli zjawiska odmienne o innej "płciowo" naturze? A jeśli tak, to czy jedno kryło się przed nimi w norze/jaskini, a drugie np. wiało na drzewo, albo stało w miejscu odkrytym w biernym oczekiwaniu na poprawę aury?

            Czy stojąc oko w oko z dzikim i wygłodniałym zwierzem odmiennie oceniali grozę sytuacji?
            Pewnie "kobieta pierwotna" czuła, iż nadchodzą jej ostatnie chwile. Mężczyzna albo brał nogi za pas, albo sięgał po jakiś przedmiot mogący być narzędziem obrony i stawiał czoła napastnikowi.
            Podobnie było pewnie w trakcie napaści innych "genetycznych pobratymców".

            Można jednak - pomimo tych wynikających raczej z predyspozycji niż widzenia świata różnic w zachowaniach pokusić się o tezę, iż w gruncie rzeczy ogólne pojęcie świata, było zbliżone w wąskim gronie społeczności pierwotnej, a wypadkowa tegoż spojrzenia była rodzajem wypadkowej, średniej arytmetycznej, czy jak to nam nazwiemy (np. średniej myślowej).

            cdn.
            • wscieklyuklad Re: Poczucie niemocy, czy potrzeba pomocy? 07.09.13, 11:03
              Idąc wiec dalej tokiem takiego rozumowania, możemy założyć, iż ocena rzeczywistości "abtrakcyjnej" jako, że zmysłowo niepojętej, byłą efektem analizy jej tak rzez mężczyznę, jak i kobietę.
              Poczucie niemocy wobec sił natury budziło lęk, ale pobudzało wyobraźnię - z upływem pokoleń, znając dogłębniej naturę coraz to nowych zjawisk i zdarzeń zaczęto doszukiwać się siły sprawczej. Uznawano ją za dalece doskonalszą - kiedyś pewnie nazwano wreszcie bóstwem, czy bogiem -zależnie od uwarunkowań.
              Jednak walka o byt przy jednocześnie dokonującym się postępie cywilizacyjnym, poza "czystą religią" (w sensie oczywiście pozachrześcijańskim) uzmysłowiła potrzebę nie tylko poznania, ale i... tworzenia. A stąd już tylko krok ku tworzeniu koncepcji moralnych, poezji i innych gatunków sztuki (muzyka, taniec),które oddawały subtelność tak zachowań, jak i potrzeby rozrywki.

              cdn.
              • wscieklyuklad Re: Poczucie niemocy, czy potrzeba pomocy? 07.09.13, 11:11
                Naturalnie dziś nie odpowiemy na pytanie kto - mężczyzna, czy kobieta - stworzyli pierwszy wiersz, wystrugali pierwszy i prymitywny instrument muzyczny, dla siebie, czy dla kogoś.
                Możemy natomiast z całą stanowczością stwierdzić, iż wraz z przyspieszeniem ku aktywnej percepcji świata, jego przekształcaniem, zrodziła się filozofia.

                Filozofia - poszukiwanie, czy... umiłowanie mądrości? Pewnie wypadkowa.
                Pomcona, jako narzędzie przeciw... poczuciu niemocy. Odskocznia przed poczuciem beznadziei i bezwględnemu podporządkowaniu się wspomnianej na wstępie "sile wyższej".
                Ta z czasem przestaje już tylko przerażać (choćby wizją nagrody kary tak doczesnej jak i pośmiertnej). Kolejne pokolenia coraz bardziej rozumowo starają się szukać, pozostawiając sobie naturalnie miejsce na "umiłowanie".

                cdn.
                • wscieklyuklad Re: Poczucie niemocy, czy potrzeba pomocy? 07.09.13, 11:25
                  Jeśli przyjmiemy, iż starożytny macho uganiał się całymi dniami za mamutkiem, by obalić go w starciu oko w oko, lub ukamieniować w jamie-pułapce, to... kto wynalazł narzędzia rolnicze?
                  Zwolennik patriarchatu odpowie bez namysłu, iż tenże macho, gdy już się potem najadł przy ognisku, zaczął poszukiwać innych form wyżywienia - roślinki stanowiły równie atrakcyjną szansę zaspokojenia głodu.
                  Nawet jeśli jednak, to ktoś przecież tę glębę musiał zaorać, obsiać, zebrać plon i... ugotować.
                  Ale obok zwolenników patriarchatu są przecież i zwolennicy matriarchatu!
                  Ci ostatni opierają tezę o dominacji płci pięknej w strukturze społecznej organizacji "wodzowskiej" na... archeologicznych wykopaliskach, bo przecież brak pisemnych świadectw to potwierdzających.
                  Dowód jest wprawdzie wysoce spekulatywny - oto porównano liczbę "kobiecych figurek Wenus skądśtamskądśtam"(zależnie gdzie figurkę dobyto) z liczbą postaci męskich (człowiek z kamienia, choć jeszcze nie z nadziei) i uznano, iż skoro tych pierwszych jest setki razy więcej, to może to oznaczać wyłącznie uznanie dominującej roli kobiety starożytnej.
                  Jeśli tak, to przed następujacymi kolejno pokoleniami filozofów staje spore wyzwanie: jeśli dominowała kobieta, a filozofię uznamy jako pewną regułętsunku do świata otaczającego, to tym samym należy zgodzić się ze stwierdzeniem: ostatecznym "jurorem filozofii" musiała być kobieta.


                  cdn.
                  • wscieklyuklad Re: Poczucie niemocy, czy potrzeba pomocy? 07.09.13, 11:32
                    Na szczęście jednak hipoteza "matriachalna" Bachofena ma charakter czysto spekulatywny i wywodzi się z okresu, gdy psychoanaliza (piękne uzupełnienie filozofii) dopiero raczkowała.
                    Znaleźli się więc tacy, którzy matriarchat wywiedziony tak pokrętnym dowodem, zanegowali.
                    Wśród oponentów nie byli wyłącznie "patriarchaci", bowiem żarliwą przeciwniczką tezy o dominacji kobiet była Sarah Nelson - to imię demaskuje płeć.
                    Należała ona do grona wyznającego tezę, iż obficie wyposażone przez naturę (także ich twórcy) figurki, są obiektami natury... pornograficznej, co niejako dyskwalifikuje tezę o starożytnej dominacji plemiennej kobiety.
                    Roli figurek Satyrów, czy egipskiego Mina nie analizowano - postawiono bowiem analogie między poronografią współczesną a dawną - potrzeby meżczyzn w tym względzie są większe, a zatem (podobnie jak i dziś) częściej uwieczniano "akt kobiecy", niż męski.

                    cdn.
                    • wscieklyuklad Re: Poczucie niemocy, czy potrzeba pomocy? 07.09.13, 11:36
                      Wywód powyższy musi działać kojąco na wciaż się wahających.

                      Uspokojenie jest jednak pozornie, bowiem nadal nie znajdujemy odpowiedzi na pytanie: kto tworzył podwaliny filozofii?
                      Co więcej - wszelkie religie starożytne pełne są tyleż bogów, co i... bogiń tworzących ary, kochających się i nienawidzących, tworzących i destruujących, jątrzących i godzących, wiernych i zdradliwych.
                      Jeśli zatem uznamy filozofi jako umiłowanie nie tylko madrości ale w pojęciu ogólnym otaczającego świata, to brniemy niejako w ślepy zaułek, co przecież nie jest równoznaczne z odczuciem zawodu.
                      Filozofia okazuje się bowiem w tym momencie "bezpłciowa" i ahierarchiczna, przynależąc (po równi?) obu płciom.

                      cdn.
                      • wscieklyuklad Re: Poczucie niemocy, czy potrzeba pomocy? 07.09.13, 11:42
                        Musimy wszak pamiętać o wielowiekowej dyskryminacji kobiety w "społeczeństwach ucywilizowanych" - przez całe wieki uznawano, iż kobieta nie może się kształcić, zasiadać w naukowych aeropagach. Jej rolę sprowadzono do posłusznej mężczyźnie matki-żywicielki.
                        Dlatego pewnie nigdy nie dowiemy się, czy Sofokles faktycznie pobierał nauki dotyczące miłości (w aspekcie filozofii) od kobiety, czy też Platon - kto wie, może nie jedyny raz w życiu - w swoim kolejnym dziele dopuścił się sytuacyjnej prowokacji.
                        Jest zatem jak z Atlantydą - kolejne wieki nie rozstrzygną "jak to było>

                        cdn.
                        • wscieklyuklad Re: Poczucie niemocy, czy potrzeba pomocy? 07.09.13, 11:49
                          Na zakończenie pozwolę sobie na prowokacyjną spekulację.

                          Biblijna postać Marii Magdaleny.
                          Oczywiście ortodoksyjny chrześcijanizm zaneguje jej rolę w życiu Jezusa.
                          Wzmianki o tym, iż była jego "oblubienicą, którą całował" wzbudzą grozę kościelnych hierarchów.
                          Jesli jednak religijny myśliciel (a i przywódca) jest rónocześnie filozofem, to czy mógłby istnieć w pełnym tego słowa znaczeniu, bez swojej "połówki"?
                          A jeśli Chrystus przybył na Ziemię, by stać sie w pełni człowiekiem, to czy mógłby osiągnać pełne zrozumienie czym jest człowieczeństwo, jeśli zaznałby tylko miłości nomen omen platonicznej?
                          Przyjmując prawdziwość nielicznych i negowanych przekazów "w tym temacie" staniemy już o krok od tezy, iż rola kobiety w rozwoju filozofii jest - choć najczęściej anonimowa - niezaprzeczalna.

                          Natomiast faktem już historycznie udowodnionym jest to, iż to właśnie arystokratki zapraszały na swe salony nie kogo innego, jak myślicieli właśnie.

                          Kawiarenki powstały dopiero wtedy, gdy zapotrzebowanie na filozofię zbłądziło pod strzechy.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka