Dodaj do ulubionych

Ukraina frajerze!

12.05.06, 08:19
Sława!

Przyjazna i niepodległa Ukraina jest warunkiem naszego bezpieczeństwa
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_060512/publicystyka/publicystyka_a_5.html
Od pojednania do sojuszu


Pojednanie w Pawłokomie to krok przeciwko rehabilitacji endeckiej tradycji w
polskiej polityce zagranicznej, dowód, że porzuciliśmy to, co było w niej
najgorsze


(c) WIESŁAW SZAMOCKI

JERZY POMIANOWSKI, polski historyk i publicysta, redaktor naczelny „Nowej
Polszy”
Podobnie jak Bohdan Osadczuk uważam uroczystości w Pawłokomie, z udziałem
prezydentów Polski i Ukrainy, za rzecz pierwszorzędnej wagi i rzetelny krok w
kierunku szczerego pojednania naszych narodów. To niezbędny warunek
bezpieczeństwa obu tych krajów i radykalnej zmiany sytuacji politycznej w
Europie - nie tylko Środkowo-Wschodniej.

Rzecz nie sprowadza się jedynie do krzyża w Pawłokomie, który od dawna
powinien już tam stać; analogia z Jedwabnym nasuwa się sama. Mam nadzieję, że
konsekwencje tego wydarzenia będą jeszcze głębsze.

Ukraina nie jest największym z naszych sąsiadów, ale to ona ma kluczowe
znaczenie dla utrwalenia korzystnych dla Polski zmian naszej sytuacji
geopolitycznej. O to właśnie chodziło Jerzemu Giedroyciowi. Że zrozumiał to
również Lech Kaczyński jest dla mnie jednym z niewielu pozytywnych zjawisk na
politycznej mapie naszego kraju.

Trzeba wciąż powtarzać, że niepodległa i przyjazna Polsce Ukraina to nie
tylko rękojmia naszego bezpieczeństwa, ale także warunek demokratycznego
rozwoju Rosji, jej otwarcia na równoprawną współpracę z Unią Europejską.

Uważam za rzecz niezwykłej wagi, że sojusz polsko-ukraiński, proklamowany
jeszcze przez Aleksandra Kwaśniewskiego, jest kontynuowany przez Lecha
Kaczyńskiego. To bardzo poprawia naszą sytuację przetargową w rozmowach
zarówno z Rosją, jak i z Unią Europejską. "Nasza pozycja na Zachodzi zależy
od naszych wpływów na Wschodzie" - twierdził Mieroszewski.

Chodzi jednak i o coś więcej. Przez wieki Ukraina stanowiła kość niezgody
między Polską i Rosją, rywalizujących między sobą o dominację nad narodem
ukraińskim. To dlatego przelano morze krwi i to właśnie było naczelną
przyczyną upadku i rozbiorów Pierwszej Rzeczypospolitej.

Jeżeli dziś Ukrainie grozi dominacja, to na pewno nie ze strony Polski.
Ukraińcy już się o tym przekonali, gdy na kijowskim Majdanie stanęli obok
siebie Wałęsa, Kwaśniewski, bracia Kaczyńscy, Henryk Wujec, Bogusia
Berdychowska i Bronisław Komorowski. Niech by jednak spotkanie w Pawłokomie
przyczyniło się do pojednania nie tylko Polaków z Ukraińcami, ale i Ukraińców
między sobą, aby znikły podziały w obozie zwycięzców pomarańczowej rewolucji.
Myślę, że Lech Kaczyński ma tu spore pole do popisu.

Pojednanie w Pawłokomie ważne jest także dla naszej własnej świadomości
historycznej. Jest aktem sprzeciwu wobec rehabilitacji endeckiej tradycji w
polskiej polityce zagranicznej. Tym, co wyrządziło najwięcej szkód Polsce,
była chęć dominacji nad naszymi najbliższymi, wschodnimi sąsiadami.

Nie chcemy pamiętać, że owoce wojny 1920 roku, wygranej przez Piłsudskiego,
zostały zmarnowane w Rydze, podczas rokowań z Rosją Sowiecką. To
nacjonalistyczna większość w naszym Sejmie sprawiła, że pokój obrócił się w
rozbiór Ukrainy i Białorusi między Polską a Rosją Sowiecką. Tu było źródło
buntów, represji, zamachów i w końcu - rzezi.

Historię zostawmy historykom. Dziś natomiast ważnym testem - nie tylko dla
obecnego stanowiska obu nowych wicepremierów i ich stronnictw, ale także dla
trwałości rządu Kazimierza Marcinkiewicza - byłaby obecność w Pawłokomie
panów Giertycha i Leppera. Byłby to rzeczowy dowód rozsądku politycznego,
którego dotąd trudno się doszukać. Protest Młodzieży Wszechpolskiej z
Krakowa, apel aby Kaczyński nie przepraszał Ukraińców - jest niestety dość
typowym dla skrajnej prawicy, przejawem głupoty z przebłyskami debilizmu.
Wbrew temu, co się na ogół słyszy i pisze, uważam więc, że akurat na terenie
polityki międzynarodowej te kroki, które poczynił Lech Kaczyński należą do
mocniejszych w polityce rządzącego obozu.

Decyzja o wspólnym uczczeniu pamięci kilkuset ukraińskich ofiar mordu w
Pawłokomie może świadczyć, że nareszcie nasza polityka zagraniczna otrzyma
prawa priorytetu nad wymogami polityki wewnętrznej. W dobrze rządzonych i
silnych państwach polityka zagraniczna nie bywa uprawiana przez poszczególne
resorty, a interes narodowy nie jest wystawiany na przetarg obok warzyw i
mięsa.

Do owego interesu niewątpliwie należą dobre stosunki z Rosją, ale -
przypomnę - zależą one w znacznej mierze od wzmocnienia polskiej pozycji
przetargowej przez sojusz z Ukrainą i przez uzgadnianie ważnych kroków z
naszymi sojusznikami z Unii Europejskiej, właśnie po to, aby nie rozmawiać
tylko w cztery oczy z żadnym kandydatem na hegemona.

Udział nowych partii w rządzie nie może zniweczyć naszego zaangażowania w
Unii Europejskiej i zmienić naszych stosunków z Rosją na gorsze, tj.
poddańcze - oto conditio sine qua non. Owszem, nie podoba mi się, gdy
prezydent RP przemawia jako reprezentant tylko tych wyborców, którzy poparli
jego partię macierzystą.

Ale skoro już ta partia dysponuje większością, to życzyłbym sobie, ażeby tu
właśnie dowiodła, że potrafi panować nad swoimi koalicjantami i nie dopuści
do działań wrogich wspólnocie atlantyckiej oraz Unii Europejskiej, a
służących interesom - nie Rosji! - lecz jej sowieckiego wcielenia. Testem na
to, czy uda się te tendencje zdominować, będzie sprawa Gazpromu, czyli
problem dywersyfikacji naszych dostaw surowców strategicznych.

Praktycznie rzecz biorąc, można dziś dokonać tego jedynie z udziałem Ukrainy
i z pomocą istniejącego już rurociągu Odessa-Brody, który należy przedłużyć
do Płocka, a potem do Gdańska. " Ukraina, frajerze!" - niech to sobie każdy
trzeźwy polityk każe na ścianie wypisać wołami.

JERZY POMIANOWSKI, polski historyk i publicysta, redaktor naczelny "Nowej
Polszy"

------------------------------------------------------------------------------
--

Jutro prezydenci Polski i Ukrainy uczczą pamięć ukraińskich ofiar pogromu w
Pawłokomie. O stosunkach polsko-ukraińskich piszą historycy obu krajów


Czytaj także
Forum Słowiańskie
gg 1728585
Obserwuj wątek
    • ignorant11 Na przełęczy dziejów 12.05.06, 08:27
      Sława!

      Na przełęczy dziejów


      Aktem uczczenia Giedroycia byłoby zakończenie zaczarowanego tańca biurokracji
      dookoła idei Polsko-ukraińskiego Uniwersytetu w Lublinie


      BOHDAN OSADCZUK, ukraiński historyk i publicysta, wieloletni
      współpracownik „Kultury”
      Weszliśmy w rok poświęcony pamięci Jerzego Giedroycia i paryskiej ,,Kultury".
      Na pograniczu polsko-ukraińskim spotykają się prezydenci Polski i Ukrainy, Lech
      Kaczyński i Wiktor Juszczenko, nie z okazji Roku Giedroycia. Dziś nie wiadomo,
      czy uczczą pamięć tej postaci, której zawdzięczają dzisiejszy stan stosunków
      polsko-ukraińskich.

      Celem spotkania będzie oddanie hołdu ukraińskim ofiarom pogromu, dokonanego 3
      marca 1945 roku w wiosce Pawłokoma przez partyzancki oddział Armii Krajowej.

      W EPOCE BARBARZYŃSTWA
      Jest to kolejny akt w łańcuchu wzajemnych gestów ekspiacji, dotyczących
      wyrównywania krzywd powstałych u schyłku drugiej wojny światowej i w czasach
      upadku wszelkich zasad moralności i człowieczeństwa. Do szczególnie
      straszliwych wydarzeń doszło w tych regionach Europy, gdzie przed wojną
      nagromadziło się wiele konfliktów etnicznych, a ówczesne rządy nie umiały lub
      nie chciały uporać się z tymi problemami.

      Tragedie w naszych obopólnych stosunkach rozgrywały się na terytoriach
      zderzenia dwóch zbrodniczych systemów: hitlerowskiego i sowieckiego. Politykę
      cechował nawrót barbarzyństwa, co w warunkach zupełnego bezprawia i
      nieistnienia - oprócz kuli, szubienicy i siekiery - żadnych innych instrumentów
      walki politycznej musiało doprowadzić do wzajemnej etnicznej rzezi.

      Eksplozja wzajemnej wrogości była założona w szaleńczej polityce
      narodowościowej II Rzeczypospolitej, zwłaszcza po śmierci marszałka
      Piłsudskiego, kiedy nastąpił zwrot na prawo w obozie sanacji. Ostrzegawcze
      głosy publicystów z grona współpracowników ,,Buntu Młodych", a
      następnie ,,Polityki" pod egidą Jerzego Giedroycia, pisma ,,Wschód"
      i ,,Biuletynu Polsko-Ukraińskiego" Włodzimierza Bączkowskiego, Adolfa i
      Aleksandra Bocheńskich, Piotra Dunina-Borkowskiego, Jerzego Stempowskiego, nie
      znalazły echa w kołach rządzącej klasy politycznej. W rezultacie wstecznej
      polityki narodowościowej doszło do zderzenia i katastrofy. A kiedy w zgiełku
      wojennym na mieszanych terytoriach etnicznych wybuchły bratobójcze walki, nie
      było żadnej instancji, która byłaby w stanie powstrzymać bieg wydarzeń.

      Nawet jedyny w owych czasach apel dostojnika ukraińskiego Kościoła
      greckokatolickiego, metropolity lwowskiego Andrzeja Szeptyckiego, w słynnej
      encyklice ,,Nie zabijaj", nie zdołał zmienić atmosfery zła i nienawiści.
      Zachodni alianci Polski, związani sojuszem ze Stalinem, nie uważali za potrzebę
      ingerować w te sprawy.

      KULT MĘCZENNIKÓW
      Dopiero teraz, po odzyskaniu niepodległości, politycy polscy i ukraińscy
      przystąpili równolegle do programu współpracy, do dzieła wzajemnego moralnego
      wyrównywania krzywd z okresu złowrogiej przeszłości. Zaczęto od ekspiacji po
      rzezi wołyńskiej, otwarto odbudowany Cmentarz Orląt we Lwowie. To były gesty
      ukraińskie; teraz przyszła kolej na Polskę w żałobnych obchodach w przemyskiej
      wsi Pawłokoma.

      Jerzy Giedroyc był przeciwnikiem akcji rozdrapywania starych ran z czasów walk
      i męczeństwa. Traktował to jako czynności irracjonalne, zagrażające dziełu
      aktualnej i przyszłej współpracy Warszawy z Kijowem. Uważał, że należy pójść
      śladem Niemców, Francuzów i Czechów, którzy wyjaśnienie źródeł i następstw
      dawnych konfliktów etnicznych i granicznych powierzyli historykom. W tym celu
      założył po dziś istniejące ,,Zeszyty Historyczne".

      Nie posłuchano go; nasze społeczeństwa okazały się bardziej wyczulone na sprawy
      traktowania pamięci narodowej. Wychowane w latach niewoli całe generacje
      pielęgnowały kult męczenników i ta tradycja pozostała nadal znaczącym
      czynnikiem w warunkach przywróconej niezawisłości.

      Ale byłoby źle, gdyby prezydenci podczas spotkania poprzestali tylko na godnym
      uczczeniu ofiar złowrogiej przeszłości.

      NIEBEZPIECZEŃSTWO PUSTOSŁOWIA
      Wszyscy mamy jeszcze w pamięci historyczne dni ukraińskiej wolnościowej
      pomarańczowej rewolucji. Polska odegrała w niej - jak ongiś podczas przegranej
      rewolucji lat 1917 - 1920 - niezwykle ważną i dla większości Ukraińców
      niezapomnianą rolę.

      Przesłanie, aby tego wyjątkowego politycznego klimatu nie zmarnować, niesie Rok
      Jerzego Giedroycia. Redaktor ,,Kultury" był wrogiem młócenia patriotycznych
      frazesów zamiast konkretnego budowania współpracy. Niestety, przebieg wielu
      uroczystości związanych z zapomnianymi obchodami stulecia urodzin wielkiego
      Polaka wskazuje, że istnieje poważne niebezpieczeństwo pustosłowia.

      Praktycznym i może najważniejszym aktem dla uczczenia stulecia urodzin
      redaktora "Kultury" byłoby zakończenie trwającego od lat, zaczarowanego tańca
      biurokracji dookoła idei Polsko-Ukraińskiego Uniwersytetu im. Jerzego
      Giedroycia w Lublinie.

      Istnieje co prawda Kolegium Polsko-Ukraińskie, ale wciąż jeszcze nie posiada
      mocnej pozycji, potrzebnej i zorganizowanej bazy materialnej. Tym bardziej że
      podobny uniwersytet niemiecko-polski, Viadrina we Frankfurcie nad Odrą,
      otrzymał obecnie olbrzymi zastrzyk finansowy ze strony niemieckiej.

      Decyzja o powołaniu do życia polsko-ukraińskiego uniwersytetu byłaby nie tylko
      aktem hołdu i uczczenia pamięci Jerzego Giedroycia, któremu obydwa narody
      zawdzięczają to, że współczesna wschodnia granica Polski oraz zachodnia Ukrainy
      nie jest granicą niezgody i zarzewiem konfliktów, lecz symbolem przyjaźni i
      wspólnoty interesów.

      BOHDAN OSADCZUK, ukraiński historyk i publicysta, wieloletni
      współpracownik "Kultury"

      --------------------------------------------------------------------------------

      Jutro prezydenci Polski i Ukrainy uczczą pamięć ukraińskich ofiar pogromu w
      Pawłokomie. O stosunkach polsko-ukraińskich piszą historycy obu krajów


      Czytaj także
      Forum Słowiańskie
      gg 1728585
      • asta7 Re:Politycy nic nie znaczą...... 13.05.06, 00:21
        Niestety ignorancie,pamieć o UON i UPA w swiadomości kresowian jest długa
        przekazywana z pokolenia na pokolenie.I nic tego nie zmieni ,chyba
        stulecia.głos maja ludzie ,którzy to przezyli,zbyt świeże by Pawłokoma cos
        dała.pamietamy klopoty z otwarciem "Cmentarza Orlat".Ukraińcy jeszcze nie
        dorosli do spojrzenia na siebie.I tu jest problem w nich ,nie w Polakach,którzy
        swe winy przetrawiaja i ujawniaja.
        • eryk2 Re:Politycy nic nie znaczą...... 13.05.06, 01:05
          Niestety asto7,pamieć o Stefanie Czarneckim i Mikołaju Potockim w swiadomości
          Ukraińców jest długa przekazywana z pokolenia na pokolenie.I nic tego nie
          zmieni ,chyba stulecia.pamietamy klopoty z ekshumacją grobów ukraińskich w
          Birczy (w centrum Europy krowy srały przez 50 lat na ludzkie szczątki).Polacy
          jeszcze nie dorosli do spojrzenia na siebie.I tu jest problem w nich ,nie w
          Ukraińcach,którzy swe winy przetrawiaja i ujawniaja.

          A teraz serio: wojna skończyła się 61 lat temu. Za 10 lat nie będzie już prawie
          nikogo, kto by pamiętał ze świadomego życia rok 1939 i kilka następnych. Gdyby
          w czasach II RP bez przerwy tylko myślano o powstaniu styczniowym, to nic by
          nie było: ani Gdyni, ani COP-u, tylko stale pokazywanie bezzębnej szczęki jak u
          Mrożka "Wybili, panie, wybili! Za wolność wybili!". Jak długo jeszcze będziemy
          żyli sprawami sprzed trzech pokoleń?
          Trzeba się pojednać, po chrześcijańsku wybaczyć i iść do przodu, bo nas Moskale
          zeżrą jak karczoch - po listeczku...
          • ignorant11 Re:Politycy nic nie znaczą...... 13.05.06, 04:06
            eryk2 napisał:

            > Trzeba się pojednać, po chrześcijańsku wybaczyć i iść do przodu, bo nas
            Moskale
            >
            > zeżrą jak karczoch - po listeczku...
            >


            Sława!

            OT co!

            Najpierw zarządaja Krymu, a potem Mazowsza...

            Ale razom nas bohato!


            Forum Słowiańskie
            gg 1728585
        • ignorant11 Re:Politycy nic nie znaczą...... 13.05.06, 04:04
          asta7 napisała:

          > Niestety ignorancie,pamieć o UON i UPA w swiadomości kresowian jest długa
          > przekazywana z pokolenia na pokolenie.I nic tego nie zmieni ,chyba
          > stulecia.głos maja ludzie ,którzy to przezyli,zbyt świeże by Pawłokoma cos
          > dała.pamietamy klopoty z otwarciem "Cmentarza Orlat".Ukraińcy jeszcze nie
          > dorosli do spojrzenia na siebie.I tu jest problem w nich ,nie w
          Polakach,którzy
          >
          > swe winy przetrawiaja i ujawniaja.

          Sława!

          Stanowczo nie zgodzę sie!

          Przecież Ukraińcy sami najpierw otworzyli Cmentarz Orląt, a kłopoty,ze byly
          kontrowersje..?

          No cóz zawsze sa ludzie uprzedzeni i po obu stronach.

          Niedawno oglądałem film historyczny o zamachu majowym.

          Piłsudski wcale nie przepraszał, ale powiedział cos mniej wiecej w stylu: aby
          bratnia krew przelana wydała nowe braterstwo.

          Nt Rzezi Wolyńskiej dowiedziałem się od naocznych świadków oraz z Wolnej Europy
          czytali wtedy studium Brandysa zapomniana wojna czy jakos tak. Przyznawał on i
          nawet tężsi historycy,że my nie pozostawalismy dlużni Ukraińcom.

          Czego dowodem jest chocby jutrzejsza uroczystośc.

          Wiecej ofiar było po stronie polskiej ale przeciez jak wytłumaczyc sierotom po
          tamtej stronie,że my zabilismy tylko mame, a oni i mamę, tatę, siotre i brata..?

          Taka licytacja nie ma sensu.

          Mimo wszystko z Ukraina i UKraińcami wiecej nas laczy niż dzieli.

          A sojusz z Ukraina jest wrecz strategiczny!

          I jest on naszą szansą.

          Zreszta ukraińska tez...

          To Ukraińcy mowią,że razem jest nas 100mln.

          Razom nas bohato...



          Forum Słowiańskie
          gg 1728585
    • witomir Chcą Janukowycza na premiera 13.05.06, 11:08
      Z sondażu przeprowadzonego na przełomie kwietnia i maja przez fundację
      "Demokratyczne Inicjatywy" i Kijowski Międzynarodowy Instytut Socjologii wynika,
      że 35 proc. Ukraińców chce aby premierem nowego rządu został przewodniczący
      Partii Regionów Wiktor Janukowycz.

      Janukowycz piastował już urząd premiera w latach 2002-2005. 31 proc.
      społeczeństwa opowiada się natomiast za tym, by urząd objęła Julia Tymoszenko.

      42 proc. ankietowanych opowiedziało się za włączeniem Partii Regionów do
      koalicji rządowej, a 35 proc. za tworzeniem jej tylko przez trzy ugrupowania -
      Naszą Ukrainę, Blok Julii Tymoszenko i Socjalistyczną Partię Ukrainy.
      • ignorant11 Re: Chcą Janukowycza na premiera 13.05.06, 17:47
        witomir napisał:

        > Z sondażu przeprowadzonego na przełomie kwietnia i maja przez fundację
        > "Demokratyczne Inicjatywy" i Kijowski Międzynarodowy Instytut Socjologii
        wynika
        > ,
        > że 35 proc. Ukraińców chce aby premierem nowego rządu został przewodniczący
        > Partii Regionów Wiktor Janukowycz.
        >
        > Janukowycz piastował już urząd premiera w latach 2002-2005. 31 proc.
        > społeczeństwa opowiada się natomiast za tym, by urząd objęła Julia Tymoszenko.
        >
        > 42 proc. ankietowanych opowiedziało się za włączeniem Partii Regionów do
        > koalicji rządowej, a 35 proc. za tworzeniem jej tylko przez trzy ugrupowania -
        > Naszą Ukrainę, Blok Julii Tymoszenko i Socjalistyczną Partię Ukrainy.



        Sława!

        NO własnie czyli 65% nie chce Janukowycza.
        smile))

        Forum Słowiańskie
        gg 1728585
        • witomir wygrali niebiescy, rząd tworzą pomarańczowi 13.05.06, 18:44
          ot demokracja...
          dane statystyczne, sondażowe można różnie interpretować. jest taki dowcip: jest
          dwóch osobinków płci męskiej jeden ma 4 lata drugi 66. Jaki jest wiek rozrodczy
          populacji. 35 lat. W polskiej prasie Janukowicz i jego rządu przedstawiono
          wyłącznie w czarnych barwach. Po dwóch latach 35% chce jego powrotu do rządu
          czyli nie był taki straszny (gospodarka kwitnęła, a za pomarańczowych siadła,
          podniósł emerytury. O jakości rządów pomarańczowych przekonało się wielu
          polskich przedsiębiorców.
          • ignorant11 Re: wygrali niebiescy, rząd tworzą pomarańczowi 14.05.06, 02:04
            Sława!

            Tyle, że statystki rezimu Kuczmy to kompletne bajki.

            Szczegółnie "kwitł" export, na papierze, bo pseudoekspo9rterzy na masowa skale
            odzyskiwali jakis podatek..
            smile)


            A Janukowycz oczywiscie wclae niewiele zmieniłby, bo warto zauważyc, Klan
            Donbasu inwestuje w POlsce i chce nadal inwestować...



            Forum Słowiańskie
            gg 1728585
            • asta7 Rr:Pawłokome wygrali politycy.......tylko. 14.05.06, 22:45
              uroczystości w Pawłokomie nic nie dały,wystarczy wejsć na
              forum "interii"fakty.interia.pl/news?inf=748077,by przeczytać reakcje
              nie tylko tych co przeżyli.Ludzie osądzają nie politycy.całe szczęście ,że
              Prezydent nie powiedział "przepraszam",tylko zacytował fragment modlitwy.W/g
              Neewseka ostatni sondaż pokazał,ze Polacy nie zyczą sobie przepraszać Ukraińców.
              • ignorant11 Re: Rr:Pawłokome wygrali politycy.......tylko. 14.05.06, 23:30
                asta7 napisała:

                > uroczystości w Pawłokomie nic nie dały,wystarczy wejsć na
                > forum "interii"fakty.interia.pl/news?inf=748077,by przeczytać reakcje
                > nie tylko tych co przeżyli.Ludzie osądzają nie politycy.całe szczęście ,że
                > Prezydent nie powiedział "przepraszam",tylko zacytował fragment modlitwy.W/g
                > Neewseka ostatni sondaż pokazał,ze Polacy nie zyczą sobie przepraszać
                Ukraińców
                > .


                Sława!

                A tam przepraszac...

                Zreszta te słowa biskupów powtórzył Arcbp Michalik.

                A Prezydent powiedział nawet więcej niż przepraszam

                I mówil kartd Huzar.., sluchałes jak czysto po polsku..?

                Forum Słowiańskie
                gg 1728585

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka