Dodaj do ulubionych

Dobry kierunek - Zachód

21.07.06, 12:54
Sława!
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_060721/publicystyka/publicystyka_a_15.html

Tysiąc lat temu i teraz kalkuluje się nam być w obrębie cywilizacji
europejskiej

Dobry kierunek - Zachód


Poprawia się większości Polaków, bo nie tylko ci z listy stu najbogatszych
korzystają z przedłużenia życia i podwojenia ilości samochodów.


(c) MIROSŁAW OWCZAREK
Gdyby Mieszko I bronił wartości pogańskich jak niepodległości, nie obroniłby
jednego ani drugiego. Nie byłoby Polski ani Polaków. Przepadliby w pomroce
dziejów, jak przepadli nasi słowiańscy krewni znad Łaby. Wchodząc w obręb
zachodniego chrześcijańskiego uniwersum ziemie Piastów przestawały być
terenem nawracania mieczem i podboju przez niemieckich margrafów. Stawały się
podmiotem prawa, uczestnikiem polityki europejskiej. Wypadaliśmy z niej w
czasach zaborów i z końcem II wojny światowej, kiedy geograficznie Polska
przesunięta została na Zachód, a cywilizacyjnie wyrwana z niego, co warto
przypomnieć z okazji kolejnej niesławnej rocznicy 22 lipca 1944 roku.

NA ZACHÓD, MARSZ!
Mieszko wybrał dobrze. Cesarstwo bizantyjskie podbili Turcy. Ruś - Tatarzy.
Prawosławna Polska byłaby w łacińskiej Europie bez oparcia. A właśnie ta
Europa w drugim tysiącleciu stawała się centrum cywilizacji. Ziemie Piastów
kulturowo i ekonomicznie pozostawały w tyle za Italią czy Flandrią, lecz nie
ustępowały Szkocji czy Skandynawii. Przejmowaliśmy z Zachodu instytucje,
specjalistów i szkolili tam własnych.

Grzegorz Wójtowicz w zeszłym roku opublikował w "Rzeczpospolitej" szacunki
mówiące o miejscu Polski na gospodarczej mapie świata w ciągu całej naszej
historii. Tego świata, o którego gospodarce w danym okresie można w ogóle
cokolwiek wiedzieć. Otóż w roku 1000, zaraz po Mieszku, wytwarzaliśmy 0,5
procent światowego produktu, zajmując 15. miejsce w świecie. W roku 1370,
kiedy wraz z Kazimierzem Wielkim odchodziła dynastia Piastów, zajmowaliśmy to
samo 15. miejsce, lecz wytwarzając 0,8 procent ówczesnego PKB. Zachodnia
Europa jeszcze nas wyprzedzała, lecz już byliśmy z nią porównywalni. Opłaciło
się wejście do pierwszej ligi cywilizacji.

WIEKI PERTURBACJI
Kiedy kończyła się epoka Jagiellonów, wraz ze zmarłym w 1572 roku Zygmuntem
Augustem, nasz PKB stanowił 1,5 procent światowego i dał nam 11. miejsce w
światowym rankingu. Kolejne unie z Litwą włączały wcześniej w obszar naszej
państwowości ogromne tereny ruskie, z których Litwini wyparli wcześniej
Tatarów. Polska, która już wcześniej utraciła Pomorze i Śląsk, najbardziej
rozwinięty obszar piastowski, przesuwała się ku Wschodowi, stając się
wielonarodowym mocarstwem. I ustrój zaczął odbiegać od zachodniego. Tam
absolutni władcy stanowili prawo. Monarchie opierały się na miastach, które
zapewniały dochody i na szlachcie, która służyła władcy zbrojnie i na
urzędzie.

W Rzeczypospolitej, gdzie król stawał się dożywotnio obieranym prezydentem,
czołową siłą była oligarchia magnacka, szlachta wisiała u klamki pańskiej,
miasta, oprócz Gdańska, były gnębione i łupione, bądź stanowiły własność
magnatów, a o chłopach lepiej nie mówić. Anarchia zjadała prawo i porządek, a
ominęła nas lekcja państwowości. W XVII wieku siła i bogactwo wyczerpywały
się w wojnach, w których wspaniałe zwycięstwa były bezowocne, a klęski
dotkliwe. Wypadliśmy z europejskiej pierwszej ligi. Schyłek I
Rzeczypospolitej to 0,9 proc. światowego PKB i 13. miejsce w rankingu.

Trzy części Polski w trzech zaborczych mocarstwach wraz z nimi wkraczają w
erę kapitalizmu. Rozwija się przemysł, powstają koleje żelazne, nowoczesna
bankowość, pod koniec wieku pojawia się prąd, telegraf, telefon. Ziemie
polskie nie są najbogatsze w Prusach i Austrii, ale rozwijają się z nimi.
Unowocześnia się też imperium rosyjskie, a Kongresówka była w nim najbardziej
rozwinięta. W przededniu I wojny światowej Polska wytwarzała 2,1 światowego
PKB i wtedy, a nie za Gierka, zajmowaliśmy w świecie 10. miejsce.

Okres międzywojenny nie był dobry dla całej gospodarki światowej. W Polsce
jednak podejmowano wysiłki w celu rozwoju i modernizacji. To, co zrobiono -
Centralny Okręg Przemysłowy, nowe zakłady, nowe domy, magistrala węglowa,
Gdynia - odpowiadało ówczesnym światowym standardom. Warto sobie przypomnieć,
że jeszcze 15 lat temu najdroższe były mieszkania w budynkach, zbudowanych w
drugiej połowie lat trzydziestych. Pod ich koniec, z 1,6 proc. światowego PKB
i na 11. miejscu w rankingu odbiegaliśmy od czołówki, lecz braliśmy udział w
tej samej konkurencji, z szansą na poprawę lokaty.

W ŚLEPYM ZAUŁKU
O niewoli mówimy, że trwała od roku 1944, czyli od zainstalowania satelickiej
władzy na ziemiach polskich. Ale należy ją liczyć od 1939, od początku
okupacji niemieckiej i sowieckiej. Wtedy właśnie zaczęło się narzucanie
przemian, które z końcem wojny wytrąciły Polskę z głównego nurtu cywilizacji
światowej. Objęły lata wojny i czas do polskiego Października 1956 roku.

Zastanawia, dlaczego w tym samym roku tylko rewolucja węgierska przywracała
porządek polityczny sprzed komunizmu. W Polsce większość dorosłych ludzi
funkcjonowała jeszcze do 1939 roku, w mniej więcej normalnym kraju, a nikt
się głośno nie upomniał o jego powrót. Walczono o socjalizm bez błędów i
wypaczeń, tak jakby nie był on jednym wielkim błędem i wypaczeniem historii.
Przyczyn było wiele, lecz za jedną z nich można uznać fakt, że choć ludzie w
większości byli jeszcze ci sami, to społeczeństwo było już inne.

Wielka własność ziemska oraz wielki i średni przemysł zostały zabrane jak nie
przez Niemców i Sowietów, to przez władzę ludową. Wykorzystawszy tzw.
prywatną inicjatywę w dziele odbudowy, pozbawiła ją ona w ramach "bitwy o
handel" sklepów, warsztatów, restauracji. Chłopom udało się obronić swą
własność, lecz funkcjonowali w ramach wyznaczanych przez władzę. Niesłusznych
uczonych wygnano z katedr, wolne zawody pozbawiono gabinetów i kancelarii.
Wszyscy, tak czy inaczej, pracowali na państwo i przez nie, po uważaniu, byli
utrzymywani. Marksiści wyciągnęli wniosek z nauki Marksa, twierdzącego, że
nie ma wolności bez własności. Wyciągnęli też wniosek z jego uwagi, że
przemoc jest akuszerką historii i z nauk Machiavellego, który tłumaczył, że
gdy po objęciu władzy wymorduje się przeciwników, to potem wszyscy docenią,
że władca już nie morduje, choć może.

Po okupacji niemieckiej ulga, że każdemu nie grozi obóz lub śmierć, ułatwiła
wdrożenie systemu. Po roku 1956 zauważono, że jeśli się nie narazi władzy, to
ona nie wsadza i nie skazuje, co ułatwiło jej akceptację na długie lata.

WYJŚCIE NA PROSTĄ
Komunizm przegrał wyścig cywilizacyjny. Zmarnotrawiono środki posiadane przy
starcie. Ekstensywne możliwości wzrostu się wyczerpały, a intensywne były
niedostępne z samej istoty systemu. Tempo wzrostu wyraźnie malało, z
tendencją do przechodzenia w zastój, a Polski przez ostatnią dekadę PRL nie
stać już było nawet na reprodukcję prostą. Nawet trudno powiedzieć, że ktoś
ten system obalił. Sam się obalił, potwierdzając słuszność tego, co mawiał
jeden z przedwojennych ekonomistów na SGH, że drogo kupić, tanio sprzedać i
źle się ożenić to potrafi każdy idiota.

No i znowu jesteśmy na Zachodzie. Jesteśmy z nim zintegrowani przez NATO i
UE, a więc bezpieczni, czego nigdy nie było w naszej historii. Nie bojąc się
o nasz byt, polepszamy go. Nasz PKB w 2004 roku to 0,9 procent światowego,
jak za Stanisława Augusta i 22. miejsce w rankingu, dalej niż za pierwszych
Piastów. Ale w X wieku i jeszcze wiele stuleci po nim nie było w tej
statystyce USA. Sto lat temu nie liczyła się Japonia, a jeszcze kilka lat
temu prawie się nie liczyły Chiny i Indie. Dzisiaj porównujemy się z prawie
dwiema setkami członków ONZ.

Może za często przytaczam te dan
Obserwuj wątek
    • ignorant11 Re: Dobry kierunek - Zachód(dok) 21.07.06, 12:57
      Może za często przytaczam te dane, ale warto je stale mieć w głowie. Jeśli
      porównamy rok 1990 z rokiem 2004, to zobaczymy, że żyjemy o 4,2 roku(mężczyźni)
      i o 2,8 roku (kobiety) dłużej. Liczba osób na izbę z 1,0 zmniejszyła się do
      0,8. Liczba studentów wzrosła z 400 tysięcy do 1,9 miliona, a corocznych
      absolwentów wyższych uczelni z 56 do 342 tysięcy. A porównanie lat 1992 i 2004
      pokazuje, że wynagrodzenie realne powiększyło się o 36,6 procent, realne
      emerytury i renty - 34,7. Poprawia się nie małej grupie, ale większości, bo nie
      tylko ludzie z listy stu najbogatszych korzystają z przedłużenia życia i
      podwojenia ilości samochodów.

      W trakcie transformacji w Polsce wydajność pracy wzrosła z około 20 procent
      poziomu "15" UE do prawie połowy, a produkt krajowy brutto powiększa się około
      dwóch razy szybciej niż w starej Unii Europejskiej. Wróciliśmy do głównego
      nurtu cywilizacji i odrabiamy dystans.

      Tysiąc lat temu i teraz kalkuluje się nam być w obrębie cywilizacji zachodniej.
      Różnie bywało, gdy przesuwaliśmy się na Wschód. Teraz tylko sami możemy sobie
      zaszkodzić.

      ERNEST SKALSKI, publicysta "Rzeczpospolitej", Rz

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka