ignorant11
12.10.06, 21:31
Sława!
Rosyjski problem i polska polityka
www.naszdziennik.pl/index.php?typ=my&dat=20061012&id=my11.txt
Polska polityka wschodnia należy dziś do jednej z najbardziej trudnych, a
zarazem najbardziej istotnych spraw w kontekście naszej polityki
zagranicznej. Z jednej strony mamy bowiem cały szereg krajów - byłych
republik Związku Sowieckiego, z którymi trzeba utrzymywać dobre relacje, z
drugiej - potężne państwo rosyjskie, wciąż posiadające zapędy imperialne.
Stosunki z Rosją są kluczowe, gdyż to Moskwa jest głównym partnerem mocarstw
światowych. Tymczasem relacje Warszawy z Rosją od kilku dobrych lat są bardzo
chłodne. Napięcia polsko-rosyjskie uległy wzmocnieniu, szczególnie po
zaangażowaniu się Polski po stronie Ameryki w czasie wojny irackiej.
Wymykająca się spod kontroli Niemiec Polska psuła geopolityczny plan
porozumienia na linii Paryż - Berlin - Moskwa. Pomysł zbudowania gazociągu
bałtyckiego to z jednej strony kara dla "krnąbrnych" Polaków, z drugiej -
pragnienie zacieśnienia stosunków niemiecko-rosyjskich. Polska zatem jest
postrzegana przez Kreml jako przeszkoda, a nie jako partner w stosunkach
międzynarodowych. Ostatnia wizyta w Polsce ministra spraw zagranicznych Rosji
nie wniosła jakiegoś znaczącego przełomu w stosunkach między oboma krajami.
Miała ona raczej charakter sondażowy. Rosjanie chcieliby wiedzieć, jaka
będzie np. decyzja Warszawy w sprawie rozmieszczenia tarczy antyrakietowej na
naszym terytorium. Z perspektywy rosyjskiej umieszczenie amerykańskich rakiet
w Polsce musiałoby się równać radykalnemu zaostrzeniu konfliktu. Rakiety
rosyjskie mogłyby zostać wymierzone w Polskę. Tymczasem w naszych mediach
toczy się dyskusja na temat tarczy.
Należy sobie zadać fundamentalne pytanie: co daje nam rozmieszczenie
amerykańskich rakiet? Nie ulega wątpliwości, że głównym dobrem, jakie musimy
chronić, jest bezpieczeństwo kraju. Z jednej strony, mając amerykańskie
wyrzutnie bylibyśmy pod większą ochroną Pentagonu, z uwagi na argumenty
militarne. Z drugiej jednak powiększyłyby się nasze napięcia z Moskwą. Czy
Amerykanie byliby w stanie w pełni ochronić nas przed zagrożeniem rosyjskim?
Raczej wątpliwe. Dla Waszyngtonu Polska to jeden z wielu sojuszników i to
raczej już dziś nie najważniejszy. O wiele ważniejszym partnerem dla
Amerykanów są Rosjanie. To oni posiadają olbrzymie bogactwa naturalne, mają
olbrzymie terytorium związane z położeniem strategicznym. Ostatnie wydarzenia
związane z próbą nuklearną w Korei Północnej jeszcze bardziej ugruntowują
Waszyngton w przekonaniu, że tylko partnerstwo z dużymi podmiotami, takimi
jak Rosja, daje szansę na wygaszenie ognisk zapalnych w świecie. Niestety,
próby nuklearne w Korei grożą przeniesieniem śmiercionośnych rakiet w inne
regiony świata, np. do Iranu. Amerykanie zdają sobie sprawę, że
rozprzestrzenienie broni masowej zagłady zmienia układ sił w świecie, do
czego nie chcą dopuścić. O ile są oni w stanie reagować militarnie w Korei
czy w Iranie, o tyle z punktu widzenia politycznego jest to mało wykonalne.
Ponad sto tysięcy żołnierzy USA ugrzęzło w Iraku, cały szereg oddziałów
stacjonuje w Afganistanie. Uderzenie na kolejne państwa mogłoby spowodować
totalną niechęć społeczeństwa amerykańskiego do wszelkich wojen i nowe
perturbacje międzynarodowe. Dlatego Amerykanie muszą się układać, a Rosja w
tej układance może odgrywać olbrzymią rolę. Dotyczy to tak sprawy irańskiej,
jak i koreańskiej. Zatem Polska jest pożądanym partnerem Ameryki, ale pod
warunkiem, że nie kłóci się zbytnio z Rosją. Dlatego między bajki należy
włożyć twierdzenie, że Amerykanie obronią nas przed zagrożeniem rosyjskim.
Stosunki z Rosją musimy więc sobie uregulować sami. Głównym naszym zadaniem
powinno być nie tyle wdawanie się w kolejne awantury w krajach posowieckich
(Białoruś, Ukraina itp.), co ułożenie dobrych stosunków z tymi państwami i
budowanie własnej siły. Dopiero na takiej bazie możemy osiągnąć porozumienie
z Moskwą. Rosję trzeba realnie traktować jako kraj cywilizacji turańskiej
(jak pisał Feliks Koneczny), gdzie kult siły jest obecny tak w stosunkach
wewnętrznych, jak i zewnętrznych. Ostatni mord na dziennikarce, która
krytykowała politykę Kremla w Czeczenii, i brak krytycznych reakcji
społeczeństwa rosyjskiego na to wydarzenie doskonale mówi o stanie
świadomości i cywilizacji kształtującej mentalność Rosjan. W życiu publicznym
nie obowiązują praktycznie żadne kryteria prawdy, a tylko prosty rachunek
siły. Kłamstwo jest metodą rządzenia. Odczuliśmy to boleśnie w kwestii tzw.
kłamstwa katyńskiego czy rosyjskiej oceny działań Stalina wobec Polski.
Jeśli "interes" imperium wymaga, aby historię zafałszować, to się ją
fałszuje. Takie działania słusznie oburzają nas, Polaków, ale przenoszenie
wzorców łacińskich na grunt rosyjski nie jest takie proste i może trwać
dziesiątki lat. Tymczasem w polityce należy brać rzeczywistość taką, jaka ona
jest.
Musimy więc być silni, aby być przez Moskwę szanowani. Tę siłę można zbudować
poprzez tworzenie zrębów mocnej gospodarki, ale i poprzez bardzo umiejętne
poruszanie się w przestrzeni międzynarodowej. Zatem sojusz z Amerykanami jest
nam bardzo potrzebny, ale tylko w tych granicach, gdzie nie narażamy się na
skrajne niebezpieczeństwo od wschodu. Na zachodzie zaś trzeba szukać
różnorakich taktycznych sojuszów, które osłabiłyby umacniającą się więź
Berlina z Moskwą. Pogłębianie tej więzi bardzo jednoznacznie uderza w
interesy polskie.
Niezwykle ważną jest rzeczą, aby nie postrzegać Rosji jako docelowego wroga.
Skala wymiany gospodarczej, naszego eksportu do tego kraju jest duża i w
przyszłości może to być jeden z naszych podstawowych partnerów. Trzeba mieć
wizję porozumienia z Rosją. Gdy skończy się proces ucinania agenturalnych
wpływów rosyjskich i będziemy wolni od tych obciążeń, możemy spróbować
uspokoić napięcia. Podobnie ma się sprawa z bezpieczeństwem energetycznym.
Gdy uniezależnimy się od ropy i gazu rosyjskiego, to łatwiej będziemy mogli
się porozumieć z Rosją. Dlatego należy intensyfikować działania zwiększające
naszą niezależność, by móc w niedługiej perspektywie osiągnąć jakiś stan
normalizacji w stosunkach z Moskwą. Pamiętajmy, że docelowo nasz wpływ na
cywilizowanie Rosji wzrasta poprzez zwiększenie liczby kontaktów (w tym
gospodarczych) z obywatelami tego kraju, a nie jedynie poprzez wpisywanie się
w kontekst wielkich, imperialnych celów USA.
Mieczysław Ryba
Forum Słowiańskie
gg 1728585