Dodaj do ulubionych

Warlikowski...

IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.12.03, 14:14
Ciekawa jestem co sądzicie o twórczości Krzysztofa Warlikowskiego. Mnie jego
przedstawienia zafascynowały i wywarły na mnie ogromne wrażenie....Jednak
zawsze mam wrażenie, że nie zrozumiałam z nich wszystkiego, nie wszystkie
symbole są dla mnie jasne....Ale mimo to zawsze coś we mnie zmieniają....Mam
wrażenie, że na chwilę staję się częścią innego świata..
Szczególnie na Bachantkach, gdy siedziałam na miejscach na scenie miałam
takie wrażenie, jakbym na chwilę przeniosła się do starożytnego świata,
bachantki hipnotyzowały mnie swoimi uśmiechami...Cały efekt potęgowała muzyka
Pawła Mykietyna... Dionizos i wszystkie postacie wydawały mi się zarazem
współczesne i zarazem zupełnie pasujące do starożytnego świata. Podobne
wrażenie odniosłam na „Poskromieniu złośnicy”...Warikowski zawsze potrafi tak
wykreować rzeczywistość na scenie, że jest bliska współczesnemu widzowi, a
zarazem nawiązuje do tradycji i czasów, z jakich pochodzi sztuka....
Mam wrażenie, że twórczość Warlikowskiego bardziej przemawia do
podświadomości niż do świadomości. Po obejrzeniu „Oczyszczonych” nie
potrafiłam powiedzieć i wyrazić tego o czym była ta sztuka...Ale czułam się
nią wstrząśnięta...Miałam wrażenie, ze przeżyłam prawdziwie katharsis –
oczyszczenie....Dopiero następnego dnia na spokojnie zaczęłam zbierać myśli i
wrażenia...I zrozumiałam, ze dla mnie była to sztuka o miłości- o tęsknocie
za miłością, która jest tak silna w człowieku i o oczyszczającej sile
uczucia do drugiego człowieka...”Oczyszczeni” mimo całej swojej brutalności
są sztuka przepełnioną pięknem. Warlikowski odnajduje piękno w zwykłym ciele
człowieka....Nie musi być to ciało o idealnych proporcjach – jak z
reklamy.....Piękno było w dekoracjach, muzyce i w uczuciu...ech...mogłabym
tak pisać i pisać...:P
Ale jestem ciekawa co Wy sądzicie o twórczości Warlikowskiego, o jego
przedstawieniach...Bardzo jestem ciekawa jak rozumieją je inni, co dla Was
znaczą i co z nich wynosicie....
Obserwuj wątek
    • raisa_gorbaczow Re: Warlikowski... 27.12.03, 06:28
      A przeczytałaś Bachantki?

      A co do W. - trwoga mnie ogarnia na myśl o legendach (nie "litość i trwoga" -
      każdy wie, co to oznacza...chociaż litość trochę też, w każdym razie - obie
      oddzielnie).
      Dlatego bardzo się cieszę, że nie zdążyłam obejrzeć realnie i namacalnie
      czegokolwiek Kantora, Grotowskiego - wszystkimi "ale" mogę obarczać
      telewizyjność realizacji, niedoskonałość dokumentów...tak - mogę w nich wierzyć.
      A w Warlikowskiego jakoś nie mogę.
      • Gość: wwwest Re: Warlikowski... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.12.03, 19:33
        Dlaczego zaraz "trwoga"? Że niby Grotowski do spółki z KAntorem proponowali
        swiatu jakis chłam? A Warlikowski jedynie prawdziwą sztukę? (SZTUKĘ - jak to
        zawsze podkreslał KAntor). NAprawdę i jeden i drugi - to były prawdziwe
        wielkosci (zwlaczane także) pokolenie wstecz. Po prostu bardzo trudno jest
        przenosić wartości teatralne z pokolenia w pokolenie. Teatr jest pewnie zawsze
        współczesny, zawsze na teraz, az do dzisiaj był tez zawsze lokalny i wszelkie
        międzynarodower kariery teatralne były tak naprawdę zawsze podejrzane (sam to
        słyszałem od Petera Steina). Francuzi skręcali sie ze śmiechu słysząc, ze nad
        Wisłą jakiaś "Fedra"z dziwacza polską aktorka stała się sukcesem (bo przecież
        RAcine - tylko po francusku brzmi normalnie), a my nie wąrtpimy,że
        "Zemsta"zabrzmi dobrze tylko w szeleszczącej polszczyźnie. Taki był porządek
        rzeczy.
        Aż tu nadeszła tzw.globalizacja i otworzyło sie miejsce dla sprzedawców: z MTV,
        dla Jacsona z Nowej Zelandii, dla zręcznego magika Warlikowskiego. No i świat
        jakoś się dalej kręci, może niekoniecznie w normalna stronę. Ale kiedy kręcił
        się normalnie?
        Człowiek, pojedynczy, jednostka, OSOBA - to co innego. Człowiek pewnie dziś
        rzadko chodzi do teatru.
        pozdrowienia
        • raisa_gorbaczow Re: Warlikowski... 27.12.03, 21:08
          Toż płaczę, na klęczkach, przed pozostałościami ich dzieł - nie wiem, jak NA
          PRAWDĘ wyglądały ich spektakle, próby. Ot co. Raszewski powiedział, że "badamy
          dzieła, których nie ma" - tylko czy LEGENDA może decydować o tym, że przez
          najbliższe kilakset lat na widok Kantora wycierającego nos w kiepsko
          nagłośnionym "spektaklu" Teatru TV będziemy konać z rozkoszy nad doskonałością
          tego, co nie istnieje?

          Stąd moje ALE względem pewności sporej części tych, którzy wiedzą, kto to jest
          Warlikowski, dotyczące gloryfikujących opinii.

          W żadnym razie nie zauważyłam, bym zanegowała Kantora i Grotowskiego.
          Proszę zauważyć, ze poddałam w wątpliwość jedynie słuszność WYZNAWANIA LEGENDY,
          popierając to własnym zauroczeniem mitycznymi postaciami polskiej sceny.

          Refleksa na temat tłumów walących na spektakle W. i in. raczej nie sprowadza
          się do tego, że to wszystko to wytrawni miłośnicy ostatnie pieniądze kładący
          nabożnie w kasowych okienkach w zamian za kolejny raz z Tinkerem czy innym
          Penteusem.
          • Gość: wildwildwest Re: Warlikowski... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.12.03, 22:47
            Hm. Myślę, że już nawet za kilkadziesiąt lat nasze podręcznikowe wielkosci nie
            będą znaczyły zbyt wiele. Dopiero za dwiescie - jesli cywilizacja przetrwa -
            ktos odnajdzie np. w tzw. metodzie Grotowskiego cos dla siebie ciekawego i
            rozwinie to we własna fascynujaca teorio-praktyke. (TAk jak tzw. wielka reforma
            odnalazła jakies pięknosci w podskokach "dzikusów" z BAli, czy w innych
            obrzydliwościach szaleństwa - Artaud.) Jako człowiek z pewną praktyką w
            rejestracji filmowej zdarzeń teatralnych powiedzieć mogę, że to jest tylko cień
            i wyłącznie cień tego, co zdarzyło się naprawdę. Po obejrzeniu filmu (a Umarła
            klasa Wajdy jest naprawde niezłą rejestracją mimo wymyślonego przez Mistrza
            Andrzeja nowego zakończenia - KAntor się wściekał) trzeba urochomic własna
            wyobraźnię.Dokładnie tak samo, jak po obejrzeniu przedstawienia. NA tym polega
            m.in.pisanie o teatrze ( z tym, ze np. red. Pawłowski zwykle za bardzo uruchamia
            swa ciekawą skadinąd wyobraźnię). Tego powinni uczyć na WOT (ciekawy jestem, kto
            i czego uczy w tej materii).
            Na tym zakończmy trzeci dzień świąt Bozego NArodzenia
            • Gość: Anioł Struś Re: Warlikowski... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.03, 22:57
              Nie wiem czemu, ale nie ufam do końca Warlikowskiemu. Zwłaszcza po Burzy i
              Dybuku. Dla mnie to przedstawienia przekalkulowane. W. nie jest wg mnie szczery
              w tym co robi.
              A z innej beczki: nie podobają mi się jego miny na zdjęciach, takie pozerskie.
              Marsowe czoło, jakby cierpiał za miliony. Nie przesadzajmy, teatr to nie
              świątynia.
              Nie ufałem także Kantorowi.
              Grotowskiemu - tak!
              Pozdrawiam wszystkich!
            • raisa_gorbaczow Re: Warlikowski... 28.12.03, 11:04
              Tak- w METODZIE m o ż e odnajdzie. Czy raczej w OPISACH (obojętnie czy to na
              papierze czy np. VHSie) METODY.

              Rozumiem, że widziełeś Cokolwiek Mistrza K. na własne oczy.
              To co mówisz, upewnia mnie jedynie w konieczności bycia niedowiarkiem w
              sprawach Wielkich Ludzi Sceny.

              Hyyy- wyobraźnię? ;) Łał.

              Pozdrawiam.

              P.s. Oj, na WOTcie ... to zlaeży, na którym. Ale ! publicznie rozpisywać się o
              auto- i prawie autorytetach nie jest elegancko. Szczególnie, że nie mogą się
              bronić ;) albo kokietować skoromnością.

              (Chyba, że Panstwo tu są...)

              (P.p.s. Nastrój wypowiedzi wywołany poświątcznym Listem Episkopatu.)
              • Gość: A. S Re: Warlikowski... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.03, 11:42
                O artystach można sie wypowiadać publicznie, bo to są ludzie publiczni.
                Zauważcie jak oni fantastycznie ludzi kokietują. Niby nie, a tu włosy
                nastroszone, a tam spojrzenie cierpiące, a potem ubior niedbały... Niby im nie
                zależy, niby nie czytają recenzji, a przy każdej okazji odgryzają się. Wszyscy
                chcielibyby być kochani. Jak wszyscy.
              • Gość: wildwildwest Re: Warlikowski... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.12.03, 17:14
                Witam
                Jednak tak naprawdę zawsze chodzi o wyobraźnię. O umiejętność przekonania innych
                do własnych sądów. Owszem, istnieje uczelniana krytyka "docta" ale od lat, gdy
                tylko incydentalnie zajmuję się teatrem, utwierdzam się w przekonaniu, że taka
                krytyka służy przede wszystkim zdobywaniu dr dr.hab, prof. a także PhD w
                uczelniach za Wielką Wodą. Potem zawodowi znawcy teatru przyuczaja młodych
                adpetów, z których najzdolniejsi wkraczają na tę samą drogę itd. Pięknie pisał o
                tym kiedyś Puzyna, gdy przez rok tworzył w NY doktorat i zauwazył wtedy, że
                prawdziwym teatrem bywaja różne rzeczy, a najrzadziej przedstawienia
                wyrezyserowane przez młodego lub starszego reżysera.
                Z teatru takiej czy inne epoki zostają szczątki, fragmenty, a przede
                wszsystkim mit, który może napędzać innych. Nie wiem, czy egotyczne i tańczące
                ze śmiercią przedstawienia p. Warlikowskiego mogą pozytywnie napędzac innych. To
                jest brown sugar a nie sztuka - oczywiście moja najprywatywniejsza opinia.
                Tak więc naprawdę jestem przekonany, że do znajdującego odbiór pisania o teatrze
                potzrebna jest przede wszystkim pozytywna wyobraźnia, mniej faktograficzna wiedza.
                • raisa_gorbaczow Re: Warlikowski... 28.12.03, 17:48
                  Uprościłabym- bez wyobraźni to się żyć nie da (że o życiu z Teatrem nie
                  wspomnę).
                  Na temat WIEDZY nie mam siły już rozmawiać, chęci toną na setkach stron
                  literatury.

                  Jest jeszcze kwestia odbioru na wielu poziomach - posiadanie wiadomości
                  umożliwia odkrycie drugiego, trzeciego, czterdziestego czwartego DNA.



                  Szczerze się uśmiecham na widok "cukru" i proszę o pozwolenie wykorzystania,z
                  podaniem autora, w nieustajacych dyskusjach na ten temat. :)

                  Prawdziwa sztuka, to szczery teatr dla dziecka i wszelki obrzęd. Sztuka w
                  Granicach Teatru (inna kwestia , czy takie istnieją).

                  Prawdziwym krytykiem może być tylko niezmanierowane , autentycznie reagujące
                  dziecko. Ot co. Łatwo sprawdzić.

                  P.s.Wydaje mi się, że nawet nie zaczęłam mówić o pisaniu.

                  P.p.s. Nie wierzę w "zawsze". :)
                      • Gość: A.S Re: Warlikowski... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.03, 00:42
                        Mogą być psy albo rybki w akwarium, a nawet wiewiórka na drzewie z rudą kitką i
                        orzeszkiem w łapkach .

                        A poważnie pisząc, to Warlikowski sobie nagrabił męskimi penisami scenie.
                        Kupiłem niedawno "Notatnik Teatralny", poświęcony W. i tam te penisy są jeszcze
                        w zbliżeniu. Trudno skupić się na tym, co ma płynąć ze sceny, kiedy nad nosem
                        dydna penis Jacka Poniedziałka lub Redbada Klynstry.

                        A jednak Stanisława Celińska jest niesamowita w Oczyszczonych. Przynajmniej ta
                        jedna scena na pewno wejdzie do historii polskiego teatru.

                        W Polsce spektakle W. trochę bulwersują, a na świecie chyba trochę nudzą, bo
                        tam naoglądali się męskich aktów, damskich zresztą też. U nas geje wciąż w
                        modzie, a np w Holandii w odwrocie, zgłaszają się do psychiatryków, żeby się
                        leczyć, bo mają tego dosyć. Kiedyś ich leczono na siłę, a teraz sami się o to
                        proszą.
                        To tak na marginesie, to teatr W. jest mocno homoerotyczny. Trochę szkoda, że
                        nie miał odwagi zrobić pełnego spektaklu na ten temat tylko upycha go gdzie
                        może, a nie zawsze jest to potrzebne.

                        Wydaje mi sie, że ostatnio W. zaczął za bardzo kalkulować. Obserwuję to co robi
                        z niepokojem. Oby nie wpadł w manierę, tak jak na przykład Anna Augustynowicz -
                        jej przedstawienia stają się nieznośne.

                        Lubię wychodzic z teatru poruszony, a nie zirytowany.

                        Rozpisałem się trochę. Wybaczcie wujkowi. Pa.

                        • Gość: brokatisdead Re: Warlikowski... IP: *.chello.pl 29.12.03, 01:10
                          > A poważnie pisząc, to Warlikowski sobie nagrabił męskimi penisami scenie.
                          > Kupiłem niedawno "Notatnik Teatralny", poświęcony W. i tam te penisy są
                          jeszcze
                          >
                          > w zbliżeniu. Trudno skupić się na tym, co ma płynąć ze sceny, kiedy nad nosem
                          > dydna penis Jacka Poniedziałka lub Redbada Klynstry.

                          co sobie nagrabil??? dlaczego trudno???

                          U nas geje wciąż w
                          > modzie, a np w Holandii w odwrocie, zgłaszają się do psychiatryków, żeby się
                          > leczyć, bo mają tego dosyć. Kiedyś ich leczono na siłę, a teraz sami się o to
                          > proszą.

                          he?????!?

                          > To tak na marginesie, to teatr W. jest mocno homoerotyczny. Trochę szkoda, że
                          > nie miał odwagi zrobić pełnego spektaklu na ten temat tylko upycha go gdzie
                          > może, a nie zawsze jest to potrzebne.

                          jakie upycha? co przez to rozumiesz? a wogle to postulujesz coby warlikowski
                          zrobil spektakl o gejach o sobie o wiewiorkach?
                          niech sobie homofoby/ki odetchna chociaz w teatrze, blagam....

                          a co do tematu wyobrazni to ja tam wole czytac to co napisaly/li ludzie madrzy
                          wszelako, a nie takie/cy, ktorzy nie potrafia sie samodzielnie oporzadzic. z
                          pewnoscia moglaby byc ciekawa relacja dziecka z walikowskiego spektaklu, ale
                          duzo ciekawsza zdaje mi sie zabawa/bitwa intelektow. zwlaszcza jezeli chodzi o
                          warlikowskiego

                          nie jestem jego zagorzala fanka, ale zdaje mi jak na razie to warlikowski od
                          paru lat jest najwazniejszym polskim rezyserem i dlugo nim pobedzie
                          • raisa_gorbaczow Re: Warlikowski... 29.12.03, 07:21
                            :)

                            "He" to święte słowo! :)


                            Serdecznie pzodrawiam.

                            Nie ma to jak uczciwy konkret.
                            No a z tą wyobraźnią (nie wiem nadal, czemu, jak i skąd nagle przy tej
                            okazji...)to jak z przyprawami - gałką muszkatołową można się zaćpać, trzeba
                            tylko uważać, żeby nie przesolić.


                            Fakt Świecące - ważny. Już się boję wielotomowych monorafii na temat "co chciał
                            powiedzieć przez".
                      • raisa_gorbaczow Re: Warlikowski... 29.12.03, 07:15
                        Gość portalu: magician napisał(a):

                        > ja tam kotów nie znoszę i pod tym względem zgadzam się z przedmówcą co do
                        > sztuki

                        Odpowiem cytując:

                        "Kurwa, o co chodzi? Kurwa, o cho chodzi?"*

                        *T.Tymański


      • Gość: magician Re: Warlikowski... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.12.03, 11:49
        popatrzmy obiektywnie - nie trzeba było rozbierać Celińskiej, żeby jej scena z
        Tinkerem stała się teatralnym objawieniem. A poza tym skoro wszyscy mówią, że
        nadzy mężczyźni w spektaklach K.W. stali się nudni, to dlaczego jednak wciąż
        się o nich mówi? To robią wrażenie czy nie?


        a tak na marginesie - widziałam w pewnej szkole (LO) porozklejane plakaty dot.
        manifestacji Amnesty International i zszokowało mnie (duże) zdjęcie
        Warlikowskiego pod hasłem "skazany za ujawnianie historii" ... :)
        albo komuś się spodobała jego twarz i stwierdzono (bez znajomości osoby),że ma
        w sobie coś nielegalnego, albo odsłoniono nieznaną mi częśc biografii
        Warlikowskiego
        :)
        • luper Re: Warlikowski... 29.12.03, 12:39
          magician napisala:
          > a tak na marginesie - widziałam w pewnej szkole (LO) porozklejane plakaty
          dot.
          > manifestacji Amnesty International i zszokowało mnie (duże) zdjęcie
          > Warlikowskiego pod hasłem "skazany za ujawnianie historii" ... :)
          > albo komuś się spodobała jego twarz i stwierdzono (bez znajomości osoby),że
          ma
          > w sobie coś nielegalnego, albo odsłoniono nieznaną mi częśc biografii
          > Warlikowskiego
          > :)
          moze to piarowcy rozmaitosci postanowili zareklamowac w ten sposob Dybuka
          co do tego co napisal as,to nie wiem o co wszystkim biega z ta wielka dyskusja
          o homoerotycznosci spektakli warlikowskiego!jakis polaczek gdzies kiedys
          napisal ze w. sprzedaje siebie w swoich przedstawieniach i chyba wtedy to sie
          zaczelo.jakos jak wszystkie geriatryczne osobistosci scen polskich zdejma cos z
          aktorki to nie rozpoczyna sie dyskursu o heteroerotycznosci w spektaklach iksa
          czy igreka.homofobia rzadzi w tym kraju niestety i jeszcze dlugo w umyslach
          wielu warlikowski pozostanie jako ten ktory zdjal majtki paru aktorom.
          I rzeczywiscie warlikowski jest najwazniejszym rezyserem w polsce,moze wlasnie
          dlatego,ze chyba jako jedyny ma sile zrobic cos porzadnie wywrotowego,a tego w
          polskim teatrze jeszcze nie bylo(ale juz jest)!
            • Gość: AS Re: Warlikowski... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.03, 15:12
              To, że nie mam ochoty oglądać dydających ptaszków nad nosem nie znaczy, że
              jestem homofobem. A czy w ogóle bycie homofobem to coś złego? Nie interesuje
              mnie kto z kim sypia, dlatego nie chce, żeby czyjeś preferencje seksualne
              atakowały mnie na każdym kroku. Na zachodzie jest mnóstwo teatrzyków gejowskich
              i kto chce to do nich chodzi. U nas też widziałem takie próby, niestety w
              wiekszosci polega to na zdejmowaniu majtek.
              Zdjęcie majtek to jeszcze za mało, by mówic o rewolucji. Trzeba mieć jeszcze
              jakąś myśl w głowie, a o to u W. coraz trudniej. Dybuk to porażka. ambitna, ale
              porażka. W. jest asekuantem. Wybiera takie teksty, które pozwalają jemu się
              zasłonić, za to aktorom odsłonić. Ma duży talent, ale nie jest tak odważny jak
              np Castof. Niektóre sceny genialne, a niektóre płaskie, że chce się schować
              głowę pod fotel.
              Pozdrawiam.
                • Gość: AS Re: Warlikowski... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.03, 21:52
                  Drogi Kubo. Czy wszyscy muszą lubić gejów? To, że ich nie lubię, nie znaczy, że
                  im w czymś przeszkadzam, to raczej oni mnie ze swoją nachalnością.
                  I oczywiście zaraz musisz zahaczyć o antysemityzm i inne zbrodnie. Za chwilę
                  naślesz na mnie policję i karzeć wrzucic do lochu.
                  A wszystko w imię toleracji.
                  Gratuluję!
                  • Gość: kubu Re: Warlikowski... IP: *.chello.pl 30.12.03, 09:57
                    tu nie chodzi o lubienie, czy nielubienie, bo lubic to mozesz zupe grzybowa
                    chodzi o to, ze byloby milo, gdybys zaakceptowal fakt, ze jest wiecej form
                    seksualnosci, nie jedyna sluszna norma heteroseksualna

                    nachalnosc?
                    pomijajac fakt, ze w przypadku polskiego spoleczenstwa trudno mowic o
                    nachalnosci gejow (co Ty bys biedaku zrobil w Niemczech, albo Holandii?) to
                    powiem tylko, ze 100 lat temu wielu (a raczej zdecydowana wiekszosc) mezczyzn
                    razila nachalnosc sufrażystek, dzieki ktorym dzisiaj kobieta w swiecie
                    publicznym nie jest traktowana jak dziwolag (w kazdym razie nie na zachodzie)
                    kto wie, moze za kolejne 100 lat geje zaistnieja na podobnych prawach

                    w kazdym razie Ty chyba urodziles sie za pozno... ;)
              • nueva-conchita Re: Warlikowski... 29.12.03, 21:58
                > To, że nie mam ochoty oglądać dydających ptaszków nad nosem nie znaczy,
                > że jestem homofobem. (...) Nie interesuje mnie kto z kim sypia, dlatego
                > nie chce, żeby czyjeś preferencje seksualne atakowały mnie na każdym kroku.

                Będę wdzięczna, jeśli powiesz mi (tak wprost), gdzie Ty dostrzegasz to nachalne
                (i na każdym kroku) epatowanie homoseksualizmem (koniecznie z ym
                przedrostkiem "homo") w spektaklach Warlikowskiego?

                W Dybuku nagość jest, owszem, ale jest to historia miłości mężczyzny do
                kobiety. Żadnych wątków homoseksualnych nie zauważyłam. Podobnie jest w
                Poskromieniu złośnicy, chyba że przebieranki aktorów za kobiety uznasz za
                przejaw homoerotyzmu.

                W Burzy jest mniej nagości, mniej miłości w ogóle, jest wątek pożądania między
                Prospero a bezpłciowm Arielem, jest swego rodzaju upokorzenie Trinkulo, ale w
                tym również nie dostrzegam specjalnych przejawów homoseksualizmu, a już
                zwłaszcza w sferze wizualnej, ze względu na to, że rolę Trinkulo, jak i Ariela
                grają kobiety.

                W Oczysczonych miłość homoseksualna jest pokazana wprost - jest wpisana w
                sztukę, ale prawdę mówiąc jest przedstawiona jako jeden z możliwych przejawów
                miłości w ogóle. W dodatku w głównym wątku w spektaklu uwypuklona jest miłość
                siostry do brata, a jakoś nie zauważyłam, żeby ktoś wyciągał wnioski, że
                Warlikowski propaguje kazirodztwo w swojej twórczości.

                W Hamlecie nagość, którą tak podkreślasz i która tak Cię odstręcza, jest, ale w
                scenie, w której syn przychodzi do matki. Z całym szacunkiem, ale ciężko mi
                dostrzec poprzez tą nagość aktora przejaw homoerotyzmu.

                Ale jest i w Hamlecie wątek stricte homoseksualny na linii Rosencrantz-
                Guildenstern-Hamlet. Tylko znowu jest ukazany raczej symbolicznie i
                akurat "wiszące jaja", których tak się przyczepiłeś nie ilustrują tego tematu.

                Owszem, spektakle Warlikowskiego są przesycone cielesnością, emocjami
                związanymi z erotyzmem, miłością cielesną, ale jest to miłość bezpłciowa i to
                przede wszystkim, tak mi się przynajmniej wydaje, reżyser podkreśla na każdym
                kroku.

                Wysnuwanie wniosków, że reżyser ma skłonności homoseksualne, bo na scenie
                ukazuje nagiego Hamleta w scenie z matką albo parę nagich, żydowskich
                kochanków, to jakaś niedorzeczność.

                Podobnie, jak absurdalne wydaje mi się twierdzenie, że widok nagiego męskiego
                (czy kobiecego) ciała przeszkadza komuś w odbiorze sztuki (której to ciało
                zresztą jest fragmentem) i nie pozwala się skupić albo, jeśli taki widok wciąż
                (i niezależnie od kontekstu) przywołuje skojarzenie z miłością homoseksualną
                (np. tą ukazaną w Oczyszczonych).
                • Gość: brokatisdead Re: Warlikowski... IP: *.chello.pl 29.12.03, 22:59
                  conchita (wielkie usmiechy Ci sle), nie jest tak ze kazdy kawalek odslonietego
                  ciala u warlikowskiego trzeba/da sie interpretowac. nie chodzi o obrone
                  rezysera przed ,,oskarzaniem" go o homoseksualizm, bo i po co. a w spektaklach
                  po prostu nie jest wazne co kto ma w spodniach czy spodnicach, bo chodzi o
                  milosc nienawisc cokolwiek innego mocnego. a ubrania/przebrania/ukryte/zakryte
                  ma to tyklo podkreslac. i wtedy to jest zabawa. that's enterntainment! ;) i
                  mylisz sie AS twierdzac ze to jedyny przekaz warlikowskiego. ale kazdy widzi to
                  co chce. to zreszta wogle ogromna zaleta jego spektakli

                  raisa: to ,,he" bylo bo mnei przytkalo. jak pisalam, myslalam ze na tym forum
                  sa myslacy ludzie, a nie powtarzajacy gowniane slogany ze zle wydrukowanych
                  plakatow LPRu

                  AS: wszystko co piszesz w temacie homo jest homofobstwem najwyzszej albo i
                  najnizszej proby. na czele z figura atakujacego Cie na kazdym rogu pedala
                  wciskajacego Ci fiuta w usta. prosze przybastuj, bo na to jest za duzo miejsca
                  w realu. daj pokoj chociaz temu forum. (sory, ze przypieprzam ci personalnie,
                  ale nie wolno sie godzic na cos takiego). mam nadzieje (zreszya widze to, ze
                  forumowiczki i forumowicze mnei popra)
                • Gość: brokatisdead Re: Warlikowski... IP: *.chello.pl 29.12.03, 23:07
                  maly dopisek

                  nueva-conchita napisała:

                  > > chyba że przebieranki aktorów za kobiety uznasz za
                  > przejaw homoerotyzmu.

                  :) przebieranki sa jak najbardziej przejawem myslenia queerowego

                  zreszta, chociaz poskromienie widzialam bardzo dawno, to przypomina mi sie ze
                  tam to duzo o seksualnosci jest. i o takiej niedobrej milosci. albo mi sie cos
                  wydaje

                  > W Oczysczonych miłość homoseksualna jest pokazana wprost - jest wpisana w
                  > sztukę, ale prawdę mówiąc jest przedstawiona jako jeden z możliwych przejawów
                  > miłości w ogóle

                  > Owszem, spektakle Warlikowskiego są przesycone cielesnością, emocjami
                  > związanymi z erotyzmem, miłością cielesną, ale jest to miłość bezpłciowa i to
                  > przede wszystkim, tak mi się przynajmniej wydaje, reżyser podkreśla na każdym
                  > kroku.

                  o wlasnie, to to to

                  > Podobnie, jak absurdalne wydaje mi się twierdzenie, że widok nagiego męskiego
                  > (czy kobiecego) ciała przeszkadza komuś w odbiorze sztuki (której to ciało
                  > zresztą jest fragmentem) i nie pozwala się skupić

                  wielka ogromna zgoda
                  • nueva-conchita Re: Warlikowski... 29.12.03, 23:39
                    > conchita (wielkie usmiechy Ci sle)

                    Homouśmiechy, oczywiście. Odwzajemniam ;)

                    > :) przebieranki sa jak najbardziej przejawem myslenia queerowego

                    Ooo, zapomniałam o Ubu Rexie. Przecież partię carycy śpiewał mężczyzna :)))
                    • Gość: brokatisdead Re: Warlikowski... IP: *.chello.pl 30.12.03, 00:48
                      nueva-conchita napisała:

                      > > conchita (wielkie usmiechy Ci sle)
                      >
                      > Homouśmiechy, oczywiście. Odwzajemniam ;)

                      ulala
                      no to co? zamieniamy forum teatr na forum randki, co?
                      ;))))))))))))))

                      AS, nie uciekaj, tylko po prostu zastanawiaj sie nad tym co piszesz. (patrz,
                      babeczki wymieniaja usmiechy, fajnie, nie? ;/
                      sorki, taka zlosliwostka na dobranoc)
    • jasiek_natolin Re: Warlikowski... 15.01.04, 00:28
      Hej,brokatisdead,czyżbyś to Ty była tą dziewczyną,która wskoczyła do basenu w
      czasie spektaklu Bachantek?Zrobiłaś to,bo obudził się w Tobie bachiczny
      szał,który zburzył wszelką racjonalność?A może decydowały względy bardziej
      pragmatyczne?A Penteusz i Dionizos - jak zareagowali?Byli mocno skonsternowani?
      A może zobaczywszy Ciebie ociekającą wodą, zagrali jeszcze bardziej skupieni?
      Teraz z innej beczki,ale ciągle o Tobie,brokatisdead.Dlaczego tak lekkomyślnie
      odrzucasz uśmiechy Conchity?Co z tego,że to nie jest forum randkowe? Na
      teatralnym także możesz przecież spotkać kobietę swego życia.Bądź rozsądna.
      • brokatisdead Re: Warlikowski... 15.01.04, 00:44
        hej hej jasiek_natolin :)))))) ale Ty Mnie lubisz, co?
        mam goraca nadzieje, ze Ci zeby wyszczerzone od fontannowej wody nie
        skorodowaly. ja wszystkie usmiechy przyjmuje! nawet te okraszone figami! ;))) a
        conchitowe jak najbardziej. czytaj okiem, a nie niewiemczym

        to nie ja ta dziewczyna bylam. chyba bym sie jedank nie powazyla. chociaz mi
        sie nie podobalo. ale to dawno bylo. obiecuje rozwazyc ziszczenie Twojej wizji,
        ale aby nie plagiatowac, pomysle o innym spektaklu i o innej perfie, dil?
        (zauwaz, zalogowalam sie, bys wiedzial, ze nie tylko kartki (ktore oczy cukrza)
        mozesz mi slac, ale tez zintensyfikowac kontakt. daj znaka, to sie umowimy na
        jakis spektakl w ktorym odegram role niepozadana. a jak mi przywieziesz cos
        ladnego, jakies buty albo torebke, to na pewno)

        alez Ty wymagajacy ode mnie....

        ;)))))))))))))))))))))
    • jasiek_natolin Re: Warlikowski... 15.01.04, 00:40
      Skoro aż tak rozpisujecie się o nagości w teatrze Warlikowskiego,to muszę
      powiedzieć,że dla mnie ma ona sens wtedy,gdy wnosi coś do znaczenia całego
      przedstawienia.Tak jest w Hamlecie,ale scena Roda i Carla w Oczyszczonych jest
      całkowicie pusta pod tym względem,wydaje się jałowym ozdobnikiem albo marną
      prowokacją.Kiedy np.w Azylu Lupy widzę gołego,nie nagiego,ale właśnie
      gołego,Aktora,kiedy patrzę na żałośnie zwisającego spod gaci Satina
      penisa,wiem,że bez tych scen całe przedstawienie byłoby uboższe,nie oddałoby
      tak dobitnie zezwierzęcenia tych postaci.
      A wracając do Oczyszczonych,dla mnie to przykład teatru niesłychanie
      kabotyńskiego,aż do bólu nieprawdziwego,sztucznego.Warlikowski zarzuca widza
      spiętrzeniem grozy,ale nie zapomina o tym,żeby to całe wstrząsające zło
      zapakować w niesłychane piękności - trzeba dodać:kiczowate piękności,kiczowate
      w sensie jak najbardziej negatywnym.
      • brokatisdead Re: Warlikowski... 15.01.04, 00:53
        jasiek_natolin napisał:

        > A wracając do Oczyszczonych,dla mnie to przykład teatru niesłychanie
        > kabotyńskiego,aż do bólu nieprawdziwego,sztucznego.Warlikowski zarzuca widza
        > spiętrzeniem grozy,ale nie zapomina o tym,żeby to całe wstrząsające zło
        > zapakować w niesłychane piękności - trzeba dodać:kiczowate
        piękności,kiczowate
        > w sensie jak najbardziej negatywnym.

        popatrz, sam sobie troche przeczysz. piszesz nieprawdziwe, sztuczne, ale
        zauwazasz, ze zlo, ze wstrzas. to opakowanie jest sposobem na pewne
        oblaskawienie i ogarniecie tego koszmaru. ja np. nie chce ogladac w teatrze
        zla, ktore ogladam w telewizorze, bo to do niczego nie prowadzi. chce widziec
        jak artysta je rozumie, trawi. i to co daje warlikowski do mnei trafia

        ale rozumiem, ze nie wszystkim sie to musi podobac. i ok
      • luper Re: Warlikowski... 15.01.04, 11:28
        jasiek_natolin napisał:
        Kiedy np.w Azylu Lupy widzę gołego,nie nagiego,ale właśnie
        > gołego,Aktora,kiedy patrzę na żałośnie zwisającego spod gaci Satina
        > penisa,wiem,że bez tych scen całe przedstawienie byłoby uboższe,nie oddałoby
        > tak dobitnie zezwierzęcenia tych postaci.

        ciekawe ze nagosc kojarzy ci sie ze zezwierzeceniem glownie,oj ciekawe...


    • jasiek_natolin Re: Warlikowski... 15.01.04, 00:52
      Nie myślcie jednak,że o Warlikowskim mogę mówić tylko nieprzychylnie.Burza
      jest znakomitym przedstawieniem,Dybuk też bardzo mi się podobał,a Poskromienie
      złośnicy ciągle pamiętam dzięki fenomenalnej Danucie Stence.Bachantki chciałem
      przypomnieć sobie niedawno,bo widziałem je dawno temu,ale odwołano spektakl,na
      który miałem bilet.Bilet na scenie - może i ja popróbowałbym zrozumieć
      naprawdę sens Bachantek,no nie brokatisdead?
      Cieszę się,że w ostatnich przedstawieniach Warlikowski nie robi już tak
      rozhisteryzowanego teatru,który mnie okropnie drażnił.
      Mógłby tylko trochę przybastować z tym pozerskim powtarzaniem bez
      przerwy:Artysta,Artysta,Artysta.Nie żyjemy już u progu XX wieku.Dzisiaj etos
      artysty gnije na śmietniku historii,a kontrast między artystą a filistrem nie
      jest już czytelny.Dlatego "straszni mieszczanie"mogą co najwyżej olać
      Warlikowskiego,bo mają w nosie jego drwiny.Do teatru chodzić przecież nie
      muszą,ale...chodzą.Do Rozmaitości także.
      • Gość: magician Re: Warlikowski... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 16.01.04, 15:59
        Luper - a z czym innym kojarzy Ci się nagość Aktora i Satina w "Azylu"?
        Początek spektaklu, kiedy Aktor zwija się ze swojego łóżka, zsuwa się na
        podłogę, po czym nieporadnie łazi dookoła w samej koszulce i w końcu kieruje
        się do kibla (nie do toalety) mówi więcej o tych ludziach i ich stosunku do
        siebie niż setki słów. Najmocniej o zezwięrzeceniu właśnie.
        • luper Re: Warlikowski... 20.01.04, 14:29
          magician- sama mozesz wywnioskowac ze swojego posta, ze to nie sama nagosc ma
          oddawac tzw. zezwierzecenie postaci ,ale zachowanie.(choc rzeczywiscie nagosc
          powieksza te wrazenia,z azylu)
          poza tym szczerze mowiac nie przypominam sobie akurat zezwierzecenia jako
          wrazenia po azylu(ale to pewnie roznica w interpretacjii pojęcia,bo co to tak
          naprawde znaczy???)
          poza tym to byl niewinny(!)zarcik;)
          pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka