Dodaj do ulubionych

"Stan wojenny był konieczny"

18.12.06, 02:36
www.obywatel.org.pl/index.php?name=News&file=article&sid=6715
Olaf Swolkień

Rocznica stanu wojennego to zawsze okazja do rozmyślań, a wśród pokolenia,
które pamięta tamten czas, także do wspomnień.

W tym roku 13 grudnia rano, w radiu wypowiadał się Lech Wałęsa. Po południu na
krakowskim rynku mogłem sobie posłuchać i obejrzeć przemówienie generała
Jaruzelskiego. W międzyczasie słuchałem ckliwie patetycznych deklamacji w
odnowionym ponoć Polskim Radiu. Wałęsa jak zwykle po prostacku, trochę
bełkotliwie, ale nie bez pewnej dozy zdrowego rozsądku o „swojej koncepcji” –
generał ładną polszczyzną, prosto i uczciwie. Dzisiaj, kiedy patrzę na to z
perspektywy 25 lat, zastanawiam się, jak można było wtedy tak bezkrytycznie
wierzyć temu pierwszemu i nie doceniać drugiego. To dla mnie gorzkie
wspomnienie własnego uzależnienia od obowiązujących wtedy w moim środowisku
schematów myślenia. Wspominając to, doznaję podobnego uczucia, jakie ma się
wtedy, gdy ktoś napisze coś oryginalnego, co my gdzieś tam czuliśmy, ale
baliśmy się powiedzieć.

Bo choć byłem wtedy i jeszcze przez następne 10 lat całym sercem w obozie
„Solidarności”, to wbrew temu, co się nam dzisiaj wmawia, oprócz zaczynającego
się wtedy strachu i kłopotów z ukrywaniem się, gdzieś tam w środku czułem
ulgę, że ten okres szaleństwa, jaki trwał przez poprzednie 16 miesięcy,
wreszcie się skończył i to w gruncie rzeczy nie tak tragicznie, jak mógł.
Strajk za strajkiem, awantura za awanturą, a wszystko bez jakiejkolwiek
poważnej analizy jak długo coś takiego jest możliwe, jaki może być dalszy
ciąg. Zamiast tego była licytacja w radykalizmie, obowiązkowy entuzjazm i
wszechogarniająca bezmyślność. No i ku pamięci potomnych, to właśnie wtedy, w
okresie pierwszej „Solidarności”, a nie przedtem i potem na półkach był tylko
ocet – może była to jakaś szydercza zapowiedź czasów, gdy miliony ludzi 17 lat
po zwycięstwie Solidarności będą przymierać głodem, oglądając wystawy
luksusowych zachodnich butików lub tandetne kształty hiper-paśników dla mniej
zamożnych.

To dlatego większość Polaków, która tamte czasy pamięta, pomimo nachalnej
antykomunistycznej propagandy uważa do dzisiaj, że generał Jaruzelski postąpił
słusznie. To, czy groziła czy nie groziła interwencja radziecka, niewiele ma z
tym wspólnego. Postąpił słusznie, bo kraj pogrążał się w totalnej anarchii i
zwykli ludzie byli tym potwornie zmęczeni, a przywódcy „Solidarności” już
wtedy żyli w innym, lepszym świecie. Kartki mogą dzisiaj śmieszyć, ale kiedy
zamiast sloganów i dowcipów przychodzi zetknąć się z prawdziwym życiem, wtedy
każdy normalny człowiek woli stabilizację, choćby na niskim poziomie, niż
przymieranie głodem, a przede wszystkim niż niepewność jutra. To właśnie
dlatego opór społeczny po 13 grudnia, wbrew legendzie o tym, że cały naród
zjednoczony w słusznym gniewie walczył ze złym generałem, był tak słaby.
Większość Polaków czuła ulgę, choć może wstydziła się, a być może wstydzi do
dzisiaj, głośno do tego przyznać.

Współczesny mit głosi, że milion ludzi musiało wtedy emigrować. Z mojej
licealnej klasy też „wyemigrowało” wówczas kilka osób. Wśród nich były dwie,
które w 1979 roku, w maturalnej klasie zapisały się do PZPR, bynajmniej nie ze
względów ideowych. A gdy stan wojenny zastał je na Zachodzie, skorzystały z
okazji, a właściwie to chcąc nie chcąc, jak tysiące innych, awansowały nagle
do statusu emigranta politycznego. Dzisiaj za kolejnych rządów tak zwanej
lewicy i prawicy emigracja powodowana nędzą i upadkiem cywilizacyjnym jest
znacznie większa, a polski rząd sam reklamuje swój kraj jako dostarczyciela
żigolaków w strojach rzemieślników i dupeniek przebranych za pielęgniarki.

Wielu profesorów wypisało się po wprowadzeniu stanu wojennego z partii,
aktorzy bojkotowali telewizję. Na moim roku na studiach bywało się na
manifestacjach jak na imprezach towarzyskich i nie pamiętam śmiałka, który by
się ośmielił bronić generała Jaruzelskiego. Po prostu prąd dziejów już zmienił
kierunek. Dlatego w istocie były to zachowania stadne, tak samo jak stadne
było zapisywanie się do partii dla kariery w latach 70. Tych, którzy wtedy
tego nie chcieli zrobić, już dawno nie było na żadnej istotnej pozycji w życiu
publicznym. To wtedy, a nie w latach 80. tak naprawdę dokonała się
demoralizacja na wielką, narodową skalę. Symbolem tego pokolenia miernot,
jakie zaczęło robić kariery w czasie dekady rządów Edwarda Gierka, jest osoba
Leszka Balcerowicza. Takim ludziom wystarczył inny, jeszcze mniej
skomplikowany niż kiedyś marksizm-leninizm schemat tłumaczący świat, by znowu
mogli płynąć z prądem, tyle że w drugą stronę. Mówił o tym świetnie w swoim
pożegnalnym przemówieniu odchodzący wówczas prezes PAN, profesor Groszkowski,
słusznie przewidując, że będzie to ciążyć na polskim życiu publicznym przez
pokolenia. Miernoty u władzy to bowiem choroba, która jest dziedziczna. Tacy
ludzie na pomocników i następców z niebywałą wprost intuicją dobierają sobie
podobnych, to mechanizm pewniejszy od genów.

Inny popularny sposób oczerniania generała Jaruzelskiego to wyroki moralne.
Ksiądz Popiełuszko, górnicy z „Wujka”. Oczywiście to były zbrodnie i osobiste
tragedie, jednak ludzie ginęli także w czasie zamachu majowego i wszystkich
tego typu historycznych zdarzeń. Na ogół najbardziej pokrzywdzenie byli wtedy
robotniczy działacze na prowincji, ci sami, których rządy ich własnych
przywódców już po zwycięstwie pozbawiły często możliwości uczciwej pracy,
zbywając tragedie tych, co wynieśli ich samych do władzy, ponurym frazesem o
tak zwanych kosztach transformacji. Nie słyszałem, żeby tych polityków
„Solidarności”, którzy są odpowiedzialni np. za tysiące samobójstw dokonanych
z nędzy, ktoś kiedyś rozliczał i odbierał pobierane wtedy ministerialne pensje.

Tak się pechowo dla walczących dzisiaj z generałem Jaruzelskim złożyło, że
rocznica wprowadzenia stanu wojennego zbiegła się ze śmiercią generała
Pinocheta. Trzeba być Stanisławem Michalkiewiczem z jego prostą jak u Kalego
dialektyką, żeby zagłuszyć przykre porównania, że oto w 15-milionowym Chile
wymordowano wtedy około 3 tysięcy ludzi, podczas gdy w 38-milionowej Polsce
100. W Chile kilkadziesiąt tysięcy ludzi przeszło także tortury, przy których
większość cierpień internowanych traci swój blask. Nie ulega też wątpliwości,
że wiele z ofiar stanu wojennego to efekt działań esbecji, która działała poza
kontrolą, a nie jakiejś świadomej polityki mordów czy eksterminacji
prowadzonej przez generała Jaruzelskiego. Porównywanie tych czasów do okupacji
w czasie II wojny światowej, ale także do okresu stalinowskiego, kiedy planowo
wymordowano kilkadziesiąt tysięcy najlepszych patriotów, jest nie tylko
żałosne, ale i haniebne. Jeśli dodać do tego nasz udział w masakrowaniu
Jugosłowian czy Irakijczyków, to wtedy lepiej siedzieć cicho, bo w Iraku 100
osób ginie każdego dnia i mają je na sumieniu także obecne, jakże pobożne
władze IV RP.

Ogromną rolę w doprowadzeniu do stanu wojennego odegrała też słabość
intelektualna polskich elit i wady charakteru narodowego. Zarówno elit
partyjnych, którym tajniki marksizmu wykładał Leszek Balcerowicz, jak i
solidarnościowych, gdzie rolę intelektualisty odgrywał Jacek Kuroń, a wszyscy
„wychowali się na paryskiej »Kulturze«”. Prawdziwy festiwal możliwości
intelektualnych tej formacji stanowiły rządy AWS-UW oraz postać Jerzego Buzka.

Ilekroć próbuję gdzieś wszcząć dyskusję na temat podobieństwa obu ustrojów i
różnic w ramach samego komunizmu, to zawsze spotykam się z reakcjami
przypominającymi chyba czasy sejmików w I Rzeczpospolitej. To przykre, ale
dorośli, często wręcz starsi ludzie zachowują się wtedy jak hałasujący w
ostatnim rzędzie sztubacy. Wykrzykują jakie
Obserwuj wątek
    • witomir Re: "Stan wojenny był konieczny" 18.12.06, 02:37
      Wykrzykują jakieś obraźliwe epitety, oburzonym głosem mówią mi, że jestem za
      młody, że czegoś nie pamiętam, że skrzywdzono wtedy ich tatę, mamę oraz ciocię,
      że to wszystko dlatego, że mamy kapitalizm nie prawdziwy, lecz nomenklaturowy,
      że tam, panie, w Ameryce, i że jakby tak u nas, to byśmy się już dawno tak
      rozwinęli, że panie ten tego, jakby nas nie zdradzili, jakby nie to, tamto i
      owamto. Wszystko z tak wielkim ładunkiem zacietrzewienia, że podejmowanie
      dyskusji traci sens.

      Pal sześć, gdy takich spraw nie rozumieją prości ludzie. Jednak gdy czytam jak
      dawny lider opozycji, a potem senator III i IV RP, Zbigniew Romaszewski,
      twierdzi na łamach „Obywatela”, że jeśli w latach 1970 coś wiedział o
      kapitalizmie, to raczej w wersji „państwa dobrobytu” Galbraitha czy Keynesa, to
      zastanawiam się, czy polscy inteligenci nigdy nie czytali Żeromskiego, Reymonta,
      Orwella, Steinbecka, Balzaca, Hardy’ego, a z samego Galbraitha coś więcej poza
      jedną pozycją i to chyba niezbyt dokładnie (tego ostatniego zresztą nadal warto
      czytać, a jakie tam są wstępy i kto je pisał właśnie w polskich tłumaczeniach w
      latach 70., palce lizać!).

      Ludzie ci narzekają na dzisiejszą rzeczywistość, ale nie chcą uznać, że to nie
      wypaczenia, lecz sam nowoczesny kapitalizm jest ustrojem z istoty co najmniej
      tak samo podłym i mającym na sumieniu – tak samo jak komunizm – niezliczone
      zbrodnie. Że w gruncie rzeczy w sferze podstawowych wierzeń oba wcale się od
      siebie nie różnią. Ludzie ci nie byli i nie są w stanie spojrzeć na Polskę w
      jakimś szerszym kontekście, choćby z odrobiną dystansu do przedmiotu i do
      własnych życiorysów. Obrona tych ostatnich ciągle okazuje się ważniejsza niż
      banalna już dzisiaj prawda o kapitalizmie, który miał paradoksalnie w miarę
      ludzkie oblicze tylko w okresie komunistycznej konkurencji i płynących jeszcze
      odsetek od polityki kolonialnej. To właśnie wtedy na dalekich peryferiach „swoi”
      zbrodniarze w rodzaju Pinocheta zapewniali nadal tanie surowce dla zachodniego
      centrum.

      W takiej sytuacji, gdy żadna ze stron nie posiadała jakiejkolwiek spójnej wizji
      mogącej nawet w przybliżeniu nakreślić drogę wyjścia z narastającego chaosu,
      stan wojenny był jedynym ratunkiem. I to nie przed radziecką interwencją, lecz
      przed wojną domową, w której mordów w rodzaju tych popełnionych już w okresie
      Magdalenki na księżach Niedzielaku, Zychu i Suchowolcu byłoby nie 100, a
      tysiące, a ofiary byłyby głównie po jednej, tej samej stronie.

      Trzeba w tym miejscu przyznać, że generał Jaruzelski okazał się poza wszystkim
      innym także świetnym fachowcem, a znikoma wobec skali operacji liczba ofiar jest
      tego najlepszym świadectwem. Oczywiście w obliczu kryzysu moralnego i ideowego
      własnego zaplecza politycznego oraz upadku ZSRR, nie był w stanie bronić
      socjalizmu. Mógł tylko czekać na zmianę sytuacji międzynarodowej i w miarę
      bezpiecznie przeprowadzić Polskę do obozu nowego hegemona. Na samodzielność
      zabrakło już sił. To, że zrobił to niezwykle sprawnie, dbając przy okazji, by
      jemu samemu i jego towarzyszom nie stała się krzywda, jest także dowodem jego
      klasy jako dowódcy, stanowczości charakteru, zręczności i zimnej krwi. Rzecz w
      Polsce niezwykle rzadka i bardzo nie lubiana – co innego, gdy ktoś jest
      tragicznym partaczem, takich zawsze jesteśmy gotowi kochać...

      Tym bardziej niesmaczne są głosy domagające się odebrania mu generalskiego
      stopnia. Takie poniewieranie dawnego wroga, który było nie było okazał się
      kiedyś dla dzisiaj rządzących dosyć wspaniałomyślny, świadczy tylko o małości
      autorów tych postulatów. Natomiast twierdzenie, że upokorzenie generała
      Jaruzelskiego ma służyć jako konieczny rytuał, pomocny Polakom w uwierzeniu, iż
      oto nadeszła już IV RP, wskazuje, że Jarosław Kaczyński, zgodnie z tym, co
      zapowiadał w swoim expose, na serio zainteresował się już Afryką. Tylko, że
      człowiek pod wpływem niedojadania naiwnie myślał, iż chodziło np. o surowce, a
      to znowu było o nadbudowie...
    • ignorant11 Oczywiscie,ze nie 18.12.06, 02:48
      Sława!

      To,ze "gen" Jaruzelski jest hańba dla polskiego munduru wiemy wszyscy.

      I wcale nie jest on ani kulturalny, ani elokwentny, ani blyskotliwy...

      Gdy mu jego mowy pisaly najlpsze pióra PRLu to wcale nie znaczy,ze w
      czymkoliwek jest blizszy Polsce niz był przez cale lata PRLu, gdy denucjowal
      polskich patriotów do sowieckiej informacji, gdy w imieniu nieslawnego i
      zbrodniczego zsrr mordowal Polaków w Poznaniu, na Wybrzezu, czy w Wujku.
      Duzo blizszy jest mi robotnik z Wujka czy Poznania, partyzant z lasu, czesto
      nawet ledwie pismienny niz niz ten agent Moskwy.

      Jaruzelski powien byc stracony bez honorów wojskowych jak pospolity zbrodniarz,
      któremu odmawia sie nawet kuli, jak uwolniono swiat do bandytów niemieckich po
      Norymberdze czy japonskich po procesie tokijskim.

      Niestety Jaruzelski nie zostanie wywyższony na stryczku, gdyz pochopnie
      znieslismy kare smierci...


      Forum Słowiańskie
      gg 1728585
      • ignorant11 Re: Oczywiscie,ze nie 18.12.06, 02:50
        Sława!

        Blizszy mi jest ten prosty chłop, który rzucił kamieniem w Jaruzelskiego,
        szkoda,że tak małym, bo ten przestepca powinien zostac ukamieniowany.

        Forum Słowiańskie
        gg 1728585
      • witomir Zugzwang 18.12.06, 17:20
        Z jednym wreszcie musimy się zgodzić: Wprowadzenie stanu wojennego zostało
        wymuszone! W szachach taka sytuacja określana jest jako zugzwang. Faktycznych
        autorów 13 grudnia nie w Warszawie czy w Moskwie należy więc szukać. Ćwierć
        wieku temu nie wszyscy czuli pismo nosem, a i teraz, mimo obnażenia mechanizmu
        "kolorowych rewolucji" wielu nadal woli obracać się w świecie mitów. Przepis na
        "kolorowe rewolucje" w chwili obecnej jest dopracowany w detalach, ale w latach
        70. dopiero był w fazie ogólnikowego szkicu. Wyjazd warchołów na pola i ten
        wybuch nagłej miłości "oświeconych" do uciśnionych robotników ( ciemnych roboli
        jak między sobą określali ich oświeceni) to były dopiero pierwsze przymiarki.
        Cóż, tylko pierwsze śliwki są robaczywe i w 1980 i 1981 było już lepiej. Trupów
        było wprawdzie mało, ale udało się wbić w głowy Polaków tyle półprawd, że
        faktycznym autorom rekompensuje to z nawiązką niedobór trupów. Kłamstwo można
        przygwoździć, ale półprawdy mają jak widzisz długi żywot. Nawet najbardziej
        autorytarna władza nie prze do krwawej konfrontacji. Jaruzelskiemu i Kiszczakowi
        choćby z propagandowych względów byłoby bardzo na rękę, gdyby nie było żadnych
        ofiar, a ideałem by było gdyby "klasa robotnicza dała odpór wrogim podszeptom
        elementów antysocjalistycznych". To pierwsze próbowano osiągnąć wydaniem
        odpowiednich dyrektyw, a to drugie było i tak nieosiągalne jak każdy ideał. - I
        tu nie chodzi nawet o "targanie się po szczękach" i inne knajpiane wypowiedzi
        złotoustego. Atmosferę podgrzewano wystarczająco długo uciekając się do
        prowokacji i różnych manipulacji, aż stało się jasne dla władzy, że sytuację
        można było spacyfikować już tylko siłą. Czyli wspomniany zugzwang. Nie odbierz
        tego jako próbę obrony Jaruzelskiego, ale jako opis realizacji perfidnego planu,
        którego ofiarami w równej mierze są nie tylko ci zabici i internowani, ale
        paradoksalnie i Jaruzelski, a obarczenie winą Jaruzelskiego pozwoliło
        inspiratorom pozostać w ukryciu. Oni też są największymi beneficjetami stanu
        wojennego i teraz rechoczą, a dla ofiar tamtych wydarzeń mają ckliwe opowiastki,
        kombatanckie spędy i judzenie o emeryturach i stopniach WRONy. Podziały w ocenie
        oczywiście pozostaną, tak jak podzielona była Polska po puczu majowym. Podziału
        tego nie zatarł nawet Wrzesień 1939, Wrzesień który był też konsekwencją tamtego
        puczu. Zrób małe zestawienie: 20 miesięcy stanu wojennego i 100 - 109 ofiar;
        pucz majowy - 3 dni i 380 ofiar. Kudy tam generałowi do marszałka. Wiadomym też
        jest, że o terminie 13 grudnia wiedział nie tylko Waszyngton, Moskwa, czy
        Bruksela, ale i Watykan z Polakiem Wszystkich Tysiącleci. I nie była to grecka
        tragedia w której wszyscy widzą nieuchronny finał, a świadoma i perfidna
        realizacja nie polskiego przecież scenariusza. Na zakończenie - ze stanu
        wojennego też pamiętam list pewnego kpr. rez. do generała i nie wiedziałem czy
        się śmiać, czy splunąć. O bolkowiźmie jeszcze nikt i powszechnie myślano, że on
        tylko agent kościelny, zbyt ograniczony by na dwie strony. A po latach
        wzbogaciła się nasza wiedza, zmieniły się oceny i może na 13 grudnia będziemy
        patrzeć trzeźwiej.
    • renaskawinska Re: "Stan wojenny był konieczny" 18.12.06, 09:53
      miałam wtedy 20 lat i cośkolwiek rozumiałam, w kraju był chaos, doszło do tego
      że stalam w sklepie jak głupia i nie wiedzialam jakie kartki do czego, brak
      środków czystości, strajki za strajkami, puste półki w sklepach. No i pamięć o
      tym ,że Węgrom się nie udało , Czechom też nie ukrywam trochę się bałam co
      będzie jak wejdą Ruscy.Pamiętam jeszcze w marcu 1980 roku taką godziną
      wychowawczą jak wychowawczyni tłumaczyła nam ,jak się zachowywać gdyby się
      zaczęły jakieś rozruchy czy wojna domowa,"czuliśmy że się na coś zanosi"
    • oldpiernik Stan beznadziejny. 18.12.06, 11:36
      Jakże wygodnie układamy fakty we wzór zgodny z własnymi potrzebami.
      Solidarność była "be", bo "krzewiła chaos i anarchię".
      Stan wojenny był "cacy" bo "ukrócił bałagan".
      Ależ nie, to Solidarność była "cacy", bo obnażyła niemoc i zepsucie systemu.
      Ależ nie, to stan wojenny był "be", bo gwałcił wolności obywatelskie.
      I raz tak, raz na opak.
      Uogólnić, przypasować, przemilczeć i... mieć rację.

      Rzeczywistość jest szara.
      Na szczęście.
      Na nieszczęście.
      Na zawsze.

      Rodacy sprzedający rodaków za byle co.
      Oszuści w glorii chwały.
      Bohaterowie bez imion.
      25 lat po wielkiej krzywdzie, refleksja smutna.
      Zbrodniarze grają na nosie pokrzywdzonym.
      Ofiary przełykają upokorzenie.
      Prawda ugrzęzła w gnoju, a perfumowany świat ma to gdzieś.

      OLDZGRYZ
    • liberty_mike Re: "Stan wojenny był konieczny" 19.12.06, 01:00
      Be i cacy- jak to łatwo napisać, ale może więcej konkretów? Czy napisano tu
      słowa o łamaniu prawa w związku z wprowadzeniem stanu wojennego, zarówno tego
      pokracznego opartego na stalinowskiej konstytucji obowiązującego w naszym
      kraju, jak i międzynarodowego- w odniesieniu do praw, wolności obywatelskich,
      praw człowieka? Czy Jaruzelski i jego światli, "rozumni" pomagierzy nie
      wiedzieli o tym, że by zaprowadzić "ład i porządek" zlikwidować "bałagan" muszą
      naruszyć prawo? Zrobili to nieświadomie? Czyżby? Niby z jakiej racji niszczono
      w okresie późniejszym niewygodne ślady po tamtej epoce? Czy tak
      czynią "patrioci", którzy nie obawiają się reakcji potomnych? Skąd w tych
      patriotach tyle strachu przed rozliczeniem i odważnym przedstawieniem swych
      racji, hę?smile Niby dlaczego w okresie 80-81 byli w stanie walczyć z narodem, a
      za kilka lat już nie mieli do tego sił i podali mu dłoń (87-88)? A może jednak
      nie czuli się już tak mocni i wiedzieli, że w tych warunkach dłużej władzy nie
      utrzymają i pora się nią podzielić? Czy rzekome zagrożenie interwencją Rosjan
      było realne, czy był to tylko straszak, który miał odwrócić uwagę?- wg danych
      administracji rządu USA dokładnie wiedziano za oceanem o przygotowaniach do
      wprowadzenia stanu wojennego, podobnie rząd ZSRR, USA miały jednakże
      zapewnienie, że ZSRR nie ma zamiaru pakować się do naszego kraju w kolejną
      awanturę, Afganistan im wystarczył, pozwolili sobie tylko pięknie sprowokować
      Jaruzelskiego do wprowadzenia stanu wojenngo, a ten pięknie wykonał brudną
      robotę, choć nie do końca, bo Solidarności w sumie nie zniszczył smile
      • witomir Re: "Stan wojenny był konieczny" 19.12.06, 02:37
        Tylko generał i V kolumna światowego kapitału z KOR-u znają odpowiedz na
        pytanie o celowość wprowadzenia stanu wojennego. Uważam że ruchawka z
        podburzenia społeczeństwa przez braci fartuszkowych spod znaku czaszki i
        piszczeli skończyła by się dla Polaków tragicznie.Generał zrobił to co pewnie
        każdy mądry człowiek zrobiłby na jego miejscu zastopował ciągotki lityńskich
        geremków kuroniów i ich kumpli do wywołania rewolucji w kraju a co za tym idzie
        i anarchii. Wtedy dopiero mielibyśmy czasy Wolności Równości Braterstwa albo
        Smierci jak głosi całe hasło Rewolucji Francuskiej a nie skrót podawany w
        mediach. Nie byłoby 100 ofiar a 100 tysięcy lub więcej. Generał temu zapobiegł
        ale nie mógł powstrzymać zmian które zaplanowane przez Rząd Swiatowy dotyczyły
        też Wschodniej Europy.Generał zamiast stać i patrzeć na szalejącą rewolucję
        postawił jej tamę i co prawda oddał Polskę ale etapami po kilku latach.Uważam że
        zrobił co mógł w mistrzowskim stylu i uratował Polskę przed rewolucją, głodem i
        rozlewem krwi. Agentura światowego kapitału (pazernego na własność narodową
        krajów demoludów)teraz mści się wyciągając oskarżenia o przelanie bratniej krwi
        (sic!) toż to w porównaniu z ilością ofiar celebrowanego Zamachu Majowego
        perfidna obłuda !

        gdyby Jaruzelski za wszelką cenę chciał utrzymać socjalistyczny ustrój po 89 r.
        (jak buńczucznie zapowiadał mówiąc o "obronie socjalizmu jak niepodległości")
        Polskę z pewnością spotkałby los "niepoprawnych" ustrojów
        społeczno-gospodarczo-politycznych Jugosławii czy Iraku...
        jakie piekło zgotowała tym narodom globalna bestia wszyscy wiemy...
      • oldpiernik Re: "Stan wojenny był konieczny" 20.12.06, 09:27
        > Be i cacy- jak to łatwo napisać, ale może więcej konkretów?

        25 lat konkretów?
        Jedyny widoczny i jednoznaczny konkret brzmi banalnie:
        "punkt widzenia zależy od punktu siedzenia".

        Idealizm kontra pragmatyzm.
        Jedna strona przykleja drugiej stosowne (wedle własnej miary)przymiotniki.
        Zadośćuczynienia nie będzie, bo prawda tkwi, jak już wspomniałem, w gównie.

        OLDPRZEPRASZAJĄCŻEZABRAŁGŁOS
    • ignorant11 Witomir od dawna uprawia 19.12.06, 21:21
      Sława!

      ... komunistyczna propagande.

      jakos nie moze zrozumiec,że socjalizm umarł.

      I ze swoiecki potwór nie ordrodzi sie nigdy juz.

      "I tylko padlo powtwora utłuczone na rostaju wyzera pepek sobie i małym
      ptaszkom swidruje otwory w kolorowych skrzydelkach"

      Forum Słowiańskie
      gg 1728585
      • witomir Re: Witomir od dawna uprawia 20.12.06, 02:47
        Za banalnie to odbierasz Ignorant ! Ludzie którzy nie mają szerszych horyzontów
        przeceniają znaczenie rzeczy które znajdują się blisko nich ! To istota problemu
        Tak tez się stało z rzekomą dekomunizacją smile (to bajka dla frajerów) Gorbaczow,
        który wprowadził w Rosji zmianę ustroju, po śmierci żony ożenił się z Amerykanką
        i zamieszkał w słonecznej Kalifornii.” Na potwierdzenie tego zacytuje slowa
        Gorbaczowa ktory na posiedzeniu Politbiura w 1989 r powiedzial: “Gentlemen,
        comrades, do not be concerned about all you hear about glasnost and perestroika
        and democracy in the coming years. These are primarily for outward consumption.
        There will be no significant change within the Soviet Union, other than for
        cosmetic purposes. Our aim is to disarm the Americans and let them fall asleep.”
        Czyli: “Panowie,towarzysze, nie troszcie sie o to co bedziecie mogli uslyszec o
        glasnosci , perestrojce i demokracji, w nastepnych latach. Jest to przede
        wszystkim do zewnetrznej konsumpcji (dla mas). Nie bedzie zadnych wiekszych
        zmian w ZSRR, oprocz kosmetycznych. Naszym celem jest rozbroic i uspic
        Amerykanow” Ale czy tylko Amerykanow? “..Gorbachev has never renounced
        communism.” - Gorbaczow nigdy nie obalil komunizmu. Tak zreszta jak znany Bolek.
        Zmienili tylko forme komunizmu na globalizm.
        Co Ty myślisz ignor że w innym systemie żyjesz ...?
        Innym tylko z nazwy jesteś cZęścią tej samej synkretycznej całości która
        tworzyła rzeczywistość po 45 r.

        polecam jako odtrutkę
        http://images.google.pl/imgres?imgurl=http://tomasz74.w.interia.pl/menug.jpg&imgrefurl=http://tomasz74.w.interia.pl/&h=131&w=152&sz=3&hl=pl&start=3&tbnid=_ETIQDG0SdpPSM:&tbnh=83&tbnw=96&prev=/images%3Fq%3Dkazimierz%2Bmijal%2B%26svnum%3D10%26hl%3Dpl%26lr%3Dlang_pl%26client%3Dfirefox-a%26channel%3Ds%26rls%3Dorg.mozilla:pl:official%26hs%3DAr%26sa%3DN

        www.canadafreepress.com/2006/ans-cover-news111506.htm
        • ignorant11 Re: Witomir od dawna uprawia 20.12.06, 04:05
          witomir napisał:


          > Zmienili tylko forme komunizmu na globalizm.
          > Co Ty myślisz ignor że w innym systemie żyjesz ...?
          > Innym tylko z nazwy jesteś cZęścią tej samej synkretycznej całości która
          > tworzyła rzeczywistość po 45 r.

          Sława!

          Globalizm ma byc wersja komunizmu, jego inkaracja?

          Toz to kompletny absurd i wysmysł lewackiej propagandy, która niesławe i hańbe
          komunizmu isiluje przeniesc na globalizm.

          komunizm był ciasnota umyslowa i zbrodniczym sekciarstwem, zas globalizm jest
          forma miedzynarodowego podzialu pracy, jest uniwersalistyczny.

          Zas do intencji Gorbaczowa to nigdy nie mialem do nich zaufania, zreszta on do
          dzisiaj płacze po niesławnym i zbrodniczym zsrr, który został rozwiazany w
          tajemnicy ina przekór jemu gównie wskutek ambicji ekipy Jelcyna.


          Forum Słowiańskie
          gg 1728585
          • witomir Re: Witomir od dawna uprawia 20.12.06, 10:31
            Nie chce mi się nawijać... masz ochotę dowiedzieć się dlaczego uważam że
            korzeniami współczesnej formy globalizmu są dwie materialistyczne hydry xx w.
            komunizm (w różnych wersjach) oraz kapitalizm (obydwie mieniące się być
            ideologiami ogólnoludzkimi, uniwersalistycznymi, ponadkulturowymi, finalnymi
            stadiami rozwoju ludzkośc...
            przeczytaj zapis starej ale ciekawej rozmowy na antenie RM

            www.naszawitryna.pl/jedwabne_921.html
            • ignorant11 Re: Witomir od dawna uprawia 20.12.06, 11:41
              witomir napisał:

              > Nie chce mi się nawijać... masz ochotę dowiedzieć się dlaczego uważam że
              > korzeniami współczesnej formy globalizmu są dwie materialistyczne hydry xx w.
              > komunizm (w różnych wersjach) oraz kapitalizm (obydwie mieniące się być
              > ideologiami ogólnoludzkimi, uniwersalistycznymi, ponadkulturowymi, finalnymi
              > stadiami rozwoju ludzkośc...
              > przeczytaj zapis starej ale ciekawej rozmowy na antenie RM
              >
              > www.naszawitryna.pl/jedwabne_921.html


              Sława!

              Chrzescijaństwo albo islam czy tez buddyzm tez sa uniwersalistyczne, ale nie
              maja nic wspolnego z komunizmem.

              W przypadku komunizmu internacjonlizm byl tylko wektorem dla sowietyzacji.

              Globalistycny kapitalizm, a włąsciwie liberalizm nie ma z tym nic wspolnego.

              Forum Słowiańskie
              gg 1728585
          • witomir Re: Witomir od dawna uprawia 20.12.06, 10:39
            co do Gorbaczowa to pamiętam kiedyś taki wątek bodajże na łamach stańczyka (ale
            nie jestem pewien?) miał skasować 3 mln. dolarów za reklamowanie pizzy z sieci
            Pizza Hut. Były szef partii bolszewickiej reklamujący kapitalistyczny koncern !
            Czujesz tą nad wyraz miękką akulturację?

            To powinni przemyśleć polscy "antykomuniści"...
            • ignorant11 Re: Witomir od dawna uprawia 20.12.06, 11:42
              witomir napisał:

              > co do Gorbaczowa to pamiętam kiedyś taki wątek bodajże na łamach stańczyka
              (ale
              > nie jestem pewien?) miał skasować 3 mln. dolarów za reklamowanie pizzy z
              sieci
              > Pizza Hut. Były szef partii bolszewickiej reklamujący kapitalistyczny
              koncern !
              >
              > Czujesz tą nad wyraz miękką akulturację?
              >
              > To powinni przemyśleć polscy "antykomuniści"...



              Sława!

              I co z tego?

              To raczej pełne zwyciestwo liberalizmu nad komunizmem.

              Forum Słowiańskie
              gg 1728585

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka