ignorant11
10.02.07, 00:08
Sława!
Pan Gadomski chyba czytuje moje posty na forach:
gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,49621,3906893.html
Sny Rosji o potędze
Witold Gadomski2007-02-08, ostatnia aktualizacja 2007-02-09 10:45
Opowieści o ogromnym rzekomo rynku rosyjskim, o którym marzą handlowcy na
całym świecie, są mocno przesadzone. Dla świata Rosja liczy się tylko jako
mocarstwo energetyczne.
Fot. Sławomir Kamiński / AG
Witold Gadomski
ZOBACZ TAKŻE
Rosja żali się na dyskryminację w UE (07-02-07, 15:27)
Rosja nakręciła spiralę szantażu (06-02-07, 20:10)
Rosja: eldorado dla koncernów samochodowych (22-01-07, 21:07)
Według tygodnika "Kommiersant" Rosja może wkrótce rozpocząć wojnę handlową z
Polską w odwecie za blokowanie przez nasz rząd rozpoczęcia negocjacji między
Unią Europejską a Rosją na temat nowego porozumienia o partnerstwie i
współpracy. Rosja chciałaby podobno ograniczyć import z Polski o połowę, co
ma być "słuszną karą" za twarde stanowisko rządu Kaczyńskiego w sprawach
gospodarczych, energetycznych i wojskowych. Wojna handlowa z Rosja byłaby dla
Polski kłopotliwa, choć jedynie 4 proc. polskiego eksportu jest lokowane w
Rosji. Jednak dla wielu firm rynek rosyjski jest ważny i zadaniem polskiej
dyplomacji jest zażegnanie potencjalnego konfliktu.
Rosja jest powszechnie uważana za jedno z wielkich mocarstw, ma stałe miejsce
w Radzie Bezpieczeństwa, dysponuje bronią nuklearną i środkami jej
przenoszenia, prowadzi strategiczną grę, której polem jest cały świat. Każdy
poważny polityk, myśląc o interesach swojego kraju, uwzględnia potencjał
Rosji. Każdy szef wielkiej korporacji zastanawia się, jakie interesy można z
Rosją robić. Polska jest średniej wielkości krajem europejskim, jednym z
najbiedniejszych w Unii Europejskiej, który dla światowych strategów ma
drugorzędne znaczenie. Rosyjscy politycy, a także zwykli mieszkańcy tego
kraju, tradycyjnie lekceważą znaczenie Polski, uważając nasz kraj albo za
peryferia własnego imperium, albo za przyczółek wrogich Rosji sił. Analiza
wyników gospodarczych obu krajów pokazuje jednak, że potencjał Rosji jest
przeceniany, a Polski niedoceniany.
Oczywiście Rosja ze swym ogromnym obszarem i bogactwami surowcowymi jest i w
dającym się przewidzieć czasie będzie dla światowej gospodarki znacznie
ważniejsza niż Polska, ale opowieści o ogromnym rzekomo rynku rosyjskim, o
którym marzą handlowcy na całym świecie, są mocno przesadzone.
Według wstępnych szacunków w roku 2006 PKB Rosji wyniósł 975 mld dol., Polski
340 mld dol. Stosując tę miarę, Rosja jest 2,9-krotnie potężniejsza od Polski
(mając 3,7-krotnie więcej ludności). Różnica spora, ale warto pamiętać, że
PKB Rosji jest tylko nieco większy niż Meksyku i mniejszy niż Hiszpanii,
której nikt jakoś za mocarstwo nie uważa. Co więcej - od kilku lat następuje
proces bardzo silnej realnej aprecjacji rubla, którego wartość rośnie
(szczególnie wobec dolara) mimo wysokiej inflacji. Spowodowane to jest
wysokimi cenami ropy naftowej - głównego towaru eksportowego Rosji. W latach
2002-06 średni poziom wszystkich cen wzrósł przeszło dwukrotnie, a rubel
nominalnie umocnił się wobec dolara o 15 proc. W Polsce złoty również realnie
się umocnił, lecz w mniejszym stopniu. Realna aprecjacja waluty krajowej
powoduje, że PKB liczony w dolarach rośnie bardzo szybko. Efekt ten można
wyeliminować, uwzględniając w porównaniach parytet siły nabywczej waluty
(PPP), lecz dane te dostępne są z dużym opóźnieniem. Gołym okiem widać, że
kurs rubla szybciej zbliża się do kursu PPP niż kurs złotówki.
Dla światowej gospodarki ważniejszym miernikiem od PKB jest wielkość obrotów
handlowych. W ubiegłym roku Rosja wyeksportowała towary warte około 300 mld
dol., a Polska za 110 dol. (są to szacunki oparte na ekstrapolacji danych za
11 miesięcy). Różnica nie tak znowu duża, jeśli uwzględnimy to, że
na "normalnych" rynkach - poza WNP - Rosja sprzedała towary jedynie za 260
mld USD. To jednak nie mówi wszystkiego o potencjale dwu krajów. W rosyjskim
eksporcie dwie trzecie stanowią ropa naftowa i gaz, kilkanaście procent
surowce nieenergetyczne. Eksport rosyjskich towarów przetworzonych na rynki
poza WNP jest mniejszy niż eksport polski!
Oto cała prawda o rosyjskiej gospodarce. Poza surowcami ma ona niewiele do
zaoferowania. Dla świata liczy się tylko jako mocarstwo energetyczne.
Spójrzmy na import. W ubiegłym roku zagraniczne firmy sprzedały na polskim
rynku towary za 120 mld dol., w Rosji za 160 mld dol. "Ogromny" rosyjski
rynek jest zaledwie o 30 proc. bardziej chłonny niż "maleńki" rynek polski.
Jeśli jakieś światowe koncerny mają nadzieję na ekspansję w Rosji, to powinny
raczej zastanowić się, czy nie prościej przeprowadzić taką operację w Polsce.
Import Rosji rośnie wprawdzie bardzo szybko - przed trzema laty Rosja
importowała mniej więcej tyle samo co Polska - ale trend ten wynika z
rosnących dochodów Rosji z ropy naftowej i gazu. Nuklearne mocarstwo jest
całkowicie uzależnione od tych dwóch surowców. Na pozór ma dziś zdrowe
finanse publiczne (z wyraźną nadwyżką dochodów nad wydatkami) i dodatni
bilans handlowy. Ale bez dochodów z ropy i gazu rosyjski sektor finansów
publicznych miałby deficyt wynoszący 7 proc. PKB, a rachunek bieżący
zamykałby się stumiliardowym deficytem.
Ktoś powie - i cóż z tego? Rosja ma ropę i gaz i nie musi się martwić o
przyszłość. Niezupełnie. Dominacja surowców energetycznych utrudnia rozwój
całej gospodarki. Zjawisko to obserwowano kiedyś w znacznie mniejszej skali w
Holandii i dlatego zostało nazwane "zarazą holenderską". Rosyjskim firmom nie
opłaca się działalność poza sektorem energetycznym, gdyż firmy produkujące
ropę i gaz, korzystając z nadzwyczaj wysokich cen surowców, pochłaniają
szczupłe zasoby gospodarki. Dochody z ropy i gazu sprawiają, że rosyjskie
elity nie martwią się o przyszłość gospodarki, rosyjski rząd kupuje grupy
potencjalnie niezadowolone z sytuacji, nie ma żadnych pomysłów na
modernizację gospodarki poza sektorem energetycznym, na zwiększenie
racjonalności. Nie ma popytu na kadry kwalifikowane, działające w innych
sektorach, na postęp naukowo-techniczny. Rynek nie wymusza przemian
społecznych.
Świat jest uzależniony od rosyjskich surowców, ale Rosja jest coraz bardziej
uzależniona od światowej konsumpcji ropy i gazu oraz od dostaw urządzeń
niezbędnych do eksploatacji surowców. Rosyjskie uzależnienie jest bardziej
dotkliwe, a pozycja tego kraju będzie malała wraz z wyczerpywaniem się łatwo
dostępnych zasobów surowcowych. Kraje wysoko rozwinięte potrafią przestawić
się na inne źródła energii, zmniejszyć jej konsumpcję. Rosja śniąc o potędze,
w niewielkim stopniu uczestniczy w procesach, które zmieniają światową
gospodarkę.
Forum Słowiańskie
gg 1728585