Dodaj do ulubionych

Na fonograficznym dnie

13.12.06, 19:31
wiele osób podobnie myśli...
Samej osoby Rubika nie krytykuje, odnosze się do tego, co slychac w radio i co ludziska puszczają :)
--
Rammstein o Kaczyńskich
-
Nie działa mi dekoder TV Trwam
Obserwuj wątek
      • pkrehbiel Jakiś, pożal się bogini, menedżer muzyczn 14.12.06, 20:55
        To co ten pan mówi o "tak zwanych private copies" (po polsku - "dozwolony
        użytek") jest śmiechu warte. Coś takiego zawsze było legalne i na tym polegał
        rozwój kultury - znajomym opowiadało się zasłyszaną historię, pożyczało
        książkę, dawało do zgrania kasetę. To nie jest kwestia edukacji społeczeństwa,
        tylko urządzania nam prania mózgu przez koncerny fonograficzne.

        Z całego serca życzę wam szybkiego bankructwa i dłuuugich lat bezrobocia - to
        wy niszczycie kulturę.
    • barrtek4u Na fonograficznym dnie 13.12.06, 19:40
      Tesknie za starym Clipolem. Wracalo sie zajec rzucalo plecak i bylo sie
      buntownikiem albo Czadkomando jaka tam muza leciala i koncerty oj dzialo sie. A
      pozniej coraz krotsze klipy az programy wogole zniknely, ale ludzie sie znudza.
      Sam szukam muzyki po necie a Empik do g*** w ktorym nic niema, zreszta kto ma
      hajc na plyte za 50 zl lub wiecej, ja tyle slucham ze musialbym sie chyba
      zapozyczyc zeby nadazyc.
    • Gość: jakis facet kasety i "private copies" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.06, 21:03
      pamietam jak jeszcze sprzedaz kaset byla dosc powszechna - wg tej pani "90 proc.
      tych nakładów stanowiły kasety". Moze po prostu dla tego ze byly tansze? Kasete
      mozna bylo kupic zwykle za mniej niz 20zl, za plyte 40-60zl. Kasety zniknely, a
      ceny plyt pozostaly bez zmian (mimo ze koszt tloczenia plyt jest znacznie
      nizszy). Tak trudno do tego dojsc?

      Druga kwestia: "Obyczaj, że w klasie jedna osoba kupuje płytę, a inne sobie od
      niej odgrywają. Tyle że moim zdaniem to nie jest piractwo. Raczej kwestia braku
      świadomości czy pieniędzy." - przeciez takie dzialanie jest w pelni legalne (w
      Polsce). Na braku swiadomosci i znajomosci prawa zeruja raczej koncerny
      wmawiajac ze jest to piractwo czy "brak swiadomosci".

      Ostatnia kwestia to po prostu brak artystow za dziela ktorych warto zaplacic
      cokolwiek. Za duzo hip-hopu i pop-tandety.
    • Gość: Pr1mo Na fonograficznym dnie IP: 86.42.16.* 13.12.06, 21:26
      W UK za płytę trzeba zaplacić 7-15 F. Od razu zaznaczam że za 7 nie kupimy
      nowości ale nie bedzie to 'gala piosenki biesiadnej na akordeon i harmonie' ,a
      np. starsze płyty np. Pearl Jam czy Tool. Płyta kosztująca 10 zł sprzedawała by
      sie bez problemu w 100 tys. nakładzie zapewniając wpływy dla muzyków na tym
      samym poziomie. Jak mówi przysłowie "chytry dwa razy traci".
    • aplastic_anemia Na fonograficznym dnie 14.12.06, 00:26
      "Andrzej Puczyński: Nie najlepiej. Ale tak się stało. To nie jest do końca wina
      artystów i przemysłu muzycznego. W tej chwili sprzedać 15 tys. to naprawdę
      niezły rezultat. Powiem w ten sposób: sprzedaż muzyki spadła chociażby z tego
      powodu, że dziś nie ma już kaset. Hey sprzedał 600 tys. pierwszej płyty, Wilki
      czy Varius Manx uzyskiwały podobne nakłady, ale jednocześnie trzeba też
      wiedzieć, że 90 proc. tych nakładów stanowiły kasety."

      szkoda tylko, że p. Puczyński nie powiedział, dlaczego nie ma już kaset...
      pierwszą oryginalną kasetę kupiłem w roku 1992 lub 1993. była to wtedy rzadkość
      i kosztowała 50 000 - 60 000 zł(dzisiejsze 5-6 zł). pirackie (chociaż wtedy to
      pojęcie nie funkcjonowało, a proceder w świetle ówczesnego prawa był legalny),
      kasety z "polówki" kosztowały 15 000 - 20 000 zł, te same kasety "pirackie" w
      dużym sklepie muzycznym, trochę lepiej wydane - ok 30 000 zł. płyty chodziły
      wtedy po 200 000 - 300 000 zł (czyli 20 - 30 na dzisiejsze). oryginalne, bo
      piratów jeszcze wtedy nie było dużo, złodzieje jeszcze się nie kapnęli, że to
      złoty interes;). kiedy ostatnio kupowałem kasetę (już kilka lat temu) ich ceny
      dochodziły do 30 zł. łatwo policzyć, że w ciągu ok. 10 lat podrożały one o
      500-600%, czyli 50-60 % rocznie! czy można to rozsądnie wytłumaczyć, np.
      wzrostem kosztów produkcji, inflacją itp.? byłoby raczej trudno dojść do takich
      wyników bez stosowania "kreatywnej księgowości";) moim zdaniem to polityka
      szeroko pojętego przemysłu fonograficznego, aby "odzwyczaić" konsumentów od
      tańszych kaset na rzecz droższych płyt CD, postrzeganych wówczas (a przez
      niektórych do dziś), jako towar lepszy, luksusowy, co miało usprawiedliwiać ich
      zawyżoną cenę. inną częścią tej polityki było stopniowe zawężanie oferty
      wydawanych na kasetach tytułów. jeszcze kilka lat temu półki z kasetami w dużym
      salonie muzycznym stanowiły ok 50%, dzisiaj to jeden mały regalik, gdzie stoją
      jedynie nieśmiertelne evergreeny i najnowsze wydawnictwa mainstreamowe (na
      przykładzie warszawskiego empiku). i w ten sposób majors i organizacje typu ZPAV
      modelowo strzeliły sobie w nogę, bo nie ma dziś innej alternatywy dla koszmarnie
      drogich płyt CD niż cyfrowe formaty zapisu muzyki, a w/w instytucje nie mają
      żadnego pomysłu jak rozsądnie wykorzystać ich popularność i zalety
    • Gość: juzek Na fonograficznym dnie-ole! IP: *.pl 14.12.06, 01:20
      a co mnie obchodzi polski przemysł muzyczny.rownie dobrze mógłby to być przemysł
      zajmujący się wypychaniem poduszek plastikowym pierzem bo tyle samo ma
      wspolnego z muzyką co poprzedni.ja preferuje koncerty(więcej wydaję na bilety
      niż na płyty)i poduszki wypchane gęsim pierzem.dobranoc
    • Gość: witek Na fonograficznym dnie IP: 89.16.71.* 14.12.06, 02:49
      Powrót programów autorskich (lub po części autorskich np. w ciągu dnia) do
      stacji radiowych (jak i telewizyjnych również, ale to już zupełnie inna bajka)
      to co najmniej połowa sukcesu w promowaniu nowych, lub też mniej znanych
      artystów (na polskim rynku dzieje się naprawdę wiele interesujących rzeczy, ale
      nie tak łatwo do nich dotrzeć, nie wspominając jak już wiele zagranicznych
      gwiazd, artystów docenionych tam, ale nie będących u2 czy coldplay są
      ignorowane i w ogóle nie prezentowane na naszym podwórku). Należy więcej
      stawiać na ludzi, a nie na badania. Ludzi w radio praktycznie nie ma!
      Są tylko miłe głosy podające godzine. Ileż można? (sprawa tyczy się stacji
      komercyjnych, ale prosze nie myśleć, iż jestem zakochany w radiu publicznym,
      hehe)

      Prosty przykład przyjemnego z pożytecznym?: ktoś pamięta rmf z połowy lat 90-
      ych?
    • led_a Na fonograficznym dnie 14.12.06, 10:29
      Wiekszość dzisiejszej porannej audycji w trójce pan Piotr Baron (którego
      osobiście bardzo, bardzo a nawet jeszcze bardziej lubię) poświęcił reklamie
      tego artykułu, jego ochom i achom nad dogłębnością analizy rynku
      fonograficznego w Polsce prawie miejsca zabrakło w wyznaczonym czasie, więc cóż
      było robić? Poleciałam na gazetową stronę, coby osobiście przekonać się o tych
      mądrościach. Ale jedyne, co mnie w nim ruszyło, jest stwierdzenie:

      "Tymczasem my kłanialiśmy się mediom. One nawet nas do tego nie zmuszały (...)
      To było niewolnictwo na własne życzenie"

      Tylko po co ten czas przeszły?
    • Gość: bosynurek Na fonograficznym dnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.06, 11:31
      aplastic_anemia dobrze mówi. Ktoś, kto słucha muzyki, a nie zarabia tyle co pani
      Kanclerz, to miałby naprawdę ciężko, gdyby sobie kupował to, co chciałby sobie
      posłuchać. Ile musiałbym zapłacić za dyskografię Milesa Daviesa? W życiu bym
      tego nie posłuchał wszystkiego, gdyby nie cudowny wynalazek p2p. Chodzę czasem
      do EMPIK-u, by pooglądać okładki, gdy jest zimno a na kogoś czekam... Kiedyś
      nawet pomyślałem, że kupię coś The Cinematics Orchestra', skoro mi się taaak
      spodobało. Obracam płytę: 120 zeta. Na wielbłądzie tę płytę z Nowej Zelandii
      przywieźli?
    • honkers Na fonograficznym dnie 14.12.06, 11:36
      Gdy jadę samochodem właczam płytę CD, bo radio nadaje coś czego nie trawię -
      dodatek do reklam a nie muzykę. Stacje nadają chłam bo sami redaktorzy są
      zaczadzeni tym co narzucali słuchaczom słuchając podpowiedzi "menedżerów"
      preparujacych zestawienia i analizy. Efekt - muzyka w radiu i TV to poziom Ich
      Troje. Przeraziłem się ostatnio gdy PRIII w wieczorze ALTERNATYWNYM prezentował
      wykonawczynię która różniła się od Britney Spears tylko tym że nie zna
      angielskiego. Paranoja. I jeszcze jedno - prawdziwych artystów krajowych nikt w
      PR i TV nie promuje. To tak jak na początku lat 80-tych trzeba chyba kolejnego
      stanu wojennego i blokady aby odkryc to co wówczas odkryto czyli Perfect,
      Maanam, Turbo, TSA i wiele grup i wykonawców którzy w innym przypadku zostaliby
      stłamszeni przez kolejne wcielenia Britney czy Madonny... Jak będzie czego
      słuchać to będzie co kupować...
    • Gość: tak tak anemio IP: 81.210.16.* 14.12.06, 11:47
      to prawda - kiedys roznica w cenie miedzy CD a kaseta byla tlumaczona
      technologia: CD to wrecz kosmiczna technologia, doskonala jakosc dzwieku,
      wspanialy i drogi nosnik, itd. kaseta jest slabej jakosci i dlatego tania.
      teraz jak kaset juz nie ma CD stracilo cala swoja aure super jakosci a koszty
      wytworzenia plyty i jej nagrania sa groszowe !! praktycznie cala cena plyty to
      tantiemy dla artysty i zysk producenta.
    • Gość: jazg Skoro Wiśniewski robi za artystę IP: *.bmj.net.pl 14.12.06, 12:20
      to czego się spodziewacie? To beztalencie jest lansowane na siłę, dwukrotnie
      sromotnie przegrał w fastiwalu Eurowizji, ale ktoś w niego pompuje forsę.
      Jasne, że nikt nie będzie wydawał pieniędzy na takie barachło.

      Ale żeby w takich jak Wiśniewski pompować forsę, to trzeba podnieść ceny płyt
      tych, których ludzie chcą słuchać, no i mamy pijane ceny płyt. Dlatego spada i
      będzie spadała sprzedaż.

      W dodatku nikt już nie potrzebuje firmy fonograficznej i radia, żeby zaistnieć
      na rynku muzycznym - bracia Golcowie są tego przykładem.

      Całkiem po prostu firmy fonograficzne zanikną. Zniknęli kowale, stelmachowie,
      znikną też firmy fonograficzne, bo dzisiaj profesjonalne nagranie można zrobić
      w domu, mając do dyspozycji dobry komputer z odpowiednim softem i hardwerem.
    • falcon87 Na fonograficznym dnie 14.12.06, 12:55
      Wreszcie ktoś to zaczyna zauważać. Rzeczywiście szkoda tylko że tak późno ....
      Już od kilku lat w dzień trudno słuchać radia - nawet w samochodzie.
      Tróóóójkaaaa - twoje pierwsze radioooooo! Ble!
    • Gość: z filmami lepiej Za 10-20 zł mozna dostać dvd z dobrym filmem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.06, 13:06
      oczywiście nowości są drogie, ale później ceny ostro spadają. Na rynku cd ceny spadną conajwyżej do 30-40 zł. Mogę to wytłumaczyć tylko chciwością dystrybutorów. Ostatnio kupiłem z jakąś gazetą za 13 zł (!) "Casino" Scorsese w pełnej wersji(dvd9) ze zremasterowanym obrazem. Widac sie komuś opłacało,a przecież kręcenie filmów jest drogie jak choliera ! Sprzedanie za taką cenę jakiejkolwiek klasyki muzycznej jest IMHO niemozliwe, bo chciwośc, chciwość, chciwość...
    • Gość: C79 Chciwość IP: *.chello.pl 14.12.06, 13:28
      Nie zgadzam się, że utrzymywanie cen płyt audio na wysokich poziomach wynika z
      chciwości. Z ekonomicznego punktu widzenia, zakładając, że popyt na CD nie jest
      sztywny (a przecież nie jest!) bardziej OPŁACALNE dla wytwórni jest obniżanie
      ceny. Można to sobie wprost wyliczyć, że w ten sposób zarobią *więcej*.

      Dlaczego więc tego nie robią? Są dwie odpowiedzi. 1) Szefowie firm
      fonograficznych mają zerowe rozeznanie w rynku i zerową wiedzę z ekonomii. 2)
      Jakiś inny czynnik, o którym nie wiem, ma decydujący wpływ.
    • william26 Na fonograficznym dnie 14.12.06, 13:38
      To nie do konca tak ze wszystko idzie dla artysty. Cena typowej plyty CD
      rozklada sie w ten sposob:

      < 10% to tantiemy autorskie (dla kompozytora i autora tekstu)
      < 10% to tantiemy wokonawcy
      20-25% to oplaty dla koncernu fonograficznego
      22% VAT
      < 5% koszty tloczenia plyty i druku okladki
      Cala reszta czyli jakies 30-45% to marza detalisty
    • Gość: krzychun Na fonograficznym dnie IP: 62.17.243.* 14.12.06, 14:28
      Nie za bardzo wiem co ma piernik do wiatraka i muzyka do nosnika. Nie rozumiem
      dlaczego mozna sprzedac wiecej kaset niz plyt CD. O ile mi wiadomo to koszt
      produkcji CD jest nizszy od kasety. Moze ktos zna na to odpowiedz? Bo moim
      osobistym zdaniem zawsze chodzilo o to ze jak muzyka na CD jest lepszej jakosci
      to mozna za nia kasowac extra. Moze ceny po prostu sa za wysokie. Znam wiele
      przypadku ze po obnizeniu cen - dochody wzrastaly ...
    • Gość: witek Na fonograficznym dnie IP: 89.16.71.* 14.12.06, 14:33
      anemio - co racja, to racja, Piotr Kaczkowski wydaje składanki Minimax pl po
      kosztach - kosztują 15 pln (w cenę wchodza: tłoczenie, pudełko, okładka
      (grosze), opłaty zaiks, vat, standardowa marża sklepowa), nikt z artystów, ani
      osób zaangażowanych nie dostaje z projektu ani grosza (artyści za sprzedanie
      kilku tysięcy kopii dostają kilkadziesiąt dla siebie). Skoro polskie płyty
      potrafią kosztować poniżej 30 pln, to ktoś tu chyba za dużo bierze?! Ktoś tu
      chyba ma monopol na ochrone praw autorskich w polsce? A w ogóle za co ten
      haracz? Przecież tam wystarczy kilka osób. Bajzel jeden wielki jest i tyle.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka