Dodaj do ulubionych

Za i przeciw Rosji w WTO

29.06.07, 13:43

Sława!
Za i przeciw Rosji w WTO
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_070629/ekonomia/ekonomia_a_13.html
Dlaczego UE tak małą przykłada wagę, aby skłonić Rosję do reform
gospodarczych, za którymi przyszłyby demokratyczne przemiany - pyta Andrzej
Werner, ekonomista, ekspert ds. stosunków międzynarodowych Andrzej Werner

ekonomia_a_13-1.F.jpg
Andrzej Werner

Rosja w WTO. Qui Bono? Na to pytanie musimy odpowiedzieć teraz, dopóki ten
wielki kraj nie zostanie przyjęty do Światowej Organizacji Handlu, której
Polska jest członkiem od 12 lat. Przedtem, od 1948 r., a więc przez prawie pół
wieku, istniał GATT - układ ogólny o taryfach i handlu, którego "ojcowie
założyciele", tj. ówczesne demokracje zachodnie, zdecydowali się budować pokój
i dobrobyt za pomocą usuwania przeszkód na drodze wolnego handlu i wspierania
rozwoju międzynarodowej współpracy ekonomicznej.

Nie chodziło im tylko o wolny handel, ale także o mniej obecności państwa w
gospodarce oraz o przestrzeganie zasad uczciwej konkurencji we wzajemnych
obrotach. Mimo zimnej wojny okazało się to możliwe i GATT z siedzibą w Genewie
organizował nieprzerwanie przez pierwsze trzy dekady kolejne rundy
wielostronnych rokowań handlowych, czuwając zarazem nad przestrzeganiem
postanowień układu ogólnego i jego zasad wolnego handlu oraz należytej
przejrzystości we wzajemnych stosunkach. GATT pod kierownictwem sekretarza
generalnego Erica Wyndham White'a, Anglika, nie był zamkniętym klubem bogatych
państw. Nawet ówczesna Polska w nim była.

Gdyby więc do takiej WTO negocjującej warunki członkostwa wstąpiła teraz
Rosja, byłoby to ogromną korzyścią dla rozwijającego się świata. Dlatego nie
można zrozumieć, dlaczego Unia tak małą przykłada wagę do tego, aby skłonić
Rosję do przeobrażeń gospodarczych, za którymi poszłyby też demokratyczne
przemiany, których brak utrudnia teraz stosunki gospodarcze i handlowe.

Rosja swoją prośbę o członkostwo w WTO złożyła w 2001 r. i trudno powiedzieć,
by czyniła starania, żeby się upodobnić do gospodarek wolnorynkowych i
demokracji. Odwrotnie, OECD w ubiegłorocznym raporcie wyraziła niepokój z
powodu braku zainteresowania Kremla rynkowymi reformami. Obserwuje się
natomiast coraz większe upolitycznienie sektora energetycznego i umacnianie
wpływu państwa w zarządzaniu firmami.

Dlaczego więc Bruksela mimo to uważa za stosowne uznawać, że Rosja ma
gospodarkę rynkową? W każdym razie kosztować to będzie świat wiele, jeżeli
nieprzeobrażona gospodarczo i politycznie Rosja wstąpi do Światowej
Organizacji Handlu, gdzie ilościowo już przeważają kraje mniej rozwinięte i
biedne, co stanowi znakomitą arenę polityczną do gry przeciw bogatym.

Na czerwcowym szczycie w Petersburgu prezydent Putin zresztą wystąpił już
otwarcie przeciw klubowi "tłustych kotów", jak określił G8. Tym bardziej więc
nie można pozwolić, by obecne reguły i zachowania Rosji, które narzuca światu,
rozdając wybranym (bez przetargów) miliardowe kontrakty, zyskały teraz
formalną aprobatę World Trade Organisation. Gra jest więc warta nowych wysiłków.

Uderza odmienność podejścia Unii do Rosji i do Ludowych Chin. Te ostatnie
przyjęto do GATT dopiero 10 grudnia 2001 r., po 15 latach trudnych negocjacji.
Nic w tym dziwnego. Chinami rządzi partia komunistyczna i ich gospodarka
pozostaje ciągle odmienna od zachodniej. Dlatego kandydata obowiązywały różne
mechanizmy i procedury kontrolne, w tym coroczne przeglądy i progress reports.

Jakoś tego od Rosji się nie wymaga, a na pewno nie w takim stopniu. A przecież
pomogłoby to jej w dokonaniu potrzebnych przeobrażeń wewnętrznych i
zewnętrznych oraz w dostosowaniu się do reguł współpracy i wymiany
międzynarodowej.

Jeżeli Zachód sądzi, że członkostwo w WTO przyspieszy reformy w Rosji, to taki
pogląd nie znajduje oparcia w praktyce. Chińska Republika Ludowa jest tu też
wymownym negatywnym przykładem. Podróbki są nadal masowym zjawiskiem. Własność
przemysłowa nie jest chroniona. Do respektowania kontraktów podchodzi się
okazjonalnie, a inwestycje zagraniczne mają trzymać właścicieli w szachu i
spełniać role zakładników. Wymierzanie zaś sprawiedliwości pozostaje w gestii
autorytarnego państwa i jego samowoli.

Z Rosji też nie nadchodzą pomyślne wieści. Pomijając wymuszanie nowych,
znacznych podwyżek cen gazu i przejmowanie europejskich spółek przez Gazprom,
z pewnością nie do zaakceptowania jest przypadek Royal Dutch Shell, który
musiał odstąpić od zamiaru eksploatacji złóż na Sachalinie. Z kolei Hermitage
Capital, amerykański fundusz inwestycyjny, o kapitale w Rosji rządu ok. 3 mld
dol., jest oskarżany o naruszenia podatkowe, a jeden z jego współwłaścicieli
William Browder, notabene wnuk czołowego kiedyś działacza Partii
Komunistycznej USA, od 2005 r. nie otrzymuje wizy rosyjskiej, co się wiąże też
z dążeniami Gazpromu do odzyskania sprzedanych kiedyś akcji. To jest biznes?
Na pewno one way!

Grigorij Jawliński, prezes Jabłoka, rozkłada ręce. W Rosji nie ma niezależnych
sądów, tak jak nie ma niezależnych źródeł finansowania partii politycznych. Co
to znaczy? Daleka jest droga do Tipperary!
Andrzej Werner



Forum Słowiańskie
gg 1728585
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka