ignorant11 Pozdrow z Budysina 18.07.03, 13:21 Pozdrow z Budysina Autor: Gość: Bjarnat IP: *.local / 192.168.110.* Data: 10-07-2003 15:38 + odpowiedz na list + odpowiedz cytując ------------------------------------------------------------------------------- - Mejce wutrobny dzak za waz wulki zaujem. Jutre tj. Pjatk, 11. julija 2003 w 19.00 hodź po kemsach, budze nadzijomnje wulka demonstracija na sulskim dworje w Chroscicach. Kozdy je witany! Dzensa so zapocal w Chroscicach 5 Mjezynarodny Folklorny festiwal 10-13 julija, potajkem druhe zaujmawostki tez dawac budu . Hysci raz wutrobny dzak za wasu podperu a stó moze prosu pzizjewce so pola nas jutre abo konc tydzenja w Chroscicach. Pozdrow z Budysina! Bjarnat Odpowiedz Link
ignorant11 wymierający naród 20.07.03, 16:51 Pamiętajmy o tym, że jesteśmy Słowianami z krwi i kości i zawsze nimi będziemy. Dzisiaj nam nic nie zagraża, ale na naszych oczach (a raczej z boku, niewidoczny) umiera jeden z naszych bratnich narodów Słowiańskich- Łużyczanie. Za Mieszka I Łużyce należały do Polski. Dzisiaj w granicach naszego kraju jest tylko niewielki skrawek tych ziem, a takimi znanymi miastami (polskimi) są m.in. Zgorzelec, Forst czy Gubin. Od najdawniejszych czasów Łużyczanie rozdzielali Niemców od Polaków. Jednak gdy Polska podupadła, Germanie na dobre zapuścili swe korzenie w ich pięknej ziemi. Przestało istnieć Księstwo Miśnieńskie, a Łużyce stały się (niczym nasz Śląsk) punktem masowego osadnictwa niemieckiego. Dzisiaj miasta łużyckie leżą w większości w Niemczech (troszkę w Polsce i troszkę w Czechach), a najsławniejsze z nich to: Meissen (Miśnia), Cottbus (Chociebuż), Bautzen (Budziszyn), Wiesswasser (Biała Woda- w oryginale: Bieła Woda), Lobau (Lubiniec). Same Łużyce dzielą się na północne i południowe. Tak samo język łużycki ma 2 dialekty. Przed II wojną światową Łużyczanie (sami siebie nazywają Serbami Łużyckimi) byli dość liczną grupą (ok. 300 tys.) i stanowili większość na tych niemieckich już ziemiach, a gdzieniegdzie były całe miejscowości "czystołużyckie". Jednak czubek Hitler większość Łużyczan wymordował i została tylko garstka. Po upadku faszyzmu Łużyczanie błagali na kolanach Stalina, aby ten dał im wole państwo po ponad 800 letniej okupacji- tak się nie stało. Po wojnie ich liczebność wzrosła do ok. 100 tys. Jednak dzisiaj na skutek wielkich migracji na zachód spowodowanej biedą we wschodnich Niemczech, mass-mediów wymuszających znajomość niemieckiego, bardzo duża liczba Łużyczan zasymilowała się i wyjechała z Łużyc. Niegdysiejsze "czystołużyckie" wioski zaczęły przyciągać (za komuny jeszcze) fale robotników do fabryk tam budowanych i tak stopniowo Łużyce umierały... i już prawie umarły. Dzisiaj szacuje się, że Łużyczan jest ok. 60 tys., z czego tylko 20 tys. mówi płynnie swym językiem. I to głównie na południu, bo Łużyce Północne prawie w ogóle się “odłużyczyły”. Co prawda działa radio łużyckie, czy gazeta w tym języku, ale dzisiaj nikomu nie opłaca się tam mówić językiem przodków- uważają się za Niemców. Łużyce dzisiaj są obszarem dwujęzykowym. Wszystkie tablice nazwy miast, ulic, druki urzędowe pisane są po niemiecku i łużycku. Jednak wszyscy urzędnicy to Niemcy i nikt nie odpowie takiemu Łużyczaninowi w jego języku. Od niedawna na Łużycach działa szkolny program “Witaj” (to oryginalna łużycka nazwa), dzięki któremu w szkołach są klasy łużyckie prowadzone po łużycku i najmłodsze pokolenie uczy się kultury swych dziadów. Ale czy to wystarczy? Dzisiaj aby nie zatracić tożsamości narodowej, trzeba mieć niepodległe państwo- a tego jednego brak Łużyczaninom. Jak tak dalej pójdzie, to na początku XXII wieku nie będzie ani jednego Łużyczanina. Jeszcze jedną rzecz chciałem poruszyć- a mianowicie język Serbów Łużyckich. Mało kto wie, że Łużyczanie to potomkowie... Polaków! W III w. n.e. wyemigrowali z naszych pięknych gór do dzisiejszych Łużyc i tam osiedlili się. Ich język podlegał wpływom niemieckim, czeskim i połabskim, lecz jest to obcy nam język NAJBARDZIEJ ze wszystkich podobny do polskiego! (lepiej niż słowacki!). Oto przykład tekstu z Serbskiego Kodeksu Narodowego: “Serbski lud a kużdy Serb ma prawo na zachowanje swojeje narodneje identity w starodawnem sedleńskem- Łużicach“. Trochę zalatuje czeskim, ale brzmi swojsko! Dodatkowo polecam przesłuchanie 2 wersji hymnu Łużyc aranżowanego przez mnie (1. wersja i 2. wersja) oraz obejrzenie mapki, gdybyście mieli kłopoty z odnalezieniem “Serbskiej macicy“ (cytat z ww. kodeksu). Oficjalną stronę Łużyc znajdziecie po wpisaniu w przeglądarce “Domowina“ (lub w dziale linki). Na stronie Domowiny znajdziecie nuty do tegoż hymnu (jego melodia leci właśnie w tle). Dodatkowo znajdziecie tam 2 wersje w formacie MP3- z oryginalnym łużyckim chórem jak i wersję orkiestrową. A ja podaję poniżej słowa do tego hymnu- zarówno po dolno jak i górnołużycku. hudźba [=muzyka]: Korla Awgust Kocor słowa [=słowa ]: Handrij Zejler Rjana Łužica Rjana Łužica, sprawna přećelna, mojich serbskich wótcow kraj, mojich zbóžnych sonow raj, swjate su mi twoje hona! Časo přichodny, zakćěj radostny! Ow, zo bychu z twojeho klina wušli mužojo, hódni wěčnoh wopomnjeća! Rědna Łužyca Rědna Łužyca, spšawna, pśijazna, mojich serbskich woścow kraj, mojich glucnych myslow raj, swěte su mě twoje strony. Cas ty pśichodny, zakwiś radostny! Och, gab muže stanuli, za swoj narod źěłali, godne nimjer wobspomnjeśa! Mapka pokazująca położenie Chociebuża i Budziszyna Oto flaga Łużyc. Zwróć uwagę, że wszystkie flagi narodowe Słowian (z niewielkimi odstępstwami) mają 3 podstawowe kolory: niebieski, czerwony i biały. Ich kolejnośc występowania jest zawsze inna. Więcej o Łużycach w dziale TEKSTY Polecam także przeczytanie artykułu na stronie www.bezuprzedzen.pl/historia/luzyczanie.shtml www.slavinja.prv.pl/ Odpowiedz Link
ignorant11 Re: wymierający naród 21.07.03, 21:44 Ku zgrozie Serbołużyczan władze Saksonii zamknęły serbołużycką szkołę w Chróścicach Anna Rubinowicz-Gründler, Berlin 14-07-2003, ostatnia aktualizacja 14-07-2003 15:03 Po prawie stu latach działalności władze saksońskie zamknęły serbołużycką szkołę średnią we wsi Chróścice koło Budziszyna. Powód? Za mało uczniów... Dla Serbołużyczan, niewielkiej słowiańskiej mniejszości w Niemczech, to narodowa tragedia czytaj dalej » r e k l a m a "Byliśmy, jesteśmy, będziemy" - taki napis widnieje na krzyżu, który w piątek - ostatni dzień szkoły - poświęcono i ustawiono naprzeciwko zamykanej szkoły. Dla mieszkańców Chróścic (Crostwitz) koło Budziszyna i wszystkich Serbołużyczan sprawa zamknięcia tutejszej szkoły średniej to sprawa narodowa, a nie zwykły problem administracyjny. Są przekonani, że saksońskie władze oświatowe (w Niemczech szkolnictwo jest w gestii landów) mogły uratować szkołę, ale nie chciały, i że zamknięcie szkoły w Chróścicach może uruchomić lawinę. Zdaniem Reginy Korenk z komitetu rodzicielskiego następna w kolejce do zamknięcia jest dwujęzyczna szkoła w pobliskim Räckelwitz. Ofiara zasad i demografii Serbołużyczanie to słowiański naród żyjący od wieków na Łużycach, czyli we wschodniej Brandenburgii i Saksonii. Za Serbołużyczan uważa się ok. 60 tys. osób, ale coraz mniej z nich żyje w zwartych społecznościach, takich jak okręg budziszyński (Bautzen), w którym leżą Chróścice. Serbołużyczanie są jedną z nielicznych uznanych przez niemieckie prawo mniejszości narodowych i przysługuje im specjalna ochrona. Ale - jak przyznają władze - prawa te nie są sprecyzowane. - W konstytucji Saksonii jest zapis o ochronie kultury i języka serbołużyckiego, ale nie ma ustawy, która by mówiła, ile dzieci ma być minimalnie w klasie serbołużyckiej szkoły - przyznaje w rozmowie z "Gazetą" rzecznik prasowy ministerstwa oświaty w Dreźnie Dieter Herz. W Saksonii, ale i w Brandenburgii we wszystkich szkołach obowiązują więc jednolite zasady. Szkoły średnie (od piątej do dziesiątej klasy) muszą mieć w każdym roczniku co najmniej 40 dzieci, z których można utworzyć dwie 20- osobowe klasy. - Dla sześciu średnich szkół serbołużyckich w Saksonii zrobiliśmy wyjątek, zgadzając się, aby było w nich tylko po 20 dzieci na rocznik - mówi Herz. - Ale w Chróścicach już dwa lata temu do piątej klasy zapisano tylko 17 uczniów, w zeszłym roku ośmioro, a na nowy rok szkolny 2003/04 zaledwie siedmioro dzieci. Dlaczego brakuje dzieci? Po zjednoczeniu w całych Niemczech wschodnich rodzi się ich znacznie mniej niż w NRD. Ludzie albo już stracili pracę, albo boją się ją stracić i martwią się, że nie starczy im zasiłku na utrzymanie dziecka. Pozamykano przedszkola i żłobki, więc kobietom chcącym pracować trudniej pogodzić zawód z rodziną. Młode kobiety rodzą dzieci później niż za czasów NRD. A co najważniejsze - młodzi wyjeżdżają ze wschodu w poszukiwaniu miejsca do nauki zawodu lub pracy. Wyludniają się miasta i całe regiony a trend ten nie ominął Łużyc. Stąd w całych Niemczech wschodnich zamyka się wiele szkół. W samej Saksonii tylko w tym roku 90 - mówi Dieter Herz. Serbołużyczan nie pociesza to tłumaczenie. Uważają, że nie można porównywać sytuacji 80-mln narodu niemieckiego z ich 60-tys. społecznością, dla której każda utracona szkoła to niepowetowana strata dla kultury. - Każda zamknięta placówka oświatowa oznacza dla narodu serbołużyckiego utratę niezbędnej do życia przestrzeni językowej - mówi Jan Nuk, przewodniczący Związku Serbołużyczan "Domowina". Historia buntu Mieszkańcy Chróścic już trzy lata temu dowiedzieli się, że ich szkoła jest zagrożona. Ministerstwo poinformowało ich, że począwszy od roku szkolnego 2001/02 piątoklasiści mają chodzić do szkoły w niedalekim Ralbicy. W obu szkołach nauka odbywa się wyłącznie po serbołużycku, w innych szkołach lekcje są dwujęzyczne. Rodzice ani myśleli podporządkować się decyzji Drezna. W sierpniu 2001 r. Chróścice zbuntowały się po raz pierwszy. Przez trzy tygodnie dzieci chodziły do tutejszej szkoły, a lekcje prowadzili za darmo emerytowani nauczyciele. W akcję obywatelskiego nieposłuszeństwa włączył się nawet serbołużycki pisarz Jurij Br'zan. W otwartym liście do ministra oświaty napisał: "Myli się pan, panie ministrze: zamknięcie chróścickiej szkoły nie jest sprawą między panem a rodzicami 17 uczniów. To jest sprawa niemieckiego pojmowania stosunku do mniejszości etnicznej we własnym kraju, do autochtonicznej grupy ludzi, która z biegiem czasu skurczyła się do kilkudziesięciu tysięcy osób". Akcja spełzła na niczym. Po trzech tygodniach, kiedy ministerstwo nie uległo prośbom chróściczan, a sądy administracyjne dwóch instancji przyznały rację Dreznu (że decyzja o stopniowym zamknięciu szkoły nie narusza konstytucyjnego prawa mniejszości do ochrony kultury), dzieci zaczęły chodzić do szkoły w Ralbicy. Rok później, kiedy ponownie zarządzono wstrzymanie naboru do piątej klasy, rodzice ograniczyli się do pisemnego protestu. Teraz nadszedł ostateczny kres chróścickiej szkoły średniej. Serce przestaje bić Zamknięcie szkoły to dla Serbołużyczan szok, bo Chróścice to serce Górnych Łużyc. Tutaj jeszcze na co dzień mówi się w języku ojczystym. Szkoła we wsi istnieje od ponad stu lat, a zamykany właśnie budynek za rok obchodziłby setne urodziny. Kto chce, aby jego dziecko dobrze opanowało mowę ojczystą, wysyła je do tej szkoły - mówi się wśród Serbołużyczan. - Chróścice to szczególna tradycja, także tradycja oporu przed wiszącym nad głową narodowym zagrożeniem - mówi "Gazecie" Manuela Schmule z towarzystwa krzewienia języka serbołużyckiego WITAJ. - W czasach hitlerowskich - opowiada pani Schmule - władze usunęły ze szkoły wszystkie krzyże, w odpowiedzi ojcowie uczniów przyszli do szkoły i usunęli wszystkie powieszone na ich miejsce portrety Hitlera. Po wojnie tutaj wznowiła działalność zakazana w Trzeciej Rzeszy Domowina. Wieś była też solą w oku NRD- owskich komunistów, bo tutejsze dzieci jednomyślnie nie chodziły do Jugendweihe, czyli komunistycznej ceremonii wprowadzenia w świat dorosłych, zastępującej katolickie bierzmowanie lub protestancką konfirmację. Dlatego pisarz Jurij Br'zan uważał już dwa lata temu, że decyzja władz o zamknięciu szkoły świadczy wprawdzie o "nowych metodach, ale ich cel jest stary". Rzecznik ministerstwa zapewnia, że władze nie chcą niszczyć kultury Serbołużyczan. Herz nie uważa zamknięcia szkoły w Chróścicach za "poważny cios" dla ich społeczności. Ralbicy jest odległe zaledwie kilka kilometrów, w okolicy są też inne szkoły z serbołużyckim. Serbołużyczanie w Saksonii mają do dyspozycji sześć podstawówek (ich istnieniu nic nie zagraża - zapewnia Dieter Herz - choć i im brakuje uczniów) i - po zamknięciu Chróścic - pięć szkół średnich oraz gimnazjum w Budziszynie. Spóźniony protest Domowina przyłączyła się do protestu, ale późno. Kilka dni temu przewodniczący Nuk napisał list do papieża Jana Pawła II, który jeszcze jako kardynał w 1975 r. odwiedził Chróścice. Nuk mówi o "decyzji tragicznej w skutkach dla przyszłości Serbołużyczan" i zapowiada, że poprze wieś, jeśli zaskarży ona zamknięcie szkoły do sądu. - Czy próbowano ratować szkołę, np. przez przejęcie jej przez rodziców lub Domowinę? - pytam Manuelę Schmule. - Tak, ale to mało realne, bo szkoła dla mniejszości nigdy się sama nie sfinansuje, a państwowe dotacje dostalibyśmy dopiero po trzech latach istnienia. My pieniędzy nie mamy. - Rodzice są oburzeni i bardzo zmartwieni - mówi Regina Korenk. Boimy się też, że za Chróścicami pójdą następne szkoły. Jej zdaniem szkoła w Ralbicy jest przepełniona, klasy są za liczne, a sale zbyt ciasne. W dodatku trzeba płacić po 120 euro rocznie za dojazdy dzieci autobusem do nowej szkoły, więc kilku rodziców postanowiło w piątek jeszcze raz zwrócić Odpowiedz Link
ignorant11 Re: Serbołużyczanie ciekawy link 27.07.03, 03:05 www.kolumbus.fi/eero.balk/SOR.HTM Odpowiedz Link
ignorant11 Re: Serbołużyczanie w USA 27.07.03, 03:22 www.texasescapes.com/CentralTexasTownsSouth/SerbinTexas/SerbinTexasWends.htm Odpowiedz Link
ignorant11 Oploski oddział Towarzystwa Polsko-Łuzyckiego 27.07.03, 03:24 www.serboluzycanie.eurotel.net.pl/ Odpowiedz Link
ignorant11 Serbołużyczanie wołają o pomoc wątek z AKTUALNOŚCI 27.07.03, 03:25 www1.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=13&w=6863147&a=6863147 Odpowiedz Link
ignorant11 Re: Serbołużyczanie akcja w Chróścicy 27.07.03, 03:47 www.sorben.com/chroscicy/# Odpowiedz Link
ignorant11 Serbołużyczanie:Serbska kulturna informacija 27.07.03, 03:49 www.sorben.com/ski/ Odpowiedz Link
ignorant11 Electonic library of sorbian-serbian cultural ties 27.07.03, 04:02 www.rastko.org.yu/rastko-lu/index_l.html Odpowiedz Link
ignorant11 Re: Serbołużyczanie LUSATIAN STATE 27.07.03, 04:08 www.geocities.com/free_lusatia/Lusatian_State Odpowiedz Link
ignorant11 SERBSKA CYBERWJESKA FORUM dyskusja o państwowośći 27.07.03, 04:15 www.internecy.de/ Odpowiedz Link
ignorant11 Re: Serbołużyczanie jeszcze jeden ciekawy link 27.07.03, 15:49 members.aol.com/soraboj/sbindex.htm Odpowiedz Link
skrzype Re: Serbołużyczanie 28.07.03, 02:01 Niemcy Serbołużyczanie obawiają się, że zamknięcie ich szkoły w Chróścicach (po niemiecku Crostwitz) może być początkiem całkowitej asymilacji Kto odbiera nam duszę Serbołużyczanie nie zamierzają pozwolić na zamknięcie szkoły w Chróścicach. Organizowali już manifestacje, budynek został oplakatowany. Pojawiły się transparenty, na których przypominano, że "Łużyce są dwujęzyczne". (c) GRZEGORZ HAWAŁEJ PIOTR ZYCHOWICZ "Prosimy Cię, Ojcze Święty, o wsparcie zabiegów, zmierzających do uratowania naszego narodu" - napisali Serbowie Łużyccy w liście do Jana Pawła II. - Już tylko on może nam pomóc - uważają. Wszystko zaczęło się dwa lata temu, kiedy niemieckie władze po raz pierwszy podjęły decyzję o zamknięciu szkoły. Łużyczanie mieli jednak nadzieję, że zostanie zmieniona. Zbierano podpisy pod petycją, nagłaśniano sprawę w mediach i na forum międzynarodowym. - Faks, który przyszedł do urzędu gminy w Chróścicach pod koniec czerwca, był dla nas całkowitym zaskoczeniem - mówi działacz łużycki Robert Brytan. Nadawcą było Ministerstwo Kultury państwa związkowego Saksonii, na której terenie leży miejscowość. Z powodu zbyt małej ilości zgłoszeń serbołużycka szkoła w roku szkolnym 2003/2004 nie wznowi działalności. Rodzice już dzisiaj powinni szukać nowych szkół dla swoich dzieci. "To jest dla nas tragedia narodowa" - stwierdził na łamach "Serbskich Nowin" Jan Nuk, przewodniczący najważniejszej serbołużyckiej organizacji Domowina. Serce Łużyc Gdy w Niemczech ujrzymy dwujęzyczne tablice informacyjne i dziwnie znajomo brzmiące nazwy na sklepowych witrynach, to znaczy, że jesteśmy na Łużycach. Wystarczy przejechać kilkanaście kilometrów za południowo-zachodnią granicę Polski. W przydrożnej restauracji McDonalda moje zdziwienie wzbudziło menu. Pod niemieckimi nazwami potraw mniejszym drukiem umieszczono ich serbołużyckie tłumaczenie. Według niemieckiego prawa niespełna stukilometrowy pas ciągnący się wzdłuż polskiej granicy, od Czech na południu do Bagien Szprewskich na północy, jest terytorium dwujęzycznym. Oprócz Niemców zamieszkują go również Serbołużyczanie - jeden z najmniejszych narodów Europy. Są tu od prawie półtora tysiąca lat. - Chróścice są sercem tego terytorium - mówi Brytan. - To najbardziej łużycki region Łużyc, tu prawie wszyscy mówią naszym językiem. Pod okiem Domowiny Serbołużyczanie, choć jak się szacuje, jest ich zaledwie około 60 tysięcy, są wewnętrznie podzieleni. 40 tysięcy zamieszkuje Łużyce Górne (leżące w Saksonii, ze "stolicą" w Budziszynie, po niemiecku Bautzen), reszta zaś Łużyce Dolne (leżące w Brandenburgii, z największym miastem Chociebużem, czyli Cottbus). Istnieją również dwa języki: górno i dolnołużycki. Ten pierwszy tradycyjnie uważa się za bardziej podobny do czeskiego, drugi przypomina polski. W obu językach wydawane są książki i czasopisma, nad czym czuwa, wspomniany już, istniejący od 1912 roku związek Domowina. Jak czytamy w jego statucie, głównym celem organizacji jest "zachowanie i rozwój języka łużyckiego i serbołużyckiej świadomości narodowej". W Polsce można się spotkać z opinią, że jest ona zwalczana przez niemiecki rząd i samych, niechętnych Łużyczanom, Niemców. - Faktycznie zdarzają się tutaj różne nieprzyjemne rzeczy - mówi dr Zbigniew Gajewski, prezes Towarzystwa Polsko-Serbołużyckiego. - Czasami ktoś zamaluje dwujęzyczny napis. Wszędzie znajdą się jacyś szowiniści. Nie brakuje ich również w Polsce. Gdy pytam w saksońskim Ministerstwie Kultury o powód zamknięcia szkoły, słyszę o niżu demograficznym. - W tym wypadku prawo jest nieubłagane, oprócz szkoły w Chróścicach swoją działalność zawiesza również kilkadziesiąt placówek niemieckich - tłumaczą urzędnicy. Według nich Konstytucja Republiki Federalnej Niemiec gwarantuje równe prawa wszystkim obywatelom, utrzymanie chróścickiego gimnazjum byłoby naruszeniem tej zasady. Niemcy mogliby się poczuć pokrzywdzeni. Byliśmy, Jesteśmy, Będziemy Podobnie jak dwa lata temu, gdy po raz pierwszy wybuchł tak zwany bunt chróścicki, Łużyczanie zamierzają protestować. Pierwszym krokiem było napisanie listu z prośbą o pomoc do Jana Pawla II. Działacze Domowiny przekazali go Ojcu Świętemu za pośrednictwem nuncjusza apostolskiego Giovanniego Lajolo. - Papież jest wielkim przyjacielem Łużyc - mówią. Jeszcze jako kardynał w 1975 roku Karol Wojtyła odwiedził Chróścice osobiście. Do dziś nie zapomina pozdrowić Serbołużyczan przy okazji Bożego Narodzenia i Wielkiejnocy, z czego ci są wyjątkowo dumni. Tymczasem w wypełnionym po brzegi parafialnym kościele w Chróścicach poświęcono w intencji szkoły duży drewniany krzyż. Wyryto na nim napis: "Byliśmy, Jesteśmy, Będziemy". Nie obyło się bez manifestacji. Pierwsza odbyła się 11 lipca, w ostatni dzień kończącego się w Niemczech roku szkolnego. Budynek szkoły został oplakatowany, pojawiły się transparenty. Szybko jednak zostały usunięte na polecenie wójta Macieja Brycka, który nie życzy sobie żadnych protestów. Z dnia na dzień Serbołużyczanie zaczęli pisać jego nazwisko "Br�tzke". Kolejną okazją do manifestacji stał się międzynarodowy festiwal folklorystyczny, który odbył się w Chróścicach w następnych dniach. Rozdawano materiały dotyczące szkoły, wiele osób przypięło protestacyjne znaczki. Na jednym z transparentów napisano: "Kto odbiera nam szkoły, ten odbiera nam dusze". Bierni nie pozostają również rodzice uczniów, którzy zamierzają zignorować decyzję rządu i demonstracyjnie zapisać dzieci na kolejny rok do chróścickiej szkoły. Najprawdopodobniej skierują również sprawę do sądu. W takim przypadku swoje poparcie zapowiedziała Domowina. Spadek po NRD Sprawa szkoły w Chróścicach może przyczynić się do ostatecznej asymilacji Serbołużyczan, ale przyczyny zanikania tego narodu są znacznie szersze. Według profesora Dietricha Scholze-áołty, dyrektora Instytutu Serbskiego w Budziszynie, wpływ na to ma przede wszystkim migracja młodych ludzi, którzy wyjeżdżają na Zachód w poszukiwaniu pracy. Większość na co dzień posługujących się językami łużyckimi to ludzie starsi. Nie bez znaczenia są również procesy modernizacji w tym zacofanym regionie. Zdaniem profesora "gospodarka rynkowa i państwo prawa przybyły do Łużyczan w niemieckiej wersji językowej". Serbołużyczanie starają się jednak przeciwdziałać temu zjawisku. Jednym ze środków zaradczych ma być akcja "Witaj", w ramach której powstają serbojęzyczne przedszkola. Jest ich kilkanaście. - To ostatnia szansa na rewitalizację języków łużyckich - uważa profesor Scholze-áołta, choć sam jest do niej nastawiony dość sceptycznie. Przedsięwzięcie to finansowane jest z dużych, wynoszących 16 milionów euro, państwowych dotacji, które corocznie otrzymują Serbowie. Obowiązek ten zjednoczone Niemcy odziedziczyły po NRD. Ostatnio jednak zarówno Berlin, jak i rządy krajów związkowych, które wykładają połowę tej sumy, rozważają znaczne jej zredukowanie. Serbołużyczanie zdają się jednak rozumieć, że ich przyszłość zależy od nich, i nie oglądają się już tak bardzo na pomoc ze strony państwa. Pod tym względem nie różnią się niczym od innych społeczeństw postkomunistycznych, które powoli przystosowują się do nowych warunków gospodarczych. Nadzieja w polskiej obrotności Trudno się dziwić, że młodzież opuszcza Łużyce, które są typowym regionem byłej NRD. Panuje tu wysokie bezrobocie, zamykane są kolejne nierentowne zakłady. Serbołużyczanie szansę na ożywienie gospodarcze widzą w integracji Polski z Unią Europejską. Sprawa ta wzbudza tu bardzo duże zainteresowanie. Informacje o czerwcowym referendum żywo komentowane były między innymi na pierwszych stronach "Serbskich Nowin", które są najpopularniejszą gazetą Łużyczan. Po wstąpieniu Polski do UE i otwarciu granic Serbowie liczą przede wszystkim na napływ nowych mieszkańców. - Oko Odpowiedz Link
ignorant11 Re: Serbołużyczanie(2) 29.07.03, 14:57 Nadzieja w polskiej obrotności Trudno się dziwić, że młodzież opuszcza Łużyce, które są typowym regionem byłej NRD. Panuje tu wysokie bezrobocie, zamykane są kolejne nierentowne zakłady. Serbołużyczanie szansę na ożywienie gospodarcze widzą w integracji Polski z Unią Europejską. Sprawa ta wzbudza tu bardzo duże zainteresowanie. Informacje o czerwcowym referendum żywo komentowane były między innymi na pierwszych stronach "Serbskich Nowin", które są najpopularniejszą gazetą Łużyczan. Po wstąpieniu Polski do UE i otwarciu granic Serbowie liczą przede wszystkim na napływ nowych mieszkańców. - Około 40 procent mieszkań stoi u nas pustych, podczas gdy w Zgorzelcu jest przeludnienie - stwierdza profesor Scholze-áołta. - Osiedlający się tutaj Polacy mogliby pobudzić naszą podupadłą małą przedsiębiorczość. Spacerując ulicami łużyckich miast i miasteczek, nie można nie zauważyć zabitych deskami witryn sklepów i zakładów usługowych. Trzeba było je zamknąć, bo nie miały klientów. Mile widziane są również polskie inwestycje. - Mamy nadzieję, że Polacy dzięki swojej obrotności postawią tu coś na nogi - mówi profesor. Kolejną szansą na rozwój regionu może okazać się turystyka. Niepowtarzalny folklor w połączeniu z pięknymi krajobrazami Łużyc może stać się atrakcją przyciągającą polskich i czeskich turystów. Gdy się pojawią, trzeba będzie stworzyć zaplecze, a to oznacza nowe miejsca pracy. To nie skansen Profesor Scholze-áołta jest pesymistą. Uważa, że jeżeli nadzieje związane z integracją się nie spełnią, odrębność Łużyc powoli będzie zanikać: - To jest bardzo tradycyjne, konserwatywne społeczeństwo. Przetrwało dzięki takim wartościom jak Kościół, rodzina, język. Teraz na świecie panują inne ideały, obowiązuje inny model społeczny. Według niego procesy asymilacyjne postępują obecnie dużo szybciej niż za czasów NRD. Ludzie przestali już tak masowo chodzić do kościoła, co było jedynym sposobem na zademonstrowanie swojej opozycji wobec władzy. Koncentrują się teraz na karierze, robieniu pieniędzy, a nie kultywowaniu obyczajów przodków. Dr Gajewski, który jeździ na Łużyce od kilkudziesięciu lat, jest innego zdania. Według niego mamy do czynienia z oznakami łużyckiego renesansu. - Obecnie bycie Łużyczaninem to powód do dumy, a nie wstydu, jak było jeszcze kilkanaście lat temu - mówi. Pewnym dowodem na potwierdzenie tej tezy może być gwałtowny sprzeciw i energiczne działania Serbołużyczan w sprawie zamknięcia szkoły w Chróścicach. - Łużyce to nie jest skansen, ci ludzie żyją życiem współczesnym - podkreśla Gajewski. - PIOTR ZYCHOWICZ Odpowiedz Link
ignorant11 LUSATIA walczy! 31.07.03, 15:03 Organizatorzy protestu zapraszaja do Chroscic (Cro Autor: Gość: Bjarnat IP: *.local / 192.168.110.* Data: 31-07-2003 11:06 + odpowiedz na list + odpowiedz cytując ------------------------------------------------------------------------------- - W piatek, 8 sierpnia o godz. 19.00 organizatorzy protestu przeciwko zamknieciu serboluzyckiej sredniej szkoly w Chroscicach (Crostwitz), Niemcy zapraszaja wszystkich zainteresowanych do Chroscic. Po mszy swietej na dworze szkoly zaiteresowani dowiedza sie szczegolowo o sytuacji serboluzyckiej sieci szkolnej, skardze sadowej rodzicow zamknietej szkoly oraz dodakowych akcjach. Bjarnat Odpowiedz Link
sztylet69 Re: LUSATIA walczy! 03.08.03, 12:26 W piatek, 8 sierpnia o godz. 19.00 organizatorzy protestu przeciwko zamknieciu serboluzyckiej sredniej szkoly w Chroscicach (Crostwitz), Niemcy zapraszaja wszystkich zainteresowanych do Chroscic. Po mszy swietej na dworze szkoly zaiteresowani dowiedza sie szczegolowo o sytuacji serboluzyckiej sieci szkolnej, skardze sadowej rodzicow zamknietej szkoly oraz dodakowych akcjach. Prosze o przekazanie tej wiadomosci innym zaiteresowanym. Dziekuje! Odpowiedz Link
ignorant11 Serbo-Łużycki Komitet Narodowy 03.08.03, 23:29 bezuprzedzen.pl/historia/deza.html Odpowiedz Link
ignorant11 Sprawa Łużycka w II Wojnie Światowej 03.08.03, 23:51 bezuprzedzen.pl/historia/luzyce.shtml Odpowiedz Link
ignorant11 Czy wolno pomagać Łużyczanom? Po 1945 03.08.03, 23:54 bezuprzedzen.pl/historia/luzyczanie.shtml Odpowiedz Link
ignorant11 Serbowie do Polaków (dokument oficjalny) 03.08.03, 23:57 bezuprzedzen.pl/dokumenty/luzyce_d02.shtml Odpowiedz Link
ignorant11 Polska organizacja pomocy Sebom: Prołuż 04.08.03, 00:31 Piotr Pałys "Nad Łużycami polska straż !" W efekcie przesunięcia w 1945 r. środka ciężkości państwowości polskiej na zachód i oparcia granic na Odrze i Nysie Łużyckiej, wezbrała w Polsce bezprecedensowa fala zainteresowań Łużycami i zamieszkującym je najmniejszym spośród słowiańskich narodów. Korzystając z przychylności czynników oficjalnych, już w pierwszych miesiącach po zakończeniu wojny powstało na terenie kraju szereg prołużyckich towarzystw, działających najczęściej pod egidą Polskiego Związku Zachodniego lub Komitetów Słowiańskich. Wiele życzliwej uwagi sprawie Łużyc poświęcała również prasa, reprezentująca wszystkie ówczesne opcje polityczne. Jednakże największą energię na tej niwie wykazywał, założony we wrześniu 1945 r. na Uniwersytecie Poznańskim Akademicki Związek Przyjaciół Łużyc "Prołuż". Dzięki niespożytej energii swego twórcy i prezesa Alojzego Stanisława Matyniaka w krótkim czasie "Prołuż" uzyskał statut organizacji ogólnopolskiej, obejmując swym zasięgiem wszystkie ośrodki akademickie oraz środowiska młodzieży gimnazjalnej i licealnej w kilku miastach Wielkopolski i Dolnego Śląska. Rozwojowi organizacyjnemu towarzyszyła, prowadzona pod hasłem "Nad Łużycami polska straż!", akcja propagandowa. Działacze "Prołużu" dotarli do redakcji szeregu gazet i czasopism, uzyskali dostęp do radia, wydawali własne jednodniówki, broszury i karty pocztowe. W szeregu miast zorganizowali manifestacje i wiece, często połączone z występami swojego kabaretu. Warto dodać, że prezes "Prołużu" utrzymywał także kontakty z wieloma opolanami, bywał w naszym mieście i publikował w "Nowinach Opolskich", a z centralą "Prołużu" współpracowało Koło Akademików Opolan w Poznaniu. AZPŁ "Prołuż" śmiało wkraczał również w sferę tzw. wielkiej polityki, wystosowując memoriały w obronie Łużyc do Organizacji Narodów Zjednoczonych i Krajowej Rady Narodowej. Matyniakowi udało się dotrzeć do wielu ówczesnych prominetów, a poparcie gen. Karola Świerczewskiego umożliwiło mu w 1947 r. wyjazd w półoficjalnym charakterze na Łużyce. Jednakże od drugiej połowy tego roku zarówno nad "Prołużem" jak i nad wszystkimi strukturami działającymi na rzecz "małego narodu" zaczęły gromadzić się czarne chmury. Dostosowując swą praktykę do meandrów radzieckiej polityki wobec Niemiec, władze polskie uznały działania na rzecz Łużyc za "akcję irredentystyczną w stosunku do demokratycznych elementów we Wschodnich Niemczech". Było to równoznaczne z likwidacją całego ruchu. W wypadku "Prołużu" nastąpiło to wiosną 1949 r., kiedy to funkcjonariusze UBP aresztowali A. Matyniaka i jego zastępcę. Działalność AZPŁ "Prołuż" przedstawił 24 lutego 2000 r. Jakub Brodacki z Uniwersytetu Warszawskiego, wygłaszając prelekcję pt. Styl propagandy Akademickiego Związku Przyjaciół Łużyc "Prołuż" 1945 - 1949. Imprezę zorganizował, powstały we wrześniu 1999 r., Opolski Oddział Towarzystwa Polsko- Serbołużyckiego. Warszawski historyk przekazał także na ręce prezesa Opolskiego Oddziału TPS prof. dr hab. Leszka Kuberskiego niezwykle cenny dar Pani Jadwigi Matyniak, w postaci części materiałów z domowego archiwum jej męża. Prelekcja Brodackiego zgromadziła blisko 30 słuchaczy, głównie członków TPS i Opolskiego Klubu Krajoznawców. Wydaje się to dobrze rokować przyszłej współpracy obu tych gremiów. -------------------------------------------------------------------------------- Odpowiedz Link
ignorant11 Towarzystwo Polsko-Serbołużyckie 04.08.03, 00:49 www.zakorzenienie.most.org.pl/za6/03.htm Odpowiedz Link
ignorant11 Towarzystwo Studiów Łużyckich 04.08.03, 01:36 www.ih.wsp.zgora.pl/luzyce.html Odpowiedz Link
ignorant11 GERMANIZACJA ŁUŻYC; artykuł + liczne linki 04.08.03, 01:50 www.luzyce.most.org.pl/ Odpowiedz Link
ignorant11 Gospodarka w powiecie Sprewa-Nysa 04.08.03, 02:06 www.nowasol.pl/euroregion/przemiany.htm Odpowiedz Link
ignorant11 PUBLIKACJE ŁUŻYCOZNAWCZE NA ŁAMACH 04.08.03, 02:20 www.serboluzycanie.eurotel.net.pl/publuz.htm Odpowiedz Link
ignorant11 Bernd Pittkunings: przejmujące wiersze łużyckie 04.08.03, 02:47 www.serboluzycanie.eurotel.net.pl/bernd.htm Odpowiedz Link
sztylet69 Re: Bernd Pittkunings: przejmujące wiersze łużyck 04.08.03, 11:50 Znam osobiscie Pytka (Bernd posluguje sie tym imieniem), polecam wam jego plyte CD "Z nieznatego luda-Von unbekante Volk". Utwory po niemiecku i po luzycku. Pytko spiewa o upadku Dolnych Luzyc, wiele informacji otrzymalem wlasnie od niego. Czasem mozna zlapac Pytka w muzeum luzyckim w Desnie/Dissen. Odpowiedz Link
ignorant11 Re: Bernd Pittkunings: przejmujące wiersze łużyck 04.08.03, 13:30 sztylet69 napisał: > Znam osobiscie Pytka (Bernd posluguje sie tym imieniem), polecam > wam jego plyte CD "Z nieznatego luda-Von unbekante Volk". Utwory > po niemiecku i po luzycku. Pytko spiewa o upadku Dolnych Luzyc, > wiele informacji otrzymalem wlasnie od niego. Czasem mozna > zlapac Pytka w muzeum luzyckim w Desnie/Dissen. Sława! I trzymasz to tylko dla siebie..? Zatem wpisuj i wklejaj posty i wątki nie tylko łużyckie! Bo jeśli ja kompletny ignorant dałem radę zebrać całkiem spory materiał w ciągu 2 tygodni.. To jaką wartość merytoryczną moga Twoje materiały! Pozdrawiam, zapraszam, zachęcam! Bo przeciez ja tu jestem tylko portierem na tym forum, a Ty kisisz tyle ciekawych materiałow... Ignorant +++ Odpowiedz Link
sztylet69 Re: Bernd Pittkunings: przejmujące wiersze łużyck 05.08.03, 13:44 Dobra, tylko zapytam sie go czy moge to wrzucic na forum. Sam fakt, ze strona Pytka jest zabezpieczona haslem o czyms swiadczy. Do mojej wersji plyty Pytko wcisnal jescze polskie tlumaczenie na osobnej kartce, i cale szczescie. Ale to potrwa, bo nie mam tej plyty tera przy sobie, urlopuje na wsi. Odpowiedz Link
sztylet69 Re: Bernd Pittkunings: przejmujące wiersze łużyck 05.08.03, 13:45 Dobra, tylko zapytam sie go czy moge to wrzucic na forum. Sam fakt, ze strona Pytka jest zabezpieczona haslem o czyms swiadczy. Do mojej wersji plyty Pytko wcisnal jescze polskie tlumaczenie na osobnej kartce, i cale szczescie. Ale to potrwa, bo nie mam tej plyty tera przy sobie, urlopuje na wsi. Pytko sam nazywa sie "luzyckim bardem", swoje wiersze spiewa do gitary. Odpowiedz Link
ignorant11 Re: Bernd Pittkunings: przejmujące wiersze łużyck 05.08.03, 15:23 sztylet69 napisał: > Dobra, tylko zapytam sie go czy moge to wrzucic na forum. Sam > fakt, ze strona Pytka jest zabezpieczona haslem o czyms swiadczy. > Do mojej wersji plyty Pytko wcisnal jescze polskie tlumaczenie na > osobnej kartce, i cale szczescie. Ale to potrwa, bo nie mam tej plyty > tera przy sobie, urlopuje na wsi. > Pytko sam nazywa sie "luzyckim bardem", swoje wiersze spiewa do > gitary. Sława! A może namówisz go, aby cos nam napisał osobiście..? Bo dobre byłoby gdyby o łużyckich sprawach dyskutowali nie tylko same Lachy... Czytałem texty po łużycku na starnie kaszebskiej, wrazenie jakby ktos pisał "niepoprawnie" po polsku, więc zrozumiałem prawie wszystko, ale chyba był to dolnołuzycki... Może można sciągać jego piesenki, jako pliki dźwiękowe..? Kiedyś byli bardzo populrani czechosłowaccy bardowie, spopularyzowani prze solidarność polsko-czesko-słowacką.., może uda nam się to powtórzyć? Choćby na małą skalę? Pozdrawiam! Ignorant +++ Odpowiedz Link
ignorant11 Bitwa Budziszyńska 04.08.03, 03:13 www.serboluzycanie.eurotel.net.pl/bitwa.htm Odpowiedz Link
ignorant11 SERBÓW KORZYŚCI poemat o Bolesławie Wielkim 05.08.03, 06:19 Serbów korzyści. Serby na Niemców w bój ciągnęli, Choć po niemiecku nie umieli. Koniki swoje posiodłali, Ostrogi sobie przypinali. Ostre swe miecze przywiesili, W szerokie pole wyruszyli. Pierwszy kroć z wrogiem bój stoczyli, Wielkie korzyści zeń dobyli. Gdy się król - książę o tym dowie, Wszystkich walecznych przed się zowie. Wszystkim darował nowe stroje, Wszystkich policzył za swe woje. Drugi kroć z wrogiem bój stoczyli, Wielkie korzyści zeń dobyli. Gdy się król - książę o tym dowie, Wszystkich walecznych przed się zowie. Każdemu nowa dana szata, Z jasnego jako krew szkarłata. Trzeci raz z wrogiem bój stoczyli, Wielkie korzyści zeń dobyli. Gdy się król - książę o tym dowie, Wszystkich walecznych przed się zowie. Jako zaś wszyscy przed nim staną, Każdego koniem darowano. Każdemu koń się dostał w rączy I do walczenia miecz błyszczący. (Przekład Romana Zamorskiego). Odpowiedz Link
ignorant11 Historia Łużyc 05.08.03, 06:22 Historia Łużyc Z powodu swego zewnętrznego położenia i zasięgu aż po zachodnie rubieże Słowiańszczyzny, a więc - co z tego wynika - łatwiejszego kontaktu z średniowiecznym chrześcijańskim Zachodem, występują. Łużyce o cztery wieki z góra wcześniej od nas na widownię dziejową. Serbo-Łużyczanie są bowiem pierwszym z plemion zachodnio-słowiańskich, które się zetknęło z państwem Franków po rozbiciu przez nich państwa Turyngów (531). W sto lat później, w roku 631, w zwycięskiej bitwie Samona) z królem Franków Dagobertem, biorą również udział oddziały Serbo-Łużyczan pod wodzą swego władcy, Derwana. Po tym pierwszym wynurzeniu się z mroków przeddziejowych na arenę historii przez szereg dziesiątków lat o Łużyczanach nic prawie nie słychać - nie ma żywszego kontaktu między nimi a Zachodem, trwają tylko spory sąsiedzkie i utarczki graniczne z Sasami, przybierając niekiedy poważniejsze rozmiary wyrażające się zbrojnymi wypadami do Turyngii i innych krain niemieckich. Tymczasem nadchodzi wiek VIII; na horyzoncie historii pojawia się potężna postać Karola Wielkiego, który jednoczy stopniowo wszystkie - z wyjątkiem Sasów - plemiona germańskie. Nadchodzi wreszcie kolej i na tych ostatnich. Po zaciętym oporze Saksonia ulega i wojska Karola docierają do Soławy i Łaby, podbijając plemiona słowiańskie na zachód od tych rzek. Powstają wówczas dwie wschodnie bazy niemieckie: Magdeburg i Halle nad Soławą. Serbo-Łużyczanie, jak zresztą i inni Słowianie, nic wykazują w obliczu wytworzonej sytuacji głębszego zmysłu politycznego; typowa niezgoda międzysłowiańska, myśl o sposobności do wyrównania porachunków sąsiedzkich, zasłaniają im obraz grożącego już bezpośrednio niebezpieczeństwa germańskiego. Serbo-Łużycznie pomagają nawet wojskom niemieckim najpierw w walkach z Sasami, następnie zaś podczas wyprawy, skierowanej przeciw Lutykom. Również Obodryci biorą udział po stronie Niemiec w ostatecznym podboju Saksonii. Wkrótce po jego zakończeniu dochodzi do pierwszych starć orężnych między Niemcami a Serbo-Łużyczanami i Czechami. Wyprawa Ludwika Pobożnego, syna Karola Wielkiego, w r. 895, kończy się niepowodzeniem. Poważniejsze wyniki osiąga następna, w roku 896, kiedy wojska niemieckie po bitwie, w której ginie drugi z kolei znany nam z imienia władca i wódz Serbo-Łużyczan, Miliduch, docierają aż w okolice dzisiejszego Budziszyna. Nieszczęśliwy wynik walk zmusza pozostałych książąt serbo-łużyckich do ukorzenia się przed cesarzem i wysłania na jego dwór swych synów jako zakładników. Groza podboju germańskiego staje się bardzo bliska, jednakże zgon Karola Wielkiego a po nim rozdział i osłabienie cesarstwa odsuwają chwilowo niebezpieczeństwo na plan dalszy. Starcia orężne wciąż się ponawiają, lecz już nic z taką gwałtownością. Kroniki notują dwa dalsze imiona książąt serbo- łużyckich: Ludowita i Ćemisława. Ostatni ginie na polu bitwy w walce z Niemcami. Trzeci dziesiątek IX wieku przynosi utworzenie się drugiego na Słowiańszczyźnie organizmu państwowego, państwa wielkomorawskiego. Początkowo i w stosunku do niego zawodzi Serbo-Łużyczan zmysł polityczny, nie rozumieją korzyści, jakie by im przyniosło zespolenie się z tym poważnym już blokiem słowiańskim; wobec ataków niemieckich na Wielką Morawę zachowują postawę obojętną, lub nawet sprzyjają Niemcom (książę Cześcibor). Powoli zmienia się sytuacja pod tym względem na lepsze. Za drugiego władcy Wielkiej Morawy, Rościsława, widzimy już Łużyczan przy boku współplemieńców w walce ze wspólnym wrogiem, a trzeci z rzędu książę wielkomorawski, Świętopełk, rozciąga swą władzę również na ziemie łużyckie. Po jego zgonie (894) położenie Serbo- Łużyczan ulega, gwałtownej zmianie na gorsze. Państwo wielkomorawskie rozpada się, najbliżsi Łużyczanom jego sukcesorzy, Czesi, poddają się zwierzchnictwu niemieckiemu, w Niemczech zaś samych miejsce Karolingów zajmuje dynastia saska; na tron wstępuje Henryk Ptasznik, zacięty wróg Słowiańszczyzny. Główne jego uderzenie idzie początkowo na ziemie Słowian północno - zachodnich, którzy tym razem - rozumiejąc już, że tutaj chodzi o ich "być albo nie być" - bronią się z uporem i zaciętością i powoli tylko ulegają wielokrotnej przemocy. Lata 928-29 przynoszą wyprawę Henryka Ptasznika na Dalemińców, jedno z południowych plemion łużyckich. Na te same lata przypada założenie Brandenburga na gruzach słowiańskiego grodu i zorganizowanie wielkiej bazy wypadowej przeciwsłowiańskiej w postaci Marchii Północnej. Wraz z istniejącą już dawniej na terenie dzisiejszej Austrii Marchią Wschodnią stanowi ona groźne kleszcze, obejmujące swym dławiącym uściskiem plemiona czesko - morawskie i łużyckie. Nacisk niemiecki na Łużyczan doprowadza do podbicia części ich ziem na zachód od Łaby, gdy wschodnie na razie jeszcze okupują swą niezależność daniną. Na świeżo zagrabionych terenach zakłada Henryk Ptasznik Marchię Miśnieńską. Upływa jeszcze parę dziesiątków lat i bitwa nad Lechem (955) osłabia potęgę Wągier, które dotąd absorbowały sporo sił cesarstwa. Na tronie cesarskim zasiada właśnie Otto I, przez Niemców nazwany Wielkim, nienawiścią względem Słowian dorównujący Ptasznikowi. Równocześnie z nim pojawia się na arenie historii złowroga postać margrabiego Gerona. Podbój niemiecki postępuje naprzód przeprowadzany bądź ogniem i mieczem, bądź układami i zdradą. Jej najjaskrawszy przykład stanowi wymordowanie przez Gerona trzydziestu książąt słowiańskich, zaproszonych na ucztę, która miała towarzyszyć rokowaniom. Po rozpaczliwej walce, w której początkowo odnieśli nawet znaczne sukcesy, ulegają, skutkiem zdrady jednego ze swych władców, Słowianie północno - zachodni. Taran niemiecki prze naprzód uparcie. Gero podbija Łużyczan i osiąga linię Odry. Tutaj dopiero, u granicy ziem macierzystych Polski, zagrodzi mu drogę - pomimo niepowodzeń orężnych - pierwszy historyczny książę polski, Mieszko. Zegar dziejowy wskazuje właśnie rok 963 - datę zwrotną w historii nie tylko naszej lecz i powszechnej. Po podbiciu Łużyc przystępują Niemcy do akcji nawracania ich na chrześcijaństwo, co zresztą nie wypływa bynajmniej z jakichś idealnych pobudek, lecz ma być jednym z licznych narzędzi germanizacji żywiołu słowiańskiego. Ziemia łużycka zostaje włączona do świeżo powstałej diecezji miśnieńskiej. Budziszyn staje się siedzibą dziekanatu obejmującego swym zasiągiem Łużyce, stopniowo rozpoczynają działalność zakony. Jednakże proces chrystianizacji Łużyc postępuje powoli i ma charakter powierzchowny. Na wiadomość o klęsce Niemców we Włoszech wybucha w r. 983 ogólne powstanie Słowian, a równocześnie z nim następuje nawrót do wiary ojców. Dopiero po kilku lalach ciężkich bojów zostaje ono stłumione (990). Dużą rolę w tym porywie wolnościowym odegrał wśród Łużyczan książę jednego z plemion, którego imię znamy tylko z - niesłowiańskiego - przekazu w łacińskiej kronice. Książe ów - Crescentius - po bohaterskiej obronie swego grodu, miał się przemknąć między nieprzyjaciółmi i czółnem dotrzeć hen do błot Dolnej Sprewy, gdzie ponoć ukrywał się przez długie lala i gdzie - według legendy - dotąd jeszcze żyją jego potomkowie po kądzieli. Około roku 1000 na wykrwawionych Łużycach panował spokój - Niemcy czuli się na ich obszarze dość silni, tak że cesarz Otto III bez obawy tędy właśnie zdążał ku Gnieznu, na spotkanie z Chrobrym. Już jednak w dwa lata później rozżagwił się nad tą ziemią płomień nowej wojny, tym razem wyzwoleńczej. Bolesław Wielki zaczął wówczas realizować swój plan zjednoczenia Słowian zachodnich, poczynając właśnie od zbrojnego obsadzenia Łużyc aż po Czarną Elsterę a przejściowo również Miśni, rzekomo w imieniu cesarza Henryka II. Gdy w drugim etapie urzeczywistniania swych zamiarów zajął Bolesław Czechy, cesarz uznał to za powód do wojny. Początkowo sprzyjało szczęście wojenne Chrobremu, którego zagony zapuszczały się daleko w głąb Niem Odpowiedz Link
ignorant11 Re: Historia Łużyc 05.08.03, 06:24 Początkowo sprzyjało szczęście wojenne Chrobremu, którego zagony zapuszczały się daleko w głąb Niemiec, później jednak, zaatakowany przeważającymi siłami z flanki od strony Czech, zmuszony został do odwrotu, opuszczenia Budziszyna i Pragi i stopniowego cofania się na linię Odry przy stałym szarpaniu Niemców podjazdami, a równocześnie unikaniu decydującej bitwy. Łużyczanie byli w tej wojnie, w przeciwieństwie do sprzymierzonych z Niemcami Lutyków, całą duszą po stronie Bolesława; oni to na jej początku ułatwili mu zdobycie Miśni, później zaś dzielnie bronili Budziszyna i zadali poważne straty oddziałom niemieckim, które się zapędziły w lęgi Sprewy. Ostatecznie jednak wynik tej wojny był niepomyślny i pokój w Poznaniu (1005) pozostawił Łużyce pod władzą niemiecką, na krótko zresztą, bo już w następnym roku doszło do wznowienia działań wojennych. I tym razem po początkowych sukcesach, uwieńczonych zajęciem Budziszyna, musiał Bolesław cofać się aż w głąb Śląska (pod Głogów), stosując znów z powodzeniem taktykę "wojny nerwów" - ustawicznego nękania nieprzyjaciela i podrywania jego ducha bojowego. Ostatecznie - pokojem merseburskim w r. 1013 - uzyskał Chrobry Łużyce, aż po Czarną Elsterę. Nie mogąc się z tym pogodzić, przedsięwziął Henryk przeciw niemu po dwóch latach wielką wyprawę, która miała na celu ostateczne rozgromienie Polski. Sprzymierzone z Czechami i Lutykami wojska niemieckie zaatakowały z kilku stron nasze ziemie. W przygranicznym Krośnie stawił im dzielnie czoło syn Chrobrego, Mieszko. Niemcom udało się w końcu przy wielkich stratach sforsować Odrę, dostali się jednak w zasadzkę i ponieśli ciężką klęskę (1. IX. 1015), w wyniku której Mieszko mógł przejść do akcji zaczepnej, ścigając nieprzyjaciela aż po Miśnię. Po bezskutecznych rokowaniach doszło do nowych zaciętych bojów w r. 1017. Bolesław z Mieszkiem, stosując ulubiona taktykę wojny podjazdowej, podejmowali przy tym wypady do krajów czeskich, cesarz zaś uderzył głównymi siłami na Śląsk, gdzie atak jego rozbił się o niezłomny opór Niemczy, od której po bezskutecznym oblężeniu musiał odstąpić i podjąć ostateczny już przeprowadzony w porządku, ale okupiony ciężkimi stratami odwrót. Rok następny (1018) przyniósł traktat w Budziszynie, przyznający powtórnie Chrobremu Łużyce aż po Czarną Elsterę. Nastąpiło teraz dla Serbo-Łużyczan dziesięć lat spokoju pod rządami bratniego narodu. Zamącił go po zgonie Bolesława Chrobrego atak niemiecki na Mieszka II. Bronił się on dzielnie i skutecznie; oblężonego Budziszyna Niemcy nie mogli zdobyć, a krwawa wyprawa odwetowa Polaków, sprzymierzonych z Lutykami, przyniosła im ciężkie straty. Dopiero rozsadzenie państwa od wewnątrz zmusiło dzielnego lecz nieszczęśliwego króla do bolesnych ustępstw, wśród których znalazła się i rezygnacja z Łużyc w 1032 roku. Rządy polskie na Łużycach trwały wprawdzie krótko, zapisały się jednak jak najlepiej w pamięci mieszkańców tej ziemi. Chrobry był władcą energicznym, ale sprawiedliwym i życzliwym dla swych poddanych. Administrację kraju powierzył miejscowemu rycerstwu i kontrolował ją skrupulatnie podczas dość częstych pobytów w Budziszynie. Dążył usilnie do chrystianizacji, ale nie przeprowadzał jej "ogniem i mieczem", lecz pokojowo, zachowując w miarę możności dawne obrzędy i obyczaje. Zgon Bolesława opłakiwał cały lud łużycki i opromienił pamięć jego blaskiem legendy. Wywalczona przez Chrobrego granica zachodnia Łużyc utrzymała się jeszcze szereg wieków jako granica językowa łużycko- niemiecka. Jeden z dowodów, że panowanie polskie na Łużycach było jednym z najjaśniejszych epizodów w nieszczęsnej na ogól historii tego kraju, stanowi przechowana w starodawnej pieśni ludowej tradycja o świetności bolesławowych czasów. Podajemy ją poniżej w przekładzie polskim. Serbów korzyści. Serby na Niemców w bój ciągnęli, Choć po niemiecku nie umieli. Koniki swoje posiodłali, Ostrogi sobie przypinali. Ostre swe miecze przywiesili, W szerokie pole wyruszyli. Pierwszy kroć z wrogiem bój stoczyli, Wielkie korzyści zeń dobyli. Gdy się król - książę o tym dowie, Wszystkich walecznych przed się zowie. Wszystkim darował nowe stroje, Wszystkich policzył za swe woje. Drugi kroć z wrogiem bój stoczyli, Wielkie korzyści zeń dobyli. Gdy się król - książę o tym dowie, Wszystkich walecznych przed się zowie. Każdemu nowa dana szata, Z jasnego jako krew szkarłata. Trzeci raz z wrogiem bój stoczyli, Wielkie korzyści zeń dobyli. Gdy się król - książę o tym dowie, Wszystkich walecznych przed się zowie. Jako zaś wszyscy przed nim staną, Każdego koniem darowano. Każdemu koń się dostał w rączy I do walczenia miecz błyszczący. (Przekład Romana Zamorskiego). Po odpadnięciu od Polski, Przechodziły Łużyce bardzo zmienne koleje. Cesarze niemieccy uważali je za obszar, nad którym bądź sami wykonują prawa suwerenne, bądź też przelewają je na kogo innego, zależnie od swej woli, okoliczności lub potrzeby. Z interesami Łużyczan jako narodu nie liczył się przy tym nikt nigdy. Sprzeczne z nimi był już podział kraju na Górne i Dolne Łużyce, dokonany ze względów politycznych w 1071 roku. Toteż dzieje Łużyc po roku 1032 nie są właściwie historią narodu Serbo-Łużyczan jako narodu Przede wszystkim wypadnie tu zaznaczyć, że długo stosunkowo utrzymywała się świadomość związków państwowych między Łużycami a Polską. Pretensje do nich, respektowane nawet przez cesarza Henryka IV, wnosił Bolesław Szczodry, jednakże - z niewyjaśnionych bliżej przyczyn - nie objął ich w posiadanie. Za Krzywoustego, w czasie wojny polsko-niemieckiej, w nieprzypadkowej prawdopodobnie zbieżności z bohaterską obroną Głogowa i pogromem Niemców na Psim Polu, na ziemi łużyckiej wybuchło powstanie poważnego zakroju, połączone z reakcją wciąż jeszcze żywego pogaństwa. Książęta polscy i śląscy przez wieki całe tytułowali się margrabiami Łużyc, a Henryk Brodaty dzierżył nawet w swym ręku przez kilkanaście lat ich teren (1209-1222), który więc wówczas po raz wióry tworzył wspólną całość administracyjną wraz ze sporą połacią ziem polskich, skupionych pod władza, owego najwybitniejszego ze śląskich Piastów. Tradycje jego usiłowali kontynuować - z niniejszym powodzeniem - niektórzy inni książęta śląscy aż do początku XV wieku. Równocześnie nawiązywały się stopniowo i zacieśniały związki państwowe łużycko-czeskie. Już w latach 1076-1086 władzę zwierzchnią nad Górnymi Łużycami z ramienia cesarza Henryka IV sprawował Władysław II Czeski. Po kilkudziesięciu latach rządów niemieckich znów zostały one przekazane Władysławowi Czeskiemu przez Fryderyka Barbarossę (1158). Tym razem pozostały w rękach czeskich przez blisko sto lat (do roku 1253) i po niespełna siedemdziesięcioletniej przynależności do Niemiec znów częściowo do nich powróciły (1320), a po dalszych parudziesięciu latach całkowicie (1346) - jako dziedziczna własność, królów czeskich. W parędziesiąt lat później znalazły się pod panowaniem czeskim po trzy i pól wiekowych rządach niemieckich również Łużyce Dolne (1373). Odtąd cała ziemia łużycka pozostawała w związku państwowym z Czechami aż do pamiętnej bitwy pod Białą Górą (1620), w której Czechy utraciły niepodległość. O organizacji państwowej, jak również o strukturze społecznej Łużyc w okresie przedpodbojowym wiemy bardzo niewiele. Nie tworzyły one z pewnością jednolitego organizmu państwowego, lecz kilka księstw niezależnych od siebie i nieraz zwalczających się na-wzajem. Zróżniczkowanie społeczne było wyraźne; na trzy główne warstwy społeczne składało się rycerstwo, wiciazowie (zamożniejsi kmiecie, obowiązani do udziału konno w wojnie) i smerdowie (drobni rolnicy, obowiązani do daniny i pracy pańszczyźnianej na rzecz panów). Nie mamy też żadnych pewniejszych wieści o ich religii w dobie pogańskiej - wiemy tylko tyle, że byli do wiary ojców gorąco przy Odpowiedz Link
ignorant11 Re: Historia Łużyc 05.08.03, 06:26 Nie mamy też żadnych pewniejszych wieści o ich religii w dobie pogańskiej - wiemy tylko tyle, że byli do wiary ojców gorąco przywiązani i opornie, przeważnie pod przymusem, porzucali ją na rzecz chrześcijaństwa. Z chwilą przejścia pod panowanie niemieckie Łużyce stały się częścią Marchii Miśnieńskiej. Zastępca margrabiego rezydował w Budziszynie; w jego ręku skupiona była władza administracyjna, sądowa i wojskowa. Niższymi jednostkami administracyjnymi były burg-wardy, mające przede wszystkim znaczenie wojskowe. Ich główne zadanie stanowiło utrzymanie zdobytych terenów pod rządami niemieckimi oraz obrona przed napadami z zewnątrz. Przy burgwardach istniały również sady. Później, w XIII wieku, organizacja burgwardów zanikła i wówczas władza sadowa w miastach przeszła w ręce wójtów, a po wsiach w ręce żupanów. Jeżeli chodzi o strukturę społeczną, to już gdzieś w XlI wieku zanika wśród Łużyczan stan rycerski; wiele rodów wyginęło w ustawicznych walkach, pozostałe uległy - powierzchownej nieraz zresztą - germanizacji. Wiek XIV znów przynosi pogorszenie stosun-ków wiejskich przez ogólne wprowadzenie poddaństwa i pańszczyzny. W miastach od początku ich istnienia przeważa napływowy żywioł niemiecki. Łużyczanie rzadko tylko są dopuszczani do osiedlania się w środowiskach miejskich, wykonywania rzemiosł, należenia do cechów. Sytuacja zmienia się na lepsze po przyłączeniu Łużyc do Czech. Cesarz Karol IV wydaje w r. 1356 "złotą bullę", mocą której otrzymują Łużyczanie prawo osiedlania się w miastach, trudnienia się rzemiosłem i przystęp do niektórych urzędów. Łużyce posiadają też odtąd niezależność administracyjną i sądową. Na czele całego ich obszaru stoi bohot jako naczelnik władz administracyjnych. Jest to raczej godność tytularna; obdarzony nią książę czeski lub śląski rzadko sam wykonuje swe uprawnienia, wyręczając się w tym zazwyczaj przez podbohota, powołanego spośród miejscowego ziemiaństwa (a więc z reguły Niemca, wobec ogólnego zgermanizowania warstwy ziemian). Kraj jest podzielony na okręgi, którymi zarządzają pomniejsi bohotowie. Stanowy podział ludności obejmuje teraz trzy warstwy społeczne: ziemian, mieszczan i wieśniaków; za czwarta można uważać stan duchowny. Element łużycki zgrupowany jest w ogromnej większości w stanie trzecim, toteż stosunkowo niewiele obchodzą go i dotyczą tarcia między szlachtą skupioną w Związku Wasalskim a mieszczaństwem tworzącym Związek Sześciu Miast, dążący do uzyskania dla mieszczan stanowiska równego szlachcie. Pod względem gospodarczym okres czeski zaznaczył się w dziejach Łużyc dodatnio z tego przede wszystkim powodu, że był on czasem względnego przynajmniej spokoju na ich terenie, poprzednio ustawicznie nękanym walkami, w których wydzierali go sobie nawzajem tak liczni pretendenci do panowania nad tym krajem. Teraz Łużyce mogły stopniowo zaleczać rany wojenne i podnosić się ekonomicznie. Nie bez przeszkód jednak. Oto już z początkiem XV wieku po zgonie cesarza Karola IV, toczyły się na ich terenie krwawe walki między pretendentami do władzy nad Rzeszą. Później nieco wobec negatywnego ustosunkowania się miast łużyckich do prądów husyckich - najeżdżali je kilkakrotnie husyci, szerząc pożogę i spustoszenie. Największy taki najazd miał miejsce w roku 1429. Mniej stosunkowo ucierpiały wówczas ośrodki wiejskie, zamieszkałe przez Łużyczan, więcej zostały zniszczone miasta. Lud łużycki - wbrew oczekiwaniom - zachowywał się wobec husytów biernie, nie udzielając im poparcia. Jakiś czas znów (1448-1462) margrabiowie brandenburscy okupowali Dolne Łużyce, a i później pozostał w ich rękach - jako lenno - obwód chociebuski. W lalach 1469-1479, ziemia łużycka jako cześć królestwa czeskiego była przedmiotem zbrojnego sporu między dwoma "narodowymi" królami: czeskim Jerzym z Podjebradu, wyklętym przez papieżu z przyczyn natury politycznej, i węgierskim Maciejem Korwinem, któremu katolicy czescy zaproponowali koronę Czech. Po zgonie Jerzego z Podjebradu w r. 1471 spór toczył się dalej miedzy jego następcą, Władysławem Jagiellończykiem, synem króla Kazimierzu Jagiellończyka, a Maciejem Korwinem, przy czym teatrem wojennym był głównie Śląsk. Ostatecznie, na mocy układu w Budzie (1478), Maciej Korwin otrzymał w dożywocie Morawy, Śląsk i Łużyce. Epizod węgierski w dziejach Łużyc trwał lat jedenaście, do zgonu Macieja Korwina, po którym korona czeska i węgierska przypadła Władysławowi Jagiellończykowi, by pozostać w ręku jego, a następnie Ludwika Jagiellończyka, aż po śmierć tgo ostatniego w bitwie z Turkami pod Mohaczem w r.1526. Okres panowania Jerzego z Podjebradu, Macieja Korwina i obu Jagiellonów na Łużycach (1458-1526) należy do najszczęśliwszych w ich dziejach, zarówno jeśli chodzi o położenie gospodarcze kraju, jak i pod względem swobody rozwoju narodowego. Przy sposobności warto zaznaczyć, że tytuł margrafa Łużyc nosił również Zygmunt Jagiellończyk, późniejszy Zygmunt Stary, w czasie gdy z ramienia Władysława zarządzał Śląskiem. Po Ludwiku Jagiellończyku przypadła korona czeska Habsburgom. Za ich panowania reformacja czyni szybkie postępy na Łużycach. W połowie XVI wieku już prawie cały kraj jest protestancki, nieznaczna tylko mniejszość Serbo-Łużyczan pozostaje przy wierze katolickiej. W tymże czasie Łużyce są wciągnięte w wir wojny szmalkaldzkiej, prowadzonej przez cesarza Karola V przeciw protestantom. Wojna ta podrywa w dużym stopniu znaczenie Związku Sześciu Miast, który nie odzyskuje go już w pełni pomimo kilkudziesięcioletniego okresu pokojowego. Po wybuchu wojny trzydziestoletniej Łużyce stają po stronie Fryderyka, palatyna Renu, przywódcy protestantów, czeskiego "króla zimowego". Po bitwie pod Białą Górą otrzymuje je od cesarza Ferdynanda II Habsburga elektor saski, Jan Jerzy I, początkowo prawem zastawu, później na mocy traktatu praskiego w r. 1635, jako dziedziczną własność rodu Wettynów. W razie wygaśnięcia tego rodu Łużyce miały powrócić do korony czeskiej, nigdy jednak do tego nie doszło pomimo starań czeskich. Wojna trzydziestoletnia spowodowała na terenie Łużyc ogromne zniszczenia; podupadły nie tylko miasta, lecz i wsie: w całym kraju zapanował niedostatek i głód, szalejące epidemie wyludniły formalnie niektóre okolice. Dopiero traktat westfalski (1648) przyniósł upragniony, długotrwały pokój. Z początkiem XVIII wieku, gdy Fryderyk August Saski zasiadł na tronie polskim jako August II, Łużyce jako pomost między Saksonią a Polską zyskały na ważności. August II, a po nim August III, dążyli uporczywie, choć bezskutecznie do osiągnięcia wspólnej granicy sasko-polskiej. Plany ich pokrzyżowały ostatecznie trzy wojny śląskie. Pierwsze dwie nie dotknęły Łużyc, natomiast były one teatrem trzeciej, siedmioletniej (1756-1763), która przewaliła się przez kraj miażdżącym ciężarem, wyniszczając go doszczętnie działaniami wojennymi i rekwizycjami, obniżając stan zaludnienia przez pobór ludności męskiej do wojska oraz przez głód i epidemie szerzące się wśród ludności cywilnej. W kilkadziesiąt lat później rozegrał się na nieszczęsnej ziemi łużyckiej szereg epizodów epopei napoleońskiej. Wojny napoleońskie przyniosły przyłączenie na lat kilka całych Łużyc do Saksonii. Król saski będący równocześnie księciem warszawskim otrzymał wówczas tranzytowe połączenie obu krajów wiodącą przez teren pruski drogą Gubin-Krosno-Sulechów-Kargowa. Po załamaniu się wyprawy na Rosję stoczył Napoleon pod Budziszynem jedną z ostatnich swych zwycięskich bitew. Wkrótce potem doszło do wielkiej bitwy narodów pod Lipskiem (1813), w której pułki serbo-łużyckie, niemal do ostatniej chwili, nawet po przejściu Saksończyków do przeciwnego obozu, biły się po stronie cesarza. Gdy po abdykacji Napoleona kongres wiedeński rozstrzygał o losach Europy, stany łużyckie wysunęły postulat niezależności kraju, jednakże kongres przeszedł nad nim do porządku dziennego i Odpowiedz Link
ignorant11 Re: Historia Łużyc 05.08.03, 06:28 Gdy po abdykacji Napoleona kongres wiedeński rozstrzygał o losach Europy, stany łużyckie wysunęły postulat niezależności kraju, jednakże kongres przeszedł nad nim do porządku dziennego i ustanowił nowy podział Łużyc między Prusy, którym przypadły całe Dolne Łużyce i północna część Górnych, i Saksonię, która zatrzymała resztę Górnych Łużyc. Obszar pozostawiony Saksonii zatrzymał pewną autonomię terytorialną, okręgi przyznane Prusom zostały poddane w całej rozciągłości centralnemu zarządowi państwa. Stan ten utrzymał się bez zasadniczych zmian aż do chwili obecnej, jedynie Łużyce Saskie zatraciły resztki swej odrębności terytorialnej po pierwszej wojnie światowej. Dzieje polityczne Łużyc po kongresie wiedeńskim pokrywają się ściśle z historią Prus, względnie Saksonii, nie ma więc celu rozwodzić się nad nimi. Przez cały wiek XlX nie możemy tu zanotować żadnego porywu wolnościowego, nawet w okresie wiosny Indów pozostają Łużyczanie sascy najlojalniejszymi poddanymi króla Saksonii i starają się tylko, korzystając ze sposobności, uzyskać prawo do swobodnego rozwoju narodowego, co im się częściowo udaje. Plany rewolucjonisty rosyjskiego, bawiącego wówczas w Budziszynie, Michała Bakunina, by korzystając ze sposobności dokonać na Łużycach przewrotu o zabarwieniu społecznym (ataki na majątki ziemskie), załamują się z powodu stanowczego oporu Smolerja, a próby akcji na terenie parlamentarnym rozpoczynają się na dobre dopiero z początkiem XX w. Podczas pierwszej wojny światowej składa ziemia łużycka znaczną ofiarę krwi swych synów, walczących w niemieckich mundurach za sprawę, z którą ich nic nic wiąże. Przejawów akcji niepodległościowej na Łużycach wówczas nie spotykamy. Dopiero w obliczu załamania się militarnego Niemiec i kapitulacji w dniu 11 listopada 1918 r., podejmują Łużyczanie starania o uzyskanie niepodległego bytu lub przynajmniej szerokiej autonomii. W dniu 13 listopada 1918 roku powstaje w Budziszynie "Narodný Wubjerk" (Narodowy Komitet), którego najczynniejszymi członkami są: wielki uczony - lingwista, Arnost Muka, oraz działacz narodowy, poseł do sejmu saskiego, Arnost Bart. Na Nowy Rok 1919 ogłasza Komitet w imię Wilsonowskiej zasady samostanowienia narodów proklamację niepodległości Łużyc, popartą podpisami 36.000 Serbo-Łużyczan. Członkowie Komitetu: Arnost Bart i Jan Bryl wyjeżdżają następnie do Paryża, by lam na konferencji pokojowej przeprowadzić swe postulaty. Nie osiągają jednak literalnie nic - poza pozbawioną wszelkiej egzekutywy gwarancją swobodnego rozwoju narodowego. Staje się to mimo poparcia sprawy łużyckiej przez delegatów czeskich, Masaryka i Benesa, z powodu proniemieckiego stanowiska Anglii. Na działaczy sypią się represje. Starania o autonomię w obrębie Rzeszy Niemieckiej pełzną na niczym. Memoriały w sprawie Łużyc, wysyłane dwukrotnie do Ligi Narodów (w r.1922 przez uczonego polskiego Jana Baudouin de Courtenay, w r. 1933 przez Czeskie Towarzystwo Przyjaciół Łużyc), pozostają bez odpowiedzi. Walka o prawa rozwoju narodowego, toczona przez Łużyczan na terenie parlamentarnym wespół z innymi przedstawicielami mniejszości narodowych w Niemczech, również nie daje poważniejszych rezultatów. Okres walki Hitlera o zdobycie władzy przynosi gwałtowne pogorszenie stosunków, zawieszanie wydawnictw w języku łużyckim, uwięzienie wielu przywódców. Doszedłszy jednak do władzy Hitler chwilowo maskuje swe właściwe oblicze - następuje pewne odprężenie w związku z jego oświadczeniem, że nie chce nikogo germanizować i daje nieniemieckim narodom, należącym do Rzeszy Niemieckiej, swobodę rozwoju kulturalnego. Naczelna organizacja Serbo-Łużyczan "Domowina" wystosowuje wówczas (1935) memorandum do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych z szeregiem żądań, zmierzających do zapewnienia im praw narodowych. Obejmowały one postulat szkolnictwa w języku narodowym, zatrudniania w szkołach na terenie Łużyc nauczycieli Łużyczan, przeszkolonych regionalnie, stworzenia specjalnej, odrębnej od hitlerowskich, organizacji młodzieżowej, zapobieżenia wynaradawianiu okolic z rozwiniętym przemysłem węglowym, poparcia finansowego łużyckiego życia kulturalnego. Ważny był też projekt stworzenia z Łużyc odrębnego okręgu państwowego (Reichsgau Lausitz). Memorandum nie osiągnęło oczywiście żadnych rezultatów, a wkrótce hitleryzm odsłonił swoje właściwe oblicze i postawił sobie za jeden z celów całkowite zniszczenie, narodu łużyckiego. W tych tragicznych warunkach bytu narodowego, stojących - zdawałoby się - w obliczu rychłej, nieuchronnej zagłady, zastał Łużyczan wybuch drugiej wojny światowej. Powrót do początku Odpowiedz Link
luka Re: Historia Łużyc ze str Słowiańska Duma 13.08.03, 11:50 Dzięki za Ciebkawe teksty. Interesuje mnie ta tematyka. Odpowiedz Link
sztylet69 Re: Historia Łużyc ze str Słowiańska Duma 13.08.03, 18:36 Ignoratncie, czy cytujesz Kochanskiego przypadkiem??? Tak cos znajomo brzmi.. Odpowiedz Link
ignorant11 Re: Historia Łużyc ze str Słowiańska Duma 13.08.03, 18:55 sztylet69 napisał: > Ignoratncie, czy cytujesz Kochanskiego przypadkiem??? Tak > cos znajomo brzmi.. Sława! Nie wiem, kto jest autorem tego opracowania... Znalazłem najobszerniejszy, do tej pory, artykuł, więc ściągnałem, wkleiłem... Nie jestem historykiem ani secjalitą od Łużyc, więc nie jestem w satnie oceniac go krytycznie, zresztą dyskutuję tylkona tematy, które są w zasięhu mojej skromnej erudycji, podobnie jak nie mam zdania na temat twórczości borebitsy, która wydaje mi zbyt genialna jak na mój poziom eudycji... A kto to jest Kochański? Może jest autorem innych wartościowych artykułów, więc jesli masz do nich dostep, to coś powklejasz? Pozdrawia! Odpowiedz Link
sztylet69 'Słowiańska Duma'-prdleni oszusci!!! 14.08.03, 10:13 Sprawdzilem w mojej domowej bibliotece. Jest to dokladny,slowo w slowo, cytat z Witolda Kochanskiego "Bratni szczep Serboluzyczan" wydanie z 1946 r,z serii "Ziemie odzyskane". Ciekawe,gdzie to znalazles, cytat pokrywa sie z tymi stronami ktore kiedys odbijalem na ksero dla takiego debila z Nawia Rec. Ta ksiazka jest w pewnym stopniu unikatowa, bardzo proluzycka (autor goraco przekonywal o koniecznosci utworzenia panstwa luzyckiego,w sojuszu z Polska i Czechoslowacja) i bardzo bardzo antyniemiecka. Niestety, sowieci utworzyli NRD i trzeba bylo jednak uznac ze sa "dobrzy Niemcy". Kochanski w nastepnej ksiazce pt "dole i niedole Serboluzyczan" wypieral sie tez z "Bratniego szczepu", sam uznal swoja poprzednia xiazke za bledna.Zjebal Serboluzyczan za probe panstwowosci... Sprawdzilem strone "slowianska duma". To znani mi oszusci, dawniej Nawia Rec, i Wieszcz zine. Uwazaj,nic tam nie zamawiaj!!! To znani w slowianskim srodowisku pierdoleni oszusci i naciagacze. Odpowiedzialny jest za to niejaki Arkon chyba z Bielska Bialej, wyjatkowy debil. Dzialal tez w jakims slowianskim stowarzyszeniu i tam nakradl pieniedzy ze skladkek czlonkowskich. Daj znac tez innym, "Slowianska duma" to wlasnie jak z textem o Luzyczanach, kradna od ludzi kase kradna pomysly i ukradli fragment xiazki,jako swoj "artykul". Jak cos zamowisz,to przysla po latach, albo w ogole nie przysla albo przysla ci cos innego. Unikaj i ostrzegaj innych!!! Odpowiedz Link