witomir
29.12.03, 16:45
Antyamerykanizm - oznacza przeciwstawianie się zrodzonej w Stanach
Zjednoczonych koncepcji oceniania dokonań jednostek i grup spolecznych przez
pryzmat ekonomii. Ten sposób myślenia został przeniesiony na niemal
wszystkie inne miejsca na Ziemi. Antyamerykanizm nie jest jakąś ślepą fobią
do wszystkiego, co zrodziła Ameryka, lecz wychodzi z założenia, że: Walka z
Ameryką oznacza walkę z tymi warstwami społecznymi, które widzą w ekonomii
najwyższą wartość. Jest to opór wobec kulturobójstwa, czyli niszczenia
lokalnych, regionalnych i narodowych kultur przez masową tandetę
symbolizowaną przez hamburgery, silikonowe gwiazdy Hollywood i mit o
pucybucie, który został milionerem (historyjka ta - niestety - nie wspomina,
czy przybyło mu od tego rozumu, ale wszak w porównaniu z forsą to
nieistotne...). To, co dziś oferuje nam Ameryka, to już nawet nie coca-
colonizacja, lecz raczej coca-colocaust, którego tragicznym następstwem jest
jednolity świat konsumentów. Nie przypadkiem zarówno Thoreau, Fromm, jak i
Postman to obywatele tego właśnie, owładniętego ekomanią państwa. Opór wobec
amerykańskiej "way of live" (sposób życia) jest koniecznością samoobrony
przed kulturą cierpiącą na manię wyższości i dysponującą zbrojną i
ekonomiczną siłą służącą do narzucania tejże mentalności innym miejscom na
planecie.