bolko_turan
03.01.04, 14:01
kiosk.onet.pl/art.asp?DB=162&ITEM=1145504&KAT=242
Spis Powszechny w oczach naukowców
W najbliższych dekadach Polska może stanąć w obliczu ostrego kryzysu
demograficznego
Wyniki Spisu Powszechnego z maja 2002 r. wskazują, że negatywne procesy w
stanie, strukturze i kondycji ludności Polski pogłębiają się i zaostrzają.
Trzeba więc zrobić wszystko, aby do tego nie dopuścić - czytamy w memoriale,
który Komitet Prognoz "Polska 2000 Plus" przy PAN skierował w listopadzie do
najwyższych władz państwowych.
MARIA NOWINA 2003-12-31
Autorzy dokumentu twierdzą, iż ujawnione w Spisie tendencje i zjawiska mogą
przynieść negatywne skutki demograficzne, gospodarcze i społeczne. Postulują
więc m.in.: uporządkowanie ewidencji ludności, opracowanie polityki
imigracyjnej i emigracyjnej, wykorzystanie rosnących ambicji lokalnych grup
(np. Ślązaków) w interesie regionów i całego kraju, opracowanie analizy
porównawczej procesów demograficznych w Polsce i innych krajach Europy,
przygotowanie nowej prognozy i analizy skutków starzenia się społeczeństwa. Do
Ministerstwa Nauki i Informatyzacji zaadresowano wniosek o priorytetowe
podjęcie badań nad uwarunkowaniami procesów demograficznych w ostatnich latach
i ich perspektywami.
Wskazano na bezprecedensowe w Europie proporcje utrzymujących się ze świadczeń
społecznych (11,6 mln) i pracujących (12,4 mln): na 100 zatrudnionych przypada
87 finansowanych z niezarobkowych źródeł. Podkreślono, że spis wykazał brak
pracy dla 180 tys. absolwentów szkół wyższych, a także zwiększenie od 1988 r.
liczby niepełnosprawnych z 3,7 do 5,5 mln (przy czym wśród dzieci do 16 lat
ten wzrost był niemal 10-krotny, z 14 do 135 tys.).
Komitet Prognoz "Polska 2000 Plus" postulując podjęcie przez państwo aktywnej
polityki pronatalistycznej sugeruje ostrożność we wprowadzaniu takich
oszczędności budżetowych, które mogłyby jeszcze bardziej osłabić skłonność
Polaków do posiadania dzieci. Zarazem popiera działania prowadzące do
ożywienia gospodarki, bez czego nie można rozwiązać wielkich problemów
społecznych. Proponuje powiązanie polityki wobec rynku pracy i prognozowania
popytu na pracę z długookresowymi strategiami rozwoju Polski na 20-25 lat.
Spis - stwierdził prof. Antoni Rajkiewicz - dostarczył ważnych wniosków dla
długofalowej strategii gospodarczej i społecznej. W porównaniu z poprzednimi
spisami jego wyniki są stosunkowo najpełniejsze, ale jednak wielu szczegółów
nie udało się ustalić, ponadto dane spisowe nieraz znacznie się różnią od
bieżącej statystyki prowadzonej przez GUS.
Mówca zwrócił uwagę na duże odchylenia od prognoz demograficznych, które
zakładały wzrost liczby ludności Polski do ok. 40 mln w nieodległej
perspektywie, podczas gdy stabilizuje się trend odwrotny - spadkowy. W maju
2002 r. , według Spisu, liczba ludności Polski (38,23 mln) była o 402 tys.
mniejsza od wykazanej w Roczniku Statystycznym GUS. Spadek dzietności w
ostatnim czasie skłania do wniosku, że w 2030 r. liczba mieszkańców Polski w
najlepszym razie osiągnie 38,3 mln.
Polityka i strategia gospodarczo-społeczna musi uwzględniać np. takie fakty,
jak zmniejszenie od czasu Spisu w 1988 r. o 2,76 mln liczby dzieci do 17 lat
oraz wzrost o 1,02 mln grupy ludzi "trzeciego wieku". Teraz liczy ona 5,75
mln; w 2030 r. przekroczy 9 mln.
Dla rozwoju gospodarczego kraju i sytuacji bytowej ludności najbardziej
niekorzystne są takie m.in. wskaźniki, jak spadek od 1988 r. liczby ludzi
czynnych zawodowo o 1,67 mln (do 16,78 mln), a faktycznie pracujących aż o 4
mln (do 13,22 mln), przy wzroście bezrobocia do 3.558 tys. (według GUS było
ono jednak w maju 2002 r. niższe o 493 tys.). Przybiera na sile problem
zbędnej siły roboczej na wsi: spadkowi liczby gospodarstw o 133 tys., do nieco
ponad 2,9 mln (z których tylko 2,28 mln prowadzi działalność gospodarczą) i
zatrudnienia na roli o 1,53 mln, do 2 mln, towarzyszy zmniejszenie areału
upraw o 1,5 mln ha, do 10,8 mln.
Prof. A. Rajkiewicz postulował opracowanie nowej prognozy demograficznej,
uwzględniającej wykazane w Spisie Powszechnym strukturalne zmiany rodzinne,
zawodowe i przestrzenne. Na wsparcie zasługują trendy mogące przynieść postęp
w edukacji, zatrudnieniu, mieszkalnictwie i rolnictwie. Najważniejsze zadanie
to kreowanie aktywności zawodowej oraz racjonalne spożytkowanie wykształcenia:
w ciągu 15 lat studia wyższe ukończyło 1,36 mln obywateli - ogółem cenzus
akademicki ma już 3,2 mln Polaków, ale wielu z nich nie ma pracy.
Negatywem spisu w 2002 r. była wielka skala nieustaleń. Prof. A. Rajkiewicz
wymienił brak jasności np.: o sytuacji na rynku pracy 1,05 mln ludzi, źródłach
utrzymania 609 tys. ludzi, kraju urodzenia 583 tys. osob, przynależności
narodowej 775 tys. ludzi i państwowej 660 tys. mieszkańców, języka używanego w
domu przez 609 tys. osób.
W koreferacie przewodniczący Rządowej Rady Ludnościowej prof. Zbigniew
Strzelecki przypomniał, że według prognozy demograficznej ONZ ludność Polski w
2030 r. będzie rzędu 36,5 mln, a w 20 lat później tylko 33,4 mln. W tym
kontekście nie wykluczył zwiększonego napływu imigrantów w najbliższych
latach. Podkreślił, że w porównaniu z niedawnymi prognozami liczba ludzi w
wieku produkcyjnym w 2002 r. zmalała o ok. 300 tys. Zwrócił też uwagę na
zmiany struktury rodzinnej: 15 lat temu gospodarstw 1-osobowych było 2,19 mln,
obecnie jest 3,31 mln, czyli 24 proc. z 13,34 gospodarstw domowych (ich liczba
ogółem wzrosła o 1,37 mln).
Według prof. Z Strzeleckiego, znaczna skala nieustaleń w czasie spisu to efekt
nieufności obywateli do państwa. Jest to syndrom porzucenia, związany m.in. z
niekorzystą redystrybucją dochodu narodowego. Ludzie odpowiadali więc na
pytania stosownie do swoich interesów, a niekoniecznie zgodnie ze stanem
faktycznym.
*/ O skomentowanie informacji z Komitetu Prognoz PAN Redakcja "Spraw Nauki"
poprosiła wiceprezesa GUS prof. Janusza Witkowskiego, pisemnie, 28
października. Niestety, pomimo wielokrotnie ponawianych pytań, do chwili
skierowania grudniowego numeru miesięcznika do druku, prośba ta pozostała bez
odpowiedzi.