kocianna
15.03.04, 19:39
Moja teściowa po raz kolejny praktycznie zaskakuje nas "panią do sprzątania".
Wygląda to w ten sposób:" wiecie, umówiłam wam panią Zosię, ale oczywiście
możecie się nie zgodzić, z tym, że wiecie, ona ma wizę tylko do końca marca i
sporo klientów już przez te wizy potraciła, no, trzeba wspomóc kobiecinę".
Zgadzamy się, zmieniamy plany na weekend, przychodzi pani, chce te 50 pln
zarobić, więc 10 godzin haruje, a ja razem z nią, bo nie potrafię czytać
gazety, kiedy obok ktoś naprawdę ciężko pracuje, mąż robi w tym czasie giga
zakupy, trzepie dywany itd... A wszystko to w idiotycznych terminach w
rodzaju połowa września albo początek marca. Przecież, kurczę, za 4 tygodnie
znów będę myła okna! I myślałam, że skoro wyczyściłam fugi szczoteczką do
zębów przed Bożym Narodzeniem, to następny raz czeka mnie dopiero za rok!
Za jakie grzechy mam pracować tak ciężko i jeszcze za to płacić????
Co mam powiedzieć teściowej, która "chce tylko naszego dobra" - a jej
mieszkanie wcale nie jest takie super zadbane i pedantycznie czyste???