Dodaj do ulubionych

odejść skutecznie

09.04.15, 12:03
Pewnie podstawowe zagadnienie tego forum. Przepraszam, ale nie mam z kim pogadać i w ogóle ciężko mi jest. Oboje w związkach małżeńskich. Pan mnie uwodził pewne z 2 lata zanim nasza znajomość przerodziła się w romansową. Potem długi etap sielanki, gdzie robił wrażenie ogromnie zakochanego, Tęsknił już chwile po rozstaniu. Potem rozpoczęło się zaniedbywanie, inne sprawy, inne wyzwania, więc uznałam że z mojej perspektywy nie ma to sensu. On uprzejmie przyjął to do wiadomości i nie walczył o mnie. Moja decyzja, która on szanuje. Z dziewiętnastowiecznego dżentelmena zamienił się w buca. W sumie standard i do tego momentu zrozumiałe. Jednak po kilku miesiącach nasza znajomość się nieco odrodziła. Wysyłanie smsów buziaczkami rano i wieczorem, trzymanie czułe za rękę i oczywiście propozycje sam na sam (które odrzuciłam). Jednak pan teraz sugeruje że już nie kocha i że to taki koleżeński racjonalny układ. O ile jestem w stanie zrozumieć że ludzie się kochają ale że ze sobą nie sypiają to w tę stronę po prostu nie rozumiem. Nie wyczuwam tez bynajmniej oziębłości w jego zachowaniu. Nie chodzi o żadna uczciwość wobec żony bo on żadnych skrupułów nie miał. Nie rozumiem tez czemu nie jestem w stanie się skutecznie wyzwolić z tego związku sad
Obserwuj wątek
    • mariuszg2 Re: odejść skutecznie 09.04.15, 12:10
      greedex5 napisała:
      > ne z 2 lata zanim nasza znajomość przerodziła się w romansową.

      Zawsze mnie to fascynowało. Kiedy wiadomo, że to właśnie ten moment decyduje o wejściu w fazę romansową? pierwszy łyk wina wspólnie?

      > Nie rozumiem tez c
      > zemu nie jestem w stanie się skutecznie wyzwolić z tego związku sad

      wino było zatrute?
      • greedex5 Re: odejść skutecznie 09.04.15, 12:26
        Tja... nie ma to jak życzliwość na forum smile . A w drugą stronę ciężko zrozumieć że związek już nie jest w tej fazie, a facet rano puszcza dalej teksty że chciałby się budzić przy kobiecie.
        • mariuszg2 Re: odejść skutecznie 09.04.15, 12:32
          ależ miłość to cudowne uczucie, dla którego znajdziesz całe mnóstwo życzliwości na forum...a miłości nie da się zrozumieć...trzeba ją konsumować....no chyba, że zamiast miłości chcesz pożreć kochanka ale to już kanibalizm.
          • dorota563 Re: odejść skutecznie 09.04.15, 12:38
            a od razu kanibalizm tongue_out
            • mariuszg2 Re: odejść skutecznie 09.04.15, 12:40
              dorota...
              znowu rozrabiasz...
              i jak zwykle chodzi ci o to...no...na es...sielanka tak?
            • greedex5 Re: odejść skutecznie 09.04.15, 12:46
              Nie chciałam pożerać, nie chciałam niszczyć jego małżeństwa ani nic z tych rzeczy....
          • greedex5 Re: odejść skutecznie 09.04.15, 12:44
            Dlatego jeśli ktoś ktoś sugeruje kobiecie że już, nie kocha to ona płacze i ma złamane serce. I taka kobietę należy po prostu zostawić w spokoju i dać jej żyć własnym życiem, a nie próbować dalej wykorzystywać. Chyba że facet ma jedną szarą komórkę w mózgu i oszukuje ją i siebie. Także zasługuje na kopnięcie, ale jak to skuktecznie zrobić? sad
            • mariuszg2 Re: odejść skutecznie 09.04.15, 13:00
              greedex5 napisała:

              > Dlatego jeśli ktoś ktoś sugeruje kobiecie że już, nie kocha to ona płacze i ma
              > złamane serce.

              świat nie wierzy łzom o czym śpiewał Janusz Laskowski...no ale to był facet także bym mu nie wierzył...w zasadzie muszę posypać głowę popiołem sobie i współpciowcom... no tacy już jesteśmy...

              > I taka kobietę należy po prostu zostawić w spokoju i dać jej żyć
              > własnym życiem, a nie próbować dalej wykorzystywać.

              kochający mężczyzna nie może zostawić ot tak kobiety...bądź co bądź należy po części do niego... wyrzuciłabyś stówę z portfela ot tak na bruk? żaden facet tego nie zrobi a jak okaże się że to przedsiębiorca to jeszcze poobraca stówą wielokrotnie i będzie miał przychody z tego...

              > Chyba że facet ma jedną sz
              > arą komórkę w mózgu i oszukuje ją i siebie.

              Szara komórka faceta nie jest samodzielnym bytem....Gdyby tak było byłaby pasożytem w jego ciele....i pewnie by chciałby się jej pozbyć...a tak stara się znaleźć symbiozę pomiędzy szarą komórka a stówą. To szara komórka wprowadza stówę w obrót wydzielając endorfiny i sprawiając, że mężczyzna jest szczęśliwy...

              > Także zasługuje na kopnięcie, ale
              > jak to skuktecznie zrobić? sad

              Przedstaw propozycję podziału dochodów z obracania stówy (nazwij to dywidendą, odsetkami, prowizją). Jak się nie zgodzi to znaczy, że złodziej i dzwonisz na 112....dla niego policja dla Ciebie pogotowie.
            • kochanka_idealna Re: odejść skutecznie 09.04.15, 20:52
              greedex5 napisała:

              Także zasługuje na kopnięcie, ale
              > jak to skuktecznie zrobić? sad

              A co stoi na przeszkodzie by go nie kopnac skutecznie?
              • sterta39 Re: odejść skutecznie 09.04.15, 21:22
                no...zafascynowana nim jest, dlatego pewnie to stoi na przeszkodzie
                • kochanka_idealna Re: odejść skutecznie 09.04.15, 22:11
                  gdyby byla zafascynowana nie chcialaby odejsc skutecznie...
                • greedex5 Re: odejść skutecznie 10.04.15, 07:43
                  Kocha, nie zafascynowana. To już razem trwa 4 lata....
                  • kochanka_idealna Re: odejść skutecznie 10.04.15, 08:56
                    co to znaczy ze kocha?
                    • sterta39 Re: odejść skutecznie 10.04.15, 09:17
                      ojej .... Ciekawa jestem, co odpowie greedex...
                    • greedex5 Re: odejść skutecznie 10.04.15, 10:29
                      No że wiele razy dziennie o kimś myślisz, że pamiętasz co ta osoba lubi. W przypadku relacji damsko-męskich chcesz się z ta osoba dotykać, patrzycie sobie głęboko w oczy, prowadzacie za ręce , takie tam.
                      • greedex5 Re: odejść skutecznie 10.04.15, 10:31
                        Jeszcze w naszym przypadku, że o wiele więcej wybaczam. Normalnie gdyby to był kolega to bym go olała po tych wszystkich wpadkach, kiedy mnie zawiódł.
                      • kochanka_idealna Re: odejść skutecznie 10.04.15, 15:38
                        jesli to wg ciebie jest milosc to dlaczego chcesz odejsc? tudziez kopnac goscia?
    • obrotowy Tobie tez konieczne sa... 09.04.15, 15:35
      bajki o milosci i bez nich nie mozesz zyc ?

      Nie wystarczy Ci, ze sie lubicie i jest wam od czasu do czasu dobrze ze soba?

      Haslo "wszystko, albo nic" - to jest dobre do maximum 30-tki.

      A potem - to sie bierze tyle, ile jest do wziecia.
      • greedex5 Re: Tobie tez konieczne sa... 09.04.15, 16:59
        > Nie wystarczy Ci, ze sie lubicie i jest wam od czasu do czasu dobrze ze soba?
        >
        > Haslo "wszystko, albo nic" - to jest dobre do maximum 30-tki.
        >
        > A potem - to sie bierze tyle, ile jest do wziecia.
        Sorry obrotowy ale to Ty opowiadasz bajki. Nie jestem ani trochę przeterminowana i zdecydowanie po 30-tce i facetów do łóżka to mogę mieć nie na pęczki, a na wagony towarowe. Blondynów, brunetów, z idealną figura jakich chcę. wiem że w necie wszyscy tak piszą i nie udowodnię. Wg wszelkich sondaży zarówno mężczyzna jak i kobieta w związku chcą przede wszystkim żeby miłość była odwzajemniona. W ostatnich latach nie raz była mi wyznawana miłość przez kolegów i byłam uczciwa. Nie wykorzystałabym faceta które się we mnie buja. Nie flirtuje zresztą z z nikim. Uważam na uczucia innych. Po porostu strasznie się zakochałam. To rodzaj uzależnienia. Bywa. na tyle nas inni krzywdzą na ile na to pozwalamy. I nie zgrywajcie twardzieli bo faceci znacznie częściej popełniają samobójstwo z miłości. Ale oczywiście bardzo dziękuję za wsparcie, bo mimo wszystko to jest wsparcie smile
        • obrotowy Re: Tobie tez konieczne sa... 11.04.15, 15:58
          greedex5 napisała:
          > Sorry obrotowy ale to Ty opowiadasz bajki.

          Alez nie opowiadam ,zadnych bajek, a tylko spokojnie stwierdzam, ze do bycia kochanka (zonatego mezczyzny) nie jest potrzebna milosc, a co wiecej, gdy sie pojawi , to w takiej relacji po prostu przeszkadza - gdyz chce sie wiecej.

          Niejedna kochanka mnie juz porzucila, bo tez chciala wiecej, a uczciwie mowilem, ze tego "wiecej" nie bedzie.

          Jestes, jak mniemam w podobnej sytuacji, zatem albo wyzwolisz sie z uczuc, ktorymi jestes opetana,
          albo z relacji - ktora tez Cie opetala...
          • greedex5 Re: Tobie tez konieczne sa... 13.04.15, 09:01
            > Niejedna kochanka mnie juz porzucila, bo tez chciala wiecej, a uczciwie mowilem
            > , ze tego "wiecej" nie bedzie.
            No to Ty jesteś uczciwy ale on nie i miota się w komunikatach. U nas układ był po prostu inny gdyż to on twierdził że kocha, że zawsze będzie mój i że nie interesują go inne kobiety już. To jest taki typ relacji która nie istnieje bez uczuć bo ja wtedy nic z niej nie mam. Nie zaspokaja żadnych moich potrzeb. Potrzeba było romantyczne obcowanie z bardzo konkretną osobą. Wątek jest jak się skutecznie rozstać i tego chcę. No i trochę się wygadać głównie smile Użytkownik facett napisał gdzieś na Forum że nigdy nie miał problemów żeby się wyplątać z takich relacji tylko żeby wplatać w nie kobiety. Zostałam wplątana. OK. Ten mój facet nie chce się teraz wyplątać mimo że z mojego punktu widzenia związek się zakończył.
    • sterta39 Re: odejść skutecznie 09.04.15, 17:04
      no my,kobiety już takie jesteśmy.R o m a n t y c z n e czasem.Ewidentnie musisz podjąć decyzję, czy z ów Panem idziesz ku urozmaiceniu życia i chwilach zapomnienia (mogą być przyjemne!) czy ucinasz definitywnie.Nie ma co się męczyć,serio. Okazuje się, że jednak Ci jakoś zawrócił w głowie.Bywa i tak.Może być ciężko przy drugiej opcji, ale to już taka konsekwencja romansu. Jeśli Ci było lepiej w "przerwie" staraj się wszelkimi siłami się odciąć.
      Ja to wszystko rozumiem,trzymam kciuki.
      • greedex5 Re: odejść skutecznie 10.04.15, 08:04
        > no my,kobiety już takie jesteśmy.R o m a n t y c z n e czasem.
        No nie tylko my. Jeśli facet oblicza na mapie ile km dzieli nasze domy, tzn jak daleko jestem od niego.... W końcu na coś poleciałam. Na wygląd raczej nie - twierdził że tylko raz w życiu jakaś kobieta go sama pierwsza zaczęła podrywać... Rozumiem że komuś może przejść uczucie i mam koleżanki którym to powiedziano i im przeszło ale jego zachowanie jest nieracjonalne i sprzeczne z tym co twierdzi. Dalej chce mnie widywać raz w tygodniu, a jest osobą ogromnie zajętą. Jak przestałam mu odpisywać na pv to zaczął mnie publicznie wczoraj zaczepiać na Fb i wtedy muszę odpisać. Taka dezinformacja i sprzeczne sygnały potęgują mój dyskomfort emocjonalny że tak powiem sad A że nie interesuje mnie seks dla seksu, to oczywiste. Mogę mu dołożyć na prostytutkę, ale stać go tongue_out Dzięki za wsparcie
    • rezolutnakobieta Re: odejść skutecznie 09.04.15, 21:58
      Skutecznie znaczy skutecznie, odciąć się zupełnie, zero kontaktu. Bardzo boli, ale po jakimś roku się ogarniesz.
      • greedex5 Re: odejść skutecznie 10.04.15, 07:45
        Hej. Dzięki. Ja niby to wszystko wiem. Ale ... Nie udaje się nam odciąć od siebie na dłużej niż 3 tygodnie. Albo jedna albo druga osoba się odzywa.
        • kochanka_idealna Re: odejść skutecznie 10.04.15, 09:08
          To proste - on ma niezobawiazujacy, kolezenski seks a ty dzieki spotkaniom koisz bol. Kazdy ma jakies korzysci wiec nie jest latwo z tego zrezygnowac.
          piszesz ze go kochasz - i co z tego? To nieistotne dla niego tylko dla ciebie, i pewnie moglabys go kopnac skutecznie juz dzis - czego tak naprawde kopnac nie mozesz to uczucia w ktore wierzysz, i z ktorym ci jest dobrze -problem polega na tym ze ze to uczuie z nim nic wspolnego nie ma - to jest wylacznie twoja milosc. I dopoki w nia wierzysz On bedzie cie mial w obwodzie, jak bedziesz chciala sie wymknac- bedzie zabiegal - ale nie o ciebie - tylko o siebie i o korzysci jakie czerpie z tego ukladu przy minimum wysilku.
          • greedex5 Re: odejść skutecznie 10.04.15, 10:25
            I dopoki w nia wierzysz On bedzie cie mial w obwodzie, jak bedziesz chcial
            > a sie wymknac- bedzie zabiegal - ale nie o ciebie - tylko o siebie i o korzysci
            > jakie czerpie z tego ukladu przy minimum wysilku.
            No na pewno faceci przestają doceniać kobiety, które mają na każde zawołanie. Kiedyś do mnie dzwonił zaniepokojony kiedy 2 h nie odpowiadałam na smsa....I stwierdzał się się martwi. Cyniczne jest to co piszesz i nie możesz tego wiedzieć dom końca, ale podobają mi się Twoje słowa. Są dobre żeby się wyleczyć. Będę je sobie powtarzać smile Nie wiem jakie ja mam korzyści serio. Nawet ostatnio się okropnie roztył i przyszedł na spotkanie ze mną z jakimś plamami na byle jakim ubraniu. Chętnych do seksu ze mną atrakcyjnych facetów też nie brakuje, ale ja się nie bawię w takie rzeczy.
            • obrotowy nieprawda. 11.04.15, 16:02
              greedex5 napisała:
              > No na pewno faceci przestają doceniać kobiety, które mają na każde zawołanie.

              Czyzbym byl wyjatkiem ?
              Bo wlasnie takie najbardziej cenilem, by nie tracic czasu i nerwow na przerozne przepychanki.
        • sterta39 Re: odejść skutecznie 10.04.15, 09:13
          hmm
          a to nie możesz przyjąć tego, że tak jest? i przez jakiś czas będzie? brać z życia to co daje? Pewnie jak się spotykacie jest tak cuuuudnie smile nie warto dla takich dni? a pozatym proponuje seks- to reguluje wink
          chciałabyś co?być z nim codziennie? bo wiesz czasem jest tak "zamienił stryjek siekierkę na...."
          Może jednak przyjąć taki układ jak jest teraz i nawzajem sobie dawać to co możecie smile
          • rezolutnakobieta Re: odejść skutecznie 10.04.15, 10:05
            Dobrze piszesz sterta, ale jeszcze podpowiedz JAK zacząć ten układ tak traktować? Raczej większość kobiet w końcu się zakochuje i chce więcej i więcej, nawet jeśli to irracjonalne i nie da się z obu stron. A do Autorki wątku - musisz naprawdę chcieć to zakończyć. Jeśli po 3 tygodniach znowu się odzywasz lub odpowiadasz na jego zaczepkę, to znaczy, że tak naprawdę NIE CHCESZ końca tej relacji. Zastanów się co to Ci daje, dlaczego w to brniesz, co Ci to zastępuje.
            • sterta39 Re: odejść skutecznie 10.04.15, 11:24
              Ja nie wiem jak taki układ zacząć tak traktować.Ale wiesz co?podczytuje starsze wątki, i nawet kochanka idealna kiedyś kochała, wychodzi mi na to, że jeśli się nie może tego zacząć, potrzebny jest czas...może to przyjdzie z czasem, jeśli nie to prędzej czy później się to zakończy.Straszliwie trudny temat generalnie.Też mam sytuację irracjonalną, ale jeszcze nie umiem ani tego zakończyć ani pozbyć się tęsknoty. Przeanalizowałam we wszystkie strony big_grin
              Ot takie baby jesteśmy.Sport mi pomaga,jak się zmęczę to jest mi łatwiej patrzeć na spokojnie.Staram się robić coś,zajmować. I czekam na swoje podejście jak u kochanki. I pomaga mi forum smile I jednak z dwojga złego, wolę być w takiej sytuacji,gdzie podświadomie wiem ,że nic więcej nie wskóramy razem, niż singielki które czekają jak on odejdzie od rodziny.Na spokojnie...
              Nie wiem jak u Was są relacje a my to nawet pokłócić się potrafimy wink choć pewnie kochanka powie,że to nie potrzebne, ale no takie charaktery mamy...natomiast jak sie widzimy to jest takie ahhh, że ojej wink

          • greedex5 Re: odejść skutecznie 10.04.15, 10:14
            > a to nie możesz przyjąć tego, że tak jest? i przez jakiś czas będzie? brać z ży
            > cia to co daje? Pewnie jak się spotykacie jest tak cuuuudnie smile
            Ale nawet nie wiecie jakie to jest pokopane. Bo jak ktoś pisze na forum że ma romans to jakoś to argumentuje. Że mąż nie taki, a kochanek fajniejszy i romantyczniejszy. A ja jestem w fantastycznej relacji z mężem. Jak się spotykałam z tym drugim, to seksu miałam za dużo. Oczywiście tez straszne wyrzuty sumienia. Czasem miałam koszmary senne że tracę ich obu. Z moim mężem jest mi naprawdę wystarczająco cudownie i generalnie jest fajniejszą osobą. Nie może byc cudownie z tym drugim w sytuacji kiedy ktoś stwierdza że uczucia mu przeszły sorry. Byłabyś wtedy napalona? Dla kobiety to jak kubeł zimnej wody.
            • sterta39 Re: odejść skutecznie 10.04.15, 11:28
              oj słowo wiem,że pokopane!
              hmmm tyle ,że mnie zaskoczyłaś.Seksu za dużo wtedy...hmmm To byś chciała żeby Cię kochał tak jak Ty jego? tak? o to tylko chodzi? spokojnie, może poprzez rozmowę z nami stwierdzisz,że jednak tak nie chcesz i będziesz silniejsza aby to zakończyć smile
              • greedex5 Re: odejść skutecznie 10.04.15, 11:50
                > oj słowo wiem,że pokopane!
                > hmmm tyle ,że mnie zaskoczyłaś.Seksu za dużo wtedy...hmmm To byś chciała żeby C
                > ię kochał tak jak Ty jego?
                No nie wiem nikt tu nikogo nie kochał na tym forum? To rodzaj uzależnienia od konkretnej osoby.
                On chyba raczej też jest pokopany bo żadnej erotyki miedzy nami nie było od lipca tamtego roku, a on twierdzi że ja się nie da to chce mnie chociaż widywać. A potem siedziły i trzyma mnie za rękę. Twierdzi że chce być najbliżej jak się da a jak się nie da, to chociaż tak. To jest dziwna osoba i wcale bym się nie zdziwiła gdyby nagle stwierdził że on w ogóle uważa że należy być razem i zostawić partnerów. Czasami upiera się w jakichś debilnych sprawach, a potem nagle daje 10 razy tyle. Chyba ta niezależność tak mnie pociąga bo jest wyzwaniem.
                • koszmarna.baba Re: odejść skutecznie 11.04.15, 21:31
                  greedex5 napisała:

                  To jest dziwna osoba i wcale bym się nie
                  > zdziwiła gdyby nagle stwierdził że on w ogóle uważa że należy być razem i zosta
                  > wić partnerów. Czasami upiera się w jakichś debilnych sprawach, a potem nagle d
                  > aje 10 razy tyle. Chyba ta niezależność tak mnie pociąga bo jest wyzwaniem.

                  A nie przyszło Ci do głowy, że to jest zwyczajny wampir emocjonalny?? Nie zależy mu na Tobie tylko na władzy nad Tobą.
                  • obrotowy wampirem emocjonalnym 12.04.15, 07:34
                    koszmarna.baba napisała:
                    A nie przyszło Ci do głowy, że to jest zwyczajny wampir emocjonalny?? Nie zależ
                    > y mu na Tobie tylko na władzy nad Tobą.

                    to jest raczej autorka wontku.
                    jak zapodaje - ma kochajacego ja meza i chcialaby miec kochajacego ja kochanka.
                    od tego nadmiaru milosci - tobym umarl.

                    PS. Ostatecznie mozna sobie kupic kota i psa.
                    seksu sie nie domagaja
                    (jak kazdy normalny kochanek)
                    a kochaja przecie tez.
                    • greedex5 Re: wampirem emocjonalnym 13.04.15, 08:48
                      > to jest raczej autorka wontku.
                      > jak zapodaje - ma kochajacego ja meza i chcialaby miec kochajacego ja kochanka.
                      Na pewno nie jestem wampirem smile To jest tak . Jestem sobie taką miłą kobietą, z którą wielu facetów czegoś próbuje bez efektu. Zawsze była wierna mężowi. Jak ktos chce flirtować to ucinam rozmowę alb nawet znajomość. W ogóle jak do tej pory do dziś miałam doświadczenia seksualne z 2 facetami. Ani nie jestem kochliwa, ani nie ciągnęło mnie jak jest z innymi. Ten konkretny ktoś się zawziął żeby mnie uwieść czemu się broniłam z 2 lata będąc kompletnie zakochana, co łatwe nie jest. Cała inicjatywa była z jego strony. Po roku czy 1,5 stwierdził tez że kocha i rozumiem że było to przemyślane. Miałam taką dość nietypową sytuację że kochałam 2 facetów równocześnie. Teraz jak rozumiem jeden już nie kocha, albo tak twierdzi- lubi, uwielbia, chce być w kontakcie. I oczywiście uwodzi jak tylko ma okazje oraz twierdzi że marzy o seksie ze mną. Więc wypada uciąć kontakty, bo z mojego widzenia nie ma to sensu już. Nie ułatwia to jego zachowanie bo dalej zachowuje się jak facet wobec swojej dziewczyny. Mam wielu kolegów i tak się nie zachowują. Dobrze się czuje w sytuacji gdy od wielu miesięcy nie robię nic zdradzieckiego i naprawdę chcę się odkochać. Ale to trudne smile Przedwczoraj poprosiłam go żeby zostawił mnie w spokoju. Staram się też myśleć o jego licznych wadach i przekroczyć te magiczne 3 tygodnie braku kontaktów. Kochanek seksu się nie domaga za bardzo i jak pisałam nie było takich kontaktów z 8 miesięcy. Kot jest. Psa nie chcę bo trzeba wyprowadzać smile
                      • rezolutnakobieta Re: wampirem emocjonalnym 13.04.15, 09:50
                        Greedex5, a kto Ci naopowiadał o magicznych 3 tygodniach bez kontaktu? Myślisz, że taki kawał czasu i uczucia, bo piszesz że się zakochałaś, da się przekreślić w 3 tygodnie? Nie łudź się. Nie chcę być okrutna, ale to trwa znacznie dłużej. Jeśli masz ochotę o tym pogadać napisz do mnie na maila. Nick tutejszy, a konto na op.pl
                        • greedex5 Re: wampirem emocjonalnym 13.04.15, 14:29
                          > Greedex5, a kto Ci naopowiadał o magicznych 3 tygodniach bez kontaktu? Myślisz,
                          > że taki kawał czasu i uczucia, bo piszesz że się zakochałaś, da się przekreśli
                          > ć w 3 tygodnie? Nie łudź się. Nie chcę być okrutna, ale to trwa znacznie dłużej
                          > .
                          No może, ale tak na początek to byłby rekord w moim przypadku smile Tak jak napisałaś powyżej kobiety się zazwyczaj zakochują. Taki rodzaj związku w którym byłam, to jest dokładnie to samo jak narzeczeństwo, chodzenie razem itp. Nigdy nie było mowy o bzykanku z braku laku, fucking friends czy takich innych. Koleżanka się przespała z przyjacielem i on jasno jej powiedział że może się z nią kochać czasem bez zobowiązań. Nie wypisywał jej rano buziaczków, nie było nigdy etapu wzajemnego zakochania. Nie wiem więc czemu to troszkę niektórych dziwi że ja bym chciała być nadal kochaną. Normalnie taki związek w momencie odkochania się jednego z partnerów się kończy. Mówi się papapapa i tyle. Trudniej jest jak druga strona wysyła kompletnie sprzeczne sygnały z tym co mówi.
                          • kochanka_idealna Re: wampirem emocjonalnym 13.04.15, 17:12
                            musisz uciac te sygnaly, powiedziec wszak mozna wszystko - doslownie wszystko, zrobic? - o wiele mniej....
                            Jak dla mnie to poczatek konca i latwo jest odejsc, gorzej ponownie nie wrocic. Ale mysle ze nie martwi cie fakt ze musisz z niego zrezygnowac (bo przeciez juz wiesz kim jest) tylko ze muszisz zrezygnowac ze swojej milosci do niego, takiej wyjatkowej ze Wow! Wierz mi, temat sam zdechnie jak tylko przestaniesz to karmic teoriami, a przyjrzysz sie faktom. Ale przypominam, faktem nie jest to co gosc mowi.
                            • greedex5 Re: wampirem emocjonalnym 14.04.15, 08:12
                              > Ale mysle ze nie martwi cie fakt ze musisz z niego zrezygnowac (bo przeciez ju
                              > z wiesz kim jest) tylko ze muszisz zrezygnowac ze swojej milosci do niego, taki
                              > ej wyjatkowej ze Wow!
                              Masz rację, jesteś bardzo mądra. Wiem kim jest i obserwuję go także w relacjach z innymi osobami. Nic nie stracę a zyskam. Jakoś mi lepiej i luźniej po założeniu tego wątku. Dziękuję Wam <3
                        • greedex5 Re: wampirem emocjonalnym 13.04.15, 14:31
                          > . Jeśli masz ochotę o tym pogadać napisz do mnie na maila. Nick tutejszy, a kon
                          > to na op.pl
                          Dzięki, jak mnie przypili napiszę.... smile
                          • sterta39 Re: wampirem emocjonalnym 13.04.15, 16:26
                            no taka fajna babka jesteś, strasznie fajnie to wszystko opisujesz. Daj spokój sobie z tym.Optymistycznie myślę, że dasz radę. Na kij Ci on?tylko nie pisz, że tu nikt nikogo nie kocha. Bo kocha nie jedna (w tym ja) tyle,że u Ciebie jakoś tak to nie potrzebne smile
                            • greedex5 Re: wampirem emocjonalnym 14.04.15, 08:15
                              Dzięki smile No niepotrzebnie kocham, i otoczona jestem fajniejszymi ludźmi niż on na zasadzie koleżeńskiej, na których mogę polegać.
                              • obrotowy istotnie... 14.04.15, 11:14
                                greedex5 napisała:
                                No niepotrzebnie kocham,

                                istotnie...
                                masz jakas szajbe na punkcie Milosci ?
                                przeciez to Iluzja i przereklamowany towar.

                                dobre zdrowie
                                dobry seks
                                pieniadze
                                i odrobina sympatii
                                - zupelnie do szczescia wystarczaja.

                                • koszmarna.baba Re: istotnie... 14.04.15, 11:17
                                  obrotowy napisał:


                                  > dobre zdrowie
                                  > dobry seks
                                  > pieniadze
                                  > i odrobina sympatii
                                  > - zupelnie do szczescia wystarczaja.
                                  >

                                  Zależy jak komu.
                                  • obrotowy Re: istotnie... 15.04.15, 16:28
                                    koszmarna.baba napisała:
                                    > Zależy jak komu.

                                    no wiekszosci normalnych ludzi majacych nieco wiecej, niz 20 lat...
                                    "frickow" czystej milosci "za nic i po nic" - celowo pomijam .
                                    gdyz ten etap, jak kazdy normalny - mam juz za soba.
                                    • koszmarna.baba Re: istotnie... 16.04.15, 11:46
                                      Obrotowy ja rozumiem, że Tobie wystarczy jako tako wyglądająca i sprawna osoba żeby mieć dobry seks ale niektórzy (w tym ja) potrzebują trochę więcej.
                                      • obrotowy Re: istotnie... 16.04.15, 15:04
                                        koszmarna.baba napisała:
                                        > żeby mieć dobry seks ale niektórzy (w tym ja) potrzebują trochę więcej.


                                        tez potrzebuje TROCHE wiecej: mianowicie - sympatii i wzajemnego szacunku...

                                        ale mowienie/pisanie o "motylkach w brzuszku" w sytuacji gdy jest sie po trzydziestce
                                        - bywa dla czytajacych postronnych zabawne smile))
                                        • koszmarna.baba Re: istotnie... 16.04.15, 22:17
                                          Ślub po 60-tce też ale to jeszcze nie znaczy, że ludzie w tym wieku nie powinni się żenić. (i kochać)
                                          • obrotowy Re: istotnie... 17.04.15, 01:27
                                            koszmarna.baba napisała:
                                            > Ślub po 60-tce też ale to jeszcze nie znaczy, że ludzie w tym wieku nie powinni
                                            > się żenić. (i kochać)

                                            Czy ja wiem...
                                            Sprawy spadkowe (gdy sa spadkobiercy) i emerytalne odpadaja
                                            to nie lepiej zyc "na kocia lape" ?
                                            • koszmarna.baba Re: istotnie... 17.04.15, 08:27
                                              Kocia łapa - ta dopiero komplikuje życie. A sprawy spadkowe można załatwić łatwo i skutecznie jeszcze za życia. smile
                                              • obrotowy Re: istotnie... 17.04.15, 17:30
                                                koszmarna.baba napisała:
                                                > Kocia łapa - ta dopiero komplikuje życie.

                                                jak komu smile
                                                drugi raz, dysponujac obecnym doswiadczeniem - w zyciu bym sie nie ozenil...
                                                • greedex5 Re: istotnie... 10.05.15, 18:48
                                                  > drugi raz, dysponujac obecnym doswiadczeniem - w zyciu bym sie nie ozenil...
                                                  To czemu się nie rozwiedziesz? Sądząc po tym co wypisujesz raczej trudno przyjąć że możesz mieć udany związek. !. Nie słuchasz. 2. Gadki o tym że kobieta po 30 to już powinna być cała happy że ma przed kim rozłożyć nogi. Serio?? 3. Oszukujesz się że tym kochankom to zrobiłeś przysługę seksualną. Na pewno większość skrzywdziłeś. Nie udało mi się dobrnąć do tych 3 tygodni postu od obiektu sad Prawie, prawie, ale jesteśmy na tym portalu społecznościowym, zaczepiał mnie publicznie i wkręcał w rozmowy, napisałam mu coś niemiłego na pv, on się ucieszył że w ogóle się odezwałam. Dzwonił na moje urodziny, potem gdzieś się widzieliśmy i jako że byłam otoczona facetami zademonstrował, im że się blisko znamy. Zwyczajnie zazdrosny był. Generalnie po każdym kontakcie chce mi się płakać, jestem rozbita i mam straszne pokłady złości i żalu. I bezradności sad Moja rada dla mężatek, uciekajcie gdzie pieprz rośnie kiedy mając fajnego męża poczujecie do kogoś trzeciego miętę. Nie warto.
                                                  • obrotowy Re: istotnie... 10.05.15, 19:01
                                                    greedex5 napisała:
                                                    > > drugi raz, dysponujac obecnym doswiadczeniem - w zyciu bym sie nie ozenil

                                                    > To czemu się nie rozwiedziesz?


                                                    - co innego gdy sa jakies konflikty - to wtedy rozwod jest niezbedny...

                                                    a jezeli jest grzecznie i kulturalnie - tyle ze chlodnawo...
                                                    to warto pamietac, ze we dwoje zyje sie taniej i wygodniej.

                                                    PS. Nie przypominam sobie , bym jakas kochanke skrzywdzil
                                                    - nigdy zadnej niczego nie obiecywalem, ani nawet nie sugerowalem,
                                                    wiec same odchodzily grzcznie, gdy stracily nadzieje, ze porzuce dla nich Slubna...
                                                  • greedex5 Re: istotnie... 15.05.15, 10:34
                                                    > PS. Nie przypominam sobie , bym jakas kochanke skrzywdzil
                                                    > - nigdy zadnej niczego nie obiecywalem, ani nawet nie sugerowalem,
                                                    > wiec same odchodzily grzcznie, gdy stracily nadzieje, ze porzuce dla nich Slubn
                                                    > a...
                                                    Żartujesz prawda? Skoro chciały z Tobą być to znaczy że były zakochane. Czyli cierpiały i skrzywdziłeś je.
                                                  • na_karte Re: istotnie... 30.05.15, 19:33
                                                    obrotowy napisał:

                                                    >
                                                    > > To czemu się nie rozwiedziesz?

                                                    > PS. Nie przypominam sobie , bym jakas kochanke skrzywdzil
                                                    > - nigdy zadnej niczego nie obiecywalem, ani nawet nie sugerowalem,
                                                    > wiec same odchodzily grzcznie, gdy stracily nadzieje, ze porzuce dla nich Slubn
                                                    > a...

                                                    były słabe jeśli dla żadnej nic Ci się nie chciało
                                                    za cienkie żeby ktoś chciał zmieniać dl nich życie, ot zwykłe dupodajki
                                                    pozwalam sobie na takie określenie tylko dlatego, że sama nią jestem... byłam
                                                    tylko dodatkiem, poprawą nastroju nikim ważnym
                                                  • na_karte ale nie zanaczy 30.05.15, 19:35
                                                    że nie ma kobiet dla, których mężczyźni są gotowi zaryzykować wszystko
                                                    one są tylko Ty nie trafiłeś na wartą zachodu wink
                                                  • rezolutnakobieta Re: istotnie... 30.05.15, 21:18
                                                    Lubisz tak sobie dokopywać? To niczemu nie służy. Załóż, ze ten facet był beznadziejny i się na Tobie nie poznał.
                                                  • rezolutnakobieta Re: istotnie... 10.05.15, 19:34
                                                    greedex5 napisała:

                                                    ale jesteśmy na tym portalu społecznościowym, zaczepiał mnie publ
                                                    > icznie i wkręcał w rozmowy, napisałam mu coś niemiłego na pv, on się ucieszył ż
                                                    > e w ogóle się odezwałam. Dzwonił na moje urodziny, potem gdzieś się widzieliśmy
                                                    > i jako że byłam otoczona facetami zademonstrował, im że się blisko znamy. Zwyc
                                                    > zajnie zazdrosny był. Generalnie po każdym kontakcie chce mi się płakać, jestem
                                                    > rozbita i mam straszne pokłady złości i żalu. I bezradności sad Moja rada dla m
                                                    > ężatek, uciekajcie gdzie pieprz rośnie kiedy mając fajnego męża poczujecie do k
                                                    > ogoś trzeciego miętę. Nie warto.

                                                    Wywal go ze znajomych i zablokuj. Jeśli publicznie Ci się naprzykrza, to publicznie go chłodno upomnij, a znajomym obecnym przy takiej historii powiedz, że mu się coś w głowie roi. Czy obawiasz się, że on może coś powiedzieć Twojemu mężowi? Uprzedź atak i powiedz mężowi, że on Cię nagabuje. Jeśli tamten powie coś mężowi, powiedz, że zmyśla, bo mu dałaś kosza. No chyba, że jest coś takiego, co tamten wie o Tobie i co by wskazywało na Twoją winę (np. szczegół anatomiczny miejsc intymnych wink ).
                                                  • greedex5 Re: istotnie... 15.05.15, 10:32
                                                    > Wywal go ze znajomych i zablokuj. Jeśli publicznie Ci się naprzykrza, to public
                                                    > znie go chłodno upomnij, a znajomym obecnym przy takiej historii powiedz, że mu
                                                    > się coś w głowie roi.
                                                    Dzięki smile No on by tak się akurat nie zachował. Nie powie mężowi. Raczej jest idio..ą bez instynktu samozachowawczego i robi głupoty. Na pewno też nigdy by nic nie zrobił, czego ja bym nie chciała. Jest taka książka "Mężczyźni są z marsa a kobiety z wenus" No to on jest 5 razy bardziej z marsa niż przeciętny. Kiedyś, jak pisałam, dał mi do zrozumienia że już nie kocha tylko lubi itd, ale w ogóle nie ma problemu żeby się ze mną nie kontaktował no i oczywiście seks to nadal bardzo chętnie. Ja to odpowiednio przeżyłam, przepłakałam itd. Teraz ostatnio mnie bardzo prosił żebym się z nim spotkała i porozmawiała "o nas" bo ma wrażenie że ja też chcę. Odmówiłam i stwierdziłam, że taka rozmowa już była. To jest taki przypadek ze on sobie może wmawiać, że mu nie zależy, a potem nagle stwierdzi że mamy porzucić swoje rodziny. Kiedyś gadaliśmy o tym i stwierdził, że z tymi zauroczeniami to trzeba być rozsądnym i umieć sobie wytłumaczyć pewne sprawy. Może mu to tłumaczenie tak do końca nie wyszło? Nie wiem.
                                                  • rezolutnakobieta Re: istotnie... 15.05.15, 11:48
                                                    OK, zrozumiałam, że publicznie demonstruje, że jesteś jego, a Tobie się to nie podoba. smile Coś czytam między wierszami, że Ty ciągle jesteś zaangażowana i tak naprawdę nie jesteś gotowa, żeby to zakończyć.
                                                  • greedex5 Re: istotnie... 15.05.15, 12:53
                                                    > OK, zrozumiałam, że publicznie demonstruje, że jesteś jego, a Tobie się to nie
                                                    > podoba. smile Coś czytam między wierszami, że Ty ciągle jesteś zaangażowana i tak
                                                    > naprawdę nie jesteś gotowa, żeby to zakończyć.
                                                    Nie podoba, bo dostaję sprzeczne sygnały. Kupy się to jego zachowanie nie trzyma. Oczywiście że mi dalej zależy. Wolałabym powiedzieć, czy usłyszeć słuchaj "kocham Cię, ale nie komplikujmy sobie życia, żadne z nas nie chce rezygnować ze swoich partnerów, nie spotykajmy się i zachowajmy miłe wspomnienia" niż "jesteś super dziewczyna lubię cię, ale mi specjalnie nie zależy, spotykajmy się regularnie i możemy się od czasu do czasu bzyknąć". To drugie jest dla mnie obraźliwe. Poza tym ryzykuję swoim oficjalnym związkiem. Tzn nic takiego nie powiedział, ale kontekst jest taki. Jak większość kobiet mam tendencję do "albo , albo" - odcinania się. Jest taka piosenka "somebody I used to know" smile Kobiety tak mają smile Wywalałam nie raz, blokowałam i nie chce się ośmieszać, w razie gdybym się złamała... znów.
                                                  • rezolutnakobieta Re: istotnie... 16.05.15, 09:12
                                                    Ale tak wlasnie funkcjonuja romanse. Nie wielka milosc, tylko troche przyjemnosci na boku. Mowi sie, ze kobiety sie zakochuja. Ale mezczyzni tez sie zakochuja, tylko ze oni to sobie racjonalizuja. Bo jesli relacja nie ma perspektyw (tak jak u Ciebie) to po co te emocje, te wielkie uczucia. Oni je w sobie tlumia, angazuja sie w inne rzeczy, nabieraja dystansu. A my odwrotnie - rozmyslamy, cierpimy, tesknimy. Jestem przekonana, ze Twoj znajomy byl zakochany, moze wciaz jest. Co Ci dadza te wielkie slowa o milosci? Ja rozumiem, ze Ty chcialabys je uslyszec. On pewnie uwaza je za zbedne. A traktuje Cie wlasnie tak, a nie inaczej, bo wiecej sie nie da.
                                                  • greedex5 Re: istotnie... 16.05.15, 12:33
                                                    Co Ci dadza te wielkie slowa o milosci? Ja rozumiem, ze Ty chcialabys je us
                                                    > lyszec. On pewnie uwaza je za zbedne. A traktuje Cie wlasnie tak, a nie inaczej
                                                    > , bo wiecej sie nie da.
                                                    Wiem że masz rację. Z mojego punktu widzenia to od początku do końca nie ma sensu, nigdy nie miało itd. Po prostu - rodzaj choroby, uzależnienia. Różne rzeczy na ludzi spadają smile Faceci też cierpią i rozmyślają, ale ci, których nie chcemy akurat smile Czytałaś książkę Dlaczego mężczyźni kochają zołzy? To jest taki mechanizm przewrotności. Facet robi różne rzeczy ale odwraca się i patrzy czy my gdzieś tam z tyłu jesteśmy, czy narzekamy smęcimy, prosimy o uwagę itd. Jak tego nie robimy to są zaniepokojeni. Nie chciało mu się już potem starać i zapewniać, bo uznał że ma mnie w garści. Jak ja naprawdę go zaczynam olewać, to nagle chce rozmawiać o związku. I ponoć go ranię. No, ale jaki ja mam z tego fun, po co mi niewylewny kochanek, jak mąż romantyczny i nawet jak wychodzę z domu to patrzy nam mnie jeszcze jak schodzę po schodach? Nie słyszałam i nie czytałam o takiej sytuacji...
                                                  • rezolutnakobieta Re: istotnie... 16.05.15, 14:10
                                                    Nawet nie wiesz jak ja to dobrze znam sad
                                                  • ninek04 Re: istotnie... 16.05.15, 20:48
                                                    rezolutnakobieta napisała:

                                                    > Ale tak wlasnie funkcjonuja romanse. Nie wielka milosc, tylko troche przyjemnos
                                                    > ci na boku. Mowi sie, ze kobiety sie zakochuja. Ale mezczyzni tez sie zakochuja
                                                    > , tylko ze oni to sobie racjonalizuja. Bo jesli relacja nie ma perspektyw (tak
                                                    > jak u Ciebie) to po co te emocje, te wielkie uczucia. Oni je w sobie tlumia, an
                                                    > gazuja sie w inne rzeczy, nabieraja dystansu. A my odwrotnie - rozmyslamy, cier
                                                    > pimy, tesknimy. Jestem przekonana, ze Twoj znajomy byl zakochany, moze wciaz je
                                                    > st. Co Ci dadza te wielkie slowa o milosci? Ja rozumiem, ze Ty chcialabys je us
                                                    > lyszec. On pewnie uwaza je za zbedne. A traktuje Cie wlasnie tak, a nie inaczej
                                                    > , bo wiecej sie nie da.

                                                    Nie, oni się nie zakochują, i nie potrzebuja tlumic uczuć w sobie, bo dla nich to nowe doznania, których nie doświadczają z żoną, tylko właśnie z kochanką,nigdy bym nie pomyślała, że mój kochanek darzy mnie uczuciem i nie wyobrażam sobie, żebym żądała takich deklaracji. Oboje podkręcamy się nawzajem, ale nie stoją za tym głębokie uczucia, lecz chęć przeżycia czegoś, czego brakuje w związku oficjalnym.
                                                  • sterta39 Re: istotnie... 16.05.15, 21:01
                                                    eee tam...zakochują się smile
                                                    czasem tylko na krótki czas, czasem na dłuższy.Niektórzy.Bywają i tacy.PODOBNO.Tyle, że nie pociąga to za sobą żadnych konsekwencji smile
                                                    Ale nie wrzucałabym wszystkich do jednego wora wink serio
                                                  • greedex5 Re: istotnie... 18.05.15, 08:42
                                                    > Nie, oni się nie zakochują, i nie potrzebuja tlumic uczuć w sobie, bo dla nich
                                                    > to nowe doznania, których nie doświadczają z żoną, tylko właśnie z kochanką,nig
                                                    > dy bym nie pomyślała, że mój kochanek darzy mnie uczuciem i nie wyobrażam sobie
                                                    > , żebym żądała takich deklaracji.
                                                    Akurat ja nie żądałam tylko mój sam tak twierdził. Sam z własnej woli bez pytań. Wyznał tak po chyba roku bliskiej znajomości i tylko dwa razy, więc chyba odpowiedzialnie. Zakochany to na bank był, choćby nie wiem co sobie wmawiał. Każdy układ od początku jest inny, inne są tez osoby, ich podejście itd. Ja akurat mogę być nakręcana przez dowolną liczbę obiektywnie atrakcyjniejszych panów. Ale mnie to po prostu nie interesuje. Jest oczywistym że ja też muszę coś mieć z relacji. Coś co akurat dla mnie jest ważne. W końcu naprawdę większość osób ma relację romantyczno-erotyczną i kiedy znika, po prostu zamyka związek. Moim zdaniem taka jest norma wokół. Pytanie w topiku jest jak odejść skutecznie. Na pewno roli społecznego, darmowego zaspokajacza pełnić nie zamierzam. Idzie mi coraz lepiej i moje uczucie zamiera.
                                                  • natipiszko Re: istotnie... 18.05.15, 23:05
                                                    Czytając Twój wątek i kolejne Twoje wpisy widzę to tak : będąc atrakcyjną kobietą , mającą ogromne powodzenie u panów ( co wielokrotnie podkreśliłaś - aby nikomu nie uszło uwadze smile ) jesteś ogromnie rozczarowana iż taki przeciętny ( właściwie to cham i prostak ! ) człek , którego raczyłaś obdarować uczuciem spuścił Cię po rynnie . To rzeczywiście du.ek , przygniotła biedaka ta sytuacja ( faceci tak naprawdę boją się pięknych kobiet smile ) choć uważam , że dalej Cię kocha tylko w taki kretyński sposób . Dasz sobie radę , on i tak nic więcej Ci nie da i chyba już to rozumiesz . Zapewne będzie dawać znaki swego istnienia przez pewien czas ale są to zwykłe konsekwencje przebytego romansu . Posiedzisz trochę przy fajnym mężu i może za jakiś czas ... smile .
                                                  • greedex5 Re: istotnie... 20.05.15, 10:58
                                                    Bardzo Ci dziękuję że przeczytałaś wątek i za diagnozę. W sumie masz rację. Jestem zaskoczona że mnie spuścił po rynnie. Trafne określenie i zapamiętam. A wczoraj jeszcze się dowiedziałam, że za coś, co mu się spodobało w październiku ubiegłego roku. W każdym razie stracił serce do mnie. Tak dziwię się, szczególnie że mnie o tym nie powiadomił. Z tą atrakcyjnością to tylko buntuje się przeciw takim tezom, szczególnie jednego pana tutaj, że kobieta po 30 to już w ogóle, powinna całować po rękach że ktoś łaskawie raczy puknąć i trzeba się rzucać na okazje. To absurd. Atrakcyjność to raczej pewność siebie i inne zalety osobowościowe i są kobiety które jeszcze w domu starców mają wzięcie u pensjonariuszy. Pozdrawiam serdecznie
                                                  • natipiszko Re: istotnie... 21.05.15, 23:09
                                                    |Zależy o jakich kobietach mowa . Atrakcyjność wychodzi najpierw z wnętrza później przychodzą kolejne elementy . Wiek nie ma znaczenia . Jeśli jest tu taki jeden pan , o którym wspomniałaś to po prostu lubi młody towar i to jego subiektywny pogląd . Kobieta po pierwsze musi czuć się atrakcyjna i to facetów przyciąga jak magnez .
                                                    A ten nieszczęśnik to już chyba Ci przechodzi smile ??? Jedyny romans w życiu tez miałam z dziwolągiem . Niestety był na dodatek moim szefem , właścicielem firmy właściwie . Za długo by opowiadać ale stosował różne sposoby aby się ze mnie "wyleczyć " i były to często sytuacje nie do wytrzymania ... Kiedyś powiedział , że jestem czarownicą bo on nie może się ode mnie uwolnić ... a to przecież on to wszystko zaczął . Przeszło mi romansowanie na wiele lat . No ale teraz znów mam ochotę smile .
                                                  • greedex5 Re: istotnie... 22.05.15, 09:06
                                                    "i były to często sytuacje nie do wytrzymania ... Kiedyś powiedział ,
                                                    > że jestem czarownicą bo on nie może się ode mnie uwolnić ... a to przecież on
                                                    > to wszystko zaczął . " Hahahaha smile Jak to przeczytałam, to zaczęłam się śmiać w głos. No obaj dziwolągi. Po ostatniej rozmowie w tym tygodniu, kiedy mnie prawie wyprosił z kawiarni bo najwyraźniej mówiłam nie to cho chciał usłyszeć, zablokowany na portalu i niech sobie żyje ze swoją pamiętliwością i wyimaginowanymi pretensjami. Pozdrawiam ciepło smile
                  • greedex5 Re: odejść skutecznie 13.04.15, 08:52
                    > A nie przyszło Ci do głowy, że to jest zwyczajny wampir emocjonalny?? Nie zależ
                    > y mu na Tobie tylko na władzy nad Tobą.
                    Chyba raczej na podrasowaniu swojego kiepskiego ego moją osobą, bo wielu jego kolegów twierdzi ze jestem "piękna" więc szkoda mnie zostawić. zależy mi, patrze się w oczy, słucham... Raczej jest osoba, do której niewiele dociera niż manipulant.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka