ola
20.05.04, 15:23
Czytam wasze posty z zapartym tchem i wynika z nich, ze wiele z was to juz
zony i szczesliwe mamy, chociaz czesto mlodsze ode mnie (jestem swiezo
upieczona 24-latka)
Musze sie przyznac, ze baaardzo Wam zazdroszcze. Juz od jakiegos czasu
ogladam sie za wozkami i bardzo bym juz chciala sie "ustatkowac". Jestesmy z
moim Ukochanym razem juz dwa lata, tyle samo czasu ze soba mieszkamy. Juz
dawno zapadla decyzja o malzenstwie, ustalilismy tez, ze chcemy miec dzieci,
i to szybko i duzo. Sek w tym, ze ja koncze studia, a moj M., choc juz
pracuje, ma takze zobowiazania edukacyjne, ktore go troche kosztuja. Jakis
czas temu podjelismy decyzje, ze ze slubem poczekamy, az ja skoncze studia.
Wlasnie pisze prace magisterska i juz mnie korci, zeby zmienic stan cywilny,
ale.... ale moj M. cos sie do tego nie pali. Zawsze, kiedy ten temat wyplywa,
on mowi, ze jeszcze nas na to nie stac. Chce poczekac, az i on skonczy nauke.
A ja mysle, ze i teraz utrzymalibysmy malucha. Mamy wlasne, duze, mieszkanie,
samochod, starcza nam na zycie. Moze nie byloby nas stac na wystawne
wesele "na pol wsi", ale i po co nam takie wesele. Na razie nie zaczynam
powaznej rozmowy, bo jeszcze mi daleko do obrony magisterki, ale tak bym juz
chciala, a on nie...
Hmm... wyplakalam sie. Dzieki, ze mialam komu :))