Dodaj do ulubionych

nie wiem co mam zrobic...

18.07.04, 15:05
Jestem z moim facetem juz 5 lat i za rok planujemy slub wszystko jest juz
zaplanowane ale ja mam watpliwosci szczegolnie po ostatniej klutni. Zaczelo
sie od tego ze nie schudlam chociaz nie wygladam jakos strasznie nosze
rozmiar 40, na poczatku naszego zwiazku bylam jednak szczuplejsza. On przez
swoje grozby ze ze mna zerwie i ze odwoluje slub chcial osiagnac to abym
wszystko przemyslala i zaczela sie odchudzac, ale podzialalo w zupelnie
odwrotna strone. Pozatym to uslyszalam ze "nie dorastam mu do piet". A on po
wszystkim zachowuje sie jakby nic sie nie stalo i uwaza ze wszystko jest ok,
a mi jest strasznie przykro i zastanawiam sie czy to wszystko ma jeszcze
jakis sens. A pozatym to jeszcze nigdy nie poklucilismy sie az tak bardzo.
poradzcie mi co mam zrobic...
Obserwuj wątek
    • mikanm Re: nie wiem co mam zrobic... 18.07.04, 16:01
      Sama musisz zdecydować...Zrób to co ci serce podowiada. Jeżeli on nie akceptuje
      ciebie takiej jaka jestes, grozi ci ze z tobą zerwie, a jeszcze cię obraża to
      wiesz...zastanowiłabym się nad tym ślubem. bo skąd możesz miec pewność że nie
      bedzie robił tego potem? nikt nie zasługuje na takie traktowanie. powinnaś z
      nim porozmawiać, uświadomić ze jest ci przykro...jak można powiedzieć drugiej
      osobie ze nie dorasta mu do pięt, osobie ze związku?? nie chcę obrażać twojego
      chłopaka ale to nie za dobrze o nim świadczy. I jeszcze te szantaże...poniżej
      wszelkiej krytyki naprawdę. Nie chcę ci niczego narzucać, bo to twoje
      życie...ale gdybym ja była na twoim miejscu nie zastanawiałabym się nad
      rozstaniem, a o ślubie w ogóle nie byłoby mowy. do takich decyzji też trzeba
      dojrzeć i przemyśleć je dobrze. życzę ci dużo szczęścia.
    • abere8 Re: nie wiem co mam zrobic... 19.07.04, 04:11
      Rady Ci nie udziele, ale powiem Ci, ze moj maz przed slubem pol serio
      przebakiwal o intercyzie na wypadek mojego przybrania na wadze 100 kg :-)
      Oczywiscie nic nie podpisywalismy, ale teraz co jakis czas klepie mnie po
      posladkach, ktore sa, co tu duzo mowic, wieksze niz 3 lata temu i mowi, ze
      powinnam pocwiczyc. Kiedys uprawialam siatkowke i chodzilam na wyczerpujace
      treningi i bylo fajnie. Teraz sie to skonczylo i sama widze, ze rosne wszerz.
      Waga niby jest ta sama, ale tam, gdzie byly miesnie, teraz jest galareta,
      ble! :-(

      Powinnas sie powaznie zastanowic nad tym zwiazkiem, bo jak to ma byc, ze on Cie
      kocha, jak jestes szczupla, a jak przytyjesz, to juz nie? Oczywiscie, jesli
      chodzi o pare zbednych kilogramow, bo jesli nagle wazysz 20 kg wiecej, niz na
      poczatku zwiazku, to bym sie mu nie dziwila... :-)
    • varia1 Re: nie wiem co mam zrobic... 19.07.04, 06:31
      witajcie
      ... mnie mój mąż przez 10 lat, w każdej sprzeczce, obwiniał o wszystko,
      używając, z braku rozsądnych argumentów, tego jednego : że 10 lat temu to byłam
      szczupła. Próbowałam się odchudzać, starałam się wyglądać atrakcyjnie, dbać
      również o swój rozwój intelektualny... I jakoś tak się porobiło,że ostatni rok
      przesiedział w domu, z dzieckiem, lekko się zatrzymując w rozwoju. to ja byłam
      osobą zarabiającą na dom, a jednak zdarzało mi się usłyszeć wiele przykrych
      słów, oczywiście domowe obowiązki tez były moje, bo mój mąż przeżywał kryzys
      (?!). Po kolejnej beznadziejnej kłótni, w której użył tego słynnego argumentu o
      moich kilogramach powiedziałam bez emocji: Co tu robisz, jeśli aż tak bardzo ci
      się nie podobam? walizka jest w przedpokoju, alimenty wpłacaj na moje konto.

      ... i wiecie co? Nagle odkrył, że jemu tez przez te 10 lat coś przybyło, cos
      ubyło, a poza tym kocha mnie i szanuje.

      Moja rada : pan na krótkiej smyczy.

      pozdrawiam wszystkie mężatki
      • ginztonikiem Re: nie wiem co mam zrobic... 19.07.04, 10:58
        Boszzzz... Jak można tak mówić do swojej przyszłej żony?! To jest totalny brak
        szacunku i poważnie zastanowiłabym się nad kontynuacją tego związku. Przede
        wszystkim porozmawiaj z nim. Powiedz mu, że wymagasz od niego ów szacunku, że
        jako kobieta, którą kocha, zasługujesz na to. Koniecznie z nim porozmawiaj.
        Takie żale padające z jego strony są beznadziejne i nie na miejscu. Co się
        porobiło z tymi facetami....

        Pozdrawiam i życzę powodzenia!
    • clowiek1 Re: nie wiem co mam zrobic... 19.07.04, 11:12
      kurcze rozmiar 40 to przeciez szczupla jestes. Czego ten chop od Ciebie chce???
      Chce bys byla zwyklym wieszakiem????
      teraz nastaje moda nieco obfitszych ksztaltow.. siakis zacofany ten Twoj chop
    • itamaga Re: nie wiem co mam zrobic... 19.07.04, 12:03
      Moja rada: zerwij z nim,koniecznie.Ten czlowiek Cie nie kocha i nie szanuje
      Cie,odzywajac sie w ten sposob do Ciebie,i nie byly to zarty. Ja tez mam
      rozmiar 40,przed slubem 38 ale moj maz nigdy do mnie tak nie powiedzial,mowi
      raczej ze mu sie podobam,ja chce schudnac ale wylacznie dla siebie,przede
      wszystkim ze wzgledu na ubrania. Daj sobie z nim spokoj ,nie jest Cie
      wart.Wiedz ze po slubie bedzie z nim jeszcze gorzej.Poszukaj sobie kogos kto
      bedzie Cie kochal taka jaka jestes niezaleznie od tego czy masz 4 kilo wiecej
      czy mniej.Powodzenia.
      • malena_b Re: nie wiem co mam zrobic... 19.07.04, 12:56
        Gdybym usłyszała coś takiego od mojego narzeczonego bez chwili namysłu
        pokazałabym mu drzwi. Komuś kto kocha i szanuje drugą osobę taka uwaga nawet
        nie przyszła by na myśl!!Paranoja!!Im szybciej zakończysz ten związek tym
        lepiej dla Ciebie!!Powodzenia!
    • ejdz Re: nie wiem co mam zrobic... 19.07.04, 13:36
      Kate,
      myślę, że wiem jak się czujesz. I sądzę, że wiesz co zrobić - podpowiada ci to
      kobieca intuicja. Jestem jednak przekonana, że 5 lat to oprócz uczuć,
      wspomnień, wielu niezapomnianych chwil, to także przyzwyczajenie... Od którego
      trudno się odzwyczaić....
      Byłam z facetem 3 lata, byliśmy zaręczeni, planowaliśmy wspólną przyszłość,
      ale.. Jak usłyszałam kilka (żeby nie napisać WIELE) niemiłych słów pod swoim
      adresem... Jak zobaczyłam (bo w końcu przejrzałam na oczy!!!) jak traktuje
      swoją mamę (a to podobno wyznacznik traktowania przyszłej żony).... To mimo, że
      podjęcie decyzji było baaaardzo trudne - poczułam ulgę:-))

      Życzę powodzenia!!!
      Napisz co zadecydowałaś i czy na pewno chcesz być z tym facetem:-)
      • kim5 Re: nie wiem co mam zrobic... 19.07.04, 14:17
        Podobne słowa słyszałam od mojego byłego męża, z tym, że miałam wtedy rozmiar
        36/małe 38!!! Też mu się nic nie podobało. Obwiniał mnie o wszystko.
        W którymś momencie nie wytrzymałam ciągłego wpędzania w kompleksy, słów, że
        jestem beznadziejna.
        Teraz "upasłam" się do pełnego 38 i dobrze mi z tym. A jakby mój obecny
        ukochany powtórzył to, co były, mocno bym się zastanowiła nad losem tego
        związku.
        • vinca Re: nie wiem co mam zrobic... 19.07.04, 19:16
          > Teraz "upasłam" się do pełnego 38 i dobrze mi z tym.

          Toś się upasła;-))) Pozdrawiam.
    • jacekkur Puść kantem palanta! 19.07.04, 18:40
      Skoro już teraz mu się nie podobasz to co będzie jak będziesz w ciąży i później
      po urodzeniu dziecka.
      To autentyczny palant!
      • mdream ne ne ... 19.07.04, 18:58
        jak on tak może ..., na twoim miejscu po prostu bym z nim porozmawiała ... może
        on się boi tego slubu i dlatego tak wygraża ... albo sam nie jest pewny co i
        jak? Na pewno nie ma sensu byc z kimś kto kocha twój wygląd a nie Ciebie (za 50
        lat wszyscy bedziemy nieciekawie wyglądali)tylko charaktery pozostana te
        same ... ale zdecyduj sama ...
        • polak_alkoholik Re: uslyszalam ze "nie dorastam mu do piet 20.07.04, 09:36
          to jest twoj problem a nie nadwaga...
          traktuje cie jak NIC!!
    • dnicole Re: nie wiem co mam zrobic... 20.07.04, 16:32
      Witam
      Powiem tak.Byłam z facetem podobnie jak Ty przez 5 lat.Nie układało sie
      najlepiej.Mielismy zaplanowany slub na 11 września tego roku, tez wiekszosc juz
      pozałatwiane.Cały czas łudziłam się, ze po ślubie cos sie zmieni, choć rozum
      podpowiadał ze powinnam odejść. I tak tez sie stało. Fakt ze w tym czasie
      poznałam kogos innego kto jakby przyczynił sie do podjęcia tej decyzji. Pokazał
      jak mozna żyć, ze jestem dla niego wazna i piekna choć odbiegam od ideału
      supermodelki.Dziś wiem ze to był trafny wybor. Musisz zdac sobie sprawe z
      jednej rzeczy ze slub jest tylko chwilowa euforia jednej nocy, ale rano
      przychodzi prawdziwa rzeczywisość. Codzienne zycie. Kiedy trzeba umiec ze sobą
      rozmawiac, akceptowac druga osobe mimo jej wad i popełnianych błedów. Jeżeli
      przd ślubem jest zle to napewno po ślubie nic sie nie zmieni a zapewnie nie na
      lepsze.Jezeli martwisz sie tym ze rodzina juz wie o waszych planach i co
      powiedzą jesli sie rozmyslisz olej to. Pamietaj ze to Twoje zycie zreszta tylko
      jedno. Jesli nie jesteś pewna nie rob nic na siłe, a tym bardziej nie licz ze
      slub cos zmieni. Porozmawiaj ze swoim partnerem, a jesli to nic nie da to nie
      ryzykuj. Na świecie jest mnostwo facetów którzy bedą cie kochać za to jaka
      jesteś, a nie za to jak wygladasz.
      Pozdrawiam i trzymaj sie ciepło.
    • beetty1 Re: nie wiem co mam zrobic... 21.07.04, 22:40
      Nigdy nie związałabym się z facetem, który nie akceptował mnie taką jaką
      jestem. Człowiek się zmienia cały czas. Pomyśl co on ci powie, jak zajdziesz w
      ciązę a potem staniesz się jeszcze bardziej nieatrakcyjna siłą woli. Albo jak
      zacznie ci przybywać zmarszczek itp. Samo to , że nie dorastasz mu do pięt
      świadczy o tym za kogo cię ma. Wydaje mi się, że masz jakieś kompleksy i jesteś
      za dobra dla niego. Zawsze ciebie będzie tak traktował jak nie dasz temu kres.
      Nie wiesz w co się pakujesz ale znając życie i tak z nim zostaniesz, więc
      przemyśl to jakie chcesz mieć życie.
    • weronikarb Re: nie wiem co mam zrobic... 27.07.04, 10:39
      My jak sie pobieralismy to ja wzylam 60kg/174cm wzrostu, jak zaszlam w ciaze to
      dobilam do 100 kg i co mial powiedziec moj maz? Codziennie mnie podnosil na
      duchu ze kocha mnie taka jaka jestem i ze kochanego ciala n igdy za wiele :-)
      Dzis juz troche schudlam (70 kg), ale ostatni moj luby stwierdzil ze jak
      jeszcze zjade to sie rozwiedzie bo niechce kosciotrupa :-)Wie jak mi ciezko
      nieraz z dieta ...
    • dziewojka Re: nie wiem co mam zrobic... 27.07.04, 17:46
      Że nie dorastasz mu do pięt???!!!
      To wydało mi się w całym poście najbardziej dramatyczne. Fakt faktem- w złości
      ludzie mówią często rzeczy, których nie myślą, którcyh mówić nie chcą i to
      jedynie po to, by skrzywdzić.. Niemniej to niepokojący objaw. Myślę, że
      szalenie przykro by mi było, nie wyobrażam sobie usłyszeć, że jestem gorsza.
      Powiedziałaś swojemu lubemu to, co napisałaś nam na forum? To ważne, żeby każdą
      sprawę przedstawiać sobie szczerze, otwarcie, z miłością, ale
      bez 'załagodzenia'. Jak boli coś, to niech wie, jak czujesz, że coś traci sens,
      niech wie. W przypadku każdego konfliktu wina leży po obu stronach. I każdy
      konflikt można próbować razem rozwiązywać.
      Natomiast co do figury.. Cóż, zakochujemy się i w umyśle, sercu partnera i w
      jego ciele. Ja i mój mąż (wkrótce mąż) mamy takie małe umowy, które pomogą nam
      być dla siebie zawsze atrakcyjnymi. Ja będę dbała o figurę (tańce, baseny,
      rowery to sama przyjemność, więc nie oponowałam :), bo mąż zakochał się
      przecież we mnie szczupłej, chcę być dla niego pociągająca, starać się. Mąż
      natomiast obiecał mi, że nie będzie miał brzuszka, których to ja jakoś tak
      strasznie nie lubię :) Te nasze umowy wiele nas nie kosztowały. A to ważne,
      żeby być pociągającym, budzić pożądanie, nawet po latach małżeństwa.
      W każdej kłótni, w każdej sprzeczce i nieporozumieniu trzeba przyjąć na siebie
      połowę odpowiedzialności za sytuację.
      I myślę, że nic tak dobrze nie robi małżeństwu jak szczere, całkiem otwrte
      rozmowy.
      Pozdrawiam cieplutko, powodzenia!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka