Dodaj do ulubionych

dostaje obłędu jakiegoś

22.07.04, 19:12
Mój mąż to chłopina z odzysku. Był wcześniej żonaty, ale im nie wyszło.
Rozwiedli się. Nie ja byłam przyczyną rozpadu ich związku. Ex długo nie
dawała nam spokoju, właściwie nigdy nie dałam nam spokoju. Teście od samego
początku nie akceptowali mnie i dawali mi to odczuć na każdym kroku.
Złośliwości, podteksty, komentarze, no i najważniejsze – wieczne porównywanie
z ex. Bo nie wiem czy wiecie, ale nie ma lepszej synowej na świecie niż EX.
Po prostu nie ma drugiej takiej zaradnej, przedsiębiorczej, uczciwej i
chętnej do pomocy dziewczyny, a ja? Ja cóż przy niej jestem jednym wielkim
nierobem, który wykorzystuje męża. Na początku wychodziłam z siebie, żeby się
przypodobać jako druga synowa. Odstawiałam takie „cyrki”, że głowa mała, ale
cóż, to było za mało, bo przecież Irenka i tak zrobiłaby to lepiej. W końcu
spasowałam, szczególnie, że dowiedziałam się, że teściowa za naszymi plecami
żyje w bardzo dobrych kontaktach z ex i ze wszystko jej „wynosi” co się
dzieje między mną, a mężem. Bardzo mnie to zabolało. Nie wiem czemu ale
uważałam, że skoro Andrzej ożenił się po raz drugi, to, że teraz my jesteśmy
rodziną, a tamto było minęło. Zresztą to by wyjaśniało te wszystkie ploty na
mieście. Była kłótnia. Andrzej się nawyzywał z matką, potem ona mnie wyzwała
od różnych (....) i zerwaliśmy kontakty. Tak żyjemy ze sobą, bo w tym samym
budynku (dzieli nas klatka schodowa) i nie rozmawiamy już prawie dwa lata,
znaczy się normalnie nie rozmawiamy. Teście od czasu do czasu rzucą jakimś
mięsem, a ja się potem zbieram parę godzin. Ex wyszła za mąż, ma syna, ale
nadal sobie nie odpuszcza i wciąż moją teściową podburza, a ja głupia płacze,
bo nie umiem tego ścierpieć. A konkretnie boli mnie to, że nie jestem
akceptowana, że albo jestem wyzywana, albo tak jak teraz cała rodzina
traktuje mnie jak powietrze, a ex jest najlepsza, wciąż, choć nie są z
Andrzejem już tyle lat razem. Czy któraś z was dziewczyny jest w takiej
głupiej sytuacji? Teściowa nastawia przeciwko mnie rodzinę, znajomych, czuję
się jak wyrzutek społeczny, a na dodatek o ex mówi „moja synowa” a o
mnie „ta” lub „ona”. Poradźcie coś, bo już wymiekam. Strasznie mnie boli ta
sytuacja, nie umiem się w tym odnaleźć. Co zrobić żeby móc to olać. Zawsze
inaczej wyobrażałam sobie stosunki w mojej rodzinie. Ostatnio nawet sobie
pomyślałam, że chyba jej nienawidzę i że jak urodzi się nasza dzidzia, a ona
przyjdzie do szpitala, to powiem jej, że ma wypier..... do swojej kochanej
synowej po wnuka, bo chyba z kur...... nie chce mieć wnuka (przepraszam)
oraz, że „nie ma płakać po ludziach, że ją dom opieki na starość czeka, bo
skoro Irenka taka kochana synowa to na pewno wszystko rzuci i poleci
teściowej dupę podmywać, nie to co ja, k.. i dz... niewdzięczna” (za to też
sorrki). Po prostu mam już zjechaną psychikę i nie umiem myśleć inaczej.
HELP.
Obserwuj wątek
    • magda1711 Re: dostaje obłędu jakiegoś 22.07.04, 22:43
      A jakie stanowisko w tej sytuacji ma Twój mąż? Bo przecież to Jego matka
      tak "miesza", więć powinien jakoś zareagować i uświadomić jej kto jest teraz
      jego żoną!
      Poza tym czy nie możecie się gdzieś dalej wyprowadzić?Zamienić mieszkanie, itp?
      • woman-in-love Wyprowadzić sie! 23.07.04, 14:01
        Jeszcze dziś!!!
        • ogolone_jajka Re: Wyprowadzić sie! 23.07.04, 14:40
          Najlepiej pod most. Cień rzuca. Nie będzie ci gorąco...

          Jak ja lubię takie rady
          • misia10000 Re: Wyprowadzić sie! 23.07.04, 16:48
            Nie wiem na czym to polega ale niektore tesciowe potrafia tak niszczyc zycie
            swoich synow w imie jak im sie zapewne wydaje zle pojmowanej milosci. Moja
            pierwsza tesciowa zniszczyla mi malzenswo. Ja sie z tego wygrzebalam, moj byly
            maz nie. Obecna tesciowa nie akceptowala mnie z racji tego, ze bylam
            rozwiedziona. No coz, najwazniejsze jest to co mysli twoj maz. Jak juz ktos
            wczesniej napisal najlepiej sie wyprowadzic gdzies daleko i zerwac wszystkie
            stosunki. Bo bardzo trudno jest nie przejmowac sie tym co dzieje sie tak blisko
            Ciebie. A wnuka/wnuczki najlepiej w ogole nie pokazywac - bo i tak pewnie
            bedzie tym niekochanym i zlym dzieckiem. I brak kontaktu z babcia na pewno mu
            ne zaszkodzi.
            Pozdrawiam
    • pandora_ Re: dostaje obłędu jakiegoś 26.07.04, 07:48
      No widzisz, a ja mam inny klopot - tez z eks, ale nie zona, tylko dlugoletnia
      dziewczyna. Dopoki moj maz i ona byli razem, byla "be", a kiedy poznal mnie,
      stala sie "cacy". Do dzisiaj ja jestem ta, ktora zlamala mu zycie i odczuwam to
      na kazdym kroku, szczegolnie teraz, kiedy mamy dziecko. Po ostatnim
      tekscie "chodz do babci, bo mama jest niedobra", wrocilam do postawy sprzed
      paru miesiecy. Nie odzywam sie nieproszona, skracam wizyty, nie prosze o zadna
      pomoc. Ale mam wspierajacego mnie meza, ktory mnie rozumie, bo sam czasem nie
      daje rady. Wiec moze tu lezy pies pogrzebany, moze TZ powinien bardziej
      zdecydowanie Cie wspierac? Powodzenia.
    • dziewojka oj znam ja ten obłęd znam 26.07.04, 19:54
      Trudno w takiej sytuacji rad udzielać. Ale doskonale wiem, co my byśmy zrobili
      (także przez moich - wkrótce- teściów nierozpieszczani, oj nie! wrrr.. :)
      Wyprowadzilibyśmy się jak najdalej! Mąż(już wkrótce mąż) gdyby chciał, od czasu
      do czasu (czyli pewnie niezbyt często) widywałby się z nimi, to wszak rodzice,
      ale wychodziłby, gdyby zaczęły się porównania, obrazy żony etc- tak, jak robi
      to dziś. A Ty nie musisz widzieć ich NIGDY więcej. (Ja z moimi teściami nie
      zobaczę się już, nie będzie ich nawet na ślubie, bo ani oni tego nie chcą, ani
      my) Tu się nie ma co kłócić ani szarpać, żyjąc dalej od siebie- zwiększając
      zwyczajnie odległość miejsc zamieszkania- łatwiej odseparować, całkowicie
      odseparować życia i nadać swojemu zdrowy kierunek. Nie jest lekko z
      mieszkaniami, ale tu każda cena, nawet długi, są warte zaczęcia życia bez
      trucizny- teściów. I nie jest to ucieczka od problemu, a odmówienie swojej
      obecności tym, którzy z naszej własnie obecności czynią troszkę cel swojego
      zycia- dobić i zatruć małą.
      Doskonale rozumiem twoją wściekłość, ja swojej też jeszcze całkiem nie
      wypleniłam :)
      Ale ulga po zerwaniu kontaktów.. Mmmm. Czysta rozkosz :)
      Uspokoiłam się i bardzo rzadko myślę o rodzicach mojego ukochanego. A jeśli już-
      to bez większych emocji.
      Ech. Szkoda, bardzo szkoda i przykro, że tak się dzieje. Nie mieści się w mojej
      głowie, naprawdę nie mogę pojąć, dlaczego? Przecież ich ukochany syn znalazł
      ukochaną kobietę, którą wybrał z całej rzeszy i z którą chce żyć!
      No zamiast się cieszyć to takie rzeczy....
      Po takich przejściach mam nadzieję być kiedyś dla swojej ewentualnej synowej
      dobra jak mama :)
      Pozdrawiam,
      Beata

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka