ooo
15.08.04, 12:01
cześć, czytam to forum od dawna, a teraz chciałabym poradzić się was...
jestem w głupiej sytuacji. rozstałam się z kimś. było mi ciężko i dużo
pomogli mi przyjaciele - konkretnie dwaj. minął już rok... z oboma panami
pozostaję nadal w przyjacielskich stosunkach, ale odkryłam, że przyjaciel nr
1 mysli, że ja jestem z przyjacielem nr 2 a przyjaciel nr 2, że z
przyjacielem nr 1... wyjasniłam więc, że nie jestem z nikim, a oni w takiej
sytuacji... prawie w tym samym czasie zadeklarowali chęc ocieplenia
stosunków...
ja ich obu bardzo lubię. wydaje mi się, że gdyby z ich dwóch stworzyć jednego
mężczyznę, kochałabym go do szaleństwa... nie chciałabym stracić przyjaxni
żadnego z nich. boję się, ze oni długo takiej sytuacji nie wytrzymają.
zresztą ich rozumiem, ja też nie chciałabym być jedną z dwojga... w pewnym
sensie kocham obu. po polowie... boje się, ze jesli wybiorę jednego, coś
stracę... a jezeli nie wybiorę nikogo, stracę obu. Cholera, cholera.
najchętniej przeciągałabym sprawę do czasu, aż będę miała większe rozeznanie
we własnych uczuciach. ale oni już długo nie będą tego znosić - bo ile można?
a ja ich za bardzo lubię i szanuję, żeby zmuszać ich do trwania w takim
dziwnym układzie, do czekania w nieskończoność, aż się zdecyduję. boję sie,
że będą mieli dośc i odejdą - nie zniose tego. boję sie, że wybiorę źle...
gmatwam jak w telenoweli, ale to niestety jest prawda... :((((