Dodaj do ulubionych

ku serc POKRZEPIENIU

30.08.04, 21:55
Uwaga, zakładamy z Tusią nowy wątek.
Proszę wpisywać historie par/małżeństw, którym się udało przetrwać Miłością
Prawdziwą, mimo różnic w charakterach/upodobaniach/domach rodzinnych itd.

Bo chyba Prawdziwa Miłośc istnieje..?
Czy to tylko rutyna?
Obserwuj wątek
    • dr_tusia Re: ku serc POKRZEPIENIU 30.08.04, 22:22
      To skoro razem zakladamy, to ja opisze pierwsza- na chwile przestane myslec o
      smutnych stronach zycia.
      Rzecz dotyczy rodzicow mojej przyjaciolki i druhny ze slubu- poznalam ja na
      owym pamietnym bieszczadzkim obozie 9 lat temu, na ktorym poznalam meza. Oboz
      prowadzil tata tejze przyjaciolki, ktory jest przewodnikiem gorskim tak, jak my
      teraz. Przewodnik ow- pan D.- ma korzenie zblizone do moich- tzn. wschodnie
      rubieze, okolice Lwowa, ale- jak to bywa w historii naszej burzliwej- los
      rzucil jego rodzine na Śląsk i... pan D. poznal swoją A. Znajomi nie dawali im
      szans : "Lwowiak ze Ślazaczka?!" Na jednych studenckich wakacjach rowerowych
      pan D. i jego A. "wpadli". Teraz juz skreslono ten zwiazek: "Różnice
      mentalnosci i do tego slub z koniecznosci??!!"
      Panstwo D. swietowali niedawno 32ga rocznice slubu. Owoc "wpadki" jest
      przesympatyczna kobietka, juz mezatka i mama, a jej mlodsza siostra to wlasnie
      moja psiapsiolka:)))
      I wiecie co? Nigdy w zadnym domu nie spotkalam takiej atmosfery, ciepla,
      goscinnosci i radosci jak u nich. Uwielbiam tam przebywac.
      Sami zas panstwo D. nadal jeżdżą razem wszedzie, np. na ogniska z ludzmi ze
      studiow, w gory, na imprezy i zyc bez siebie nie moga...
      • karo_lina79 Re: ku serc POKRZEPIENIU 30.08.04, 22:51
        No, to ja jako druga.
        Posłużę się przykładem moich rodziców.
        Mama -
        pochodzi z rodziny inteligenckiej od pokoleń, jest jedynaczką, z wyróżnieniem
        skończyła studia, nigdy niczego jej nie brakowało.
        Ojciec -
        pochodzi z rodziny chłopsko-robotniczej, ma czworo rodzeństwa, szkołę średnią
        ukończył dopiero jako dorosły człowiek, ponieważ w domu panowała bieda i często
        jako dziecko przymierał głodem, poza tym ojciec alkoholik, a matka do tej pory
        ledwo duka.

        Poznali się poza szkołą, chodzili przed ślubem osiem lat. Tylko raz mieli
        poważny kryzys małżeński.
        Poza tym są zgodni (zwłaszcza w kwestiach mojego zachowania i walenia kazań...)
        i poszliby za sobą w ogień.
        Mają podobne zainteresowania i niemalże identyczne poczucie humoru.

        Nie wiem, jak to jest możliwe, ale gdybym tego nie oglądała na co dzień - nigdy
        bym nie uwierzyła.
        Mam nadzieję, że mój związek (raczej nie małżeński) też będzie taki.
        • ola Re: ku serc POKRZEPIENIU 31.08.04, 10:33

          moi rodzice:
          on chlodny i rzeczowy inzynier, ten typ czlowieka, u ktorego wszystko wokol ma
          postac rownania arytmetycznego, poukladany i do bolu logiczny
          ona roztrzepana artystka (juz nie praktykujaca), dla ktorej byle sprawa w banku
          czy na poczcie urasta do rangi tragedii i wezla gordyjskiego

          konflikty? zadnych - on uwielbia sie nia opiekowac jak mala dziewczynka, ona
          dba o niego jak umie. nawet w wakacje, choc on uwielbia zagle a ona muzea i
          wazkie uliczki wloskich miast (zagli nie znosi, chowa sie w kajucie i popija
          drink za drinkiem), to tata "potpiera sciany" w muzeach i pokornie wysluchuje
          wykladow mamy o "niezwyklym prowadzeniu pedzla i TYYYYCH oblednych zolcieniach"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka