Dodaj do ulubionych

odejść czy nie

15.11.04, 12:47
Jak już kiedyś pisałam w którymś poście.Miałam problem z mężem.Oto ten post:" może któraś będzie z was znała odpowiedź na mój problem. Przed ciażą
spotykałam się z moim dotychczasowym mężem pół roku .Wiem że to krótko ale
znaliśmy się juz wcześniej.W grudniu 2001 roku zaszłam w ciążę. Nie bardzo
było nam to na rękę bo ja jeszcze studiuję.Obydwoje nie mieliśmy dobrej
pracy.lecz naciski teściów i rodziców zrobiły swoje. Obecnie jestem
szczęśliwą mamusią cudownej córeczki Dominiki. Lecz jak sam temat wskazuje
mam dość męża. Może to moje uronienia ale niewiem co mam robić. Zaczęło się
to w trakcie ciąży .Nie iteresował się moim zdrowiem ani dzieckiem.Do
lekarzy ,na USG jeździłam sama. Był jeden wyjątek razem rodziliśmy i przez
pierwsze pół roku ojcostwa było super. Teraz nazywa mnie różnymi epitetami,
słowa spoerdalaj ,odpierdol się( przepraszam za brzydkie słowa) słyszę na
porządku dziennym. Jego zdaniem powinnam siedzieć w domu. A z seksem to już
są naprawdę duże problemy. Ja nigdy nie miałam dużych potrzeb ale teraz to
już wychodzę samam z siebie. Czasami myśle o odejsciu.Gdy się go pytam czy
może ma jakąś inną kobietę odpowiada z wielkimi nerwami" jak tak bardzo
chcesz to mogę sobie znaleźć". Niewiem czy ten związek będzie miał
kiedykolwiek przyszłosć. Straciłąm już nadzieję. Dziewczyny poradźcie co
robić by nie ranić dziecka."
Zrobiłam jak mi radziłyście.Odeszłam.Wyjechałam do rodziców 20 września.On niestety nie przyjął tej myśli do siebie.Przyjechał za mna i obiecywał poprawę.Ja myslałam że można jeszcze raz spróbować ale teraz żałuję.Przyjechałm do niego w piątek ale te 4 dni to dla mojego serca katorga.Mimo iż zauważyłam poprawe to mam takie dziwnie pesymistyczne nastawienie do tego wszystkiego ze co by się nie działo to i tak źle bedzie.Czuję że ta miłośc wygasła.Boje sie też że jak mówił zrobi sobie krzywdę choć moim zdaniem to było zachowanie typowe dla gówniarza.Wróć bo jak nie to coś tam ,zwykły szantarz.Poradźcie co dalej Proszę
Obserwuj wątek
    • yahannah ciężko 15.11.04, 13:07
      Czyli już podjęłaś decyzję? Chcesz odejść definitywnie? I trzymają Cię przy nim
      tylko jego próby szantażu?
      Pamiętaj, że to nie Ty będziesz winna, jeśli naprawdę coś sobie zrbi. Jest
      dorosłym człowiekiem i powinien sobie zdawać sprawę z tego, że sam decedyje o
      swoim losie. Żadne Twoje zachowanie nie może być dla niego wymówką czy
      usprawiedliwieniem tego, co zrobi.
      Ze swojej strony mogę ylko poradzić: porozawiajcie ze sobą. Jeśli zdecydowałaś,
      że to Twoja ostateczna decyzja, spróbuj mu to wyjaśnić na spokojnie. Ale
      jest jeszcze dziecko: jak relacje ojca z nią? Czy dla niej lepiej by było,
      gdybyście mieszkały same? Jeśli tak, też mu to powiedz. Nic już więcej nie mogę
      poradzić,
      pozdrawiam.
      • nina32 Re: ciężko 15.11.04, 14:49
        dzieki.ich relacje są ok.dlatego chciałabym zeby ich kontakt sie nie urwał.bo jak odejde bedzie nas dzielic 179 km.
        • chrisb004 Re: ciężko 15.11.04, 18:02
          Poruszylas tu spraw na kilka watków:
          1) Stosunek do żony (matki dziecka) Twojego meza jest ponizej krytyki.
          Rozumiem ze mozna sie klocic, ale nie naduzywa sie tego typu slow.
          2) Zainteresowanie dzieckiem na poziomie zera. Ciekawe jak jest teraz. Relacje
          dobre tzn. zajmuje sie nia, czy tylko potrafi czasem sie do niej usmiechnac i
          nic poza tym ?
          3) Sex - no coz, jesli nie idzie w zwiazku to i seksu nie ma, w koncu wynika on
          z potrzeby dwojga osob, bycia jeszcze blizej.
          4) Rozwod dla dziecka - chyba kiedys latwiej wytlumaczyc maluchowi co sie
          stalo, niz zeby patrzylo jak matka jest traktowana jak dno. Zreszta malucha
          moze spotkac to samo. Poza tym moze znaleźć sie kto kto jednak Cie pokocha
          doceni i bedzie super ojcem dla Malucha.
          5) Samobojca - powiedz mu ze o samobojcach szybko sie zapomina, poza tym
          samobojca to tchorz i zaden bohater, Moze to mu dojdzie do rozumu.

          Co bym Ci doradzal ? Nie sluchac szantażu, rodzine tworzy sie na milosci i
          checi obojga a nie na wariowaniu czy on czasem nie ....
          Przede wszystkim wyjasnij mu spokojnie co czujesz, czego oczekujesz od niego
          i nie daj sie manipulowac.
          • nina32 Re: ciężko 16.11.04, 14:15
            Powiedziałm mu wczoraj że najlepiej dla nas obojga i dziecka będzie jak się rozstaniemy.Jego reakcja była poniżej krytyki:ubrał się i wyszedł.Może chciał żebym sie o niego martwiła.Ja nie jestem kobietą bez serca i mimo iż pozbawił mnie do siebie uczucia to jednak sie o niego bałam bo jest ojcem dziecka a ponadto człowiekiem.Ale wrócił.Rozmawialiśmy.Uważa że ja mam innego mężczyznę i że to że odchodze jest napeno sprawa namowy moich rodziców i przyjaciółki.Przeciez ja nie mam 15 lat żeby dawać sa manipulować .Mam swoje zdanie.Dzwonił dziś rano -powiedział że musimy jeszcze raz porrozmaiwiać.Może łudzi się nadzieją że powiem mu że zostaję ale mi się wydaje że najlepiej będzie się orozsać.Jestem tak kompletnie rozbita.Jestem jeszcze młoda i amm nadzieję ze ktoś pokocha mnie i moja córeczke a w tej chwili jest ona dla mnie najważniejsza i jej dobro.Wczoraj jeszcze powiedział mi że nie kocham swojego dziecka bo gdybym je kochała to zostałabym.A jaki ma sens bycie z kimś na siłę i dla dziecka.Przeciez nie tylko ja sie będę męczyć ale i dziecko bedzie na tym cierpiec i nigdy nie bedzie mogło powiedziec "moja mamusia i tatuś się kochają"Dzięki za porady.Pewnie odejdę.
    • 1975a2 Re: odejść czy nie 16.11.04, 14:51
      dam ci rade porozmawiaj o tym z kimś kto przechodził to już albo z mamą swoją a
      nie z ludzmi którzy prawdopodobnie nie mają pojęcia o czym piszą i nie podejmuj
      pochopnych decyzji a twojemu mężowi się nie dziwie że wyszedł. wiec tylko że
      samotne macierzyństwo to baaardzo ciężka sprawa...
      • tiffi Re: odejść czy nie 18.11.04, 16:18
        Ja mysle, ze jest szansa zeby w tym zwiazku bylo dobrze. Przechodzicie wielki
        kryzys, ale mozna uratowac malzenstwo. Trzeba chciec, nie myslec emocjami,
        czarnymi wizjami i zloscia spowodowana terazniejsza sytuacja. My tez mielismy
        potworny kryzys, byly rozmowy o rozstaniu, byly ciezkie slowa i bardzo
        negatywne emocje. Ale pewnego razu zaswiecilo slonce, postanowilismy ze chcemy
        byc razem, przejsc przez to. Potrzeba duzo spokoju, sily, wstrzymania nerwow,
        rozmowy, starania sie, bycia dla siebie milym. Odejscie naprawde jest strasznie
        powazna decyzja i nie bedzie ci latwo samej. Jak widac on chce z toba byc, wiec
        sprobuj, dajcie sobie szanse, bo odejsc mozna zawsze. powiedz czego oczekujesz,
        co sie musi zmienic, od siebie tez zacznij czegos wymagac, postaraj sie zeby on
        mogl poczuc twoja milosc, chociaz to trudne przy takich zlych emocjach. Moim
        zdaniem warto powalczyc o malzenstwo.
    • ulanka_k Re: odejść czy nie 19.11.04, 17:58
      Staram się nie dawać rad ludziom, jeżeli sama nie przeżyłam czegoś podobnego.
      Rozwodu nie przeżyłam, ale rozwiedli się moje rodzice, wiem, że zrobili to w
      odpowiednim momencie, czyli zanim ja zaczęłam rozumieć co to kłotnie, zanim
      zaczęłam znać znaczenie różnych słów wypowiadanych w gniewie. Przez długie lata
      ojciec mieszkał bardzo daleko, ale dzięki miłości mamy i babci nie czułam jego
      braku, zawsze wiedziałam, że gdzieś tam daleko jest, dostawałam prezenty na
      urodziny od ojca, a mama nigdy nie powiedziała na ojca złego słowa, mówiła, że
      poprostu dorośli czasami nie umieją być razem, że jak będę miała męża to
      zrozumiem jak to jest w małżeństwie i teraz rozumiem, że to skomplikowana
      sprawa być we dwoje, bo wymaga zrozumienia drugiej osoby. Ale wracając do
      tematu, po długich latach mój ojciec zamieszkał w tej samej miejscowości co i
      my, i znalazłam w nim poprostu dobrego przyjaciela, rodzice przy spotkaniach
      zachowywali się jak dobrzy znajomi i chyba nie robili tego na pokaz, poprostu
      tak siebie traktowali. Natomiast rodzice mojej przyjacółki rozwiedli się
      dopiero po kilkuletnich kłotniach, teraz nie mogą na siebie patrzeć, nie
      odzywają się jak spotykają się, jest to bardzo nieprzyjemne dla dziecka. Moja
      rada jest taka: jeżeli masz odejść zrób to zanim staniecie się wrogami, nie
      nastawiaj dziecka przeciwko ojcu, córka sama zorientuje się co to za człowiek
      jak dorośnie i jeszcze jedno samobójcy nigdy nie uprzedzają, że coś sobie
      zrobią, on nic sobie nie zrobi, jest to tylko szantaż, a nawet jeżeli by się
      tak stało w co nie wierzę, to bedzie to winą wyłacznie jego głupoty.
      Trzymaj się
      Ula
    • hajdis Re: odejść czy nie 19.11.04, 19:07
      Odpowiedz sobie na podstawowe wydaje mi się pytanie. Kochasz go? jezeli kochasz
      to ratuj ten zwiazek, jezeli nie kochasz to uciekaj i to szybko. Znam wiele
      przykladów małzenstw które trwają bez miłosci i słabo to wygląda. Po latach się
      odzywa głos: czemu tego nie zrobilam, przeciez mogłam być szczęśliwa, bo
      kazdemu sie szczęście należy przecież!
      przemysl sobie wszystko jeszcze raz, bo trwać razem to nie to samo co żyć
      razem.
      I jeszcze jedna rzecz, jeżeli nie ma szacunku do Ciebie to juz się go nie
      nauczy nigdy.
    • kluseczka20 Re: odejść czy nie 01.12.04, 10:44
      HEJKA ! JA JUZ PISALAM W SWOJM POSCIE , ZE ZYCIE JEST ZA KROTKIE NA MECZARNIE Z
      FACETEM KTORY JEST BEZNADZIEJNY DLA NAS. DZIECKO KTORE WYCHOWUJE SIE W TAKIM
      DOMU JEST NIESZCZESLIWE. PRZERABIALAM TO SAMA ZE SWOJM SYNKIEM OD MEZA
      UCIEKALAM 3 RAZY AZ WYSZLAM NA ZAWSZE BARDZO CIERPIALAM ALE TERAZ JESTEM Z
      SYNKIEM MAM DLA KOGO ZYC. WIEC MOJA RADA NIE DAJ SIE ZASZCZUC BO TO STRASZNE
      WALCZO SIEBIE I NIUNIE .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka