amelia792
22.12.04, 11:53
Witam
Długo moglabym pisac, choc dzis jestem juz na prawde na skraju. Prawde mówic
boje sie co ze mną dalej bedzie jestem juz tak tym zmęczona..
Moje małżenstwo trwa 2 m-ce, pobraliśmy sie z wielkiej ( tak myślalam )
miłości, ale rowniez dlatego ze spodziewam sie dzidziusia ( jestem w 6 m-cu).
1 grudnia w jego komórce znalazlam smsy do byłej narzeczonej od jego
przyjaciela- wyrazenie typu "skarbie", " myślami jestem przy Tobie "etc.
Swiat mi runął,. zwłaszcza ze on zawsze deklarowal jak bardzo mnie
kocha...Wytlumaczył ze chciał tamtą tylko pocieszyc, ze to nic nie znaczy, ze
niegdy sie nie spotkali. Wybaczyłam, wybaczyłam bo go kocham, bo nosze jego
dziecko..
A dzisiaj...pomylil sie i chyba zamiast do niej, do mnie wyslal smsa ze "nic
nie moge zrobic ze wzgledu na dziecko, caluski, dobranoc etc."...Już nie mam
siły, siedze teraz w pracy choc boje sie ze zaraz zemdleje..Boje sie ze
strace to dziecko przez takie nerwy.
Po tym napisałam do niego ze o tym wiem, on znowu zacząl sie tłumaczyć, ze to
miało byc do Tomka ( jego przyjaciela ) , ze oni tak sobie piszą, ze mnie
kocha i nie moze mnie stracic...
Echhh ja nie wiem co mam zrobić. Wiem..powinnam odejsc. Choc uwierzcie mi ze
mi tak trudno, niedawno wyprowadzilam sie od rodziców, znowu musiałabym tam
wracac, sama przechodzic ciaze, sama wychowywac dziecko. A tak bardzo
chcialam zebyu to sie ułożyło..
Jak mam postąpić...? Jak Wy postąpiliłybyście?