Dodaj do ulubionych

moj maz mnie nie szanuje

15.07.05, 08:49
Witajcie,

Jestesmy ze soba od 5 lat,natomiast w zwiazku malzenskim zyjemy od 2
lat.Bardzo walczylam o ten zwiazek z moim mezem z uwagi na jego inna
narodowosc,wlozylam cale swoje serce,abysmy mogli byc razem,a teraz
zastanawiam sie,czy bylo warto...
Maz jest wybuchowa osoba,zaczynam powoli bac sie tego zwiazku.O byle
blachostke maz potrafi potraktowac mnie jak ostatnia szmate,doslownie.Potrafi
splunac mi w twarz,bo krzyknelam na niego na ulicy,ze zbyt mocno szarpnie
naszego psa na smyczy,potrafi mna szarpnac,bo przestawilam jakis drobiazg na
jego biurku.Najgorsze jest jednak to plucie,dochodzi nawet do tego,iz robi to
na ulicy przy innych ludziach nie oszczedzajac na wyzwiskach.Mimo iz nazywa
mnie "kurwa" w swoim jezyku ojczystym,byc moze niezrozumialym dla innych ,to
boli to tak sabo,jakby bylo wypowiedziane po polsku.
Boze nie wiem,czy warto kontynuowac ten zwiazek:(
Lzy pala moja twarz,bo naprawde nie wiem,co robic.Najgorsze jest to,iz nadal
go kocham i ciagle mu wybaczam.

Obserwuj wątek
    • adrasteaa Re: moj maz mnie nie szanuje 15.07.05, 08:53
      Naiwna jesteś jak możesz dac sobą tak pomiatać. A podczas tej 5 letniej
      znajomości takie badz podbne sytuacje miały miejsce??
      • lezkidwie Re: moj maz mnie nie szanuje 15.07.05, 09:02
        adrasteaa napisała:

        > Naiwna jesteś jak możesz dac sobą tak pomiatać. A podczas tej 5 letniej
        > znajomości takie badz podbne sytuacje miały miejsce??

        Znajomosc przedslubna trwala 3 lata,ale nie miszkalismy ze soba ,wiec nie
        mialam mozliwosci poznac go w 100%( mimo ze twierdzilam wtedy ,iz znam go na
        wylot...).Mieszkamy ze soba od ponad dwoch lat,ale takie traktowanie zaczelo
        sie od ok.roku Maz po kazdej klotni mnie przepraszal,jednak teraz zwrocilam
        uwage,iz to on czeka na przeprosiny,bo uwaza,ze to ja jestem winna bo np. nie
        powinnam zwracac mu uwagi,jak sie wychowuje psa (ale jak mam nie zwracac,jesli
        jestemy na "romantycznym" spacerze,na ktorym on co drugi metr krzyczy na psa i
        szarpnie nim).
        Za kilka dni mielismy leciec do jego kraju,ale zastanawiam sie,czy nie rozstac
        sie definitywnie.Przynajmniej ma juz bilet lotniczy,wiec nie bede musiala juz
        na niego patrzec.
        • petroniuszs Re: moj maz mnie nie szanuje 28.07.05, 23:47
          Dziewczyno! Kopnij faceta w tyłek, niech sobie leci skąd przyleciał. Naprawdę!!
          Nie wiem ile masz lat i nie pytam, hihi, ale zobaczysz, poczujesz, jak normalny
          facet potrafi latać za kobietą! I nie bój się. A to że kochasz..... jego, tego
          co Ci pluje w twarz itp, czy wyobrażenie o fantastycznym facecie, które nosisz
          w sercu.....
          Niech spada!! Najlepiej na drzewo, bo nie dorósł do życia w cywilizacji!
          Jakiejkolwiek narodowości on by nie był!!

          Powodzenia i trzymam kciuki!!!!!!!!!!
      • liley11 To jakas lipa 30.07.05, 00:00
        Wiecie co? Wciagnelam sie w te forum a na koniec wychodzi, ze nic sie nie
        trzyma kupy a glowna sprawczyni zamieszania przestaje sie odzywac...
        Przestrzegam tylko przed strata czasu kolejnych wciagnietych....
    • laura771 Re: moj maz mnie nie szanuje 15.07.05, 08:56
      Cześć,
      nie możesz pozwolić się tak traktować, bo to jest tak, że będzie coraz gorzej.
      Ja bym jednak wprowadziła jakieś drastyczne metody, żeby Twój mąż się
      opamiętał. Musisz zareagować natychmiast, jeśli spotyka Cię taka przykrość.
      Może Twój mąż po prostu wyżywa się na Tobie, bo uważa że może sobie na to
      pozwolić. Nie wiem, co doradzić, ale ja bym naprawdę nie dała sobą tak
      pomiatać. A jak Ty reagujesz jak jego zachowanie? Może zbytnio mu pobłażasz?
      • lezkidwie Re: moj maz mnie nie szanuje 15.07.05, 09:05
        Wiesz,kiedys uderzylam go w twarz,to mi oddal 2x mocniej...
        Ogolnie to nigdy mnie nie bije,jedynie wtedy,kiedy to ja sie probuje bronic
        stosujac wlasne rece.Nigdy go nie opluwam,moja jedyna bronia jest slowo.Zawsze
        po kazdej klotni staram sie mu wytlumaczyc,ze takie zachowanie jest perfidne i
        ze w ten sposob sie oddalamy od siebie.Maz czuje wtdy skruche-do nastepnej
        sprzeczki...


        laura771 napisała:

        > Cześć,
        > nie możesz pozwolić się tak traktować, bo to jest tak, że będzie coraz
        gorzej.
        > Ja bym jednak wprowadziła jakieś drastyczne metody, żeby Twój mąż się
        > opamiętał. Musisz zareagować natychmiast, jeśli spotyka Cię taka przykrość.
        > Może Twój mąż po prostu wyżywa się na Tobie, bo uważa że może sobie na to
        > pozwolić. Nie wiem, co doradzić, ale ja bym naprawdę nie dała sobą tak
        > pomiatać. A jak Ty reagujesz jak jego zachowanie? Może zbytnio mu pobłażasz?
        • dominique24 Re: moj maz mnie nie szanuje 15.07.05, 09:28
          KOBIETO!!!!!!!!!!!!!JAK TY MOZESZ TAK ZYĆ????NIE DAJ SIĘ I ZASTANAWIAJ SIĘ
          DLUŻEJ I OD NIEGO ODEJDZ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1
        • viviene12 W jakim kregu kulturowam wyraza sie poprzez 31.07.05, 09:37
          plucie??? A moze on jest po prostu LAMA???
    • gazetka111 Re: moj maz mnie nie szanuje 15.07.05, 09:10
      Hej!
      nawet nie wiesz jak cię rozumiem. Też bardzo mi zależało na moim związku i
      chyba nadal zależy ale mam coraz mniej siły, żeby to wszystko znosić. Kocham
      mojego męża ale on ma na prawdę trudny charakter. Potrafi obrazić się o nic ( o
      to, że powiedziałam, żeby mi pomagał w domu, że chce chce pojechać gdzieś z
      moją mamą o co kolwiek...) Ciągle na mnie narzeka że nic nie robię w domu (mamy
      malutkie dziecko i fakt że czasem nie zdąże posprzątać) przy czym on jak wróci
      z pracy zaraz po obiedzie kładzie się na kanapę i rzuca skarpetki na środek
      pokoju. Nigdy po sobie nie sprząta, każdego dnia zbieram z ziemi jego osmarkane
      chusteczki, ciuchy, zmywam naczynia (on tego nigdy nie robi) a on i tak mi
      ciągle wypomina że on pracuje a ja ciągle siedzę w domu i nic nie robię.
      Kiedy jest na mnie zły odpycha mnie, szczypie, mówi że jestem szmatą, że nie
      mam go dotykać itd. Obraża się i odwraca plecami. To zawsze ja muszę zabiegać o
      to, żeby się już nie gniewał. Zawsze to ja przepraszam, proszę. Wtedy jest mi
      na prawdę przykro szczególnie jeśli nic takiego nie zrobiłam.
      Już nie wiem co mam zrobić. Wczoraj się znowu na mnie obraził bo prosiłam go,
      żeby pomógł mi wykąpać dziecko. Kiedy wieczorem próbowałam się z nim pogodzić i
      pocałować go opluł mnie. Popłakałam się. Sama nie wiem co robić.
      • lezkidwie Re: moj maz mnie nie szanuje 15.07.05, 09:21
        gazetka111 napisała:

        > Kiedy jest na mnie zły odpycha mnie, szczypie, mówi że jestem szmatą, że nie
        > mam go dotykać itd. Obraża się i odwraca plecami. To zawsze ja muszę zabiegać
        o
        >
        > to, żeby się już nie gniewał. Zawsze to ja przepraszam, proszę. Wtedy jest mi
        > na prawdę przykro szczególnie jeśli nic takiego nie zrobiłam.

        Witaj,

        ja takze przepraszam,mimo iz nie czuje sie winna,taki moj charakter,staram sie
        zawsze zalagodzic sytuacje,ale ile tak mozna?My nie mamy dzieci i chociaz
        bardzo bym chciala je posiadac,to czasami marze,aby maz byl bezplodny...nie
        chcialabym tworzyc dzieciom piekla z domu rodzinnego,a tak sie chyba zapowiada.

      • adrasteaa Re: do gazetka 15.07.05, 09:23
        Wspolczuje Ci bardzo nie wyobrażam sobie żeby mąż nie pomagał mi w zajęciach
        domowych u mnie każdy ma przydzial swoich obowiązków, mąż np zmywa naczynia ja
        odkurzam itp....
        Może powinnaś właśnie takie coś wprowadzić reguły powinny być jasne kazdy jest
        za coś odpowiedzialny a nie ty robisz wszystko dom dziecko zakupy przecież tak
        dlugo Nie Pociągniesz ile wytrzymasz tyrając 24 godziny na dobę Przeprowadz z
        mężem rozmowę koniecznie a jak jeszcze raz stwierdzi że siedzisz w domu i nic
        nie robisz wyjedz może do mamy na 2 tygodnie zostaw pustą lodókę i niech zobaczy
        ile czasu zajmuje posprzątanie mieszkania zrobienie zakupów przyżadzenie obiadu
        i jeszcze zajmowanie się dzieckiem (ale mu go nie zostawiaj pod opieką)
        • gazetka111 Re: 15.07.05, 10:07
          Ale ja już nie raz próbowałam z nim rozmawiać o podziale obowiązków i zawsze
          kończyło się to obrazą, że on ciężoko pracuje a ja mu jeszcze każe coś w domu
          robić. Ostatnio też o to poszło. Już po mału nie mam siły. Nie wiem co mam
          zrobić. Dzisiaj miałam pojechać z dzieckiem na kilka godzinek za miasto ale on
          mi zabronił. taka kara. A tak się cieszyłam na ten wyjazd. Kocham go a mimo
          wszystko coraz bardziej się boję, że to małżeństwo to był błąd.
          • liley11 BLEKITNA LINIA 29.07.05, 22:59
            Kobiety, toz to jest przemoc!!! I to nie tylko fizyczna, ale psychiczna -
            jeszcze gorsza!! Wiem, ze blekitna linia sie tym zajmuje. Maja swoja www.
          • viviene12 Jak to ZABRONIL? 31.07.05, 09:54
            Przeciez jestes dorosla i chyba nie ubezwlasnowolniona?
            Zamknal na klucz w domu i wyrzucil go przez okno, czy co?
      • molly20 Re: moj maz mnie nie szanuje 15.07.05, 10:28
        gazetka111 napisała:
        Dziewczyno wez sie w garsc.Małzeństwo to nie oboz koncentracyjny.Naucz sie
        rowniez wobec niego używać niecenzuralnych wyzwisk,przestan robic koło
        niego,gotowac obiadki i sprzatac skarpetki.Doprowadzi cie ten człowiek do
        ciężkiej choroby.Miłośc miłościa ale sa jeszcze inne wartosci ktorych nalezy
        żądać.Jesli jestes niczemu winna nie przepraszaj.Dziecko jest tez jego i ma
        ojcowski obowiazek ci przy nim pomagac a jesli nie to von.Do czego to podobne
        zeby własna żonę opluwac.Ecccchhhhh gdyby to na mnie trafiło to pewnie władze
        musiałyby interweniować.
      • stiwa Re: moj maz mnie nie szanuje 29.07.05, 13:45
        Ojciec wraca z pracy i widzi, jak trójka jego dzieci siedzi przed domem,
        ciągle ubrana w piżamy i bawi się w błocie wśród pustych pudełek po
        chińszczyźnie, porozrzucanych po całym ogródku. Drzwi do auta żony były
        otwarte, podobnie jak drzwi wejściowe do domu i nie było najmniejszego
        śladu po psie. Mężczyzna wszedł do domu i zobaczył jeszcze większy bałagan. Lampależała przewrócona, a chodnik zawinięty pod samą ścianę. Na środku pokoju
        głośno grał telewizor na kanale z kreskówkami, a jadalnia była zarzucona
        zabawkami i różnymi częściami garderoby. W kuchni nie było lepiej: w zlewie
        stała góra naczyń, resztki śniadania były porozrzucane po stole, lodówka
        stała szeroko otwarta, psie jedzenie było wyrzucone na podłogę, stłuczona
        szklanka leżała pod stołem, a przy tylnich drzwiach była usypana kupka z
        piasku. Mężczyzna szybko wbiegł na schody, depcząc przy okazji kolejne
        zabawki i kolejne ciuchy, ale nie zważał na to, tylko szukał swojej żony.
        Zaniepokoił się, że może jest chora, albo że stało się coś poważnego.
        Zobaczył, że spod drzwi do łazienki wypływa woda. Zajrzał do środka i
        zobaczył mokre ręczniki na podłodze, rozlane mydło i kolejne porozrzucane
        zabawki. Kilometry papieru toaletowego leżały porozwijane między tym
        wszystkim, a lustro i ściany były wymalowane pastą do zębów. Przyspieszył
        kroku i wszedł do sypialni, gdzie znalazł swoją żonę, leżącą na łóżku w
        piżamie i czytającą książkę. Spojrzała na niego, uśmiechnęła się i zapytała
        jak mu minął dzień. Popatrzył na nią z niedowierzaniem i zapytał:

        - Co tu się dzisiaj działo?

        Uśmiechnęła się ponownie i odpowiedziała:

        - Pamiętasz kochanie, że codziennie jak wracasz z pracy do domu, to pytasz
        mnie, co ja do cholery dziś robiłam?

        - Tak - odpowiedział z niechęcią.

        - Więc dziś tego nie zrobiłam.



        to tak a`propos
    • lezkidwie Re: moj maz mnie nie szanuje 15.07.05, 09:29
      Najgorsze jest to,iz maz naprawde wiele zawdziecza mojej rodzinie.Miedzy innymi
      to,iz moze pracowac w Polsce,a jak wiadomo z praca trudno,w dodatku dla
      obcokrajowcow.Rodzice kupili nam mieszkanie,piekne dwupokojowe mieszkania,co
      miesiac daja nam dodatkowe pieniazki na zycie,ja jeszcze studiuje,wiec tylko
      maz nas utrzymuje,dlatego rodzice nam pomagaja.Nie licze prezentow,ktore od
      Nich otrzymalismy,cale wyposazenie mieszkania.Nawet wesele to Oni oplacili,mimo
      iz nie popierali tego zwiazku,mimo iz zakazali mi sie spotykac z mezem,mimo iz
      kontrolowali,abysmy nie mogli sie spotykac,mimo wszystko,co ich spotkalo z
      mojej strony,a czasami bylam naprawde nieznosna,to wyciagneli do nas pomocna
      dlon i zaakceptowali nasz zwiazek.Jak ja im teraz spojrze w twarz i powiem,ze
      mieli racje:(
      • adrasteaa Re: moj maz mnie nie szanuje 15.07.05, 09:32
        To twoi rodzice nie bedą ci robić wyrzutów miałaś tego dowód skoro wyprawili
        wesele, pomagają wam Bardzo cie Kochaja i zalezy im na twoim szczesciu sadze ze
        zaakceptuja kazdą twoja decyzje bez wzgledu na to czy beda ja uważac za słuszna
        czy nie a zrobia to poniewaz jestes ich córką i bardzo wiele dla nich znaczysz
        • lezkidwie Re: moj maz mnie nie szanuje 15.07.05, 09:36
          ale czy powinnam dac mu jeszcze jedna szanse?czy jest w ogole mozliwosc,zeby on
          sie zmienil?czy jest juz skreslony?Kocham go,bo kiedy sie nie klocimy jest
          naprawde fajnie i mozemy rozmawiac godzinami.Ale szacunek to wazna sprawa,a
          tutaj jak widac slabiutko...
          • molly20 Re: moj maz mnie nie szanuje 15.07.05, 10:16
            Czy twoj mąż jest narodowości arabskiej?Jesli tak by było to cos wiem na ten temat.
            • lezkidwie Re: moj maz mnie nie szanuje 15.07.05, 10:37
              molly20 napisała:

              > Czy twoj mąż jest narodowości arabskiej?Jesli tak by było to cos wiem na ten
              te
              > mat.


              Tak jest.
              • molly20 Re: moj maz mnie nie szanuje 15.07.05, 14:45
                lezkidwie napisała:

                To Ci tylko moge serdecznie wspólczuc i jednoczesnie radzic abys sie najszybciej
                jak mozesz zdecydowała na cos co rozwiaże twój problem.Pracuje z arabem juz
                sporo lat.My jestesmy 5 kobiet a on sam jeden.Gdybysmy sobie pozwoliły na to na
                co on sobie pozwalał w stosunku do nas to kazda by mu musiała usługiwac a on nas
                by opluwał.Zone swoja wykończył psychicznie.Lezy co jakis czas w szpitalu na
                lekach psychotropowych.Kawał drania.Kobieta dla niego jest niczym.Takiemu
                jest dobrze jak wszyscy mu pomagaja,usługuja .Niech no tylko ktos zrobi cos co
                mu nie pasuje dosłownie mu piana z gęby leci ze wsciekłości.Dziwie ci sie ze sie
                nie pożalisz rodzicom.Ojciec twoj powinien go potrzaść i postraszyc.A jak mu sie
                nie podoba to kup mu bilet lotniczy tylko w jedna stronę.
                • simonkapl Re: moj maz mnie nie szanuje 15.07.05, 19:17
                  To samo pytanie nasunelo mi sie na mysl: czy on jest Arabem. Ja mam duzo
                  znajomych tego pochodzenia, ludzie wyksztalceni , z doktoratem itp.Ale ich
                  stosunek do kobiet jest wlasnie taki jak opisalas.Nie licz ze to sie zmieni.I
                  moze nie decyduj sie na arzie na dziecko.Slyszalas pewnie o
                  porwaniach.Powodzenia.
                  • nikita888 Re: moj maz mnie nie szanuje 29.07.05, 10:01
                    nie można kategoryzować mężczyzn na Arabów i innych. Arabowie to tacy sami
                    ludzie, jak wszyscy. w każdym kraju, w każdym zakątku świata można znaleźć
                    ludzi dosłownie każdej narodowości, którzy mają niezwykle zrżnicowane relacje
                    damsko-męskie. to nie jest kwestia narodowości, tylko wierzeń, tradycji,
                    lokalizmów i wychowania. mój tata był Arabem, moja mama ma z nim 3 dzieci -
                    spędzili ze sobą wiele pięknych lat, mocno się kochając. w każdym związku
                    zdarzają się nieporozumienia, niekiedy bardzo dramatyczne w skutkach i takie są
                    zasady, na których świat się obraca. ale w Polse są iliony takich związków,
                    gdzie Polak z Polką biją się po łbach, rabią siekierami, przy okazji wsadzając
                    dzieci do beczek. to samo może zdarzyć się wszędzie indziej. więc otwórzcie
                    oczy i nie stygmatuzyjcie ludzi ze względu na ich pochodzenie. bo każdy jest
                    przede wszystkim człowiekiem. mój tata umarł i to jest jedyny powód, dla
                    którego nie ma go z moją mamą.
                    ja jestem już dorosła, mieszkam sama i kocham Polaka do szaleństwa. wczoraj
                    powiedział mi, że nasz związek nia ma sensu, bo nie umiem gotować. on jest do
                    tego przyzwyczajony, bo ma 27 lat i jego mama wszystko za niego robi - ona ma
                    na to czas, bo jest już na emeryturze. to zabolało, ale jeżeli taka błahostka
                    jest w stanie zakłócić naszą miłość, to albo on mnie nie kocha, albo nigdy nie
                    dorośnie.
                    co do recepty na męskich drani - bez względu na to, czy plują, biją, czy się
                    kobietami wysługują - mam jedną - zignorować i porzucić. bo na świecie jest
                    mnóstwo miłych facetów, którzy potrafią szanować.
                    wiem, że biorąc pod uwagę jeszcze parę innych aspektów negatywnych relacji
                    damsko-męskich, kobieta powinna zostawić mężczyznę - ja swojego też powinnam,
                    ale nie potrafię, jeszcze walczę, ale już mam coraz mniej cierpliwości. prawdę
                    mówiąc, to przez dwa lata byłam w związku z Niemcem, wcześniej dwa lata z
                    Polakiem żydowksiego pochodzenia i w każdym z nich czułam się bardziej
                    szanowana i kochana niż w obecnym - ale wiem, że to nie byla kestia ich
                    pochodzenia.
                    pozdrawiam wszystkie forumowiczki i forumowiczów
            • meessi Re: moj maz mnie nie szanuje 15.07.05, 10:45
              Własnie też chciala zapytac o to.Jeśli tak to tym bardziej z nim nie wyjeżdzaj,
              tam moze spotkać Cię gehenna. Nie wiem tego z własnego doświadczenia, ale
              pamiętam w liceum przychodził do nas misjonarz z tamtych stron i mialyśmy z nim
              wiele pogadanek na temat narzeczoneych z arabskich krajów. Twierdził ze jest to
              problem mnóstwa kobiet, że tutaj on jest zupełnie inny, kulturalny itd. -
              europejski. Natomiast kiedy trafia do domu wszystko sie zmienia.
              Jednak uważam że narodowośc nie ma znaczenia absolutnie przy tym jak Cię
              traktuje. Uciekaj gdzie pieprz rośnie jak najszybciej. Nikt ale to nikt nie
              zasługuje na takie traktowanie słyszysz??? Niedługo uwierzysz ze jesteś tak
              beznadziejna że można Cię tak traktować i nie waż się z nim zachodzić w ciążę.
              TO JEST NAPRAWDĘ POWAŻNA SPRAWA, moim zdaniem potrzebujesz prania mózgu ale
              posłuchaj dziewczym i spieprzaj póki nie musisz utrzymywać sama dziecka i
              możesz na zawsze się od niego odseparować!!!!!!!
              • caroll5 Re: moj maz mnie nie szanuje 15.07.05, 10:53
                Myslę, że bohaterka poczyta sobie co napisali ludzie westchnie i ...dalej
                bedzie z nim żyła, prała mu, gotowała itd. A za parę miesiecy założy wątek
                pt. "jestem w ciaży on mnie nie szanuje", a za pare miesiecy "katuje mnie i
                dziecko nie wiem co robić, nadal go kocham".Lezkidwie bardzo Ci wspólczuje że
                nie układa Ci sie z mężem, i tak a nie inaczej Ci się życie ułożyło. Ale nie
                czekaj aż on sie zmieni, bo sie nie zmieni i poukładaj sobie życie. Powodzenia.
                • lezkidwie Re: moj maz mnie nie szanuje 15.07.05, 11:02
                  Njdziwniejsze jest to,iz scenariusz sie powtarza...
                  Powtarza z uwagi na to,ze podobna sytuacje przezywalam w moim rodzinnym domu.
                  Tato moj mimo swojego wyzszego wyksztalcenia i bardzo waznej posady,kilku domow
                  i samochodow,lubil sobie wypic i do dnia dzisiejszego to trwa,moze torche w
                  mniejszej ilosci.Nikt o tym nie wie,bo mama zawsze go kryla,ale to co dzialo
                  sie ze mna wewnatrz,nie da sie opisac.Bardzo mlodo wyfrunelam z gniazdka,bo nie
                  moglam sobie dac rade z cala ta sytuacja,potem poznalam swojego meza,bez
                  nalogow-bylam taka szczesliwa,bez alkoholu,nie moglam w to uwierzyc,ze istnieja
                  tacy ludzie...i znowu chcemy sie ryczec,czy jestem skazana na samotnosc?
                  Wyglada na to ,ze tak i chyba byloby mi z tym najlepiej.Facetow bez nalogow
                  brak,a w ogole czy istnieja normalni mezczyzni?
                  A moze przesadzam i powinnam zyc z problemami,bo przeciez kazdy je ma?
                  Jedni nie maja na chleb,a ja moge pozwolic sobie na wiekszosc zachcianek.
                  juz sama nie wiem,chyba zwariowalam.
                  • ollie1 Re: moj maz mnie nie szanuje 15.07.05, 11:14
                    nie, nie zwariowałaś
                    tak, są normalni mężczyźni
                    tak, to bardzo częste, że powtarzamy związki naszych rodziców
                    ale to można zmienić, jeśli ma się świadomość tego mechanizmu to można go
                    zmienić.
                    Są różne problemy, ale pomyśl jaka przyszłość czeka Cię z facetem, który już
                    teraz tak Cię traktuje. Z facetem, który ma za nic Twoją godność.
                    Oczywiście, są kobiety, które w imię miłości, rodziny, strachu przed
                    samotnością czy czegokolwiek innego znoszą poniżanie, znoszą bicie. Tylko czy
                    naprawdę chcesz być jedną z nich?? Bo mam nadzieję, że nie masz już złudzeń, że
                    Twój ukochany się nagle cudownie odmieni.
              • lezkidwie Re: moj maz mnie nie szanuje 15.07.05, 10:53
                co do bojazni o powrot,to raczej nigdy sie nie martwilam,bo bylam juz
                kilkakrotnie w kraju meza.Zstanawialam sie nawet nad rozmowa z tesciami,moze
                oni cos wskoraja...

                Juz sama nie wiem,czy to milosc,czy przyzwyczajenie.Chcialabym ratowac nasz
                zwiazek,przynajmniej moc pozniej powiedziec sobie,ze zrobilam wszystko.
                • ollie1 Re: moj maz mnie nie szanuje 15.07.05, 11:00
                  ale dlaczego to TY musisz ratować ten związek, dlaczego to TY musisz zrobić
                  wszystko???
                  Związek to DWOJE ludzi! I OBOJE powinni wkładać wysiłek, żeby związek się udał.
                  Jaki jest jego wkład, jaki jego wysiłek?? Plucie Tobie w twarz rzeczywiście
                  wymaga wysiłku....

                  Wybacz ostre słowa, ale myślę, że właśnie sama sobie odpowiadasz na pytanie
                  dlaczego on Cię tak traktuje. Szlag mnie trafia jak czytam kolejny post w tym
                  stylu. Facet Cię, poniża, wyzywa, nie szanuje, a Ty mu wybaczasz, przepraszasz,
                  porozmawiasz z teściami (już widzę jak oni ujmują się za Tobą i obstawiają
                  synka!), łez uronisz i znów go przyjmiesz z otwartymi ramionami!
                  Dlaczego kobiety są takie nawine?? Czy naprawdę uważasz, że na nic lepszego nie
                  zasługujesz??
                  • lezkidwie Re: moj maz mnie nie szanuje 15.07.05, 11:10
                    ollie1 napisała:

                    > ale dlaczego to TY musisz ratować ten związek, dlaczego to TY musisz zrobić
                    > wszystko???
                    > Związek to DWOJE ludzi! I OBOJE powinni wkładać wysiłek, żeby związek się
                    udał.
                    > Jaki jest jego wkład, jaki jego wysiłek?? Plucie Tobie w twarz rzeczywiście
                    > wymaga wysiłku....
                    >
                    > Wybacz ostre słowa, ale myślę, że właśnie sama sobie odpowiadasz na pytanie
                    > dlaczego on Cię tak traktuje. Szlag mnie trafia jak czytam kolejny post w tym
                    > stylu. Facet Cię, poniża, wyzywa, nie szanuje, a Ty mu wybaczasz,
                    przepraszasz,
                    >
                    > porozmawiasz z teściami (już widzę jak oni ujmują się za Tobą i obstawiają
                    > synka!), łez uronisz i znów go przyjmiesz z otwartymi ramionami!
                    > Dlaczego kobiety są takie nawine?? Czy naprawdę uważasz, że na nic lepszego
                    nie
                    >
                    > zasługujesz??



                    Pamietam,jak moja mama plakala przez mojego tate,a ja blagalam ja ,aby od nieo
                    odeszla.Prosilam ,namawialam,bilam ojca,pragnelam ich rozwodu.Ona wtedy
                    powiedziala mi,ze odejsc nie jest tak latwo,bo ona go kocha.Wtedy myslalam,ze
                    jest naiwna idiotka,przepraszam za to slowo,ale mialam ochote nia szarpnac i
                    powiedziec,zeby sie ocknela,zeby nie tracila swojego zycia.Teraz powielam ten
                    sam blad,jestem naiwna,jak ktoras z Was napisala.Moze nie ma idealnych zwiazkow
                    malzenskich?
                    • ollie1 Re: moj maz mnie nie szanuje 15.07.05, 11:21
                      masz rację, nie ma idealnych związków,
                      ale są związki normalne, a to co robi Twój facet jest od normalności bardzo
                      dalekie.
                      oczywiście, w związkach trzeba czasem iść na kompromisy, ale nie można godzić
                      się na utratę własnej godności.
                      pamiętaj, że w kontaktach z ludźmi zawsze nakreślamy swoje granice. To Ty
                      musisz te granice jasno zaznaczyć i pilnować aby nikt ich nie przekraczał.
                      Jeśli wybaczasz mu i jesteś z nim pomimo tego, że on szarpie Twoją godność to
                      dla niego jest to jasny sygnał, że MOŻE to robić. I będzie to robił dalej, i
                      będzie się posuwał za każdym razem trochę dalej.
                • meessi Re: moj maz mnie nie szanuje 15.07.05, 11:03
                  Nie chodzi o powrót tylko o życie tam. Widać że kiedy mówi Ci sie coś co nie
                  jest po Twojej myśli czyli "prawdziwa miłość zmienia wszystko i zawsze można
                  się dogadać tylko sie bardzo kochajcie" Tobie włącza sie mechanizm obronny i
                  złego słowa nie dasz powiedziec na mężusia.
              • viviene12 narodowosc wbrew pozorom MA znaczenie 31.07.05, 10:03
                Chodzi o aspekt wychowania w innym kregu kulturowym uznajacym patriarchat.
                Nie - nie jestem rasistka. Zyje w jednym z najbardziej multikuturowych miast
                Europy i mam znajomych/przyjaciol roznych narodowosci.
                Czy wiecie, ze dziewczyny z krajow islamskich, choc tu urodzone, bywaja
                mordowane prze wlasnego ojca, brata bo "hanbia honor rodziny" spotykajac sie z
                chlopakiem kraju, w ktorym zyja, chodza do szkoly itd?
            • ollie1 Re: moj maz mnie nie szanuje 15.07.05, 10:47
              naprawdę nie mogę pojąć jak możesz dać siebie tak traktować.
              i celowo nie mówię, jak on może Cię tak traktować, tylko właśnie jak Ty możesz
              na to pozwalać.
              nie trzeba być narodowość arabskiej, żeby kobiety nie szanować, to po pierwsze,
              po drugie, mi nie mieści się w głowie, żeby mój facet, mąż na mnie splunął!
              Przecież to jest najgorsze upokożenie drugiego człowieka, najgorsze chamstwo!
              Jak tak można?? I to jeszcze Ty masz go za coś przepraszać??
              Gdyby ktoś na mnie splunął nigdy więcej bym się do niego nie odezwała. Ale
              jeśli Twój facet na Ciebie pluje, mieszka w mieszkaniu, kupionym przez Twoich
              rodziców a po kłótni Ty mu pewnie wszystko przebaczasz i podajesz gotowy
              obiadek pod nos to naprawdę nie dziwię się, że on nie ma za grosz szacunku.
              Mówisz, że go kochasz, że zależy Ci na tym związku. I on prawdopodobnie
              doskonale o tym wie i to mu daje nad Tobą władzę. Zastanawiałaś się, czy on
              Ciebie kocha? Czy jemu zależy na tym związku? Czy pluje się na kobietę, którą
              się kocha??
              Może czuję się tak pewny siebie, bo wie, że nie odejdziesz i wybaczysz mu,
              cokolwiek zrobi.
              Niestety, nie pocieszę Cie, że będzie lepiej. Bo nie będzie. A jest duża
              szansa, że będzie gorzej. Sama mówisz, że kiedyś on przepraszał, teraz chce,
              żebyś to Ty przepraszała. Teraz dochodzi do rękoczynów "tylko" kiedy się
              bronisz (przed czym musisz się bronić??) Niedługo dojdzie do rękoczynów bo go
              wkurzysz czymkolwiek.
              Niestety, płaczem, tłumaczeniem, przepraszaniem, że żyjesz niczego nie
              osiągniesz. A wręcz przeciwnie, doskonale mu pokazujesz, że jesteś słaba,
              bezbronna, kochasz go na tyle, że wybaczysz cokolwiek zrobi.
              Jeśli tak strasznie zależy Ci by ten związek utrzymać musisz naprawdę wykazać
              się zdecydowaniem i determinacją. Wyrzuć go z łóżka, przestań mu gotować,
              sprzątać. Niech on odczuje jakąś karę za swoje zachowanie. Nie tylko Twoje dąsy
              i łzy (bo to już pewnie go wcale nie wzrusza), ale KONKRETNĄ KARĘ.
              Może pomoże, a może i nie. Jesteś w o tyle uprzywilejowanej sytuacji, że to
              Twoi rodzice Wam pomagają, więc on naprawdę nie ma prawa podskakiwać. Może
              warto mu to uświadomoć. Tylko nie płaczem i proszeniem, ale twardo,
              zdecydowanie i bez emocji.
              • meessi Re: moj maz mnie nie szanuje 15.07.05, 10:59
                Moim zdaniem nic to nie da. Ona stanie po jego stronie, kiedy rodzice się
                wtrącą. Powinna spakować się jak najszybciej i to wtedy kiedy go nie będzie,
                żeby nie mógl jej zatrzymać i przeprosić albo inaczej przebłagać. Naprawdę
                dziewczyno nie powielaj błedu sprzed dwóch lat i uciekaj uciekaj. Jeszcze Cię
                uderzył?????? Moja matka zlała ojca czajnikiem kiedyś a on się tylko zaslaniał.
                Mój ojciec jest pasożytem do kwadratu, ale moja mam zawsze wiedziała że jak coś
                to on ją zawsze obroni i nigdy ale to nigdy nie ruszy!!
                • liley11 Re: moj maz mnie nie szanuje 29.07.05, 23:16
                  Spakowac SIE?? Chyba JEGO raczej i wymienic zamki. Przepraszam, na kogo jest to
                  mieszkanie? Jesli tylko na Ciebie, to jestes w lepszej pozycji. Toz to normalne
                  chamstwo - mieszka w mieszkaniu od Twoich rodzicow, prace mu zalatwili, ty mu
                  uslugujesz.... A Na zbity pysk wyrzucic gada!
      • ginger04 Re: moj maz mnie nie szanuje 26.07.05, 16:45
        Twoj mazpochodziz krajow arabskich, prawda? Widziszto taka kultura po prostu,
        oni u siebie traktuja kobiete kajo cos nizszego...Zwlaszcza jesli jest zona...
        Ja mamwielu znajomych i przyjaciol Arabow, na stopie kolezenskiej to bardzo
        fajni ludzie.. Ale nie na zwiwzek. Duzo z nimi dyskutowalam o ich kulturze i
        stosunku so kobieti w ich krajach. Tego sie po prostu nie da pogodzic. Daj
        sobie z pokoj, a najgorsze co mozeszzrobic to jechac do jego kraju, tam bedzie
        10 razygorszy niz tutaj... Jezleli juz tutaj pokazuje roki, to naprawde jest
        zle!!!
      • liley11 Re: moj maz mnie nie szanuje 29.07.05, 23:03
        Jak to jak spojrzysz im w twarz?!!! Normalnie!!! A oni beda szczesliwi, ze ten
        teatr wreszcie sie skonczyl. Odetchna z ulga. Zobaczysz!:)
    • caroll5 Re: moj maz mnie nie szanuje 15.07.05, 10:38
      Lezkidwie - Twój mężczyzna nieźle sie urządził.Ma gdzie mieszkać, co jeść i z
      kim spać i jeszcze naiwną kobietkę która za nim szleje.Twoi rodzice nie znają
      prawdy o waszym życiu, prawda? Bo gdyby wiedzieli jak Cie traktuje to by na
      pewno go wywalili z mieszkania i z Twojego życia. Dlaczego jesteś z nim, bo go
      kochasz?Nie na tym polega miłość. Kochaj go nikt Ci nie broni ale nie daj soba
      pomiatać. Wywal go z domu i kochaj na odległośc.
    • meessi Re: moj maz mnie nie szanuje 15.07.05, 11:11
      Cholera jeszcze sie dowiaduję że on praktycznie żyje tu dzieki Twoim rodzicom,
      mieszkacie w Twoim mieszkaniu??????? Stara nigdy nie sądziłam że dam komuś taką
      radę ale zabieraj sie natychmiast za lekturę Cosmopolitan.
      Tam sie dowiesz ze jesteś młoda, prawie wykształcona masz włąsną chatę i
      powinnaś zażywać teraz swobody jaka Ci sie należy w Twoim wieku!!!!
      Sprowadzać facetów na niezobowiązujące numerki, gościć koleżanki na kawie i
      winie albo wódce. Wychodzić na miasto i robić nieodpowiedzialne rzeczy.
      • lezkidwie Re: moj maz mnie nie szanuje 15.07.05, 11:16
        meessi napisała:

        > Cholera jeszcze sie dowiaduję że on praktycznie żyje tu dzieki Twoim
        rodzicom,
        > mieszkacie w Twoim mieszkaniu??????? Stara nigdy nie sądziłam że dam komuś
        taką
        >
        > radę ale zabieraj sie natychmiast za lekturę Cosmopolitan.
        > Tam sie dowiesz ze jesteś młoda, prawie wykształcona masz włąsną chatę i
        > powinnaś zażywać teraz swobody jaka Ci sie należy w Twoim wieku!!!!
        > Sprowadzać facetów na niezobowiązujące numerki, gościć koleżanki na kawie i
        > winie albo wódce. Wychodzić na miasto i robić nieodpowiedzialne rzeczy.


        Nie wspomne o tym ile mam lat,bo w ogole mnie wyrzucicie z tego forum;)
        Karciane oczko,a o balangach zapomnialam juz daaawno,nie z uwagi na studia
        (medycyna),ale stalam sie "nieszanujaca" sie zona,ktora mimo to potulnie
        zostaje w domku.
        • gazetka111 Re: moj maz mnie nie szanuje 15.07.05, 16:29
          Widze, że mamy ze sobą dużo wspólnego. mam tyle lat co ty i też już dawno
          zapomniałam nie tylko o imprezach ale nawet o spotkaniach z koleżankami bo "one
          wszystkie to są dziwki i penery" i napewno sprowadzą mnie na złą drogę.
          Straciłam też swoją pasję (a jeszcze niedawno myślałam że nigdy z tego nie
          zrezygnuje)
          Ale dzisiaj zaczynam zmiany! Nie ma gotowego obiadku! Nie czekam w salonie na
          niego!
    • caroll5 Re: moj maz mnie nie szanuje 15.07.05, 11:19
      I co zamierzasz zrobić?Co postanowiłaś?
      • adrasteaa Re: moj maz mnie nie szanuje 15.07.05, 11:37
        Młoda wykształcona kobieta z takim skurwysynem przy boku przepraszam za
        wulgaryzm ale inaczej tego czlowieka nazwac nie można Zmień zamki w drzwiach i
        olej gościa zacznij ZYć To twoje zycie a nikt nie powinien cie tak traktowac jak
        twoj mąż postaw sie nie wszystko skoncdzone jeszcze jest czas aby wszystko
        zmienic na lepsze
        • lezkidwie Re: moj maz mnie nie szanuje 15.07.05, 11:43
          Nie odzywamy sie do siebie po dzisiejszej klotni,on poszedl do pracy i tak jest
          wielki dupek,bo minely juz 3 h ,a on sie nie odzywa...nawet smsa z
          przeprosinami nie wyslal.Poczekam do 16-tej,jak sie nie odezwie,to zmieniam
          zamki i wyrzucam walizki za drzwi.Musialby chyba zapisac sie na terapie u
          psychologa,zebym go przyjela.Musze wziac sie w garsc.
          Dzieki dziewczyny!
          • adrasteaa Re: moj maz mnie nie szanuje 15.07.05, 11:52
            Wytrwaj w tym postanowieniu mam nadzieje ze nie jest to chwilowa decyzja i
            bedziesz twarda i zrobisz porzadek ze swoim zyciem i nie pozwolisz juz nigdy
            wiecej nikomu sie tak traktować jesteś wartościowa kobieta madrą zaradna dasz
            sobie rade w zyciu bez swojego męża masz kochających rodziców którzy Zawsze ci
            pomogą jeśli tylko dasz sobie pomóc NIE ZAPOMINAJ O TYM walcz o własny szacunek
            Walcz o swoje godne życie Kazdy na to zasługuje A TY w Szczegółności
            • meessi No!!!! 15.07.05, 12:12
              Mam nadzieję ze otrzeźwiejesz. Sorry ale jeśli tego teraz nie zrobisz to
              skończysz jak kompletna idiotka, bo on Cię jeszcze nakłoni żebyś przepisała na
              niego mieszkanie bo w jego kraju tak jest że co "Twoje to Moje". Pewnie będzie
              szarpanina i w ogóle ale nie daj się nie daj. Słuchaj czy Ty masz w ogole
              jakieś koleżanki??? zadna Ci nie mówi tego samego co my?
              • lezkidwie Re: No!!!! 15.07.05, 12:16
                zadna nie wie o moich problemach,ja z natury jestem osoba otwarta,ale swoje
                problemy trzymam dla siebie i raczej sie z nimi nie obnosze,ale jak widac,nie
                dalam juz rady...


                meessi napisała:

                > Mam nadzieję ze otrzeźwiejesz. Sorry ale jeśli tego teraz nie zrobisz to
                > skończysz jak kompletna idiotka, bo on Cię jeszcze nakłoni żebyś przepisała
                na
                > niego mieszkanie bo w jego kraju tak jest że co "Twoje to Moje". Pewnie
                będzie
                > szarpanina i w ogóle ale nie daj się nie daj. Słuchaj czy Ty masz w ogole
                > jakieś koleżanki??? zadna Ci nie mówi tego samego co my?
                • meessi Re: No!!!! 15.07.05, 12:34
                  Trochę to dziwne że nikt tego nie zauważył spotykacie się przeciez z ludźmi.
          • burza4 Re: moj maz mnie nie szanuje 15.07.05, 12:10
            Weź się w garść i to szybko. Psycholog bardzo by się przydał, bo z tego co
            piszesz masz syndrom ofiary. Nie ofiary losu:) ale po prostu szukasz dla niego
            usprawiedliwienia, szukasz winy w sobie - tymczasem NIC nie usprawiedliwia
            takiego zachowania. U teściów nic nie wskórasz, narzekając na męza tylko ich
            sobie zrazisz. Ich kultura jest inna, facetowi wolno wszystko, ty masz się
            podporządkować i siedzieć cicho, a nie stawać przeciwko mężowi.

            Najgorsze jest to, że w ich kulturze dziecko nalezy do ojca. Wiele było już
            reportaży w tv o dziewczynach, ktore wyszly za Arabów, wyjechały na wakacje do
            ich rodziny i zostały tam praktycznie uwięzione, bo bez zgody ojca nie mogły
            wrócić z dzieckiem do Polski. Stały się niewolnicami mężowskich rodzin, które
            zaczęły je uczyć rozumu... nie doczytałam, czy macie dziecko, ale miej się na
            baczności. Koniecznie powiedz o wszystkim rodzicom, nawet jeśli "wyszło na ich"
            i popełniłaś błąd - to nie przestaniesz być ich dzieckiem, pomogą ci. I
            koniecznie idź do psychologa - po takich doświadczeniach masz problem z
            poczuciem własnej wartości, bez fachowej pomocy trudno ci będzie stanąć na nogi.
            Trzymaj się dzielnie:)
    • morelka80 kochasz go?? 15.07.05, 15:14
      Kobieto czy Ty miałaś kiedyś innego faceta? Albo czy widzisz inne pary? wiesz,
      że można być naprawdę szczęśliwym z facetem, który o Ciebie dba, troszczy się i
      opiekuje... który Cie szanuje i wymaga tego też od innych... szanuje a nie
      poniża!!! To kogoś takiego się kocha a nie faceta, który pluje swojej kobiecie
      w twarz!!! Zacznij się szanować to inni też tak zrobią!! I nigdy nie wyjeżdżaj
      z nim do jego kraju... kobieto telewizji nie oglądasz, radia nie słuchasz, nie
      czytasz gazet??? Normalnie krew mnie zalała jak to przeczytałam, prosze napisz
      mi za co go kochasz? Nie drwię teraz poprostu jestem ciekawa za co kocha się
      takiego drania!!
    • caroll5 Re: moj maz mnie nie szanuje 15.07.05, 15:15
      Zbliża sie 16. Jaka sytuacja "lezkidwie"? Nie rozmyśliłas się?(ja myśle,że tak
      i postanowiłaś dać mu jeszcze jedną szansę - obym się myliła)
      • morelka80 nie kracz :( b/t 15.07.05, 15:37

      • umathurman Re: moj maz mnie nie szanuje 15.07.05, 15:50
        jesli tak zrobi to jest kompletna kretynka.
        az sie we mnie zagotowalo jak przeczytalam ten watek.
        nie wierze, ze takie glupie baby sa na swiecie.
    • gazetka111 LEZKIDWIE!!!!!! 15.07.05, 16:36
      Musimy się trzymać razem bo ja już mam tego dosyć! Będzie nam łatwiej coś
      zrobić! Z tego co czytam to mamy ze sobą wiele wspólnego. Może będziemy się
      wspierać przez maile? Zapraszam na adres gazetowy: gazetka111@gazeta.pl
      • kontaktowekonto Re: LEZKIDWIE!!!!!! 15.07.05, 16:55
        Lezkidwie ma rozum malego dziecka...az dziw ze pyta sie co ma robic/ Szok
        wiesz jak sie dajesz pomiatac i pluc sobie w twarz i nadal nie wiesz co masz
        robic...
        to dobra rada: zostan nadal wierna kochajaca zona jakiegos araba
        p.s.
        a co to cholera polaków nie ma zeby sie arabowi pchac w zycie...to juz swiadczy
        ze masz niepokolei w glowie
        • gazetka111 kontaktowekonto 15.07.05, 16:58
          Widzisz, ja mam męża Polaka i jest dokładnie taki jak arab Lezkidwie. Tu nie
          chodzi o pochodzenie tylko o sposób myślenia.
        • lezkidwie Re: LEZKIDWIE!!!!!! 15.07.05, 19:07
          kontaktowekonto napisała:

          > Lezkidwie ma rozum malego dziecka...az dziw ze pyta sie co ma robic/ Szok
          > wiesz jak sie dajesz pomiatac i pluc sobie w twarz i nadal nie wiesz co masz
          > robic...
          > to dobra rada: zostan nadal wierna kochajaca zona jakiegos araba
          > p.s.
          > a co to cholera polaków nie ma zeby sie arabowi pchac w zycie...to juz
          swiadczy
          > ze masz niepokolei w glowie


          Jestes nietolerancyjna i tyle.Narodowosc nie ma tutaj zadnego znaczenia.Sa
          ludzie i parapety.
    • moboj Re: moj maz mnie nie szanuje 15.07.05, 18:21
      przeczytałam wszystkie Twoje posty i ręce mi opadły. dziewczyno, czy Ty
      widziałaś jak wyglądają normalne związki między kobietą i mężczyzną? to są
      związki, w których nikt nie ma prawa podnieść na drugą osobę ręki, gdzie
      rynsztokowe plucie komukolwiek w twarz nie wchodzi w grę.to są związki, gdzie
      oboje się wzajemnie szanują. to jest normalność!!! Twój związek to przemoc,
      chamstwo, zupełny brak szacunku dla Twojej osoby. Dziewczyno, wiej z tego
      związku, ile sił w nogach. masz mieszkanie, masz oparcie w rodzicach. wiej, ile
      sił w nogach, bo za chwilę będzie za późno, bo za chwilę facet Cię zakatuje jak
      mu się zachce, bo mu nie takim tonem odpowiesz "dzień dobry", albo nie znajdzie
      w szufladzie wypranych skarpetek.
      piszesz, że to facet narodowości arabskiej. nie czytasz gazet? nie słyszałaś
      jak tam są traktowane kobiety? i jeśli miałaś zamiar tam jechać w odwiedziny to
      dobrze ci radzę - nie jedź.
      • lezkidwie Re: moj maz mnie nie szanuje 15.07.05, 19:04
        wiesz,najbardziej wkurza mnie to,iz ja pisze o czlowieku,a nie o jego
        narodowosci.Bylam w kraju meza kilkakrotnie i uwierz mi,ze ma naprawde fajnych
        rodzicow->szanujacych sie.
        Niestety moj maz jest inny i nie jest to zwiazane z jego pochodzeniem.Moj tata
        Polak rowniez nie jest idealem i rowniez moglabym napisac,zeby mama
        uciekala ,gdzie pieprz rosnie...
        • ollie1 Re: moj maz mnie nie szanuje 15.07.05, 19:22
          niestety, dla niektórych z klapkami na oczach to jest najprostrze wyjaśnienie.
          Z pewnością nie znają Polaków Katolików, którzy tłuką swoje żony co tydzień.
          Polecam lekturę forum Bezpieczeństwo kobiet, szczególnie wątki "Dziś o 3 w nocy
          znów dostałam" i "Mój ojciec znęca się nad nami". Tam macie doskonałe przykłady
          dzielnych polskich mężczyzn!

          lezkidwie, nie warto sobie szarpać newrów takimi komentarzami, powiedz lepiej
          jak poszło...
          • moboj Re: moj maz mnie nie szanuje 15.07.05, 19:29
            Ollie, dziecino, nie znasz mnie, więc gówno wiesz o mojej rodzinie. też lekko
            nie miałam. klapek na oczach z pewnością nie mam i wiem, co się dzieje w naszym
            polskim piekiełku. za to lubię wiedzieć dużo o różnych kulturach i wiem, że w
            krajach arabskich kobieta nie jest najważniejszą kobietą w rodzinie. jest
            właśnością rodziny, własnością męża. naprawdę nie wiecie tego? nie widzicie, ze
            jednak jest różnica między jednym a drugim światem? no ale to mało ważne w tym
            wątku.
            • ollie1 do moboj 15.07.05, 19:46
              moboj, tylko nie dziecino, proszę.
              mój komentarz nie odnosił się tylko do Twojej wypowiedzi, było kilka podobnych
              wyżej, to po pierwsze
              po drugie nigdzie nie kwestionuję faktu, że kobieta w krajach arabskich ma
              pozycję podrzędną i jest własnością ojca, później męża. Naprawdę, trudno tego
              nie wiedzieć.
              gdyby autorka wątku nie wspomniała nic o narodowości męża być może wtedy
              łatwiej byłoby skupić się na problemie.
              dla mnie oczywiste jest, że sku..nów jest tak samo pełno z polskimi paszportami
              jak i z arabskimi
              nie wiem czy zauważyłaś/eś, że do wątku dopisały się kobiety, które mają
              dokładnie tak samo, mimo iż ich mężami nie są Arabowie tylko Polacy.
              podałam przykłady z innego forum również po to, żeby pokazać iż poniżanie
              kobiety jest BARDZO powszechne również w naszej europejskiej kulturze.
              • moboj Re: do moboj 15.07.05, 19:58
                > nie wiem czy zauważyłaś/eś, że do wątku dopisały się kobiety, które mają
                > dokładnie tak samo, mimo iż ich mężami nie są Arabowie tylko Polacy.
                > podałam przykłady z innego forum również po to, żeby pokazać iż poniżanie
                > kobiety jest BARDZO powszechne również w naszej europejskiej kulturze.

                a czy ja gdzieś kwestionuję to? chyba nie, prawda?
                natomiast ze strony autorki wątku niezbyt uprzejme jest natychmiastowe (i
                absurdalne trzeba dodać) posądzanie o nietolerancję każdego, kto wspomni o
                pochodzeniu jej męza. chciała rady to ją dostała i tyle.
                • molly20 Re: do moboj 15.07.05, 20:44
                  moboj napisała:


                  Mooboj nie tłumacz bo i tak nic z
                  tego nie zrozumieją.Sa kobiety ktorym czasem trzeba przyłożyc,one to poprostu
                  lubia.Sama widzisz ze zona araba ma taka sama sytuacje w domu.Tata tez chyba
                  nalezy do takich co pluja i przezyywaja.Ona to dokładnie zna.Nie rozumiem tylko
                  czego oczekuje od forumowiczów.Mąż Polak gdyby ja opluł ,zezwał od kurew to by
                  poleciała na skarge do prokuratora.A Arab opluje ale ona i tak go kocha.
                  • moboj Re: do moboj 16.07.05, 00:05
                    masz rację, szkoda pisania.
                    tylko zawsze mnie zastanawiało, skąd się takie kobiety biorą. sprać im dupę a
                    jeszcze faceta w stopy w podziękowaniu ucałują.
                    skoro same siebie nie szanują to trudno wymagać, żeby ktoś inny je same
                    uszanował.
        • wojtow Re: moj maz mnie nie szanuje 17.07.05, 09:15
          Mam nadzieję, ze u ciebie wszystko ok. Sprawiasz wrażenie bardzo sympatycznej,
          zrównoważonej i kulturalnej osoby. A trafił ci się taki ..... pacan delikatnie
          mówiąc.
          Choćby nie wiem co robił i jak się starał to myślę, że nie wymaże tego co się
          między wami wydarzyło.
          Ja nie zniosłabym chyba takiego poniżenia.

          Co ci mogę doradzić ?
          Rób to co uważasz za stosowne, przemyśl to.

          Pomyśl o tym, że będziesz się go bała jeśli z nim zostaniesz i nie wiadomo do
          czego on się później posunie.....
    • pati7724 Re: moj maz mnie nie szanuje 15.07.05, 19:29
      Piszesz tylko o tych złych stronach, ale na pewno są też dobre chwile, które
      Cię przy nim trzymają, a może masz strach przed samotnością...? Jeżeli naprawdę
      jest źle to odejdź od niego lepiej późno niż później :-) Na pewno życie się
      jakoś ułoży, a po co Ci te ciągłe poniżenia, on Cię nie szanuje i nie zasługuje
      na Twoją miłość, wiem, że trudno jest tak nagle powiedzieć "żegnaj", ale czasem
      jest najlepsze rozwiązanie i nawet jeśli potem wrócicie do siebie to może da mu
      do myślenia żeby postępować inaczej bo może Cię strac9ić na zawsze... Tylko nie
      daj się zbyt szybko udobruchać..., niech wie, że masz tego dosyć!!!
    • 18lipcowa Sprawa jest prosta. Rozstanie. 15.07.05, 21:30
      lezkidwie napisała:

      > Witajcie,
      >
      > Jestesmy ze soba od 5 lat,natomiast w zwiazku malzenskim zyjemy od 2
      > lat.Bardzo walczylam o ten zwiazek z moim mezem z uwagi na jego inna
      > narodowosc,wlozylam cale swoje serce,abysmy mogli byc razem,a teraz
      > zastanawiam sie,czy bylo warto...
      > Maz jest wybuchowa osoba,zaczynam powoli bac sie tego zwiazku.O byle
      > blachostke maz potrafi potraktowac mnie jak ostatnia szmate,doslownie.Potrafi
      > splunac mi w twarz,bo krzyknelam na niego na ulicy,ze zbyt mocno szarpnie
      > naszego psa na smyczy,potrafi mna szarpnac,bo przestawilam jakis drobiazg na
      > jego biurku.Najgorsze jest jednak to plucie,dochodzi nawet do tego,iz robi to
      > na ulicy przy innych ludziach nie oszczedzajac na wyzwiskach.Mimo iz nazywa
      > mnie "kurwa" w swoim jezyku ojczystym,byc moze niezrozumialym dla innych ,to
      > boli to tak sabo,jakby bylo wypowiedziane po polsku.
      > Boze nie wiem,czy warto kontynuowac ten zwiazek:(
      > Lzy pala moja twarz,bo naprawde nie wiem,co robic.Najgorsze jest to,iz nadal
      > go kocham i ciagle mu wybaczam.
      >
      • ogolone_jajka Re: Sprawa jest prosta. Rozstanie. 16.07.05, 01:03
        A ja zawsze i wszem powtarzam, że NALEŻY przed ślubem ze sobą z rok pomieszkać. Wtedy takich kwiatków nie ma....
        18lipiec.. pozdrowionka :)
    • zapomnialamnicka Re: moj maz mnie nie szanuje 16.07.05, 04:25
      pognac gnoja gdzie pieprz rosnie i z kolezankami do klubu na piwo

      nie tlumacz sie sytuacja w domu rodzinnym bo to twoje zycie a nie twoich
      rodzicow, a milosc nie upodla i nie zostawia siniakow
      • kontaktowekonto Re: moj maz mnie nie szanuje 16.07.05, 09:03
        a ja dalej podtrzymuje swoja opinie o bohaterce watku, jest głupia az żałosna,
        niech siedzi dalej z mezem a jemu zycze zeby czesciej ja tłuk i tylko patrzył
        czy równo puchnie.
        rozumiem kobiety, nie pracujace, majace dzieci, nie majace oparcia w rodzinie
        ani zadnej pomocy, nie majace mieszkania, nie majace gdzie pójsc...moze byc im
        trudno wyrwac sie z takiego bagna...i im nalezy wspólczuc i pomóc wyrwac sie z
        matni
        natomiast tu mamy doczynienia z mloda kobieta, majaca oparcie w rodzinie,
        majaca lokum własne nad głowa, studentka...która poprostu dla mnie ...prosze
        wybaczyc...jest idiotka!
        czego ty oczekujesz od forumowiczów?
        ja dam ci dobra rade: siedz z tym swoim mezem i niech cie tlucze opluwa...widac
        ci to odpowiada, skoro raz cie opluł to bedzie robił to czesciej..masz to jak w
        banku.
        Głupota nie boli na glupote sie nic nie poradzi!
        a co do arabów powiem jedno:
        nie jestem tolerancyjna do tej nacji, mam nadzieje, ze nie osiedla sie w poslce
        tak licznie jak na zachodzie...ja ich tu nie chce, arabom mowie precz z polski!
        • axela do kontaktowekonto 16.07.05, 11:33
          Zgadzam sie z Toba w 200%
          Dzis obiadek bedzie na stole, zonka znow przeprosi meza i bedzie blagala zeby
          na nia nie plul. GRATULACJE
          Opowiadania ze rodzice meza sa super nie przekonuja mnie zupelnie bo nawet jak
          teraz sa mili i szanuja sie to nie wiadomo co sie tam dzieje jak sa sami (tak
          jak nikt z bliskich nie wie co sie dzieje u naszej bohaterki)
          Podzielam zdanie ze w tym przypadku to juz nie milosc to GLUPOTA
          Zycze powodzenia
          Wsciekam sie tylko bo nie trawie kobiet z syndromem wiecznej cholernej
          cierpietnicy twierdzacej ze zadaniem zony jest kochac i walczyc i znosic
          upokorzenia bo nie ma idealnych zwiazkow.
          Qrwa idalnych nie ma (no moze kopciuszek i ten jej lalus) ale plucie w twarz to
          juz nie brak idalu to spaczenie.
          Ale niech bohaterka nie odchodzi niech sobie dzidziusia zafunduje albo go
          wiecej nie zobaczy albo Tatus napluje mu w twarz.
          I to bzdura ze to nie zalezy od nacji Tu gdzie mieszkam jest od cholery
          Pakistancow i widze jak potrafia szarpnac zone w sklepie bo ich o krok
          wyprzedzila.
          tysiace lat takiego wychowania Arabusow robia swoje
          Pozdrawiam
          PS sorki nie mam polskich liter
          • sonis Re: do kontaktowekonto 17.07.05, 22:40
            Zgadzam sie z Wami w 300%
    • marzenapiorek Re: moj maz mnie nie szanuje 16.07.05, 17:22
      Witam.
      Ja rownież jestem młodą mężatką.
      Bardzo wspólczuję Tobie z powodu problemów z mężem.Domyślam się że nie jest on
      latwym człowiekiem,że trudno jest Tobie z nim rozmawiać,ale w Waszym przypadku
      rozmowa jest jedynym ratunkiem aby uratować Wasze malżeństwo.Jeśli nic z tego
      nie wyjdzie to musisz sie zastanowić bardzo poważnie nad waszą wspólną
      przyszłością ,czy ona ma wogóle sens.Wiem że jest to trudne jeśli kogoś się
      kocha.Najgorzej postępują kobiety w takich sytuacjach gdy zachodzą w ciążę,bo
      myśla że dziecko uratuje ich związek.Jest to ogromny błąd,rzadko tak się zdarza
      że ten sposób sie sprawdza.Wtedy zazwyczaj faceci okazują się jeszcze bardziej
      wściekli i malo ktory facet staje na wysokości zadania.Oczywiście nie chcę
      uogolniać,zależy to też przede wszystkim od wieku mężczyzny.
      Nie wiem dlaczego tak jest że ludzie którzy są ze sobą kilka lat w związku po
      ślubie zmieniają się.To tak jakby przerażala ich odpowiedzialność za wspólne
      życie które jest przypieczętowana na papierku.A czasami chyba staje się tak że
      gdy mamy już tego męża lub żonę to po prostu przestajemy sie starać-pod rożnymi
      względami.
      Mam nadzieję że poradzicie sobie ze swoimi problemami,bo pamiętaj że aby bylo
      dobrze to obie strony muszą tego chcieć i musicie zdawać sobie sprawę że wina w
      związku zawsze leży po obu stronach i podstawą w zwiazku jest
      szczerość ,szacunek i kompromis.
      Trzymam kciuki aby bylo dobrze.
      • livia79 Re: moj maz mnie nie szanuje 16.07.05, 19:45
        Kiedy byłas w kraju meza? przed czy po slubie? jesli przed, to uwazaj, bo teraz
        wszystko sie zmieni. JESTES JEGO WLASNOSCIA wedlug arabskich norm postepowania,
        arabskiego prawa i moralnosci. Jestes jego rzecza, przedmiotem, tesciowie,
        ktorzy pili ci z dziobka przed slubem, po nim prawdopodobnie okaza sie katami
        nie lepszymi niz maz. W jego kraju na 99% stanie ci sie krzywda, pamietaj, ze
        tam nie masz absolutnie zadnych praw, jestes nikim, a wlasciwie niczym.
        Tolerancja wobec obcokrajowca to dobra rzecz, ale nawet najbardziej
        tolerancyjna i otwarta osoba powie ci, ze arabscy mezowie sa okrutni, maja to
        okrucienstwo we krwi, dziedzicza je od tysiecy lat, sa w duchu okrucienstwa
        wobec kobiet wychowywani i nigdy ich nic nie zmieni.Pod zadnym pozorem nie
        wyjezdzaj z nim do jego kraju. Tych ludzi trzeba mierzyc jedna miara, na
        wyjatki nie ma co liczyc, w europie zachowuja sie poprawnie, ale w duszy sa
        dzicy, prymitywni, nieokrzesani. Na swoim terenie wyrzadzaja kobietom krzywde,
        czesto pozbawiaja je zycia i sa przy tym zupelnie bezkarni. Znalam wielu Arabow
        przebywajac jakis czas w Niemczech, u jednego wynajmowalam pokoj - moge pisac
        ksiazki na temat ich wychowania, zachowania zachowania wobec kobiet i
        mentalnosci. Uciekaj dziewczyno jak najdalej.
    • zosiunia1 Re: moj maz mnie nie szanuje 17.07.05, 08:34
      No to nieźle się wpakowałaś. Szacunku go nie nauczysz, od tego jest matka.
      Jeśli ona zaniedbała to Tobie pozostaje tylko to znosić, albo odejść. Ja
      swojemu mężowi też dużo wybaczyłam, ale było tylko gorzej. Ciekawa jestem czy
      czujesz się już tak jak on Cię traktuje tzw gorsza, głupia, nic nie warta?
      Jeśli nie to poczekaj zaczniesz. Nie łudź się dziewczyno on się nigdy nie
      zmieni!!!
      • denay Minely dwa dni... 17.07.05, 21:03
        ...i LezkiDwie milcza...
        • asialub1 Re: Minely dwa dni... 17.07.05, 21:52
          Moze jej wlał jak sie mu postawiła? Pisała, ze zmieni zamki i nie wpusci drania
          do domu.
    • caroll5 Re: moj maz mnie nie szanuje 18.07.05, 10:31
      Powtórze pytanie z piątku: "lezkidwie" jaka sytuacja? Nic nie piszesz więc
      myslę, że jednak sprawa nadal w tym samym miejscu stoi.Jednak na rozstanie się
      nie zdecydowałaś..dlaczego?
      • meessi Ja też chcę wiedzieć, hej!!!! 18.07.05, 10:38
        • to.ja.znowu Re: Ja też chcę wiedzieć, hej!!!! 18.07.05, 11:37
          autorka forum jest chyba troche (bardzo) zdolowana. Tez przeczytala tu tyle
          ostrych slow... niestety prawdziwych. Ona teraz potrzebuje czasu. Mysle ze
          dostala tu wiele madrych rad, ostrych, ale szczerych, od kobiet ktore jej nie
          znaja, ale mimo wszystko sie martwia o nia. Decyzja nalezy do niej. Moze wkoncu
          powie dosc.
          • meessi Re: Ja też chcę wiedzieć, hej!!!! 18.07.05, 13:49
            Obawiam się neistety że się pogodzili. Że coś tam jej obiecal, przeprosil ona
            stwierdziła że go poprostu nierozumie itd itd. Teraz pewnie żaluje że tu coś
            napisala bo jej tylkow glowie namieszłyśmy. Po prostu wstydzi się i nic nie
            mówi.
    • caroll5 Re: moj maz mnie nie szanuje 18.07.05, 14:44
      Dokładnie też tak myślę.Może dziewczyna miała nawet ochotę go wywalić, ale on
      pewnie nie jest głupi. Zaczął przepraszać itp. itd. i dała mu szansę.
      Hm...jestem na nia zła. Człowiek się zaangażuje, przejmuje dziewczyną,
      radzi ...Jest tez druga możliwość. Obym nie miała racji, ale może "lezkidwie"
      leży teraz na OIOM-ie bo wystawiła mu walizki za drzwi.
      • g0sik Re: moj maz mnie nie szanuje 18.07.05, 15:10
        A moze nie ma czasu bo postanowiła ułatwić sobie trochę życie i wybrała się do
        warsztatu zamontować wycieraczki?

        A tak na poważnie to niektóre kobiety są urodzonymi potulnymi męczennicami...i
        najfajniejsze że przy takiej postawie żalą się że facet nie ma szacunku. Jak
        znam życie to autorka wątku pociesza się, że nie ma tak źle bo mąż nie pije i
        nie bije....Jakoś wcale mi jej nie szkoda.....
    • ollie1 Re: moj maz mnie nie szanuje 18.07.05, 15:28
      zastanawiam się czy któraś z Was wróciłaby na wątek gdzie została nazwana
      głupią i żałosną żoną Arabusa.
      Każda z nas może sobie myśleć co chce o jej związku, ja sama tego związku nie
      mogę pojąć. Ale to nie upoważnia do obrażania dziewczyny, która zwraca się na
      forum o pomoc i radę.

      Niestety, forum MM to ostatnie miejsce gdzie można poradę dostać, a najlepsze,
      żeby zostać zwymyślanym i wyśmianym. I to jeszcze przy poklasku admina, który
      zwraca się do dorosłych kobiet per "dziecino czy dziewczynko", bynajmniej nie w
      celach żartobliwo-przyjacielskich.

      Aha, polecam punkt 4 regulaminu forum Gazety:
      4.
      Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników na łamach Forum Gazeta.pl
      treści sprzecznych z prawem, wzywających do nienawiści rasowej, wyznaniowej,
      etnicznej, czy też propagujących przemoc.
      • lezkidwie Re: moj maz mnie nie szanuje 18.07.05, 15:39
        Witajcie,

        przepraszam,ze nie odpisywalam,ale po prostu musialam/musielismy wszystko
        dokladnie przemyslec.Przykro mi,iz tak wiele z was uwaza mnie za glupio naiwna
        zonusie,ale ja naprawde potrzebowalam madrej porady.Wraz z mezem postanowilismy
        zapisac sie na terpie i walczyc o ten zwiazek.Moze dla Was wyda sie to smieszne
        i na pewne wiele z Was sadzi,iz nie ma szans ,aby uratowac to malzenstwo...mimo
        to pragniemy sprobowac.Chyba mamy do tego prawo?
        Zaluje tylko,iz wspomnialam w poprzednich postach,ze maz jest arabskiej
        narodowosci,bo niketore z Was zasugerowaly sie jego pochodzeniem i tylko z tego
        powodu postawily na nim krzyzyk.
        Nikt nie jest bez wad,a ja staram sie dawac innym szanse i kiedy trzeba sama o
        te szanse prosze.
        • caroll5 Re: moj maz mnie nie szanuje 18.07.05, 15:46
          Dla mnie nie ma znaczenia jakiej Twój mąż jest narodowości. Ubliżajacy żonie
          mąż czy będzie Polakiem, Chińczykiem, Arabem, czy Norwegiem jest tak samo
          załosny. Jestem zdziwiona prawde mówiąc, że Twój mąż zgodził sie na terapie,
          ale mam nadzieję, iz onaWam pomoże utrzymać małżeństwo a jego nauczy szacunku
          do żony. Powodzenia. Trzymam kciuki.
          • g0sik Re: moj maz mnie nie szanuje 18.07.05, 15:48
            a ja myślę, że facet się zgodzi na wszystko jeszcze nie jeden raz po to tylko
            żeby nie stracić dachu nad głową, a jak wyjadą razem to wtedy wybije jej
            terapie z głowy.....
            • lezkidwie Re: moj maz mnie nie szanuje 18.07.05, 15:55
              przepraszam,a gdzie mamy wyjezdzac???
              to,ze jezdze co roku do rodziny meza na 2-3 tygodnie chyba nie nazywasz
              wyjazdem na cale zycie...


              g0sik napisała:

              > a ja myślę, że facet się zgodzi na wszystko jeszcze nie jeden raz po to tylko
              > żeby nie stracić dachu nad głową, a jak wyjadą razem to wtedy wybije jej
              > terapie z głowy.....
            • burza4 Re: moj maz mnie nie szanuje 18.07.05, 16:12
              g0sik napisała:

              > a ja myślę, że facet się zgodzi na wszystko jeszcze nie jeden raz po to tylko
              > żeby nie stracić dachu nad głową, a jak wyjadą razem to wtedy wybije jej
              > terapie z głowy.....

              nie, on będzie ją próbował ugłaskać, przecież nie wymaga to specjalnego
              wysiłku, obieca poprawę, ba - nawet pochodzi do terapeuty, przy czym będzie się
              starał ją przekonać, że dziecko będzie najlepszym lekarstwem na problemy
              małżeńskie - ona naturalnie uwierzy (bo przeciez nie chciałby dziecka, gdyby
              NAPRAWDĘ nie kochał, nie?), urodzi i wtedy dopiero on będzie miał sytuację pod
              kontrolą... a Rutkowski potencjalną klientkę, jak się okaże, że z kolejnych
              wakacji może wrócić, ale bez dziecka...
              • g0sik Re: moj maz mnie nie szanuje 18.07.05, 16:18
                Burza zgadzam się z Tobą w 100%.
              • lezkidwie Re: moj maz mnie nie szanuje 18.07.05, 16:19
                po to ludzie koncza studia,zeby umiec innym ludziom pomagac,szkoda,ze nie
                mozesz tego zrozumiec...nie kazdy zwiazek jest idealny,jak Twoj.A ja mam prawo
                korzystac z uslug terapeuty.Poza tym mam bardzo trudne studia i niestety nie
                moe sobie pozwolic teraz na posiadanie dzidziusia.Po drugie moj maz zdaje sobie
                sprawe z tego,ze jest nieznosny i mimo iz jest jak jest(oby bylo lepiej,w co
                wierze) sam nie chce posiadac dzieci do momentu,kiedy ja bede gotowa na bycie
                mama.
              • denay Re: moj maz mnie nie szanuje 18.07.05, 16:21
                uwielbiam ludzi, ktorzy znaja przyszlosc...
                Przy okazji wystawiajac profile psychologiczne calemu swiatu.

                LezkiDwie - terapia terapia, ale pamietaj, ze nastepny akt agresji przeciwko
                Tobie powinien skonczyc sie Twoim odejsciem. Jest takie francuskie powiedzenie
                (wolny przeklad) "jak ktos uderzyl raz - moze wiecej tego nie powtorzyc, jak
                uderzyl dwa razy bedzie to robil zawsze"
                I tym optymistycznym przeslaniem
                D.
                • lezkidwie Re: moj maz mnie nie szanuje 18.07.05, 16:27
                  denay napisała:

                  > uwielbiam ludzi, ktorzy znaja przyszlosc...
                  > Przy okazji wystawiajac profile psychologiczne calemu swiatu.
                  >
                  > LezkiDwie - terapia terapia, ale pamietaj, ze nastepny akt agresji przeciwko
                  > Tobie powinien skonczyc sie Twoim odejsciem. Jest takie francuskie
                  powiedzenie
                  > (wolny przeklad) "jak ktos uderzyl raz - moze wiecej tego nie powtorzyc, jak
                  > uderzyl dwa razy bedzie to robil zawsze"
                  > I tym optymistycznym przeslaniem
                  > D.


                  oby wszystko sie zmienilo na lepsze:)
              • lezkidwie Re: moj maz mnie nie szanuje 18.07.05, 16:23
                i jeszcze nie popadajmy w skrajnosci,nie kazdy Arab to terrorysta i bigamista,a
                takze porywacz dzieci,jejku kobieto!
                Sama wspominalam,iz moj tato Polak nie byl lepszy,nie wspominajac o obrazalskim
                dziadku (obrazal i obraza sie nadal o byle co nawet na 3 tygodnie),wiec
                narodowosc nie ma tutaj znaczenia.


                burza4 napisała:

                > g0sik napisała:
                >
                > > a ja myślę, że facet się zgodzi na wszystko jeszcze nie jeden raz po to t
                > ylko
                > > żeby nie stracić dachu nad głową, a jak wyjadą razem to wtedy wybije jej
                > > terapie z głowy.....
                >
                > nie, on będzie ją próbował ugłaskać, przecież nie wymaga to specjalnego
                > wysiłku, obieca poprawę, ba - nawet pochodzi do terapeuty, przy czym będzie
                się
                >
                > starał ją przekonać, że dziecko będzie najlepszym lekarstwem na problemy
                > małżeńskie - ona naturalnie uwierzy (bo przeciez nie chciałby dziecka, gdyby
                > NAPRAWDĘ nie kochał, nie?), urodzi i wtedy dopiero on będzie miał sytuację
                pod
                > kontrolą... a Rutkowski potencjalną klientkę, jak się okaże, że z kolejnych
                > wakacji może wrócić, ale bez dziecka...
                • amalita Poki nie masz dzieci rozwiedz sie!!!! 18.07.05, 17:05
                  Lezkidwie,

                  Zylam przez 6 lat w arabskim kraju, i to takim wzglednie "otwartym". Widzialam
                  sporo mieszanych malzenstw, a przedewszystkim widzialam, jakie prawa maja tam
                  kobiety... zadnych. Jak maz umrze, nawet nie maja prawa do wlasnych dzieci.
                  Dzieci naleza do meza i rodziny. Co zrobisz, jak urodzisz dziecko i maz je
                  wywiezie? Nikt i nic ci juz wtedy nie pomoze.
                  Arabowie maja inna mentalnosc, on nigdy nie zrozumie, co to jest szacunek dla
                  kobiety (tak samo jego ojciec plul na matke, tak samo traktowano jego siostry).
                  Bedzie tylko gorzej. Nie boj sie zwrocic do rodzicow, tylko cie usciskaja, ze
                  tak szybko zmadrzalas!!!
                  Moglabym podawac setki przykladow, ale przeczytaj kodeks rodzinny jego kraju,
                  przeczytak koran, przeczytaj kilka ksiazek: "w niewoli algierskiego
                  prawa", "tyulko razem z corka" a bedziesz miala pelen przeglad sytuacji. Arab
                  to jest kanal bez wyjacia. Egipcjanin moze kazac Ci nawet obrzezac corki!!!!,

                  Owszem, mozna trafic na Polaka drania. Ale macie rowne prawa. W jego kraju
                  jestes niczym, jestes kims gorszym niz rzecz! jestes wlasnoscia, ktora mozna
                  bezkarnie zatluc i nikt Ci nie pomoze. Pamietaj o tym!!! I wyplacz sie z tego
                  poki czas, bo oni sa na swoim terenie nieobliczalni. Bylas kiedy sw jego
                  rodzinnym domu? Ja bylam w wielu arabskich domach..... pomijajac brud i smrod,
                  pomiatanie kobietami, to jest specyfuczne przezycie...
                • umathurman Re: moj maz mnie nie szanuje 18.07.05, 17:08
                  wiesz co, glupia jak but jestes.
                  nie powinnas sie w ogole na tym forum wypowiadac, bo nie szukasz tu porady,
                  tylko sie zalisz na swoj los, ktorego nie chcesz zmieniac.
                  pasuje ci rola meczennicy, lubisz jak cie twoj stary tlucze i pluje na ciebie.

                  takie podsumowanie tylko.

                  z drugiej strony wspolczuje ci, bo chyba musisz sobie zdawac sprawe,
                  jakim zerem jestes...

                  • lezkidwie Re: moj maz mnie nie szanuje 18.07.05, 17:26
                    umathurman napisała:

                    > wiesz co, glupia jak but jestes.
                    > nie powinnas sie w ogole na tym forum wypowiadac, bo nie szukasz tu porady,
                    > tylko sie zalisz na swoj los, ktorego nie chcesz zmieniac.
                    > pasuje ci rola meczennicy, lubisz jak cie twoj stary tlucze i pluje na ciebie.
                    >
                    > takie podsumowanie tylko.


                    wiesz,rowniez Tobie przydalaby sie terapia zwiazana z szacunkiem dla drugiej
                    osoby,bo niestety jakos sie nim nie popisalas sie .
                    >
                    > z drugiej strony wspolczuje ci, bo chyba musisz sobie zdawac sprawe,
                    > jakim zerem jestes...
                    >
                    • midyamagda DO LEZKIDWIE!!! OD MIDYA 18.07.05, 22:46
                      Lezkidwie nie bede sie tutaj "uzewnetrzniac" zeby nie stac sie kolejnym
                      zerem....pisalam do ciebie na adres na gazecie.prosze odpowiedz.
                      Magda
                      • meessi Re: DO LEZKIDWIE!!! 19.07.05, 09:40
                        Posłuchaj, naprawdę nie ma to znaczenia czy Twój mąż jest Aborygenem, Pigmejem
                        czy Arabem. Taj jak ktoś już tu wspomniał, wszyscy rozumieją Twoją mamę i dają
                        jej wsparcie bo w POlsce tak jest że nie wolno nikogo bić i obrażac.A tam nie!
                        Wszystkie żony z "egzotycznych" małżonków, zrozumcie nikt nie ma Wam za zle że
                        powychodziłyście za mąż za obcokrajowca. Ciekawe jak byś zareagowała gdyby tu
                        napisala jakaś żona alkoholika, który sie nad nią znęca. Uwierzyłąbyś w terapię
                        i zapewnienia o wiecznej miłośći??? Nie sądzę. Naprawdę nikt nie ocenia Cię
                        jako czlowieka tylko sądzimy ze to co robisz jest głupie. Będąc niezależną
                        osobą, mającą wszelkie asy w ręku Ty siedzisz dalej z kolesiem, który Cie opluł
                        przy ludziach. Jeszcze wierzysz w zmianę. Powiem Ci szczerze uważam że Ci na
                        nim zależy bo nie masz dziecka. Kiedy będziesz je miała (a gwarantuję Ci że
                        Twój mąż jeśli się zmieni to na krótko) najważniejsze będzie dla Ciebie ono. I
                        wtedy z przerażeniem będziesz myślała, że Twój syn nabierze tych samych
                        nawyków, a Twoja córka będzie patrzyła jak on Cię poniża. Tak teraz krzyczę
                        DZIEWCZYNO OPAMIĘTAJ SIĘ !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                        • amalita To jest chyba wpuszczanie nas w maliny 19.07.05, 10:38
                          Wiecie co Dziewczyny?
                          Mnie sie wydaje, ze posty lezkidwie to prowokacja. Raz pisze, jak jej zle.
                          Zaraz potem, jak dobrze. Nie ma pojecia o tresci koranu. Ani razu nie napisala,
                          z jakiego kraju jest maz....to wszystko jakies dziwne.
                          Przeciez normalna, wyksztalcona kobieta, z wlasnym m4 nigdy by sie nei
                          zgodzila, aby ktokolwiek nia pomiatal. Czy to Polak, czy Arab.
                          Wyksztalcona kobieta musialaby sobie zdawac sprawe nie tylko z roznic
                          kulturowych, ale i z tego, ze w jego kraju wzgledem prawa ma takie same prawa
                          jak pies.
                          I jeszcze mnie dziwi, ze maja psa... bo nie wiem, czy wiecie, ze dla muzulmanow
                          pies jest zwierzeciem nieczystym (tak jest w koranie), dlatego, ze ugryzl
                          Mahometa...I zyjac 6 lat w arabskim panstwie naprawde sie napatrzylam, jak tam
                          sie traktuje zwierzeta, a w szczegolnopsci psy. Ulubiona zabawa malych dzieci
                          jest rzucanie w nie kamieniami. To jakas wielka lipa.

                          No lezkidwie, moze napisz, wreszcie, skad jest ten twoj maz??? po tym naprawde
                          nikt cioe nie zidentyfikuje. A moze napisz nam, jakie swieto wienczy ramadan?
                          zobaczymy, czy masz o tym blade pojecie.

                    • umathurman Re: moj maz mnie nie szanuje 19.07.05, 11:09
                      >>wiesz,rowniez Tobie przydalaby sie terapia zwiazana z szacunkiem dla drugiej
                      >> osoby,bo niestety jakos sie nim nie popisalas sie .


                      A za co ja mam cie szanowac?? Za to ze dajesz soba pomiatac, jak jakas szmata??
                      Przez takie glupie baby jak ty, efekt pracy reszty kobiet, ich walka o to, zeby
                      byly szanowane, a nie nimi pomiatano, jest niweczony!
                      Powinnas sobie z tym mezusiem pojechac do jego domu i tam mu uslugiwac do konca
                      zycia, bo chyba najbardziej ci to odpowiada. A on bedzie cie lat, plul na
                      ciebie, twojego psa i twoje dzieci.
                      SIELANKA!
                      • to.ja.znowu Re: moj maz mnie nie szanuje 19.07.05, 12:51
                        Wiecie co tak jak ktos przed chwila napisal, zaczynam sie zastanawiac czy to
                        nie podpucha....No bo ile mozna?
                        Staram sie zrozumiec ze autorka postu chce walczyc o milosc, chce kochac, boi
                        sie byc sama. Mam tez meza wiec staram sie zrozumiec. Ale na LITOSC BOSKA, pluc
                        przy ludziach, ponizac, nie pomagac w domu, traktowac jak szmate???? Trzeba
                        sobie przebaczac, ale wszystko ma swoje granice!!!! I ja osobiscie mysle ze on
                        juz dawno przekroczyl te granice. Przeciez poniewiera Cie juz od Paru Lat???
                        Jestes miekczakiem, niestety, sorry za obrazanie, ale wogole nie szanujesz
                        siebie i nie jestes konkretna. A co do twojego meza to zgodzil sie na terapie
                        bo sie boi ze wszystko nagle straci jak sie nie zgodzi!!!!!!!!!!!!!! To
                        przeciez oczywiste. No bo gdzie nagle znalazl by prace, mieszkanie i kase??????
                        To absurd! Rece mi opadaja!
                • burza4 Re: moj maz mnie nie szanuje 19.07.05, 14:31
                  Zrozum wreszcie, że tu nie chodzi o kolor skóry, ale o zakodowane zachowania
                  religijno-tradycyjno-kulturowe! to, że miałaś ojca drania, czy głupiego dziadka
                  nie dowodzi, że pochodzenie nie ma żadnego znaczenia! ma - nie kluczowe, ale
                  jednak! Nawet u nas w wiejskiej kulturze pokutuje stereotyp, że "jak się baby
                  nie bije, to jej wątroba gnije" i że swoje brudy się pierze we własnym domu - i
                  dlatego kobietom z takiego środowiska szczególnie trudno się wyzwolić z
                  toksycznego związku. Kultura arabska ma zdecydowanie większe przyzwolenie na
                  tego typu zachowania, bo za tym idzie jeszcze prawo.

                  W twoim przypadku sytuacja jest o wiele bardziej skomplikowana. Twojemu mężowi
                  łatwiej będzie wrócić do siebie niż pracować nad sobą, tym bardziej, że kult
                  mężczyzny zakorzeniony w jego kulturze będzie brał górę - a to oznacza, że
                  ustępstwo na twoją rzecz będzie ciosem w jego dumę. A nawet gdyby sam chciał -
                  to jesli rodzina dowie się o waszysch problemach, to stanie po jego stronie i
                  będzie go utwierdzać w przekonaniu, że to wszystko twoja wina!

                  zrozum - dla nich taka synowa jak ty będzie powodem do wstydu, nawet jeśli będą
                  ci okazywać co innego - niewierna, do tego wykształcona, do pracy chce
                  chodzić???? pewnie po to, żeby się puszczać! kobieta ma siedzieć w domu i
                  słuchać męża, a nie kwestionować jego zdanie, a jeszcze wymagać, żeby się
                  leczył u psychologa??? a co on - nienormalny jakiś jest??? dla nich jego
                  zachowanie jest jak najbardziej na miejscu, ty nie masz prawa zwracać mu uwagi!
                  a jeszcze na ulicy! nic dziwnego że cię opluł, przecież go poniżyłaś! taki jest
                  tryb myślenia, o ile tutaj mąż dostrzega różnicę w zachowaniu swoim na tle
                  otoczenia, to u siebie tej różnicy nie będzie czuł. I prawdopodobnie on się źle
                  czuje w naszym kraju, pewnie spotyka się z wrogim nastawieniem i wcześniej czy
                  później będzie chciał wrócić do siebie. Bo dla niego rodzina jest
                  najwazniejsza, tylko - w przeciwieństwie do naszej kultury "rodzina" oznacza
                  przede wszystkim jego krewnych a nie ciebie, i ze zdaniem rodziców, braci i
                  pociotków zawsze będzie się liczył, ze zdaniem żony - niekoniecznie.

                  Tak czy inaczej - psycholog jest ci bardzo potrzebny. nawet jeśli twój mąż
                  będzie się migał (bo dla niego konieczność opowiadania obcemu o problemach i
                  przyznanie, że postępuje źle to policzek), to koniecznie idź sama.
                  • amalita Masz racje... 19.07.05, 14:41
                    .... ale i tak jej do rozumu nie przemowisz.
    • lisica_lesna Re: moj maz mnie nie szanuje 19.07.05, 15:21
      Bardzo się niektóre panie zdenerwowały że autorka nie zastosowała sie do
      radykalnych rad. No to obrzucić ją błotem. Wszędzie znajdą się takie co to
      wiedzą najlepiej. A najfajniej że to nie ich mąż (już słysze - ja to bym za
      takiego nie wyszła!! itd) nie ich życie. Trzymaj się Lezkidwie - zawsze warto
      spróbować. A może opowiedziesz o sytuacji Rodzicom? Miałabyś wtedy jakieś
      zaplecze wsparcia na wszelki wypadek? Pozdrowienia.
      • amalita Re: moj maz mnie nie szanuje 19.07.05, 15:42
        Wiesz Lisico, teoretycznie masz racje, ale tylko teoretycznie. Jak mi ktos
        placze, ze maz pije i bije, to ja mowie opusc go, poki cie nie zabil. Ale jak
        ktos potem odwraca kota ogonem i mi mowi jaki on jest kochany, to stwierdzam,
        ze panna robi sobie z nas przyslowiowe jaja.
        I uwierz mi, ze nei zawsze warto probowac. Toksycznych ludzi nalezy unikac.
        • meessi Re: moj maz mnie nie szanuje 19.07.05, 15:48
          Zgadzam się w calej "rozciągłości". Dziewczyna go po prostu kocha i na razie
          nie ma siły aby go zostawić . Pożaliła się w chwili slabosci i teraz żałuje.
          Nie pomoże się czlowiekowi, który sam soobie pomóc nie chce. Lisico nie
          umacniaj jej w tej postawie, bo sama wiesz że robi sobie krzywdę. Zrozumie to
          kiedyś niestety.
    • kinkygirl do wszystkich Pań obrzucających błotem autorke 19.07.05, 16:37
      do wszystkich Pań obrzucających błotem autorkę tematu:

      czy wy naprawde nie widzicie, że lżąc publicznie lezkidwie niczym się nie
      różnicie od jej męża, którego tak potępiacie? a nawet jesteście gorsze, bo
      obrzucacie ją obelgami tylko z tego powodu, że ośmieliła się powiedzieć co
      czuje. świetna robota, dałyście pokaz szacunku stosowanego. myślicie, że jeśli
      jedna osoba źle traktuje lezkidwie, to już wszyscy powinni iść w jej (czy raczej
      jego) ślady?

      a co do jej rzekomej głupoty. nie, nie jest głupia, ma problem nie
      intelektualny, a problem ze swoimi emocjami, którego nie potrafi samodzielnie
      rozwiązać.
      za to nie wiem, czy wy jesteście głupie, czy tylko młode. polecam forum
      Bezpieczeństwo Kobiet. tam dowiecie się jak może wygladać życie dorosłych,
      którym też zdawało się wcześniej, że im "to się to nigdy nie przydarzy".
      • amalita Re: do wszystkich Pań obrzucających błotem autork 19.07.05, 16:58
        No wlasnie kinky.... trafilas w sedno. Chcemy przestrzec Lezkidwie, aby nie
        trafila na forum jako ofiara poturbowana przez meza, ktory poki co ja oklada i
        pluje na nia publicznie. Usilowalysmy otworzyc jej oczy. Czasem trzeba byc
        twardym.
        A przeczytaj wszystko, to zauwazysz, ze to jest podpucha, a nie zadna lzawa
        historia. Ta dziewczyna miala niezla zabawe i osiagnela cel" jej watek stal
        sie "goracy".
        • kinkygirl Re: do wszystkich Pań obrzucających błotem autork 19.07.05, 17:11
          podpucha, bo "Arab" nie równa się "muzułmanin"? (a "Polak" nie równa się zawsze
          i wszedzie "katolik" wyobraź sobie).
          czy masz może jakieś inne przesłanki?

          nie wiem o jakim otwieraniu oczu mówisz. osoba poddana tego typu publicznemu
          piętnowaniu ma szanse co najwyżej zamknąć się w sobie, coraz bardziej wstydzić
          się prosic o pomoc i dalej tkwić w układzie, który sprawia, że cierpi.
          wy jej pokazujecie, ze wina jest w niej. a takie myślenie jest typowe, owszem,
          dla sprawcy przemocy.
          • amalita Re: do wszystkich Pań obrzucających błotem autork 19.07.05, 17:25
            Akurat "Arab" = "muzulmanin". Nie wierzysz, to pojezdzil po arabskich
            dzielnicach w Paryzu, Amsterdamie, etc. To przekonasz sie, ze u nich wiara
            nierozerwalnie laczy sie ze stylem zycia i zachowania. Oni nie asymiluja sie ze
            spoleczenstwem.. A nawet jak probuja, to wyglada to tak, jakby wlozyli za
            niewygodne buty, ktore z radoscia zrzucaja jak tylko maja okazje.

            Pracowalam raz z Arabem i tu w Polsce. Wil sie jak piskorz jak musial podac
            reke kobiecie przy witaniu sie. I robil co mogl, aby pokazac co to on,
            mezczyzna moze. To bylo nawet smieszne. Ale juz nie pracuje, bo dyrekcja miala
            go dosyc.
            • livia79 Re: Do Amality 19.07.05, 17:39
              Droga Kolezanko, daj sobie spokój, te słowa do nikogo nie trafia. Moim zdaniem
              dziewcze nie istnieje, a nawet jesli istnieje, niechaj sobie samo radzi, skoro
              tak dziarsko nie poddaje w watpliwosc przewagi sily milosci nad sila piesci.
              Szkoda czasu i pradu. Glupota w najczystszej postaci drzemie w tej osóbce. Nie
              wyplenisz jej, bo ona stanowi istote tej osobowosci, jesli usuniesz glupote nie
              zostanie juz nic ;) a tak powaznie - jesli ta osoba naprawde ma taki problem,
              to walka z nim stanowi sens jej zycia. Walczy modlac sie, by nie wygrac. To
              osobka kochajaca cierpiec, uprawiajaca masochizm pierwszej wody. Czuje sie
              dzielna i wielka, wcale nie kocha swego faceta, tylko ... przekonanie, ze go
              kocha. Kocha uczucie, nie osobe, kocha mowic i pisac o tym uczuciu. Wcale nie
              potrzebuje porady. Potrzebuje uwielbienia i mowienia jej - jakas ty dzielna i
              wielka. Pragnie udowodnienia calemu swiatu jak niezwykle uczucie przezywa. Nie
              odbierajmy jej tego.
          • livia79 Re: do wszystkich Pań obrzucających błotem autork 19.07.05, 17:31
            1.głupota nie polega na problemach intelektualnych
            2.dzieki takim jak ty, ta dziewczyna popadnie w jeszcze wieksze bagnisko
            3. nie porownuj Polaka z Arabem
            4. masz ewidentny problem z czytaniem ze zrozumieniem, gdybys przesledzila caly
            watek zauwazylabys tyle niescislosci, ze albo przekonalabys sie, ze ta osobka
            ma rozdwojenie jazni, albo stwierdzilabys, ze nabila wszystkich w butelke
            5. ta osoba nie zostala "poddana publicznemu pietnowaniu" tylko sama z wlasnej
            i nieprzymuszonej woli opisala (nieistniejaca nota bene sytuacje)Niech nie
            wymaga, ze normalna, trzezwo myslaca, rozsadna kobieta bedzie wylewala nad nia
            lzy.
            6. Wina ewidentnie lezy w niej, bo czepila sie meza-kata, jak przyslowiowy rzep
            psiego ogona. Niezaleznie od jego narodowosci powinna takiemu stworzeniu
            wystawic walizki za drzwi. Nieistotne, czy jest on Arabem muzulmaninem, czy
            Niemcem protestantem, czy katolickim pigmejem. To ONA daje sie opluwac, wiec
            wina jest jej. Ma dwie zdrowe nogi, rece i - jak sugeruje - zdrowy umysl (w co
            zaczynam mocno watpic), wiec moze odejsc. Jesli dobrowolnie wpakuję sie do
            klatki lwa w zoo z wyjasnieniem, ze chce go poglaskac, to czyja bedzie wina -
            lwa czy moja??
            7. Nie sil sie na bycie oryginalna, bowiem dosc zenujaco ci to wychodzi.
            8. Ja osobiscie nie widze powodu do prowadzenia tej dyskusji: dziewczyna
            dobrowolnie oddaje sie w rece oprawcy, nie wiem zatem, czego oczekuje od
            forumowiczek. Jesli poklasku, na szczescie go nie otrzyma, bowiem sa na swiecie
            rozsadne kobiety.
            9. Autorka tego tekstu jest szlenie zakompleksiona osobka, nie doceniana,
            pragnaca znalezc sie w centrum zainteresowania. Wymyslila watek o mezu tyranie,
            by calej Polsce udowodnic nastepnie, jaka jest sila milosci, by stac sie wielka
            we wlasnym mniemaniu i zaisteniec chocby na sekunde. Biedna istotka, stworzyla
            portret postaci, ktora okazala sie psychologicznie co najmniej nieprawdopodobna.
            • livia79 Re: do wszystkich Pań obrzucających błotem autork 19.07.05, 17:41
              To bylo do Kinkygirl
      • fian5 Re: do wszystkich Pań obrzucających błotem autork 19.07.05, 18:12
        kinkygirl napisała:
        Droga Pani.Prosze przeczytac od poczatku wszystkie wypowiedzi autorki watku a
        pzniej zarzucac innym lżenie,potępianie i obrzycanie obelgami ktorych tak
        naprawde nie było.

        a co do jej rzekomej głupoty. nie, nie jest głupia, ma problem nie
        > intelektualny, a problem ze swoimi emocjami, którego nie potrafi samodzielnie
        > rozwiązać

        Prosze w takim razie opisac jak według ciebie wyglada osoba mądra.Bo dla mnie
        taka osoba po pierwsze jak zaczyna temat to powinna go umiec skończyć.Mądra
        kobieta nie pozwoli sie ani Arabowi ani Polakowi opluwać.Opisuje ze ma rodzicow
        ktorzy sa za nia bardzo to czemu ma rozwiazywac problem na forum wystarczy ze
        porozmawia z nimi.

        > za to nie wiem, czy wy jesteście głupie, czy tylko młode.

        Nie znalazłam tutaj jednej głupiej wypowiedzi wiec .Młodzi nie musza być głupi.
        • meessi Re: do wszystkich Pań obrzucających błotem autork 20.07.05, 09:10
          Po prostu szkoda gadać. Droga Kinkygirl, masz rację autorka ma prawo czuś sie
          zaszczuta i niezrozumiana bo rzeczywiście rzuciłyśmy sie na nią wszystkie.
          Ale zrozum w internecie nie mozna inaczej. Forum jest szerokie i mnóstwo osób
          się wypowiada. To ze większosć z nich ma podobną opinię chyba o czymś świadczy.
          Na początku nasze wypowiedzi były nawet stonowane, ale kiedy potem czytałam jak
          ta dziewczyna zmienia zdanie i brnie w bagno to naoprawdę chcialam się z nią
          spotkać w realu i ostro ją potrząsnąć. Gdyby miala dziecko i była od niego
          zależna to inna historia wtedy trzeba szukać innej rady (ale pewnie odejście i
          tak byłoby najlepszym wyjśćiem) ale ona jest sama ma włąsne mieszkanie i
          pozwala sobą pomiatać. Ja się strasznie zaangażowalam w tą dyskusję, ale
          dlatego bo mam synka i strasznie bym nie chciala by ona urodziła temu facetowi
          dziecko bo wiem na 1000% że on się nie zmieni, a ona ma szansę.
    • femme-marie Re: moj maz mnie nie szanuje 22.07.05, 12:23
      Powielasz schemat, wiele z nas go powiela nieświadomie, niby probowałaś nie
      powielic losu nieszanowanej matki, bo ten twój nie pije, ale za to szarpie,
      pluje itp.Czyli jesteście w podobnnej sytuacji,chcesz aby twoja córka miała do
      ciebie ten sam żal jaki ty miałaś do niej???nawet bronisz tej chorej miłości do
      męża w ten sam sposób co ona kiedyś. I wiesz co ten twoj tez powiela schemat,
      wychowanie mamy gdzieś wdrukowane, on chce być ojcem , mężczyzną, głową rodziny
      takim jak jego praojcowie czyli bezwzglednym skurwysynem, być może jest to
      silniejsze od racjonalnych przesłanek, tak silne jak twoje pragnienie bycia
      taką jak twoja matka, niby nie chcesz, a jednak powielasz, da sie z tego
      wyzwolić , ale czasami sama świadomość tego nie wystarcza, rady nie umiem dać,
      dobry psychotrapeuta może pomoże ci uwierzyć w siebie, znaleźć siłę by wyzwolić
      się od schematu, a tym samym od miłości , która jest chora, miłość wbrew
      literaturze romantycznej nie musi przynosić cierpienia,rozterek, wiecznej
      walki, ma ci pomóc w samorozwoju, a nie niszczyć.Porozmawiaj z matką,tylko
      uważaj ona juz mogła albo ugloryfikować swoje cierpienie(wtedy zobacz co może
      stać sie z tobą), albo zrozumiała, dlaczego przegrała szansę bycia szcześliwą
      (wtedy Ci pomoże) Zastanow się dlaczego wybrałaś akurat swojego męża, co tak
      naprawdę Cie w nim przyciągneła i czy przypadkiem niektóre zachowania nie
      przypominają zachowań twojego ojca.
    • z_megi Re: moj maz mnie nie szanuje 22.07.05, 20:06
      Witaj
      Nie boisz się tego,że jak będziecie mieli kiedyś dziecko to pojedziecie do
      rodziny twojego męża jak zwykle z wizytą 2-3 tygodniowa,a on powie ci że zotaje
      z dzieckiem a ty albo wracasz sama albo zostajesz z nim i z jego rodziną na ich
      łasce i niełasce.Przecież takie sytuacje były już pokazywane w telewizji.Parę
      wyjazdów do jego kraju i było ok a później jw.W krajach arabskich dziecko to
      bardziej "własność" męża niż żony. Pamiętaj o tym zanim postaracie się o
      dziecko bo wtedy będzie na pewno dużo gorzej.On będzie wiedział że dla dziecka
      jesteś wstanie zrobić wszystko.
      Pozdrawiam Magda
    • cisza344 Re: moj maz mnie nie szanuje 22.07.05, 21:03
      a moze twoj maz ma jakas chorobe psychiczna?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka