RATUJCIE!!!!

13.11.05, 20:40
Cześć, od 2 lat jestem mężatką i mamy 11 miesięcznego synka. Męża poznałam na
studiach ale spotykałam się wtedy też z innym mężczyzną. Mój mąż jest ciepły
czuły, jest świetnym ojcem, bardzo mi pomaga, nasz syn jest naszym oczkiem w
głowie. Od jakiegoś czasu, zastanawiam się czy nasze małżeństwo i chęć
posiadania dziecka nie były pomyłką. Przed małżeństwem prowadziłam bardzo
bogate życie towarzyskie (nie mylić z seksualnym), chodziłam na dyskoteki,
dużo piłam (naprawdę dużo i często), poznawałam wielu facetów, chętnie ich
kokietowałam. Mój mąż był moim przyjacielem na studiach i znał mnie z tej
strony. Kiedyś przeżywałam kryzys z powodu innego faceta, mój mąż (wtedy
kolega) pocieszał mnie i jakoś tak wtedy spodobało mi się to poczucie
bezpieczeństwa, którego wcześniej nie znałam (pochodzę z rozbitej rodziny).
Postanowiliśmy się pobrać, później dziecko... Okazało się że facet przez
którego przeżywałam ten kryzys, był we mnie bardzo zakochany i bardzo
cierpiał z powodu mojego małżeństwa. Ten facet to był mój ideał. Naprawdę,
byliśmy dla siebie stworzeni. Byłam w nim zakochana na zabój, przez małe nie
porozumienie głupio to wszystko wyszło. Jestem inteligentną kobietą i wiem że
pewnie gdybym się z nim związała to po jakimś czasie związek z nim wyglądał
by tak jak związek z moim mężem. A może nie? Może byłby bardziej wyjątkowy?
Czuje się okropnie. Nie mogę przestać o nim myśleć. Marze o nim, gdy kocham
się z mężem, widzę tamtego. Mam wyrzuty sumienia bo mój mąż jest super. Łudzę
się że jak wrócę do pracy to może będę miała mniej czasu na myślenie... Co
zrobić aby być szczęśliwa. Dodam że nie porzucę męża z powodu synka ...
    • grokamal Re: RATUJCIE!!!! 13.11.05, 21:10
      "Jestem inteligentną kobietą i wiem że
      > pewnie gdybym się z nim związała to po jakimś czasie związek z nim wyglądał
      > by tak jak związek z moim mężem. A moze nie?"

      Gdybys byla inteligentna kobieta to nie wychodzilabys za swojego meza wiedzac i
      czujac to wszystko, myslac o tym co dzialo sie wczesniej.

      "Dodam że nie porzucę męża z powodu synka ..."


      A gdzie jest milosc ?? Nie ma i tyle. (????)
      • ewa_78 Re: RATUJCIE!!!! 14.11.05, 04:55
        Bardzo się mylisz, moje rozterki pojawiły się dopiero pół roku temu, kiedy
        dowiedziałam się kilku rzeczy o tamtym mężczyźnie. Wbrew pozoru byłam w mężu
        zakochana, przed ślubem łączyła nas głęboka przyjaźń ale też duża namiętność
        (nie tylko seksualna!!!). Generalnie, nie jestem masochistką, żeby brać ślub,
        potem zachodzić w ciąże z obcym mi człowiekiem. Myślę, że gdybym była głupia,
        to mogłabym siedzieć i udawać że moje życie jest idealne, ewentualnie
        dowartościowywać się na jakimś forum, obrażając innych. Chcę, aby nasze
        małżeństwo było jeszcze szczęśliwe. Może ktoś był w podobnej sytuacji albo
        przynajmniej znał kogoś takiego? Co byście doradziły, gdyby podobny problem
        miała np. wasza przyjaciółka?
    • metnia Re: RATUJCIE!!!! 14.11.05, 01:01
      :) Przeczytaj opowiadanie "ostatnie walentynki" ze zbioru "Upowaznienie do szczescia"
      katarzyny grocholi. mozesz to zrobic nawet w ksiegarni. a moze klapka Ci sie otworzy. naprawde polecam! idealne na Twoje rozterki!
      pozdrawiam cieplo :)
    • lucerka Re: RATUJCIE!!!! 14.11.05, 12:57
      na forum nie naduzywa sie duzych liter i wykrzyknikow jesli nie ma
      bezposredniego zagrozenia. ja myslalam, ze co najmniej chcesz popelnic samobojstwo.
      • ewa_78 Re: RATUJCIE!!!! 14.11.05, 14:02
        Przepraszam, jestem tu nowa i jeszcze nie obyta :-) Poza tym wiesz jak to jest
        dla każdego jego problemy są największe na świecie :-(
    • asia_asica Re: RATUJCIE!!!! 14.11.05, 13:04
      Ewo - nigdy nie możesz być pewna, że związek z tamtym mężczyzną po jakimś
      czasie stałby się tak wyjątkowy jak związek z Twoim mężem. Każdy ma swoje wady.
      Tatmtego człowieka nie znasz tak dobrze jak męża i ine jesteś w stanie
      stwierdzić co by Ci w nim przeszkadzało i czy związek wogóle by przetrwał.

      Co zrobic by być szczęśliwą ? - Nauczyć cieszyć się z tego co masz. Z męża,
      który jak piszesz jest super, z synka, z rodzinnej atmosfery i wszystkiego co
      masz.

      VANILIOWE FORUM DLA KOBIET - Zapraszam
      • zdzichu-nr1 Re: RATUJCIE!!!! 14.11.05, 13:35
        1. Z tym "RATUJCIE!!!" w tytule to przegięłaś.

        2. Kompletnie nie rozumiem, jak mozna życiowe decyzje typu ślub + dziecko
        podejmować pod wpływem jakichś ulotnych nastrojów, a dodatku na zasadzie
        odreagowania wściekłości/rozczarowania na kogoś innego. Bo było przecież tak,
        że podobał ci się tamten facet, ale wynikła jakaś głupia sprzeczka i... I co?
        Koleś, który cię "pociesza" nagle okazuje się życiowym panaceum na wszystko?!
        Rozumiem decyzję, żeby z nim spróbować związku, to jest normalne, ale
        postępowanie w stylu "hop siup, bierzemy ślub na szybko i dzieciak w drodze",
        to jest po prostu krańcowa nieodpowiedzialność. W dodatku byłaś tak głupia, że
        nawet nie wyjaśniłaś sobie w swoim czasie rzeczywistych powodów nieporozumień z
        tamtym facetem.

        3. Teraz nie ma co rozpaczać nad rozlanym mlekiem. Możesz ewentualnie spotkać
        się z tamtym i wyjasnić sobie parę rzeczy, ale nie sądzę, by pałał on chęcią
        związania się z tobą, w sytuacji gdy masz dziecko z innym. Wylej sobie kubełek
        zimnej wody na głowę i zajmij się szydełkowaniem.
        • ewa_78 Re: RATUJCIE!!!! 14.11.05, 14:30
          Nie wiem skąd wyciągasz takie wnioski?
          1 Po pierwsze. Może i przesadziłam z "RATUJCIE!!!", potrafię się przyznać do
          błędu. Patrz wyżej...

          2. Po drugie nie wiem gdzie przeczytałeś że wzięłam ślub i zaszłam w ciąże „pod
          wpływem jakichś ulotnych nastrojów, a dodatku na zasadzie odreagowania
          wściekłości/rozczarowania na kogoś innego”. Męża poznałam na 2 roku studiów,
          zaczęłam z nim chodzić na początku 5 roku, po studiach mieszkaliśmy razem przez
          rok, wzięliśmy ślub i postanowiliśmy mieć dziecko. Pół roku później się udało i
          zaszłam w ciąże!!! jakbyś przeczytał wszystkie wątki to wiedziałbyś że byłam
          zakochana w moim mężu i nie było to małżeństwo z zemsty!

          3. Po trzecie. Gdzie przeczytałeś, że chcę w ogóle z tamtym facetem mieć coś
          wspólnego? Nie zamierzałam się w ogóle z nim spotykać, a tym bardziej nie
          zamierzałam się z nim w jakikolwiek sposób wiązać. Poza tym szydełkować nie
          umiem, znam bardziej pasjonujące i rozwijające formy spędzania wolnego czasu:-)

          4. Po czwarte. Nie wiem dlaczego mnie obrażasz. Nie wiem i nie chcę wiedzieć.
          To twój problem, załóż sobie swój wątek jak chcesz o tym pogadać :-)
          • gracios Re: RATUJCIE!!!! 14.11.05, 15:34
            Ewa, moze niepotrzebnie odebralas tego ostatniego posta tak bardzo do siebie ,
            bo niekoniecznie zdzichowi nr1 zalezalo zeby cie obrazic.
            Ale mysle,ze zbyt wiele osob ci tutaj juz nie pomoze.Troche za pozno na to , by
            wszystko odwrocic a nawet jesli nie odwrocic to cos porzadnego z tym zrobic.
            Po prostu musisz z tym zyc.Byc moze meczyc sie do konca zycia...sama nie wiem.
            Jak sobie poscielesz tak sie wyspisz....Kazdy placi za swoje bledy...I nie
            szukaj nie wiadomo jakich rozwiazan, nie ma cudow....
            • ewa_78 Re: RATUJCIE!!!! 14.11.05, 16:20
              No, może faktycznie odebrałam go bardzo do siebie, ale zrozum nie jestem
              przyzwyczajona do tego żeby ktoś mnie tak traktował. Ja sama staram się
              traktować innych z szacunkiem (fakt czasami puszczają nerwy...) i tego oczekuje
              od innych... Ale widzę, że tu na forum internetowym są inne zasady. Nie lubię
              generalizować ale widzę że wiele osób wchodzi tu tylko aby popastwić się nad
              innymi (nie piszę o tym wątku). Może to wynika z kompleksów? A może z tego że
              ludzie nie mają się na kim "wyżyć"... Chyba jestem na to wszystko zbyt
              wrażliwa :-) Idę się wypłakać do poduszki. Mam nadzieje, że wy wszyscy
              złośliwcy przynajmniej trochę sobie poprawiliście humor :-) Jeden plus z tego
              wszystkiego że na razie nie będę marnować czasu na głupim siedzeniu przed
              komputerem i wezmę się za coś pożytecznego :-))
              Ps Podejrzewam, w rzeczywistości to rozmowa przebiegła by zupełnie inaczej. No
              to jest duży minus (a może plus?) internetu, że nie trzeba być dla innych
              miłym, bo i po co?
              • zdzichu-nr1 Re: 14.11.05, 23:32
                Bardzo przepraszam, ale nie chciałem się wcale nad Tobą pastwić, ani wyżywać.
                Jestem konkretnym facetem i sprawy traktuję krótko. Oczywiście, sam też miewam
                problemy z podejmowaniem decyzji, jak każdy.

                Twój problem jest z gatunku problemów irracjonalnych, na to chciałem Ci zwrócić
                uwagę w swoim poście. Po prostu mrzonką są te marzenia, które snujesz i z
                którymi się podzieliłaś z nami w pierwszym poście. Jeśli sama zdajesz sobie z
                tego sprawę to dobrze, jeśli jednak zaczynasz o wszystkim myśleć jako o realnym
                problemie (co sugeruje podanie tematu na forum internetowym) to zaczyna być
                gorzej. Dobrze wiesz, że sprawy z tym byłym facetem są trwale zamknięte w
                skrzynce przeżytych zdarzeń i nie dadzą się powtórzyć "w realu". Po co więc
                wciągasz samą siebie w spiralę niepotrzebnych rozpamiętywań, obwiniania się i
                niemądrego zastanawiania nad sensem obecnego małżeństwa? Chciałem Tobą trochę
                potrząsnąć, ale odebrałaś to opacznie wyłącznie jako personalny i do tego
                wulgarny atak. Nie o to mi chodziło. Być może nie trzeba tu faceta, tylko
                kobiety. Dalsze posty dwóch Pań bardzo taktownie sięgają istoty rzeczy, o którą
                mi chodziło.

                Poza tym... Jeśli prawdą jest to co mi piszesz, jakoby tamten facet był swego
                czasu wyłącznie w drugoplanowym tle, no to o co Ci właściwie chodzi? Czyżby
                jednostką chorobową był bliżej nieokreślony 'Weltschmerz', smutek za utraconą
                młodością, wolnością, przygodą??? Jeśli nic nie znaczące zdarzenie z
                przeszłości zaczynasz absolutyzować do rangi przełomowego życiowego wydarzenia,
                które zaprzepaściłaś, no to sądzę, że jest niedobrze. Może po prostu nie masz
                nic do roboty, zarówno dosłownie, jak i w przenośni? Nie siedzę w Tobie, więc
                trudno żebym był tu terapeutą, ale na pewno więcej spotkań towarzyskich z
                żywymi ludźmi trochę podreperowałoby ci nadwątloną psyche. Pzdr. Zdzichu



    • hortor Re: RATUJCIE!!!! 14.11.05, 16:41
      piszesz, że Twój mąż to ideał. mam wrażenie, że chcesz sobie spaprać życie, a
      przy okazji mężowi i synkowi. zastanów się, co jest w życiu ważne. nie zawsze
      jest kolorowo. Życie towarzyskie możesz prowadzić razem z mężem, poza tym nie
      będzie już tak jak na studiach- to chyba oczywiste... przecież kochasz męża,
      nie? bądź konsekwentna...
      powodzenia
    • marta406 Będzie dobrze!!! 14.11.05, 17:16
      Witam. Wydaje mi się że na problem składa się kilka rzeczy:
      -byłaś osobą, która prowadziła bogate życie osobiste, a teraz pewnie nie wiele
      ci z niego pozostało. Czy masz jakieś zainteresowanie, które teraz rozwijasz,
      czy może poświęciłaś się totalnie dziecku i trochę zatraciłaś siebie ( uwierz
      wiele kobiet ma ten problem w pierwszych latach po urodzeniu dziecka).
      -Sądzę, że powrót do pracy może ci pomóc. To jest prawda, że nie będziesz miała
      czasu myśleć o nim, wtedy pojawią się na pewno inne problemy, które przejdą na
      pierwszy plan. Podejrzewam, że do tej pory nie miała większych problemów (
      takich jak brak pieniędzy, strach przed utratą pracy, choroba dziecka i całe
      szczęście ;-)) Twoje życie trochę cię mogło zacząć nużyć bez tych dodatkowych
      atrakcji, więc zaczynasz szukać problemów ( kiedyś czytałam o tym w jakiejś
      mądrej książce :-))
      -Podejrzewam, że masz raczej romantyczną naturę, skoro pamiętasz faceta po tylu
      latach i masz wyrzuty sumienia, za to że marzysz o innym. Pomyśl o nim w inny
      sposób. To była twoja romantyczna przygoda, która na pewno nie przetrwałaby
      prozy życia. A jeśli przetrwałaby to już nie byłaby romantyczną przygodą.

      Gdybyś była moją przyjaciółką to doradziłabym ci, abyś dalej sobie fantazjowała
      o tym facecie, wyzbyła się wyrzutów sumienia (domyślam się że to nie takie
      łatwe). Jestem pewna że kiedyś przejdą Ci te fantazje. Po prostu Ci się znudzą,
      teraz pewnie mi w to nie wierzysz? Myślę, że to jedyne sensowne wyjście z tej
      sytuacji. Jedyne wyjście, które pozwoli Ci ocalić twoje małżeństwo. Poza tym
      znajdź z mężem jakieś wspólne zainteresowanie (np chodzenie po górach,
      zwiedzanie ) Nic tak bardzo nie zbliża ludzi jak wspólne doświadczenia.
      Powinnaś też zadbać o siebie. Nie miej wyrzutów, zostaw dziecko z mężem
      spełniaj swoje marzenia (oczywiście te nie raniące uczuć męża) realizuj siebie.
      A i nie przejmuj się docinkami innych, jak pisałaś każdy ma problemy i lepiej
      się czasem komuś wygadać, niż trzymać wszystko w sobie, bo jak się trochę tego
      nagromadzi to może się źle skończyć. Pozdrawiam gorąco i życzę samych uśmiechów
    • conejito13 Re: RATUJCIE!!!! 14.11.05, 18:00
      Ewo, co prawda nie mam takiego problemu, ale gdybys byla moja przyjaciolka,
      poradzilabym ci sie bardzo skupic na obecnym zwiazku. Nie zyj przeszloscia, ona
      juz minela. Liczy sie tylko to, co w tej chwili zbudowalas z mezem. To calkiem
      normalne ze sie zastanawiasz nad tym, co robisz, dlaczego tak a nie inaczej.
      Wyciagasz wnioski, one beda wazna baza do kontynuowania twojego zwiazku. Nie
      obwiniaj siebie za chwilowe kryzysy. Kazdy na swoj sposob je przechodzi. Jestem
      pewna, ze mialas dobre powody, aby wyjsc za obecnego mezczyzne, miec z nim
      dziecko, stworzyc rodzine. Przypomnij sobie je. I nie mysl za duzo o tym, co
      bylo. To takie niepotrzebne fantazjowanie, jesli ty tworzysz sobie obrazy w
      mozgu, on je odczytuje jako prawde (np. kochanie sie z bylym facetem). Nasz
      mozg nie odroznia tego,co wymyslone przez nas od realnego obrazu. Przekazujesz
      mu obraz i doznanie i na tej podstawie wytwarzaja sie twoje emocje. To tak
      krotko i moze troche niezrecznie, ale moze wyjasni ci chwilowe 'odkochanie sie
      w mezu'. To takie triki nszej psyche. Wiec nie baw sie w to, bo moze sie
      okazac, ze bedziesz zyla jakas imaginacja a zycie obok bedzie toczylo sie bez
      twojego udzialu.
      Pozdrawiam i zycze sukcesow!
    • koralik00 Re: RATUJCIE!!!! 16.11.05, 00:53
      do postu mojej poprzedniczki dodalabym tylko ze zawsze nam sie wydaje ze "trawa
      po drugiej stronie jest bardziej zielona", a tymczasem wcale tak nie jest.
      Mozesz fantazjowac na tysiac sposobow jakby sie ulozylo twoje zycie z tym innym
      mezczyzna, ale skad wiesz ze nie byloby gorsze. Teraz go idealizujesz bo nigdy
      nie zostal on postawiony w sytuacji realnej - jak twoj maz. Czy bylby tak samo
      dobrym czlowiekiem , czy czulabys ze nie masz mu nic do zarzucenia jak swemu
      mezowi?
      Tak naprawde mysle ze kochasz swojego meza i to bardzo - sam fakt jak bardzo
      bronisz jego wizerunku i pozycji w twoim zyciu przed czytelnikami. Moja rada?
      Pomysl o tym co najbardziej lubisz w swoim mezu i afirmuj te uczucia bo to jest
      rzeczywistosc. Mysl na temat tego drugiego mezczyzny jest tylko obrazem twojej
      niespokojnej wyobrazni i fantazja, a uwierz mi fantazjom daleko do idealu w
      zetknieciu z zyciem codziennym :)
Pełna wersja