Dodaj do ulubionych

cholerni kryptogeje

02.05.15, 13:45
Witam. Zagladałam czasem na Wasze forum, ale moje niesmiałe podejrzenia zdaja sie potwierdzac niestety. Moj mąz zagladał na strony z gejowskim porno, no i trudno byloby zaprzeczyć, ze to wlasnie berdziej go interesuje. My w tym roku nie uprawialismy seksu, a ostatnie 2 lata mniej wiecej raz na miesiac. Mniejsze o szczególy, jeszcze bardziej mnie wkurza, że swoją oziębłość i obojetność wobec mnie motywował moimi rzeczywistymi i wydumanymi wadami. Hah teraz widzię jak moje pytanie "o co ci własciwie chodzi?" musiało go wkurzac. Jeszcze mu nie powiedziałam że wiem, bo sie zastanawiam jak to zrobic, albo jak powstrzymac sie od totalnego zmieszania go z błotem i wogole pokrojenia na kawałki i wywrzeszczenia wszystkim, ze ten c*ul mnie oszukał.
Powstrzymałam sie, ale długo nie wytrzymam, ogolnie brzydzę sie hipokryzją. A ten wrzód jest mocno napeczniały. Obydwoje juz chodzimy podminowani w swoim towarzystwie. Teraz piszę spokojnie, bo cały długi weekend jest "w pracy". Wstrzymałam jsie jednakze dlatego, bo mamy 2ke dzieci w wieku przedszkolnym - co ja niby im miałabym im powiedziec?? Okazuje sie, ze jestem w jakies p....j pułapce, bo przeciez nie zrozumieją. Zanim nie zaczęłam drążyć dlaczego nasze życie tak wygląda - dlaczego jemu nie zależy na mnie, to bylismy nawet zgodni. Ojcem jest dobrym w domu tez owszem potafi sie ogarnąć i dzieci tez ogarnąc, oczywiście wzór do naśladowania. Wiem, że na dzieciach mu zależy i na utrzymaniu tej fikcji tez mu zalezy.
Zastanawiałam sie, czy sa tu kobiety, ktore świadomie decydują sie na pozostanie w takim zwiazku, realizując swoje potzreby gdzie indziej? Czy to moze miec sens?
Obserwuj wątek
    • marek.zak1 Re: cholerni kryptogeje 02.05.15, 14:40
      Juz opisalem podobna historie. Moja była systentka- 2 dzieci rozwiodła się (konflikty, awantury nie wiadomo z jakiego powodu) , ale dopiero uświadomiła sobie o co chodzi i zrozumiała, jak jej były mąż zamieszkał z facetem.
    • aardwolf_ge Re: cholerni kryptogeje 02.05.15, 17:33
      1. najpierw upewnij się czy to na pewno o to chodzi.
      Na wielu portalach porno strony hetero są pomieszane z homo, więc samo wystąpienie stron homo od czasu do czasu może o niczym nie znaczyć.
      2. jeżeli to prawda to zalecam natychmiastową ewakuację jeśli Ci tylko życie miłe.
      Ryzyko zakażenia choroba weneryczną o kilka rzędów wielkości większe niż w przypadku zwykłej zdrady, a nawet zdrady z prostytutka.
    • brak.polskich.liter Re: cholerni kryptogeje 02.05.15, 20:55
      cubalibre100 napisała:

      > jeszcze bardziej mnie wkurza, że swoją oziębłość i obojetność wobec m
      > nie motywował moimi rzeczywistymi i wydumanymi wadami.

      Swinstwo.
      Bardzo brzydko pan malzonek sobie polecial, bardzo.

      > Ojcem jest dobrym w domu tez owszem potafi sie ogarnąć i dzieci tez ogarnąc,

      Skoro tak, to jest szansa, ze pozostanie dobrym ojcem rowniez po Waszym rozstaniu.

      > Wiem, że na dzieciach mu zależy i na utrzymaniu tej fikcji
      > tez mu zalezy.

      A Tobie na czym zalezy? Bo to jest podstawowe pytanie od ktorego powinnas zaczac.
      Bo jesli na fajnym seksie i erotyce, to wiesz juz, ze to raczej nie z tym panem.
      • bcde Re: cholerni kryptogeje 03.05.15, 03:47
        > jeszcze bardziej mnie wkurza, że swoją oziębłość i obojetność wobec m
        > nie motywował moimi rzeczywistymi i wydumanymi wadami.

        Swinstwo.
        Bardzo brzydko pan malzonek sobie polecial, bardzo.


        Jego gejostwo nie wyklucza jej wad, więc nie oceniaj go w ciemno. :)
        • brak.polskich.liter Re: cholerni kryptogeje 03.05.15, 10:39
          Ale ja nie o domniemanym gejostwie pana.
          Swinstwem jest IMO takie mydlenie oczu partnerce - nie bzykam cie, bo jestes taka i smaka, podczas gdy prawda wyglada bardziej, jak - nie bzykam cie, bo wole panow/Kryske z pracy/koze sasiada/znudzilas mi sie/inne. Zwalanie winy na partnerke i regularne indukowanie u niej poczucia winy za sprawe, na ktora ma znikomy wplyw.
          Sliskie, tchorzliwe i slabe jak cos bardzo slabego.
    • twojabogini Re: cholerni kryptogeje 05.05.15, 10:00
      Znam dwie pary które z podobnym problemem się ułożyły i nadal tworzą rodziny, natomiast potrzeby erotyczne realizują każde we własnym zakresie.

      Niemniej jednak w heteroseksualnym układzie homoseksualny mężczyzn plus heteroseksualna kobieta i dzieci czasem może dojść do sytuacji w której kobieta doznaje przemocy psychicznej (jest stale obwiniana ze wszystko, stale podlega presji, stale spotyka się z krytyką - co zaniża samoocenę kobiety i jest źródłem jej autentycznego cierpienia), i/lub przemocy ekonomicznej (gdy podział ról jest "tradycyjny", to znaczy kobieta nie ma własnych dochodów). Czasem także fizycznej. Mit spokojnego radosnego geja jest tylko mitem. Osoby homoseksualne tak jak i heteroseksualne są tak samo zróżnicowane postawami, zachowaniami, poziomem agresji. Osobiście problemy podobnych związków znam od strony przemocy.

      Dzieje się tak, gdy mężczyzna nie akceptuje swojej orientacji seksualnej i założenie rodziny ma potwierdzić jego "męskość", niektórzy mężczyźni liczą także na to, że ich orientacja się zmieni, jeśli będą żyć "normalnie". Zazwyczaj związki tych mężczyzn są maksymalnie tradycyjne - kobiety wychowują dzieci, zajmują się domem, wszystko jest zorganizowane tak, żeby nie miały własnych dochodów, były zależne ekonomicznie. Często rodzina mieszka w mieszkaniu mężczyzny, kobieta nie ma własnego mieszkania, czasem nawet rodziny do której mogłaby wrócić - co mężczyzna wykorzystuje, podkreśla i co dodatkowo wzmacnia jego pozycję w związku.
      Orientacja jest ukrywana, natomiast seksualne pożycie małżeńskie nie układa się "normalnie". Za taki stan winiona jest kobieta - nie tak wygląda, jest zaniedbana, ma złe cechy charakteru. Gdy kobieta prowokuje seks, lub bardziej czy mniej otwarcie się go domaga dochodzi do awantur, czasem także przemocy fizycznej, poniżania kobiety. Gdy dochodzi do seksu jest to dość specyficzna forma kontaktu, często po ciemku, bez gry wstępnej, lub według innego określonego schematu narzuconego przez mężczyznę.
      Część mężczyzn nie prowadzi drugiego życia erotycznego, jednak ogląda określonego rodzaju pornografię, popada w fantazje. Zdarza się także, że mężczyzna korzysta z usług homoseksualnych prostytutek lub podejmuje przypadkowe ryzykowne kontakty homoseksualne. To zachowanie występujące wśród mężczyzn nie akceptujących swojej orientacji: fazy "wybuchu" w postaci podejmowania przypadkowych i ryzykownych kontaktów seksualnych lub nasilonego oglądania pornografii są przemieszane wtedy z fazami wyrzutów sumienia, samoobwiniania. W tej fazie część mężczyzn bywa wycofana, depresyjna, część z kolei agresywna, opryskliwa, nieprzyjemna.

      Niskie rokowania na ułożenie się ze swoją orientacją i prowadzenia stabilnego życia rodzinnego pozbawionego przemocy maja mężczyźni pochodzący z rodzin skrajnie wręcz dewocyjnie katolickich i wojskowych z doświadczeniem przemocy. Oni też najczęściej stosują przemoc fizyczna wobec partnerek. Równie niskie rokowania mają mężczyźni wychowani w pogardzie dla kobiet, przekonani o ich niższości, wymagający od partnerek pełnego podporządkowania, uniemożliwiający im pracę.

      Jeśli kobieta odkrywa problem partnera z orientacją homoseksualną na wstępie powinna ocenić czy ujawnienie informacji partnerowi może narazić ją na przemoc. Zazwyczaj partner zaprzecza, manipuluje, miesza kobietę z błotem. Zanim się zacznie rozmowę lepiej mieć twarde dowody.

      Ułożenie takiego związku jest możliwe gdy:
      1. Związek jest układany na jasnych zasadach i równościowo.
      2. Mężczyzna nie ma ekonomicznej przewagi nad kobietą - kobieta albo ma własne dochody, albo zawiera umowę alimentacyjną na nią i dzieci (w formie nadającej się do egzekucji) jeśli para decyduje się nadal na tradycyjny podział ról. Kobieta otrzymuje także zabezpieczenie w formie mieszkania (zameldowanie jej i dzieci, współwłasność lub całkowita własność).
      (Zabezpieczenie finansowe jest bardzo ważne - czasem mężczyzna gdy dochodzi do ładu ze swoją orientacją zrywa ze starym życiem, co oznacza zerwanie z żona i z dziećmi, nawet jeśli oznacza to pozostawienie ich na ulicy). Jeśli mężczyzna odmawia zabezpieczenia finansowego i lokalowego rodziny - w mojej ocenie nie jest szczery i rodzina nie jest jego priorytetem. W mojej ocenie bycie zależnym od tak niepewnej osoby rodzi duże ryzyko.
      3. Para stale współpracuje z terapeutą a ponadto mężczyzna przechodzi terapię pomagającą mu ułożyć się ze swoją orientacją. Oboje partnerów zyskują prawo do realizacji seksualnej poza związkiem - co oznacza , nie tylko ogólna deklarację, ale czas wolny, zwolnienie na określone dni, wieczory czy weekendy lub wyjazdy wakacyjne z obowiązków domowych i opieki nad dziećmi na równych zasadach. Przyjętym priorytetem jest dobro dzieci i rodziny - każde z parterów jest zobowiązane zrezygnować z randki itp. jeśli pozostawałoby to w konflikcie z dobrem rodziny (choroba dziecka, problemy finansowe, problemy wychowawcze, problemy osobiste lub zdrowotne drugiego z partnerów uniemożliwiające mu opiekę nad dziećmi).
      4. Kobieta jest tolerancyjna, nie ma uprzedzeń wobec osób homoseksualnych i nie przyjmuje w swoim związku postawy - zrujnowałeś mi swoją postawą i oszustwem życie.
      5. Partnerzy są zobowiązani do wzajemnej lojalności, wspierania się i przyjaźni. Mogą ustalić, że życie erotyczne jest sprawą prywatna każdego z nich lub też że ich partnerzy seksualni są w jakiś sposób włączeni w życie codzienne pary. Ważne jest ustalenie reguł w tym zakresie odpowiadających obojgu partnerom i lojalne przestrzeganie ich.
      6. Każde z małżonków może liczyć na wsparcie drugiego w sytuacji problemów emocjonalnych w związku erotycznym.
      7. Małżonkowie utrzymują więź fizyczną (nie seksualną!) - przytulają się, trzymają za ręce, patrzą na siebie - i emocjonalną - wspierają się, doceniają, granice i potrzeby określają sami, ale ważne jest żeby elementy podtrzymania więzi były obecne w związku codziennie.
      8. Małżonkowie wspólnie ustalają jak i kiedy poinformować dzieci o charakterze ich związku biorąc pod uwagę dojrzałość dzieci, tolerancyjność ich otoczenia, ryzyko wykluczenia. Od początku jednak zwracają uwagę na tolerancyjne wychowanie i nie wzbudzanie w dzieciach postaw dyskryminacyjnych wobec niestandartowych stylów życia, orientacji itp. - tak aby dzieci mogły uznać, że mają nietypowych, ale kochających i szanujących siebie nawzajem dobrych rodziców.
      9. Priorytetem relacji jest dobro rodziny, nie wyłącznie dobro dzieci, co oznacza, że partnerzy są lojalni także wobec siebie, spędzają czas razem bez dzieci, podtrzymują więź między sobą.
      10. Partnerzy zobowiązują się bezpiecznego seksu i antykoncepcji w relacjach heteroseksualnych. Wspólnie wykonują badania w kierunku chorób wenerycznych z ustaloną częstotliwością (zalecane raz do roku).

      To zasady dobrego związku z podobnym do autorki wątku problemem wypracowane przez terapeutów par. Znam jedną rodzinę funkcjonująca w ten sposób - jest dobrze i drugą która zdecydowała się na podobna relację, ale nie jestem z nimi na tyle blisko aby wiedzieć, czy w ocenie wszystkich członków rodziny układ się sprawdza.

      Po odkryciu problemu bardzo ważne jest wykonanie badań - osoby nieakceptujące swojej seksualności często podejmują ryzykowne kontakty seksualne, co naraża także ich partnerów na ryzyko chorób wenerycznych oraz zakażenie HIV, rośnie ryzyko zakażenia HCV. Dlatego każda kobieta z podobnym problemem powinna wykonać komplet badań (zazwyczaj osoby z grupy ryzyka mogą wykonać te badania nieodpłatnie - informacje można uzyskać w lokalnych Sanepidach). HIV jest obecnie choroba przewlekłą, a nie śmiertelną, kontrolowany lekami w bardzo nielicznych przypadkach przechodzi w fazę AIDS.
      Wykrycie jednej z chorób jest bezwzględną podstawą do przebadania dzieci. Silna obawa o zakażenie dzieci uzasadnia przebadanie dzieci od razu, bez czekania na wyniki dorosłych, zwłaszcza gdy mężczyzna odmawia wykonania badań lub kobieta na razie nie chce ujawniać swojej wiedzy co problemu partnera z seksualnością - wykonanie badań rodzinie redukuje pozi
      • bcde Re: cholerni kryptogeje 05.05.15, 17:06
        cubalibre100 napisała:

        >Jeszcze mu nie powiedziałam że wiem, bo sie zastanawiam jak to zrobic, albo jak powstrzymac sie od totalnego zmieszania go z błotem i wogole pokrojenia na kawałki i wywrzeszczenia wszystkim, ze ten c*ul mnie oszukał.
        Powstrzymałam sie, ale długo nie wytrzymam, ogolnie brzydzę sie hipokryzją. A ten wrzód jest mocno napeczniały.

        Twoja (bogini), wypowiedź jest tendencyjna. Równie dobrze/źle może być i tak:

        W heteroseksualnym układzie homoseksualny mężczyzna plus heteroseksualna kobieta i dzieci czasem może dojść do sytuacji w której mężczyzna doznaje przemocy psychicznej (jest stale obwiniany ze wszystko, stale podlega presji, stale spotyka się z krytyką - co zaniża samoocenę mężczyzny i jest źródłem jego autentycznego cierpienia), i/lub przemocy ekonomicznej (gdy mężczyzna nie ma własnych dochodów albo ma niższe niż kobieta). Czasem także fizycznej. Mit spokojnej żony geja jest tylko mitem. Osoby homoseksualne tak jak i heteroseksualne są tak samo zróżnicowane postawami, zachowaniami, poziomem agresji.
        [...]
        Dzieje się tak, gdy kobieta nie akceptuje orientacji seksualnej mężczyzny, a pozostawanie w związku z nim ma potwierdzić jej sukces życiowy lub jest dla niej wygodne, niektóre kobiety liczą także na to, że orientacja ich męża nie będzie przeszkodą w związku, jeśli same będą żyć "normalnie" (tzn. realizować potrzeby seksualne poza związkiem).
        Często rodzina mieszka w mieszkaniu kobiety, mężczyzna nie ma własnego mieszkania, czasem nawet rodziny do której mógłby wrócić - co kobieta wykorzystuje, podkreśla i co dodatkowo wzmacnia jej pozycję w związku.
        Orientacja partnera jest znana, natomiast także pozaseksualne pożycie małżeńskie nie układa się "normalnie". Za taki stan winiony jest mężczyzna - nie tak wygląda, jest zaniedbany, ma złe cechy charakteru. Gdy mężczyzna odmawia kobiecie seksu, gdy ta bardziej czy mniej otwarcie się go domaga, dochodzi do awantur, czasem także przemocy fizycznej, poniżania mężczyzny.
        Część kobiet nie prowadzi życia erotycznego poza związkiem, jednak ogląda określonego rodzaju pornografię, popada w fantazje. Zdarza się także, że kobieta podejmuje przypadkowe ryzykowne kontakty heteroseksualne. To zachowanie występujące wśród kobiet nie akceptujących orientacji partnera: fazy "wybuchu" w postaci podejmowania przypadkowych i ryzykownych kontaktów seksualnych lub nasilonego oglądania pornografii są przemieszane wtedy z fazami wyrzutów sumienia, samoobwiniania. W tej fazie część kobiet bywa wycofana, depresyjna, część z kolei agresywna, opryskliwa, nieprzyjemna.
        Niskie rokowania na ułożenie się z partnerem o odmiennej orientacji i prowadzenia stabilnego życia rodzinnego pozbawionego przemocy maja kobiety pochodzące z rodzin, w których kobiety rządziły i stosowały przemoc wobec partnerów. One też najczęściej stosują przemoc psychiczną, a czasem fizyczną wobec partnerów. Równie niskie rokowania mają kobiety wychowane w pogardzie dla mężczyzn, przekonane o ich niższości, wymagające od partnerów pełnego podporządkowania.
        Mężczyzna z orientacją homoseksualną na wstępie powinien ocenić czy ujawnienie informacji partnerce może narazić go na przemoc. Zazwyczaj partnerka atakuje, manipuluje, miesza mężczyznę z błotem.
        • twojabogini Re: cholerni kryptogeje 05.05.15, 20:16
          > Twoja (bogini), wypowiedź jest tendencyjna. Równie dobrze/źle może być i tak:

          Mechanizm kobiet orientacji homoseksualnej w związkach heteroseksualnych działa odmiennie niż w heteroseksualnych związkach mężczyzn homoseksualnych.
          Pracowałam z dwoma kobietami, które musiały zmierzyć się z orientacją homoseksualna męża. Miały pełne prawo czuć się oszukane, gdyż zostały potraktowane bardzo przedmiotowo, przez mężczyzn których kochały i którym ufały. Gdy związek nie potwierdził "męskości", a mężczyźni wbrew swoim oczekiwaniom nie uleczyli się z homoseksualizmu małżeństwem kobiety doznawały upokorzeń, były obciążane wina za brak więzi fizycznej w sposób bardzo poniżający. Jak zawsze gdy mam do czynienia z czyms nowym przekopałam sie przez masę literatury, czytając relacje terapetów dostepne wyniki badań relacje osób zaangażowanych w ppodobne związki.
          Nie mam nic przeciwko mężczyznom, ani przeciwko mężczyznom homoseksualnym. Niemniej jednak uważam, że zatajanie swojej orientacji, zakładanie rodziny w celu udowodnienia swojej normalności jest nie w porządku wobec kobiet, które nie są świadome swojej sytuacji i nie mają przez to swobodnego wyboru. Tak samo nie w porządku jest zatajanie nałogów, długów i innych spraw które będą wpływać na sytuacje obojga małżonków, jak również całej rodziny.
          Ponieważ mężczyźni z zaburzeniami w sferze akceptacji swojej orientacji seksualnej są osobami zaburzonymi (nie dlatego, ze są homoseksualni, ale dlatego, że nie akceptują swojej orientacji), czesto gdy wchodza w zwiazki heteroseksualne sa sprawcami przemocy na róznych poziomach. Czesto tez ich problemy natury seksualnej przekładaja się na pogarde wobec kobiet, wchodzenie w rolę macho, zmuszanie kobiety do ograniczenia się do roli matki i zony - aseksualnej, nie wnikającej w drugie życie męża. Poniewaz swoje realizacje seksualne z powodu zaburzeń uważają za złe i brudne odmawiają swoim zonom prawa do realizacji seksualnej poza związkiem, za wszelką cenę starając się utrzymać mit normalnej rodziny. gdy wszystko zaczyna pękać - bywa że dochodzi do przemocy już wprost, nie tylko fizycznej i ekonomicznej, ale także fizycznej.
          Zdarza się, ze kobiety swoja postawą - zwłaszcza gdy posiadaja silne uprzedzenie wobec osób homoseksualnych lub bardzo obawiają się zakażenia - nasilaja posawy agresywne, gdy sprawa "sie wydaje" - szntazując, ze poinformuja wszystkich, wrzeszcząc, że zostały oszukane (maja rację) oraz robiąc wiele bardzo złych rzeczy - takich jak wciąganie w całą sytuację dzieci poprzez np. wulgarne informowanie ich o "nienormalnych" upodobaniach ojca z podawaniem szczegółów anatomicznych włącznie (to z relacji terapeutów amerykańskich).
          Dlatego ważna jest wyważona ocena sytuacji.
          Osobiście współczuję wszystkim osobom uwikłanym w tak zaplątane relacje. Zrówno mężczyznom, którzy autentycznie cierpią mając problem z własna seksualnością, ale takze ich partnerkom, które nie były świadome, ze wikłaja się w tak skomplikowana relację.
          Niezaleznie od wszystkiego nic nie usprawiedliwia stosowania przemocy wobec partnera niezaleznie od formy tej przemocy - dltego tez uwazam, ze rozwikłując cały układ trzeba miec na względzie dobro ofiary przede wszystki, a sprawca przemocy wymaga profesjonalnej pomocy.

          Oczywiście całość ma także tło kulturowe - w większości związków w których jest przemoc jest tez zależność ekonomiczna. Wynika to z faktu, że kobiety matki małych dzieci nie pracują, lub pracują w ograniczonym zakresie, z powodu opieki nad dziećmi, która sprawują w znacznie większym zakresie niz partner. Takim kobietom znacznie trudniej wyjść w przemocy.
          W olsce wiele kobiet żyje w zwiakach tolerujac przemoc wobec siebie i wobec dzieci i nie zgłaszają sprawy na policje, gdyz rodzina straciłaby jedynego zywiciela w razie jego uwięzienia.

          Odnosząc sie do postu autorki - wiele wskazuje na to, że doznaje ona przemocy psychicznej i z duzym prawdopodobieństwem jest zalezna ekonomicznie od partnera. Jesli partner naduzywa tej zaleznosci w celu wpływania na nią - doznaje także przemocy ekonomicznej. Nic takiego z postu nie wynika - jest jednak prawdopodobne.
          To dlatego kobiety w takiej sytuacji sa w pułapce - z uwagi na zalezność ekonomiczną niemoga po prostu wstać, zabrac dzieci i wyjść.
          Uważam tez, że jeśli męzczyzna pogodzi sie ze swoją orientacja a priorytetem obojga małzonków jest trwałośc rodziny o dobro ich dzieci mogą stworzyć dobra rodzine i dobry związek, dlatego ważne jest otwarte stawianie sprawy.
          • bcde Re: cholerni kryptogeje 07.05.15, 02:37
            > Odnosząc sie do postu autorki - wiele wskazuje na to, że doznaje ona przemocy p
            > sychicznej i z duzym prawdopodobieństwem jest zalezna ekonomicznie od partnera.
            > Jesli partner naduzywa tej zaleznosci w celu wpływania na nią - doznaje także
            > przemocy ekonomicznej. Nic takiego z postu nie wynika - jest jednak prawdopodob
            > ne.

            Przykład nieobiektywnego seksistowskiego nastawienia - rzekomo "wiele wskazuje na to", że wątkodajka doznaje przemocy psychicznej i jest zależna ekonomicznie, choć "nic takiego z postu nie wynika". To w końcu "wiele", czy "nic"?
            Dalsze wypowiedzi autorki wątku wskazują, że nie doświadcza ona przemocy psychicznej i nie jest zależna ekonomicznie, ale zanim się to wyjaśniło, to jakie "wiele" wskazywało, że jest inaczej?
      • cubalibre100 Re: cholerni kryptogeje 06.05.15, 14:37
        Twoja bogini - bardzo dziękuję za rzeczowa wypowiedz. Miałam bardzo podobne przemyślenia, aczkolwiek nie tak usystematyzowane :) Mąż pochodzi raczej z konserwatywnego środowiska i sądzę, że zależy mu na utrzymaniu wizerunku "normalnego". Szczerze mówiąc obawiałam się zacząć rozmowę - czy nie zareaguje nawet agresywnie(choc nigdy dotąd nie był). Po weekendowej kłótni, gdzie poczęstowaliśmy sie nieeleganckimi obelgami (tego nie robilismy wczesniej) to stwierdziłam ze nie ma na co czekac i na następny dzień powiedziałam, ze wiem co mu "dolega". Byłam opanowana i na początek powiedziałam, że nie jestem jego wrogiem i że w wielu sytuacjach można sie dogadac, a my mamy dzieci i tak bedziemy musieli sie jakos dogadywac. Musiał sie juz domyslac co powiem, bo tez był opanowany, nie był zdziwiony ani oburzony (jak notabene byłby każdy heteryk po takich "zarzutach"). Stwierdził,że owszem ogladał gejowskie porno i inne tez i to nic takiego nadzwyczajnego :] jak powtorzył to drugi raz to jednak fuknełam, ze daj spokoj zaden 100% heteryk nie oglada gejowskiego porno, to juz nie zaprzeczył. W kazdym razie strwierdził, ze jestem dla niego jak najbardziej nadal pociagająca, faceci go nie interesuja i że jemu tez brakuje czułości.
        Tere fere, no moze poza tą czułością ze mu brakuje. Ogółem nie uwierzyłam, ale chwilowo odpuściłam. Sytuacja sie niecpo poprawiła, napomknęłam coś na temat ze dzici tak źle rozwód znoszą i chyba serio sie przestraszył, że mogłabym odejść. Tylko z tym odhcodzeniem to mi sie tak bardzo nie spieszy nie z powodu zależności ekonomicznej, ktora sie tu watku pojawiła (przy okazji to sorry za długą przerwę, bo wyglądało jakbym rzuciła temat i uciekła). Ja pracuję, zarabiam średnią krajową, a nawet mam własne mieszkanie (pod wynajem obecnie). Zakładając, że mąż by sie nie uchylał od alimentów to miałby szansę byc wysokie. Także nie o pieniądze - ja sie obawiam dalatego, ze nie mam juz zadnych innych krewnych: rodzice niestety zmarli młodo, na dziadków juz przyszła pora, rodzenstwa nie mam, jakiś ciotek wujków tez nie. Dzieci byłyby wyłącznie na mojej głowie i płatnych opiekunek. To nie jest nie do zrobienia, ale byłoby bardzo wymagające i stresujące. Taka opiekunka tez ma swoje zycie, plany i nie stoi na drzwiami gotowa na wezwanie.
        Rozwód jest ogółem ciężki dla dzieci, myslałam tez najpierw o separacji (uporządkowalibysmy finanse przy okazji). Dlatego tez przyszło mi do głowy takie rozwiązanie "parawanowe" prowadzimy razem gospodarstwo i wychowujemy dzieci a seks gdzies poza małżeństwem. Tez nie jest to jakies swietne rozwiązanie, wcale nie planowałam miec kochanka... a drugiej strony sie pocieszam, ze w niejednym jaknajbardziej hetero małżeństwie seks kuleje i ludzie sie pocieszają gdzies indziej, no w koncu o czym jest to forum ;)
        Tym bardziej tez dziekuje twojejbogini za te punkty, przyjdzie odpowiednia pora to je pokaze mężowi.

      • bcde Re: cholerni kryptogeje 07.05.15, 03:13
        > Ułożenie takiego związku jest możliwe gdy:
        [...]
        > 2. Mężczyzna nie ma ekonomicznej przewagi nad kobietą - kobieta albo ma własne
        > dochody, albo zawiera umowę alimentacyjną na nią i dzieci (w formie nadającej s
        > ię do egzekucji) jeśli para decyduje się nadal na tradycyjny podział ról. Kobie
        > ta otrzymuje także zabezpieczenie w formie mieszkania (zameldowanie jej i dziec
        > i, współwłasność lub całkowita własność).
        > (Zabezpieczenie finansowe jest bardzo ważne - czasem mężczyzna gdy dochodzi do
        > ładu ze swoją orientacją zrywa ze starym życiem, co oznacza zerwanie z żona i z
        > dziećmi, nawet jeśli oznacza to pozostawienie ich na ulicy). Jeśli mężczyzna o
        > dmawia zabezpieczenia finansowego i lokalowego rodziny - w mojej ocenie nie jes
        > t szczery i rodzina nie jest jego priorytetem. W mojej ocenie bycie zależnym od
        > tak niepewnej osoby rodzi duże ryzyko.

        A niby z jakiej kuźwa racji? A mężczyzna jak będzie zabezpieczony przed konsekwencjami kopnięcia go w dupę i wystawienia walizek za drzwi? Proponujesz w porywach (całkowita własność, zabezpieczone alimenty dla kobiety) wręcz całkowite poddanie się mężczyzny ekonomicznej władzy kobiety i to w sytuacji, gdy to zwykle kobieta ma w takim układzie większą motywację do zakończenia związku i (jak wskazuje statystyka) częściej niż mężczyzna występuje o rozwód. Facet byłby debilem, gdyby się na to zgodził. Samo proponowanie czegoś takiego świadczyłoby, że kobiecie się zupełnie w dupie poprzewracało.

        Niektóre pozostałe punkty to w części fantastyka w stylu "partnerzy są zobowiązani do wzajemnej lojalności, wspierania się i przyjaźni
        > . Mogą ustalić, że życie erotyczne jest sprawą prywatna każdego z nich lub też
        > że ich partnerzy seksualni są w jakiś sposób włączeni w życie codzienne pary.", a także - że przytulaja się, dotykają, chodzą za ręce...
        Już to widzę, jak taka "oszukana" żona (np. Trissmerigold) włącza partnera męża w życie codzienne pary (z dziećmi), a z samym mężem chętnie się dotyka i przytula do niego.
    • twojabogini Re: cholerni kryptogeje 05.05.15, 10:06
      Dodam jeszcze, że sam fakt oglądania pornografii homoseksualnej przez mężczyznę nie jest dowodem na jego homoseksualizm. Na pewno jednak unikanie współżycia seksualnego i winienie za to partnerki świadczy o problemie w parze i ukrywaniu przed partnerką istotnych dla pary informacji. Dobrym pomysłem jest wizyta pary u seksuologa, który pozwoli ustalić problem.
      Jeśli partner odmawia współpracy i stosuje przemoc psychiczna i ekonomiczną lub fizyczną pierwszym krokiem jest separacja od sprawcy.
      • marek.zak1 Re: cholerni kryptogeje 05.05.15, 11:46
        twojabogini napisała:

        . Dobrym pomysłem jest wizyta pary u seksuologa, który pozwoli ustalić problem.
        ---------------------------------------------------------------------------------------------------

        Nie lepiej spytać wprost?
        • twojabogini Re: cholerni kryptogeje 05.05.15, 19:54
          marek.zak1 napisał:

          > Nie lepiej spytać wprost?

          Niestety tak to nie działa. Mężczyzna homoseksualny nieakceptujący swojej orientacji to osoba która za wszelką cenę stara się udowodnić, że jest "normalna", gdyż nie jest w stanie zaakceptować swojej normy jako normy właśnie.
          Tak samo nie przyzna się do zdrad mężczyzna który jest seksoholikiem.
          Osoby, które uważają, że mają problem lub mają problem i nie akceptują same siebie obawiają się odrzucenia, braku akceptacji, zdemaskowania. Robią wszystko żeby ich tajemnica pozostała tajemnicą. Złapane za rękę twierdzą, że to nie ich ręka. Wpierają, że osoba, która podejrzewa "prawdę" jest chora psychicznie itp.
          Czasem na neutralnym terenie przy osobie neutralnej łatwiej o rozmowę oraz ujawnienie prawdy, która w sytuacji gdy para jest małżeństwem, ma dzieci dotyczy obojga i nie jest prywatna sprawa jednej z nich. Obecność obiektywnego arbitra lub terapeuty zapobiega tez manipulacji i agresji.
          • triss_merigold6 To nie jest żaden problem 05.05.15, 20:31
            Sorry, Twojabogini, ale homoseksualny gościu, który okłamuje banalnie heteroseksualną małżonkę nie ma żadnego problemu. Jest jedną wielką wadą w kontekście życia pod jednym dachem i tyle.
            "(... ) która w sytuacji gdy para jest małżeństwem, ma dzieci dotyczy o > bojga i nie jest prywatna sprawa jednej z nich. Obecność obiektywnego arbitra l > ub terapeuty zapobiega tez manipulacji i agresji." - zniszczyłabym. Gdybym została w ten sposób oszukana, to zrobiłabym wszystko, żeby faceta zniszczyć. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie większego upokorzenia niż nieświadome (ze strony kobiety nieświadome) poślubienie geja.
            • marek.zak1 Re: To nie jest żaden problem 05.05.15, 20:44
              triss_merigold6 napisała:

              > Sorry, Twojabogini, ale homoseksualny gościu, który okłamuje banalnie heteroseksualną małżonkę nie ma żadnego problemu. Jest jedną wielką wadą w kontekście życia pod jednym dachem i tyle.

              Popieram. To skurwysyn, mówiąc wprost.



              - zniszczyłabym. Gdybym została w ten sposób oszukana, to zrobiłabym wszystko, żeby faceta zniszczyć. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie większego upokorzenia niż nieświadome (ze strony kobiety nieświadome) poślubienie geja.

              Czym by Cie zwiódł? Urokiem, delikatnością, brakiem natarczywości? Tak czy inaczej jest oszustem, a jednak to potwierdza, że naiwność nie ma granic.
            • morrison9 Re: To nie jest żaden problem 05.05.15, 20:47
              triss_merigold6 napisała:

              > Nie jestem w stanie wyobrazić sobie większego upokorzenia niż nieświadome (ze
              > strony kobiety nieświadome) poślubienie geja.
              Aby nieświadomie poślubić geja muszą zajść wg mnie pewne kluczowe okoliczności.
              Kobieta musi mieć mało sprecyzowane oczekiwania seksualne, mus traktować brak zainteresowania seksem przez dłuższy czas u nowo poznanego mężczyzny jako zaletę, musi przejawiać pewną ambiwalencję w podejściu do seksu, nieumiejętność jasnego i otwartego o nim rozmawiania, deklarowania swoich oczekiwań. Taka kobieta jawne i otwarte dążenie do seksu przez mężczyznę powinna traktować z dezaprobatą.
              Tak się składa, że jest to zespół cech i zachowań kobiecych postrzeganych przeze mnie jako wady.
              Z tego punktu widzenia i zastrzeżeniem subiektywizmu mojej oceny: NIE ŻAL MI TAKICH KOBIET :-)
              • marek.zak1 Re: To nie jest żaden problem 05.05.15, 21:48
                morrison9 napisał:


                > Aby nieświadomie poślubić geja muszą zajść wg mnie pewne kluczowe okoliczności.
                > Kobieta musi mieć mało sprecyzowane oczekiwania seksualne, mus traktować brak zainteresowania seksem przez dłuższy czas u nowo poznanego mężczyzny jako zaletę,

                > Z tego punktu widzenia i zastrzeżeniem subiektywizmu mojej oceny: NIE ŻAL MI TA KICH KOBIET :-)

                Alez wiele kobiet ceni sobie, że facet jest subtelny, chce nawiązac kontakt emocjionalny , uczuciowy i nie leci z łapami pod spódniczkę tak od razu. Takie zachowanie nie musi świadczyc, że facet jest gejem, a nie każda kobieta jest na tyle przenikliwa, żeby to rozszyfrować. Natomiast facet tak zachowujacy się jest oszustem do kwadratu. Skoro uwodzi, jest zainteresowany seksem, ale może nie od razu.
                • morrison9 Re: To nie jest żaden problem 06.05.15, 08:44
                  marek.zak1 napisał:


                  > Alez wiele kobiet ceni sobie, że facet jest subtelny, chce nawiązac kontakt emo
                  > cjionalny , uczuciowy i nie leci z łapami pod spódniczkę tak od razu.
                  Taa. Jasne.
                  Pierwsza randka - nic
                  Druga randka - nic.
                  Trzecia randka - nic.
                  Po trzeciej randce oczywiście następuje ślub i bezbronna kobieta nie ma szans na sprawdzenie temperamentu, zainteresowań seksualnych i wizji związku męzczyzny.
                  Tere fere.
                  Poślubienie geja to skrajny przypadek, wystepujący pewnie sporadycznie.
                  Nieco częstszym jest pewnie poślubienie faceta z niskim libido, bez fantazji z licznymi zahamowaniami i brakiem otwartości w sprawach seksu.
                  Ale mechanizm jest wg mnie zbliżony.
                  > Takie zachowanie nie musi świadczyc, że facet jest gejem, a nie każda kobieta jest na
                  > tyle przenikliwa, żeby to rozszyfrować.
                  Przenikliwa??
                  To nie kwestia przenikliwości.
                  To kwestia powiedzenia sobie samej: mam określone potrzeby seksualne i będe szukała męzczyzny, który będzie w stanie je zaspokoić.
                  Jeśli ich nie zaspokaja to być może nie ma sensu się z nim wiązać.
                  i nie ma znaczenia czy nie zaspokaja bo jest gejem czy tylko niskolibidowcem.

                  > Natomiast facet tak zachowujacy się jes
                  > t oszustem do kwadratu. Skoro uwodzi, jest zainteresowany seksem, ale może n
                  > ie od razu.
                  Nie wiem czy uwodzi.
                  Nie wiem jak to jest, ze z jednej strony mnóstwo męzczyzn ma problemy ze znalezieniem partnerki a z drugiej strony kobiety wychodzą za gejów.
                  • marek.zak1 Re: To nie jest żaden problem 06.05.15, 08:57
                    morrison9 napisał:

                    > tyle przenikliwa, żeby to rozszyfrować.
                    > Przenikliwa??
                    > To nie kwestia przenikliwości.
                    > To kwestia powiedzenia sobie samej: mam określone potrzeby seksualne i będe szu
                    > kała męzczyzny, który będzie w stanie je zaspokoić.
                    > Jeśli ich nie zaspokaja to być może nie ma sensu się z nim wiązać i nie ma znaczenia czy nie zaspokaja bo jest gejem czy tylko niskolibidowcem.


                    Morrison, rozumujesz racjonalnie, jako dojrzały, cyniczny doświadczony facet i manager, ktory wie, że wszystko ma swoje racjonalne przyczyny. Ja równiez jestem podobny i wiem, o co Ci chodzi.
                    Młode kobiety chcą widzieć świat w innym swietle, a jak facet jest miły i sie usmiecha, a nie jest natarczywy, moga to uważac za plus. Jesli eszcze powie, że jest katolikiem i seks dopiero po ślubie wiele dziewczyn jest wniebowzietych.
                    • cubalibre100 Re: To nie jest żaden problem 06.05.15, 15:36
                      No właśnie seks był dobry, i tak, mam porównanie:)
                      Prawdopodobnie pospieszyłam sie z określeniem 'gej', pewnie powinnam powiedzieć 'bi' . Tyllko ze w irytacji takie rozwodnione określenia jak 'kryptobi' nie przechodza przez usta(palce). Jak juz tu komus odpisałam najlepsze orgazmy miałam właśnie z mężem, bo nie spieszył sie i poświęcał mi tyle czasu ile chciałam. Z biegiem czasu, rutyna i jakimis drobnymi sprzeczkami to oczywiście sie pogorszyło, choc bardziej spadła czestotliwość stosunków wogole, niż jakość.
              • twojabogini Re: To nie jest żaden problem 06.05.15, 14:17
                morrison9 napisał:

                > Aby nieświadomie poślubić geja muszą zajść wg mnie pewne kluczowe okoliczności.
                > Kobieta musi mieć mało sprecyzowane oczekiwania seksualne, mus traktować brak z
                > ainteresowania seksem przez dłuższy czas u nowo poznanego mężczyzny jako zalet
                > ę, musi przejawiać pewną ambiwalencję w podejściu do seksu,

                To jeden z wariantów. Dodaj do tego kobiety, które zaangażowały się emocjonalnie i seksualnie w związek i zostały w tym związku wykorzystane, skrzywdzone itp. (zaściankowość i wychowanie skutkują tym że wykorzystaniem i skrzywdzeniem kobiety określają sytuację w której pan po dwóch latach czy wspólnym zamieszkaniu nie zdecydował się na "kolejny krok" - to jest zakup pierścionka i wyznaczenie daty ślubu). Czasem kilka razy pod rząd. Wtedy romantyczny, zabiegający o nie mężczyzna, który jest gotowy czekać, chce ślubu i dzieci, jawi im się jako wymarzony książę, który ich "nie skrzywdzi".
                Na tym etapie panie czasem uważają, że seks nawet zajebisty nie jest ważny i ze im się przejadło i słuchają babć, ciotek i koleżanek, że metryka, że on taki ładny, grzeczny, że zegar tyka i on taki zakochany i szanuje kobietę.

                Zarówno popieprzenie kobiet w ten deseń jak i homoseksualnych mężczyzn jest produktem braku edukacji seksualnej. Natomiast niestety w konsekwencji tacy państwo układają sobie związek 'tradycyjnie". A tradycyjne ułożenie związku na dłuższą metę powoduje, że to kobieta jest z czasem na pozycji ofiary i w głębokiej dupie w pełnej zależności od pana męża. Katolicka patologia.
            • bcde Re: To nie jest żaden problem 05.05.15, 22:09
              > Sorry, Twojabogini, ale homoseksualny gościu, który okłamuje banalnie heterosek
              > sualną małżonkę nie ma żadnego problemu. Jest jedną wielką wadą w kontekście ży
              > cia pod jednym dachem i tyle.
              [...]
              > - zniszczyłabym. Gdyby
              > m została w ten sposób oszukana, to zrobiłabym wszystko, żeby faceta zniszczyć.
              > Nie jestem w stanie wyobrazić sobie większego upokorzenia niż nieświadome (ze
              > strony kobiety nieświadome) poślubienie geja.

              Wiemy, że jesteś mściwa. Sytuacje życiowe jednak zwykle nie są tak proste jak banalne kłamstwo. Ludzie mogą mieć problem z jednoznacznym określeniem swojej seksualności, łudzić się, że są bi-chętni, liczyć na zmianę swoich upodobań, wypierać własny homoseksualizm. A przy tym często chcą mieć rodzinę i dzieci.
              Jeśli kobieta homoseksualna lub niskolibidowa zwiąże się z facetem po to, żeby mieć dziecko i woła roboczego, a po dziecku postawi szlaban na seks, to niewielu ją wprost potępi i uzna, że oszukała. Kobiety co najwyżej napiszą facetowi, że seksualność kobiet nie jest tak prosta jak męska, że zapewne to jego wina, że ona z nim nie może, że "widziały gały co brały" i że "kupił sobie oślicę, to niech na niej jeździ". W sytuacji odwrotnej kobiety mściłyby się do śmierci i uznają to za naturalne. Taka moralność Kalego.
            • twojabogini Re: To nie jest żaden problem 06.05.15, 14:08
              triss_merigold6 napisała:

              > Sorry, Twojabogini, ale homoseksualny gościu, który okłamuje banalnie heterosek
              > sualną małżonkę nie ma żadnego problemu.

              Ma. Okłamuje przede wszystkim siebie. Co nie znaczy, że część takich panów gdy sobie przestaje radzić nie posuwa się do przemocy psychicznej, poniżania kobiety, wykorzystywania przewagi ekonomicznej itp. To pokręcone typki, ale większość z nich nie zawiera małżeństwa z premedytacją oszukania kobiety, skrzywdzenia jej itp.
              Jeśli kogoś za całą sytuację należy winić to przede wszystkim kościół katolicki, który lansuje tezę o możliwości uzdrawiania z homoseksualizmu, poprzez wykonanie planu bożego - małżeństwo heteroseksualne i płodzenia dzieci oraz edukuje panienki w klimacie, że idealny kandydat na męża czeka do ślubu i nie pcha się pod spódnicę.
              • triss_merigold6 Re: To nie jest żaden problem 06.05.15, 14:34
                Geee... ale co małżonkę - oszukaną kobietę - może obchodzić ból istnienia geja udającego heteryka. Nadmiar empatii jest zabójczy dla psyche.
                Jakoś nie sądzę, że główną winę ponosi KK. Od dobrych 20 lat tradycyjna obyczajowość jest w odwrocie, geje wychodzą z każdej szuflady, a laska nada trafiają na kozetki do psychologów, piszą rzewne listy do gazet i rozwodzą się w końcu w upiorny sposób.

                Wisienka na torciku - Ty tez piszesz, że taki układ, po coming oucie może funkcjonować pod warunkami (tolerancyjność kobiety, zachowanie kontaktu fizycznego i emocjonalnego, akceptacja nowych partnerów). Sorry, wizja seksu z facetem bi jest wystarczająco odrażająca, a Ty piszesz o życiu pod jednym dachem z gejem w charakterze męża i ojca dzieciom.
                • morrison9 Re: To nie jest żaden problem 06.05.15, 15:00
                  triss_merigold6 napisała:

                  > Geee... ale co małżonkę - oszukaną kobietę - może obchodzić ból istnienia geja
                  > udającego heteryka.
                  A co mnie obchodzi ból istnienia i upokorzenie kobiety, która mając okreslone oczekiwania dotyczące partnera nie potrafiła sobie takiego znaleźć.
                  W jakiż to niby sposób "została oszukana"?
                  Facet uwodził ją seksualnie, uprawiali namiętny seks, oglądali razem porno, świntuszyli przez telefon, uskuteczniali szybkie numerki przed wyjściem do kina, uprawiali seks na plaży, on kupował jej bieliznę erotyczną, w czasie oglądania filmu masował jej stopy, dobierał się do niej kiedy krzątała się po kuchni i komplementował jej seksowny wygląd.
                  A po ślubie okazał się być gejem??
                  Tak to sobie wyobrażasz?
                  Pitu pitu.
                  Akurat w to uwierzę.
                  • jesod A co mnie obchodzi 06.05.15, 15:12
                    morrison9 napisał:
                    > A co mnie obchodzi ból istnienia i upokorzenie kobiety, która mając okreslone o
                    > czekiwania dotyczące partnera nie potrafiła sobie takiego znaleźć.

                    A szkoda... Empatia jest darem, często niełatwym do udźwignięcia, dlatego też już sama zdolność współczucia jest cechą człowieczeństwa.
                    Człowiek zaradny nie zawsze oznacza człowieka uczciwego, a człowiek uczciwy nie zawsze bywa
                    człowiekiem zaradnym.
                    • morrison9 Re: A co mnie obchodzi 06.05.15, 15:26
                      jesod napisała:

                      > morrison9 napisał:
                      > A szkoda... Empatia jest darem, często niełatwym do udźwignięcia, dlatego też
                      > już sama zdolność współczucia jest cechą człowieczeństwa.
                      Pod warunkiem, że jest ślepa na płeć obiektu tej empatii.
                      W przeciwnym razie jest jedynie przejawem szowinizmu płciowego, obłudy i moralności Kalego.
                      • jesod Re: A co mnie obchodzi 06.05.15, 15:45
                        morrison9 napisał:

                        > jesod napisała:
                        >
                        > > morrison9 napisał:
                        > > A szkoda... Empatia jest darem, często niełatwym do udźwignięcia, dlateg
                        > o też
                        > > już sama zdolność współczucia jest cechą człowieczeństwa.
                        > Pod warunkiem, że jest ślepa na płeć obiektu tej empatii.
                        > W przeciwnym razie jest jedynie przejawem szowinizmu płciowego, obłudy i moraln
                        > ości Kalego.

                        Pierdzielisz... i to od rzeczy.
                        O ile jednak nie zrozumiałam Twojej prawidłowej intencji w ostatniej wypowiedzi, to przybliż, co Autor miał na myśli.
                        • morrison9 Re: A co mnie obchodzi 06.05.15, 16:01
                          jesod napisała:

                          > Pierdzielisz... i to od rzeczy.
                          > O ile jednak nie zrozumiałam Twojej prawidłowej intencji w ostatniej wypowiedzi
                          > , to przybliż, co Autor miał na myśli.
                          To:
                          Jeśli kobieta homoseksualna lub niskolibidowa zwiąże się z facetem po to, żeby mieć dziecko i woła roboczego, a po dziecku postawi szlaban na seks, to niewielu ją wprost potępi i uzna, że oszukała. Kobiety co najwyżej napiszą facetowi, że seksualność kobiet nie jest tak prosta jak męska, że zapewne to jego wina, że ona z nim nie może, że "widziały gały co brały" i że "kupił sobie oślicę, to niech na niej jeździ". W sytuacji odwrotnej kobiety mściłyby się do śmierci i uznają to za naturalne. Taka moralność Kalego.

                          Cytuję za bcde bo uważam ta wypowiedź za absolutnie trafną.
                          • jesod Re: A co mnie obchodzi 06.05.15, 16:09
                            morrison9 napisał:

                            > jesod napisała:
                            >
                            > > Pierdzielisz... i to od rzeczy.
                            > > O ile jednak nie zrozumiałam Twojej prawidłowej intencji w ostatniej wypo
                            > wiedzi
                            > > , to przybliż, co Autor miał na myśli.
                            > To:
                            > Jeśli kobieta homoseksualna lub niskolibidowa zwiąże się z facetem po to, żeby
                            > mieć dziecko i woła roboczego, a po dziecku postawi szlaban na seks, to niewiel
                            > u ją wprost potępi i uzna, że oszukała. Kobiety co najwyżej napiszą facetowi, ż
                            > e seksualność kobiet nie jest tak prosta jak męska, że zapewne to jego wina, że
                            > ona z nim nie może, że "widziały gały co brały" i że "kupił sobie oślicę, to n
                            > iech na niej jeździ". W sytuacji odwrotnej kobiety mściłyby się do śmierci i uz
                            > nają to za naturalne. Taka moralność Kalego.

                            O! Mamuńku... :)
                            Co za ekspresja wypowiedzi!
                            Co za żar!
                            Ile w tym wyrzutu, zawziętości, wścieklizny, bezmiłości, goryczy, pretensji, żalu, złości, a nawet... nienawiści.
                            Męskość wzburzona i pogwałcona.
                            Może później ustosunkuję się do tej wypowiedzi...? :)
                            • morrison9 Re: A co mnie obchodzi 06.05.15, 21:07
                              jesod napisała:

                              > morrison9 napisał:
                              >

                              > O! Mamuńku... :)
                              > Co za ekspresja wypowiedzi!
                              > Co za żar!
                              > Ile w tym wyrzutu, zawziętości, wścieklizny, bezmiłości, goryczy, pretensji, ża
                              > lu, złości, a nawet... nienawiści.
                              > Męskość wzburzona i pogwałcona.
                              > Może później ustosunkuję się do tej wypowiedzi...? :)
                              O mamuńku.
                              Co za ekspresja wypowiedzi.
                              Jakaś życiowa niedojda płci żeńskiej wyszła za geja.
                              Co za straszne oszustwo.
                              Przecież jej się należał facet o odpowiednim temperamencie (nie za dużym nie za małym) odpowiedniej prezencji , pozycji i statusie.
                              Należał się jak psu kośc, jak robotnikowi gwarancja zatrudnienia, jak chłopu gwarancja skupu trzody chlewnej.
                              A tu się okazuje, że gej.
                              Kobiecośc pogwałcona i poniżona.
                              Ile w tym wyrzutu, zawziętości wścieklizny, goryczy pretensji a nawet nienawiści.
                              A przecież ona taka atrakcyjna, Brad Pitt konkurował o nią z Georgem Clooneyem.
                              A ona dała się gejowi oszukać.
                              • jesod Re: A co mnie obchodzi 06.05.15, 22:14
                                morrison9 napisał:
                                > O mamuńku.
                                > Co za ekspresja wypowiedzi.
                                > Jakaś życiowa niedojda płci żeńskiej wyszła za geja.
                                > Co za straszne oszustwo.
                                > Przecież jej się należał facet o odpowiednim temperamencie (nie za dużym nie za
                                > małym) odpowiedniej prezencji , pozycji i statusie.
                                > Należał się jak psu kośc, jak robotnikowi gwarancja zatrudnienia, jak chłopu gw
                                > arancja skupu trzody chlewnej.
                                > A tu się okazuje, że gej.
                                > Kobiecośc pogwałcona i poniżona.
                                > Ile w tym wyrzutu, zawziętości wścieklizny, goryczy pretensji a nawet nienawiśc
                                > i.
                                > A przecież ona taka atrakcyjna, Brad Pitt konkurował o nią z Georgem Clooneyem.
                                > A ona dała się gejowi oszukać.

                                A to co ?! Wieczorne stadium wścieklizny...?
                              • hello-kitty2 Re: A co mnie obchodzi 06.05.15, 22:46
                                morrison9 napisał:

                                > Jakaś życiowa niedojda płci żeńskiej wyszła za geja.

                                Hehe Morrison skoczyles do Triss, a wiesz, ze ja typowalabym Cie na jej meskiego odpowiednika? Trafila kosa na kamien. Gdyby nie ta poligamia bylbys moze i idealny. Taki zacietrzewiony. Niczego sobie. No zona jest duuuzym minusem nie do przeskoczenia, nie wiem czy jest taka kasa zeby to przebic. Marnie widze Twoja zwiazkowa przyszlosc ale swoja tez, uczciwie ujmujac. Ale Ci kibicuje. do konca. Donies jak kogos w koncu znajdziesz.
                                • morrison9 Re: A co mnie obchodzi 07.05.15, 08:53
                                  hello-kitty2 napisała:

                                  > morrison9 napisał:
                                  >
                                  > > Jakaś życiowa niedojda płci żeńskiej wyszła za geja.
                                  >
                                  > Hehe Morrison skoczyles do Triss, a wiesz, ze ja typowalabym Cie na jej meskieg
                                  > o odpowiednika? Trafila kosa na kamien. Gdyby nie ta poligamia bylbys moze i id
                                  > ealny. Taki zacietrzewiony. Niczego sobie. No zona jest duuuzym minusem nie do
                                  > przeskoczenia, nie wiem czy jest taka kasa zeby to przebic. Marnie widze Twoja
                                  > zwiazkowa przyszlosc ale swoja tez, uczciwie ujmujac. Ale Ci kibicuje. do konca
                                  > . Donies jak kogos w koncu znajdziesz.
                                  Forma mojej reakcji na wypowiedź Triss była adekwatna do formy jej wypowiedzi..
                                  Zacietrzewiłem się bo to wg mnie nie są błahe sprawy.
                                  To nie jest kwestia jednostkowej Triss.
                                  To kwestia pewnych kodów kulturowych, schematów zachowań, odruchów warunkowych, automatyzmu.
                                  Nie znalazłas sobie odpowiedniego faceta - jesteś pokrzywdzona i oszukana
                                  On nie spełnia Twoich oczekiwań - ośmiesz go, poniż zasugeruj, ze jest gejem albo impotentem
                                  Nie potrafisz go przy sobie utrzymać (zdradził Cię, odszedł do innej) - wysmaruj mu samochód farbą i wrzuć zdjęcie do internetu.
                                  Uważasz, że to facet powinien odwalić całą robotę przy budowaniu związku, ponieśc główne ryzyko porażki a ty powinnaś być bierna i dobywana - jesteś idealistką.
                                  Na litośc boską.
                                  Uważam, że mam specyficzne, wyszukane, wysokie oczekiwania wobec potencjalnej partnerki.
                                  I to jest MÓJ problem!
                                  Skoro nie udało mi się ich zrealizować to widocznie za słabo się starałem (co raczej nie jest prawdą) lub nie mam ze swej strony odpowiednio dużo do zaoferowania w stosunku do tego co sam oczekuję. (co być może jest prawdą).
                                  Użalanie się nad sobą jest żalosne.
                                  Nawet jeśli robi to kobieta.
                                  Mszczenie się i obwinianie innych o własne niepowodzenia jest żenujące.
                                  Doraźnie przynosi ulgę ale oddala daną osobę od rozwiązania problemu.
                                  • jesod Re: A co mnie obchodzi 07.05.15, 23:51
                                    morrison9 napisał:
                                    > Uważam, że mam specyficzne, wyszukane, wysokie oczekiwania wobec potencjalnej p
                                    > artnerki.
                                    > I to jest MÓJ problem!

                                    Oczwiście. I... gówno kogoś obchodzą Twoje wysokie oczekiwania, dokąd Ty nie stajesz się problemem dla innych.
                                  • jesod Żałosna jest bezwzględność 08.05.15, 00:29
                                    morrison9 napisał:
                                    > Użalanie się nad sobą jest żalosne.
                                    > Nawet jeśli robi to kobieta.

                                    Bzdura.
                                    Użalanie się nad sobą, a raczej pożałowanie siebie, jest częścią naszej natury, która pozwala odreagować nasze klęski i niepowodzenia. To wentyl bezpieczeństwa. Jeśli ktoś nie potrafi Ciebie pożałować, to elementem autoterapii jest pożałowanie samego siebie. To jest ta część Ciebie, w której na wieki wieków tkwi w Tobie dziecko i masz je dobrze traktować, a więc - kiedy trzeba - również pożałować, by zachować wewnętrzną równowagę, a tym samym mieć dalej w sobie moc by spotykać się ze światem i być przy tym jego częścią, zachowując właściwy dystans do tego, co wokół Ciebie.
                                    Nie bez powodu, coraz głośniej i częściej mówi się o potędze przytulania, które w pewnych sytuacjach jest też formą pożałowania (jako wsparcie, zrozumienie, empatia), czasem cynicznie nazywanego przez zimnokrwistych chojraków użalaniem się.

                                    Przeżywanie, uczucia i emocje nie są żałosne. Ich okazywanie również.
                                    Tylko dzięki emocjom rozwijała, rozwija się i będzie rozwijać się ludzkość, a wraz z nią człowieczeństwo w pełnym wymiarze.
                                    Więc zamiast pisać żałosne dyrdymały, zgrywać kamiennego półboga, niewzruszonego pana i władcę (hehehe) swojego życia , jeśli jest Ci tak bardzo źle, a funkcjonujesz w pustce i samotności, to w namiastce dobrego traktowania zacznij (na początek) przytulać sam siebie - wtedy łatwiej Ci będzie zrozumieć innych.
                                    • morrison9 Re: Żałosna jest bezwzględność 08.05.15, 09:09
                                      jesod napisała:

                                      > morrison9 napisał:
                                      > > Użalanie się nad sobą jest żalosne.
                                      > > Nawet jeśli robi to kobieta.
                                      >
                                      > Bzdura.
                                      > Użalanie się nad sobą, a raczej pożałowanie siebie, jest częścią naszej natury
                                      Użalanie się nad sobą w praktycznie stu procentach przypadków dyskwalifikuje mężczyznę w oczach kobiety.
                                      I żadne normy zasady współżycia społecznego nie mogą zmusić kobiety do postrzegania żałosnego, użalającego się nad sobą mężczyzny jako atrakcyjnego.
                                      A ja uważam, ze tak samo jest w druga stronę (nawet jesli użalanie się nad sobą kobiety nie razi tak bardzo).
                                      Chcesz się użalać nad sobą kobieto?
                                      Użalaj się.
                                      Można takie prawo do użalania się nad sobą nawet w konstytucji zapisać jeśli masz ochotę.

                                      A teraz:
                                      Chcesz być w związku z męzczyzną atrakcyjnym, inteligentnym, czułym, silnym, pracowitym lub posiadającym inny zespół pożądanych przez Ciebie cech?
                                      To go sobie k..wa znajdź!
                                      Albo przynajmniej podejmij racjonalne, sensowne działania by takiego znaleźć.
                                      A jeśli Ci się nie chce bo wolisz wierzyć, że Ci sie taki nalezy ustawowo i wolisz korzystać ze swego naturalnego prawa do użalania się oraz wolisz wysłuchiwac pocieszen jak to strasznie zostałaś oszukana to się potem nie dziw.
                    • morrison9 Re: To nie jest żaden problem 06.05.15, 21:24
                      cubalibre100 napisała:

                      > przeczytaj moją wypowiedz z 15:18 - może coś pojmiesz. Swoją drogą jeśli cie ni
                      > e obchodzi, to po co wchodzisz w ten wątek?
                      Obchodzi bo jest doskonałą ilustracją pewnych zjawisk i mechanizmów.
                      Po prostu nie odczuwam współczucia do kobiet w takiej sytuacji bo nie wierzę, że taka sytuacja jest skutkiem "oszustwa" mężczyzny.
                      Mogę współczuć kobiecie w różnych innych sytuacjach ale nie w sytuacji tego typu bo nie wierzę w oszustwo. Gdyby kobieta nie miałą określonego podejścia to takie oszustwo byłoby praktycznie niemożliwe.
                      > Przede wszystkim ten system nie jest taki 0-1.
                      DLa Ciebie jest prawie 0-1 bo z tego co piszesz masz cholerny problem z zaakceptowaniem tego.
                    • morrison9 Re: To nie jest żaden problem 06.05.15, 21:12
                      triss_merigold6 napisała:

                      > Jesteś pedałem, że się tak znienacka oburzyłeś?
                      >
                      > Przeciętny seks bez szczególnych porywów i taka sobie częstotliwość jeszcze nie
                      > są równoznaczne z byciem homoalternatywnym.
                      Nie.
                      Jestem uczulony na ludzi sotsujących podwójne standardy i reprezentujących typ moralności Kalego.

                      "Gdybym dowiedział się, że moją żona jest lesbijką zrobiłbym wszystko żeby się na niej zemścić. Nie zniósłbym takiego upokorzenia"
                      Jaki typ faceta mógłby tak napisać?
                      Żul spod budki z piwem?
                      Jesteś jego żeńskim odpowiednikiem?
                      • triss_merigold6 Re: To nie jest żaden problem 06.05.15, 21:46
                        Być może jestem odpowiednikiem żula, aczkolwiek nie stosuję podwójnych standardów.

                        Spróbuję drukowanymi literami: fakt, że kobieta np. jest wierząca (w dowolna religię), nie ma dużego doświadczenia seksualnego ani wybitnego temperamentu nie oznacza, że facet ma prawo ją oszukać, udając kogoś kim nie jest i kim być nie może.
                        To oszustwo totalne, pod każdym względem: erotycznym, emocjonalnym, obyczajowym. To użycie nieświadomej kobiety do tego, żeby założyć rodzinę i próbować funkcjonować poprawnie społecznie + mieć dzieci. Do tego to zafundowanie dzieciom w przyszłości wiedzy o swoich upodobaniach, jak już nie będzie mógł albo nie będzie chciał ukrywać.
                        Równie dobrze mógłby okazać się reptilianinem albo gościem z "Facetów w czerni".

                        Generalnie uważam, że gdyby lesba zataiła informację o swoich preferencjach po to, żeby właśnie mieć rodzinę i dzieci w pakiecie z ojcem (a nie anonimowym dawcą spermy), okłamywała faceta dlaczego nie chce seksu i jednocześnie szukała zaspokojenia z kobietami, to tak - powinien ją kopnąć z całej siły, odebrać dzieci i poddać ostracyzmowi społecznemu.

                        Czy nacięłabym się na geja? Pewnie nie, nigdy nie podejrzewałam żadnego ze swoich stałych lub przelotnych partnerów o cień zainteresowania facetami. Zawsze wybierałam takich raczej ociekających testosteronem i nieskomplikowanych.
                        • morrison9 Re: To nie jest żaden problem 08.05.15, 09:57
                          triss_merigold6 napisała:

                          > Generalnie uważam, że gdyby lesba zataiła informację o swoich preferencjach po
                          > to, żeby właśnie mieć rodzinę i dzieci w pakiecie z ojcem (a nie anonimowym daw
                          > cą spermy), okłamywała faceta dlaczego nie chce seksu i jednocześnie szukała za
                          > spokojenia z kobietami, to tak - powinien ją kopnąć z całej siły, odebrać dziec
                          > i i poddać ostracyzmowi społecznemu.
                          A jeśli kobieta wychodzi za mąż za mężczyznę po czym po jakimś czasie dochodzi do wniosku, że jednak jest lesbijką a w każdym razie biseksualistką która woli być z kobietą, odchodzi od męża, wiąże się z kobietą to także zasługuje na zgnojenie jeśli nie zdązyła miec z nim dziecka?
                          Czy dopiero w przypadku pojawienia się dziecka następuje przekroczenie norm etycznych?
                          >
                          > Czy nacięłabym się na geja? Pewnie nie, nigdy nie podejrzewałam żadnego ze swoi
                          > ch stałych lub przelotnych partnerów o cień zainteresowania facetami. Zawsze wy
                          > bierałam takich raczej ociekających testosteronem i nieskomplikowanych.
                          Bo wyście za mąż za geja (ożenienie się z lesbijką) to margines problemu.
                          Istota w tym, ze zachowania, które są zupełnie akceptowalne w przypadku kobiiety spotykają się z kompletnym potępieniem w przypadku męzczyzny.
                          Jeśli kobieta chce dziecka to może posunąc się do największego świństwa, oszustwa. Przestać brac pigułki, wyjść za mąż nie mając potrzeb seksualnych i odstawić męża po urodzeniu.
                          W każdej tego typu sytuacji stanie za nią chór usprawiedliwiających: koleżanek, otoczenia, opinii publicznej a nawet róznego rodzaju autorytetów.
                          Tutaj mamy hipotetyczną (bo nie znamy szczegółów) sytuację kiedy tak być może postąpił mężczyzna.
                          I chętnych do gnojenia jak widać nie brakuje.
                      • jesod Re: To nie jest żaden problem 06.05.15, 22:11
                        morrison9 napisał:
                        > Jestem uczulony na ludzi sotsujących podwójne standardy i reprezentujących typ
                        > moralności Kalego.

                        Przestań się tak nadymać i kreować się na wzorzec. Będąc bez czucia sam jesteś podwójnym standardem. Nie zauważasz tego?

                        morrison9 napisał:
                        > "Gdybym dowiedział się, że moją żona jest lesbijką zrobiłbym wszystko żeby się
                        > na niej zemścić. Nie zniósłbym takiego upokorzenia"

                        Czyżby moralność Kalego? Kali może oszukać, a Kalego nie można...?
                        Zemsta o Kalim dobrze nie świadczy. Twoje upokorzenie to pępek świata wymagający zemsty?
                        A fffeee...!!!
                        To, że ktoś Cię oszukał jest w stanie wyzwolić w takiej "doskonałości" tak płaskie uczucia i tak prymitywne reakcje? Urażona duma własna nie rozgrzesza żadnej zemsty.
                • twojabogini Re: To nie jest żaden problem 07.05.15, 09:42
                  triss_merigold6 napisała:

                  > Geee... ale co małżonkę - oszukaną kobietę - może obchodzić ból istnienia geja
                  > udającego heteryka. Nadmiar empatii jest zabójczy dla psyche.

                  Ależ nie neguję, że kobiety w takich układach mają prawo czuć się oszukane. Chciały męża heteroseksualnego, a związały się z mężczyzna homoseksualnym. Niemniej jednak gdyby nie miały nienormalnych oczekiwań i nie brały za dobrą monetę czekania z seksem do ślubu i paru innych wyraźnych przejawów, że coś jest nie halo - nie pakowałyby się w taki układ.

                  > Jakoś nie sądzę, że główną winę ponosi KK.
                  Ależ przecież te kobiety pod wpływem nauczania kościoła uznają, że pan który chce czekać do ślubu z seksem i nie traktuje kobiety przedmiotowo i gada o ślubie i dzieciach jest świetnym materiałem na męża i ojca.
                  Pod wpływem tych samych nauk osoby homosesualne uważają siebie za nienormalne i chcą się leczyć zakładając heteroseksualne związki i rodziny.

                  W normalnym społeczeństwie nie indoktrynowanym takimi naukami nikt nie ma problemu ze swoja orientacją i nie musi się naprawiać i dążyć do standardu hetero, a każda laska wie, ze jak chce mieć małżeństwo w którym będzie więź seksualna a mężczyzna będzie miał wyłącznie heteroseksualne ciągoty - to musi się związać z mężczyzną, który jest hetero i który jest z nią związany seksualnie - czyli jednak te łapy pcha i nie chce czekać, bo instynkt seksualny to instynkt seksualny.

                  Sorry, wizja seksu z facetem bi j
                  > est wystarczająco odrażająca, a Ty piszesz o życiu pod jednym dachem z gejem w
                  > charakterze męża i ojca dzieciom.

                  Nie mam problemu z akceptacją seksualności innych osób, ani uprzedzeń analnych. Gej w charakterze męża i ojca dzieciom może się sprawować znacznie lepiej niż niejeden heteryk, a może być tez skrajnym patolem, który będzie rodzinę bił i terroryzował pijackimi wybrykami. Kobieta ma wybór - kochając człowieka z którym się związała może pomóc mu w akceptacji jego seksualności i tworzyć z nim związek, może uznać, że nie jest w stanie kochać geja i zakończyć związek, może tkwić w chorej relacji, gdzie partner wciąż będzie miał problem i obwiniał za niego partnerkę.
                  W moim odczuciu rodzice i kochający się partnerzy są w stanie stworzyć dobry związek i przepracować problemy w taki sposób, żeby dzieci które powołali na świat miały szansę wychowania w stabilnej rodzinie. Zresztą równie stabilna może być rodzina w której dzieci zamieszkują z jednym rodziców a drugie jest rodzicem dochodzącym i tak samo stabilna może być rodzina, która stworzy samodzielnie jeden rodzic, gdy drugi jest destrukcyjny (np. z powodu zaburzeń w identyfikacji seksualnej jest agresywny, stosuje przemoc, wpada w nałogi - bywa).
                  Ale rodzina w której kobieta odrzuci mężczyznę którego dopiero co kochała i płodziła z nim dzieci i będzie podsycać nienawiść do ojca bo jest gejem stabilna na pewno nie będzie.
            • cubalibre100 Re: To nie jest żaden problem 06.05.15, 15:18
              na szczescie udalo mi sie zrobic głeboki wdech i tego nie zrobic. Co by mi przyszło ze znieszczenia ojca moim dzieciom? Poza tym "ratuje" go to, że on moim zdaniem rzeczywiście wierzył w szanse powodzenia naszgo związku, kiedy bralismy ślub był szczerze zaangazowany.. prawdopodobnie ukrył swoje zainteresowania gdzieś głęboko. Nie było w nim wyrachowania.
              Poza tym piszecie zupełnie nie trafione rzeczy jeśli chodzi o seks :) ja mam raczej wysokie libido i tak sie niespodziewanie składa, że najlepsze orgazmy to miałam właśnie z mężem :O
              Sie nie spodziewalisie , co? Co prawda zdarzało sie w poprzednich, mniej trwałych związkach, ze temperatura łóżkowa była ogolnie wyższa ale nikt wcześniej nie potafił tak dobrze o mnie zadbac i poświęcić tyle czasu na pieszczenie mnie jak własnie mąż. Teraz juz wiem, że po prostu mu sie do nieczego nie spieszyło ;) wbrew pozorom całkiem logiczne. On do tego jest typem prymusa, więc nie wchodziło w rachubę, aby pozostawic żonę niezaspokojoną. Częstotliwość przed ślubem była dobra, po ślubie szybko zaszłam w ciąże (planowo), potem było małe dziecko potam druga ciąża. No i teraz dopiero jak minął ponad rok od wyprowadzenia młodszego dziecka w sypialni to podsumowałam i widze, że juz zdecydowanie powinno sie poprawic i to nie jest problem jakiegos mojego bolu glowy.
              • rekreativa Re: To nie jest żaden problem 06.05.15, 16:35
                " najlepsze orgazmy to m
                > iałam właśnie z mężem :O:
                "nikt wcześniej nie
                > potafił tak dobrze o mnie zadbac i poświęcić tyle czasu na pieszczenie mnie ja
                > k własnie mąż. "
                "Częstotliwość przed ślubem
                > była dobra, "

                Sorry, ale ja tu geja nie widzę.
                • cubalibre100 Re: To nie jest żaden problem 07.05.15, 11:06
                  no z określeniem krytogej to sie prawdopodobnie pospieszyłam... przypuszczalnie bi z silnym imperatywem ukrycia "nieprawomyślnych" zainteresowań, dlatego tez starał się dla mnie w łózku(zwiększanie "heterowiarygodności") i dlatego częstotliwość spadała, bo dla niego nie był to prawdziwy fun... Moją mamuśkowatość wzięłam pod uwagę, ale nie uważam żebym sie fizycznie duzo zmieniła i potrafie zainicjować jakąś erotyczną grę albo skorzystać z atrakcyjnych 'okoliczności przyrody', nigdy jednak nie budziło to fajerwerków, sądziąłm raczej, że po prostu typ słabo okazujący emocje. No i z powodu 'mamuśki' w domu moglby oglądac porno, ale niekoniecznie gejowskie.
                  • marek.zak1 Re: To nie jest żaden problem 07.05.15, 11:30
                    cubalibre100 napisała:

                    > no z określeniem krytogej to sie prawdopodobnie pospieszyłam... przypuszczalnie
                    > bi z silnym imperatywem ukrycia "nieprawomyślnych" zainteresowań, dlatego tez starał się dla mnie w łózku(zwiększanie "heterowiarygodności") i dlatego częstotliwość spadała, bo dla niego nie był to prawdziwy fun...

                    Jak twierdza moi koledzy biolodzy, nie ma ,,bi" a sa tylko geje, udajacy ,,bi" lub hetero. Dla faceta hetero oglądanie gejowskich porno jest w najwyższym stopnio ubrzydliwe.
                    Gej moze być czuły i doprowadzić kobietę do orgazmu, zwyczajnie fantazjując, a skoro kobieta go nie podnieca, może skupić sie na jej przyjemnościach I wydłużyć trwanie seksu.
                    • cubalibre100 Re: To nie jest żaden problem 07.05.15, 14:55
                      No tez tak właśnie myślę, i wbrew pozorm to nie jest jakies w oczywisty sposób widoczne (gej. nie stoi mu. kropka.) Czy teraz mam traktowac kazdego faceta, ktory zainteresuje sie moją łechtaczką jako geja? No bo prawziwy facet to r*cha az sam dojdzie i koniec?
                      • marek.zak1 Re: To nie jest żaden problem 07.05.15, 15:03
                        cubalibre100 napisała:

                        > No tez tak właśnie myślę, i wbrew pozorm to nie jest jakies w oczywisty sposób widoczne (gej. nie stoi mu. kropka.) Czy teraz mam traktowac kazdego faceta, ktory zainteresuje sie moją łechtaczką jako geja? No bo prawziwy facet to r*cha a z sam dojdzie i koniec?

                        Na tym forum było sporo podobnych przypadków. Czy facet jest gejem czy nie, rozpoznać może TYLKO gej. Ani kobieta ani facet hetero nie wyczai faceta, który sie z tym kryje.
          • marek.zak1 Re: cholerni kryptogeje 06.05.15, 14:47
            twojabogini napisała:

            > marek.zak1 napisał:
            >
            > > Nie lepiej spytać wprost?
            ----------------------------------------------------------------------------------------------------->
            > Niestety tak to nie działa. Mężczyzna homoseksualny nieakceptujący swojej orien
            > tacji to osoba która za wszelką cenę stara się udowodnić, że jest "normalna.
            -------------------------------------------------------------------------------------------------------
            Jednak rozpmowa wprost była najlepszym rozwiązaniem.
    • potwor_z_piccadilly Re: cholerni kryptogeje 05.05.15, 22:42
      cubalibre100 napisała:

      > Witam. Zagladałam czasem na Wasze forum, ale moje niesmiałe podejrzenia zdaja s
      > ie potwierdzac niestety. Moj mąz zagladał na strony z gejowskim porno, no i tru
      > dno byloby zaprzeczyć, ze to wlasnie berdziej go interesuje. My w tym roku nie
      > uprawialismy seksu, a ostatnie 2 lata mniej wiecej raz na miesiac. Mniejsze o s
      > zczególy, jeszcze bardziej mnie wkurza, że swoją oziębłość i obojetność wobec m
      > nie motywował moimi rzeczywistymi i wydumanymi wadami. Hah teraz widzię jak moj
      > e pytanie "o co ci własciwie chodzi?" musiało go wkurzac. Jeszcze mu nie powied
      > ziałam że wiem, bo sie zastanawiam jak to zrobic, albo jak powstrzymac sie od t
      > otalnego zmieszania go z błotem i wogole pokrojenia na kawałki i wywrzeszczenia
      > wszystkim, ze ten c*ul mnie oszukał.

      Czy oszukał, to tego jeszcze nie wiadomo, bo mało danych. To, że do gejowskiego porno zagląda i to, że nie chce się z Tobą bzykać, nie musi dowodzić jego homo orientacji. Takie awersje seksualne mogą mieć szereg innych przyczyn.
      Dobrze Bogini napisała, że pytać go o te sprawy, jest marnowaniem czasu. Ale Bogini nie napisała, że gościa można podejść sposobem.
      Dwa etapy:
      1 - Powalcz ze swoimi wadami. Tymi, które znasz i z tymi, których nie znasz, lub informacji o nich nie przyjmujesz do wiadomości twierdząc, że taka jesteś, taką chcesz być i taką będziesz.
      2 - Powoli, stopniowo i delikatnie wyznaj mu, że czasami pragniesz kobiety, czujesz, że biseksualna jesteś. Jeśli facet jest rzeczywiście gejem, to możliwym jest, że bratnią duszę w Tobie ujrzy, otworzy się i będziesz wiedziała. Homo, bi, czy inne przyczyny.
      Jeszcze inne opcje:
      1 - Facet bzyka jakąś na boku
      2 - Kimś jest zafascynowany, lecz nie bzyka, a chce bzykać.
      W obu przypadkach tatą/tamte stawia na piedestał, Ciebie do kąta.

      • twojabogini Re: cholerni kryptogeje 06.05.15, 14:04
        potwor_z_piccadilly napisał:

        > Dwa etapy:
        > 1 - Powalcz ze swoimi wadami. Tymi, które znasz i z tymi, których nie znasz, lu
        > b informacji o nich nie przyjmujesz do wiadomości twierdząc, że taka jesteś, ta
        > ką chcesz być i taką będziesz.

        To ja napiszę tak: nikagda, nichuja.

        Metodę "walczenia ze swoimi wadami" stosuje wiele kobiet w destrukcyjnych związkach w których to ich wina, ze partner się nie bzyka, nie jest dostatecznie odpowiedzialny, napierdala kobietę, nie daje kasy na dzieci, szlaja się po knajpach, puszcza majątek na jednorękich, ogląda pornole, bzyka własna córkę - każda z tych kobiet słyszy że to jej wina i że gdyby była inna, to pan byłby zupełnie normalny, nie piłby,nie bzykał na bokach nie ćpał i w ogóle byłby ósmym cudem świata a babę by na rękach nosił.
        To właśnie tak pokręceni partnerzy podkopują wiarę kobiet w ich własne siły, ich samoocenę - bo one wierzą debilom, starają się dopasować, dostosować, na palcach chodzić, misie chronić. Bo może to ich wina. Jak żaba do wrzątku wskoczy to zaraz wyskoczy, ale jak będziesz podgrzewał wodę powoli to się ugotuje żywcem.
        • potwor_z_piccadilly Re: cholerni kryptogeje 06.05.15, 22:29
          twojabogini napisała:

          >Powalcz ze swoimi wadami. Tymi, które znasz i z tymi, których nie znasz, lub informacji o >nich nie przyjmujesz do wiadomości twierdząc, że taka jesteś, taką chcesz być i taką będziesz.

          > To ja napiszę tak: nikagda, nichuja.

          To taka Twoja terapia?
          Powiesz, że gej.
          To ja napiszę tak: nikagda, nichuja.
          W tym wątku idziesz twojo boginio jak tajfun, który tylko niszczy i zabija.
          Ogarnij się i nie wsadzaj kobity na minę.

          > partner się nie bzyka,

          Fakt.

          >nie jest dostatecznie odpowiedzialny, napierdala kobietę, nie daje kasy na dzieci, szlaja się po >knajpach, puszcza majątek na jednorękich, ogląda pornole, bzyka własna córkę

          A to gdzie Ty wyczytałaś?

          > Jak żaba do wrzątku wskoczy to zaraz wyskoczy, ale jak będziesz podgrzewał wodę powoli to się ugotuje żywcem.

          Obrzydliwy przykład.
          • twojabogini Re: cholerni kryptogeje 07.05.15, 09:25
            potwor_z_piccadilly napisał:

            > W tym wątku idziesz twojo boginio jak tajfun, który tylko niszczy i zabija.
            > Ogarnij się i nie wsadzaj kobity na minę.

            Do kobiety napisałam tylko tyle, że fakt oglądania gejowskiego porno nie oznacza że mężczyzna jest gejem.
            Natomiast opisałam mechanizmy działające w heteroseksualnych związkach mężczyzn nie akceptujących swojej homoseksualnej orientacji. czy takie mechanizmy działają w związku autorki tytułowego postu - oceni ona sama. A że mechanizmy te są bardzo destrukcyjne, że osoby z zaburzeniami w zakresie swojej seksualności są destrukcyjne i tworzą destrukcyjne związki...tak po prostu jest.
        • potwor_z_piccadilly Re: cholerni kryptogeje 06.05.15, 22:34
          twojabogini napisała:

          >Powalcz ze swoimi wadami. Tymi, które znasz i z tymi, których nie znasz, lub informacji o >nich nie przyjmujesz do wiadomości twierdząc, że taka jesteś, taką chcesz być i taką będziesz.

          > To ja napiszę tak: nikagda, nichuja.

          To taka Twoja terapia?
          Powiesz, że gej.
          To ja napiszę tak: nikagda, nichuja, bo podstaw, by twierdzić, że gej, nie widzę.
          W tym wątku idziesz twojo boginio jak tajfun, który tylko niszczy i zabija.
          Ogarnij się i nie wsadzaj kobity na minę.

          > partner się nie bzyka,

          Fakt.

          >nie jest dostatecznie odpowiedzialny, napierdala kobietę, nie daje kasy na dzieci, szlaja się po >knajpach, puszcza majątek na jednorękich, ogląda pornole, bzyka własna córkę

          A to gdzie Ty wyczytałaś?

          > Jak żaba do wrzątku wskoczy to zaraz wyskoczy, ale jak będziesz podgrzewał wodę powoli to się ugotuje żywcem.

          Obrzydliwy przykład.
    • twojabogini Re: cholerni kryptogeje 07.05.15, 10:05
      Strasznie dużo uprzedzeń wychodzi w tym wątku. Po pierwsze osoby o niekompatybilnych orientacjach seksualnych mogą tworzyć dobry związek i dobrą stabilną rodzinę, korzystne wychowawczo środowisko dla dzieci.
      Po drugie gej może być dobrym kochankiem dla kobiety - heteroseksualny mężczyzna będzie dążył do zaspokojenia swojego instynktu seksualnego, gej chcąc funkcjonować w związku heteroseksualnym będzie dążył do zaspokojenia kobiety, oferując jej to czego ona potrzebuje. Obok satysfakcji seksualnej z seksu można wynieść jeszcze poczucie więzi, radość z przyjemności partnera i parę innych rzeczy.
      Gej to nie jest osoba która czuje obrzydzenia do kobiet, tylko osoba która nie jest w stanie zrealizować się seksualnie z kobietą. Nawet w fazach zdecydowanie hetero wciąż jestem w stanie zapewnić kobiecie serię przyjemnych doznań seksualnych, to samo dotyczy mężczyzn homoseksualnych.
      W większości przypadków gej wchodzący w relację hetero nie robi tego żeby kogoś oszukać, chyba że samego siebie. Niektórzy są przekonani że będą dobrze funkcjonować w takim układzie i niektórym się udaje. A innym nie. Tak samo jak heterykom - oni też czasem okazują się do dupy ojcami i mężami, kończy się im ochota na seks w stałym związku - a czasem nie. Orientacja seksualna ma tu najmniej do rzeczy.

      Ostatnia sprawa - do autorki wątku - skoro wcześniej niezależnie od orientacji seks był w związku źródłem satysfakcji i więzi i ta więź zanikła coś musiało się zadziać, że mąż się z tej relacji wycofał. Niekoniecznie w związku, może to być kwesta zmiany percepcji związku przez męża, ale też uczucie rozczarowania. Próbowałam bym terapii, bo szansa, że mąż sam z siebie się zwierzy i ze powie prawdę jest mała. Można postawić sprawę otwarcie - nie mamy seksu od..., brakuje mi tego, mąż unika, ale nie wiem dlaczego. Wyjaśnienia jakie uzyskuję nie są przekonujące i nie dają szansy na zmianę sytuacji.
      Mam też złą: wiadomość panowie czasem podsuwają paniom myśl, że sa gejami, zeby kryć że mają kochankę. Żona naciska na seks zaczyna węszyć i coś jej trzeba podsunąć. To wcale nierzadka taktyka mężczyzn, którzy maja problem z seksem z kobietami, które urodziły dzieci, albo które urodziły ich dzieci.
      • urszula.slo Re: cholerni kryptogeje 07.05.15, 11:18
        TB napisała:
        "Po drugie gej może być dobrym kochankiem dla kobiety - heteroseksualny mężczyzna będzie dążył do zaspokojenia swojego instynktu seksualnego, gej chcąc funkcjonować w związku heteroseksualnym będzie dążył do zaspokojenia kobiety, oferując jej to czego ona potrzebuje. Obok satysfakcji seksualnej z seksu można wynieść jeszcze poczucie więzi, radość z przyjemności partnera i parę innych rzeczy."

        Po pierwsze, ludzie jesteśmy różni.
        Dla mnie osobiście to jest kompletny kosmos, science fiction. Jasne, że heteroseksualny facet bądzie dążył też (ale nie tylko!) do własnego zaspokojenia, to jest normalne. I tak, ja wynoszę radość z tego, ze świadomości o jego satysfakcji. Podnieca mnie to i jestem tym zadowolona. że ja jako osoba i jako kobieta jestem w stanie dostarczyć mu przyjemności, w tym seksualnej. I przeciwnie - wiedząc, że mój facet-gej nie czerpię przyjemności z seksu ze mną, że satysfakcji musi szukać gdzieś indziej, trochę traciłabym poczucie tej słynnej "więzi" między nami. I nie chodzi mi tu o zazdrość czy patologiczną chęć "posiadania" kogoś. Chodzi po prostu o to, że dla mnie osoba ludzka to całość, seksualność to integralna część naszej osobowości. I nie wyobrażam sobie zaspokajać czy realizować się w tym zakresie poza związkiem.
        I nie, nie sądzę, że taki związek - niekompatybilny seksualnie, gdzie facet-gej lub oboje realizują się seksualnie poza związkiem. - jest "dobry związek". O "korzyściach wychowawczych" takich związków wolę się nie wypowiadać, bo za mało wiem(y) o dzieciach z takich związków - jak oni się realizują w życiu, jakie tworzą albo nie tworzą związki, z jakimi problemami się borykają wżyciu dorosłym, itd itd. Zbyt skomplikowane, by po paru latach "obserwacji" takiej rodziny powiedzieć: sprawna rodzina, dobry związek.
        Nawet o swojej rodzinie i o swoim związku będę mogła coś powiedzieć dopiero za 10-20 lat, gdy zobaczę, jak radzą sobie moje już dorosłe dzieci w życiu.
        • cubalibre100 Re: cholerni kryptogeje 07.05.15, 15:19
          Gej może być dobrym kochankiem dla kobiety, póki ona nie wie ze on jest gejem :)
          Natomiast jest niewykluczone bycie przyjaciółmi, czy też zgodnymi rodzicami. "Jedynie" trzeba odrzucić żal, że ta więź nie jest pełna.
      • cubalibre100 Re: cholerni kryptogeje 07.05.15, 11:37
        Twoja bogini - naprawde wiesz o czym piszesz :) jeszcze raz dziękuję.
        Na koncepcję ukrywania w ten sposób kochanki nie wpadlabym, ale wylkuczyłabym z powodu szeregu mniej istotnych'poszlak' a przede wszystkim konserwatyzmu rodziny męża. Na jego miejscu nie ryzykowałabym, ze wpadne w szał i wszystkim od razu wygadam :)
        Zadziało sie chyba tylko i aż tyle co w 'norlanych' małężstwach powoduje kłótnie, tzn on ma dużo pracy, projektow, nadgodzin (w zdecydowanej wiekszosci wiem ze rzeczywiscie w tej pracy jest, mniejsza o szczegoly) ja chciałabym, żeby wiecej czasu poswiecał domowi i dzieciom, no i mnie - wsensie zebysmy gdzies wyszli razem, bo nie chodzimy prawie wcale (w zeszlym roku bylismy 1 raz w kinie i 1 raz na kolacji ze znajomymi). W miedzycasie tez awansowałam i praca tez wymaga mojej uwagi. Takie typowe w sumie sprawy... obydwoje jestesmy dosc zmeczeni, natomiast mnie sie chciało podejmować próby zorganizowania nam jakiegos czasu tylko dla siebie, natomiast jemu nie o co miałam pretensje. Takze on jest obrazony, ze ja mam pretensje, a on przeciez pracuje. Moze nie od rzeczy jest fakt, ze 2 lata temu zmarł jego ojciec...a moze po prostu powiedzialam ze wiecej juz dzieci nie bedziemy mieli, no to juz nie trzeba...
        jak juz wspominałam zainicjowałam rozowę na ten temat, nic konkretnego z niej nie wyniknęło. Przyznać sie nie przyznał, ale sam sie przywołał do porzadku, rozmawia ze mna ponownie miło, wszystko cacy ale oprocz seksu. On nie inicjuje a i ja nie mam najmniejszej ochoty czegokolwiek zaczynac. Mam wrazenie, ze jemu właśnie o to chodzi: miec dzieci, rodzinę i alibi, mogę wymagac wszystkiego tylko nie seksu. Na konto tego zebym sie całkiem nie 'zbiesiła' mogę wychodzic ze znajomymi, on nie wnika gdzie bylam.... odieram to jako pozwolenie na kochanka... może powinnam przestać lamentować tylko korzystać?
        • kag73 Re: cholerni kryptogeje 07.05.15, 11:42
          "Na konto tego zebym sie całkiem nie 'zbiesiła' mogę wychodzic ze znajomymi, on nie wnika gdzie bylam.... odieram to jako pozwolenie na kochanka... może powinnam przestać lamentować tylko korzystać?"

          Hmm, dla mnie to, ze ktos nie wnika gdzie ktos byl nie jest z automatu przyzwoleniem na kochanka, to tak na marginesie. Co nie zmienia faktu, ze moze jest mu obojetne czy mialabys kochanka czy nie, w jego glowie nie siedze.
        • morrison9 Re: cholerni kryptogeje 07.05.15, 11:48
          cubalibre100 napisała:

          > Twoja bogini - naprawde wiesz o czym piszesz :) (...)
          Prawdopodobnie nie jest żadnym gejem.
          Przeglądal strony porno o takiej tematyce i akurat na takich go przyłapałaś.
          Równie dobrze mógł przeglądac inne.
          Nie chodzi mu pewnie o ten typ kontaktów seksualnych tylko po prostu szuka nowych, mocnych, wykraczających poza pewne tabu doznań.
          Równie dobrze może to być jakieś BDSM czy inne zachowania odstające w powszechnym wyobrażeniu od tego co "normalne" ale akurat na tych innych go nie przyłapałaś.
          Widocznie uznał, że nie jestes osobą, z która chciałby się dzielić swoimi fantazjami bo uznał na podstawie dotychczasowego współżycia, ze nie ma to sensu.

            • morrison9 Re: cholerni kryptogeje 07.05.15, 12:01
              kag73 napisała:

              > A tych doznan szuka do masturbacji? Sugerujesz?
              > Moze nie jest gejem, tylko przerzucil sie na porno i walenie konia?
              Nie wiem. Może.
              Nie pokusze się o stawianie jednoznacznej diagnozy na podstawie tak skąpych informacji.
              Mogę co najwyżej stawiać hipotezy, które uważam za bardzo prawdopodobne na podstawie mojego życiowego doświadczenia, obserwacji relacji damsko-męskich itd.
              I uważam, że sytuacja wiąże się z mechanizmem znacznie szerszym, bardziej ogólnym i wyjaśnienie jej hasłem" Mój mąz mnie oszukał bo jest gejem" to pójście na skróty.
              • cubalibre100 Re: cholerni kryptogeje 07.05.15, 15:14
                możesz sobie darować diagnozy, skoro już napisałeś, ze mi nie wierzysz w to co napisałam, natomiast czynisz wiele innych założen (podsumowując byłam ślepa, zdewociałą, dziewicą a obecnie mamuśką, nie zapominając o niedojdą).
                • twojabogini Re: cholerni kryptogeje 07.05.15, 23:32
                  cubalibre100 napisała:

                  > możesz sobie darować diagnozy, skoro już napisałeś, ze mi nie wierzysz w to co
                  > napisałam, natomiast czynisz wiele innych założen (podsumowując byłam ślepa, zd
                  > ewociałą, dziewicą a obecnie mamuśką, nie zapominając o niedojdą).

                  Obserwacje morrisona dotyczyły raczej ogólnych podsumowań i niestety w wielu przypadkach kobiet, które związały się z partnerami homoseksualnymi - trafnych. Jak już pisałam w wielu relacjach na całości waży katolicki światopogląd. Trudno winić zarówno mężczyznę jak i kobietę - winne jest cholerne formatowanie.
                  Moja refleksja w związku z tym co napisałaś, o ile nie pominęłaś innych obserwacji, które nasunęły ci myśl, że mąż jest gejem - raczej małe szanse na to. To co napisałaś - niechęć do wspólnego spędzania czasu, pomijanie twoich potrzeb seksualnych, obwinianie ciebie plus duże zaangażowanie w pracę wskazuje raczej na równoległy związek. Nie jestem prorokiem - piszę na podstawie swoich obserwacji problemów par i kobiet które do mnie trafiają w okolicach rozwodu. Podsuwanie ślepego tropu takiego jak homoseksualizm, uzależnienie od hazardu, ciężka choroba jest specjalnością wielu panów uwikłanych w drugie związki.

                  Na twoim miejscu powiedziałabym sprawdzam co do pracy, bardzo szczegółowo kontrolując nadgodziny, dodatkowe projekty, oraz zastanowiłabym się ile z tego przypada na dni wolne, świąteczne, weekendy i wakacje. jeśli praca obejmuje także dni świąteczne typu boże narodzenia, wielkanoce itp. najczęściej w równoległym związku jest dziecko.

                  Część panów wycofuje się z relacji seksualnej z kobietą na etapie ciąży/połogu/karmienia/opieki nad dzieckiem. Niektórzy wycofują się w porno inni w romans. Jak maja pecha to zostają w tym szajsie - albo w porno, albo uwikłanie prze panią, która miała być odskocznią a zaszła w ciąże, albo grozi samobójstwem albo ma inne haki.

                  Są rzadkie przypadki pracoholików, ci z kolei gdy maja rodziny korzystają z usług prostytutek w przerwie na lunch lub podczas służbowych wyjazdów, depersonalizując seks.

                  Masz prawo do relacji seksualnej w związkuu i masz prawo wiedzieć z jakiego powodu twój mąz się wycofał nie tylko z relacji seksualnej, ale z tego co piszesz zredukował cię do roli matka/żona, wyłaczając waszą wsolną strefę i unikając relacji z tobą nie tylko seksualnej, ale na płaszczyxnie czasu itp. Jeśli mężczyzna robi sie miły gdy kobieta drąż zazwyczaj czuje sie winny.
                  Zanim dojdziesz o co chodzi najpier przemyśł ile chcesz wiedzieć i ile uniesiesz i co zrobisz jakk dowiesz sie prawdy.
                  • cubalibre100 Re: cholerni kryptogeje 08.05.15, 00:49
                    widzę, ze opisac sytuacje jest trudniej niż myslałam, bo zamiast zblizac sie do sie oddalamy :) w zasadzie piszac post zastanawialam sie nad tym, czy to jest jakas opcja mozliwa zeby zrobic podobnie tj, sprowadzic małżonka do roli ojca i współmieszkańca, a uczucia realizować gdzie indziej (oczywiscie zakladajac ze podejrzenie jest sluszne)- i oczywiście nie jest mi nikt w stanie odpowiedziec, jak to bedzie u mnie; ale Ty TB podawałas 2 przykłady, jeden mniej, drugi bardziej udany. i mowilaś o rożnych okolicznościach jakie musiałyby byc spelnione.
                    Zastanawiam sie, czy mąż zniósłby takie szczere podejscie jak zaproponowałaś w pierwszym poście, wymagałoby to przeciez przyznania sie do porazki, czyli nieutrzymania żony o ktorą sie przecież staral.
                    Trudno tak brnąć w szczególy, ale ja w kochanke wątpię poniewaz np wszystkie wieczory spędza w domu, pracuje blisko, w zasadzie przejeżdzam obok, widze samochod, prace zmienil z wyjazdowej na bardziej domową, wyjazdów slużbowych malo, a prostytutka - takie skąpiradlo? nie ma opcji ;] projekt dodatkowy jest - to wiem nawet z lokalnych mediów. Jedynie mogłby miec kochanke w samej pracy, co oczywiście nie jest wykluczone, ale malo prawdopodobne ze względu chociazby na bardzo mały odsetek pań i monitoring... ale to pilnował by sobie bardziej telefonu służbowego, a cała jego elektronika lezy dostępna. Poza tym, jakby mi chcial podsuwac trop, to by mu nie zaprzeczał raczej.
                    No cóż na razie sobie poczekam co bedzie dalej, ale jakoś nie widze, zeby mial sie na mnie rzucic w porywie namietnosci i jeśli będzie starannie uważał to niczego nie strwierdzę, ani nie udowodnię. No i co z tego, skoro obecnie ja nie mam najmniejszej ochoty iść z nim do łóżka? Bym sie tylko zastanawiała, czy nie wyobraza sobie wlasnie szczupłych blondynów? A ja jestem typ raczej daleki od androgynicznego. niee bez sensu.
                    • jesod No i co z tego 08.05.15, 01:09
                      cubalibre100 napisała:
                      > No i co z tego, skoro obecnie ja nie mam najmniejszej ochoty iść z nim do łóżka?

                      No! I to jest to! Na tym się skup i tego się konsekwentnie trzymaj.
                      A potem... idź trochę sobie posączyć Cuba Libre i powymyślać co by tu jeszcze naklepać w ramach problemów z seksem, którego nie ma, a mógłby być, gdyby nie tyle kłębiących się pomysłów na brak seksu i ta cholerna Cuba Libre oraz inne trunki na frasunki.
                      • cubalibre100 Re: No i co z tego 08.05.15, 10:56
                        Ten wątek zaczyna zjadać włąsny ogon, nie będę sama siebie cytowac.
                        Niemniej ciesze sie, że napisałam. Dowiedziałam sie, że jedyna nie jestem i w zasadzie dobrze, że "już" się dowiedziałam, a nie brnęłam w jakies samoobwinianie. Zeby sie ktos nie rzucił na mnie od razu: nie twierdzę, że jestem bez wad natomiast sugerowanie mi ze jestem rozimprezowaną, nieodpowiedzialna osoba bo chciałam 1 w roku wyjsc z mezem zatanczyc a potem uprawiac seks to jest przesada.
                        I także dowiedziałam sie, że lepiej tego nie ujawniac bo nie spotkam sie ogólnie ze zrozumieniem. Pomijajac niewielki odsetek osob, ktore juz sie z taka sytuacja spotkały z bliska. Reszta będzie kombinować gdzie ja zrobiłam błąd i w zasadzie trudno sie dziwic.. :/ a nie bede każdemu ze szczegołami tłumaczyc, to bez sensu. A bez szczegółow trudno to zrozumieć. Także póki co cicho-sza, bo to w razie czego ja bede stygmatyzowana nie gorzej niż on. Może zreszta sie w miedzyczasie wyjaśni, że chodzi o cos innego? Słabo to widzę ale nie przekreślam.
                        Natomiast jesli sie kiedys zdecyduje rozwieść to bede musiala wymyślić jakiś pretekst. Pozdrawiam wszystkich.
                        • morrison9 Re: No i co z tego 08.05.15, 11:04
                          cubalibre100 napisała:

                          > I także dowiedziałam sie, że lepiej tego nie ujawniac bo nie spotkam sie ogólni
                          > e ze zrozumieniem.
                          Alez skąd.
                          Triss wykazała wiele zrozumienia.
                          Zasugerowała nawet, ze powinnaś go kopnąć w d. zemścić się, zgnoić itd.
                          Co prawda jak już to zrobisz, będziesz sama, będziesz potrzebowała pomocy to Triss pewnie przy Tobie nie będzie ale taki to już urok tego typu kobiecych rad.
                        • lali7276 Re: No i co z tego 26.04.16, 16:38
                          Jak chcesz pogadać napisz do mnie.Rozumiem Twoją sytuację.Mam bardzo drastyczne przeżycia z gejem...Jak już będziesz pewna ....uciekaj jak najdalej,Nikt Cię nie zrozumie dopóki sam tego nie przeżyje
                          anitalala@onet.eu
                    • morrison9 Re: cholerni kryptogeje 08.05.15, 08:47
                      cubalibre100 napisała:

                      > a prostytutka - takie skąpiradlo?
                      Tak na marginesie.
                      Jak mężczyzna przekonuje żonę, że nie chodzi na prostytutki:
                      Rzuca gdzieś mimochodem przekaz - "Mnie to by było szkoda w ogóle pieniędzy"
                      I żona myśli "To fakt, skąpy jest, czyli prawdę mówi, nie chodzi na prostytutki"
                      Jak mężczyzna przekonuje żonę, że nie ma kochanki:
                      Rzuca mimochodem przekaz - "Mnie to by się nawet nie chciało wysilać się, starać, podrywać i zabiegać o kobietę"
                      I żona myśli: "To fakt, leń z niego śmierdzący, nawet skarpetek mu się z podłogi nie chce pozbierać. Czyli: prawdę mówi. Nie ma kochanki"

                      :-)
                      • zyg_zyg_zyg Re: cholerni kryptogeje 08.05.15, 09:08
                        > Jak mężczyzna przekonuje żonę, że nie chodzi na prostytutki:
                        > Rzuca gdzieś mimochodem przekaz - "Mnie to by było szkoda w ogóle pieniędzy"
                        > I żona myśli "To fakt, skąpy jest, czyli prawdę mówi, nie chodzi na prostytutki
                        > "

                        Niektórzy są bardziej przebiegli. Już od początku związku przygotowują grunt i udają skąpców. Skąpią na całe skarpetki i porządne gacie, skąpią na dobre jedzenie, skąpią na prezent pod choinkę, skąpią na wyjścia z domu i na wakacje. To wszystko tylko po to, żeby przekonać żony, że poskąpiliby również na prostytutki. Ale liski...
                        • morrison9 Re: cholerni kryptogeje 08.05.15, 09:13
                          zyg_zyg_zyg napisała:

                          > > Jak mężczyzna przekonuje żonę, że nie chodzi na prostytutki:
                          > > Rzuca gdzieś mimochodem przekaz - "Mnie to by było szkoda w ogóle pienię
                          > dzy"
                          > > I żona myśli "To fakt, skąpy jest, czyli prawdę mówi, nie chodzi na pros
                          > tytutki
                          > > "
                          >
                          > Niektórzy są bardziej przebiegli. Już od początku związku przygotowują grunt i
                          > udają skąpców. Skąpią na całe skarpetki i porządne gacie, skąpią na dobre jedze
                          > nie, skąpią na prezent pod choinkę, skąpią na wyjścia z domu i na wakacje. To w
                          > szystko tylko po to, żeby przekonać żony, że poskąpiliby również na prostytutki
                          > . Ale liski...
                          Bo wiesz.
                          Mężczyźni.
                          Płeć słabsza (psychicznie - co czesto podkreślają różne artykuły, opracowania itd) muszą być sprytniejsi i nadrabiać swoją słabość sprytem.
                          • jesod To nie mężczyźni 08.05.15, 13:00
                            morrison9 napisał:
                            > zyg_zyg_zyg napisała:

                            > > Niektórzy są bardziej przebiegli. Już od początku związku przygotowują gr
                            > unt i
                            > > udają skąpców. Skąpią na całe skarpetki i porządne gacie, skąpią na dobre
                            > jedze
                            > > nie, skąpią na prezent pod choinkę, skąpią na wyjścia z domu i na wakacje
                            > . To w
                            > > szystko tylko po to, żeby przekonać żony, że poskąpiliby również na prost
                            > ytutki
                            > > . Ale liski...
                            > Bo wiesz.
                            > Mężczyźni.
                            > Płeć słabsza (psychicznie - co czesto podkreślają różne artykuły, opracowania i
                            > td) muszą być sprytniejsi i nadrabiać swoją słabość sprytem.

                            Usprawiedliwiasz gnoja i oszusta? Ciekawe...
                            • morrison9 Re: To nie mężczyźni 08.05.15, 13:22
                              jesod napisała:

                              > morrison9 napisał:

                              > > Bo wiesz.
                              > > Mężczyźni.
                              > > Płeć słabsza (psychicznie - co czesto podkreślają różne artykuły, opracow
                              > ania i
                              > > td) muszą być sprytniejsi i nadrabiać swoją słabość sprytem.
                              >
                              > Usprawiedliwiasz gnoja i oszusta? Ciekawe...
                              Ty na prawdę jesteś tak mało lotna czy tylko udajesz?
                              Połowa wypowiedzi w tym wątku to parafraza argumentów i retoryki stosowanej przez kobiety dla usprawiedliwienia swego egoizmu i egocentryzmu
                              Tylko, że ja odwracam w tym co pisze role by wykazać do jakiego stopnia stosowane są tu podwójne standardy oceny.
                              Wypowiedz Triss sparafrazowałem wręcz wrzucając ją wyraźnie w cudzysłów ale i tak nie byłaś w stanie tego ogarnąć.
                              Co będę musiał tłumaczyć Ci w następnym poście.
                              Znaczenie takich słów jak "parafraza" "ironia" i "sarkazm"?
                              • urquhart Re: To nie mężczyźni 08.05.15, 16:58
                                > Tylko, że ja odwracam w tym co pisze role by wykazać do jakiego stopnia stosowa
                                > ne są tu podwójne standardy oceny.

                                He, he, idea lista. Podwójne standardy w tym temacie to oczywista oczywistość :)

                                Jak baba kopnie faceta to na bank sobie zasłużył i nikt nie kwitnie palcem...

                                Jest masa eksperymentów społecznych o tym
                                www.pudelek.tv/video/Nikt-nie-zareagowal-gdy-kobieta-bila-mezczyzne-5566/
                                • jesod Idea lisia 08.05.15, 23:10
                                  urquhart napisał:
                                  > > Tylko, że ja odwracam w tym co pisze role by wykazać do jakiego stopnia s
                                  > tosowa
                                  > > ne są tu podwójne standardy oceny.
                                  >
                                  > He, he, idea lista.

                                  He, he, he... To z pewnością miało być: idea lisia.

                                  urquhart napisał:
                                  > Jak baba kopnie faceta to na bank sobie zasłużył i nikt nie kwitnie palcem...

                                  Mój Boże... Taki słabiutki, kruchy mimozek, eterycznie liryczny chujaszek, że sobie nie poradzi bez pomocy (kumpli?) w tej dżungli kobiet.
                                  A co statystyki mówią w kwestii przemocy ze względu na płeć?

                                  No, ale jak baba kopnie faceta to często oznacza, że nie tylko sobie zasłużył, ale też... że ta baba ma jaja. Po co więc inni mają kwitnąć palcami w tym temacie?

                                  urquhart napisał:
                                  > Jest masa eksperymentów społecznych o tym
                                  > rel="nofollow">www.pudelek.tv/video/Nikt-nie-zareagowal-gdy-kobieta-bila-mezczyzne-5566/

                                  Ja bym napisała, że raczej są to ekstrementy społeczne, po to by udowadniać coś czego tak naprawdę nie ma.
                                  Kulturowo facet jest silniejszy od kobiety fizycznie, więc powinien sobie poradzić. Tak to jest z reguły postrzegane...
                                  Jeśli natomiast dzielnie znosi razy od kobietki to może oznaczać, że godzi się z wymierzoną karą i pewnie też tak uważają jego płciowi pobratymcy. A skoro nie spieszą mu z pomocą, to pewnie dlatego, że doskonale zdają sobie sprawę, że jak kobietka leje to ma za co - jednym słowem należy mu się i sobie sam nagrabił. Po męsku musi wziąć to na klatę... Kara to kara. Oni go uczą w ten sposób męskości - tak mniemam. W innym przypadku kolesie, jak najwięksi kibole, stanęliby za nim murem.
                                  I pewnie Panie przyznają mi tu rację. Tak. Czasem zdarza mi się nawet nie najgorzej porozumować... Tak kobieco, subtelnie, chimerycznie, ekscentrycznie, ale jednocześnie zdecydowanie i praktycznie.
                                  • potwor_z_piccadilly Re: Idea lisia 08.05.15, 23:47
                                    jesod napisała:

                                    > Jeśli natomiast dzielnie znosi razy od kobietki to może oznaczać, że godzi się
                                    > z wymierzoną karą

                                    Karą?
                                    Czy pani zającowa tłucze pana zająca za karę?

                                    i pewnie też tak uważają jego płciowi pobratymcy. A skoro ni
                                    > e spieszą mu z pomocą, to pewnie dlatego, że doskonale zdają sobie sprawę, że j
                                    > ak kobietka leje to ma za co - jednym słowem należy mu się i sobie sam nagrabił

                                    Mylisz się.
                                    Ci pobratymcy jedynie cieszą się z wyeliminowania - bez ich udziału, kolejnego rywala.
                                    Lekko przyszło, rywal na aucie, to szansa dla nich dobrać się do oka tej lejącej, a że ta lejąca wyjdzie na tym jak Zabłocki na mydle, to kogo to obchodzi.
                                    Zaliczona?
                                    Zaliczona.

                                    > . Po męsku musi wziąć to na klatę... Kara to kara.

                                    Albo oddać.
                                    Pani zającowa takiemu w tri miga oka uchyli.
                                    Bierz mnie zbóju mój miły wykrzyczy.


                                    • jesod Re: Idea lisia 09.05.15, 00:34
                                      potwor_z_piccadilly napisał:
                                      > Karą?
                                      > Czy pani zającowa tłucze pana zająca za karę?

                                      Tak. Karą. Tak to jest postrzegane przez otoczenie, w sytuacji kiedy nikt nie reaguje na przemoc. Większość uzna, że facetowi się to po prostu należy. Jeśli tak nie jest, to dlaczego inni faceci nie zareagują i nie udzielą mu pomocy? Piszę faceci, bo o tych zuych, objętnych kobietach już nie będę wspominać...
                                      W temacie zająców nie jestem biegła... Uważasz, że seksualność zająców przenosi się tak z automatu na ludzi? I ona go tłucze, by wzbudzić w nim pożądanie i uaktywnić seksualnie?
                                      Czy też spuszcza mu publiczny wpiernik z powodu jego bierności seksualnej, wobec jej niespełnionych oczekiwań?

                                      potwor_z_piccadilly napisał:
                                      > Mylisz się.
                                      > Ci pobratymcy jedynie cieszą się z wyeliminowania - bez ich udziału, kolejnego
                                      > rywala.

                                      To Ty się mylisz. Zezwierzęcasz stan faktyczny osadzając go w czasie rui.
                                      Poza tym, przedstawiasz ród męski, jako fanatyków zatykania każdej dziury - byle by ona była, a więc żałośnie prezentujesz jakość mężczyzny. Wartość sprowadzona jedynie do kategorii ruchacza. Gratuluję tej wartości! Poniekąd, przez przypadek, udowodniłeś bezmyślność tego gatunku, roszczącego sobie ciągłe prawo do niczym nieograniczonej kopulacji, w ramach potwierdzenia i zaspokajania swojego ego oraz bezsensownego istnienia bez czucia i emocji. Beznamiętne, bezmyślne zaliczanie w ramach własnego egoizmu i egocentryzmu. Tak przedstawiasz mężczyznę w pełnym świetle.

                                      potwor_z_piccadilly napisał:
                                      > > . Po męsku musi wziąć to na klatę... Kara to kara.
                                      >
                                      > Albo oddać.
                                      > Pani zającowa takiemu w tri miga oka uchyli.
                                      > Bierz mnie zbóju mój miły wykrzyczy.

                                      Jeśli kara jest słuszna to się nie oddaje, psze pana. Męską godność należy posiadać w każdej sytuacji. Ale... są takie egzemplarze, których bicie podnieca obustronnie i to tłumaczy całą resztę.