babuzonek
29.01.06, 23:17
Dawno nie pisałam, ale może ktoś pamięta - paroletni związek, mnóstwo
wątpliwości, facet znajdujący coraz to nowe warunki niezbędne do zaczęcia
wspólnego życia, wreszcie moje fascynacje...
Było już bardzo źle, z mojej strony - miałam nadzieję, że się ułoży, ale
psychicznie przygotowałam się na to, że może to jednak nie będzie "ten".
Chyba w jakiś sposób dałam sobie szansę na oddech, na rozejrzenie się wokół,
na rzut oka na innych facetów, na odkrycie, czego chcę od życia, a z czego
mogę zrezygnować. Sobie dałam trochę wolności, jemu trochę czasu na
dorośnięcie, na oswojenie się z dorosłością, pracą... Nie naciskałam, bo nie
umiałabym później żyć w takim wymuszonym związku, ale dałam nam obojgu szansę
na spojrzenie na nas z perspektywy i na podjęcie świadomej decyzji - już
dorosłej, nie tylko prostej konsekwencji młodzieńczego związku.
I... zaręczyliśmy się. We wrześniu będę szczęśliwą mężatką, już urządzamy
nasze mieszkanie - przeprowadzka za miesiąc.
Jednym słowem - happy end.
Czego życzę wszystkim, które wciąż cierpliwie czekają.