Dodaj do ulubionych

pomóżcie co robić..

10.02.06, 09:59
Tylko tu moge Wam się wyżalić i bardzo proszę o wszelkie opieni na temat
mojej sprawy (bo się chyba zakręciłam)
Po krótce:
W zeszłym roku mialam wyść za mąż,za mężczyznęz którym byłam 9 lat. Kochałam
i pewnie nadal go kocham w jakiś sposób, bardzo chciałam tego slubu i byłam
strasznie zaślepiona tą miłośćią. Nasz związek był toksyczny (on potrafił
tylko krzyczeć, od zaręczyn cały czas zastraszał że jak cos mu się nie
spodoba to zawsze może zerwać, całe życie żyłam w strachu i myśleniu o co
dziś będzie kłótnia,). Ja nie mogłam z nim nic zaplanować, nikt z mojego
towarzystwa go nie tolerował , moja rodzina też nie, robiłam dla niego
wszystko co chciał aż w końcu uderzył mnie podczas kolejnej kłótni przy
swojej mamie (kiedyś już też wyciągał rękę, ale wiecie obiecywał że nigdy
więcej..).Więc rzuciłam pierścionek i wszystko odwołałam. Wtedy stwierdziłam
że nie zniszczę sobie swiadomie życia. Płakałam, myślałam jakis czas minął i
poznałam kogoś w kim zauroczyłam sie strasznie- nie pamiętam kiedy tak sie
czułam. On mnie szanuje, kocha, jest cudowny, czuje się przy nim cudownie jak
w bajce.Kocham go lecz wiem że to nie jest taka miłość jak poprzednia no i
postanowilismy się w tym roku pobrać. Dowiedział się o tym mój poprzedni
narzeczony i nawet się przy mnie popłakał(czego nigdy wcześniej nie robił).
Od tamtej pory usilnie próbuje nawiązać kontakt, pisze smsy , dzwoni.
Wcześniej po zerwaniu zaręczyn nie miałam z nim w ogóle kontaktu przez rok,a
teraz ...
Wcześniej wiedział że wrócę do niego za każdym razem gdy on tylko będzie
chciał..teraz chyba też ma taką nadzieję (nagle chce zostać moim przyjacielem)
Nie mam tyle siły by mu powiedzieć "człowieku daj mi spokój"
Zaczynam się przez tą jego chwilową dobroć wahać.
Nie chcę by on znów spieprzył mi kolejne lata mojego życia.
Z nim jakbym znów sie związała to ciągle zastanawiałabym się kiedy sie
pokłócimy (oczywiście z mojej winy- jak to miewał), mnie uderzy i rozejdziemy
a z tym jestem pewna że będę szczęśliwa.
Boję się tylko tego że miłość do chłopaka teraźniejszego nie jest tak silna
jak do poprzedniego była.
Zakręciłam się w tym moim życiu.
Obserwuj wątek
    • bacha1979 Re: pomóżcie co robić.. 10.02.06, 10:02
      No co Ty. Nie daj sie wpedzić w poczucie winy, jesli nie byłas z poprzednim
      szcześliwa, to naprawde staraj sie nie myśleć o nim. Coś mi sie wydaje , że ten
      Twój były to chyba jednak taki pies ogrodnika -sam nie weżmie i komus nie da.:)
      Więcej optymizmu i wiary we własne wybory. :) Powodzenia życze.
    • bacha1979 Re: pomóżcie co robić.. 10.02.06, 10:04
      Acha, nie daj sie wkrecić w przyjaźń z byłym.
      Nie mam nic takim przyjaźniom, ale w Twojej sytacji to rzecz raczej niewskazana.
    • no_ale_o_co_chodzi Re: pomóżcie co robić.. 10.02.06, 10:15
      Nie zakręciłaś się wcale, to życie jest takie zakręcone :-)) Wiem, że tak z boku to łatwo jest dawać rady ale z drugiej strony wiele rzeczy widać wyraźniej bo bez emocji. Ale do sedna.. ludzie się nie zmieniają więc ten pierwszy jak tylko poczuje sie nieco pewniej to pokaże na co go stać a nawet więcej żeby powetować sobie wcześniejsze przykrości (niestety, tak to działa). Nie staraj się łączyć obu przypadków. Przemyśl oddzielnie, najpierw czy chcesz ryzykować dalszy związek z pierwszym - jeśli nie, to zerwij wszelkie kontakty, natychmiast (inaczej nie ma to sensu i nie przyniesie skutku, zero telefonów, nie czytaj smsów i maili, nie idź na związek przyjacielski - zero wszystkigo). Osobno zastanów się nad drugim, może zbytnio śpieszycie się ze ślubem? Dajcie sobie więcej czasu. A może powinnaś poznać jeszcze kogoś innego?
      Daj sobie szanse na udane, szczęśliwe życie, pozdr!
    • oxygen100 Re: pomóżcie co robić.. 10.02.06, 10:19
      musisz pocwiczyc i powiedziec mu "spierdalaj" tak zeby cieszył sie na podróz
    • ilekobietamalat Re: pomóżcie co robić.. 10.02.06, 10:22
      no nie, skasowalo mi posta:/ a taki dlugi i gleboki byl;)

      a pisalam o tym ze tez tak mialam. nie az tak na powaznie,bez tych wszystkich
      planow. ale pojawil sie pewnego dnia byly,ktory chcial sie zaprzyjaznic,
      wlasnie wtedy gdy poznawalam cudownego faceta,bardzo cudownego. no ale
      oczywiscie wrocilam do bylego, na niecale 2 miesiace, bo okazalo sie ze jest
      jeszcze gorszy niz wczesniej, a po tym muysialam sie bardzo starac zeby cudowny
      mi wybaczyl i wrocil:)

      to jest tak, ze kazdy byly jest kawalkiem naszego zycia,ktorego sie nie da
      usunac, i napewno bedzie ci sie czasami snil. ale nie jest niczego wart.
      pamietaj ze z jakiegos powodu kolesia wyprosilas ze swojego zycia. a mamusia od
      lat powtarza, faceci sie nie zmieniaja, chyba ze na gorsze.
      nie wahaj sie, i nie mysl ze kochasz mniej, kochasz inaczej, zawsze kocha sie
      inaczej:)
      • bukowy11 Re: pomóżcie co robić.. 13.02.06, 07:16
        Dobrze to napisałaś!
        Bardzo mądra rada.
    • triss_merigold6 Re: pomóżcie co robić.. 10.02.06, 10:31
      Poćwicz rolę Wujka Staszka Mistrza Ciętej Riposty.
    • annb popłakał się....biedactwo 10.02.06, 10:36
      z litosci musisz z nim zostac
      tak
      w końcu on porafi płakać na zawołanie
      taki uczuciowy
      romantyk
      pies ogrodnika i tyle

      wujek staszek wiedziałby co powiedziec :)
    • mb800 Re: pomóżcie co robić.. 10.02.06, 10:38
      Jesteście wszystkie kochane, moje przyjaciółki znają obydwóch i każda chce mi
      wpieprzyć jeśli zniszczę to co teraz mam. Tymbardziej że wiedzą jaka byłam
      (jestem )szczęśliwa poznając chłopaka z którym teraz jestem. Widzą że dopiero
      zaczęłam się zakręcać jak były zaczął się odzywać.Chyba się upiję i napiszę mu
      smsa by się odczepił- może wtedy alkohol doda mi odwagi;( kurde jak tak to
      byłam dla byłego nikim (workiem treningowym do wyżywania się )a teraz nagle
      kocha mnie nie ziemsko.
      • ilekobietamalat Re: pomóżcie co robić.. 10.02.06, 10:40
        ten typ tak ma:)
        a co do upijania sie, jak szukasz towarzystwa to krzycz;)
      • gracuuja Re: pomóżcie co robić.. 10.02.06, 10:46
        myślę, ze powinnaś uzyć trochę bardziej mocnych słów w tym sms'ie niż "odczep
        się"... :))

        TRZYMAMY KCIUKI!! :)
        • mb800 Re: pomóżcie co robić.. 10.02.06, 10:51
          Ok to kiedy pijemy?? ;) wtedy dam Ci telefon i napiszesz to za mnie ;).Pierwszy
          raz bym mu chyba cos takiego napisała, zawsze byłam dobra, potulna, kochana,
          czuła tylko bez wzajemności, a teraz mam to wszystko odwzajemnione. Teraz wiem
          co znaczy partnerski , normalny związek ;) i w życiu nie chciałabym stracić
          tego teraźniejszego chłopaka , tymbardziej przez tamtego który i tak mi
          spieprzył kawał życia. A ja zaślepiona wielką toksyczną miłością brnęłam dalej
          w gówno... Dobrze że się ocknęłam przed ślubem.Bo teraz pewnie chodziłabym z
          sinikami i myślała o rozwodzie i dalej płakała jak bardzo kocham. Ale jestem
          głupia
          • annb wiesz, a jak się złamiesz 10.02.06, 11:13
            to jest forum - przemoc w rodzinie
            zasilisz szeregi
            czego ci nie zyczę bo zycie ma się tylko jedno
    • black.lady Re: pomóżcie co robić.. 10.02.06, 11:34

      Kochana...

      to się nazywa: ASERTYWNOŚĆ - sztuka mówienia NIE bez poczucia winy. To taka
      sztuka bycia cholernym egoistą jeśli chodzi o własne życie. Pamiętaj: najlepszą
      Twoją przyjaciółką jesteś TY SAMA - więc jeśli Twoja NAJLEPSZA PRZYJACIÓŁKA ma
      wątpliwości co do tego faceta - to masz już gotową odpowiedź. Ona z pewnością
      nie chce Cię skrzywdzić.

      Głowa do góry. I powiedz mu: że już nigdy w życiu..., że jak kochać to księcia,
      a jak kraść to miliony... a z niego ani książę, ani milionów nie widać... ;)))

      A potem popatrz w lustro i uśmiechnij się do swojej najlepszej przyjaciółki...


      Pozdrawiam

      Black Lady
    • caysee Re: pomóżcie co robić.. 10.02.06, 19:17
      Dobrze zrobilas rozstajac sie z nim, napewno po slubie jeszcze lepiej by sie
      rozkrecil z tym biciem. A jak chodzi o to, ze mial uczucie ze ty zawsze do niego
      wrocisz, to powiem ci ze bylam kiedys z podobnym typem. Na koniec naszego
      zwiazku zrobil sie okropny, zaproponowal rostanie, powiedzialam ze ok, pare dni
      ciszy bylo, po czym pokapowal sie ze mowie serio i wpadl w panike. Przyznal sie
      wprost do tego, ze myslal ze zawsze wszystko naprawie. Twoj pewnie tak jak
      piszesz dopiero polapal sie ze ty z tamtym to juz na powaznie... Nie wrocilabym
      nigdy do faceta, ktory by mnie uderzyl i raczej napewno nie chcialabym sie z nim
      przyjaznic. Owszem, dobre stosunki mozna utrzymywac, ale przyjazn to raczej za duzo.
      • miaau Re: pomóżcie co robić.. 10.02.06, 19:25
        triss i annb maja racje - bierz przyklad z wujka Staszka ;-)
    • pepperann Re: pomóżcie co robić.. 11.02.06, 21:45
      Też miałam w życiu taki chory związek, zerwane zaręczyny i moment, gdy myślałam
      o powrocie (ale byłam wtedy sama). Koleś znów mnie omamił mieszkanką sentymentów
      z dawnych lat, toksycznego poczucia winy, obietnic, że się zmieni, wyznań i
      sobie właściwego uroku. Jak tylko zobaczył, że zmiękłam - znów pokazał swoją
      dawną twarz (emocjonalne szantaże + przemoc ( ale jak czule i mądrze ją
      tłumaczył swoją miłością ;-))). WTedy doszło do mnie, że jeśli nie chcę sobie
      spieprzyć życia na własne życzenie, to ZERO kontaktów. I żadnego tłumaczenia
      jemu. Nawet żadnego :speirdalaj na drogę. Po prostu - zero. Założyłam, że nie
      rozmawiam z nim. Jak dzwoni- odkładam słuchuchawkę. Jak przychodzi - nie odzywam
      się i ochodzę. I to zdało egzamin.

      Nie wiem, czy Twój obecny facet da Ci szczęście i czy powinnaś za niego
      wychodzić. ALe wiem na 100% , że nie powinnaś wracać do faceta, który CIę
      keidykolwiek uderzył.
    • elza78 Re: pomóżcie co robić.. 13.02.06, 17:41
      bylemu powiedz zeby spierdalal na bambus, daj szanse nowemu... odgrzewane
      kluchy powoduje niestrawnosc...
      • mw233 Re: pomóżcie co robić.. 15.02.06, 18:56
        Słuchaj dwa razy nie wchodzi się do tej samej rzeki- podobno i wiem coś na ten
        temat. Nie wierzę, że będzie lepiej. Przestań zamartwiać się byłym facetem.
        Skoro już się rozstaliście tzn, ze coś było nie tak. Nie ma co mieć nadzieji,
        ze było by lepiej. Radzę ci daj szansę drugiemu związkowi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka