czudna
11.03.06, 14:04
Wyszłam za mąż tak jak się nie powinno wychodzić. Zaszłam w ciążę po miesiącu
czy dwóch spotykania się i poślubiłam faceta, którego tak naprawdę zupełnie
nie znałam.I na początku było jak w bajce.
Teraz jesteśmy rok po ślubie, mamy dziecko i spodziewamy się następnego. I
jest ciężko. Nie toleruję jego rodziny, ani wartości jakie mu przekazała:
skrajny egoizm, po trupach do celu, nie musisz nikogo pytać o zdanie, twój
model życia jest najlepszy, liczą się nasze znajomości i kasa. Po każdej
wizycie jego rodziców (wykształceni, dobrze sytuowani) mam dosyć. Dla nich ja
w tym związku w ogóle się nie liczę. Mąż kończy studia, ma zrobić doktorat,
kariera stoi przed nim otworem, a ja mam rodzić dzieci, sprzątać, gotować i
jeszcze najlepiej zarabiać pieniądze. Nie powiedzieli tego wprost, ale tak
czuję. Uwielbiają się chwalić swoim synem. Z nim gadają o studiach,
książkach, ze mną o kuchni i wychowywaniu dziecka. Ja swoje ambicje i
marzenia powinnam wyrzucić na śmietnik. A też jestem po studiach, mam
wykształconych i w miarę dobrze sytuowanych rodziców. Też chcę coś osiągnąć w
życiu, choć na kilka lat będę zakopana w pieluchach.
Kiedy patrzę na mojego męża (jedynaka) i widzę w jego głowie poglądy jego
starych... Gdybym znała je wcześniej, rozumiała siłę takiej postawy, to tego
ślubu nie byłoby nigdy.