Dodaj do ulubionych

Powiedział mi, że zakochał się w innej. Mój świat

04.07.06, 22:44
runął. Nie chce mi się żyć. To był pierwszy mężczyzna, którego naprawdę
pokochałam, z którym wiązałam swoje plany. Już przed nikim nigdy się tak nie
otworzę. Żałuję, że mu zaufałam, że wyjawiłam mu swoje najskrytsze myśli. A
on tylko mówi, że nie chciał mnie skrzywdzić. Czego mi brakuje, że mnie nie
kocha????!!!!!!!!! :(((((((
Obserwuj wątek
    • snatcher Re: Powiedział mi, że zakochał się w innej. Mój ś 04.07.06, 22:52
      nie.ma.sensu napisała:

      > runął. Nie chce mi się żyć. To był pierwszy mężczyzna, którego naprawdę
      > pokochałam, z którym wiązałam swoje plany. Już przed nikim nigdy się tak nie
      > otworzę. Żałuję, że mu zaufałam, że wyjawiłam mu swoje najskrytsze myśli. A
      > on tylko mówi, że nie chciał mnie skrzywdzić. Czego mi brakuje, że mnie nie
      > kocha????!!!!!!!!! :(((((((

      Ale co trolujesz czy mowisz serio ?
      • nie.ma.sensu Re: Powiedział mi, że zakochał się w innej. Mój ś 04.07.06, 22:57
        Człowieku - ja nie wiem, czy widzisz w tym coś śmiesznego, że pozwalasz sobie
        na takie komentarze?
        Boże- jakbym chciała, żeby to było durne trolowanie:/
        • snatcher Re: Powiedział mi, że zakochał się w innej. Mój ś 05.07.06, 17:26
          nie.ma.sensu napisała:

          > Człowieku - ja nie wiem, czy widzisz w tym coś śmiesznego, że pozwalasz sobie
          > na takie komentarze?
          > Boże- jakbym chciała, żeby to było durne trolowanie:/

          Przepraszam w takim razie.Coz ci powiedziec..nie jestem ciotkowatym
          pocieszycielem kobiet wiec sie nie bede rozwodzil ale szczerze ci radze odtaic
          od tego i nabrac wiekszej ostroznosci i rozeznania w dobieraniu partnerow.Z
          czasem ci przejdzie i nie ma co sie obwiniac za kogos (jesli zostawil cie ot
          tak).trzeba odczekac.pozdrawiam
    • caysee Re: Powiedział mi, że zakochał się w innej. Mój ś 05.07.06, 08:38
      Nigdy nie mow nigdy :) Czas leczy rany. Zycie jest dlugie. Jeszcze poznasz kogos
      innego i pokochasz go z wzajemnoscia.

      A czego ci brakuje, ze cie nie kocha? Nie kocha sie kogos za cos, tylko po
      prostu. To nie twoja wina, ze cie nie kocha, to niczyja wina.
    • nie.ma.sensu Re: Powiedział mi, że zakochał się w innej. Mój ś 05.07.06, 18:37
      Przed chwilą zadzwonił do mnie i zaproponował, żebyśmy jednak ZOSTALI
      PRZYJACIÓŁMI, bo nikt go tak dobrze nie rozumie jak ja. Po prostu rzygać się
      chce. A nawet nie potrafię go za to znienawidzić :( Może wtedy byłoby mi
      łatwiej.
      Nie wiem, jak się pozbierać, a jakoś muszę, bo jeśli nie dam rady, to jeszcze
      zawalę inne sprawy:/
      Jak facet, ktory wie, że go kocham, potrafi proponować przyjaźń? :/

      Aha - to forum mężatek, a my nie byliśmy małżeństwem - ślub był dopiero w
      planach za jakieś 2 lata :(((((((
      • horpyna4 Re: Powiedział mi, że zakochał się w innej. Mój ś 05.07.06, 19:08
        Jeżeli chcesz jednak dać mu szansę powrotu, to zgódź się na przyjacielski układ.
        Niewykluczone, że przy bliższym poznaniu tamto cudo okaże się jakąś durną bazią
        i facet przyleci do Ciebie z podwiniętym ogonem. Tak się czasem zdarza. Tym
        bardziej, że z dystansu on jeszcze lepiej zobaczy, jak jesteś mu bliska.
        • snatcher Re: Powiedział mi, że zakochał się w innej. Mój ś 05.07.06, 19:39
          horpyna4 napisała:

          > Jeżeli chcesz jednak dać mu szansę powrotu, to zgódź się na przyjacielski
          układ
          > .
          > Niewykluczone, że przy bliższym poznaniu tamto cudo okaże się jakąś durną
          bazią
          >
          > i facet przyleci do Ciebie z podwiniętym ogonem. Tak się czasem zdarza. Tym
          > bardziej, że z dystansu on jeszcze lepiej zobaczy, jak jesteś mu bliska.

          Jestes urodzona masochistka.
          • annubis74 Re: Powiedział mi, że zakochał się w innej. Mój ś 13.07.06, 20:00
            > Jestes urodzona masochistka.

            niestety też tak myśle:( może też sie okazać że facet będzie do niej
            przychodził i opowiadał o swoim związku i radził sie, czego ona pewnie nie
            zniesie. Jeśli układ przyjacielksi jest możliwy, to po jakimś czasie kiedy
            emocje opadną, a póki co należy faceta trzymać na baaaaaardzo duuuuuuży
            dystans, a jak będzie chciał wrócić (hipotetycznie) to też na pewnych warunkach
            • fidziaczek Re: Powiedział mi, że zakochał się w innej. Mój ś 14.07.06, 08:58
              >a jak będzie chciał wrócić (hipotetycznie) to też na pewnych warunkach

              moim zdaniem błąd!
              żadnych powrotów
              jeśli raz zostawił kobietę to namietność zgasła, przestało mu zależeć, znudziło
              mu się
              więc po powrocie namiętność z jego strony i tak nie będzie taka jak kiedyś,
              przestanie mu zależeć jesczcze szybciej, znudzi się jeszcze łatwiej
              i prędzej czy później znów będzie chciał odejść

              najlepiej sobie wmówić że on umarł, że nie istnieje, to rozwiąże problem :)
        • saala1 Re: Powiedział mi, że zakochał się w innej. Mój ś 05.07.06, 20:46
          horpyna4 napisała:

          > Jeżeli chcesz jednak dać mu szansę powrotu, to zgódź się na przyjacielski
          układ
          > .
          > Niewykluczone, że przy bliższym poznaniu tamto cudo okaże się jakąś durną
          bazią
          >
          > i facet przyleci do Ciebie z podwiniętym ogonem. Tak się czasem zdarza. Tym
          > bardziej, że z dystansu on jeszcze lepiej zobaczy, jak jesteś mu bliska.



          To jest pierwsza rzecz, jaką bym odradzała. Dziewczyna miałaby nie wiadomo ile
          czekać, aż facetowi się łaskawie odmieni? Teraz jest wszystko bardzo świeże i
          każdy z nim kontakt byłby męką. Na tym etapie potrzebny jest jej dystans.
          Może masz kogoś, komu mogłabyś najzwyczajniej w swiecie się wyżalić, wypłakać -
          to przynosi ulgę.

          • wielbiciel-duzych-biustow1 Re: Powiedział mi, że zakochał się w innej. Mój ś 05.07.06, 22:34
            tylko nie zadne glupie udawane bycie ala przyjaciolmi.dla kobiety ktora jest
            poszkodowana oznacza to ciagle przeciaganie bycie osoba 2 kategorii i lala do
            lozka.on moze bedzie mial senstyment do cciebie ale jego fiut tylko do pewnej
            czesci twoejgo ciala.bedziesz tylko rezerwa i zabezopieczeniem na czas gdy
            bedzie mial problem z inna kobieta.nie zostawiaj zadnej furtki nie to
            nie .jesli nie kocha cie taka jaka jestes to niech spada .zadnych przerw,zadnej
            furtki pa i juz.wiem jak to jest wiem jak sie cierpi i jak to boli ale musisz
            wejsc w glab siebie masz honor,poczucie wlasnej wartosci to olej go.wykasuje
            gg,telefon bedzie latwiej .bo teraz to tez ogormne przyzwyczajenie.gdyby chcial
            wrocic olej to trzymaj go za pysk na dystans pokazuj obojetnosc.krec na boku z
            innymi facetami i zapelniaj sobie dzieki temu czas.niech cie adoruja,pocieszaja
            dzieki temu wyjdziesz z tego
            • ava_sopot Re: Powiedział mi, że zakochał się w innej. Mój ś 11.07.06, 16:24
              konkretny z ciebie gość - całkowicie popieram to, co mówisz... żadnych
              przyjaźni i poczekalni - rozdrapujesz tylko rany, a facet przychodzi do
              przyjaciółki ik opowiada, jaki to jest a)szczęśliwy, b) nieszczęśliwy i temu
              podobne, a w chwilach słabości bzyka cię w imię tej przyjaźni... odciąć się!!
    • crazyworld Re: Powiedział mi, że zakochał się w innej. Mój ś 09.07.06, 18:57
      Niczego Ci nie brakuje - nie powinnaś w ogóle zadawać takich pytań. Nie kocha
      się za coś - chociaż, gdyby tak było, to życie pewnie byłoby prostsze.
      W takiej sytuacji słowa nie za wiele pomagają, a takie przeżycie bardzo boli.
      To trochę dziwne, że tak z dnia na dzień doszedł do takiego wniosku - nie
      zauważyłaś wcześniej zmian w jego zachowaniu?

    • fidziaczek Re: Powiedział mi, że zakochał się w innej. Mój ś 11.07.06, 16:46
      tylko inny facet, im szybciej tym lepiej, tak żebyś mogła myślec o nowym
      związku i zapomniała o starym, żadnych kontaktów z byłym
      kompletnie ignoruj
      nie wolno nawet rozmawiać przez telefon
      porzuć nadzieje że wróci, nawet gdyby chciał to zawsze bedziesz tylko "laska na
      przeczekanie" - do czasu az znajdzie sobie kolejna
      kropka
    • miauka Re: Swiat runal 11.07.06, 17:23
      Twoj swiat runal? Przez jednego faceta? Nie wierze. A ile Ty masz lat?
      Zakladam, ze nie wiecej niz 20. Moze to byl po prostu pierwszy mezczyzna,
      ktorego kochalas, ale przeciez nie jest powiedziane, ze ostatni. A gadanie, ze
      juz nigdy i w ogole i zawsze - to wybacz, ale dziecinne jest. Wyobraz sobie, ze
      niektorym kobietom zdarza sie kochac kilku facetow (na raz albo po kolei :-)
      I gwarantuje Ci, droga moja, ze bedziesz wspominac go z czuloscia, bo dal Ci
      swietna lekcje zycia. Poza tym, zachowal sie uczciwie - powiedzial, to sie
      chwali. Nie chcial skrzywdzic - docen to!
      Nie zaluj, nie wygaduj bzdur, ze Ci czegos brakuje, nie sluchaj bzdurnych rad,
      ze natychmiast musisz sobie znalezc innego, nie czekaj, ze wroci, nie licz
      (przynajmniej przez jakis czas), ze bedziecie przyjaciolmi.

      Musisz to odplakac, wykrzyczec, wyjedz w jakies fajne miejsce, zrob cos
      szalonego, albo wrecz przeciwnie - zamknij sie w domu i rycz. To, co przezylas
      jest smutne i trudne, jak kazde rozstanie, masz prawo do bolu i placzu.
      Korzystaj z niego do woli!

      A potem zacznij zyc i budowac swoj swiat od nowa, a jesli tamten tak calkiem i
      nagle runal, to moze nie byl tak calkiem Twoj i moze kiedys ocenisz, ze dobrze,
      ze runal, bo moglas zbudowac lepszy :-)
      • fidziaczek Re: Swiat runal 11.07.06, 17:44
        miauka napisała:
        > Musisz to odplakac, wykrzyczec, wyjedz w jakies fajne miejsce, zrob cos
        > szalonego, albo wrecz przeciwnie - zamknij sie w domu i rycz. To, co przezylas
        > jest smutne i trudne, jak kazde rozstanie, masz prawo do bolu i placzu.
        > Korzystaj z niego do woli!

        mmm...:) masochistka
        jeśli tak lubisz ból i płacz i lubisz z niego korzystać do woli zgłoś się do
        mnie, zapewnię nieodpłatnie nieograniczoną ilość bólu i płaczu
        gratisowo dołoże poniezenie!!!! :)
        • fidziaczek Re: Swiat runal 11.07.06, 17:45
          poniezenie to inaczej - poniżenie :)
        • miauka Re: Czytaj ze zrozumieniem 13.07.06, 12:45
          Nie, nie jestem masochistka, uwazam jednak, ze sa sytuacje, w ktorych trzeba
          odrzucic wizerunek twardzielki i odplakac smutek, bo to pomaga sie z ta sytuacja
          pogodzic i zaczac cos potem od nowa. Kazdy ma na to swoj sposob, ale uwazam, ze
          natychmiastowe wskoczenie do lozka innemu gosciowi to dzialanie na swoja wlasna
          szkode.
          • fidziaczek Re: Czytaj ze zrozumieniem 13.07.06, 14:25
            miauka napisała:

            > Nie, nie jestem masochistka, uwazam jednak, ze sa sytuacje, w ktorych trzeba
            > odrzucic wizerunek twardzielki i odplakac smutek, bo to pomaga sie z ta
            sytuacj
            > a
            > pogodzic i zaczac cos potem od nowa. Kazdy ma na to swoj sposob, ale uwazam,
            ze
            > natychmiastowe wskoczenie do lozka innemu gosciowi to dzialanie na swoja
            wlasna
            > szkode.

            nikt nie mówi o wskaiwaniu do łóżka, są tacy co i kilka miesięcy bez seksu
            wytrzymaja, takie dobre i poczciwe chłopaki, właśnie takiego teraz potrzebuje,
            porozmawia z nim, na lody pójdzie, do kina, nad wodę pojedzie..
            tylko niech broń Boże nie opowiada o byłym!
            • miauka Re: No nie wiem... 13.07.06, 14:53
              Mysle, ze kazdy potrzebuje czego innego...

              Pewnie, ze pomocne jest wsparcie, ale watpie osobiscie, ze tabuny facetow,
              rzucaja sie do pomocy znekanej przez rozstanie istocie... no chyba ze na filmach
              amerykanskich :-) albo w niecnych zamiarach omotania :-)))
              • fidziaczek Re: No nie wiem... 13.07.06, 15:06
                miauka napisała:

                > Mysle, ze kazdy potrzebuje czego innego...
                >
                > Pewnie, ze pomocne jest wsparcie, ale watpie osobiscie, ze tabuny facetow,
                > rzucaja sie do pomocy znekanej przez rozstanie istocie... no chyba ze na
                filmac
                > h
                > amerykanskich :-) albo w niecnych zamiarach omotania :-)))

                nie chodzi mi o pomoc typu "pocieszanie"
                w zadnym wypadku nie powinna mowic co przeszla
                wtedy facet nie bedzie jej pocieszal lecz, walczyl o nią, adorował, zdobywał
                i właśnie to będzie dla niej najlepsza pomoc
                znów poczuje się atrakcyjna, pożądana,
                a może ponownie się zakocha
                to jest dla niej najlepsza pomoc - moim zdaniem
                • miauka Re: No nie wiem... 14.07.06, 11:11
                  > wtedy facet nie bedzie jej pocieszal lecz, walczyl o nią, adorował, zdobywał
                  > i właśnie to będzie dla niej najlepsza pomoc
                  > znów poczuje się atrakcyjna, pożądana,
                  > a może ponownie się zakocha
                  > to jest dla niej najlepsza pomoc - moim zdaniem

                  A moim zdaniem tkwi w takim sposobie myslenia pewne niebezpieczenstwo - owszem,
                  to mile byc adorowana, czuc sie atrakcyjna itd. i na krotka mete to dziala, ale
                  z tego co wg mnie mozna wywnioskowac z postu naszej bohaterki ma niskie poczucie
                  wlasnej wartosci i jest troche niedojrzala, bo dojrzala kobieta z poczuciem
                  wlasnej wartosci nie powie, ze jej caly swiat sie zawalil. A wchodzenie szybko w
                  kolejna relacje, bez zatrzymania sie i refleksji o tym, co sie stalo, grozi
                  zwyczajnie "powtorka z rozrywki". Mowie z autopsji, przerabialam :-)
    • nuta11 druga strona 14.07.06, 14:17
      tak sie sklada,ze jestem z tej drugiej strony - mezczyzna, z ktorym jestem odszedl...bo sie we mnie zakochal.
      i wierze gleboko, po tym co piszesz, ze niczego ci nie brakuje. przynajmniej takich rzeczy, ktore moglabys w sobie zmienic.
      z przyczyn oczywistych zdarzalo sie nam rozmawiac o bylej partnerce mojego obecnego mezczyzny, a wkrotce meza. i nigdy nie uslyszalam o niej niczego zlego.(zreszta gdybym uslyszala, to pewnie nie chcialabym sie wiazac z mezczyzna, ktory jest w po prostu sie nie udalo, tez byla jego pierwsza miloscia, dopiero poznawali zycie i okazalo sie, ze w wielu sprawach ich wyobrazenia nie przystawaly do rzeczywistosci.
      nie pasowali temperamentami,ich seksualnosc ewoluowala w inne strony... i tyle.
      zastanow sie, czy ty bylas tak do konca zadowolona z tego zwiazku? czy wszystko gralo?
      nie ma co na niego czekac! za chwile zjawi sie w twoim zyciu ktos, ktoa da ci wiecej satysfakcji i szczescia!
      • snatcher Re: druga strona 14.07.06, 16:22
        nuta11 napisała:

        > tak sie sklada,ze jestem z tej drugiej strony - mezczyzna, z ktorym jestem
        odsz
        > edl...bo sie we mnie zakochal.
        > i wierze gleboko, po tym co piszesz, ze niczego ci nie brakuje. przynajmniej
        ta
        > kich rzeczy, ktore moglabys w sobie zmienic.
        > z przyczyn oczywistych zdarzalo sie nam rozmawiac o bylej partnerce mojego
        obec
        > nego mezczyzny, a wkrotce meza. i nigdy nie uslyszalam o niej niczego zlego.
        (zr
        > eszta gdybym uslyszala, to pewnie nie chcialabym sie wiazac z mezczyzna,
        ktory
        > jest w po prostu sie nie udalo, tez byla jego pierwsza miloscia, dopiero
        poznaw
        > ali zycie i okazalo sie, ze w wielu sprawach ich wyobrazenia nie przystawaly
        do
        > rzeczywistosci.
        > nie pasowali temperamentami,ich seksualnosc ewoluowala w inne strony... i
        tyle.
        > zastanow sie, czy ty bylas tak do konca zadowolona z tego zwiazku? czy
        wszystko
        > gralo?
        > nie ma co na niego czekac! za chwile zjawi sie w twoim zyciu ktos, ktoa da ci
        w
        > iecej satysfakcji i szczescia!

        I ciebie tez zdradzi kwoko.
        • nuta11 Re: druga strona 17.07.06, 08:36
          snacher...nie wiem, czemu mnie obrazasz? okreslenie "kwoka" wydaje mi sie ostatnim, jakiego mozna by uzyc okreslajac moja osobe... :)
          nie jestem ani durna, ani kapciowa, ani specjalnie naiwna.
          A odchodzenie i zakochiwanie zdaza sie niestety w zyciu, chocbysmy bardzo tego nie chcieli i trzeba wtedy sie zastanowicm jak sobie z tym radzic i jakie byly powody tego, co sie stalo.
          nie wiem oczywiscie, czy mnie zdradzi, czy nie... raczej nie sadze, bo mojej poprzedniczki nie zdradzal, tylko od Niej odszedl, a to roznica.
          I nie wyciagaj zbyt szybkich wnioskow!
          pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka