Dodaj do ulubionych

Wyjechać..zostać..

24.10.06, 18:17
Witam Was.
Zacznę może od tego,że mam Zespół Policystycznych Jajników,czyli jednym
słowem mówiąc muszę jak najszybciej mieć dzidziusia,a największy problem jest
w tym,żeby go w ogóle mieć...
Mój mąż jest za granicą,ja mieszkam z rodzicami(bo chyba nie będę sama z
teściową...chyba by mnie....).To nasze początki(wczęsniej byliśmy jako para
przez 4 lata,ale nie mieszkaliśmy razem. Teraz od ponad 2 miesięcy jesteśmy
małżeństwem. No,ale zaraz po ślubie wyjechał zarabiać dla nas pieniądze na
przyszłość. Problem jest w tym,że byłam u lekarza i powiedział,że jak
najszybciej muszę zacząć się starać o dziecko-a przy moich wynikach badań
wchodzi w grę tylko zabieg inseminacji.
Zabieg ma być w grudniu. Mój mężulo lubi wszystko z góry planować,dlatego też
chce żebym jutro powiedziała mu co zrobimy jak zajdę w ciąże na początku
przyszłego roku. Powiem Wam,że niektórzy z tą chorobą parę lat starają się o
dziecko i nic...
Ja mam nadzieję,że się uda w grudniu. Ale potem nasuwa się pytanie:gdzie
będziemy w Polsce czy tam,gdzie On jest-w Irlandii. Ja obecnie jestem na
drugim roku studiów.Chcę go dokończyć. I mamy dwie opcje:
1)Ja tam wylecę.Jego zdaniem urodzę dziecko,a po 2 miesiącach(!)mam iść do
pracy,a przylecieć ma jego mama pilnować dziecka.Bo on chce,żebym go
odciążyła i poszła do pracy. Ja uważam ,że dwa miesiące z dzidzią to za
krótko.
2)On tu przylatuje i mieszkamy u JEGO mamy-ponieważ to mieszkanie ma być niby
nasze,i on chce je wykupić i wkładać kasę w remont itd. Mam iść na zaoczne
studia i do pracy,on tak samo. Oczywiście teściowa pilnuje dziecka.
Ok,dodam,że to plany mojego męża. Co do pierwszego pkt. wkurza mnie to,że
teściowa ma pilnować dzidzi i tam być na miejscu i zatruwać nam życie,a druga
rzecz to taka,iż on chce,żebym po 2 miesiącach zostawiła dzidzię...a to chyba
trochę lekka przesada.
Co do drugiego pkt. to ja nie chcę z nią mieszkać,ale on uważa,że lepiej się
składać po połowie z nią,zważywszy na to,że i tak będziemy mieć to
mieszkanie. I nie opłaca się nam wkładać pieniędzy w wynajem mieszkania...
Powiedzcie mi kochane co mam zrobić,żeby było dobrze i dla niego i dla mnie.
Chociaż przy jednym rozwiązaniu wykreślić teściową,ale żeby było
dobrze...pomóżcie proszę....
Obserwuj wątek
    • cytrynka123 Re: Wyjechać..zostać.. 24.10.06, 19:05
      Jezeli chcesz przejsc na zaoczne, to istnieje mozliwosc studiow
      eksternistycznych. Zdobywasz notatki, przylatujesz tylko na zaliczenia i
      egzaminy. Ja latam czesciej, ale nie mam dziecka. Studia skonczyc musisz,
      chociaz licencjat. Za granica liczy sie juz bachelor, w Polsce to jest
      niedorobiony magister wedlug pracodawcow, niestety. Jedno jest pewne, po
      licencjacie zawsze mozesz cos dorobic, wznowisz studia w dowolnym momencie, a
      dokument w reku masz. Wydaje mi sie, ze lepiej leciec do meza i to z dzieckiem.
      Nie zostawiaj go tesciowej, bo potem dzieciaka nie poznasz. 2 miesiace to za
      malo. Musisz mu to wytlumaczyc. Prawda jest taka, ze dziecko najkrocej sie
      karmi pol roku, jak sa mozliwosci. Zawsze po odchowaniu mozesz pojsc na pol
      etatu, a zlobki chyba jakies tam istnieja i niekoniecznie drogie.
      Jezeli nie lubisz tesciowej, nie daj sie wmanewrowac w wilcza pomoc.
      Matka/tesciowa w jednym mieszkaniu to zgroza dla malzenstwa. Niewazne jak
      anielska to osoba. Sadze, ze jest on w stanie was oboje utrzymac zagranica.
      Poczatki sa trudne, a Ty nie dasz rady tak od razu do pracy... nawet w Polsce,
      a co dopiero zagranica i to jeszcze tuz po porodzie. Na zdrowy rozsadek, to Ty
      sie musisz troche zaaklimatyzowac i studia masz na glowie. Ktos od Ciebie za
      duzo wymaga. Z tym mieszkaniem to tez moze byc roznie. Mozecie je dostac, ale
      wcale nie zechce wam sie wracac.
      • gato.domestico Re: Wyjechać..zostać.. 25.10.06, 15:28
        wtrace sie ...mieszkam w Anglii i opieka nad dziecmi jest tam bardzoooo
        droga...czasem niewiele lub nic ci nie zostanie z pensji po oplaceniu zlobka,
        przedszkola....
    • kiecha3 Re: Wyjechać..zostać.. 24.10.06, 19:11
      2)On tu przylatuje i mieszkamy u JEGO mamy-ponieważ to mieszkanie ma być niby
      nasze,i on chce je wykupić i wkładać kasę w remont itd.


      ma być... jak ja nie nawidze tego sformułowania.... grrrrrrr.... jak by miało
      byc.. to by juz było..i mielibyście gdzie mieszkac jako małżeństwo..
      nie liczyłabym żeby tesciowa się wyprowadziłam ze swojego mieszkanka... ( takie
      pytanko... ma gdzie???)

      uważaj żebyś nie została na lodzie z tesciową za ścianą...

      2 miesiące to moim zdaniem za mało... zwłaszcza że mzasz szkołe... a nie możesz
      poprosic rodziców by was wspomogli finansowo przez kilka miesięcy.. az sie wasze
      ziecko nie odchowa... zamiast twojej pracy bys dostała od rodziców.. a potem byś
      oddała... mając juz prace... ?????
      • malou1 Re: Wyjechać..zostać.. 24.10.06, 19:36
        Dla sprostowanie-jego mama ma Nam zapisać mieszkanie,ale ono będzie nasze jak
        umrze...Wiecie,nie życzę jej tego,ale mój mąż nie rozumie,iż ja mieszkać z nią
        nie chcę.Nawet jeślibyśmy mieli wynajmować jeden pokój z dzieckiem.
        A co do tych 2 miesięcy to mój mężulo mówi,że będę odciągała pokarm codziennie
        jak pójdę do pracy,bo też muszę mu pomóc,a on nie będzie mnie cały czas
        utrzymywał. Nie znałam go od tej strony. Jeśli skończę 2 rok,to jeśli będę w
        ciąży biorę dziekankę na 3-ci rok. I tu jestem w kropce,bo nie wiem co robić.
        Czy jechać do niego czy zostać tu. Bo stwierdzam teraz,że po urodzeniu dziecka
        chce wziąć dziekankę,żeby odchować dziecko.
        Wyjechałabym do niego,ale co z jego mamą-mam pozwolić,żeby tam przyleciała?Nie
        wiem jak z tego wyjść. Do żłobka nie poślę niemowlaka,bo nie wiadomo co i jak.
        A jak zostaniemy tu,to jaka przyszłość Nas czeka.Czy nie lepiej skorzystać z
        szansy zarabiania za granica??
        Hm...już sama nie wiem.Chciałabym gwiazdkę z nieba,ale to wszystko nie jest
        takie proste....
        • cytrynka123 Re: Wyjechać..zostać.. 24.10.06, 19:46
          A Twoi rodzice co na to? To bardzo niepowazne, ze on kaze Ci isc do pracy od
          razu. Egoistyczne i krotkowzroczne. Czy on tak samo Ci€ kocha, jak Ty jego?
          dziecko w rodzinie to wielka sprawa, wiele kobiet zostaje nawet 2 lata w domu.
          Ty poza tym masz studia i praca jest tu niekoniecznie wskazana. Studia skonczyc
          musisz, bo to co wywalczysz, to twoje. Nie znasz przyszlosci. Dziecka przeciez
          jeszcze nie masz, nie jestes w ciazy....
          Skoro nie jestes w ciazy, to problemu jeszcze nie ma. Moze po prostu Twoj maz
          nie dorosl do zwiazku i ojcostwa. POwiedz mu, ze obawiasz sie przyszlosci i
          czujesz sie zepchnieta. W momencie, kiedy jestes najbardziej bezradna w zyciu
          (dziecko+studia), on kaze Ci zakasac rekawy. Nie mowiac o tym, ze praca
          zagranica, najczesciej fizyczna, nie jest wskazana dla swiezej matki. Wszystko
          Ci moze sie tam obsunac i kolejny problem. On jest albo niedoinformowany, albo
          bezduszny. Chlop ma OBOWIAZEK utrzymywac kobiete i dziecko az do czasu, gdy ona
          bedzie mogla pojsc do pracy i wspolfinansowac rodzinny budzet.
        • kiecha3 Re: Wyjechać..zostać.. 24.10.06, 19:47
          hm... może postaraj sie jeszcze przez ten roczek posiedziec w polsce.. skonczyc
          2 rok..i moze trzeci.. zrobic chociaz licencjat... i dopiero tam jechac...
          miałbys skończone studia ( chodzi mi o tytuł naukowy) troszke odchowane
          dziecko... i nie musiałabys zapraszac tesciowej do opieki nad malństwem tylko by
          poszło juz tam do żłobka.. a ty do pracy...
          • cytrynka123 Re: Wyjechać..zostać.. 24.10.06, 19:58
            Ale ona nie ma jeszcze dziecka..... Dopiero bedzie sie starac, tylko w takiej
            sytuacji ja w ogole bym zapomniala o dziecku z takim mezczyzna i w takiej
            atmosferze. Zanim zdecydowalabym sie na dziecko, ustalilabym kilka spraw dot.
            finansow, mieszkania, udzialu tesciowej.
            • kiecha3 Re: Wyjechać..zostać.. 24.10.06, 20:00
              a no.. tylko ty jestes zdrowa... a ona ma coaz mniej czasu... choć do grudnia
              wiele możnaby wyjasnić.... jest kilka wyjść.. ale najlepiej jak bys pogadała z
              mezem na ten temat...
              • cytrynka123 Re: Wyjechać..zostać.. 24.10.06, 20:18
                Nie wiem czy jestem zdrowa. Nigdy nie probowalam zajsc w ciaze. Sama mam
                powazne wahania i nie jestem pewna czy i sie w przyszlosci uda.
                Zgadzam sie z Toba, ze tu trzeba pana uswiadomic. Dziewczyna nie moze na sobie
                niesc calego swiata i jeszcze usmiechac sie do wszystkich bez cienia zmeczenia
                i zalu.
              • malou1 Re: Wyjechać..zostać.. 24.10.06, 20:20
                Dziewczyny dziękuję Wam!
                Co do dziecka to nie mam czasu,każdy miesiąc się liczy. Z wiekiem jest coraz
                gorzej. Zostałabym w Polsce,ale on nie chce nie móc widzieć dziecka,a z kolei
                gdybym mu powiedziała,żeby wrócił to co?Za jego 1000zl miesięcznie będziemy żyć
                z dzieckiem...On tam zarabia lepiej dużo lepiej...ale ja chcę być matką,która
                wychowa swoje dziecko,a nie zostawi teściowej na wychowanie. Jeśli dzidzi będzie
                (bo niewiadomo)to mogę nie mieć więcej szansy jako matka,muszę się z tym
                liczyć. A mój tylko,że muszę pracować by zobaczyć jak to się zarabia,szanować
                pieniądze(jego zdaniem póki co tak nie jest). A przecież gdybyśmy tam byli,to
                jego matka też jest osobą do utrzymania bądź co bądź...Ubranek mam bardzo dużo-
                mam manię na tym punkcie;(więc też dużo na ubranka wydawać nie będę...siostra w
                Stanach przysyła mi cuda dla dzieci:)także nie rozumiem co mój jest taki.Już z
                powodu jego gróźb i innych fanabeli biorę urlop na 3-cim roku na pewno,bo
                jeszcze rozwodem by mi zagroził.Jemu nikt nie przetłumaczy.Dawniej tak nie
                było,czasami myślę,że odwaiło mu tam,poczuł smak pieniądza. A on raz na jakiś
                czas wyśle mi 50,100Euro i jest hojny,że niech go drzwi ścisną....:((((
                • jusienka Re: Wyjechać..zostać.. 25.10.06, 14:50
                  > Co do dziecka to nie mam czasu,każdy miesiąc się liczy. Z wiekiem jest coraz
                  > gorzej.

                  O matko, a skadze te informacje? To tylko policystyczne jajniki, a nie wyrok
                  smierci...
    • caysee Re: Wyjechać..zostać.. 24.10.06, 20:47
      Uwazam, ze najlepsze wyjscie jest takie, zebys pojechala do niego, urodzila
      dziecko, odchowala je do minimum roku sama w domu i dopiero wtedy szukala pracy.
      Pomysl zostawienia dwumiesiecznego dziecka z tesciowa po to zebys ty mogla isc
      do pracy i "odciazyc" meza jest c h o r y. Jak by mi maz z czyms takim
      wyskoczyl, to bym nie wiedziala czy smiac sie czy plakac.

      Podejrzewam, ze jego zarobki wystarczylyby na to zeby was w trojke utrzymac,
      wiec po co mialabys zasuwac do pracy zostawiajac niemowle z tesciowa i jeszcze
      miec ja caly czas na glowie w jednym mieszkaniu. Czy mu sie aby nie przewrocily
      troche w glowie priorytety? Ja rozumiem, ze chce odlozyc mozliwie duzo kasy, ale
      to co on planuje swiadczy wg mnie o pazernosci. W kazdym razie nie zgodzilabym
      sie na taka opcje jaka on proponuje.
      • malou1 Re: Wyjechać..zostać.. 24.10.06, 20:59
        caysee on jutro ma dzwonić i mam mu przedstawić co postanowiłam,bo inaczej
        starać się nie będziemy,rozumiesz?Ja nie mam siły,nie wiem czy przystawać na
        jego warunki,bo chcę mieć dzidzię.Lekarz powiedział albo teraz,albo nigdy. A za
        parę lat nie chcę sobie pluć w buzie,że nie zrobiłam wszystkiego by mieć
        fasolkę rosnącą pod serduszkiem....
    • dr_kaczusia Re: Wyjechać..zostać.. 24.10.06, 21:13
      z tego co widze to na razie Twoj maz wiecznie stawia warunki, wydaje mi sie, ze
      zakladalas tu juz watek i pisalas o kasie i placeniu przez tesiowa z jego karty
      (sorki jesli pomylilam Cie z kims)

      wydaje mi sie, ze teraz Ty jasno musisz postawic warunek, przeciez to nie tylko
      Ty chcesz dziecka, ale chcecie go oboje! Natomiast dla jego dobra i prawidlowego
      rozowoju emocjonalnego dziecko potrzebuje byc z matka! Nie tesciowa, nie
      opiekunka, tylko matka!

      Poza tym niech szanowny maz moze najpierw doswiadczy ciazy, potem porodu, ledwo
      sie wylize z pologu i smiga do roboty na zmywak! Sorki, ale jesli nie macie
      finansowego noza na gardle to jego poglady sa kretynskie. Przeciez nie wiesz jak
      bedzie przebiegac ciaza, jak sie bedziesz w niej czuc, czy urodzisz silami
      natury czy cieciem, ani jak bedzie przebiegal polog (a fizjologicznie trwa do 6
      tyg). W wersji lux owszem, mozna sie uprzec i isc po 2m-cach do pracy, tylko po
      co??? Przeciez nawet urlop macierzynski w Polsce trwa 16 tyg, to chyba cos w tym
      jest...

      Radze porozmawiac z mezem i jasno mu powiedziec, ze szanujesz pieniadze,
      doceniasz jego wklad w wasze utrzymanie, nie jestes rozrzutna, uwazasz, ze dacie
      sobie rade we dwoje, ale zanim pojdziesz do pracy musisz sie sama najpierw
      dobrze czuc po porodzie i odchowac dziecko. Dodaj, ze zamierzasz skonczyc studia
      i pracowac, a nie wisiec na mezu, bo masz swoje ambicje, ale kwestia dziecka
      jest dla Ciebie priorytetem i nie ustapisz.
      • dr_kaczusia Re: Wyjechać..zostać.. 24.10.06, 21:15
        masz jeszcze inne wyjscie, a zgodz sie na cokolwiek, ale potem po ciazy sie
        postaw i siedz z dzieckiem w domu... moze i maz przez ten rok zmieni zdanie...

        tylko budowanie domu na klamstwie tez nie jest najlepszym wyjsciem :(
        a w zasadzie, jest zle ;)
        • malou1 Re: Wyjechać..zostać.. 24.10.06, 21:51
          Tak dr_kaczusia pisałam już wcześniej,więc dobrze pamiętasz. Muszę to wszystko
          przeanalizować,bo jemu dobrze się mówi i stawia warunki...też nie chcę go
          kłamać,ale jeśli będzie trzeba....sama nie wiem.Spróbuję mu to
          wytłumaczyć...Może to źle,ale ja nie lubię planować,bo niewiadomo jak to się w
          życiu ułoży i zaplanować życia sie po prostu nie da,a on jak osioł....nie
          rozumie...Dziękuję za rady,bardzo mnie podbudowały,bo już myślałam ,że to ja
          wszystko robię źle,mówię źle....i w ogóle...
    • malou1 Re: Wyjechać..zostać.. 25.10.06, 14:31
      Ja już psychicznie wysiadam. Napisał mi dzisiaj smsa,że ma nadzieję,że wszystko
      przemyślałam i podam mu decyzję,co robimy...bo on nie ma zamiaru się dziś
      złościć.Aż mnie skręca,żeby mu odpisać i rzucić paroma mocnymi wulgaryzmami.
      Nic nie odpisałam,a on mi teraz napisał:"Jeśli nie porafisz iść na ustępstwa i
      zrobić coś ze swoim życiem to w grudniu zapomnij o planach z dzieckiem."
      No po prostu ręce opadają:(((Aż się żyć nie chce. Dla niego to,że mam studia
      dzienne to nic.Wolałby żebym szła do pracy i żeby życie dało mi w dupę. Ok,mogę
      iść ,ale co teraz kiedy mam studia?! Bo on wielki Pan wyjechał i zarabia i mi
      wyśle pieniądze za które ja muszę być mu wdzięczna. Poza tym biorę dziekankę na
      3 roku dla świętego spokoju. Pojadę tam i będę miała dziecko ,to też jest
      ciężka praca dla młodej mamy obok której nie ma rodziców,siostry którzy by
      pomogli,która jest sama...Tylko mężulo mówi,że teściowa się zajmie,nie?!
      Wspaniałomyślny.Ja po 2 miesiącach mam iść do pracy,a tęsciowa będzie
      jadła,piła,żyła za nasze pieniądze.Tak ma to wyglądać?!To ja dziękuję! No a z
      kolei jak on wróci tu,to będę miała chyba o tyle lepiej,że będę blisko
      rodziców,którzy zawsze mi pomogą,bo tak patrzę na mojego męża i z przykrościa
      muszę stwierdzić,że ten ślub,to nie było najlesze ,co zrobiłam....Dla niego
      takie problemy ze zdrowiek jak ja mam to nic.Studia moje to też nic.Cholera
      nawet nigdzie nie wychodzę z domu,żeby nie był zły,a jak już wyjdę z KUZYNKĄ
      pogadać,to zaraz dzwoni,pisze i się wkurza!!Chce mi się wyć!!!!!!!!!!!!!!
      • amelka58 Re: Wyjechać..zostać.. 25.10.06, 22:22
        sorki ale masz bardzo dziwnego mężą.nie rozumiem takiej sytuacji-że to on
        chce!ja urodziłam dziecko na początku piątego roku studiów zaocznych
        magisterskich.nie pracowałam-chciałam zająć sie dzieckiem chociaż przez
        rok.Takie same miał zdanie mój mąż-chciał bym w spokoju skończyła studia a
        dopiero jak będę gotowa to podjęła prace.nie wyobrażam sobie pracy -dziecka i
        jeszcze kończenia studiów.Twój mąż chyba nie wyobraża jaki to jest wysiłek.poza
        tym kobieta potrzebuje troche czasu by dojść do siebie po porodzie a na pewno 2
        miesiace to zdecydowanie za mało!
        Ja na twoim miejscu raczej nie zdecydowałabym na dziecko.Chociaż na razie
        powstrzymałabym sie z tą decyzją.Ja nie wyobrażam sobie bym zostawiła
        dwumiesięczne dziecko w domu i poszła do pracy.mi ciężko było jeździc na zjazdy
        na uczelnie-miałam 100 km.W tym czasie martwiłąm sie czy wszystko jest ok.A w
        pracy bym nie wytrzymała.my z mężem zdecydowaliśmy że bede opiekować się małą po
        urodzeniu-a mąż nigdy mi nie zarzucił tego że jestem na jego utrzymaniu!Dopiero
        jak córeczka miała 9 miesięcy zdecydowaliśmy ze bede pracować-ale to głównie ja
        chciałam.Mężowi było obojętne czy podejme prace-i nie miał nic przeciwko temu
        bym nadal nie pracowała.Porozmawiaj z mężem.
    • jusienka Re: Wyjechać..zostać.. 25.10.06, 14:45
      Poszukaj troche wiecej informacji o PCOS, wcale nie musisz natychmiast zachodzic
      w ciaze... A juz na pewno bez prob zajscia w ciaze naturalnie decydowac sie na
      inseminacje... Do inseminacji masz dluga droge, najpierw cykle stymulowane,
      monitorowane i przede wszystkim warto sprawadzic na dobrym sprzecie usg, jak
      przebiega Twoja owoulacja.
      Idz do innego lekarza. Jesli ten po wizycie stwierdzil, ze masz natychmiast
      zachodzic w ciaze i to jeszcze od razu metoda inseminacji i juz w grudniu... To
      zdecydowana pomylka.
      Policystyczne jajniki nie oznaczaja, ze nie bedziesz miala dzieci.
      Zaryzykowalabym stwierdzenie, ze na pewno je bedziesz miala, pytanie tylko w
      jaki sposob i kiedy.
      Nie doczytalam, w jakim jestes wieku. Jesli po 30 to moze rzeczywiscie warto
      zaczynac starac sie o dziecko, bo przy PCOS moze to troche potrwac.
      Poczytaj troche o tym, na co chorujesz.
      • gato.domestico Re: Wyjechać..zostać.. 25.10.06, 15:39
        Przykro sie robi jak to czytam...moj maz od razu mi powiedzial ze jesli
        zdecydujemy sie na dziecko moge siedziec w domu...i bedzie ok damy rade...
        Ale jak siebie znam to po roku maciezynskiego wroce do pracy, bo nie
        wytrzrymalabym sama w domu...W miedzyczasie zachacze o Pl na pare miesieczne
        Planuje ze bede pracowala do poludnia ( pelny etat lub pol) a maz wieczorami
        (jest tlumaczem) wiec nie potrzeba nianki...
        ale kto wie jak to bedzie ...?moze do tego czasu wrocimy do Polski...?
    • magdusinska Re: Wyjechać..zostać.. 25.10.06, 18:51
      Malou nie chcę wyprzedzać faktów, ale dobrze w tym małżeństwie nie będzie. Twój
      mąż liczy się tylko ze zdaniem mamusi i mamusia wiele złego w tym temacie
      zrobiła. I jeżeli teraz ulegniesz, zostawisz studia, wyjedziesz czy
      zamieszkasz z teściową to czeka Cię piekło. Zostaniesz sama z dzieckiem, bez
      wykształcenia i nerwicą. Ja bym zrobiła tak:
      - poczekała z tą rozmową aż mąż wróci z anglii, to nie jest rozmowa na telefon,
      a on powinien przyjechać
      - skończyłabym studia
      - została w Polsce i nie mieszkała z teściową, zawsze możecie zamieszkać z
      Twoimi rodzicami. A jak mąż zostanie w Anglii to pieniążki ma wysyłać na Twoje
      konto.
      Zyczę mądrej decyzji.
      • malou1 Re: Wyjechać..zostać.. 27.10.06, 19:51
        Ja z moim póki co nie rozmawiam,chociaż przed chwilą zadzwonił na komórkę i
        pytał,czy może tyrknąć na domowy...nie zgodziłąm się ...Może to głupie,ale
        powiedziałam nie,bo zawsze mówiłam tak.Kiedy on chciał-dzwonił,robił co
        chciał,wyjechał-bo chciał,niby dla nas,ale ja zawsze od niego słyszałam:"Ja
        muszę wyjechać.Tak sobie postanowiłem i tak zrobię." Nie zakazywałam mu,a
        dlaczego? Jestem Wodnikiem,a wodniki cenią sobie wolność. I wiem,że mnie nie
        spodobałby się zakaz czegoś,więc nie zakazałam. Zeby potem nie mówił,że to
        przez mnie czegoś nie zrealizował. A teraz, gdy mu mówię,że nie sprzeciwiałam
        się niczemu,to on na to,że przecież wyleciał dla Nas na przyszłość zarobić.
        Póki co siedzi tam od lutego i prawie nic nie odłożył. Czy to normalne?!
        Kocham go-kiedy go dziś usłyszałam miałam ochotę mu to powiedzieć,ale jak jeśli
        on ma takie nieludzkie nastawienie do wszystkiego:((((
      • ulka32 Re: Wyjechać..zostać.. 29.10.06, 19:36

        Odpowiadasz na :

        magdusinska napisała:

        > - została w Polsce i nie mieszkała z teściową, zawsze możecie zamieszkać z
        > Twoimi rodzicami.

        Według ciebie układ w ich sytuacji tesciowa-synowa nie wchodzi w gre ale układ
        zięc-tesciowie jest jak najbardziej? Jestes pewna ze na dzien dobry ich polubi?
    • gzygzak Re: Wyjechać..zostać.. 27.10.06, 21:16
      mieszkam w irlandii z dziecmi i moge ci troche podpowiedziec jak to wszystko tutaj wyglada.przede wszystkim opieka nad ciezarna kobieta jest prawie zadna.przez cala ciaze mozesz nie byc przebadana ginekologicznie,robia tylko jedno usg przez 9 m-cy.po porodzie przysluguje ci zasilek rodzinny bez wzgledu na wysokosc zarobkow.poza tym opieka w zlobkach i przedszkolach jest bardzo droga.i najwazniejsze koszty wynajecia mieszkania sa bardzo wysoki ponadtto ciezko znalezc mieszkanie jezeli ma sie male dziecko.jezeli jestes zdecydowana na dziecko moze powinnas pojechac do meza juz teraz i znalezc prace.kiedy zajdziesz w ciaze i dziecko przyjdzie na swiat bedziesz mogla wykorzystac chociaz urlop macierzynski.to naprawde trudna decyzja zycze powodzenia
      • malou1 Re: Wyjechać..zostać.. 29.10.06, 18:42
        I co Wy na to.
        Mój mąż mi napisał,że jak go kocham to mam przylecieć do niego w grudniu i tam
        z nim na jakiś czas zostać. Super,nie?!
        A studia to ciekawe co!!
        Jestem teraz chora,nawet nie zadzwonił,jak się czuję. Jak z nim niedawno
        rozmawiałam,znowu stwierdził,że on tam zasuwa,a ja tu nic nie robię. Ja mu na
        to,że studiuję,a on-i co z tego,przeciez to nic. Siedzisz sobie w domu i nic
        nie robisz tylko masz sie pouczyć!
        No cholera mnie zaraz trzaśnie. A średnia 4,12(może nie taka doskonała,no ale
        chyba nie świadczy o tym,że nic nie robię,a wręcz przeciwnie!
        • diegosia Re: Wyjechać..zostać.. 29.10.06, 18:56
          Sluchaj malou, a moze problem tkwi zupelnie gdzie indziej... Moze Twoj maz zazdrosci Tobie studiow i
          tego, ze 'nic nie musisz robic' i dlatego wymaga od Ciebie przyjazdu i pracy zaraz po ew. urodzeniu
          dziecka. Moze czuje sie pokrzywdzony, bo on musi harowac na 'Twoje utrzymanie a Ty sie wylegujesz w
          Polsce u mamusi'. Moze tak to w jego oczach wyglada i chce sie 'odgryzc'.
          Troche to glupie, ale ja bym sie nad tym zastanowila.
        • izella Re: Wyjechać..zostać.. 29.10.06, 19:20
          malou1 napisała:
          > A studia to ciekawe co!!


          Bardzo sie dziwie ze dziewczyna na II roku studiów wychodzi za mąż,nie bardzo
          rozumiem o co chodzi.Gdyby była jeszcze cięzarna to rozumiem,a tu nie maja
          dzieci, mieszkania,szkoła w toku,mąż za granicą za chlebem,niechęc z załozenia
          do tesciowej nawet gdyby miała chęci im pomóc no totalna bzdura.Na jaka pomoc
          liczysz od nas,w czym ci doradzać.
    • ericca1 Re: Wyjechać..zostać.. 29.10.06, 19:13
      ,,Powiedzcie mi kochane co mam zrobić,żeby było dobrze i dla niego i dla mnie.



      Nie truj d...,trzeba było najpierw skonczyc studia a pozniej bawic sie w
      małzeństwo.Ty wszystko bys chciała a sama nie bardzo wiesz co.Jesli chcesz byc
      niezalezna od nikogo to zostaw nauke i wychowuj sobie dziecko sama a jesli juz
      ta nieszczesna tesciowa zechce ci pomoc to sie ciesz bo pewnie jeszcze nie wiesz
      ze na nianke trzeba zarobic tak jak i na wynamjem mieszkania.Nic nikomu za darmo
      nie daja a ty jak widac nie wiesz jakie młodzi ludzie maja
      problemy.Chcielibyscie tesciowej mieszkanie a ona najlepiej gdyby ssie
      rozpłynęla.Czy twoja mama zadbała o to bys mogła po slubie gdzies zamieszkać?
    • magdusinska Re: Wyjechać..zostać.. 30.10.06, 09:39
      Przeczytałam Twój poprzedni wątek i myślę, że wy obydwoje zachowujecie się jak
      dzieci. Absurd od samego początku. Wzięliście ślub, a potem buzi i mąż do
      Anglii. Ty jeszcze na studiach zostajesz u rodziców. No sama pomyśl co ten ślub
      zmienił- nic nadal jesteś z rodzicami, nadal nie masz domu z mężem. Ot tak
      poszliście sobie do kościoła. Nie rozumiem jak możnabyło nie omówic tak ważnych
      spraw jak mieszkanie, wyjazd, pieniądze przed ślubem. Sami stworzyliście tą
      głupią sytuację. No i teraz wam się odbija, bo zamiast kontaktów seksualnych
      macie tylko sms-owe. Sama pomyśl jak wy podejmujecie decyzję o dziecku. Sms to
      za mało. A jak mąż ma zamiar Cię zapłodnic? Wyśle spermę pocztexem?
      Na Twoim miejscu rozważyłabym kwestię powrotu męża do Polski.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka