anxx
31.10.06, 01:12
zupełnie niedawno wyszłam za mąż
i nie wiem dlaczego, ale zupełnie mi odbiło chyba, jestem roztrzęsiona,
nerwowa, nie mogę sie na niczym skupić a kazda nasza rozmowa konczy się
kłotnią... on zamyka sie w sobie, ja rzucam talerzami o scianę
chciałabym wszystko zrobić jak najlepiej a tu... nic nam nie wychodzi
czy tak wygląda "miesiąc miodowy" ?
dodam ze mamy po 25 lat bylismy razem ponad 4, ale nie mieszkalismy razem ani
nie sypialismy ze sobą (aczkolwiek bylismy bardzo blisko), bo on ma w tym
względzie bardziej konserwatywne poglądy a mi na nim zalezało i nie
naciskałam... chociaż chciałam
zamieszkalismy razem ok miesiąc przed slubem i okazało sie ze chyba mam zbyt
dominującą osobowość niestey, a on mi ustępuje bo twierdzi ze bardziej liczy
sie dla niego moje zadowolenie niz jego własne
to mnie wkurza, nie chce by mi za 20 lat wypominał, ze miałam go pod
pantoflem, bo ostatnie czego chcę to mąz-pantoflarz
dodam jeszce ze pierwsze 2 lata razem były naprawdę wspaniałe, w kolejnych
dwóch zdarzały sie zgrzyty ale było ok
a teraz... katastrofa tak przerazliwa, ze 2 tyg po slubie nadal jestem
dziewicą ... i na co mi te pigułki
zalezy mi na nim i kocham go... ale czasami czuję w sobie taką niepokojącą,
ukrytą gdzieś bardzo głebo chęć by...wszystko zniszczyć
a przeciez wcale tego nie chcę
DLACZEGO tak jest??????????????????????????????????
powiedzcie coś proszę bo zdaje mi się ze jestem na skraju załamania nerwowego
dziś rzuciłam cukiernicą o ścianę