Dodaj do ulubionych

wyszłam za mąż i ..... katastrofa

31.10.06, 01:12
zupełnie niedawno wyszłam za mąż
i nie wiem dlaczego, ale zupełnie mi odbiło chyba, jestem roztrzęsiona,
nerwowa, nie mogę sie na niczym skupić a kazda nasza rozmowa konczy się
kłotnią... on zamyka sie w sobie, ja rzucam talerzami o scianę
chciałabym wszystko zrobić jak najlepiej a tu... nic nam nie wychodzi
czy tak wygląda "miesiąc miodowy" ?

dodam ze mamy po 25 lat bylismy razem ponad 4, ale nie mieszkalismy razem ani
nie sypialismy ze sobą (aczkolwiek bylismy bardzo blisko), bo on ma w tym
względzie bardziej konserwatywne poglądy a mi na nim zalezało i nie
naciskałam... chociaż chciałam
zamieszkalismy razem ok miesiąc przed slubem i okazało sie ze chyba mam zbyt
dominującą osobowość niestey, a on mi ustępuje bo twierdzi ze bardziej liczy
sie dla niego moje zadowolenie niz jego własne
to mnie wkurza, nie chce by mi za 20 lat wypominał, ze miałam go pod
pantoflem, bo ostatnie czego chcę to mąz-pantoflarz

dodam jeszce ze pierwsze 2 lata razem były naprawdę wspaniałe, w kolejnych
dwóch zdarzały sie zgrzyty ale było ok

a teraz... katastrofa tak przerazliwa, ze 2 tyg po slubie nadal jestem
dziewicą ... i na co mi te pigułki

zalezy mi na nim i kocham go... ale czasami czuję w sobie taką niepokojącą,
ukrytą gdzieś bardzo głebo chęć by...wszystko zniszczyć
a przeciez wcale tego nie chcę
DLACZEGO tak jest??????????????????????????????????
powiedzcie coś proszę bo zdaje mi się ze jestem na skraju załamania nerwowego
dziś rzuciłam cukiernicą o ścianę
Obserwuj wątek
    • anula36 Re: wyszłam za mąż i ..... katastrofa 31.10.06, 01:23

      Docieranie sie na poczatku mieszkania razem to norma - powinno byc coraz lepiej.
      poniewaz sama omal nie wpieprzylam sie w biale malzenstwo powiem tylko jedno -
      nie daj temu dziewictwu przyschnac na amen - bo za rok ty bedziesz coraz
      bardziej sfrustrowana dziewica, a on coraz bardziej konserwatywnym prawiczkiem.
      • jakubsky Re: wyszłam za mąż i ..... katastrofa 02.11.06, 16:36
        albo pojdzie innym kursem...
    • koala1212 Re: wyszłam za mąż i ..... katastrofa 31.10.06, 01:52
      czasami czuję w sobie taką niepokojącą,
      > ukrytą gdzieś bardzo głebo chęć by...wszystko zniszczyć
      > a przeciez wcale tego nie chcę
      > DLACZEGO tak jest??????????????????????????????????

      niekotre osoby tak reaguja na trudne i wykanczajace je sytuacje. To z
      bezsilnosci chcemy wszystko zniszczyc, czasem pragniemy nawet czegos zlego,
      zeby tylko zmienila sie sytuacja, ktorej nie mozemy juz dluzej wytrzymac.
      Sprobuj sie uspokoic. Jesli chcesz sie z nim kochac, to nie mozesz rzucac
      talerzami. Dla Was wspolne mieszkanie to nowa syt, musicie sie przyzwyczaic i
      dotrzec, nie ma nic dziwnego w tym, ze sie klocicie. Wydaje mi sie jednak, ze
      jestes troche niewdzieczna. Facet Ci ustepuje, bo chce zeby bylo Ci dobrze, a
      Ciebie to jeszcze wkurza. Nie rzucaj w niego wtedy talerzem, ale usmiechnij sie
      i wytlumacz mu, ze nie chcesz, zeby Ci ulegal. Powinnas tak kierowac Waszymi
      relacjami, zeby nie musial schodzic Ci z drogi.
      Ja sie nie dziwie, ze facet nie ma ochoty na pierwszy raz z kobieta, ktora
      rzuca przedmiotami. Nie obrazaj sie prosze na mnie, rozumiem Ciebie, ale
      rozumiem tez Twojego meza.
      Jesli chcesz, zeby miedzy Wami bylo spokojnie, musisz zaczac od siebie. Skoncz
      z tymi nerwami, badz cierpliwa, a efekt przyjdzie szybciej niz myslisz.
      Kiedy sie miedzy Wami uspokoi, bedzie miejsce dla sexu.
    • ewelita Re: wyszłam za mąż i ..... katastrofa 31.10.06, 09:36
      Syndrom "niedopchnięcia". Skoro już można legalnie i ty na to liczyłaś...
      wychodzi frustracja. Przyprzec faceta, moze te jego konserwatywne poglądy
      wynikają z czegoś innego, np. obawy przed seksem, itp.
      Uspokój się, przestań rzucac talerzami, zrób dobrą kolacje i poczuj, ze masz
      męża.
    • mikams75 Re: wyszłam za mąż i ..... katastrofa 31.10.06, 10:11
      nie szalej, bo tylko pogardzasz sytuacje. On schodzi ci z drodgi a jak ty
      bedziesz sie dalej jak furiatka zachowywat to zacznie uciekac z domu, do
      kolegow, na piwko itd.
      Nie mieszkaliscie wczesniej razem, wiec to normalne, ze teraz sa jakies spiecia
      w domu. Wyluzuj troche, nie rzucaj niczym. Napij sie ziolek na uspokojenie.
      Moze te tabletki maja wplyw na twoj uklad nerwowy? Moze brak magnezu? Za duzo kawy?
      Jesli dom jest dla was punktem spornym, to wyjedzcie na weekend, idzcie na
      romantyczna kolacje i miejcie czas dla siebie. A ty wowczas nie bedziesz miala
      nic do rzucania pod reka ;)
    • mynia_pynia Re: wyszłam za mąż i ..... katastrofa 31.10.06, 10:53
      Zawsze jak zamieszka się razem dochodzi do zgrzytów i nie ważne czy jest się po
      ślubie czy przed.
      Z tym ze po ślubie człowiek czuje się osaczony, że nie ma łatwego rozwiązania,
      a przed ślubem zawsze można luźno rzucić to w diabły ... i wie się że jest się
      razem z "nieprzymuszonej" woli.
      Ten „błogi” stan trwa zwykle pół do roku.
      Ja tak miała z moim nie mężem - ogarniała mnie frustracja, bezradność, co
      chwile wyłam - ale teraz jest super.
      Moja mama zamieszkała z tata dopiero po ślubie i tez przez pierwszy rok toczyli
      wojny o wszystko, a później już sielanka.
    • grubaska20 Re: wyszłam za mąż i ..... katastrofa 31.10.06, 11:08
      dlatego chyba jednak warto pomieszkać razem przed ślubem, dopiero wtedy tak
      naprawde poznaje się druga osobę.
      btw. jak długo forumujesz na gazecie? twój nick wydaje mi się bardzo znajomy z
      innego forum.. już sprzed jakichś..3/4 lat
      • dr_kaczusia Re: wyszłam za mąż i ..... katastrofa 31.10.06, 12:12
        Przestan rzucac talerzami bo zwyczajnie szkoda zastawy :), wykrzycz sie, wybecz
        sie, zrob kolacje, ciacho czy co on tam lubi, przygotuj baze i myk do lozka. Jak
        sie wybzykacie od razu lepiej sie wam bedzie gadalo bo teraz macie za duze
        cisnienie ;) I potem mozecie pogadac jeszcze raz :)

        I nie jestes jedyna co ma skopany miodowy miesiac wiele osob sie dociera, nawet
        Ci co ze soba wczesniej mieszkali :) a Ci co maja od poczatku sielnake przedzej
        czy pozniej beda mieli jakies spiecie, taki lajf ;)
      • anxx Re: wyszłam za mąż i ..... katastrofa 01.11.06, 10:09
        i słusznie wydaje cie się znajomy...
        i pewnie tez z tego wzgledu po częsci wynikają moje problemy
        a ty też?
        • grubaska20 Re: wyszłam za mąż i ..... katastrofa 01.11.06, 12:01
          anxx, napisałam do ciebie, na TAMTYM forum.
          odezwij się proszę,
          pozdrawiam
    • aserath Re: wyszłam za mąż i ..... katastrofa 31.10.06, 17:02
      z tym seksem to dla mnie dziwna sprawa, ale fakt ja zawsze zboczona bylam :) W
      zyciu bym nie wyszla za faceta którego nie znam od tej strony. Ale skoro u
      ciebie pozamiatane... powiem tak PRZYSTOPUJ z tą złością bo seksu nigdy nie
      będzie. Skoro rządzisz facetem "normalnie i na codzień" to mozliwe ze p prostu
      oniesmielasz go w "tych" sferach.

      A myślałaś o psychologu? Serio mówie.
    • magdusinska Re: wyszłam za mąż i ..... katastrofa 31.10.06, 17:25
      Taaaaaaaaa kolację zrób albo co. Dziewczyny ja jej się wogóle nie dziwię.
      Wyszła za mąż a tu co. Mąż legalnie może przeleciec własną żonę i nie chce.
      Kurcze z nim naprawdę jest coś nie tak. Cztery lata bez seksu, no ok może
      religijny chłopak jest, ale teraz po ślubie. Coś z nim nie tęgo. I nocy
      poślubnej Ci nie fundnął???? Wiesz co ja bym zabrała manatki i poszła przed
      siebie. Po co miec chłopa jak się nawet wybzykac nie można. Anuluj ten ślub i
      po sprawie.
    • drinkit Re: wyszłam za mąż i ..... katastrofa 31.10.06, 17:46
      anxx napisała:
      okazało sie ze chyba mam zbyt
      > dominującą osobowość niestey, a on mi ustępuje bo twierdzi ze bardziej liczy
      > sie dla niego moje zadowolenie niz jego własne

      Po pierwsze to nie "niestety"tylko ciesz sie, ze to Ty masz dominujaca
      osobowosc, a nie on. I ze to Ty rzucasz talerzami, a nie on. Zawsze lepiej byc
      ta silniejsza strona. A skoro juz jestes, to postatraj sie dobrze to rozegrac i
      madrze rzadzic w zwiazku. Zaraz posypia sie gromy, ale podtrzymuje swoja
      wypowiedz do konca.
      Powodzenia/
    • felicita33 Re: wyszłam za mąż i ..... katastrofa 31.10.06, 19:25
      Małżeństwo nieskonsumowane właściwie się nie liczy. Zastanów się, czy na pewno
      chcesz z nim być na całe życie. Jeśli nie ,to możesz unieważnić ślub i po
      sprawie.

      Nie chcę Ci doradzać ,żebyś unieważniała małżeństwo i rozchodziła się z mężem,
      chcę tylko żebyś wiedziała,że takie obowiązują zasady w kościele katolickim i
      masz taką możliwość...

      Życzę, żeby wszystko Ci się ułożyło i żebyś była szczęśliwa.
    • mataxa3 Re: wyszłam za mąż i ..... katastrofa 31.10.06, 20:01
      a ja sądzę, że on sie boi sexu. z tąd sie wszystko zaczynatopbie się chce aon
      sie boi ze moze sie nie sprawdzi czy mu nie stanie czy cos. ja bym z nim
      pogadala najpierw czemu sexu nie mabo to nie jest normalne.
      wcale ci sie nie dziwie ze jestes agresywna jakbym nie miala sexu to tez bym
      byla :)
      • wschodzace_slonce Re: wyszłam za mąż i ..... katastrofa 01.11.06, 09:49
        Po pierwsze, sex ma was laczyc a nie dzielic. Porozmawiaj z nim bardzo szczerze
        i spokojnie. Dla faceta pierwszy raz (taki swiadomy i oczekiwany) jest bardzo
        duzym przezyciem. On potrzebuje Twojego wsparcia i zrozumienia. Pokaz mu ze go
        kochasz pomimo wszystkiego i nie oczekuj niczego w zamian. I wiem, ze to zabrzmi
        troche absurdalnie - nie spieszcie sie. On musi sie poczuc z Toba bezpiecznie. I
        nie mysl o swoim malzenstwie jak o katastrofie - poznajecie sie na nowo,
        cieszcie sie soba na nowo i duzo rozmawiajcie. Zastanow sie jak Ty mozesz mu
        pomoc, bo on cie teraz bardzo potrzebuje. Powodzenia.
        • anxx Re: wyszłam za mąż i ..... katastrofa 01.11.06, 10:15
          wszyscy sadzicie nie wiemm czemu ze jak juz pójdziemy ze sobą do łózka do
          wszystko bedzie super
          a między namei juz było super i bez tego, seks to nie wszystko
          ja chcę mieć nomalną relację, wcale nie ciągnę go do łózka, z tego wszystkiego
          nie myslę o tym zupełnie
          i chyba w pewien sposób nie jestem zaskoczona tym co sie dzieje:
          • wschodzace_slonce Re: wyszłam za mąż i ..... katastrofa 01.11.06, 10:33
            "a teraz... katastrofa tak przerazliwa, ze 2 tyg po slubie nadal jestem
            dziewicą ... i na co mi te pigułki"

            Mnie sie wydawalo, ze to ty tak uwazasz (ze jak juz pójdziecie ze sobą do łózka to
            wszystko bedzie super).
          • nie_bieska_10 Re: wyszłam za mąż i ..... katastrofa 01.11.06, 12:45
            anxx.
            to co mogę Ci poradzić - to spokojnie... Spróbuj trochę się uspokoić... Nerwy
            na pewno w niczym nie pomogą. Myślę że powinniście spokojnie porozmawiać o
            dominacji i wszystkich tych innych rzeczach w związku - ale pamietaj że nie
            wszystko od razu. Sytuacja w której jesteście (choć tak naprawde znasz ja tylko
            Ty) może być stresująca i to całkiem normalne. To długa droga żeby się dotrzeć,
            ale każdy to przechodzi. Na pewno się bardzo kochacie i wszystko sie poukłada.
            Śmieszą mnie wsyztskie opinie forumowiczek, że powinnaś jeszcze raz przemyśleć
            czy chcesz z nim być czy nie, albo czy unieważnić ślub. W ogóle się nad tym nie
            zastanawiaj. Ponieważ jak piszesz mąż chce twojego dobra a Ty pewnie Waszego
            również postaraj się zrobić wszystko żeby było lepiej. Zrób mu dobra kolację,
            pogadajcie. Poczuj że masz męża i przyjaciela. Staraj się patrzeć na wszystko
            bardziej optymistycznie i znajdywać dobre rzeczy.A co do łóżka to ono przyjdzie
            samo wtedy. Nic przyjemnego kiedy nerwy i nie wiadomo co:) Nie mówię wiesz że
            trzeba długo czekać, tylko że jedna kolacja i seks niczego nie załatwią i nie
            rozładują takich sytuacji. Pozdrawiam i życzę owocnej pracy nad docieraniem
            się:)
          • amelka58 Re: wyszłam za mąż i ..... katastrofa 01.11.06, 16:06
            Przepraszam że to napiszę-ale jak wyglądała Wasza noc poślubna skoro Ty jesteś
            dziewicą a on prawiczkiem? Ja rozumiem że twój mąż ma swoje poglądy ale nie
            tylko więź emocjonalna liczy się -również sfera seksualna odgrywa w małżeństwie
            ważną rolę.Jeżeli zabraknie więzi emocjonalnej w małżeństwie ale również
            bliskości seksualnej to może wszystko nie współgrać tak jak byś chciała.
          • magdusinska Re: wyszłam za mąż i ..... katastrofa 01.11.06, 22:31
            anxx napisała:

            > wszyscy sadzicie nie wiemm czemu ze jak juz pójdziemy ze sobą do łózka do
            > wszystko bedzie super

            Tak będzie super, bo w normalnych małżeństwach seks istnieje. I wbrew pozorom
            ma on znaczenie.

            > a między namei juz było super i bez tego, seks to nie wszystko

            Owszem seks to nie wszystko, ale bardzo dużo. Czasami szybciej dogadasz się z
            mężem przez łóżko niż przy stole.

            > ja chcę mieć nomalną relację, wcale nie ciągnę go do łózka, z tego
            wszystkiego nie myslę o tym zupełnie

            Normalną, czyli jaką??? Czego Ty tak naprawdę chcesz dziewczyno? Chcesz miec
            męża, pogadac z nim i tyle. Wybacz, ale normalnej relacji to Ty nie masz. W
            normalnej relacji to mąż bzyka żonę i oboje mają na to ochotę częściej niż raz
            na tydzień. A do łóżka to mąż powinien Cię zaciągnąc zaraz po ślubie. On nie
            jest normalny.

            > i chyba w pewien sposób nie jestem zaskoczona tym co sie dzieje:

            A dlaczego????????
            • kaatrin Re: wyszłam za mąż i ..... katastrofa 01.11.06, 22:42
              > > i chyba w pewien sposób nie jestem zaskoczona tym co sie dzieje:
              >
              > A dlaczego????????
              >
              wlasnie, dlaczego??????? tak sie spodziewalas, to po co sie w to pakowalas???

              moze jest aseksualny, ostatnio o tym glosno. Sama mialam takiego, ale na
              szczescie sie zorientowalam w pore... bardzo mnie szanowal, ha!

    • midli1 Re: wyszłam za mąż i ..... katastrofa 01.11.06, 19:07
      Tak mi przykro naprawdę. Wiem co przeżywasz, sama mam długi związek bez seksu za
      sobą...z czasem zupełnie się o tym zapomina, zastanów się czy na pewno chcesz
      żyć w białym małżeństwie, a nawet jak juz się zdecydujecie moze sie okazać ze to
      nie to co myślałaś...i bedziesz zawiedziona. Aha i już po pierwszym razie,
      raczej nie liczyła bym na twoim nmiejscu na częsty seksik, zapewne rzadko bedzie
      Wam się to przytrafiać.
    • dr.rocco wyglada na to,ze nie jestes z facetem.... 01.11.06, 19:25
      tylko z jego imitacja.
    • espree Re: wyszłam za mąż i ..... katastrofa 01.11.06, 22:53
      jeżeli mąż jest konserwatuwny, nie spaliście ze sobą przed ślubem, to nie
      przeszkadzają mu tabletki??

      może on faktycznie zamyka się przez Tobą, nie potrafi wyrazić jasno swoich
      pragnień i stąd problemy? spróbujcie pogadać, ale na spokojnie. rzucanie
      talerzami nic nie pomoże.

      a początki wspólnego mieszkania to traumatyczne przeżycie dla każdej pary, więc
      nie jesteście wyjątkiem ;)
      • magdusinska Re: wyszłam za mąż i ..... katastrofa 01.11.06, 23:12
        espree napisała:

        > może on faktycznie zamyka się przez Tobą, nie potrafi wyrazić jasno swoich
        > pragnień i stąd problemy?

        Na moje oko to normalny facet w tym wypadku miałby tylko jedno pragnienie.
        Zaciągnąc żonę do łóżka.
        • nerven Re: wyszłam za mąż i ..... katastrofa 05.11.06, 14:11
          nie jestem zaskoczona tym co się dzieję nie ze względu na niego ale... na
          siebie, niestety to ja mam w tym związku problemy i jestem "nienormalna"
          on juz wiele razy chciał mnie zaciągnąc do łózka, ale to ja sie nie dałam, bo
          nie chciałam aby pozniej tego załował ze względu na swoje przekonania, nie wiem
          czy taka "dobra" jestem"?
          juz oststnio było zupełnie dobrze...
          do wczoraj gdy to poczułam się sflustrowana bo nie udało mi się wykonać swoich
          planów, wieczorem czułam się zle ze sobą, rano obudziłam się w paskudnym
          nastroju
          zasugerowałam, by on gdzieś pojechał, wyszedł z domu a ja się w tym czasie
          pozbieram
          a on zaczął czy nie moze mi w czymś pomóć, a może to a może tamto... ale skoro
          ja chcę to on sobie pojdzie...za duzo tego gadania, zdenerwowałam się,
          stwierdziłam ze przez tak krótki czas i tak nie zdaze się pozbierać, ze nie
          musi wobec tego wychodzić, a on ze i tak pojdzie... skonczyło sie na tym ze
          rzuciłam kubkiem o drzwi gdy wychodził
          wrócił sie chwycił mnie bym się uspokoiła, ja zaczełam krzyczeć aby mnie
          zostawił, wyrwałam się, on wyszedł
          jeszcze pilot do tv poszedł w drobny mak
          ja czuję ze mi odbija, czuje się zle, moje drobne odchyły psychiczne od normy
          przybieraja na sile przez oststnie dni, natretne mysli przybierają na sile,
          chciałabym zniknąć, być w pustce sama ze sobą
          nigdy tak się nie zachowywałam
          napisał ze wróci o 22, mam duzo czsu na pozbieranie się...
          nie wiem jak ja to przezyję
          • anxx Re: wyszłam za mąż i ..... katastrofa 05.11.06, 14:12
            i jeszce napisałam to pod nie tym nickiem, ale to ja, niekt się bynajmniej nie
            podszył pode mnie
            • fr-edza Re: wyszłam za mąż i ..... katastrofa 05.11.06, 15:56
              A póżniej faceci sie dziwia ze zony ich zdradzaja , jak oni nas tak traktują ,
              myslą ze po slubie to juz nie musza sie starac bo jestesmy ich dozgonna własnoscią.
            • mrowka_czerwona Re: wyszłam za mąż i ..... katastrofa 08.11.06, 13:25
              Pierwszy krok to uświadomić sobie nienormalność swojego własnego zachowania, a
              to właśnie jest najtrudniejsze, przyjrzeć się sytuacji z boku i dostrzec własną
              winę, zobaczyć własny egoizm, poczuć krzywdę wyrządzaną najbliższej osobie
              (krzywdę wyrządzną z powodu własnych niechęci, chęci, flustarcji,
              niedowartościowania, przewartościowania i samemu niewiadomo czego jeszcze...)
              Ale ty już chyba masz pierwszy krok za sobą.
              Pozdrawiam i trzymam kciuki.
              • jakaspanna dlatego ludzie powinni sie sprawdzic PRZED slubem 08.11.06, 15:03
                i to długo przed. Nie jak juz jest wszystko zalatwione.
                • anxx Re: dlatego ludzie powinni sie sprawdzic PRZED sl 12.11.06, 14:59
                  czuję się jakby pierwszy kryzys małzenski dopadł nas kilka dni po ślubie i tak
                  sobie trwa... chwilowa poprawa i znów...
                  jestem zła
                  czuje się sflustrowana i mam zal do niego
                  mam zal do nieg ze to tak naprawde moje problemy psychiczne tak wpływają na
                  nasz zwiazek
                  mam zal ze on nie próbuje temu zaradzić, tylko mi schodzi z drogi
                  mam zal, ze on juz chyba boi sie mnie i moich reakcji
                  mam zal ze jest taki bierny, tylko bvy mnie pocieszał, głaskał po głowie i
                  pytał czy może, czy pozwole mu na to czy tamto
                  mam zal ze to on jest niczemu niewinny, taki biedny i skrzywdzony a ja jestem
                  ta zła
                  jestem załamana, mam ochotę sie wyprowadzić
                  • grubaska20 Re: dlatego ludzie powinni sie sprawdzic PRZED sl 12.11.06, 15:08
                    mała, świrujesz już do reszty.. wiesz co jest powodem takich twoich zachowań.
                    co prawda nie do końca rozumiem, dlaczego nadal masz pozostawać dziewicą, ale
                    to już inna kwestia. dopki nie uporasz się z tamtymi problemami, nic nie będzie
                    normalne, naprawdę
                    w podstawach psychologii funkcjonuje coś takiego, jak piramida potrzeb maslowa
                    (którą doskonale zapewne znasz) jeśli któryś szczebel nie zostanie zaspokojony,
                    każdy następny będzie wypaczony, zaburzony.. to niestety potwierdza tezę, że
                    zmagając sie z tamtymi kłopotami, nie jesteśmy w stanie budować normalnych,
                    prawidłowych relacji z ludźmi.. nie ważne, że ich kochamy, a oni nas..to po
                    prostu niemożliwe
                    • inga71 Re: dlatego ludzie powinni sie sprawdzic PRZED sl 13.11.06, 22:01
                      dla mnie dziwne jest,ze zdrowy facet miesiac po slubie nie kocha sie z mloda
                      zona.i to jest dla mnie najbardziej dziwne.
    • kekoa2 Re: wyszłam za mąż i ..... katastrofa 14.11.06, 10:35
      skoro jeszcze nie spal z toba przez tyle lat ,4 lata nie potrzebowal i nie
      wyrazal chocby checi zaslaniajac sie pogladami to jasne ze i po slubie nie
      potrzebuje-z nim jest grubo cos niehalo-dziewczyno wiej puki jeszcze mozesz i
      malzenstwo nieskonsumowane.
      • inga71 Re: wyszłam za mąż i ..... katastrofa 16.11.06, 17:48
        popieram kekoa2. oj jest cos nie tak
        • india_27 Re: wyszłam za mąż i ..... katastrofa 22.11.06, 09:59
          Albo chory,albo kretyn,albo gej.Innych wytłumaczeń nie widzę.
          • ewik_75 Re: wyszłam za mąż i ..... katastrofa 22.11.06, 15:28
            india_27 napisała:

            > Albo chory,albo kretyn,albo gej.Innych wytłumaczeń nie widzę.

            albo aseksualny
    • oxygen100 Re: wyszłam za mąż i ..... katastrofa 22.11.06, 11:24
      uuuuuuuuuuuuuu nie jest dobrze. Mam nadzieje ze nie wybijasz zastawy od
      Roshentala czy Wedgwooda, tam maja taka piekna porcelane....
      Niestety zolzy zywot jest ciezki. Musisz zweryfikowac swe podejscie do zycia bo
      inaczej nikt Cie niedy nie bzyknie i umrzesz sfrustrowana, acz niepokalana jak
      lilija. A mąż nie bedzie gościł w Tobie a w innej pani. Chyba tego nie chcesz??
    • mlody_zonkos Re: wyszłam za mąż i ..... katastrofa 22.11.06, 12:03
      > okazalo sie ze chyba mam zbyt
      > dominującą osobowość niestey, a

      to jest nawet czeste - nie przejmuj sie tak :)

      tu dowod:
      youtube.com/watch?v=36iNMV3_E8s
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka