orzesiek1
11.12.06, 22:03
Ponieważ moja żona udziela się na forum, i opisala ostatnie zdarzenie, moze
przedstawie swoja wersje wydarzen i spytam sie czy to ze mna jest nei tak,
czy moze z nia.
Otoz do pracy na poneidzialek musialem przygotowac kilka wykresow do
raprortu, by taki projekt raprtu wyslacx moje jszefowej. MUsialem to zrobic
poznym wieczorem, bo w poniedzialek i wtorek nei chodze do pracy, a w ciagu
dnai (w neidziele) bylysmy na basenei z nasza coreczka, potem zona wystawiala
jakeis rzeczy na allegro, a pote mmielsimy obiad rodzinny i tak minal caly
dzien. Ostatkiem sil siedzialem nad tymi tabelami wieczorem. Ran oszefowa
musiala to dostac. Zona o 23:15 spytala mnei sie ile mi to zajmie bo czeka na
mnie. Powiedzialem ze okolo. 15 minut. Ale gdy juz mialem wysylac
maila ,okazalo sie ze doszly nowe informacje i musze je konecznie wprowadzic
do raportu. Zajelo mi to ok. pol godziny, tak wiec ok 0:10 polozylem sie w
lozku. I tu nagle zona na mnie wyskoczyla, ze nie bede spal, z zacisnietymi
zebami to mowila, a jak i tak chcialem sie odwrocic, to obala mnie woda. Wiec
wyrwalem jej butelke, to mnie kilka razy zdzielila piescia ,ze nei bede spal,
bo oan nie moze usnac. nic oczywiscie mi nie zrobila bo jest za slaba. No to
ja ze ide do drugiego pokoju. A ta za mna. A pote mzmienila zdanie i psozla
wlaczyc komputer. NO to ja na to, ze powinna sie stuknac w glowe i kazalem
jej wyjsc z pokoju i wylaczyc kopma. Ta sie zaparla, to ja zaczalem wypychac
z pokoju. A ze ma slaba skore, to przy chwycie za rece otarlem jej te skore.
Zona wtedy wpdal w jeszczewiekszy szal, ze zadzowni na policje, zaczela
ubierac spodnie iw ogole wygladal ze chce wyjsc. NO to ja na to ze
przesadzila, ze powinnismy isc spac, i ze nigdzie nie pojdzie, bo to nei pora
aby wychodzic. i chcialem zdjac je jspodnie, w sumie wzialem to troche za
komiczny pomysl, ale zona najwyrazniej nie, i wpadla w histerie, i zaczela
mowic, ze ja bije i takie tam. No i wtedy nasza corka sie zaczela budzic,
wiec zostawielm zone i doskoczylem do malej, zeby ja uglaskac i mogla spac
dalej. Niestety coreczka poczula emocje i nie dala sie uspic. Chwycilem ja i
przytuliem. Wtedy zona krzyknela zebym ja oddal ,bo to jej dziecko. To ja
powiedzialem ze oddam je jak sie uspokoi. Ale ona zaczela plakac, ze dzieckou
cos zrobie, upuszcze albo cos takiego.. A ja naprawde chcialem tylko je uspic
a zonie na rzie jej nei dawac poki sie nei uspokoi. W koncu to nastapilo, i
mala tez usnela w koncu miedzy nami i my tez jakos poszlismy spac. Ale od
tego momentu, czyli od wczoraj, zona uwaza ze ja pobilem (sami to ocencie) i
chcialem skrzywdzic nasz coreczke i probuje wwoic mi ze to ja jesytem winny i
tak powinienem sie czuc. Ale wy to ocencie, prosze.