ninaa7
15.12.06, 09:35
mój mąż jest od tego chyba uzależniony, podejrzewałam go od dłuższego czasu
ale nic nie mówiłam chciałam zobaczyć ile to jeszcze potrwa i
trwało..........10 miesięcy.Przyłapałam go tzn.zostawił te swoje wydzieliny że
tak powiem w muszli i zrobiłam mu akcje. Nie był na tyle sprytny i zawsze
robił to tak samo stawał wcześniej, w drugim pokoju merdał sobie ptakiem i
biegiem do kibelka. no trudno po paru miesiącach nie kapnąć się o co biega.
Obiecał ze nie będzie tego robił i tłumaczył się że musiał bo ja nie chciałam
się z nim kochać.Ale podejrzliwość m została za każdym razem jak jest w
toalecie nad ranem czy w innym pokoju nasłuchuje.Też tak macie i jak z tym
walczycie czy wogóle walczycie??Jaki macie do tego stosunek jest wam to
obojętne czy gdzies was to boli. Pozdrawiam i proszę o poważne posty.