azosienia
03.01.07, 14:08
Powróciłam znowu tym razem nie z problematyczną teściową, a z własną
rodzicielką. O zgrozo ile bym dała, żeby nie rozpoczynać tego nowego roku ,
kłótnią ze strony mojej mamy...
Zaczęło się od tego jak mój N. zaprosił mnie po kolacji wigilijnej (wigilię
spędzaliśmy osobno) na pasterkę i chciałby bardzo żebym została u niego na
noc. Zapytał sie moich rodziców czy mnie puszczą, oni się zgodzili. Spałam
razem z nim w jednym łóżku - a że jego rodzice są bardzo pobożni(nie mieli nic
przeciwko temu żebyśmy spali razem) w ramach wdzięczności za pierwszą noc
przespaną razem zostawiliśmy drzwi otwarte. nie obeszło się oczywiście bez
pieszczot, ale nie kochaliśmy się. Później przyszedł Sylwester, też się
zapytał, zgodzili sie. Spędziłam go z nim i tażke ponownie z nim spała, i takę
tym razem do niczego nie doszło, poza pieszczotami oczywiście. Po powrocie N.
przywiózł mnie do domu i chciał złożyć moim rodzicom życzenia noworoczne, mój
tato podał mu rękę jak zwykle - tzn. normalnie, moja mama natomiast z wielka
łaską, już chyba lepiej by to wyglądało gdyby mu wogóle jej nie podała. Kiedy
nadarzyła się okazja zapytałam moją rodzicielkę dlaczego jest taka zła? O co ?
Zapytała się mnie czy nie wstydziłam się spać z N. w jednym łóźku pod dachem
jego rodziców, powiedziałam a czego miałabym się wstydzić? Przecież nic się
nie stało! No i się zaczęło - NIE JESTEśMY MAłżEńSTWEM, ANI TYM BARDZIEJ
JESZCZE NARZECZEńSTWEM TO DLACZEGO RAZEM SPALIśMY??? powiedziała mi że przeze
mnie nigdy nie spojrzy N. mamie w oczy bo będzie się wstydziła bardzo za mnie,
że jestem krętaczką,żE nie jestem szczera, że zachowuję się ja łajdaczka. Nie
tyle bolały mnie przezwiska z jej strony, co wiadomość o tym,że mi nigdy mi
nie ufała. WłASNA MATKA MóWI COś TAKIEGO SWOJEMU DZIECKU, PRZECIEż MI BY SERCE
PęKłO GDYBYM COś TAKIEGO POWIEDZIAłA SWOJEMU, BOżE... Ze mojej siostrze nie
dorastam do pięt(a to pewnie dlatego, że ja nie pozwolę sobie na to żeby ktoś
mówił mi jak mam robić), a moja siostra mimo iż ma 26 lat i jest mężatką z
dzieckiem daje sobą manipulować. Ale to nie o moją siostrę chodzi. Wracajac do
wątku. Powiedziała mi jeszcze że mój N. kiedy tylko machnie ręką to ja do
niego jadę, a on mnie "zużywa" (czyli delikatniej mówiąc realizuje najpierw
swoje pragnienia) Ze nie mam co się łudzić bo on się ze mną nie zaręczY, o
małżeństwie mogę tylko pomarzyć - bo jemu jest tak dobrze I NIC NIE ZROBI!
Obraziłam się na nią ale nic nie mówiłam, nie komentowałam tego co mi
powiedziała. Wczoraj żagroziła ze WYRZUCI mnie z domu za to jak ją poniżam, za
to też że wybieram obcą rodzinę i N. zamiast swojej własnej (a jest w
błędzie, z którego ja jej nie wyprowadzę bo i tak mi nie uwierzy). Nie wiem
czy słusznie zrobiłam mówiąc o tym N. ale on powiedział wczoraj żebym się
spakowała to przyjedzie po mnie będziemy mieszkać spokojnie i ciasno, ale
razem, łATWO POWIEDZIEć - to by było przecież wyrzeczenie sie własnej rodziny
a tego sama bym nie zniosła... Proszę doradźcie mi co żle robię, jak poprawić
kontakt z mamą? Rozmowy już tu się na nic zdają, bo każda kończy się kłótnią
i moja winą - tak mówi. Mój tata nie chce się do niczego wtrącać i nic nie
mówi. Moja siostra trzyma strone mojej mamy,a szwagier jak mój tata.