marika821
11.01.07, 08:47
Mój problem pewnie ejst dla większości banalny,ale ja potzrebuję obiektywnego
spojrzenia, prosze doradźcie mi coś.Jestem męzatką od 1,5 roku, mamy malutką
córeczkę,mieszkamy sami, pracujemy, niczego nam nie brakuje.Jednak czasem mam
wrażenie ze tylko mieszkamyrazem a nie jestesmy ze sobą.TEmaty naszych rozmów
są banalne, przytłaczają nas banalne sprawy.Maz po pracy gapi sie w laptopa
albo telewizor i z wielką łaską cokolwiek w domu zrobi, nie mówiąc już o
rzucani gdzie popadnie brudnych skarpet.Żeby zajął się dzieckie to musze na
niego krzyknąc , a on sie obraza.O wszystko mam go prosić miłym tonem bo
inaczej nic nei zrobi.Fakt raz na jkiś czas ma przebłyski i sam pozmywa, poda
obiad a nawet coś zrobi do jedzenia.Ale to rzadkość.
Osttanio zmienilismy samochód na wiekszy i okazało sie ze nie mogę nim
jeździć bo go "pokalecze".Wyjeżdza w delegację i chociaż moze samochodem
kolegai z pracy to oczywiście bierze nasz i nei patzry na to ,ze ja zostaje w
domu z dzieckiem uziemiona (jest za mała żeby ją ciągać autobusem), a mma
jakieś swoje sprawy do załatwienia. Ale gdy tylko idziemy do znajomych,gdzie
można wypić to wtedy jestem idelanym kierowca zeby go do domu zawieźć.Mam
dosyć czasami. Są dni keidy jest idealnie i czuje się kochana ale czesto mi
sie odechciewa w ogóle z nim gadac.Nie mówiąc już o seksie, który w naszym
zyciu "pojawia się" raz góra 2 razy w tygodniu.Jak słyszę zę inni robią "to"
po kilka razy w tygodniu to szlag mnie trafia.Tak an marginesie to mamy 25 i
26 lat więc jesteśmy ze tak powiem "na siłach".JAk mma motywowac męża zeby
sie bardziej starał i wykazał jakieś zainteresowanie pracami domowymi?Jak mu
udowodnić,że jestem takim samym kierowca jak on ze moje potzreby sa ak samo
ważne?Jak sie nad tym zastanawiam, to szczerze powiem nie widze
sposobu....poradźcie coś...