męska przypadłośc??

11.01.07, 08:47
Mój problem pewnie ejst dla większości banalny,ale ja potzrebuję obiektywnego
spojrzenia, prosze doradźcie mi coś.Jestem męzatką od 1,5 roku, mamy malutką
córeczkę,mieszkamy sami, pracujemy, niczego nam nie brakuje.Jednak czasem mam
wrażenie ze tylko mieszkamyrazem a nie jestesmy ze sobą.TEmaty naszych rozmów
są banalne, przytłaczają nas banalne sprawy.Maz po pracy gapi sie w laptopa
albo telewizor i z wielką łaską cokolwiek w domu zrobi, nie mówiąc już o
rzucani gdzie popadnie brudnych skarpet.Żeby zajął się dzieckie to musze na
niego krzyknąc , a on sie obraza.O wszystko mam go prosić miłym tonem bo
inaczej nic nei zrobi.Fakt raz na jkiś czas ma przebłyski i sam pozmywa, poda
obiad a nawet coś zrobi do jedzenia.Ale to rzadkość.
Osttanio zmienilismy samochód na wiekszy i okazało sie ze nie mogę nim
jeździć bo go "pokalecze".Wyjeżdza w delegację i chociaż moze samochodem
kolegai z pracy to oczywiście bierze nasz i nei patzry na to ,ze ja zostaje w
domu z dzieckiem uziemiona (jest za mała żeby ją ciągać autobusem), a mma
jakieś swoje sprawy do załatwienia. Ale gdy tylko idziemy do znajomych,gdzie
można wypić to wtedy jestem idelanym kierowca zeby go do domu zawieźć.Mam
dosyć czasami. Są dni keidy jest idealnie i czuje się kochana ale czesto mi
sie odechciewa w ogóle z nim gadac.Nie mówiąc już o seksie, który w naszym
zyciu "pojawia się" raz góra 2 razy w tygodniu.Jak słyszę zę inni robią "to"
po kilka razy w tygodniu to szlag mnie trafia.Tak an marginesie to mamy 25 i
26 lat więc jesteśmy ze tak powiem "na siłach".JAk mma motywowac męża zeby
sie bardziej starał i wykazał jakieś zainteresowanie pracami domowymi?Jak mu
udowodnić,że jestem takim samym kierowca jak on ze moje potzreby sa ak samo
ważne?Jak sie nad tym zastanawiam, to szczerze powiem nie widze
sposobu....poradźcie coś...
    • yvona73pol Re: męska przypadłośc?? 11.01.07, 10:05
      na brak szacunku, poczucie wyzszosci, egoizm i nieliczenie sie z potrzebami
      innych nie ma lekarstwa... a juz na pewno nie "szybkie", raczej, rzekne: cuda
      sie zdarzaja.... czasami.....
    • karla82 Re: męska przypadłośc?? 11.01.07, 10:51
      Idźcie razem na spacer,znajdźcie wspólne hobby,przeczytajcie tą samą
      książkę.Wtedy tematy do rozmów się znajdą.A co do jazdy samochodem powiedz,że
      samochód jest Ci potrzebny,weź kluczyki i jedź.A jak to nie poskutkuje nie
      przywoź męża po zakrapianej imprezie.Życzę powodzenia
    • j_o_asia Re: męska przypadłośc?? 11.01.07, 12:38
      Rozmowa, rozmowa, rozmowa... Czy on w ogóle wie co Cię dręczy? Czy mu kiedyś w
      spokojnej, szczerej rozmowie o tym powiedziałaś? Faceci wielu rzeczy się w ogóle
      nie domyślają i dlatego trzeba im delikatnie acz stanowczo wskazać drogę.
      Co do samochodu - faceci mają na tym pukcie hopla i tak już chyba pozostanie.
      Ale wydaje mi się że jest to temat, który również można poruszyć i wytłumaczyć
      mu że nie chcesz samochodu na jakieś głupstwa, tylko jest Ci on potrzebny do
      przewożenia waszej córki.
      A wspólne tematy - życie nasze codzienne jest szare i zabiegane, dlatego trzeba
      się nieźle postarać aby znaleść w nim czas tylko dla siebie. Jeżeli taki
      znajdziecie - wrócą ciekawe rozmowy i bliskość.
      I jeszcze jedno - oj jak ja bym się chciała kochać te góra 2 razy w tygodniu...:)
      pozdrawiam
    • plutoniczna Re: męska przypadłośc?? 11.01.07, 13:46
      stara zasada mowi:
      Facet, jak każdy człowiek działa pod wpływem motywacji, a jego motywacje każą
      mu robić w następujaćej kolejności:
      1. to co chce
      2. to co wydaje mu sie że powinien robić.
      3. to co musi

      U kobiety zaś kolejność jest inna. Kobieta robi
      1. to co musi
      2. to co czuje że powinna
      3. to co chce

      jaki stąd wniosek?
      trzeba tak kierowac męższczyzną, aby facet CHCIAŁ robić to co musi;). w jaki
      sposób? no...ano tu jest problem bo na kazdego faceta działa coś innego.
      ale dam kilka praktycznych przykladów, które zostały przećwiczone z dobrym
      skutkiem na meżu i dorastajacym synu;).
      rzuca wszędzie swoje skarpetki?
      1. niech leza tam gidzie ja położył...i nie pierz przypadkiem, n-tego dnia
      zapyta sie gdzie są czyste? skoro jest małe dziecko, to zbieraj je na sliczną ,
      rosnąca dnia na dzień kupke w łazience.
      2. rozstawia wszędzie kubki po herbacie z fusami? zbieraj skrzetnie przy
      zlewie, bron boże nie zmywaj, a swój strzeż jak oka w glowie. w pewnym momencie
      brak kubka daje do myslenia.
      3. daje jeżdzić samochodem tylko po zakrapianych imprezach? napij sie pierwsza
      i z rozbrajającym uśmiechem oznajmij ze nie możesz prowadzic i wracacie
      taksówką, mało nie masz oczywiscie na to kasy;). no cóż...nocne spacery dobrze
      trzeźwią umysł;) i wzmacniaja kondycję;)
      no cóż.....metody dość trudne do zniesienia przez kobietę, ale skuteczne, wierz
      mi;)

      4. bierzesz kluczyki szybko przed min i wychodzisz z dzieckiem.
      5. chcesz żeby coś zrobił- mówisz " zrób to teraz" a nie " czy mógłbyś..?"
      6. nie krzycz, nie ma sensu sie spalać, z pewnoscią znajdziesz jakas lepsza
      metoda.
      7. cyt:" Nie mówiąc już o seksie, który w naszym zyciu "pojawia się" raz góra 2
      razy w tygodniu.Jak słyszę zę inni robią "to" po kilka razy w tygodniu -
      no......tu akturat muszę mu przyznac rację;)

      Małżeństwo to nie bezkonfliktowa idylla, problemy są wpisane w nasze życie,
      grunt to znaleść sobie rozwiazania, czego życzę;)

      • kinkygirl Re: męska przypadłośc?? 12.01.07, 01:09
        zupelnie sie nie zgadzam z taka kolejnoscia.
        u mnie na przyklad tak bylo:

        kobieta:
        1. to co chce
        2. to co musze
        3. co mi sie wydaje ze powinnam (ten punkt zazwyczaj pomijany z braku czasu i
        checi ;))

        mezczyzna:
        1, to co mu sie wydaje ze powinien
        2. to co chce
        3. to co musi
        (efekt: katastrofa ;))

        natomiast w omawianym przypadku problemem jest kompletny brak komunikacji.
        musza byc jakies momenty kiedy czujecie sie wyjatkowo blisko... one po to sa
        wlasnie zeby poozmawiac, bez pretensji, tylko tak po prostu.
    • vanjam Re: męska przypadłośc?? 11.01.07, 14:25
      Wiesz, mam wrażenie, że po prostu dopadła cię niezła chandra. Faceci już chyba
      tacy są... ja ze swoim toczyłam bój prawie rok, żeby móc jeździć autem. Problem
      łatwo do się rozwiązać- skoro on tylko jeździ tym autem, to niech je sam
      utrzymuje. Niech sobie sam oc zapłaci, przegląd, zatankuje itp. Nie dokładaj
      nawet złotówki. Na mojego to podziałało. To że ja zmywam (w większości) to
      normalne (zresztą on i tak nie "domywa"), ja piorę, zbieram skarpetki (a on po
      tobie nigdy nie zbiera niczego?). Co do picia u znajomych, to z reguły pijemy
      raz ja raz on, chyba że jedno z nas nie ma ochoty na alkohol, wtedy sprawa
      rozwiązana. A co do seksu, czasem jest codziennie, czasem nie ma przez tydzień
      bo jakoś się nie składa. A on i tak będzie na to narzekał, bo jakby miał
      codziennie, to chciałby rano i wieczorem. Nie ma się co martwić. Głowa do góry!
      Pamiętaj, że jednak oni są z Marsa!!!!
    • kiecha3 Re: męska przypadłośc?? 11.01.07, 15:41
      hm.. plutoniczna dała dobre przykłady....

      ja ma jeden na skarpetki tez sprawdzony... na jego oczach zerałam jego brudne
      skarpety i wrzuciłam do śmieci... podziałało...
    • sssacz Re: męska przypadłośc?? 11.01.07, 18:43
      Bez przesady;).
      Moja Wika ma 8,5 miesiąca, a od czasu gdy skończyła 3 tygodnie jeżdzę z nią
      autobusami, tramwajami i pociągami i korona mi z głowy nie spadła;)))).
      Pozdrawiam.
      • marika821 Re: męska przypadłośc?? 11.01.07, 21:49
        z całym szacunkiem nie po to nasze oszczednosci wywalamy na auto zeby potem z
        powodu meskiej dumy rozbijać się "czerwonymi ogórkmai" z dzieckiem podczas gdy
        on bierze samochód dla wygody swoejj i kolegów z pracy
        • panna_na_wydaniu Re: męska przypadłośc?? 11.01.07, 23:40
          W głowie mi się nie mieści, że o swoj samochód musisz się prosić. Po prostu
          bierzesz kluczyki i jedziesz i nie pytasz czy możesz tylko oznajmiasz. Jeśli Was
          stać to może pomyślcie nad drugim samochodem dla Ciebie. Vanjam uważam że Twój
          pomysł z opłacaniem przez męża wydatków związanych z samochodem z własnej
          kieszeni to b. dobry pomysł. Niech sobie dorobi na niego skoro uważa się za
          właściciela.
      • anya.po.prostu Re: męska przypadłośc?? 14.01.07, 03:07
        nooo pewnie...
        pan pomyka samochodem kiedy mu wygodnie
        a żonka z małym dzieckiem taszczy się autobusami!
        to jest dopiero współczesne partnerstwo!

        a potem pisze na forum, że mąż jej nie szanuje i jej nie pomaga i ona musi wszystko sama w domu robić.

        jakby mój mi powiedział, że WSPÓLNYM samochodem nie mogę jeździć bo mu poobdzieram to bym chyba jemu coś obdarła!
        czasem ręce opadają jak baby dają się rozstawiać po kątach i potem się dziwią, że mężulek się nie domyśla, że im źle.
Pełna wersja