Dodaj do ulubionych

zaczyna mnie to wkurzać

26.04.07, 14:37
Jesteśmy razem dwa lata. Mieszkamy razem ponad rok. W zeszłym roku w czerwcu
dostałam pierścionek zaręczynowy - taką deklarację bez deklaracji. Czyli
dostałam pierścionek jako deklarację jego miłości, ale deklaracji co do ślubu
nie. No i tak sobie mija roczek i ... decyzji brak.
Początkowo nic nie mówiłam, nie pytałam... ale ostatnio mieliśmy kilka
rozmów. On mówi - tak, i owszem, oczywiście - ślub, dzieci, itp. Kiedy?
Kiedyś napewno.
Czekamy na większe mieszkanie, wydzieliliśmy pokoik dla małego. Rozmawiamy o
przyszłości - będziemy razem, bedzie dziecko, itp.
Ale na pytanie, kiedy ślub? odpowiedz jego w swoim czasie.

Ostatnio zakończyło sie moimi łzami, bo on twierdzi, ze nie potrafi
powiedzieć kiedy. A ja chciałabym abyśmy choc teoretycznie określili kiedy -
za pół roku, za rok, za dwa...
Zaczynam załować, że zamieszkaliśmy razem. Zaczynam się wkurzać, że mimo że
ma 35 lat to zachowuje się jak dziecko.

Jak poprowadzić taką rozmowę? Nie chcę go zmuszać, nie chcę stawiać
ultimatum - kocham go, jest nam dobrze razem, oboje kiedyś ustaliliśmy kolej
rzeczy - ślub, dzieci, itp. a teraz?
On wie, ze slub jest dla mnie ważny. Dla niego zresztą też, bo zawsze to
podkreślał ( a może juz nie jest?)
Rozmawialiśmy o naszym hipotetycznym ślubie - widmie (bo nie wiadomo kiedy)
oboje zgodnie stwierdziliśmy, ze nie chcemy wielkiego wesela.
Takie przyjęcie w małym gronie - rodzina, przyjaciele.
Teraz on sie wykreca - że on żadnego przyjęcia nie chce, żadnych tańców,
żadnych gości - lampka szampana, koperty i do domu.
Nie wiem, czy on takim postępowaniem chce na mnie wymusic taką forme ślubu -
albo moja wizja albo wcale?

Przeciez nie bedę go błagać o ustalenie daty, to poniżające.
Jak rozmawiać? Pomóżcie...
Obserwuj wątek
    • maya28 Re: zaczyna mnie to wkurzać 26.04.07, 14:45
      Moja koleżanka jest tak z facetem już chyba 4 lata. On ma 40 lat. Różnica jest
      taka, że on jest rozwodnikiem, ma dziecko z pierwszego małżeństwa, i tak
      naprawdę to chyba ani nie chce ślubu, ani dziecka, ale nie chce stracić też
      kobiety którą kocha, więc ciągle obiecuje, ze w swoim czasie, i że on bardzo
      chce. Tylko nie wychodzi jakoś.
    • la.mi.la Re: zaczyna mnie to wkurzać 26.04.07, 14:52
      Jeszcze taka sprawa. Jestem pierszą z którą mieszkał. Wczesniej były to albo
      związki "chodzone" albo wyjazdowe ( czyli na odległość z czasowymi spotkaniami)
      zamieszkaliśmy razem, miałam wątpliwości, on nalegał, wówczas rozmowy zmierzały
      w kierunku slubu, ale się rozeszło...
      Moze mu jest tak wygodnie, prawie jak małżenstwo - pranie, sprzątanie, obiadki,
      seks...
      Prawie - robi różnicę...:-)
      • annb Re: zaczyna mnie to wkurzać 26.04.07, 14:53
        la.mi.la sama sobie odpowiedzialas
        jemu jest tak wygodniej
    • la.mi.la Re: zaczyna mnie to wkurzać 26.04.07, 14:56
      wiem, wiem.
      Tylko jak z nim rozmawiać? jak wytłumaczyć, aby nie przymuszać, szantażować,
      itp?
      Czy też w tej sytuacji rozmowa bez przymuszenia już nie jest możliwa...
      • komyszka Re: zaczyna mnie to wkurzać 26.04.07, 15:02
        spokojnym głosem, w ciepłej atmosferze, lecz stanowczo i konkretnie zapytac
        kiedy chciałby zalegalizowac wasz zwiazek. wyjasnić ze bagatelizowanie tego
        tematu (w tym- mym zdaniem- równiez Ciebie i twych uczuć)sprawia Ci przykrość.
        jesli znowau nie padna konkrety- zastanowiłabym sie na Twym miejscu czy warto
        dalej dzielic zycie z takim obecnym Piotrusiem Panem.
    • la.mi.la Re: zaczyna mnie to wkurzać 26.04.07, 15:09
      hmm, no i taka spokojna rozmowa z moim pytaniem o datę została skwitowana jego
      stwierdzeniem - co, chcesz na mnie wymusić datę?
      na to moja odpowiedz brzmiała - Nie chcę nic na tobie wymuszac, chcę tylko
      abyśmy podjęli decyzję co do przyszłości.
      Odpowada, że teraz jeszcze nie może mi nic konkretnego powiedzić.
      Robi mi się przykro, a łzy same podchodzą do oczu.
      • komyszka Re: zaczyna mnie to wkurzać 26.04.07, 15:18
        cóż- macie na chwile obecną rózne oczekiwania. ja bedąc na Twym miejscu raczej
        bym sobie odpusciła. facet sprawia wrazenie zupełnie niegotowego na poważny
        związek a Tobie chyba na tym własnei zalezy.
        • la.mi.la Re: zaczyna mnie to wkurzać 26.04.07, 15:21
          No tak, ale powiedz, czy wspólne mieszkanie, rachunki, gotownie, spanie, to nie
          jest powazny związek?
          Dla mnie małżenstwo nie równa sie od razu dziecko.
          • komyszka Re: zaczyna mnie to wkurzać 26.04.07, 15:40
            dla mnie tez nie. ale rachunki, gotowanie, spanie, mieszkanie równiez nie są
            podstwa solidności i trwałości zwiazku. bo mozna to wszystko co wymieniłaś
            dzielić z nieodpowiedzialnym i samolubnym mezczyzną. powazny zwiazek to
            partnerstwo, zaufanie, odpowiedzialność, słowność. a twój facet nawet w
            przybliżeniu nie potrafi powiedzieć kiedy chciałby zalegalizowac zwiazek z
            miłościa swego zycia- czyli (domniemam) Tobą. osobiscie uwazam ze kocha sie na
            dobre i złe, z papierkiem i bez- ale jesli sie kocha naprawde takich wahan i
            dylematów nie ma.
            • komyszka Re: zaczyna mnie to wkurzać 26.04.07, 15:48
              nie chce byc wscibska ale jak argumentuje twoj narzeczony? ślub nie wiadomo
              kiedy bo co? bo nie ma srodków?, bo złe warunki mieszkaniowe? bo argument "nie
              jestem gotowy" zaserwowany ukochanej osobie to jak policzek w twarz. gotowy na
              co? co sie zmieni po slubie? to samo mieszkanie, pranie, gotowanie, spanie.
              dzieci nie musza byc od razu. slub w takim razie nie zmieni nic poza tym ze
              utrudni juz niceco bezpardonowe powiedzenie "mam Cie dość i wymieniam na
              nowsz/lepszy model". przynajmniej ja tak to widze.
              • la.mi.la Re: zaczyna mnie to wkurzać 26.04.07, 15:56
                wiesz, właśnie tego nie rozumiem, bo tych argumentów nie ma.
                Mieszkanie mamy własne, za rok odbieramy duże. Praca jest dobra, pieniądze są.
                Samochód, wakacje, zainteresowania.
                Dlaczego? bo on twierdzi - pozwól mi samemu zadecydować.
                A dlaczego samemu? To ma być wspolna decyzja, a nie na zasadzie - w najblizszą
                sobote ubierz się ładnie, pójdziemy slub brać.
                Tylko to, ze jest mu tak wygodnie, to jedyne co mi się nasuwa.
                nasi rodzice też podpytuja, jego mama nawet ostatnio go przekonywała.
                Nie, bo nie?
                • maya28 Re: zaczyna mnie to wkurzać 26.04.07, 16:06
                  mama go już przekonywała? Przecież to jest aż krępujące..
                  Wiesz, może on faktycznie wolałby nie czuć presji i tak romantycznie sam z
                  siebie sie oświadczyć. Tylko chyba ten moment kiedy mógł Cię oświadczynami
                  zaskoczyć, dawno minął. I teraz to już zacznie niedługo farsę przypominać. A
                  może faktycznie lepiej wam bez "legalizacji"? bo z tego co mówisz, to chyba
                  jakoś świętować w tym dniu nie macie planów, tylko szampan i do domu. Może się
                  mylę, ale chyba to dzień, w którym chce się świętować. Można na swój sposób, bez
                  wesela itp, ale Wy, młodzi, to chyba nie szampan i do domu.
                  Może powinnaś sie zastanowić, czy chcesz z nim żyć po prostu bez tego papierka.
                  Może to nie jest takie ważne. Ważne, ze jest Wam dobrze ze sobą. Może on ma
                  jakieś złe przeżycia z dzieciństwa i ma uraz do instytucji małżeństwa?
    • stara_dominikowa Re: zaczyna mnie to wkurzać 26.04.07, 16:22
      eh, te wolne związki tyle szczęścia dają:)
      wszystko jest ok, jeśli oboje sobie tak pomieszkują bez planów.
      jednak widzę po znajomych jak jest najczęściej: ona chce deklaracji, pewności,
      białej sukni, domku, firaneczek, szczebiotu piskląt - on gosposi chętnej
      seksualnie i dostępnej na stałe. jeśli ona daje to drugie nie egzekwując swoich
      marzeń - dochodzimy do opisanej sytuacji.
      wniosek: nie godzić się na niekończące się mieszkanie "na próbę" czy tam jak
      zwą to zjawisko trwające latami. A ta "próba" często drogo kosztuje. Cóż,
      rzadko kiedy facet marzy o ślubach i deklaracjach kiedy właściwie dostał za
      darmo to co miałby dopiero po sakramencie/podpisaniu papierka.
      nie umiem ci poradzić, bo jesteś na przegranej pozycji, nie masz atutu w
      rękawie oprócz odejścia, którego nie chcesz. i on pewnie o tym wie. szkoda, że
      w momencie zaręczyn nie wyegzekwowałaś konkretów.
      współczuję i życzę, żeby facet pokazał, że ma jaja.
      • maya28 Re: zaczyna mnie to wkurzać 26.04.07, 17:14
        stara_dominikowa napisała:
        Cóż,
        > rzadko kiedy facet marzy o ślubach i deklaracjach kiedy właściwie dostał za
        > darmo to co miałby dopiero po sakramencie/podpisaniu papierka.
        > nie umiem ci poradzić, bo jesteś na przegranej pozycji , nie masz atutu w
        > rękawie

        no bo gdyby nie "dostał za darmo" to by marzył. No po prostu rozwaliłaś mnie na
        łopatki. No a autorce bez atutu zostało tylko strzelić sobie w łeb!

        Mi się wydaje, ze jeżeli facet nie jest zdecydowany na zobowiązania, to trzeba
        sobie zrobić rachunek sumienia, jak bardzo zależy nam na formalizowaniu. Jeżeli
        mało, to się zostaje ( bez tego też można żyć:) a jeżeli bardzo to sie odchodzi.
        I zamieszkuje z kolejnym "na próbę", bo brać kota w worku to już szczyt
        głupoty. :) A nie każdy facet tylko dlatego się żeni z ukochaną, bo nie dostał
        za darmo przed ślubem hehehe...
        • martalek Re: zaczyna mnie to wkurzać 26.04.07, 17:58
          Daj mu czas, nie mow, niech za pare tyg zapomni o slubie, tak jakby ci nie
          zalezalo. Moze wtedy sam zacznie rozmowe.
        • stara_dominikowa Re: zaczyna mnie to wkurzać 27.04.07, 09:23
          maya, to co on wziął za darmo to nie cnota i wianek przed sakramentem, tylko:
          baba w domu, życie faktycznie małżeńskie czyli seksualna dostępność i (często
          niestety) uprane, ugotowane i nos wytarty. to ewolucyjny handel wymienny. jak
          się na początku wytargujesz tak masz.
          no i co z tym mieszkaniem na próbę?? koleś widać (no dobra, moim zdaniem)
          beznadziejny, a autorka wątku płacze i kocha. jakoś po nieudanej próbie go nie
          zostawiła. widać jest człowiekiem, zakochała się, przywiązała i zżyła. tak
          właśnie zrobiła sobie kuku.
          • maya28 Re: zaczyna mnie to wkurzać 27.04.07, 20:02
            Domyślam się, ze nie o cnotę Ci chodziło. Ja po prostu uważam, to spłycanie
            związku do handlu wymiennego za zbytnie uproszczenie. Jednak jest cos takiego
            jak miłość, i chęć wyznania tego ukochanej/nemu. Tej symbolicznej przysięgi.
            Mieszkaniem przed ślubem nie nazwalabym na próbę tak serio mówiąc, ale uważam,
            ze to eliminuje w spory procent nieudanych małżeństw, gdzie para rozczarowuje
            się soba, bo on nie wyrzuca skarpetek do brudow, a ona chodzi wieczorem w
            wałkach. jeżeli nie pasuja do siebie, to lepiej zeby to wyszło przed niż mają
            się ścierać ze sobą przez kilka lat, aż dojda do tego samego wniosku. I z
            dorobkiem dzieci, bo przecież po slubie powinny być dzieci.
            A facet jeżeli nie chce małżeństwa, to jaka satysfakcja zmuszac go do tego? A
            jeżeli chce, to i po kilkuletnim mieszkaniu razem chce. I wtedy jest to miłe
            poczucie, ze to jest TO. znowu się rozpisalam. Zaczynam pisac jak zawodowa
            maszynistka, przynajmniej jakis wymierny plus z udzielania sie na forum he he he
            pozdrawiam
            • glicea3 Re: zaczyna mnie to wkurzać 27.04.07, 22:07
              dziwi mnie dziewczyny jedno: cały czas texty o tym, że facet mieszkając z
              dziewczyną ma kucharkę i sprzątaczkę- to jest dla was małżeństwo? U mnie oboje
              zajmujemy się domem, on gotuje nawet chętniej niż ja, bo mu lepiej wychodzi,
              sprzątamy razem, rany jak dla was mieszkanie z kimś to robienie za jego
              sprzątaczkę to współczuję..
              • maya28 Re: zaczyna mnie to wkurzać 28.04.07, 09:06
                Możliwe, że dla niektórych na tym polega małżeństwo. Zwyczaje w Polsce jeszcze
                takie sa, związków partnerskich na przykładach pokolenia naszych rodziców co
                kot napłakał. Najczęsciej prosto z domu rodziców do własnego, wiec panowie nie
                mieli okazji do usamodzielnienia się i odkrycia prawy ze skarpetki same do
                kosza nie pójdą. W domu wyręczani ( sory za upraszczanie) przez niepracujące
                mamusie, albo pracujace + uslugujące, których celem do konca zycia jest
                nianczenie męża i synka. Córki jakos mamusie szybko wdrażają w prace domowe,
                zeby sie nauczyły i same potrafiły prowadzić dom. To jak teraz nauczyć faceta,
                ze moze sam cos zrobi, i nie dlatego, ze jest wspaniałomyślny i pomoże zonie,
                tylko zwyczajnie trzeba cos zrobić i robią to wspólnie? Jak powiedzieć
                dziewczynie, ze nie musi wracając z pracy padać na twarz i prac, prasowac,
                odkurzac, robic zakupów i gotować sama?? Niestety łatwiej nam, dziewczynom
                dojść do tego, ze trzeba być niezależnym finansowo, niż do tego, ze dbanie o
                dom, to obowiązek wspolny.
                My kwestie sprzatania rozwiązaliśmy sprzątaczką, ktora opłacalismy wspólnie. W
                sumie od poczatku naszego mieszkania razem. Zakupy - często mąż dostaje liste
                mailem co ma kupic, albo robimy wspólnie, ja gotuję. Uwielbiam to robić, a mąż
                nie, i nie potrafi. Oprócz tego jest masa innych obowiązkow, którymi się jakos
                dzielimy i nigdy nie czułam sie, ze robię za gosposię. Tak było przed ślubem,
                tak jest i po. Mój mąż jak widzi, ze sprzątałam to wręcz jest zły, bo od tego
                jest pani do sprzatania. Pranie czesto nastawia sam. Dzięki temu czuję się jak
                jego żona, a nie pomoc domowa.
    • veevaa a wiesz ze 26.04.07, 19:28
      wedle dawnych zwyczajow - jesli para nie wziela slubu po roku od zareczyn, to
      zareczyny sie uwaza za niewazne?
      • martalek Re: a wiesz ze 26.04.07, 20:53
        veevaa napisała:

        > wedle dawnych zwyczajow - jesli para nie wziela slubu po roku od zareczyn, to
        > zareczyny sie uwaza za niewazne?


        W takim razie dochodze do wniosku, ze bylam juz kilka razy zareczona, heh nawet
        ostatnie zareczyny juz sie nie licza. Kurcze przechodzona jestem:///
        Czemu kobietom zalezy tak na slubie a facetom nie? Niby kochaja, chca byc a
        zero deklaracji. Hmm nie zrozumiem tego nigdy.
        • komyszka Re: a wiesz ze 26.04.07, 21:14
          co do kobiet (którym naturalnie zależy na ślubie, i nie pisze tu o powodach typu
          ciąża) to chyba sprawa jest oczywista- poczucie bezpieczeństwa,
          stałości,fundament, którego nie zdmuchnie byle wiatr i na którym można dalej
          budować, świadomość pełnienia pewnej "roli". co do mężczyzn- rozmawiałam kiedyś
          o ślubie z dobrym kumplem.powiedział mi ze dla facetów slub po prostu nie jest
          istotny (był w "temacie" bo jego narzeczona nalegała na sformalizowanie
          zwiazku)ze liczy sie uczucie, bycie razem, zaufanie etc. wiem, ze naprawde
          kochał swą dziewczyne. wiem tez ze mówił szczerze- co nie oznacza ze wszystko i
          całą prawde. bo tak w rzeczywistości wielu mezczyzn po prostu boi sie
          "zapadniecia klamki", stanu, w którym wszystko zostanie ustalone, zaklepane,
          przeprowadzone i wtłoczone w definicje "małżeństwa". a tak naprawde zapominaja
          ze to oni sami współtworzą tę definicje i nikt na siłę, bez ich zgody nie uczyni
          z ich życia klatki.
          • szonik1 Re: a wiesz ze 26.04.07, 21:50
            Mężczyźni nie lubią odczuwać presji.Przestń ciągle o tym gadać,bo to nudne i
            namolne,wg mnie nie powinno sie nalegać na takie kwestie.Faceci i tak maja
            gorzej niż kiedyś,bo "słaba" płeć robi się silniejsza i coraz bardziej
            niezależna,coraz trudniej nam zaimponować,więc chcą przynajmniej sobie zachować
            czas i wybór formy oświadczyn - że to ja,mężczyzna,powiem kiedy,że jeszcze w tym
            momencie mam władzę nad kobietą.Taki tam gest "pański".Może to i trochę
            śmieszne,ale jeszcze śmieszniejsze jest wg mnie ciągłe naleganie i napraszanie
            się.Nic dziwnego,że to budzi tylko sprzeciw,czyli wręcz odwrotny skutek.
            • agaciau Re: a wiesz ze 26.04.07, 22:01
              Nie zgodzę się z Szonikiem. W ten sposób można czekać do skończenia świata i nigdy się nie doczekać! Uważam, że o ważnych sprawach należy rozmawiać, i to jak najszybciej, żeby nie było wzajemnych pretensji i nieporozumień.
              Według mnie powinni ustalić, że zaręczyny odbedą się np. w ciągu sześciu miesięcy - dzięki temu i wilk będzie syty, i owca cała. Ona będzie wiedziała, na czym stoi, on - czego się od niego oczekuje, a jednocześnie będzie dość czasu, żeby przygotować niespodziankę.
              Tylko trzeba poźniej się tego trzymać.
              • szonik1 Re: a wiesz ze 26.04.07, 22:08
                no ale z drugiej strony sa ze soba 2 lata,to wcale nie tak długo.Więc nie
                poczeka i poobserwuje jeszcze kilka miesięcy BEZ żadnego namawiania.Mój
                narzeczony oświadczył mi sie np po 2 latach i 7 miesiącach
                • agaciau A jednak można coś ustalić 26.04.07, 22:25
                  Hmm, odpowiem na swoim przykładzie.
                  Jestem z moim Ł. już pięć lat, pierścionek dostałam po roku znajomości. Oboje jeszcze się uczyliśmy (zresztą w tej kwestii nic sie nie zmieniło;), więc wspólnie ustaliliśmy, że ślub weźmiemy po studiach, chyba że oboje wcześniej znajdziemy pracę. I już. Jak się chce, to można.
                  • szonik1 Re: A jednak można coś ustalić 26.04.07, 22:43
                    Ważne jest to,co mężczyzna mówi - jeśli chętnie porusza tematy ewentualnych
                    dzieci,wspólnych planów na przyszłość,wspólnego dalszego życia,to to jest wg
                    mnie najważniejsze i pozytywnie świadczy o jego zamiarach.Deklaracje dotyczące
                    formalizacji mogą poczekać,bo ważne jest, że on chce.A tam gdzie jest wola
                    czynu,jest i w końcu rzeczony czyn:)
                    • agaciau Najpierw czyn 26.04.07, 22:46
                      A to ciekawe, co piszesz. Mój mężczyzna często powtarza, że słowa nie są tak ważne, bo mogą nie być prawdziwe, liczą się przede wszystkim czyny. To tyle, jeśli chodzi o męski punkt widzenia.
    • tusku Re: zaczyna mnie to wkurzać 27.04.07, 06:50
      Nie oszukuj się on cię nie kocha.
    • glicea3 Re: zaczyna mnie to wkurzać 27.04.07, 08:46
      la.m.la czytam twoją wypowiedź i mam wrażenie, jakbym czytała o sobie.. Zresztą
      jakiś czas temu pisałam tu na forum.
      Z moim facetem jestem dłużej niż ty ze swoim, bardzo dobrze nam się układa,
      niczego nie brakuje.
      Co do wspomnianych wcześniej czynów to robi dla mnie badzo wiele, właściwie nikt
      nigdy nie zrobił i poświęcił się dla mnie tak jak on.
      A mimo to sytuacja jest jak u Ciebie.
      Męczy mnie to, zaraz pewnie odezwą się głosy, że facetowi za dobrze, że ma przed
      ślubem to, co po ślubie itd.
      Tylko moim zdaniem ślub to nie karta przetargowa tylko wspólna decyzja dorosłych
      ludzi.
      I nie wiem co z tym fantem zrobić.. Pozdrawiam Cię
    • la.mi.la Re: zaczyna mnie to wkurzać 27.04.07, 08:51
      Co do wizji ślubu - szampan i do domu to jest jego wersja, moja nieco inne (
      małe przyjęcie, obiad itp)
      Nie chodzi mi o to aby już, już do ślubu lecieć,tylko aby ustalić, określić
      jakiś termin, np. w kwietniu 2008, albo w czerwcu 2009, itp. Czuje się
      lekceważona takim podejściem do sprawy. Dla mnie slub to wydarzenie duchowe,
      coś pięknego, taka deklaracja uczuć. Choć teoretycznie rozmawiamy o tym slubie,
      o tym co będzie po - za kilka lat, o dzieciach itp, to jednak decyzji nie ma.
      Chyba się boi, nie wiem - pierścionek na palcu, takie półzareczyny - niby cię
      biorę, a jednak nie.
      • szonik1 Re: zaczyna mnie to wkurzać 27.04.07, 10:04
        Daj sobie pol roku,odczekaj i buzia na kłódkę.A jeśli w ciągu pół roku się nie
        zaeklaruje,no to wtedy wróć do tematu.ALe nie wymuszaj.Obserwuj i słuchaj.
    • la.mi.la Re: zaczyna mnie to wkurzać 27.04.07, 10:14
      Zastanawiałam się właśnie, czy tak nie zrobić - zamilknąć na kilka miesięcy.
      Nic, zero. Wymijające odpowiedzi na pytania rodziców. Tylko czy to się nie
      obróci przeciwko mnie, bo on pomyśli, że ja już nie chcę ślubu.... a może
      dobrze, że tak pomyśli, może się przestraszy, he, he

      Mamy teraz trochę na głowie, zmiana jego pracy ( na lepszą), przeprowadzka do
      mnie, problemy ze sprzedaża jego mieszkania i wpłata na nowe mieszkanie, no i
      jeszcze wyjazd wakacyjny, który musimy niestety przełożyc na wrzesień.

      Kocham go, wiec poczekam, tylko aby nie okazało sie że na próżno.
      • szonik1 Re: zaczyna mnie to wkurzać 27.04.07, 10:23
        no wlasnie,zamilknij,jak piszesz,on moze wtedy stwierdzi,ze jak nie ma ciśnienia
        z Twojej strony,jak mu nikt NIC nie narzuca,to sie rozwinie werbalnie i Ci sie
        oświadczy.Nie poruszajcie tego tematu i żyjcie sobie razem i szczęsliwie.Co ma
        byc to będzie,bez nalegań.Nie narzucaj też tematow zwiazanych z przyszłością -
        jeśli on ma poważne zamiary,to będzie snuł plany.Poza tym piszesz,ze to jego
        pierwszy związek - może on jest z tyhc,którzy późno dojrzewają do małżeństwa.To
        dla niego może taka symboliczna furtka,jak ją przkeroczy,bedzie mężem i ojcem,na
        razie możę być tylko sobą.Nie tweirdzę,ze takie myslenie jest ok,ale może Twoj
        mężczyzna boi sie troche i zwleka.Takie męskie "chciałby,a boję się".
        Z doświadczenia wiem,ze wymuszanie nic nie daje,bo ta druga strona odczuwa
        presje i automatycznie nastawia sie na "nie".w momencie gdy presja znika,on ma
        możliwość wyboru tak czy nie.
        Moj M.czekal z oswiadczyanmi,ale myslal o nich,jak mi powiedzial potem,juz od
        lutego (zdecydowal sie wk oncu pod koniec lutego),może więc Twoj tez
        planuje,obmysla,a Ty burzysz to natrętnymi pytaniami.
        • szonik1 Re: zaczyna mnie to wkurzać 27.04.07, 10:25

          > Moj M.czekal z oswiadczyanmi,ale myslal o nich,jak mi powiedzial potem,juz od
          > lutego (zdecydowal sie wk oncu pod koniec lutego),może więc Twoj tez
          > planuje,obmysla,a Ty burzysz to natrętnymi pytaniami.
          Tzn.czekal od wrzesnia,mialo byc:)
      • forumowiczka79 Re: zaczyna mnie to wkurzać 02.05.07, 11:50
        Jak ja zamknęłam buzię na kłódkę to mój się oświadczył po kilku miesiącach. Tym
        bardziej, że sobie robiłam żarciki jak ktoś się pytał i mówiłam, że mi na
        slubie już nie zależy.
        Mój facet nienawidzi byc przymuszany do czegokolwiek. Zawsze robi odwrotnie.

        Jeżeli Twój "narzeczony" nie zadeklaruje się powaznie do tego czasu, to choć to
        bolesne, zerwałabym z nim...
    • anusia29 Re: zaczyna mnie to wkurzać 27.04.07, 10:44
      A u mnie było tak:
      Marzec - poznaliśmy się
      Lipiec zamieszkalismy razem
      sierpień - wspólne wakacje
      wrzesień oświadczyny
      i wrzesień następnego roku - slub

      -
    • olga85 Re: zaczyna mnie to wkurzać 27.04.07, 11:52
      a ja bym postawiła sprawę na ostrzu noża. powiedziałabym ze albo wóz albo
      przewóz, bo inaczej sie wyprowadzasz.
      Nie chce ci zrobić przykrości, ale: mieszkając z nim dajesz mu to wszystko co
      żona, tylko ze za free i bez deklaracji. przeczytałam w jednej z babskich gazet
      wywiad z kilkoma parami, które mieszkają razem lub nie, i dziewczyna ze związku
      nie mieszkającyc razempoweidziała, ze nie zamierza mieszkać ze swoim chłopakiem
      przed łsubem, bo od razu stanie się kucharką i sprzataczką a nie kobietą która
      tzreba adorować i pożadać i przyznaję jej rację.
      A mieszkanie? na kogo będzie? a jak się odpukać rozstaniecie to kto bedzie
      właścicielem, a kto spłaca? razem czy tylko on.
      • la.mi.la Re: zaczyna mnie to wkurzać 27.04.07, 12:35
        no, wyprowadzić się nie mogę, bo to moje mieszkanie :-)
        Sytuacja jest tego typu, ze wcześniej przez rok mieszkaliśmy razem w jego
        mieszkaniu, a kilka miesięcy temu przeprowadziliśmy sie do mojego ( dopiero co
        wybudowanego)
        Podjęliśmy decyzję o przeprowadzce, sprzedaży jego mieszkania i kupnie nowego,
        większego. ( obiór w 2008)
        Nowe mieszanie zaplanowaliśmy jako rodzinne.
        Ustalilismy, ze po odbiorze i przeprowadzce do dużego ( za 1,5 roku) sprzedamy
        moje.
        Tak więc, nie jest tak, że w ogole nie myślimy, nie rozmawiamy. Tylko to
        wszystko to taka teoria - gdybu, gdybu, a konkretow brak.
        Myślę sobie - ok, moze jak się sytuacja z mieszkaniami nieco wyklaruje ( myślę
        ze na jesieni) to może wtedy. Ale takie rzezcy jak ślub to się przecież
        wcześniej planuje, no choćby pół roku.
        • stara_dominikowa Re: zaczyna mnie to wkurzać 27.04.07, 12:44
          > Myślę sobie - ok, moze jak się sytuacja z mieszkaniami nieco wyklaruje (
          myślę
          > ze na jesieni) to może wtedy.

          ta, jak się wyklaruje z mieszkaniami to już na amen okrzepnie notoryczne
          narzeczeństwo. właśnie teraz jest dobry moment na wywalczenie czegokolwiek.
          potem będzie ślub i od nowa: walka o dziecko itd., itp. ten typ tak ma.
      • martalek Re: zaczyna mnie to wkurzać 27.04.07, 15:57
        U mnie bylo tak, kiedys ja nalegalam na slub, byly klotnie, rozmowy, i te
        wieczne ozenie sie z toba, na pytanie kiedy, wymienial jakis miesiac, potem
        miesiace biegly a w w kirunku malzenstwa nic nie zmierzalo. Ucichlam na temat
        slubu, dlatego ze przestalo mi na tym zalezec, mialam wazniejsze sprawy, ktore
        zajmowaly mi cale dnie i noce. Po paru miesiacach on sie odezwal, potrafil
        codziennie po kilka razy dopytywac sie czy sie z nim ozenie, kiedy, co jak. Ja
        dalej zajeta swoimi sprawami, zwlekalam (tak jak to on kiedys gadal) az mi sie
        zupelnie odechcialo melzenstwa z nim. Teraz sobie zyjemy z dnia na dzien. O
        slubie czasem on wspomina, ja nie. Zreszta u nas teraz troche miesiecy temu
        popsulo sie w kwesti rodziny, tzn. przyszly tesc znecal sie nade mna
        psychicznie, wyzywal itd. Wiec slub jesli mialby byc to tylko w gronie moze 5
        osob.
    • mikams75 Re: zaczyna mnie to wkurzać 27.04.07, 14:28
      mialam kiedys podobna sytuacje - moj narzeczony nie mial ochoty na zadne
      konkrety, za to potrafil wspominac cos o odstawieniu tabletek (ze niby niezdrowe
      itd) i powiekszeniu rodziny (niby niekoniecznie natychmiast, ale jakby tak
      wyszlo to tez by bylo super). To bylo dla mnie najmocniejszym argumentem i
      postawilam warunek - tabletki odstawie dopiero po slubie, bo do podjecia takiej
      decyzji potrzebuje stabilnosci.
      Wczesniej pomieszkiwalismy razem, ale nie na stale. Chcielismy wynajac cos
      wiekszego, wspolnie a to wiazalo sie z moja przeprowadza w inne miejce.
      Rowniez sie nie zgodzilam bez konkretnej deklaracji.
      Zaczelam go celowo troszke olewac, zajelam sie wlasnymi sprawami. Dosyc szybko
      oprzytomnial i laskawie zechcial rozmawiac o konkretach.
      Naciski ze strony rodziny wczesniej tez nie skutkowaly.
      Mysle ze facet musi stracic pewnosc bycia panem sytuacji.
    • la.mi.la Re: zaczyna mnie to wkurzać 27.04.07, 15:00
      No to co mam zrobić, wystawic jego walizki za drzwi w momencie gdy sprzedaje
      swoje mieszkanie aby kupic duże "rodzinne"?
      Zastanawiam się, jak rozmawiać aby nie poczuł się naciskany i przymuszany do
      ślubu.
      • komyszka Re: zaczyna mnie to wkurzać 27.04.07, 15:31
        on poczuje sie "zmuszany" juz w momencie kiedy wypowiesz samo słowo "slub". z
        twych opisów mnie wyłania sie własnie taki obraz twojego faceta, który teraz PO
        PROSTU NIE CHCE SIE ZENIC. dostałas tu mnóstwo rad jak powinnas postapic a ty
        uparcie szukasz dalej usiłując usatysfakcjonowac i wilka i owce. dziewczyno- nie
        da rady. jesli nie zastosujesz radykalnych rozwiazan- albo ty bedziesz cierpieć
        niepewnosc jutra albo szanowny narzeczony bedzie czuł sie "przymuszany i
        nekany".któreś z Was musi mieć te przysłowiowe "jaja" aby przełamac impas. życze
        Ci aby miał je twój mezczyzna.
        pozdrawiam!
      • anies821 zadrość 27.04.07, 19:50
        A nutka zazdrości ? ;) ;) Może on jest za pewny siebie... w tej sytuacji nie
        padło by słowo ślub ;)
        • yadrall ? 28.04.07, 10:05
          Hm... A moze poprostu wez sprawe w swoje rece i zaproponuj swojemu kochaniu:
          wiesz bardz lubie czerwiec, wiec proponuje,zebysmy na np. 10 czerwiec 2008 roku
          zaplanowali Nasz slub. Co Ty kochanie na to? Pasuje Ci ta data? Czy masz moze
          inne plany na ten dzien?
          Nie ma gwarancji,ze pomysl wypali,ale moze warto sprobowac? W koncu pierscionek
          juz dal,a ma tylko problem z ustaleniem daty. Wiec zrob to za niego.

          Ps. my pierwsza randka 27 maja, zareczyny 6 tygodni pozniej,a slub w czerwcu
          kolejnego roku (remontowalismy nasze mieszkanko,dlatego tak pozno). Dodam,ze
          przed slubem NIE mieszkalismy razem. Dzis jestesmy 4 lata po slubie i jest
          super. PS. date slubu ustalilam ja,bo mojego meza raczej interesowal temat
          remontu :) Ale u nas od samego poczatku byl wspoludzial w tworzeniu naszego
          domu-do dzis razem robimy zakupy, sprzatamy, ja gotuje, on zmywa, ja wkladam do
          pralki, on wyjmuje i wiesza, remontujemy razem itp.
          • anies821 Re: ? 28.04.07, 13:02
            Aż miło czytać :) Gratuluje oby tak dalej:)
            • tusku Re: ? 28.04.07, 16:26
              Stwórz sztuczny romans i czekaj na reakcję.
    • esim Re: zaczyna mnie to wkurzać 30.04.07, 16:26
      Moj M. mieszkal ze swoja byla przez 12 lat.
      Jak twierdzi nie byla materialem na zone.
      My pobralismy sie po 12 miesiacach. Mowi ze od razu wiedzial ze to jet to
      • martalek Re: zaczyna mnie to wkurzać 30.04.07, 23:44
        12 lat, bosz co za czlowiek mogl od razu sie rozstac, a nie dziewczynie tyle
        lat glowe zawracac
    • forumowiczka79 historia 02.05.07, 11:33
      Moja koleżanka miała podobną historię. Byli para od 7 lat, kupili wsólnie
      mieszkanie. Mieszkanko sie wyremontowało,a facet nie chciał się przeprowadzać.
      Tzn. "chciał", ale za miesiąc. I tak te miesiące się wydłużały...Ślub mieli
      mieć za pół roku. Facet obiecywał koleżance, że w następnym miesiącu to już na
      pewno się przeprowadzi, ale...a to że daleko do pracy będzie miał,a od rodziców
      ma bliżej, potem wymyslił, że w bloku nie chce mieszkac, bo on całe życie w
      domku itp,itd.
      Ona nie patrząc na niego przeprowadziła się do ich wspólnego mieszkania, on za
      nią...Potem doszedł do wniosku, że po slubie nie będzie nosił obrączki. Potem,
      że w ogóle nie będzie jej kupował, a tylko wypozyczy od kogoś na sam ślub. I że
      w ogóle to on nie chce mieć dzieci, bo to "bezzwrotna inwestycja".
      Wyprowadziła się od niego na 4 miesiące przed slubem. Rok wytrzymali bez
      siebie, teraz są super małzeństwem i planują dzidziusia. Ale jemu 12 miesięcy
      rozłąki było potrzebne, żeby zrozumieć, że ją kocha.

      Jeżeli facet nie może się zdecydować i podac konkretnej daty to znaczy, że tak
      naprawdę nie chce tego slubu ani poważnych zobowiązań. Jeszcze do tego nie
      dojrzał.

      rozumiem, że jest Ci przykro. Mój narzeczony tez zwlekał z oświadczynami, mi
      było smutno z tego powodu, bo ja byłam gotowa na to wcześniej. Kiedy wreszcie
      doczekałam się deklaracji na poważnie, doszło do mnie, że wcale mi nie
      zależało na tym tak bardzo jak myślałam!
    • la.mi.la Re: zaczyna mnie to wkurzać 02.05.07, 11:48
      Dzisiaj mam takiego doła, ze ryczę po kontach.
      Można powiedzieć, dziewczyno co ci tak zależy, to tylko papier.
      Możliwe, ale dla mnie to znak, że traktuje się drugą osobę powaznie, chce z nią
      być na dobre i złe.
      Nie twierdzę, że w wolnych związkach tak nie jest, ale... ja nie chcę żyć w
      wolnym związku.
      Wcześniej żyłam 7 lat w wolnym związku. Najpierw facet zwodził, że za rok, ze
      później. Potem juz przestał ściemniać - nie, bo nie.
      Teraz nie chcę tak żyć. Nie chcę być wieczną dziewczyną.
      Czuję sie źle, czuję sie oszukana. Na początku znajomości ustaliliśmy, co jest
      dla nas wazne. Oboje zgodzilismy sie, że tylko slub, wolne zwiazki nie.
      Teraz on, gdy zasmakował wolnego związku już nie chce.
      Zaczynam się zastanawiać, co we mnie jest nie tak?? Mieszkać ze mną, spać, jeść
      posiłki tak, ale żona to nie.
      Sorry, ale jestem strasznie rozżalona. Myślałóam, że to ten jedyny, właśnie
      ten.... a tutaj okazuje się, że znów trafilam na teoretyka.
      • forumowiczka79 :-( 02.05.07, 12:30
        Współczuję Ci. Wiem co teraz czujesz... Ale trzymaj się! to teraz marne
        pocieszenie, ale na pewno wszystko się ułoży - w tę albo inna stronę.
        Najlepiej, jakbyś się teraz trochę wyciszyła, wyjechała na 2-3 dni z
        kolezankami, żeby zdystanować sie od problemu i odpocząć od swojego faceta. Bo
        jeszcze wrócisz dzisiaj do domu i będziesz mu robiła wyrzuty, a to nic nie
        da...Nie tędy droga.

        Czasami trudno pogodzić się z tym, że osoba najwazniejsza dla nas na świecie
        tak własnie nas traktuje, że nie odwzajemnia uczucia. Pewnie myslisz, że on nie
        kocha Ciebie tak jak Ty jego. Moim zdaniem niekoniecznie musi tak być, ale może
        bęziesz musiała to kiedyś zaakceptować i przyjąć do wiadomości, że to nie jest
        jednak ten jedyny...

        Napiszę Ci coś na priva.
        • vocativa Re: :-( 02.05.07, 23:16
          Forumowiczka79 ma rację,kilka dni relaksu dobrze Ci zrobi.Myślę też,że może
          rzeczywiście spróbuj nie wracać do tematu ślubu chociaż przez jakieś 2
          tygodnie,a później spróbuj z nim pogadać na spokojnie,w miłej atmosferze,ale
          stanowczo,że nie tak się umawialiście i że żebyś osiągnęła równowagę psychiczną
          potrzebujesz jasnej deklaracji:)Pozdrawiam Cię serdecznie:)
      • marla133 Re: zaczyna mnie to wkurzać 06.05.07, 10:48
        Ja też współczuję i rozumiem ,że cierpisz skoro on mówi tak ślub, ale kiedyś.
        Trochę trudno mieć zaufanie i poczucie oparcia w kimś kto kocha i jednocześnie
        nas zwodzi. Chyba niektórym facetom tak jest łatwiej żyć, mniejsza
        odpowiedzialność a wszystko czego potrzebują już mają od swojej kobiety.
        pozdrawiam ciepło.
    • paulinka.paulikowska Re:nie mozesz tak na facecie wymuszac slubu, 03.05.07, 16:15
      bez slubu tez da sie zyc, a ja odnosze wrazenie ze to totalny koniec swiata dla
      ciebie... dla mnie to glupie na kims cos wymuszac, a ty sie tak nie goraczkuj,
      wszytsko przyjdzie w swoim czasie.
      a moze przez to ze robisz na nim presje wycofuje sie?? daj mu odetchnac:)
      • forumowiczka79 Re:nie mozesz tak na facecie wymuszac slubu, 06.05.07, 10:18
        Bez ślubu da się żyć. Tylko czy nie jest on ukoronowaniem miłości?
        • paulinka.paulikowska Re:nie...i nie uwazam go za koniecznego 06.05.07, 20:15
          , jak dla mnie decyzja o malzenstwie powinna byc podjeta rozsadnie a nie pod
          presja kogokolwiek, bo na dluzsza mete to nie pociagnie dlugo.
    • la.mi.la Re: zaczyna mnie to wkurzać 08.05.07, 09:41
      Kilka dni temu mój M zapytał mnie,tak ni stąd ni z owąd "czy nam się uda"?
      Powiedziałam, oczywiście że tak. Skąd ta pewnośc? zapytał
      Uda się, bo musi się udać. Gdybym miała jakąś wątpliwość co do tego, to nie
      byłoby nas.
      Przytulił mnie mocno i powiedział, że on też tak myśli.
      Hmmm, boi się facet?ale chyba dobrze, ze o tym myśli...
      • olenka_a hmmm 08.05.07, 18:18
        Pytał czy uad się Wam związek? to chyba ma jakies wątpliwości?!!! chociaż ja
        akurat rozumiem słowa swojego ukochanego prawei zawsze na opak albo sobie coś
        odpowiadam bez sensu. Więc mogę nie mieć racji... :-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka