Dodaj do ulubionych

(Nie)Mąż

26.08.07, 11:32
Witam. Chciałabym napisać kilka zdan o malzenstwie mojej przyjaciolki. Sa razem 2 lata, maja 15-miesieczne dziecko i na nieszczescie mieszkaja u jej tesciow. Jej maz jest jedynakiem i w tym tkwi chyba caly szkopol. Przed slubem bylo ok, chociaz na pare miesiecy przed dopadly ja watpliwosci.Ale jak to zakochani - po slubie mialo byc lepiej. I bylo przez rok - dopoki nie urodzilo sie dziecko. Po powrocie ze szpitala zostawil ja ze swoja matka, sam udal sie do pracy. Twierdzi, ze jest niezastapiony(przesadza). Bylo jej przykro, bo chciala, zeby chociaz 2 dni spedzili razem z ich nowo narodzonym dzieckiem, a tu klapa. Zaczely sie kłotnie o to, ze nie pomaga jej przy dziecku, ze siedzi przed kompem, ze zdanie jego mamusi jest wazniejsze, ze rzekomo ogranicza ona kontakty dziadkom z dzieckiem- co jest nieprawda. Tesciowa na gore nie przychodzi, ona ma schodzic z dzieckiem na dol, a najlepiej gdyby oddala dziecko tesciom na wychowanie. On spedzil swoje dziecinstwo z dziadkami, bo rodzice imprezowali, itp. Ona ma 27 lat, ale czuje, ze sie dusi. Atmosfera w domu nie jest ciekawa. Juz pare dni po slubie tesciowa ja krytykowala za to, ze pomalowala sciany na inny kolor niz biel, ze zmienili wanne na nowa, ze zawiesila zaslony w ciemnym kolorze, ze pozbyla sie regalu sprzed 30 lat. Ale najbardziej boli ja to, ze kiedy byla w ciazy, tesciowa nie wyobrazala sobie, ze moze urodzic dziewczynke. Mial byc chlopak.
Co do jej meza - jest na kazde skinienie mamusi i tatusia. Mamusia powie, zeby nie zabieral zony i dziecka do jego dziadkow nie zabiera. A co najzabawniejsze - facet ma 30 lat, a do tej pory kryje sie z fajkami przed rodzicami i dziadkami. Traktuja go jak malego chlopca, ktoremu trzeba robic kanapki, obiadek pod nos podstawic. facet nic przy sobie nie zrobi.... Żaluje ona, ze nie znala jego relacji z rodzina wczesniej. Nigdy nie zapraszal jej do siebie, zreszta nie tylko jej... Nigdy by sie tam nie wprowadzila. Co jej poradzic? Jest na skraju nerwicy, mysli o wyprowadzce.
Obserwuj wątek
    • iminlove Re: (Nie)Mąż 26.08.07, 12:04
      Szczerze powiedziawszy, jeśli trzydziestoletni facet kryje się przed rodzicami z papierosami i ciągle u rodziców mieszka, to znaczy, że coś z nim jest nie tak. Ja na jej miejscu w ogóle bym się tam nie wprowadzała, rozumiem, że para dwudziestoletnia może mieć przejściowe problemy ze zdobyciem pracy i własnego mieszkania, ale oni są dorośli!

      Bardzo dobrze, że Twoja przyjaciółka myśli o przeprowadzce. Z nim czy bez niego - nieistotne, wyprowadzić się powinna. Jeśli facet zacznie się wzbraniać czy grozić, że nie wyprowadzi się razem z nią - tym bardziej. Bo skoro nie jest w stanie oderwać się od mamusi, to nie jest na tyle dorosły, by mieć własną rodzinę...
    • trusia29 Re: (Nie)Mąż 26.08.07, 16:54
      Zrobila błąd, ze wprowadziła się do domu, którego atmosfery i
      domowników prawie nie znala. Ale stało się - teraz powinna stamtąd
      uciekać. Jesli się da - wyrwac także męża, może to małżeństwo nie
      jest skreslone. Jesli on nie zechce, powinna wyprowadzić się sama z
      dzieckiem,. Może to mu da coś do myslenia (choc szczerze watpię,
      pewnie rodzina mu przetlumaczy, że to zła kobieta była...)
    • kasiulkkaa Re: (Nie)Mąż 26.08.07, 19:45
      To jak długo znali się przed ślubem, że nigdy nie była w jego rodzinnym domu?
      Miesiąc?
      • mapi9 Re: (Nie)Mąż 27.08.07, 16:39
        pewnie ciągle mówił że ma nie posprzątane ;))
        • mospin1 Re: (Nie)Mąż 28.08.07, 06:53
          30 lat koles i takie akcje <WOW>
          szczerze mówiac... p*zda a nie chłop!
    • salsa.loca Re: (Nie)Mąż 30.08.07, 21:01
      hmmm, ja mam jedna rade dla Ciebie -nie wtrącaj sie, to nie jest Twoja sprawa
    • brak.polskich.liter Licze, licze 31.08.07, 12:14
      i cos ni cholery sie nie zgadza.
      Sa razem 2 lata, a dziecko ma obecnie 15 miechow, tak? No, to wynika z tego, ze
      od razu na poczatku znajomosci Twoja przyjaciolka puknela sie z kolesiem ze
      skutkiem zaplodnienia. Jesli tak, to podejrzewam, ze szybki slub byl wymuszony
      przez okolicznosci i doszlo do niego raczej "przez milosc" niz "z milosci". W
      tej sytuacji raczej nie dziwi nieznajomosc tesciow i ukladow panujacych w ich
      domu, zas tlumaczenie, ze koles jej wczesniej nie zapraszal do domu bo costam,
      to smiech na sali.
      No to ja nie mam dalszych pytan, Wysoki Sadzie. Wychodzi na to, ze Twoja znajoma
      jest albo totalnym desperado, probujacym ulowic kolesia sprawdzonym patentem "na
      dzidziusia" (i sie dziwi, ze facet-maminsynek, ktory zaliczyl wpade, od
      rodzicielstwa ogania sie jak od much?), albo bezmozga kretynka, ktora nie jarzy
      zwiazku miedzy puknieciem bez zabezpieczenia a ciaza, albo panna, ktora
      zaliczyla wpade (bywa), nie usunela wpadkowej ciazy, wstyd jej bylo zostac
      samotna matka (ktora i tak de facto jest, bo koles jest domowo bezuzyteczny) i
      wyszla za kogos przypadkowego.

      Mysl o spadowie z tego ukladu jest jak najbardziej zdrowa, niezaleznie od
      wczesniejszych motywacji kolezanki. Tyle tylko, ze zeby spadac, trzeba miec (a)
      gdzie, (b) za co. Nie wspomnialas, czy dziewczyna pracuje, czy nie. Jesli nie -
      niech szuka roboty, dziecko do zlobka albo babci pod opieke, wtedy bedzie miala
      przynajmniej jakas kase, a co za tym idzie mozliwosc manewru.
    • zosiaczek25 niedobrze mi sie juz robi... 31.08.07, 14:31
      od tych tragicznych opowiesci w stylu "nasz zwiazek nagle zaczal sie psuc. p.s.
      mieszkamy z tesciami".
      Zastanawia mnie wogole, czemu dziewczyny decyduja sie na malzenstwo z facetem
      wiedzac, ze beda skazane na laske tesciow? Ja w zyciu bym sie na mieszkanie z
      tesciami nie zgodzila. Never ever! Tesciowie moga byc najlepszymi ludzmi pod
      sloncem, ale dorosly czlowiek, ktory chce zalozyc rodzine, powinien byc na tyle
      dojrzaly, zeby moc samodzielnie zyc. Gdyby moj maz przed slubem mieszkal z
      mamusia i tatusiem (co byloby w sumie baaardzo dziwne, bo nie mamy 18 czy 20
      lat), to skoro rozmawiamy ze soba o naszej przyszlosci, malzenstwie,
      zaproponowalabym mu szukanie mieszkania tylko dla nas. Jesli by sie upieral przy
      mieszkaniu z rodzicami, to bym sie gleboko zastanowila nad wiazaniem sie z nim
      na cale zycie. Bo sorry, ale facet kolo 30-tki (a zakladam, ze w dzisiejszych
      czasach ludzie decydujacy sie na malzenstwo przecietnie tyle lat maja), ktory
      mieszka z rodzicami, to zyciowy loser. I skoro ja potrafilam samodzielnie sie
      utrzymac jako kobieta- niby slaba, glupiutka i malo zaradna plec, to tego samego
      oczekuje od faceta.
      A tu tymczasem ktorys dzien z kolei czytam przykre historie o walacych sie
      zwiazkach i mieszkaniu z tesciami w podtytule. Dziewczyny placza, co robic. Jak
      to co? Jaknajszybciej wyprowadzic sie od tesciow.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka