13.03.08, 10:02
Witam.
Zdecydowaliśmy sie niemal na psa, choć dla mnie to trudna decyzja-
moja potrzeba żeby pies był z nami jest niewielka. Ale mój mąż miał
przez wiele lat psy i chce mieć znów, a 3 dzieci też tesknią za
psiakiem. Ja jeszcze sie waham, bo myśle o czasie, którego pies
będzie wymagał, pieniądzach , porządku , wiem, ze to decyzja na
kilkanaście lat.itd.Mogę sie wydać malkontentką, ale po prostu
staram sie podjąć swiadomą decyzję.
Szczerze mówiąc, wolałąbym, żeby pies nie miał dostępu do całęgo
domu- np., żeby część czasu spędzał na dworze, mógł bywać na dole
(tam w zasadzie cały czas siedzimy), a nie miał wstepu do góry- do
sypialni i dzieciecych pokoi. Nie wiem, czy to realne?

Obserwuj wątek
    • tamsin Re: dylematy 14.03.08, 17:34
      wszystko realne, ale czasami niewykonalne ;-)

      Jak jeszcze nie wiesz czy jestes gotowa na taki obowiazek, radze po
      prostu troche dluzej poczekac i juz. Mysle, ze wiekszosc obowiazkow
      spadnie wlasie tobie na glowe - karmienie, sprzatanie po psie,
      pilnowanie aby mial wszystkie szczepienia, aplikowanie srodkow
      przeciw pchlom, martwienie sie co z psem w czasie wakacji, itp, itd..
      • gospodarz Re: dylematy 09.04.08, 10:20
        A po czym wnioskujesz, że wszystko spadnie na głowę autorki? Myślę, że skoro mąż
        miał przez lata psa, to będzie potrafił się nim zająć i chętnie to zrobi. Ja
        wychowywałem się bez zwierząt, ale odkąd wyprowadziłem się "na swoje" mam stado
        psów plus inne stworzenia. I wszystkimi obowiązkami z tym związanymi w domu
        raczej zajmuję się ja. No i nie można zapomnieć o plusach jakie niesie ze sobą
        wychowywanie dzieci z psem.
        Trolka72: Wszystko jest realne, tylko musicie dobrać sobie odpowiednią rasę.
        Dużo czytaj na temat konkretnych ras. Wszystkie szczeniaczki wyglądają pięknie i
        wspaniale. Ale zwracaj uwagę co potem z nich wyrasta - mam na myśli zarówno
        wygląd jak również usposobienie i wymagania. Ważne jest też odpowienie
        zsocjalizowanie i wychowanie psa. Odpowiednia tresura może sprawić, że będzie
        wiedział, gdzie wolno mu przebywać. A jeśli nie chcesz, aby pies miał dostęp do
        wszystkich pomieszczeń, to zawsze można zastosować bramki w drzwiach, albo
        elektryczne obroże.
        • titu_titu Re: dylematy 09.04.08, 10:43
          U mnie jest dokładnie taka sytuacja, o jakiej piszesz. Psom wolno przebywać na
          dole (jeśli zostaną zaproszone, bo mieszkaja na podwórku), natomiast nie wolno
          im wchodzić po schodach na piętro.
          Mało tego. Na dole część podłogi to terakota a część to drewniane deski. Psy
          wiedzą, że mogą przebywać tylko na terakocie. W chwilach wielkich emocji zdarza
          im się wkroczyć w zabawie na część drewnianą, ale wtedy wystarczy powiedzieć
          "zejdź" i wskazać kierunek, wiedzą o co chodzi. Wszystko jest kwestią nauki i
          konsekwencji.
    • blue.berry Re: dylematy 09.04.08, 10:48
      witam
      to gdzie bedzie przebywal pies tak naprawde reguluje jego wlasciciel.
      wprowadzenie regul i konsekwentne ich przestrzeganie (czyli cała
      rodzina ich przestrzega) bez problemu daje mozliwosc wychowania psa
      tak aby dostosowal sie do naszych wymagan.
      jesli od małego nie pozwolicie psu na reydowanie w sypialniach czy
      konkretnych pomieszczeniach to nie bedzie on tam przebywal. w
      przypadku domu pietrowego dodatkowym i skutecznym rozwiazaniem jest
      zamontowanie zamkniecia schodow jak rowniez posiadaniu drzwi w
      pokojach :) niejednokrotnie bywalam w domach gdzie gorne pietro bylo
      dla psa odciete - bylo to i wykonalne i chyba w sumie calkowicie
      akceptowalne przez psy.
      oczywiscie sa dwa warianty - pies pod zadnycm pozorem nie wchodzi na
      gore/do okreslonych pomieszczen lub tez pies tam nie rezyduje/nie
      sypia ale moze wpasc w odwiedziny:)

      druga wazna rzecz to wybor psa/rasy - nie kazdy pies bedzie
      chcial/mogl przebywac w wiekszosci czasu na dworze (np boksery
      bardzo zle znosza zarowno chlody jak i upaly). psy mocno zwiazane z
      obecnoscia czlowieka (labradory, retrivery, beagle) beda przebywac
      na dworze bardzo chetnie - ale w Waszej obecnosci:) pozostawione
      same sobie beda chcialy wrocic do domu. podobnie bedzie z
      zachowaniem w domu - niektore rasy w sposob naturalny przyjma fakt
      ze zostaja same na noc na parterze, dla innych bedzie to
      nieakceptowalne lub bardzo ciezkie do wykonania.

      na sam koniec - wychowywaie psa to cierpliwosc i konsekwencja. wiec
      zanim pojawi sie u Was w domu nowy mieszkaniec dobrze bedzie omowic
      sobie wszelkie kwestie - bo jesli np Twoje dzieci beda chcialy zeby
      psiak bawil sie u nich w pokojach a Twoj maz stwierdzi ze nie widzi
      przeszkod aby pies bywal w sypialni to nie masz szans na realizacje
      Twoich planow.

      pozdrawiam
    • nrg67 Dobrze to przemyslcie... 09.04.08, 14:11
      Wszystkim powyzszym postom moge tylko przyklasnac ,u mnie jest
      podobnie, tzn. psy nie wchodza na pietro, ale nie mieszkaja na
      dworze, tylko na parterze domu. Wychowywac wiec mozna i trzeba.
      Mam jedno zastrzezenie: w Twoim poscie wyczuwam sporą niechęć do
      psa, tak, jakby Tobie w najlepszym razie nie zależało, a może wręcz
      sie tego boisz. Warto to przemyśleć, bo pies potrafi zaleźć za
      skórę. Jeśli nie jest się przekonanym ,że się te zwierzaki kocha i
      nie ma silnego cisnienia (albo potrzeby) żeby go mieć na dobre i na
      złę, to uważam, że lepiej zrezygnować. Mam sąsiadkę, która kupiła
      piękną goldenkę dzieciom, bo bardzo chcialy. Dzieci sie próbowały
      pieskiem zajmować, ale to oczywiscie je przerastało. A pani domu nie
      miala do psa serca, walczyła z psem, ale bardziej z sobą, z trudem
      radziła sobie z niechęcią do psa, próbowała te biedną suczkę
      dopasować do swoich wyobrażeń np. nie chciała, zeby chodzila luzem
      po domu więc na noc zamykała ją w klatce itd. NIektóe sposoby dawały
      efekty ,inne nie, ale caly czas jak ta osoba opowiadala o psie, to
      nie było w tym żadnej pasji, radosci, tylko najpierw zmęczenie, a
      potem udręka. Skończyło się dramatycznie: pies został sprzedany
      komuś innemu. Wiem, że bywa gorzej, sprzedanie psa nowemu
      właścicielowi może być dobry rozwiązaniem, ale w czasie rozstania
      okazało sie, ze ta suka jednak się z nimi zżyła i u nowego
      właściciela zaczęła tracić sierść ze stressu, chudła.
      Wszyscy juz Ci dość napisali o odpowiezdialnosci i powadze decyzji,
      a ja dorzucę jescze jedno: posiadanie psa wymaga też miłości do tych
      stworów. Inaczej to nie ma sensu.
      Życzę powodzenia:)
      • blue.berry Re: Dobrze to przemyslcie... 09.04.08, 17:04
        w pelni zgadzam sie z nrg67. pies nie jest "dobrem koniecznym" i nie
        kazdy kto ma szczesliwa rodzine i dom musi miec do kompletu psa:)
        dobrze jest kiedy pies jest przyjacielem calej rodziny. i cala
        rodzina nie tylko bardzo chce miec nowego przyjaciela ale tez
        wszyscy wspolnie dziela sie obowiazkami.
        znam rodziny w ktorych pies kupiony byl "dla dzieci" lub tez jedna
        ze stron (w obydwu przypadkach kobieta) wcale psa nie chciala miec.
        za kazdym razem niestety konczylo sie tak samo - pies zmienial
        wlascicieli.
        w dzisiejszych czasach psy bardzo rzadko pelnia inne funkcje
        niz "salonowo-towarzyszace". maja cieszyc nas swoim towarzystwem,
        ich obecnosc ma nas mobilizowac do aktywnosci fizycznej, samotnym
        ludziom maja ulatwiac zycie. dlatego tez warto sie na posiadanie psa
        decydowac tylko wtedy kiedy naprawde wiemy ze bedzie on dla nas
        przyjacielem - na dobre i na zle.
        :)
    • trolka72 Re: dylematy 26.04.08, 09:19
      Bardzo dziekuję. Ze wszystkimi Waszymi uwagami w pełni sie zgadzam,
      także tymi dotyczącymi mojego braku miłosci do psów.
      Co do zmiany właścicieli- moja teściowa (bardzo fajna) powiedziałą,
      że gdybym nie mogłą sie przyzwyczaić- wezmą psa (mają b. duży ogród
      i oni znają sie dobrze na psach, mieli ich kilka w toku życia) wiem,
      że tam pies miałby super i nie straciłby kontaktu z dziećmi, bo
      czasem by go odwiedzały.
      Jednak to taki wentyl bezpieczeństwa dla mnie, jakbym naprawdę nie
      dałą rady psa pokochać- tego nie wiem, bo nie mam takich doświadczeń
      • nrg67 psi test 27.04.08, 00:49
        Duzo myslalem o Twoim poscie. Przypomniała mi sie moja matka chrzestna - kochana
        kobieta, bardzo ciepło ją wspominam, choć psów i w ogóle zwierząt nie znosiła,
        wręcz się ich brzydziła. Nie było dnia, zeby nie wyglosila wykladu na temat
        higieny czy pasozytów, jakie roznoszą psy, jakie to niebezpieczne z nimi
        mieszkac i t d. Podsmiewalismy sie z niej jako dzieciaki, jej córka - moja
        kuzynka - cierpiala z tego powodu, ze nigdy psa nie miala jako dziecko. A jednak
        mysle dzis sobie, ze gdyby ta ciotka ulegla naciskom rodziny i psa sobie
        sprawila, to nieszczesliwy bylby caly zestaw: ona, pies i reszta rodziny. Po co
        to komu?
        Nie da sie samego siebie złamać przez kolano. Jak ktos psów nie lubi, to nie
        znaczy, ze jest zlym czlowiekiem i musi to w sobie zmienić. Myśle, że
        "lubienie-nie lubienie" to odruchy i emocje, nad ktorymi ciezko zapanowac. Jak
        czujesz, ze "nie lubisz", to sie nie morduj.
        Wymysliłem sobie - może błędnie, ale warto o tym pomyśleć - taki "psi test", dla
        osób, które mają podobny do Ciebie dylemat. Pewnie byłaś kiedyś w odwiedzinach u
        znajomych, którzy mają psa. Wchodzisz - i oczywiście zaciekawiony zwierzak rusza
        obwąchiwać gości. Robi to po psiemy czyli niezbyt elegancko, wpycha nos w krocze
        i w tyłek - taka jego natura. Pewnie jest też (zależy od rasy) ośliniony, może
        się denerwuje i powarkuje?
        Miałaś taką sytuację? To przypominij sobie, jaka była Twoja reakcja? Obrzydenie?
        Cofnięcie? Ręce w górę? "Nie dotykaj mnie"? Lęk? Czy jakoś inaczej?
        Domorosły ze mnie psycholog, ale wydaje mi się, że pierwsza reakcja wiele mówi o
        stosunku danej osoby do psów. Wiem o czym mówię, bo mam wyjątkową żonę: kiedy do
        niej podchodzi obcy pies, choćby nie wiem jaki był zaśliniony i rozemocjonowany,
        ona zawsze najpierw chce się nim nacieszyć i natarmosić. Jak jej taka uzębiona i
        osliniona morda ląduje na kolanach, to ona w pierwszym odruchu zaczyna tę mordę
        głaskać i przytulać. To wyjątkowe, bo chyba większość osób w pierwszym odruchu
        np. próbuje ocalić swoje jasne spodnie albo nie pozwolić sobie polizać dłoni czy
        nie daj boże twarzy. Myślę, że takim ludziom dużo trudniej się do psich
        zwyczajów przełamać, bo tresura tresurą,ale z psa człowieka się zrobić nie da i
        tyle;) pewne ich zwyczaje trzeba zaakceptować. Pies to nie zabawka ani
        urządzenie mechaniczne, nie da się ani wyłączyć, ani zmienić mu programu.
        Być może to dziwaczne, ale ja starając się szanować naturę swoich psów pozwalam
        im np. co jakiś czas wylizywać sobie uszy :) Obrzydliwe, prawda? Też tak to
        odbieram. A jednak one uwielbiaj to robić - przypuszczam, że w ten sposób
        zaspokajają swój instynkt stadny, który każe im wykonywać "zabiegi
        pielęgnacyjne" wobec przewodnika stada. No więc to znosze, bo widze, ze one się
        z tego cieszą - a mnie to kosztuje najwyżej jeden dodatkowy przysznic z myciem
        głowy i uszu:) Zgadzam sie - to lekkie dziwactwo. Ale zastanów się, ile Ty
        jesteś w stanie znieść bez uciekania się w stronę wyjścia awaryjnego jakim są
        Twoi teściowie.
        A moze po prostu kupcie psa teściom i obiecajcie dzieciom, że będą mogły tam
        często chodzić w odwiedziny?
        Powodzenia raz jeszcze :)
    • joanna_poz Re: dylematy 29.04.08, 15:05
      > Szczerze mówiąc, wolałąbym, żeby pies nie miał dostępu do całęgo
      > domu- np., żeby część czasu spędzał na dworze, mógł bywać na dole
      > (tam w zasadzie cały czas siedzimy), a nie miał wstepu do góry- do
      > sypialni i dzieciecych pokoi. Nie wiem, czy to realne?

      my mamy bramki na schodach - takie zabezpieczające wejście dla
      dziecka, ale okazały się równiez świetnym zabezpieczeniem w
      przypadku psa.
      co prawda pozwalamy psu wchodzić na pietro, ale bramka świetnie
      odegrała swoją rolę, kiedy pies był mały i kiedy wyjezdzalismy z
      domu - odgradzalismy mu akurat wejscie na parter, a mogł przebywać
      na pietrze i na schodach. "zamykamy" tez psa kiedy przychodzą
      znajomi z dziećmi bojącymi sie psów.
    • trolka72 Re: dylematy 26.03.09, 19:24
      Mamy sunię już 10 miesiecy. Jest super- wszystko ułożyło sie
      dobrze:)Dzieci ja uwielbiaja, maż- też, a ja- bardzo lubię.
      Zdecydowanie zdecydowałabym sie ponownie!Ale- całość pracy
      okołopsiej właściwie spadł na męża i dzieci.
      • nrg67 GRATULUJĘ! 28.03.09, 22:16
        Bardzo się cieszę, że kolejni ludzie przetestowali na sobie z powodzeniem
        powiedzenie, że "kto nigdy nie miał psa, ten na zawsze będzie miał uśpioną część
        duszy":)
        Rozumiem, ze teraz pisanie o tym "jak to wspaniale mieć psa" nie ma sensu, bo Ty
        to już dobrze wiesz. A moze nawet nie umiesz sobie wyobrazić życia bez futrzaka :)
        Trzymajcie sie, poczochaj suńke i napisz czasem, co u niej słychać :D

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka