Dodaj do ulubionych

PROSZE O POMOC !!!!

15.07.09, 08:34
Witam, jestem nowa w związku z czym z góry przepraszam jeśli
powielam temat lub dodałam go nie w tym miejscu.

Mój problem jest stary jak świat i nosi imię KRYZYS w małżeństwie.
Jesteśmy parą od 14 lat z czego 7 lat po ślubie. Na chwile obecną
nie mamy dzieci. Wszystko zaczęło się powoli sypać kilka lat
temu, natomiast w ostatnim okresie czasu łączy nas tylko
przysłowiowy papierek. Były kilkudniowe wyprowadzki, były awantury,
padały przykre, bolesne i nierzadko obraźliwe słowa. Przez dłuższy
okres czasu działaliśmy na zasadzie ty ranisz mnie, więc ja zranie
cię jeszcze bardziej.Przeszliśmy chyba wszystkoczęliśmy Ponieważ
oboje doszliśmy do wniosku, że mamy dosyć tego piekła .. zaczęlismy
o tym rozmawiać. Każde z nas chce normalnego domu, normalnego życia
tylko gdzieś się mijamy….każde z nas ma swoje racje, swoje zarzuty
itp. Problem polega na tym, że nie umiem dotrzeć do mojego męża. Mam
wrażenie , że odgrodził się jakiś murem i przyjmuje do wiadomości
tylko to co jest dla niego wygodne. .Nie rozumie, że przemyślałam
pewne sprawy i chce normalnego życia. Twierdzi, że mówię to wszystko
pod presją bo sytuacja tego wymaga. Nie umiem i nie wiem jak go
przekonać, że tak nie jest, że czuje tak naprawdę. Próbowałam raz
jeszcze porozmawiać z mężem…. .powiedział, że jest ze mną z
poczucia odpowiedzialności i obowiązku, że nie chce już próbować bo
nie wierzy że się uda i szuka nowego mieszkania. Zmienił się w
stosunku do mnie w zimnego bezwzględnego człowieka….nie ma w nim
grama skuchy (a przecież on tez mnie ranił). Przekonywałam,
płakałam, że się zmieniłam, ze tym razem się uda, ze chce z nim
nowego życia, rodziny itp. że zrozumiałam swoje błędy….Jak nisko mam
jeszcze upaść żeby go przekonać, że kocham go ponad życie….Moje
życie nie ma sensu bez niego…. Jest cały na nie…. jeszcze kilka
tygodni temu mówił że mnie kocha, że chce próbować, planowaliśmy
remont domu.….praktyczne z dnia na dzień stał się obcym człowiekiem,
który traktuje mnie jak pyłek. Na pytanie co mam zrobić, żeby to
naprawić odpowiada, ze wygasiłam jego uczucie do zera i chyba nie ma
takiej rzeczy która mogłaby to zmienić. Nie pozwala się do siebie
zbliżyć nawet na milimetr…wszystko co staram się zrobić traktuje
jako ratunek , bo powiedział że odchodzi. Nie wierzy że się uda,
twierdzi że nie ma żadnych podstaw do tego żeby w to wierzyć, a
przede wszystkim chyba już nie chce wierzyć. Nie ma w nim grama
skuchy za popełnione błędy ..jest jak kamień. Proponowała wizyte np.
u psychologa - powiedział, że chyba nie ma na to ochoty. Słysze
tylko NIE NIE NIE .
Dodam, ze na pewno nie chodzi o inna kobietę.
Błagam niech mi ktoś pomoże. Co moge zrobic i jak ???..wiem, że nikt
nie da mi gotowej recepty, ale może chociaz coć podpowie.
Obserwuj wątek
    • sibeliuss Re: PROSZE O POMOC !!!! 15.07.09, 14:28
      "Moje życie nie ma sensu bez niego"

      A niby dlaczego?
      • zagubiona-net Re: PROSZE O POMOC !!!! 15.07.09, 14:53
        Jest moim mężem...człowiekiem którego kocham.

        Nie chce tu mówić o błędach mojego męża, bo nie to jest moim celem.
        Powiem tylko , ze moje zachowania o których za moment napisze nie
        wzięły się z przysłowiowych much w nosie, a przynajmniej nie
        wszystkie. Wiem, ze faceci mają swoje obsesje ...jedną z nich jest
        poczucie wolności, czego ja na pewno nie rozumiałam. Gdy zabiera się
        takie kawałki wolności facet zamyka się w sobie. Wiem tez że w końcu
        to pęka. Nie urządzał mi awantur, nie miał pretensji tylko
        przystawałał na każde moje tupniecie nóżką. I wiem już, że to pęka w
        różny sposób....i chęć rzucenia całego swojego dotychczasowego życia
        jest normalna. Do tego dochodzi pewnego rodzaju zmęczenie.....
        Brzydkie to porównanie ale facet jest jak psiak...robi różne
        sztuczki, ale długotrwała praca go nuży...no i na końcu musi być
        jakaś nagroda. Wiem, że skakał koło mnie, naginał się , prosił,
        próbował, a ja w większości przypadków na końcu tego dawałam
        pstryczka w nos. Był sobie wolnym człowiekiem, związał się ze mną i
        wiem, że małżeństwo ze mną dało mu niewiele .
        Nasz związek - zawsze musiałam postawić na swoim może wydawało mi
        się że tak powinno być że to kobieta ma rządzić...ktoś mi niedawno
        powiedział niech facet myśli ze rządzi a ty rob po swojemu.
        Miał prawo czuć się przy mnie niepotrzebny, niedowartościowany,
        niekochany, miał prawo czuć się jak w klatce. Wydaje mu się , że jak
        odejdzie znowu zaczniesz oddychać. Zrobię wszystko bo chce żeby
        zobaczył naszą przyszłość w nowym lepszym świetle.
        Powodem takich historii jest m.in. egoizm i brak komunikacji. Zwykle
        obustronny. Ale żeby cos zmienić to ktoś musi ustąpić i zacząć od
        siebie... Może na znalezienie tej prawdy potrzeba było mi tyle czasu
        i kilku załamań między nami..
        Jak napisałam na początku te zachowania nie wynikały wyłącznie z
        mojej winy. On zachłysnął się karierą, stanowiskiem, pieniędzmi....
        wyjazdami z klientami, życiem na poziomie. Niekiedy alkohol
        przenosił się na dom itd.itd.
        Sama siebie przez te złe lata przekonałam że nie chce mieć dzieci bo
        nie czuje...zrozumiałam ze to był efekt tego zła w okol nas.
        Maila podobnej treści szczerego i od serca napisałam do niego
        wczoraj...odpowiedział ze spóźniłam się jakieś 2-3 lata. ...ale on
        tez popełniał błędy i nic nie robił w lepszym kierunku.

        Obecnie traktuje mnie jak zło konieczne powtarza że jest przy mnie z
        poczucia obowiązku i odpowiedzialności...wszystko co teraz robie
        traktuje jak moje SOS bo powiedział że odchodzi. TAK nie jest.... we
        mnie jest ciągle ta dawna JA...może potrzebowałam takiego
        wstrząsu.....Jak twierdzi nie ma wiary że tym razem się uda bo tyle
        razy się nie udawało, nie ma podstaw do tego żeby uwierzyć...itp. Z
        jednej strony szuka mieszkania, a z drugiej na moje pytanie czy
        definitywnie się wyprowadza odpowiada, że bardzo poważnie rozważa
        taka możliwość. GUBIE SIĘ.....

        Jak go przekonać, co zrobić...jak udowodnić kiedy ...nie pozwala się
        do siebie zbliżyć na krok i traktuje mnie jak " wroga ".

        Może zostanie to potraktowane jak biadolenie. Nie rozumiem kilku
        rzeczy.... jak mówiłam jakiś 1-1,5 miesiąca temu ze łzami w oczach
        mówił mi, że chce spróbować raz jeszcze, że kocha mnie mimo, że to
        trudna miłość. Planowaliśmy urlop za granicą, planowaliśmy remont
        domu, potrafiliśmy rozmawiać ze sobą, uśmiechać się do siebie. Może
        nie było to love story, ale po takim załamaniu nie wszystko
        przychodzi od razu. Jakieś 2 tygodnie temu mąż pojechał na kilka dni
        do domu na działkę, żeby wszystko przemyśleć, mówił że to nam
        pomoże, że nie dochodzi do żadnych ostatecznych złych wniosków. I w
        zasadzie od tego czasu czyli od jakiś 2 tygodni zmienił się w
        OBCEGO. Natomiast jeszcze w ostatni weekend rezerwował wspólny
        urlop ....obudził się na drugi dzień i jakby ktoś go zaczarował.
        Gubię
        się...
        Proszę go tylko o jedną ostatnia szanse nic wiecej. Kiedyś
        umówiliśmy się , że damy sobie czas do końca roku ...czy nie mam
        prawa
        o to prosić . Nie poddam się bez walki...tylko jak walczyć samotnie
        o
        wspólne życie.

        Potrzebne mi męskie spojrzenie na temat. Jak w takiej sytuacji
        przekonac mężczyznę ????
        • cangu Re: PROSZE O POMOC !!!! 24.07.09, 10:52
          Nie proś o szansę, nie błagaj, nie walcz. Jeżeli uczucie w nim wypalił się do końca, spokojnie pozwól mu odejść. Powiedz mu, że go rozumiesz i przyjmiesz każdą jego decyzję. Jeżeli coś z tego uczucia zostało, może twój spokój, zrozumie, szacunek dla jego decyzji pozwoli mu zrozumieć i zostać z Tobą, albo po jakimś czasie wrócić do Ciebie.
          Widzisz, też kiedyś tak miałam, gdy wypaliło się we mnie wszystko, jedyne co słyszał ode mnie to NIE, NIE, NIE - zimne NIE. Powiem Tobie, to, co jemu kiedyś powiedziałam - "Spójrz na swoje zasługi, którymi zniszczyłeś moje uczucia, byś nie popełnił podobnych błędów w kolejnym związku". Popełnił w dwóch kolejnych i został sam.

          Ty rozumiesz swoje błędy i możesz ich uniknąć w nowym związku, a może nawet w obecnym tylko pozwól mu podjąć decyzję i nie staraj się by został z Tobą z poczucia obowiązku - niech nawet nie ma takiego wrażenia. Szkoda Jego i Twojego życia na taki związek.

          Zapewne słyszałaś nie raz: "Jeżeli kochasz, pozwól mu odejść" - jeżeli kocha, wróci do Ciebie. Jeżeli nie kocha będzie miał szansę na nowe szczęście i co ważne - Ty będziesz miała tę szansę, choć trzeba Ci będzie czasu na "wyleczenie" się z tej miłości.
        • dominikjandomin Re: PROSZE O POMOC !!!! 24.07.09, 13:17
          Zmień się. Przestań rządzić i nim sterować. I nie jajcz mu ciągle, po on to
          widzi jako kolejna próbę manipulacji nim.

          Po prostu. Zmień się na stałe.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka